Poczuj tę siłę - Ilona Khan

Kup ebooka

40.99 zł
32.79 zł (29,80 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Jeśli leżeliśmy w błocie, nie możemy zapominać o kąpieli i antypoślizgowych butach.

Te słowa odnoszą się do trudnych sytuacji życiowych i ludzi wypierających problemy, o których nie chcą myśleć, lecz wolę zamieść je pod dywan.

Szukałeś rozwiązania pomiędzy ludźmi z najbliższego otoczenia  - niestety bezskutecznie. Pozostało ci myśleć o innych sprawach lub trwać w depresji albo jak wierzący ludzie modlić się, aby jakiś grom spadł z nieba czy nastąpił cud. I nagle pewien samarytanin przyszedł z pomocą. Wierz lub nie, czasami cuda się zdarzają, ale nie zawsze. Bierz sprawy w swoje ręce, zanim będzie za późno. Klucz do każdego sukcesu to szczera rozmowa. Sprawdziłam sama. Gdziekolwiek byłam i z jakąkolwiek sytuacją się mierzyłam, tylko szczera rozmowa rozwiązywała moje problemy. Nie sposób inaczej. Aby ktoś mógł ci pomóc, musisz przedstawić swoją sytuację, inaczej nikt nie zrozumie ciebie ani twojego problemu. Nawet ty sobie nie pomożesz, jeśli nie będziesz szczery sam ze sobą. Nie zaprzeczaj faktom. Działaj.

Oto przykład jednego członka mojej rodziny. Chłopak stracił pracę, zaciągnął wcześniej kredyty, których nie mógł spłacić z powodu braku dochodu. Zamiast porozmawiać z bankami, unikał kontaktu, a przez to doprowadził do dalszych czynności egzekucyjnych.

Każda problematyczna sytuacja wymaga od nas planu działania, który krok po kroku pomoże zmagać się z sytuacją czasami od nas niezależną. Każdy kiedyś był w sytuacji patowej. Nie znam nikogo, kto gładko przeszedł przez życie. Jak nie problemy z pieniędzmi, to choroba czy trudny związek są powodem rozterek.

Zauważyłam w sobie pomocny stan determinacji i wyznaczanie sobie coraz to nowych celów, aby egzystencja nie była tak bardzo przygnębiająca i życie było wystarczająco znośne czy nawet szczęśliwe. Jak wiadomo, szczęście to nie jest stan permanentny i pojawia się dopiero, gdy właśnie spełniamy nasze marzenia lub gdy już się spełniły.

Zaczął się wyjątkowy czas. Data 22.02.2022 to data lustrzana. ? Astrolodzy mówią: wyjątkowa kumulacja energetyczna z kosmosu. Ludzie zaczynają odczuwać przygnębienie, depresję, stres, rozczarowanie, żal i strach, gdyż nie rozumieją wpływu energii na ich stan umysłu. Ci wybrani, wchodzący na duchową ścieżkę samorozwoju i chęci zrobienia czegoś dla społeczeństwa, przechodzą proces transformacji. Wszechświat będzie ich wręcz wspierał i okoliczności również będą ku temu sprzyjające. Wprowadziłam się w stan medytacyjny i wyjątkowo spokojnie przeżywam omawiane zmiany. Uwierzyłam, że to, co myślimy, staje się rzeczywistością. W efekcie nie wolno nam myśleć o niczym negatywnym, aby uniknąć problemów w każdym aspekcie naszego życia. To stan przypominający techniki prawa przyciągania.

Mimo inwazji Rosji na Ukrainę i obaw przed wojną światową odczuwam spokój i zachowuję optymizm. Wiem, że nadmierny i długotrwały stres, który serwują nam media, może wpłynąć na zdrowie każdego z nas. Hormon stresu w nadmiarze jest w stanie zniszczyć nasze zdrowie i kto wtedy pomoże potrzebującym?

Będąc w trudnym momencie swojego życia, musisz wierzyć, że wszystko zakończy się pozytywnie. Myśl pozytywnie gdziekolwiek jesteś. Zapewniam cię, że twoje życie zacznie zmieniać się w każdym obszarze.

Mam kolegę, który zastosował proponowane przeze mnie metody oczyszczania energetycznego. Działało do momentu, kiedy członkowie rodziny ponownie zaczęli zarażać go pesymizmem. Chodziło o rodziców w podeszłym wieku, zrezygnowanych z powodu tego, co się dzieje na świecie. Rodzice w depresji i z negatywnym nastawieniem wpędzili swoje organizmy w szereg chorób. Leki już nie pomagają, nie chcą wychodzić z domu i z pesymistycznym nastawieniem wszystko dookoła negują. Biedak  - sam zarażony taką postawą  - również zaczął chorować. Doskwierały mu bóle pleców, całego ciała, a nawet serca.

