Pocieszne wykwintnisie - Molier

Kup ebooka

8.49 zł
6.96 zł (3,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

SCENA I

LA GRANGE, DU CROISY

DU CROISY

Mości la Grange!

LA GRANGE

A co?

DU CROISY

Popatrzno się na mnie, bez żartów.

LA GRANGE

No i...?

DU CROISY

I cóż powiesz o naszej wizycie? Bardzoś zadowolony?

LA GRANGE A tobie jak się zdaje, czy mamy z czego być kontenci?DU CROISY

Prawdę mówiąc, niebardzo.

LA GRANGE

Co do mnie, wyznam otwarcie, jestem poprostu oburzony. Słyszane to rzeczy, aby dwie prowincjonalne gąski drożyły się z sobą w ten sposób i traktowały tak z partesu przyzwoitych ludzi! Ledwie krzesła raczyły podać! A co się naszeptały do ucha, naziewały, naprzecierały oczu, pytając się wzajem: "Która godzina?" Ledwie raczyły wybąkać taklub nie, na wszystko cośmy do nich mówili. Przyznaj, że najostatniejszych wywłoków nie możnaby przyjąć z większem lekceważeniem!

DU CROISY

Bardzo, widzę, wziąłeś to do serca.

LA GRANGE

A wziąłem, i to tak dalece, że pragnę się pomścić. Wiem dobrze, co jest przyczyną tej niełaski. Atmosfera, jaką stworzyły nasze "wykwintnisie", zatruła swemi wyziewami nietylko Paryż, ale i zaścianki: zdaje się, że nasze dzierlatki dobrze się nią zachłysnęły. Obie nibyto "wykwintnisie" a w gruncie prowincjonalne lafiryndy; zgaduję też dobrze, czegoby trzeba aby im przypaść do smaku. Jeśli zechcesz, wypłatamy im sztuczkę, która okaże dosadnie całą ich niedorzeczność i nauczy je na przyszłość znać się trochę na ludziach.

DU CROISY

Cóż za sztuczka?

LA GRANGE

Mam służącego, imieniem Maskaryla, który uchodzi w wielu oczach za pięknoducha: toć, w dzisiejszych czasach, niema nic tańszego pod słońcem! Hultaj namiętnie lubi odgrywać rolę dystyngowanej osoby; bawi się w wytworne maniery i czułe wierszyki, i ma pogardę dla reszty służby, którą nazywa wprost bydłem.

DU CROISY

Bardzo ładnie; cóż więc zamierzasz?

LA GRANGE

Co zamierzam? Pragnę... Ale wyjdźmy stąd lepiej.