(Po)Żydowskie... Sztetl Opatów oczami Majera Kirszenblata - Justyna Koszarska-Szulc, Natalia Romik, Barbara Kirshenblatt-Gimblett

Kup ebooka

50.00 zł

-
Proszę czekać

Zygmunt StępińskiSłowo wstępne

Na terenie dzisiejszej Polski, Ukrainy, Litwy i Białorusi znajduje się ponad tysiąc sztetli - miasteczek, w których znaczną część mieszkańców przed drugą wojną światową stanowili Żydzi. Każde z nich to osobna i złożona historia osób, miejsc oraz przedmiotów. Czy jedno z nich może reprezentować mnogość osobistych doświadczeń i historyczno-geograficznych konfiguracji?

Dzisiejszy Opatów, dawny sztetl Apt, na pierwszy rzut oka wydaje się niepozornym, niemal zapomnianym świętokrzyskim miasteczkiem, w którym zatarły się wszelkie ślady życia przed Zagładą. Jednak po bliższym zbadaniu współczesnej tkanki miejskiej, Opatów można potraktować jako uniwersalny przykład wyzwań, z jakimi mierzymy się dziś w zakresie utrwalania historii, zachowania architektury czy praktyk upamiętniania. Takie podejście deklarują kuratorki wystawy "(po)ŻYDOWSKIE... Sztetl Opatów oczami Majera Kirszenblata" i - jak wskazuje tytuł - w sposób szczególny konfrontują to z artystyczną wizją Majera Kirszenblata, opatowianina, który wiele lat po emigracji do Kanady postanowił namalować to, co pamięta.

Badania nad historią Opatowa przeprowadzone przez zespół kuratorski przyniosły niezwykle ciekawe wyniki. Kilkukrotne wizyty, a także liczne rozmowy z mieszkańcami, lokalnymi aktywistami i społecznymi archiwistami, pozwoliły podjąć próby udokumentowania złożonego dziedzictwa Opatowa. Dzięki spotkaniu i współpracy z opatowskim kolekcjonerem, narracja wystawy zyskała materialne uzupełnienie w postaci rzadkiej na skalę Polski kolekcji judaików, rzeczy codziennych, rzeczy pożydowskich.

Opatów miał wielkie szczęście, że znalazł się w centrum wspomnień i twórczości Majera - skrupulatnego kronikarza o doskonałej pamięci i niespotykanym poczuciu humoru. Jego obrazy tworzą szczegółową dokumentację przedwojennego życia w sztetlu, przywołują wyjątkową, a jednocześnie pozbawioną idealizacji atmosferę małego miasteczka. To przede wszystkim dzięki namowom córki, głównej kuratorki wystawy stałej Muzeum POLIN Barbary Kirshenblatt-Gimblett, Majer rozpoczął pracę twórczą. To także za jej sprawą, cała kolekcja obrazów została podarowana Muzeum jako dar rodziny Kirshenblatt. Dzięki wyjątkowemu wsparciu rodziny Taube, kolekcja trafiła do Polski, a jej bogata reprezentacja znajduje się na wystawie czasowej.

Zespół Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN od wielu lat prowadzi szczegółową dokumentację sztetli, ich historii oraz śladów materialnych pozostawionych przez społeczność żydowską. Wyniki publikowane są między innymi na portalu Wirtualny Sztetl, który od lat stanowi podstawowe źródło wiedzy dla osób zainteresowanych tematem. Wystawa czasowa "(po)ŻYDOWSKIE..." jest naturalną kontynuacją dotychczasowego programu Muzeum.

Oddajemy w Państwa ręce katalog, w którym zebraliśmy głosy specjalistów zajmujących się historią sztetli, antropologią, sztuką ludową i badaniami nad pamięcią. To jednak nie jedyna publikacja towarzysząca wystawie. Z wielką satysfakcją wydaliśmy także polską wersję wspomnień Majera Kirszenblata i jego córki Barbary Nazywali mnie Niesforny Majer. Żydowskie dzieciństwo w Polsce przed Zagładą, wspomnienia malowane, a w przygotowaniu jest polskie wydanie księgi pamięci Opatowa. W trakcie trwania wystawy odbędzie się również międzynarodowa konferencja "Od sztetla do pożydowskiego miasteczka", będąca niepowtarzalną okazją do przyjrzenia się procesowi transformacji sztetli w przestrzeń pożydowską. Wierzę, że jest to skala działań, na którą zasługuje każde pożydowskie miasteczko.

Justyna Koszarska-Szulc, Natalia RomikWystawa "(po)ŻYDOWSKIE...Sztetl Opatów oczami Majera Kirszenblata"

Majer Kirszenblat, Wigilia Jom Kiper,

1993 r., akryl na płótnie, 60,69 x 76,20 cm. Fot. Rafael Goldchain, Muzeum POLIN, Kolekcja Sztuki Mayera July imienia Rodziny Taube, dar rodziny Kirshenblatt

I milczą miliony milczeń przemienione w znak siedmiocyfrowy I woła woła jedno miejsce puste [...] nie wypierajcie się mnie zwróćcie mi pamięć po mnie te słowa pożydowskie te słowa poludzkie

Jerzy Ficowski, Siedem słów1

Dorobek artystyczny Majera Kirszenblata liczy około 400 prac, w tym 282 obrazy. Na wszystkich namalował Opatów sprzed 1934 r., kiedy to jako nastolatek wyemigrował do Kanady z mamą i braćmi. Właściwie malował nie tyle Opatów, co sztetl Apt, bo tak brzmiała jego nazwa w jidysz. W dzieciństwie Majera Żydzi stanowili 60% mieszkańców miasta. Niemal wszyscy zginęli osiem lat po wyjeździe Kirszenblatów (na miejscu lub wywiezieni do Treblinki), a żydowski Apt przestał istnieć. Podobnie jak żydowski Chmielnik, Ćmielów, Annopol, Wodzisław, Szydłowiec, Podhajce, Tarnów, Równe, Pińsk i ponad tysiąc innych miasteczek na terenie dzisiejszej Polski, Ukrainy, Litwy i Białorusi, w których większość mieszkańców stanowili Żydzi.

Mapę wszystkich żydowskich miasteczek w Europie Środkowo-Wschodniej umieściliśmy w centralnym punkcie wystawy. Gęsta chmura czarnych punktów pośrodku kontynentu swoim kształtem zarysowuje państwo, którego mieszkańców przez setki lat łączyło podobieństwo religii, tradycji i języka (jidysz). To Jidyszland. Kraj ponad granicami politycznymi. Kraj, którego już nie ma, mimo że tworzące go dawniej miasteczka odnajdziemy na dzisiejszych mapach. Wśród nich Opatów, lecz już nie Apt. Opatów odcięty od swojej żydowskiej tożsamości. Typowy, lecz unikalny, ponieważ miał swojego późnego dokumentalistę - Majera Kirszenblata.