Po rozmowie ze mną zastosował wskazówki dotyczące oczyszczania energii w mieszkaniu (np. świece, kadzidła, sprzątanie) i oczyszczania siebie (poprzez kąpiel, medytacje i przebywanie na słońcu). Wszystko mogłoby przynieść długotrwały skutek i nawet początkowo objawy chorobowe zniknęły. Jego rodzice jednak w kółko wprowadzali do jego otoczenia ten pesymizm, a rozmowy z nimi były energetycznie wyczerpujące. Przypominało to syzyfową pracę. Poprosiłam kolegę, aby znalazł osobę, którą rodzice postrzegają jako autorytet lub ufają jej słowom, aby przekonali się do zmiany myślenia i wprowadzali nowe nawyki.

Zauważyłam jeszcze jedną istotną rzecz. Wszyscy, których postrzegałam jako uduchowionych, doświadczają rozproszenia z zewnątrz  - ze strony rodziny, kogoś bliskiego lub kogoś z najbliższego otoczenia, kto próbuje zburzyć ich wewnętrzny spokój. Osoba, która potrafi wyczuć otaczającą ją energię, jest bardzo podatna na takie negatywne sygnały. Tak zwana aura, której nie widzimy, jest wyczuwalna. Coraz więcej osób opowiada mi o problemie, który wiąże się z koniecznością znoszenia różnicy charakterów czy mentalności nie do zaakceptowania, a co za tym idzie znoszenia rozpraszających, negatywnych wibracji.

W takich okolicznościach medytacja jest jak chwilowe posprzątanie mieszkania, podczas gdy w kącie stoi złośliwiec z workiem piasku i czeka, aby rozsypać go po wypranym dywanie. Długofalowa pomoc musiałaby polegać na umiejętności radzenia sobie z taką sytuacją. Okej, stoi w kącie, ale mnie to nie obchodzi, wychodzę z pokoju. Następnym razem, jeśli zaprószy dywan, zwinę go i wyniosę albo będę tak długo czyścił, aż delikwent będzie znudzony rozsypywaniem piasku.

Człowiek zmierza się z przeciwnościami losu, dopóki nie odkryje przyczyny swoich udręk.

Kiedyś postanowiłam wesprzeć pewną akcję charytatywną. Intuicyjnie wybieram ludzi, którym pomagam. Tym razem postanowiłam wesprzeć akcję dla dziewczynki, która cierpi na chorobę kości.

Nie spodziewałam się, że mama tej cudownej dziewczynki będzie taka wdzięczna za ofiarowanie dwudziestu książek. Dochód z ich sprzedaży mogła przeznaczyć na pomoc medyczną dla córki. Osobiście nie zdawałam sobie sprawy, ile szczęścia może dać radość innych ludzi, kiedy podarowujemy im coś od siebie.

Mama dziewczynki odwiedziła mnie w domu, gdy przyjechała odebrać książki. Rozmawiałam z nią przez chwilę. Wiem, że jej życie się rozsypało, ponieważ córka urodziła się zdrowa i nagle zachorowała. Musiała porzucić pracę, sprzedać dom. Los jest nieprzewidywalny. Powiedziałam:

- Na pewno zaczęła się pani zastanawiać, dlaczego panią to spotkało.

Przyznała mi rację i stwierdziła, że zniechęciła się do psychologów, gdyż oni nie potrafią jej pomóc. Wyjaśniłam jej, że psycholodzy wygłaszają negatywne opinie na temat rozwoju duchowego, nazywając go eskapizmem. Łatwo to wytłumaczyć, bo kto będzie do nich przychodził, jeśli wszyscy zajmą się rozwojem duchowym i nie będą potrzebować ich pomocy?

- To, co panią spotkało, może wynikać z kontraktu duszy, który zawarto, zanim jeszcze pani przyszła na świat. W innym przypadku, jak wytłumaczyć to, że ludzie rodzą się chorzy? Przecież jeszcze niczego złego nie uczynili. Dziecko rodzi się niewinne. To, co się teraz dzieje u pani, może wynikać ze zobowiązań, które podejmuje dusza, gdy decyduje się narodzić na Ziemi. Pani życie przewróci się do góry nogami, ale na końcu dojdzie pani do wniosku, że ma pani w sobie więcej siły niż kiedykolwiek. Ludzie będą się uczyć od pani, jak taką siłę w sobie znaleźć.

