Bóg, kura i ja
Czemu kurę, mój Boże, przeznaczasz na rzeź?
Czemu mnie rozgrzeszasz z zabijania kury?
Mały mój przyjaciel Hindus
pochyla się nad nią zatroskany.
Jego Bóg każe mu ją ocalić.
I od mojego talerza,
do którego zapraszasz słowami:
Bierzcie i jedzcie
odwraca się z odrazą.
Boże, mój Boże, powiedz,
czym różnię się od lwa?
Zabijam jak on, by żyć.
Czemu więc ja, a nie on,
mam zasiąść u Twego boku?
A jeśli...
Jeśli stworzyłeś mnie
na swój obraz i podobieństwo,
to boję się Ciebie
jak boję się siebie i lwa.
Chciałeś bym był doskonały,
a jestem ułomny
na ciele i na umyśle.
A jeśli stworzyłeś mnie takim
z rozmysłem...
To nie zawaham się nazwać Cię:
Prowokatorem.
A przecież prowokacja to grzech.
Czy mam Cię więc rozgrzeszyć, czy ukarać?
Uppsala, 1995
Mihi arbor vitae
Rośnie nade mną drzewo i patrzę zdziwiona
na jego stare, zgięte i wielkie ramiona.
Konary grube, szorstkie, u nasady silne,
a gałązki cieniutkie, ułożone w linie.
I zdzieram warstwy kory niczym twardą zbroję,
i odkrywam kolejno ułożone słoje.
Przed świątynią zebrani pokorni i cisi
jawią się moim oczom wierni mariawici.
Głębiej, w podcieniach chałup pachnących ziołami
słychać głos mennonitów do Boga z modłami.
Zwabieni snem wolności, przybysze z daleka
tu, gdzie nieokiełznana rządziła się rzeka.
Zostały po nich szare, nagrobne kamienie
bez napisów, bez krzyży leżą w trawie nieme.
Jeszcze głębiej opłotki herbowych zaścianków,
włościańskich skromnych chałup i szlacheckich ganków.
Kiedyś żywe, a dzisiaj zastygłe zdrewniałe,
w drzewie życia zamknięte, do cna oniemiałe.
Sięgam dalej: nazwiska, nieznane imiona,
które dały mi życie, gdy męskie ramiona
objęły moją babkę przed pięciuset laty.
Jakiś herb i upadek, zamiast dworów chaty.
Kowal Wojciech za żonę miał z domu szlachciankę,
Antoni z Olęderką dzielił się zaściankiem.
Sok jak krew od stuleci miesza się, przelewa,
choć opadły już liście z prastarego drzewa.
Stara Miłosna, 2025
Blanche i Marie
P.O. Enqvistowi,
Marii Skłodowskiej i Blanche
Zaczarowałeś mnie baśnią.
Widzę Blanche w smugach
niebieskiego światła,
światła w pracowni Marie.
Widzę Blanche bez rąk.
Kadłubek ociosany
przez niebieskie promienie,
ocalony dla życia,
by chronić polską Marie,
zakochaną Marie,
zaszczutą Marie.
Blanche - strzęp kobiety,
który wspiera posąg - Marie.
Tak mogło być.
Tak było.
Gdzie jest grób Blanche?
Chciałabym podarować jej kwiaty.
Gdzie mam go szukać?
Nikt nie wie. Nie pamięta.
Jest tylko grób Marie,
w panteonie chwały.
Jej pamięci strzegą
śmiercionośne promienie.
A Blanche?
Ta królowa histeryczek,
powiernica Marie,
Wenus z Salp?tri?re?
Odfrunęła.
Wykonała lot nad kukułczym gniazdem
i zniknęła z pamięci.
Stara Miłosna, 2025