Kuchnia w mieszkaniu Carla Madsena w Centralhotellet była zupełnie nowa. Dzięki brązowej podłodze z linoleum, drewnianym szafkom i szufladom, białemu blatowi i modnym czerwono-pomarańczowym kafelkom nad stalowym zlewem zrealizował typowe dla lat 70. marzenie o idealnym otoczeniu dla życia rodzinnego. Pośrodku kuchni stał podłużny stół jadalny przykryty ceratą z żółto-pomarańczowym motywem kwiatowym. Stół był przeznaczony dla sześcioosobowej rodziny, ale teraz w domu pozostali tylko Carl Madsen i jego sześcioletni syn. Po wyprowadzce Annie Carl wprowadził surową zasadę, która poważnie wpłynęła na wychowanie Petera: wolno mu było odwiedzać matkę tylko raz w roku.
Dla Annie rozłąka z najmłodszym synem okazała się ciężkim ciosem. Czuła się winna, że zostawiła go z Carlem, i jego bracia często widzieli, jak płakała w nocy z powodu tego, co się stało. Ale ostatecznie zdecydowała się zaakceptować rzadki kontakt z synem. Latem 1977 roku dostała pracę w szkole H?ng Efterskole i wraz z nowym mężem i chłopcami przeprowadziła się do starej ceglanej willi przy Tranevej 9 w H?ng, pół godziny jazdy od Sk?lsk?r. Annie Langkj?r chciała, aby chłopcy nazywali Vagna tatą, ale choć wcześniej chłopcy spełnili podobne życzenie matki w przypadku Carla Madsena, tym razem nie posłuchali. Vagn nie był ich ojcem, tylko nowym mężem mamy.
W Sk?lsk?r Carl Madsen nadal prowadził Centralhotellet jako właściciel i gospodarz. Finanse zaczęły się pogarszać i jesienią 1978 roku lokal został przymusowo wystawiony na licytację.
Zgodnie z treścią postanowienia sądowego Madsen od trzech lat nie płacił podatku od nieruchomości. Od trzech kwartałów nie uiszczał też opłat za wodę ani opłat przyłączeniowych do oczyszczalni ścieków. Przebudowa części mieszkalnej nie spełniała wymogów straży pożarnej, a gmina nakazała mu usunięcie nielegalnie wykopanego szybu naftowego.
Czas Carla Madsena jako właściciela hotelu i baru dobiegł końca w środę 6 września 1978 roku. Musiał wtedy znaleźć nowy dom dla siebie i swojego syna. Przez jakiś czas przenosili się z miejsca na miejsce samochodem Volvo Amazon należącym do Carla, aż w końcu osiedlili się w wynajętym mieszkaniu na pierwszym piętrze domu przy Kirkevangen w G?rlev. Znajdowało się ono zaledwie pięć kilometrów od H?ng, gdzie Annie i Vagn mieszkali z chłopcami. Byli oni nieco zaskoczeni, gdy zdali sobie sprawę, że Madsen przeprowadził się tak blisko, i uznali to za próbę kontrolowania byłej żony przez Carla.
Mniej więcej rok po rozwodzie Peter Madsen mógł po raz pierwszy odwiedzić matkę. Wizyta odbyła się w domu na Tranevej. W trakcie spotkania Annie Langkj?r obsypała go pocałunkami i uściskami, pytając: "Jak leci?" i "Jak się masz?". Ale dla Petera, który nie miał kontaktu z matką od roku, jej pełne miłości uściski były trudne do odczytania. Nie odczuwał tęsknoty do mamy, jakiej w innych okolicznościach mogłoby doświadczać dziecko w jego wieku.