Obrazy Majera i jego wspomnienia nie mają balastu, tabu, nie znajdziemy w nich moralizowania. To składnica pamięci żywej, wielobarwnej - ukazującej miasto Opatów takim, jak wyglądało. Majer nie lukrował swoich wspomnień, wielokrotnie podkreślał: "Żyło nam się ciężko".

Niemal każdy, kto dziś ogląda obrazy Majera, zadaje sobie pytanie: jak dziś wygląda Opatów? Czy bardzo różni się od tego malowanego przez Kirszenblata?

Klamka do drzwi z zamkiem pochodząca z dawnej dzielnicy żydowskiej w Opatowie.

Fot. Iwo Książek, kolekcja J. Brudkowskiego

Szames2 i poeta. Dwie inspiracje

Gdy tylko nasz zespół kuratorsko-projektowy (w składzie: Natalia Romik, Katarzyna Tomczak-Wysocka, Justyna Koszarska-Szulc, Piotr Jakoweńko, Sebastian Kucharuk) podjął pracę nad wystawą, zdecydowaliśmy, że musimy odwiedzić Opatów. Dzięki pomocy Barbary Kirshenblatt-Gimblett, córki Majera i współtwórczyni tej ekspozycji, poznałyśmy Dariusza Sobczyka, opatowskiego aktywistę, który zaprzyjaźnił się z malarzem podczas jego powojennych powrotów do miasta dzieciństwa. Darek włączył nas w sieć własnych kontaktów, dzięki czemu poznałyśmy m.in. Tadeusza Reszczyka, który urodził się po wojnie w domu dawniej zamieszkanym przez Majera, czy Andrzeja Żychowskiego, pasjonata historii opatowskich Żydów. Dużą pomoc merytoryczną otrzymałyśmy od Marii Borzęckiej, która była również dobrym duchem naszego projektu. Wraz z nią i Żychowskim spacerowałyśmy po Opatowie w poszukiwaniu śladów żydowskiej przeszłości. Dzięki wsparciu Jerzego Brudkowskiego mogłyśmy wypełnić wystawę unikalną treścią. Podróże do Opatowa i spacery po mieście odbywałyśmy zawsze w niewidzialnej obecności Majera, którego obrazy i wspomnienia są często jedynymi źródłami wiedzy o przedwojennej tkance miasta.

Z wizyt studyjnych, badań i poszukiwań artystycznych realizowanych w dawnym Apt zrodził się scenariusz wystawy (po)ŻYDOWSKIE..., z drewna odzyskanego ze zburzonych i zawalonych opatowskich domów powstała jej scenografia, a tytuł zaczerpnęłyśmy z powojennych map geodezyjnych miasta, na których wiele budynków pozostałych po zgładzonych Żydach autor opisał jako "pożydowskie". Być może nie była jeszcze w Warszawie prezentowana ekspozycja, która swoimi korzeniami tak mocno tkwiłaby w małym miasteczku, dawnym żydowskim sztetlu.

Konfrontacja sztetla Apt z obrazów Majera ze współczesnym Opatowem, którego charakterystykę otrzymujemy poprzez materiały pozyskiwane dzięki lokalnym działaczom, mieszkańcom miasta, zmusza do dyskusji nad tym, co znaczy słowo "pożydowskie"? Ewokuje wiele znaczeń, a każde z nich w jakimś wymiarze odnosi się do napięcia między pamięcią i niepamięcią, zderzenia między tym, co reprezentują wspomnienia Majera z jednej strony i niepamięcią o żydowskiej przeszłości Opatowa z drugiej.

Do takiego zderzenia doszło w roku 2008, gdy Majer Kirszenblat odwiedził Opatów wraz z córkami, a towarzyszyła mu kamera Sławomira Grünberga. W filmie Namaluj, co pamiętasz, który widzowie wystawy (po)ŻYDOWSKIE... mogą zobaczyć na antresoli, powracający do rodzinnego miasta Majer mówi ze smutkiem: "Pięćset lat pobytu Żydów w Opatowie i żadnego znaku nie ma. [...] Były sklepy, ruch. Teraz nie ma tam nic, cichuteńko jest, nie ma dowodu, nie ma spaceru, ludzie nie chodzą..."3.

Słowa Majera, choć znacznie późniejsze, korespondują ze spostrzeżeniami Mordechaja Canina, Chaima Szoszkesa4 i innych reporterów, którzy tuż po wojnie odwiedzali opustoszałe po Zagładzie dawne sztetle. Konstatują te same problemy, które dobitnie i poruszająco opisał Jerzy Ficowski w wierszach zawartych w tomie Odczytanie popiołów. O pozagładowej pustce wspominał w utworze Co jest: "Tylko harmider takiej ciszy / tylko tumult pustkowia / zbity tłum nikogo"5. To właśnie zastał Majer podczas swojej wizyty w rodzinnym mieście. O przełamanie tej ciszy, zapełnienie jej głosem tych, którzy sami już go stracili, walczył swoją pracą artystyczną.

Wystawa (po)ŻYDOWSKIE... ma ambicję kontynuowania jego dzieła, jednak osadza je w nowym kontekście. Do żydowskiego świata Majera dodajemy przedrostek "po", kładąc nacisk również na to, co stało się po wojnie i co w dużym stopniu dzieje się do dziś z pamięcią o żydowskiej przeszłości małych miast. Inspirowane innym wierszem Ficowskiego, zatytułowanym Siedem słów, pragniemy odpowiedzieć na apel zamordowanego chłopca żydowskiego, który w utworze poety prosi: "zwróćcie mi pamięć po mnie / te słowa pożydowskie"6. Mamy nadzieję, że nasza wystawa zwróci podmiotowość osobom, które przypomniał Majer oraz innym dawnym mieszkańcom sztetli, a także przywróci im miejsce w pamięci i przestrzeni publicznej miast i miasteczek, z których pochodzili.

W tym procesie Majer jest naszym szamesem. Jego zadaniem jest przygotowanie odbiorców do konfrontacji wspomnień z dawnego sztetla z rzeczywistością historyczną, często skomplikowaną i trudną w odbiorze. Szykuje widzów do spektaklu pamięci, tak samo jak szames przygotowuje synagogę przed modlitwami. Podobnie jak budził on mężczyzn do modlitwy, tak i my chcemy obudzić w naszych widzach wrażliwość na tematy dotąd marginalizowane, spychane na obrzeża polityki pamięci.

W tej książce i na wystawie spotykają się więc artysta malarz samouk, Majer Kirszenblat, szames ułatwiający opowieść o trudnych tematach, oraz poeta, Jerzy Ficowski. Pierwszy podyktował miejsce i temat opowieści, drugi - wydobył z niej istotny komunikat dotyczący tego, czy i jak pamiętamy o naszej żydowskiej przeszłości. Dlatego to właśnie cytaty z poezji Ficowskiego stały się tytułami poszczególnych sekcji publikacji towarzyszącej wystawie (po)ŻYDOWSKIE.

