Poezja młodości - Patrycja Wolska
Kup ebooka
10.10 zł
8.38 zł
(8,59 zł najniższa cena z 30 dni)
«
»
Ściany
Leżę na środku
Otoczona ścianami
Choć wydaję mi się, że milczą
One cichutko płaczą
Przez rany, zadane gwoździami
Na gwoździach wiszą obrazy
I patrzą się na mnie gałami swoimi
Jakby wiedziały coś więcej
Jakby widziały świat moimi
Czy zdają sobie sprawę
Jaki ból dostarczają?
Jaki duży wpływ
Na cierpienie ścian mają?
Czy ściany są ścianami
Czy gwoździe są gwoździami
Może ktoś widzi jakieś odniesienie?
Może, ktoś umie powiedzieć, czyje tak naprawdę jest to cierpienie
Już się nie boję
Uciekam od życia
Od codzienności
Chowam się pod kołdrą
Nie jestem już dzieckiem
Już nie boję się ciemności
Każą mi walczyć
Ja wcale nie chce tego
Jest dobrze, jak jest
Przecież chowając się
Nie robię nic złego
Brakuję mi sił
Jak mam walczyć
Skoro oni tylko mówią
Nie podają ręki
Nie ciągną mnie ku górze
Może jednak lepiej będzie
Gdy zasiądę w anielskim chórze
Skrzydła
Moje skrzydła były już gotowe
Już rozkładały się do wylotu
Wtedy zjawiłaś się ty
Podcięłaś je
Utkwiłam w więzieniu
Choć nie ma krat
Nie potrafię się z niego uwolnić
Nie chciałaś mnie skrzywdzić
Więc nie bój się
Ja, nie czuje już nic
Nie czuję złości, smutku ani radości
Tylko pustkę
To ona gra teraz pierwsze skrzypce
Miłość do ciebie
Odebrała mi wszystko
Lecz nadal cię pragnę
I choć nie mogę o nic prosić
Przytul...
Przytul mnie pierwszy i ostatni raz
Żebym wiedziała choć raz
Jak to jest, gdy masz
Cały swój świat
W ramionach
Rzeka
Siedzę nad brzegiem
Patrzę przed siebie
Rzeka rozdziela mnie z drugim końcem
I ciągle tylko płynie, płynie i płynie.
Na drugim brzegu coś się znajduję
Zbyt daleko bym mogła zauważyć
Wyostrzam wzrok
A rzeka płynie, płynie i płynie.
Pragnę wstać
Przejść zieloną trawą
Odkryć tajemnicę drugiego brzegu
Lecz przeszkadza mi rzeka.
Która, płynie, płynie i płynie.
Jak więc żyć
Gdy ciekawość ludzka od środka zżera
Lecz nie może zrobić nic
Jedynie myśleć
I patrzeć na rzekę, która płynie, płynie i płynie.
Człowiek to istota, która się zatrzymuje
Myśli i analizuję
A rzeka tylko, płynie, płynie i płynie
Dlaczego więc człowiek
Jak rzeka popłynąć nie może?
Dlaczego się zatrzymuję?
Przecież łatwiej jest
Płynąć, płynąć i płynąć.
Nic już nie myśleć
Nie czuć już nic
Pozbyć się wszystkiego co boli
I tylko płynąć, płynąć i płynąć.
Długo, lecz zbyt krótko
Już tak długo
Nie ma cię w moim otoczeniu
Dlaczego więc nie jesteś na drodze
Ku zapomnieniu?
Dlaczego serce jest wciąż płaczące?
Skoro minęły już dwa miesiące
Zamykam oczy
I widzę uśmiech roześmiany
I ten policzek, lekko zawstydzony, rumiany
Widzę twoje oczy
Które spokój mojej duszy dają
I tak pięknie na emocjach grają
Unoszę się wtedy
Gdzieś ponad chmurami
Ponad wszelkimi wymiarami
I nie chce wracać, sama na ziemię
Chcę mieć cię blisko
Poczuć twój dotyk, na moim ciele
Chcę złączyć nasze dłonie
Chcę poczuć, że moje serce
Znów dla kogoś płonie
Lecz co mam począć
Jeśli ty tego nie czujesz
Przecież nie powiem, kochaj mnie
Kiedy wiem
Że nigdy się w tą relacje
Nie zaangażujesz
Kolorowe klocki
Jeszcze wczoraj
Tak prosto świat
Z kolorowych klocków
Się budowało
Jeszcze wczoraj
Tyle nieokiełznanych
Myśli się miało
Dziś kawę pijesz
Jedną, drugą, trzecią
Czekasz na weekend
By zaglądnąć do kieliszka
Nie możesz się doczekać
Aż w końcu się upijesz
Na sine oczy
Ciężkie powieki opadają
Marzysz by w końcu zasnąć
Lecz różne scenariusze
W twojej głowie
Na to nie pozwalają
Nim się spostrzeżesz
Świt już nadchodzi
Kolejny raz w myślach
Pytasz
Co złego się dziś narodzi?
I tylko kolejna kawa
I znów serce
Szybciej łomocze
I chciałbyś mieć nadzieję
Chciałbyś powiedzieć
Z pewnością dziś
Czymś pozytywnym
Siebie zaskoczę
Lecz mury
Kolorowego świata
Już dawno runęły
Twoje zbrojne siły
Gdzieś w tym czarno-białym
Świecie zginęły