Podróż do Makau - Pippa Roscoe

Kup ebooka

11.99 zł
9.83 zł (9,39 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Prolog

Henna zgubiła drogę. Przygryzła wargę, żeby powstrzymać szloch. Wokoło widziała jedynie masy drobnych listków. Skręciła za róg tylko po to, by dotrzeć do końca kolejnej ślepej alejki.

Gorzko żałowała, że macocha zabrała ją na to przyjęcie. Utknęła w labiryncie w ogrodach przy królewskim pałacu w Svardii. Nie wierzyła, że zdoła wyjść stąd przed nocą.

Co będzie, jeśli nikt jej nie znajdzie? Niepotrzebnie uwierzyła Vivece, że na nią zaczeka. Zaledwie dwa lata starsza od niej przyrodnia siostra była złośliwa, choć Henna nigdy nie przyznała tego głośno.

Włosy wymknęły jej się spod opaski i opadły na twarz. Miała żal do Marcelli, że kazała je obciąć swojej fryzjerce. Wolała długie. Przypominały jej szczęśliwe czasy, gdy tata co rano zaplatał je w warkocze i rozczesywał na noc.

Nadal straszliwie jej go brakowało, choć Marcella ciągle powtarzała, że dwanaście lat to zbyt poważny wiek na płacz, a trzy lata to za dużo na żałobę.

Zawróciła na ścieżkę, którą przyszła albo przynajmniej tak myślała. Usłyszała śmiech. Dostała skurczów żołądka na myśl o tym, że Vivecę bawi jej bezradność.

Łzy popłynęły szerokim strumieniem.

W końcu potknęła się o wystający korzeń i upadła. Nie miała siły wstać. Żwir odgniatał skórę na łokciach i kolanach. Nawet stłumiony głos z oddali, niższy niż u jej przyrodniej siostry, nie skłonił jej do wstania.

Kolejna łza wsiąkła w suchą ziemię, gdy ktoś kazał komuś wrócić na przyjęcie. Chwilę później odgłos kroków skłonił ją do podniesienia głowy.

Zaraz tego pożałowała. Wolałaby już, żeby to Viveca ją znalazła. Tymczasem stał nad nią nie tylko najatrakcyjniejszy chłopak w szkole, prymus w nauce i mistrz wszystkich zawodów sportowych, ale też następca tronu Svardii. Musiał rozmawiać ze swoją dziewczyną, Kristine. Choć wielu uczniów szeptało, że to niedobrana para, Henna uważała ją za ładną i miłą.

Książę Aleksander przykucnął przy niej. Henna z powrotem opuściła głowę, jakby zobaczyła niebezpieczną bestię. Tymczasem Aleksander wyciągnął do niej ręce.

- Przyszedłem sprawdzić, jak sobie radzisz - zagadnął. - Kiedyś moja siostra tu zginęła. Nieprędko ją znaleźliśmy.

Te słowa nieco złagodziły wstyd, że się zgubiła, ale nie, że zaufała Vivece.

Z rumieńcem na policzkach wstała i wytarła zakurzone dłonie o balową suknię z jasnego jedwabiu. Marcella nie daruje jej, że ją zabrudziła.

Zerknęła ukradkiem na księcia. Starszy od niej o trzy lata, miał gęste, ciemne włosy, ciepłe spojrzenie i serdeczny uśmiech dla wszystkich. Z powodu miłego usposobienia w szkole przezywano go czarującym księciem.

- Wszystko w porządku? - zapytał ponownie.

Usłyszała w jego głosie nutę wesołości, ale nie złośliwą. Posmutniała na myśl, że nigdy z nią nie pożartuje. Kiwnęła głową, ale najwyraźniej go nie przekonała. Nadal patrzył na nią z niedowierzaniem.

- Jesteś przyrodnią siostrą Viveki? - zapytał.

Gdy znów skinęła głową, wykrzywił twarz w grymasie odrazy, który wreszcie ją rozbawił.

- Chodźmy! Najwyższa pora wracać na przyjęcie - jego głos wyrwał ją z zadumy.

Przez sekundę patrzyła w milczeniu na wyciągniętą do niej rękę, zanim podała mu swoją.

- Czy poznałaś już moją siostrę? - zapytał z ciepłym uśmiechem.

Henna nie przypuszczała, że to niewinne pytanie odmieni jej życie.