Spytała, czy mam gdzieś gabinet, bo przemawia do niej to, co mówię, że ma dreszcze i ta krótka rozmowa dała jej więcej niż jakakolwiek sesja z psychologami. Zapewniłam, że otwieram niebawem gabinet hipnozy i z pewnością będzie pierwszą osobą, którą powiadomię. Żegnając się, przytuliłam ją i intuicyjnie  - z myślą o jej córce  - wręczyłam bransoletkę z fluorytami, które chronią przed chorobami kości. Była mile zaskoczona i ze łzami w oczach powiedziała, że to właśnie chorobę kości zdiagnozowano u córki.

Strach ogranicza nas we wszystkim niemal każdego dnia z byle przyczyny.

Strach  - jak wiesz  - jest uczuciem, które nas ogranicza. Ogranicza kontakt, np. z ludźmi. Z kimś, na kim nam zależy, a kogo nie znamy dobrze. Strach przed egzaminem, który nie wiadomo, z jakim rezultatem się zakończy. Strach przed rozpoczęciem nowego życia. Nie wiadomo, jakie to życie będzie  - w tym nowym domu, z tą nową osobą.

Strach pozbawia nas ważnych rzeczy takich jak pozytywny rezultat. Na przykład na egzaminie pozbawia cię lepszych wyników. Strach właściwie pojawia się tam, gdzie wynik naszych działań jest nieznany, a bardzo nam zależy, aby wszystko potoczyło się po naszej myśli. A gdyby tak wyobrazić sobie, że nam nie zależy? Niech się dzieje wola Boża! Nie jest istotne, jaki będzie wynik. Dałeś z siebie wszystko, przecież o to chodzi, o ten twój wysiłek, który włożyłeś w przygotowanie. O to, że dałeś swojemu projektowi czas, a czas jest najcenniejszym darem. Wynik będzie zwieńczeniem sukcesu, ale nie jest najważniejszy. Będziesz bardzo szczęśliwy, jeśli zostanie doceniony rezultat. Jeśli jednak nie zostanie doceniony, to oznacza, że ta konkretna osoba nie była odpowiednia, aby właściwie cię ocenić, albo musisz się przygotować jeszcze lepiej.

Nie poddawaj się, nie stresuj się z powodu nieznanego. Wszystko przychodzi w swoim czasie. Wierzący powiedziałby: "Uwierz w Boga". Psycholog poprosiłby, żebyś zastosował autosugestię: "Wierz w siebie". Krótko mówiąc, pozbądź się strachu, aby pozbyć się ograniczeń. Strach w czasach pandemii powoduje, że ludzie szybciej chorują, ponieważ ich umysły są pełne negatywnych myśli, a obsesja wynikająca z panicznego strachu o własne zdrowie wywołuje odwrotny efekt. Zadaję sobie pytanie: "Po co?". Po co odczuwasz strach, po co sama odczuwam strach? A gdyby tak z luzackim podejściem potraktować każde życiowe wyzwanie?

A gdyby tak zaakceptować każdą sytuację taką, jaka ona jest? Gdyby tak brać to, co przyniesie los? Oczywiście nie raniąc nikogo po drodze. Gdyby tak nie martwić się o rzeczy, na które nie mamy wpływu, i koncentrować tylko na tym, co jest tu i teraz? Czasami dobrze jest przyjrzeć się wschodnim kulturom. Zapewniam, że to jest bardzo pomocne w trudnych sytuacjach, kiedy nie widzimy pewnych rozwiązań  - tam wyjście jest bardzo oczywiste. Przypomniał mi się kolega z Indii, który po usłyszeniu mojej opowieści o szantażu byłego partnera (jeszcze przed rozstaniem, wiele lat temu) odpowiedział: "To niech to zrobi. Ty nie daj się szantażować". Pomyślałam: "Serio?". To nieprawdopodobne, jak różnice kulturowe bywają użyteczne. Nie zdawałam sobie sprawy z innej możliwości. Martwienie się o to, co może wymknąć się spod kontroli, strach przed nieznanym, powodowały ograniczenie myślowe. W takiej sytuacji, kiedy zderzasz się z zupełnie innym punktem widzenia, zdajesz sobie sprawę, że to jest tak proste rozwiązanie, że zastosowanie go przynosi ci nieprawdopodobną ulgę.

Istnieją też osoby, które strach motywuje, aby podnosić poprzeczkę. Takie osoby uwielbiają wyzwania, adrenalinę i przełamywanie własnych słabości. Chętnie uczestniczą w sportach ekstremalnych, wykonują pracę, w której balansują na granicy życia i śmierci. Jest im niemal wszystko jedno, czy umrą dzisiaj czy jutro.

Teraz mówisz do siebie: "Jestem odważny, cokolwiek się stanie, przyjmę to do wiadomości. Nie obawiam się wyzwań, każdy otrzymuje to, w co wierzy".