Podniebna poczta Kiki. Tom 3. Kiki i nowa czarownica - Eiko Kadono

Kup ebooka

36.90 zł
30.63 zł (36,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

ROZDZIAŁ 4: Dowód na bycie czarownicą

Przez ostatnie cztery czy pięć dni Kiki wstawała wcześnie rano, żeby wypielić chwasty wyrastające pomiędzy leczniczymi ziołami.

- Niech to, wciąż ich tylko przybywa!

Sapnęła z rezygnacją, patrząc na górkę usypaną z wyrwanych roślin.

- Wszyscy przychodzą tutaj pozachwycać się tym, jak zioła ładnie pachną! A nikomu nawet nie przyjdzie do głowy, jaka z tym wiąże się harówka, wprost bez końca!

Jiji również pomagał, grzebiąc przednimi łapkami w poletku, i tylko od czasu do czasu prychał, żeby pozbyć się ziemi przyklejającej się mu do pyszczka.

- Ale wiesz... Im dłużej wyrywam te chwasty, tym mocniej się zatracam i zaczyna mi się to podobać!

Czarownica otarła wierzchem dłoni pot z czoła, drugą ręką zaś nadal pieliła grządkę.

- Hej, Kiki, popatrz no, idzie tu jakaś dziwna dziewczynka! - rozległ się nagle głos Osono. - Spójrz tam!

Kiki podniosła się i zwróciła się w stronę, gdzie patrzyła Osono; nadchodziła stamtąd dziewczynka imieniem Keke - ta sama, na którą natknęła się w okolicach alei cedrowej po rozstaniu z panią Karą Takami. Dźwigała na ramionach plecak tak ogromny, że niemal przeważał jej ciało do tyłu; na głowie miała czarny kapelusz o dziwnym kształcie, jakby skrywał pod spodem dwa rogi, do tego zaś założyła kompletnie niepasującą do reszty długą, powłóczystą spódnicę. 

- Ojej, to ta dziewczynka, która kiedyś przyszła tu kupić rożki! - zawołała Osono.

- Heeej! - Keke uniosła ku nim rękę w nadmiernie przyjacielskim geście. - Liczę na owocną współpracę! - powiedziała, śmiejąc się do nich aż nazbyt poufale.

- Jaką współpracę, co ona wygaduje? - Osono podejrzliwie zerknęła na Kiki.

- Ja też nie mam zielonego pojęcia - odparła czarownica z osłupieniem i pokręciła głową.

Keke raptownie uniosła ramiona i zsunąwszy z nich plecak, uśmiechnęła się promiennie ze słowami:

- Jednak zdecydowałam, że pozwolę sobie tu trochę zostać!

- "Pozwolisz sobie tu zostać"? Tu, czyli gdzie? - wykrztusiły równocześnie Osono i Kiki.

- No przecież mówię, że tutaj, o co wam chodzi? W tym domu.

Keke wydęła usta i wycelowała w Kiki wojowniczo uniesiony podbródek.

- A kto o tym zadecydował? - zapytała Osono.

- No ja oczywiście, a kto inny! Co się tak dziwicie? Przecież nie proszę o żadne luksusy. Wystarczy mi składzik w głębi domu!

- A niech mnie, a skąd ten dzieciak wie, jak wygląda nasz dom?! - Osono aż podniosła głos, wzburzona.

- A co, nie wolno mi? Ja podchodzę do swoich spraw bardzo poważnie i jeśli chcę coś wiedzieć, to się tego dowiaduję i już! To jak będzie? Nie pasuję wam?

- Ale czemu tak nagle... - Kiki, próbując opanować wzburzenie, zacisnęła mocno dłonie na rąbku sukienki.

- No właśnie, to nie takie proste! Nie można ot, tak nagle zamieszkać w czyimś domu! - skrzywiła się Osono.

- A jakoś w przypadku Kiki to było proste, to dlaczego ja nie mogę? Czemu, czemu?

- To dlatego, że... Kiki jest czarownicą... - zaczęła Osono, przyglądając się uważnie Keke. - Ojej, a może ty też jesteś czarownicą?!

- Aha, czyli co, jak nie jestem czarownicą, to nie mogę tu zamieszkać? No racja, czarownice są pożyteczne, dlatego każdy chce je mieć blisko siebie. A więc to tak...

- Co też ty wygadujesz! - Osono aż zatrzęsła się ze wzburzenia i postąpiła krok do przodu.

- No-no-no, już dobrze, dobrze, spokojnie, spokojnie. Tak się składa, że ja też jestem czarownicą, tyle że początkującą. - Keke nagle uderzyła w inny ton głosu. Otworzyła szeroko oczy i przechyliła ciało na bok, przybierając mniej bojową postawę. W jednej chwili też jej twarz całkiem się zmieniła, tak że teraz wyglądała jak mała, niewinna dziewczynka.

- No to gdzie masz swoją miotłę? - Osono spuściła wzrok na jej ręce. 

- Nie mam niczego takiego, ale nie tylko miotła jest dowodem na bycie czarownicą! - Na twarz Keke powróciła wcześniejsza zarozumiała mina.

- To co nim jest? - naciskała Osono.

- A muszę mieć coś takiego? Coś, co widać gołym okiem? - odparła zaczepnie dziewczynka.

Na te słowa coś odezwało się głęboko w sercu Kiki. Jej też przytrafiły się sytuacje, w których chciała zareagować podobnymi słowami. "Dowód na bycie czarownicą... To nie tylko miotła... Jaka szkoda, że nie mogę pokazać nikomu tego, co mam w sercu". Wiele razy pragnęła powiedzieć właśnie coś takiego.

- A więc ty też przybyłaś do tego miasta, żeby nauczyć się żyć jak prawdziwa czarownica? Chcesz tu zamieszkać? Mimo że ja już tu jestem? - spytała, mierząc Keke badawczym wzrokiem.

- A w czym problem, że ty tu jesteś? Może znajdą się tacy, którzy będą woleli mnie! - Keke pokazała jej język.

- Ale mnie uczono, że w mieście może być tylko jedna czarownica.

- To jakieś stare zasady, chyba czas już na zmiany? Ale faktycznie dawniej czarownice tak mówiły...

Keke zaśmiała się perliście, jakby uznała Kiki właśnie za jedną z owych dawnych czarownic. Mimo że twierdziła, iż jest początkująca, pewności siebie miała aż nadto i bez wahania podeszła bliżej.

...