Surowe zasady odwiedzin narzucone przez Carla Madsena oznaczały również, że Peter w dzieciństwie nie widywał zbyt często swoich braci. Od czasu do czasu mógł go odwiedzić brat Benny, a czasami Carl zabierał obu chłopców na ryby. Carl został wychowany w czasach, gdy kobiety były odpowiedzialne za obowiązki domowe, ale po rozwodzie musiał sam zająć się wszystkim. Pranie i sprzątanie były dla niego obcymi czynnościami i nie utrzymywał wysokich standardów sanitarnych dla siebie i syna. W mieszkaniu panował bałagan, a powierzchnie w kuchni i łazience były pokryte tłuszczem i brudem. Wskazówki z piramidy żywieniowej dotyczące zróżnicowanej diety nie przyjęły się pod dachem Carla Madsena, gdzie zwykle podawano klasyczne duńskie dania, takie jak mielona wołowina z duszoną cebulą. Rezultaty nie zawsze okazywały się udane, a sztućce, którymi jedzono, były brudne, ponieważ nie myto ich odpowiednio, wspomina Benny.
Po wyprowadzce z Centralhotellet Carl Madsen przeszedł na emeryturę. Miał teraz dużo czasu, aby poświęcić uwagę synowi, i postanowił wprowadzić go w świat rzemiosła. Carl chciał, aby Peter nauczył się używać rąk do pracy. Sam był w tym dobry, więc oczekiwał tego również po synu. Zorganizował warsztat stolarski, w którym uczył chłopca budować rzeczy z drewna i wyrażać swoją kreatywność. Carl Madsen często dawał krótkie wprowadzenie, wyjaśniając, jak się coś robi, a następnie Peter musiał sam dojść do reszty. W ten sposób chłopiec od najmłodszych lat umiał wykorzystywać swoją pomysłowość do rozwiązywania problemów.
Podczas pracy w warsztacie skupiał się tylko na fizycznym świecie, jaki miał przed sobą. Zerwania z matką i przyrodnimi braćmi nie odczuwał podobno jako straty. "Jeśli doprowadziło do jakiegokolwiek bólu emocjonalnego, musiało to być nieświadome. Nie tęskniłem za nimi, ale uwielbiałem być kreatywny - uwielbiałem budować, projektować i eksperymentować. Świat Carla Madsena zapewniał całkiem dobre możliwości do robienia tego wszystkiego. Możliwości, które nigdy nie zaistniałyby w znacznie bardziej kontrolowanym i schludnym środowisku mojej matki" - pisze w rękopisie z więzienia.
Peter Madsen uczęszczał do szkoły w S?by. Była to mała wiejska szkoła do 6. klasy. W każdym roczniku była tylko jedna klasa, a pozostałe dzieci, podobnie jak Peter Madsen, dorastały na wiejskich obszarach zachodniej Zelandii. W szkole szybko stało się jasne, że Peter nie jest taki jak inne dzieci. Nie pod względem zachowania, wyglądu czy sposobu myślenia. Nauczyciel wspomina, że na przerwach często zostawał w środku i podchodził do dorosłych. W czasie gdy inni grali w piłkę nożną i berka na szkolnym podwórku, on mógł korzystać z sali stolarskiej.
Zarówno uczniowie, jak i nauczyciele uważali, że Peter Madsen jest specyficzny, a jednym z powodów były jego nietypowe zainteresowania. Podczas gdy chłopcy z jego klasy w dzikiej euforii kibicowali sensacyjnemu zwycięstwu narodowej drużyny piłkarskiej nad Włochami na stadionie Idr?tsparken w 1981 roku, jego nie pociągała aktywność fizyczna na boisku.
Interesował go natomiast świat technologii, zwłaszcza rakiety i podróże w kosmos. Zaś 12 kwietnia 1981 roku - gdy miał dziesięć lat - ujrzał coś, co było dla niego jak Wigilia w wiosenny dzień.
Sam Peter Madsen opowiedział, że pełen tęsknoty siedział wtedy z ojcem przed telewizorem w G?rlev, obserwując prom kosmiczny Columbia stojący pionowo w oczekiwaniu na ostateczny sygnał z wieży kontrolnej. Kilka sekund później prom uniósł się na szerokich na kilka metrów kolumnach ognia, wypychając na boki gęste, szarobiałe chmury spalin. Rozpoczęła się dziewicza podróż - nie tylko amerykańskiego wahadłowca, ale także blondyna w grubych okularach.