Teksty odnoszące się do fenomenalnej pamięci Majera, jego procesu twórczego (Barbara Kirshenblatt-Gimblett o ojcu), ale także pozycjonujące go jako malarza pamięci na tle innych twórców (Jeffrey Shandler) i podkreślające jego unikalność i osobność (Roma Sendyka) umieściłyśmy w rozdziale zatytułowanym Widzę dawnowidz widoki uchodzące7. Cytat z wiersza Krajobraz pośmiertny nawiązuje do tego, jak sam Majer opisywał swój proces twórczy - jako zalew obrazów z przeszłości:

Kiedy mam zacząć nowy obraz, myślę o nim. Kładę się i marzę. Zalewają mnie wspomnienia, a ja podążam za nimi. Czasem trudno mi zacząć. Nachodzą mnie obawy, nie mogę w nocy spać. Co jakiś czas schodzę do mojego studia i patrzę. Czy dobrze to zrobiłem, czy źle? Kiedy jednak już zacznę, nie mogę przestać. Myślę tylko, co będzie dalej. Jak to wyjdzie? Pytam sam siebie: "Czy potrafię to zrobić lepiej?"8.

Próbę opisania utraconej przeszłości podjęli także dawni mieszkańcy Apt, w większości ocalali, którzy w 1966 r. wydali księgę pamięci Opatowa. O wspólnych wysiłkach autorów i redaktorów z Tel Awiwu, Montrealu, Toronto i Nowego Jorku, którzy przyczynili się do powstania księgi, jak również o treści i charakterze dzieła napisała Monika Adamczyk-Garbowska. Obok jej tekstu prezentujemy także prozę Marii Borzęckiej, działaczki Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Opatowskiej. Borzęcka zabiera czytelników na spacer w przeszłość, po przedwojennej polsko-żydowskiej ulicy Łagowskiej. Zabudowę ulicy Żydowskiej omawia Małgorzata Hanzl, dokładnie pokazując ślady po życiu dawnych żydowskich mieszkańców zachowane w topografii miasta. Inną metodą poszukiwania takich śladów były badania geodezyjne i archeologiczne przeprowadzone na dawnym cmentarzu żydowskim w Opatowie przez badaczy z grupy Wykop na Poziomie pod nadzorem komisji rabinicznej. Ich uczestnicy, Aleksandra Janus, Aleksander Schwarz i Szymon Lenarczyk zrelacjonowali ich przebieg w tekście zatytułowanym Mnemoniczny potencjał destruktu... Dowodzą, że w tym, co zniszczone, zrujnowane i szczątkowe tkwi zapis wypartej przeszłości. Ta zależność nie dotyczy wyłącznie dawnego cmentarza żydowskiego w Opatowie, lecz całego miasta, które zachowało jeszcze pojedyncze ślady dawnego sztetla. Dlatego powyższe teksty umieściłyśmy w jednym rozdziale, nadając mu tytuł Tamten krajobraz [...] pośmiertny [...] do dziś trwa bezkarnie9. Trwa, nawet jeśli pamięć po nim zachowała się już tylko w ruinach i szczątkach.

Na obrazach i we wspomnieniach Majera Kirszenblata często przewija się wątek skromnego życia, wynikającego z biedy, która stanowiła powszechne zjawisko w II Rzeczpospolitej. Janusz Żarnowski szacował, że w latach Wielkiego Kryzysu (1929-1933) w stanie "biedy absolutnej" żyło około 20% mieszkańców Polski, a zjawisko międzywojennej nędzy, jak podkreśla przywołujący jego badania Mateusz Rodak, nie uznawało podziałów etnicznych, religijnych, regionalnych, genderowych czy edukacyjnych10. Jej wszechobecność, odnotowywana przez Majera, przenika narrację wystawy (po)ŻYDOWSKIE... Osobną część ekspozycji zatytułowałyśmy słowami Kirszenblata: Żyło się trudno, by pokazać, z jakimi wyzwaniami łączyła się dla mieszkańców sztetla codzienna walka o środki utrzymania.

Ten temat rozwijany jest w eseju Tomasza Rakowskiego, który m.in. na podstawie wspomnień Majera opisał sztetlową ekonomię w ujęciu antropologii biedy. W rozdziale zatytułowanym półmiski, garnki pełne głodu [...], ale przydadzą się do syta11 prezentujemy także tekst dotyczący trudnej sytuacji społecznej i ekonomicznej kobiet w sztetlu (Aleksandra Jakubczak) oraz analizę fenomenu współczesnych kolekcjonerów judaików (Magdalena Waligórska), a więc tych, którzy te "półmiski i garnki" zbierają - często jako symbol pamięci po dawnej żydowskiej przeszłości ich rodzinnych miast. Jednak przeszłość tych obiektów jest zawsze niepewna, trudna, pełna niedomówień. W często zapomnianych lub przemilczanych historiach kryje się sedno napięć rozsadzających słowo "pożydowskie". Słowo spowite aurą niepokoju i niepewności, nawiedzone przez duchy dawnych właścicieli, podszyte strachem, że powrócą, by upomnieć się o swoją dawną własność.

Prostokątny kształt biegnący po przekątnej jednej ze ścian na naszej wystawie przypomina ślad po mezuzie.

Wypełniliśmy go nazwiskami wszystkich 1967 osób, które były zameldowane przy ulicy Berka Joselewicza (Szerokiej) w Opatowie w latach 1930-1942. Na futrynach niektórych domów przy ulicy Szerokiej można wciąż odnaleźć ślady po mezuzach

Określenie "pożydowskie" wiąże się ze stwierdzeniem Ficowskiego, który w przywoływanym już wierszu Siedem słów napisał: "wszyscy zginęli, ale nic nie ginie"12. Obiekty zostały zużytkowane. Nieruchomości i ruchomości przeszły do rąk nowych właścicieli, a o tych poprzednich starano się zapomnieć. Ten problem dość dobrze ilustruje tekst Jarosława Dulewicza dotyczący losów nieruchomości pożydowskich na prowincji na przykładzie Opatowa. Towarzyszą mu eseje budujące historyczne tło życia Żydów w Opatowie - od czasów, gdy w miasteczku na dobre zaczęła się rozwijać liczna społeczność żydowska (Gershon Hundert), poprzez okres międzywojenny (Antony Polonsky), ze szczególnym uwzględnieniem antysemityzmu w regionie (Grzegorz Krzywiec). Ze względu na ograniczoną objętość i interdyscyplinarny charakter książki zależało nam, by analizy historyczne pomieściły jedynie momenty kluczowe dla historii sztetla Apt i opowieści Majera: największy rozwój społeczności żydowskiej w Opatowie w XVIII w. i dwudziestolecie międzywojenne, w którym dorastał Majer, z naciskiem także na antysemityzm (związany choćby z brakiem równości ekonomicznej i perspektyw dla młodych ludzi), gdyż był to czynnik, który ostatecznie wypchnął Kirszenblatów z ich rodzinnego miasta w kierunku Kanady. Ci, którzy pozostali w Apt na ogół zginęli, "ale nic nie ginie" - pisze Ficowski. Nie ginie ich historia, a prace zawarte w tym rozdziale dobitnie o tym świadczą.

