Poemata i poematki - Ewa Gruszczyńska

Kup ebooka

10.10 zł
8.38 zł (10,10 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Bóg, kura i ja

Czemu kurę, mój Boże, przeznaczasz na rzeź?

Czemu mnie rozgrzeszasz z zabijania kury?

Mały mój przyjaciel Hindus

pochyla się nad nią zatroskany.

Jego Bóg każe mu ją ocalić.

I od mojego talerza,

do którego zapraszasz słowami:

Bierzcie i jedzcie

odwraca się z odrazą.

Boże, mój Boże, powiedz,

czym różnię się od lwa?

Zabijam jak on, by żyć.

Czemu więc ja, a nie on,

mam zasiąść u Twego boku?

A jeśli...

Jeśli stworzyłeś mnie

na swój obraz i podobieństwo,

to boję się Ciebie

jak boję się siebie i lwa.

Chciałeś bym był doskonały,

a jestem ułomny

na ciele i na umyśle.

A jeśli stworzyłeś mnie takim

z rozmysłem...

To nie zawaham się nazwać Cię:

Prowokatorem.

A przecież prowokacja to grzech.

Czy mam Cię więc rozgrzeszyć, czy ukarać?

Uppsala, 1995

Mihi arbor vitae

Rośnie nade mną drzewo i patrzę zdziwiona

na jego stare, zgięte i wielkie ramiona.

Konary grube, szorstkie, u nasady silne,

a gałązki cieniutkie, ułożone w linie.

I zdzieram warstwy kory niczym twardą zbroję,

i odkrywam kolejno ułożone słoje.

Przed świątynią zebrani pokorni i cisi

jawią się moim oczom wierni mariawici.

Głębiej, w podcieniach chałup pachnących ziołami

słychać głos mennonitów do Boga z modłami.

Zwabieni snem wolności, przybysze z daleka

tu, gdzie nieokiełznana rządziła się rzeka.

Zostały po nich szare, nagrobne kamienie

bez napisów, bez krzyży leżą w trawie nieme.

Jeszcze głębiej opłotki herbowych zaścianków,

włościańskich skromnych chałup i szlacheckich ganków.

Kiedyś żywe, a dzisiaj zastygłe zdrewniałe,

w drzewie życia zamknięte, do cna oniemiałe.

Sięgam dalej: nazwiska, nieznane imiona,

które dały mi życie, gdy męskie ramiona

objęły moją babkę przed pięciuset laty.

Jakiś herb i upadek, zamiast dworów chaty.

Kowal Wojciech za żonę miał z domu szlachciankę,

Antoni z Olęderką dzielił się zaściankiem.

Sok jak krew od stuleci miesza się, przelewa,

choć opadły już liście z prastarego drzewa.

Stara Miłosna, 2025

Blanche i Marie

P.O. Enqvistowi,

Marii Skłodowskiej i Blanche

Zaczarowałeś mnie baśnią.

Widzę Blanche w smugach

niebieskiego światła,

światła w pracowni Marie.

Widzę Blanche bez rąk.

Kadłubek ociosany

przez niebieskie promienie,

ocalony dla życia,

by chronić polską Marie,

zakochaną Marie,

zaszczutą Marie.

Blanche - strzęp kobiety,

który wspiera posąg - Marie.

Tak mogło być.

Tak było.

Gdzie jest grób Blanche?

Chciałabym podarować jej kwiaty.

Gdzie mam go szukać?

Nikt nie wie. Nie pamięta.

Jest tylko grób Marie,

w panteonie chwały.

Jej pamięci strzegą

śmiercionośne promienie.

A Blanche?

Ta królowa histeryczek,

powiernica Marie,

Wenus z Salp?tri?re?

Odfrunęła.

Wykonała lot nad kukułczym gniazdem

i zniknęła z pamięci.

Stara Miłosna, 2025