Po obejrzeniu, jak Columbia zamienia się w kropkę na niebie, Peter Madsen zaczął przeprowadzać własne eksperymenty z siłą nośną. W kontenerze za szkołą znalazł książkę do chemii, a w niej opis tego, jak sprawić, żeby balon unosił się na wodorze. Następnie udał się do sklepu spożywczego i kupił kwas solny, który wlał do butelki po napoju gazowanym wraz z małymi kawałkami cynkowej blachy wyciętymi z rynny ojca. Jeden z eksperymentów przeprowadzony w salonie pozostawił na dywanie wytrawioną plamę, ale ostatecznie Peterowi udało się poderwać balon do lotu.
Po czterech latach spędzonych na Kirkevangen w G?rlev Carl Madsen znalazł przy Dyssevej 6 w S?by żółty parterowy dom z wiatą, do którego wprowadził się wraz z synem. Oznaczało to, że Peter mieszkał teraz bliżej szkoły.
Peter Madsen nie tylko wyróżniał się wyjątkowymi zainteresowaniami związanymi z podróżami kosmicznymi, ale także wyglądał inaczej. Podczas gdy chłopcy zwykle ubierali się zgodnie z ówczesną modą w dżinsowe dzwony i batikowe koszulki, Peter, podobnie jak jego ojciec, nosił koszule w kratę. Nie jest jasne, jak często brał prysznic i prał ubrania, ale kilka źródeł twierdzi, że zawsze otaczał go szczególny zapach. Pachniał kurzem i stęchlizną.
Włosy Petera Madsena również znacznie różniły się od innych chłopców w klasie. Wszyscy mieli jednakową fryzurę, która była popularna w tamtych czasach. Peter poszedł z ojcem do fryzjera i ostrzygł się tak jak on.
"Wyglądał jak starzec. I był za to prześladowany" - wspomina Ralf Jakob Hansen, który jako jedyny przyjaźnił się z Peterem Madsenem w czasach szkoły podstawowej. Podobnie jak Petera, bardziej interesowały go technologia i przyroda niż gra w piłkę nożną. Chodzili razem na ryby lub siedzieli w bibliotece, czytając książki o tym, jak zrobić proch strzelniczy. Pod wiatą domu na Dyssevej wykonywali własne proste rakiety, wciskając proch do kartonowej tuby z glinianą dyszą u dołu i kawałkiem taśmy zaklejającej drugą stronę. Nigdy nie siedzieli w środku, a jeśli Peter potrzebował czegoś z domu, Ralf musiał zostać na zewnątrz.
"Nie wolno mi było wchodzić do pokoju, w którym przebywał jego ojciec. Peter nie chciał, żebym go poznał. Uważał, że to żenujące, że ma starego ojca. Peter nigdy też nie przychodził na imprezy klasowe, na których obecni byli rodzice. Myślę, że chciał mieć młodych rodziców, jak my wszyscy" - mówi Ralf Jakob Hansen.
Peter Madsen nigdy nie wspomniał przyjacielowi o zakazie spotykania się z matką, jaki nałożył na niego ojciec. Był to sekret, który zachował dla siebie.
"Powiedział mi, że jego mama zmarła. Nie wiem, czy to prawda, czy po prostu ją odrzucił. Ale jedyne, co mi mówił, to że ona nie żyje".
Chociaż Ralf był tylko małym chłopcem, to kiedy bawił się z Peterem Madsenem, wyczuwał, że coś jest nie tak.
"Peter był bardzo dojrzały jak na swój wiek i wyglądało na to, że miał wiele do przemyślenia. Kiedy wracam do tego dzisiaj, uważam, że nie powinien był mieszkać z ojcem. Powinien zostać stamtąd zabrany" - mówi Ralf.
W szkole chłopcy dokuczali mu i zostawiali go w spokoju tylko wtedy, gdy przebywał z Ralfem:
"Był łatwą ofiarą i wiele razy wdawał się w bójki z innymi chłopcami, ponieważ ci się nad nim znęcali" - mówi Ralf Jakob Hansen.
Inny kolega Petera ze szkoły w S?by pamięta, że nie był on zapraszany na urodziny rówieśników.
"Myślę, że większość klasy uważała Petera za dziwaka. Zawsze miał tłuste włosy i brzydko pachniał" - mówi jedna z koleżanek.