Badania artystyczne, narzędzia forensyczne

Zarówno wystawa, jak i sama książka są nośnikiem wiedzy o świecie, do którego nie ma już dostępu. Wprawdzie udało się dotrzeć do nielicznych źródeł pisanych czy ikonograficznych zgromadzonych w archiwum Instytutu Sztuki PAN, archiwum ŻIH czy zbiorach Wydziału Geodezji i Kartografii starostwa opatowskiego, jednak uzyskane dane są szczątkowe: trochę fotografii, niepełna dokumentacja dotycząca zamiany cmentarza żydowskiego w park miejski, powojenne mapy z zaznaczeniem miejsc, do których Żydzi nie powrócili.

Aby zdobyć więcej informacji na temat tego, co zniknęło, nasz zespół zastosował narzędzia forensyczne, czyli metody stosowane w kryminalistyce (określenie "forensyczny" wzięło się od angielskiego słowa forensic - kryminalny, sądowy) na przykład przy ustalaniu przyczyn zgonów czy identyfikacji ofiar. Szczególną rolę odgrywają tu narzędzia dostępne dzięki badaniom geodezyjnym, archeologicznym czy skanowaniu laserowemu, na których bazując można tworzyć trójwymiarowe animacje. Koncept takich działań pochodzi od praktyki kolektywu Forensic Architecture, skupionego wokół Eyala Weizmana z londyńskiego uniwersytetu Goldsmiths, oraz grupy badaczy architektów, artystów czy filmowców, którzy poprzez skrupulatne badania i diagnostykę obiektów wykazują nadużycia czy łamanie praw człowieka13.

Przykładem zastosowania przez nas narzędzi forensycznych w poszukiwaniu dowodów na istnienie dawnego życia żydowskiego w Opatowie były prace prowadzone przez zespół ArchiTube we współpracy z kuratorkami i projektantami wystawy. Przeprowadziliśmy badania geodezyjne wnętrza dawnej mykwy14, korzystając także z narzędzi skaningu laserowego. Efekty tych działań w postaci filmu prezentującego cyfrową wizualizację dawnej mykwy można zobaczyć na ekspozycji.

Badania artystyczne w Opatowie dostarczyły nam ważnych materiałów, które zaprezentowano na wystawie. Podczas oglądania jednego z filmów widzowie udadzą się na spacer śladami żydowskiej przeszłości miasta, a także zobaczą interwencję polegającą na przeniesieniu zniszczonych macew z prywatnego podwórka na teren dawnego cmentarza żydowskiego. Drewno z zawalonych i zrujnowanych drewnianych domów pamiętających czasy Majera posłużyło jako budulec scenografii wystawy. Stanowi obramowanie wszystkich ścian wystawienniczych oraz materiał, z którego wykonaliśmy stół stojący w centralnej części ekspozycji.

Praca na miejscu polegała również na niezliczonych spotkaniach: oficjalnych, z przedstawicielami władz miasta, i nieoficjalnych - ze zwykłymi mieszkańcami, zainteresowanymi przeszłością Opatowa. Dzięki takim kontaktom dowiedziałyśmy się o obiektach (judaikach - jak np. nadpalona karta ze zniszczonej Tory, drewniane chanukije, fotografie, porzucone fragmenty wystroju synagogi, szyldy żydowskich sklepów używane do łatania dachów), które w miarę swoich możliwości pomogłyśmy zbadać i opracować15, a wiele z nich stało się częścią wystawy (po)ŻYDOWSKIE.

Działania w terenie oraz współpraca z ekspertami pozwoliły nam wydobyć historie obiektów, materialnych świadków, które często mówią więcej niż jakiekolwiek opracowania naukowe. Według Susan Schuppli, członkini kolektywu Forensic Architecture, to właśnie materiał (obiekt) jest najważniejszym, choć często pomijanym świadkiem przeszłości:

Materialni świadkowie odgrywają rolę podwójnych agentów: skrywają dowody bezpośrednie minionych zdarzeń, jednocześnie dostarczając poszlak na temat tymczasowych metod i ram poznawczych, dzięki którym taka sprawa nabiera wagi. Materialni świadkowie są zatem niczym wstęga Mobiusa: nieustannie oscylują pomiędzy ujawnianiem "dowodu zdarzenia" a odkrywaniem "wydarzenia dowodowego"16.

Zgromadzone na wystawie przedmioty mają właśnie taką właściwość: jest w nich zapisana historia wydarzeń, ale i same stają się wydarzeniem dowodowym - bohaterami, wokół których rozgrywa się obecnie nowa opowieść. Opowieść o (po)ŻYDOWSKIM...

Drewno jako materialny świadek

Na krajobraz architektoniczny dawnych sztetli składały się głównie drewniane, parterowe i jednokondygnacyjne budynki ze spadzistymi dachami. Nad nimi dominowały okazałe budowle kościoła i synagogi. Charakterystyczne dla tych usytuowanych na dość wąskich parcelach domów były liczne przybudówki, komórki, szopy oraz przylegające kuczki (sukki), które razem tworzyły zbitą, organiczną masę architektoniczną.

Współczesny Opatów, choć na wielu płaszczyznach tak bardzo daleki od wspomnień Majera - zafascynowanego teksturą drewna i z pietyzmem odwzorowującego jego charakter na obrazach - zachował jeszcze pojedyncze przykłady takiej architektury. Dziś są to już na ogół zrujnowane drewniane domy, często przeznaczone do rozbiórki lub częściowo zawalone. Odzwierciedla to problemy małych miast, gdzie postępuje degradacja drewnianej architektury, po której w konsekwencji pozostaje coraz mniej śladów. Jak podkreśla Maria Fornal, trwałość drewnianych domów przed wojną była obliczana na dwie, trzy generacje17. Przyglądając się miasteczkom Zamojszczyzny badaczka stwierdziła również: "po II wojnie światowej miejsce pożydowskiej zabudowy zajęła nowa, zacierając nie tylko ślady po dawnych mieszkańcach, ale też układ urbanistyczny"18. Badania artystyczne prowadzone na terenie Opatowa wyraźnie potwierdzają ten stan.

Skupiłyśmy się szczególnie na ulicy Szerokiej (przed wojną oficjalnie nazywanej Berka Joselewicza, a nieoficjalnie - Żydowską). Ze spisu powszechnego z 1931 r. wynika, że zamieszkiwało ją aż 1967 osób, niemal wyłącznie Żydów19. Obok pojedynczych murowanych domów przeważały tu budynki drewniane, z licznymi przybudówkami, a dominowała piękna murowana synagoga, którą w 1933 r. prawdopodobnie wpisano do krajowego rejestru zabytków, a przynajmniej czyniono takie starania20. Budynek przetrwał wojnę, mimo że został zdewastowany przez Niemców. Po 1945 r. stopniowo popadał w ruinę, a w latach 50. ostatecznie go rozebrano.

Ruiny synagogi w Opatowie, widok elewacji od strony zachodniej, 1950 r.

Fot. zbiory IS PAN

Po wojnie żydowskie domy, które jeszcze ocalały przy Szerokiej, uległy zawaleniu i zostały rozebrane z uwagi na zły stan techniczny. Prace nad podłączeniem wodociągów w latach 70. doprowadziły do zapadnięcia się i zniszczenia tych, które pozostały, przyczyniając się do zatracenia dawnego charakteru ulicy.

Dziś trudno tu odnaleźć klimat sztetla Apt. Ganki, podcienie, kuczki już prawie nie istnieją. W wielu dawnych żydowskich miasteczkach powszechnie stosuje się materiały elewacyjne (np. sidingi), ociepla budynki styropianem malowanym na pastelowe kolory. Skutkiem tego rodzaju działań jest zatarcie pozostałości dawnej żydowskiej architektury.

To, co można zaobserwować w Opatowie - erozja drewnianego dziedzictwa - dotyczy niemalże całej Polski. Jak wskazuje Krzysztof Wieczorek, procedury wpisania budynków do rejestru zabytków bez pomocy urzędu miasta są dla prywatnych właścicieli skomplikowane ze względu na potrzebę przedstawienia specjalistycznych opracowań21. Drewniane budynki stanowią cenny materiał, który skupują fabryki mebli, ale również służy on jako opał czy do wędzenia wędlin. Mała świadomość na temat dziedzictwa żydowskiej architektury dawnych sztetli w Polsce to ważny element dyskursu książki i wystawy.

Sercem tej ostatniej jest stół oraz wolno stojące ściany wystawiennicze zbudowane z pozyskanego w Opatowie drewna. Pochodzi ono m.in. z zawalonego budynku dawnego przedszkola i szkoły, do której uczęszczały polskie i żydowskie dzieci. Budynek ze względu na jego kolor nazywano "czarną szkołą". Zgromadzony materiał poddaliśmy dezynfekcji i konserwacji, by następnie uczynić go budulcem scenografii ekspozycji.

Większość ścian obramowanych opatowskim drewnem należy oglądać z obydwu stron. Awers prezentuje opowieść o synagodze, mykwie, cmentarzu czy ulicy Żydowskiej z czasów Majera, często również uzupełnia jego narracją wzbogaconą o pozyskane materiały. Gdy widz przejdzie na drugą stronę ściany, zobaczy, co stało się z synagogą, mykwą, cmentarzem czy ulicą Żydowską po wojnie. Awers jest więc tym, co ŻYDOWSKIE, Majerowe, zachowane w jego pamięci, pamięci ocalałych, świadków, w literaturze i archiwach. Rewers dopowiada to, co "po", przeobrażając słowo "żydowskie" w jego powojenny wariant - (po)ŻYDOWSKIE. Jest dokumentacją poszukiwania śladów po zaginionym świecie przy pomocy różnych metod (badań archiwalnych, geodezyjnych, współpracy z lokalnymi działaczami i kolekcjonerami), efektem wielu podróży, spotkań, rozmów i spacerów.

Cmentarz. Pożydowskie w soczewce

Według szacunków w obecnych granicach Polski znajduje się? ponad 1300 nekropolii żydowskich, lecz tylko na mniej niż połowie z nich zachowały się jakiekolwiek materialne ślady ich dawnego przeznaczenia22. Zniknięcie żydowskich cmentarzy wynika nie tylko z profanacji dokonanych przez Niemców podczas okupacji (macewy wykorzystywane były do budowy dróg, krawężników), ale także z ich kontynuacji prowadzonej w okresie PRL-u. Wydawane po 1945 r. okólniki, uchwały, ustawy i ich nowelizacje jedynie pogłębiały erozję, przekształcenia i dewastację nekropolii23.

Mapa geodezyjna Opatowa, na której jedną z parceli opisano jako "mienie opuszczone pożydowskie". Roman Rymkiewicz, 1948 r.

Fot. zbiory Wydziału Geodezji i Kartografii Starostwa Opatowskiego

Ich powojenna historia została przedstawiona na naszej wystawie na przykładzie cmentarza w Opatowie. Jak soczewka skupia ona istotę tego, co znaczy słowo "pożydowskie" i z jakimi działaniami jest związane.

Ekspozycja prezentuje dokumenty ilustrujące działania lokalnych władz na rzecz utworzenia parku miejskiego na terenie dawnego opatowskiego cmentarza żydowskiego. W 1958 r. Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Opatowie na pytanie Centralnej Żydowskiej Komisji Pomocy Społecznej o losy nekropolii odpowiedziało, że została przeznaczona na park, a macewy - na reparację murów okalających jej teren24. Pośród pism zgromadzonych w archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego znajdują się dokładne mapy projektu nowego parku w miejscu dawnego cmentarza. Odnajdziemy tam także ogłoszenie z 14 sierpnia 1962 r., zawiadamiające o planach ekshumacji zwłok. Urzędnicy dali zainteresowanym, których bliscy byli tam pogrzebani, jedynie dwa tygodnie na osobiste zgłaszanie sprzeciwów25. Tymczasem w latach 60. wszyscy Żydzi mający jeszcze związki z Opatowem mieszkali poza Polską.

Dariusz Sobczyk (Opatów) i Sebastian Kucharuk (Kolektyw Senna) przenoszą macewę znalezioną na prywatnej posesji na cmentarz żydowski w Opatowie, skąd pierwotnie pochodzi.

Fot. Muzeum POLIN / Maciej Jaźwiecki

Pod koniec lat 80. sytuacja żydowskich cmentarzy w Polsce zaczęła się zmieniać. Wiele macew użytych jako materiał budowlany dzięki stowarzyszeniom i lokalnym aktywistom powróciło na miejsca, z których zostały zabrane. Pierwsze lapidarium na terenie cmentarza w Opatowie powstało staraniem Jana Jagielskiego w 1989 r. W 2022 r. dzięki zabiegom Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Opatowskiej we współpracy z pracownikami Ośrodka "Brama Grodzka - Teatr NN" z Lublina (Moniką Tarajko i Andrzejem Trzcińskim) doprowadzono do powstania nowego lapidarium. Przy udziale władz miejskich zostało ono odsłonięte 22 października 2022 r., w 80. rocznicę zagłady opatowskiego getta.