W miarę dorastania Peter Madsen coraz częściej okazywał złość, gdy inni mu dokuczali, a przy kilku okazjach miał trudności z kontrolowaniem temperamentu. Podczas jednej sytuacji, która zdarzyła się w 6. klasie, "zupełnie wyszedł z siebie", jak wspominają dwaj byli koledzy z klasy. Ktoś powiedział mu coś podczas lekcji. Nikt nie pamięta dokładnie, co to było, ale miało obraźliwy charakter. Peter Madsen poderwał się z miejsca i zaczął szaleńczo popychać ławki po sali, zmuszając innych uczniów do odsuwania się, aby uniknąć zmiażdżenia.
"Rzucał krzesłami, podszedł do tylnej ściany klasy i wyrwał półki ze ściany. Był całkowicie oszalały" - mówi była koleżanka z klasy. Pamięta, że po tym dniu ona i reszta klasy inaczej patrzyli na Petera Madsena. Nie bali się go, ale dostrzegali jego inną stronę, ukrytą złość i temperament, który mógł łatwo wymknąć się spod kontroli, jeśli przekroczyło się granicę.
Kiedy Peter miał trudny dzień i wracał do domu ze szkoły, ojciec był jedyną osobą, z którą mógł porozmawiać, a nie był on troskliwym człowiekiem. Carl Madsen nigdy nie znalazł nowej partnerki, która byłaby macochą dla Petera. Ojciec nie miał też żadnych żyjących krewnych, którzy mogliby zapewnić chłopcu opiekę i zrozumienie.
Przyrodni bracia, z którymi Peter Madsen miał niewielki kontakt, regularnie odwiedzali przybranych rodziców Annie, pełniących funkcję ich dziadków. Podawano ciasto cytrynowe i herbatę, a na koniec wizyty babcia dawała każdemu z chłopców pieniądze zawinięte w folię aluminiową. Preben, który był najstarszy, dostawał 15 koron, podczas gdy Benny i Tom musieli zadowolić się piątką. Chłopcy zawsze jednak dzielili się pieniędzmi po równo. Odwiedzając dziadków, bracia otrzymywali sporą dawkę miłości, której Peter Madsen nigdy nie doświadczył. Ani razu ich nie odwiedził, a kiedy dziadkowie zmarli w odstępie kilku miesięcy od siebie w 1983 roku, możliwość opieki z ich strony odeszła na dobre.
Fascynacja Petera Madsena technologią i rakietami umacniała się przez rozmowy z ojcem, który sam był bardzo zaciekawiony techniką i nauką. Carl Madsen potrafił długo opowiadać o zatonięciu Titanica, do którego doszło, gdy miał trzy lata. To również Carl musiał odpowiadać na wszystkie pytania Petera dotyczące rakiet średniego zasięgu, gdy w wiadomościach mówiono o zimnej wojnie i supermocarstwach USA oraz Związku Radzieckim grożących sobie bronią nuklearną.
Carl Madsen nie miał wykształcenia akademickiego, nie był też człowiekiem oczytanym, ale odpowiadał na pytania chłopca najlepiej, jak potrafił. Jeśli czegoś nie wiedział, po prostu to wymyślał. Sam Peter powiedział później, że spędził dużo czasu na porządkowaniu licznych wypowiedzi ojca, a wiele rzeczy, przy których Carl uparcie obstawał, było sprzecznych z tym, czego Peter uczył się w szkole i o czym mógł przeczytać w książkach.
Gdy był w szóstej klasie, szkoła w S?by została zamknięta na stałe, a klasę Petera przeniesiono do szkoły miejskiej w H?ng. Chociaż nadal przyjaźnił się z Ralfem Jakobem Hansenem, Peter stawał się coraz mocniej odizolowany. Podczas gdy chłopcy w siódmej klasie zaczęli interesować się imprezami, dziewczynami i motorowerami, Peter pozostawał niezwykle nieśmiały w stosunku do płci przeciwnej. Zachowywał się niezręcznie i nie wiedział, jak rozmawiać z dziewczętami, jak pisze w swoim rękopisie.
To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.