Tego samego roku zespół w składzie: dr Szymon Lenarczyk (Wykop na Poziomie), dr Sebastian Różycki (Politechnika Warszawska) i Aleksander Schwarz (Fundacja Zapomniane, Komisja Rabiniczna ds. cmentarzy) przeprowadził prace archeologiczne na terenie dawnej żydowskiej nekropolii w Opatowie na zlecenie Ahera Horovitza. Materiały, które udało się zebrać podczas wykopalisk prezentujemy na naszej ekspozycji.

Powojenne przekształcenia własności (ruchomości i nieruchomości), świetnie widoczne na przykładzie cmentarza, nie były krytycznie omawiane przez cały okres PRL-u. Choć opracowania na ten temat pojawiają się już od lat (m.in. autorstwa Andrzeja Ledera, Łukasza Krzyżanowskiego, Dariusza Stoli, ale także prace zbiorowe jak Klucze i kasa pod redakcją Jana Grabowskiego, Dariusza Libionki i Yechiela Weizmana26), nasza wystawa (czasowa, a w przyszłości - również podróżująca) jest zdaje się pierwszą próbą omówienia kwestii pożydowskości za pomocą innych narzędzi niż publikacje.

Spuścizna i pustka

Słowo "pożydowskie" niemal automatycznie przywołuje dookreślenie: "mienie". Grabież własności Żydów była ważnym źródłem bogacenia się III Rzeszy kosztem terenów okupowanych. Jak przypomina Barbara Engelking, służyły jej regulacje wprowadzane przez Niemców niemal od samego początku okupacji, a najbardziej sprzyjały przesiedlenia ludności żydowskiej do gett27. Saul Friedländer podkreśla, że przejmowanie warsztatów, zakładów, domów, ale i mienia ruchomego odbywało się przy wsparciu, a nieraz i udziale społeczności lokalnych: "Łupiestwo rozpoczęte, organizowane i wdrażane na całym kontynencie przede wszystkim przez Niemców, rozprzestrzeniło się na władze lokalne, policję, sąsiadów i przypadkowych przechodniów, od Amsterdamu po Kowno i od Warszawy po Paryż"28.

Karta z Tory znalezionej po wojnie w ruinach opatowskiej synagogi.

Zawiera fragment Księgi Powtórzonego Prawa, w tym wers 19:14: "Nie przesuniesz miedzy swego bliźniego, postawionej przez przodków na dziedzictwie otrzymanym w kraju, który dał ci w posiadanie Pan, Bóg twój". Fot. Iwo Książek, zbiory Natalii Romik

"Pożydowskie", "poniemieckie" czy "podworskie" to określenia stworzone na podstawie tego samego mechanizmu językowego. Do regularnych przymiotników dołożono przedrostek "po", by doprecyzować znaczenie, zgodnie z prawem ekonomii języka, który zawsze zmierza w kierunku prostoty. Zamiast opisywać stan za pomocą pełnego zdania (np. "mienie pozostawione przez Żydów/Niemców") - utworzono odrębne przymiotniki - tak samo, jak "urządzenia do gaszenia pożarów" z czasem zaczęto nazywać przeciwpożarowymi29. Dodatkowo, przymiotniki te opisują ten sam mechanizm - przejmowania własności: dawniej żydowskiej, niemieckiej czy ziemiańskiej. Nie bez przyczyny Karolina Kuszyk, autorka książki Poniemieckie, poświęciła ich wspólnej analizie osobny rozdział30. Dariusz Stola podkreśla, że określenia "pożydowskie" i "poniemieckie" dotyczą mienia, które właściciele utracili podczas drugiej wojny światowej, a w "pożydowskim" dodatkowo skrywa się kontekst Zagłady31. "Pożydowskie" poprzedziło "poniemieckie". "Szaber nie zaczął się na Ziemiach Odzyskanych" - pisze Karolina Kuszyk. "Od początku wojny mieszkania i rzeczy, które jeszcze przed chwilą były czyjeś, mogły stać się niczyje w ciągu trzech dni, dwóch godzin lub pięciu minut. [...] W lipcu 1941 roku, po tym jak Niemcy uderzyły na ZSRR, na Kresach Wschodnich szabrowano opuszczone mieszkania i pozostawione bez opieki bagaże uciekających, zdezorientowanych ludzi. W całej Polsce grabiono mienie nazywane "pożydowskim""32.

Z dostępnych badań wynika, że narastający w II Rzeczpospolitej antysemityzm (czego interesującą analizę dał w niniejszej książce Grzegorz Krzywiec) nie mógł pozostać bez wpływu na stosunek Polaków do przejmowania żydowskiej własności. Bardzo dobitnie pisał o tym już w 1945 r. Kazimierz Wyka w eseju Gospodarka wyłączona, definiując "wejście żywiołu polskiego na miejsce opróżnione przez Żydów" jako "centralny fakt psychogospodarczy lat okupacji". Stosunek Polaków do Żydów podczas drugiej wojny światowej skwitował on stwierdzeniem: "Na Niemców wina i zbrodnia, dla nas klucze i kasa"33.

Po zakończeniu wojny nie rozwiązano kwestii mienia nazwanego wygodnie i nieco eufemistycznie pożydowskim34. Budynki i grunty należące dawniej do gmin żydowskich jak cmentarze czy synagogi przeszły na własność skarbu państwa35, podobnie przedsiębiorstwa i zakłady36. W dokumentach i na mapach geodezyjnych - takich jak te z Opatowa, które prezentujemy na naszej wystawie - zabudowania pozostawione przez zgładzonych Żydów opisywano jako "pożydowskie"37. Tak oznaczono przestrzenie drogie Majerowi, uwiecznione na jego obrazach. Słowo "pożydowskie" wymazuje jednak ich nazwy i nazwiska właścicieli, zaciera tożsamość, przykrywa niewygodną prawdę.

Ten termin odwołuje się także do kwestii dziedziczenia. Jak podkreślał Piotr Forecki, "pożydowskie" to określenie, które pozwala polskiej wspólnocie poczuć się dobrze wobec faktu, że na różne sposoby przejmowała dawną własność Żydów38. Budzi fałszywe skojarzenie ze schedą, czyniąc Polaków spadkobiercami, zmywa z nich poczucie winy. Istnieje jednak różnica między dziedzictwem jako legalnie otrzymanym majątkiem, często przekazywanym z pokolenia na pokolenie, a spuścizną - mieniem bez właściciela, którym dysponuje się na odrębnych zasadach.

"Pożydowskie" nawiązuje też do regulacji wywodzących się z prawa rzymskiego, szeroko stosowanych na ziemiach polskich już w średniowieczu. Jak przypomina Roma Sendyka, ziemie i własność kogoś, kto nie pozostawił po sobie potomka lub kto popełnił przestępstwo, przechodziły na rzecz dziedzica "prawem kaduka" (łac. caducus - upadający, bezpański). Znaczenie tego terminu odpowiadało "puściźnie" (następnie "spuściźnie"), oznaczającej majątek bezdziedziczny39, nieprzynależny nikomu, do rozporządzania przez dziedzica lub władze. Takie znaczenie "puścizny" było powszechne jeszcze w XIX w.40

W określeniu "puścizna" mieści się słowo "pustka"41. Tym właśnie staje się mienie osierocone, porzucone, bez prawowitego spadkobiercy. Staje się pustką po dawnym właścicielu, pozbawionym pamięci zachowanej w przedmiotach i przestrzeniach. To znaczenie bardzo silnie wybrzmiewa w słowie "pożydowskie". Spór wokół własności, która została przejęta w sposób nie do końca uregulowany, a czasem nieuczciwy, do dziś odgrywa dużą rolę w dyskursie publicznym i jest najchętniej wykorzystywany do celów politycznych przez skrajną prawicę. Dało się to odczuć szczególnie gdy w 2017 r. w Stanach Zjednoczonych weszła w życie ustawa JUST (Justice for Uncompensated Survivors Today Act), mająca na celu międzynarodowe wsparcie w zakresie zadośćuczynienia ofiarom Zagłady, które utraciły mienie w jej wyniku. Uchwalenie ustawy spowodowało wysyp reakcji i manifestacji o charakterze antysemickim.

Aby pokazać współczesny status przedmiotów pożydowskich, podjąć próbę ich definicji, stworzyłyśmy pulisz. Tym określeniem w języku jidysz posługiwał się Majer, by opisać miejsce, w którym przechowywano zniszczone zwoje Tory. Najpewniej chodziło mu o genizę. Sam pulisz to rodzaj przedsionka prowadzącego do sali głównej i babińca, element architektury synagog. My jednak zdecydowałyśmy się przyjąć określenie Majera i stworzyć własny pulisz: przestrzeń, w której gromadzimy przedmioty pożydowskie. Rzeczy zwykłe, codzienne, niektóre dawniej święte i cenne, dziś - odarte z pierwotnych znaczeń, skrywające historie, których nieraz nie sposób odtworzyć. Prezentujemy tu też kartę ze zniszczonej Tory znalezionej w zdemolowanej synagodze, ale i księgę pamięci Opatowa stanowiącą ostatni, pośmiertny rozdział opowieści o Żydach z Apt. Na wystawie znalazły się również prace współczesnych artystek: Vardy Meidar42 i Justyny Sokołowskiej43. Każda z nich jest refleksją nad tym, co stało się z żydowskim Apt i jego mieszkańcami, co wydarzyło się z ich spuścizną i pustką, która po nich pozostała.

W tej pustce znalazła się masa osieroconych przedmiotów: rzeźba przedstawiająca Teodora Herzla, przywódcę ruchu syjonistycznego - stłuczona, gdyż wypadła ze strychu domu przy ulicy Starowałowej 4 czyszczonego przez strażaków po pożarze, kafle piecowe z domów przy dawnej ulicy Żydowskiej, księgi modlitewne, świeczniki chanukowe, drejdle... Nie zawsze da się odnaleźć właścicieli i historie, które za nimi stoją. Po latach pozostały już tylko przedmioty - niemi świadkowie życia niezidentyfikowanych ludzi. Niepamięć jest istotą pożydowskości.

Wysiłek, jaki podejmujemy, by opisać te obiekty, odtworzyć ich historie, których czasem odtworzyć się już nie da, stworzyć swoiste archiwum w naszym wystawowym puliszu, przypomina przemyślenia Jacquesa Derridy związane z tym tematem. Zdaniem filozofa "nie istnieje władza polityczna bez kontroli nad archiwum, o ile nie nad samą pamięcią. Skuteczną demokratyzację mierzy się zawsze według istotnego kryterium, czyli udziału w archiwum i dostępu do niego, do jego budowy oraz interpretacji"44. Naszą wystawą staramy się udostępnić zapomniane, dotąd w dużym stopniu niedostępne archiwum tego, co pożydowskie. Chcemy dać publiczności udział w wiedzy o nim, poddać dyskusji i refleksji. Mamy nadzieję, że to dobra droga do tego, by zdjąć z archiwum przedmiotów pożydowskich wieloletnie tabu, a polityczną władzę nad nim uczynić bardziej demokratyczną.

Srebra z synagogi w Opatowie znajdujące się w katalogu polskich strat wojennych.

Fot. Katalog Strat Wojennych, Wydział Restytucji Dóbr Kultury MKiDN

*

W interpretacji tomu Odczytanie popiołów Jerzy Kandziora napisał, że poeta dokonuje w nim "odnowienia pamięci o zgładzonych"45. Inspirowane dziełem Jerzego Ficowskiego, wystawą (po)ŻYDOWSKIE... kontynuujemy misję przywracania pamięci.

Obrazy Majera Kirszenblata znajdują swoje odbicie we współczesnych zdjęciach z Opatowa, gdzie mykwa stała się fabryką krówek, cheder groźnego mojre Simchego - budynkiem mieszkalno-usługowym, a z pięknej synagogi pozostała sterta kamieni na prywatnej posesji.

Mamy nadzieję, że dzięki zestawieniu pamięci Majera ze współczesną niepamięcią miejsca anonimowe, w świadomości widzów będące "puścizną", pożydowską pustką, zapełnią się postaciami, które nagle zniknęły w październiku 1942 r. - zabierając ze sobą na zawsze wszystko to, co tworzyło miasteczko Apt. Może w ten sposób uda nam się wziąć w nawias to, co jest (po) - ważny komponent żydowskiej historii po Zagładzie, a odzyskać stary rdzeń pożydowskości - to, co ŻYDOWSKIE, tożsamość miejsca, przedmiotu, jego historię.

Być może część zwiedzających wystawę zainspiruje ona na tyle, że zainteresują się historią swojego miejsca pochodzenia? Zapewne znajdą je na przygotowanej przez nas mapie Jidyszlandu. W końcu są dwie historie naszych miasteczek: jedna - zapomniana i przemilczana, druga - pamiętana.

1 J. Ficowski, Siedem słów, [w:] tegoż, Gorączka rzeczy, posł. opatrzył J. Ekier, Warszawa 2002, s. 101-102.

2 Szamesem lub szkolnikiem nazywano także dodatkowy (pomocniczy) palnik (bądź świeczkę) w lampce chanukowej, od którego zapalano pozostałe światła podczas kolejnych dni Chanuki. Por. szames, Delet, [on-line:] https://delet.jhi.pl/pl/psj?articleId=14808 (dostęp: 23 X 2023).

3 Cyt. za: Paint What You Remember [dokument], reż. S. Grünberg, LogTV Ltd 2009, 00:15:10 do 00:15:48.

4 Chaim Szoszkes odwiedził Opatów w 1946 r. Tak podsumował swoje wrażenia z wizyty na ulicy Szerokiej: "Staję przed stertą kamieni. Tu stała słynna synagoga. [...] Ta góra kamieni to wszystko, co pozostało z sześciuset lat historii. [...] Nietknięty jest za to gmach "świętej kolegiaty", pochodzący z szesnastego wieku [sic!] i nienaruszone są jej wieże z zegarem, który wyśpiewuje godziny". Cyt. za: Tam był kiedyś mój dom... Księgi pamięci gmin żydowskich, wybór, oprac. i przedm. M. Adamczyk-Garbowska, A. Kopciowski, A. Trzciński, tłum. M. Adamczyk-Garbowska, Lublin 2009, s. 460.

5 J. Ficowski, Co jest, [w:] tegoż, Gorączka rzeczy, s. 185.

6 Tenże, Siedem słów, [w:] tegoż, Gorączka rzeczy, s. 192.

7 Tenże, Krajobraz pośmiertny, [w:] tegoż, Gorączka rzeczy, s. 189.

8 M. Kirszenblat, B. Kirshenblatt-Gimblett, Nazywali mnie Niesforny Majer. Żydowskie dzieciństwo w Polsce przed Zagładą. Wspomnienia malowane, Warszawa 2023, s. 12-13.

9 J. Ficowski, Krajobraz pośmiertny, [w:] tegoż, Gorączka rzeczy, s. 190.

10 M. Rodak, Obszary wykluczenia społecznego w II RP, "Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prace Historyczne" 2020, t. 147, z. 4, s. 845.

11 J. Ficowski, Pożydowskie, [w:] tegoż, Gorączka rzeczy, s. 184.

12 Tenże, Siedem słów, [w:] tegoż, Gorączka rzeczy, s. 191.

13 "Forensic Architecture (FA) to jednostka badawcza z siedzibą w Goldsmiths, University of London, zajmująca się badaniem naruszeń praw człowieka, w tym aktów przemocy popełnianych przez państwa, policję, wojsko i korporacje. FA współpracuje z wieloma instytucjami społeczeństwa obywatelskiego, począwszy od oddolnych aktywistów, poprzez kancelarie prawne po międzynarodowe organizacje pozarządowe i media, wspólnie prowadząc dochodzenia w imieniu społeczności lub jednostek dotkniętych konfliktami, brutalnością policji, służb granicznych oraz przemocą środowiskową" - fragment wyjaśnienia, czym zajmuje się kolektyw Forensic Architecture umieszczonego na ich stronie internetowej: https://forensic-architecture.org/about/agency (dostęp: 20 X 2023).

14 Po wojnie budynek mykwy przy ulicy Leszka Czarnego w Opatowie przejęła Spółdzielnia Pracy Przemysłu Spożywczego, zaś od lat 90. należy do Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej, produkującej ręczną metodą opatowskie krówki. Na potrzeby wystawy wykonane zostały pomiary wnętrz budynku fabryki metodą skaningu laserowego. Zwiedzając ekspozycję można obejrzeć cyfrową wizualizację przestrzeni fabryki.

15 Na potrzeby wystawy pozyskałyśmy i opracowałyśmy ponad 160 obiektów (judaików, dokumentów, map i zdjęć z przedwojennego Opatowa). Tworzą one zbiór unikalny, ewenement na skalę europejską. Bez pomocy zaangażowanych mieszkańców Opatowa, lokalnych strażników pamięci podobnych Majerowi, wykonanie tej pracy byłoby niemożliwe.

16 S. Schuppli, Material Witness: Media, Forensics, Evidence, Cambridge, MA 2020, s. 3.

17 M. Fornal, Drewniana zabudowa mieszkalna i rzemieślnicza w miasteczkach Zamojszczyzny - stan do II wojny światowej i obecnie (na wybranych przykładach), [w:] Drewniany skarb. Chroniąc dziedzictwo, kreujemy przyszłość. Podsumowanie projektu, red. P. Kowalczyk, tłum. z jęz. polskiego G. Kuhn, z jęz. angielskiego M. Dziaczkowska, M. Wróblewska, W. Szwedowski, tłum. na język norweski MultiNOR, Lublin 2015, s. 155.

18 Tamże, s. 170.

19 W swojej książce Andrzej Żychowski przedrukował wybrane dokumenty, w tym spis mieszkańców ulicy Berka Joselewicza w latach 1930-1942 przechowywany w Archiwum Państwowym w Kielcach w Oddziale w Sandomierzu w zespole Akta miasta Opatowa pod sygn. 16. Por. A. Żychowski, 500 lat osadnictwa żydowskiego w Opatowie, Warszawa 2017, s. 302-366.

20 W Archiwum Państwowym w Kielcach, w teczce Wydziału Kultury i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków przechowywany jest jeden dokument świadczący o staraniach o wpisanie synagogi do rejestru zabytków. Jest to ostemplowana fiszka lub strona tytułowa zaginionego dokumentu, powiązana ze sprawozdaniem starosty opatowskiego z 30 III 1933 r., które przesłano Wojewódzkiemu Konserwatorowi Zabytków w Krakowie. Widnieje tam hasło: "Opatów, bóżnica, uznanie za zabytek". Dziękujemy Jarosławowi Dulewiczowi za zwrócenie uwagi na ten dokument. Archiwum Państwowe w Kielcach, sygn. 100/21647, Urząd Wojewódzki w Krakowie I, Wojewódzki Konserwator Zabytków I, Opatów - miasto, 1920-1939, k. 45.

21 K. Wieczorek, Miasteczka Lubelszczyzny, zagrożenia, wyzwania i nadzieje, [w:] Drewniany Skarb..., s. 244.

22 Dane za: Bejt almin - Dom wieczności - wystawa poświęcona historii nekropolii żydowskich, a także zagadnieniu śmierci i pogrzebu w kulturze żydowskiej. Znajduje się na cmentarzu żydowskim na warszawskim Bródnie.

23 Szerzej na ten temat: K. Bielawski, Zagłada cmentarzy żydowskich, Warszawa 2020.

24 Dział Dokumentacji Dziedzictwa Żydowskiego Instytutu Historycznego, Pismo Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Opatowie przewodniczącego Edwarda Pawelca skierowane do Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Kielcach z 5 VIII 1958 r. w odpowiedzi na pismo Centralnej Żydowskiej Komisji Pomocy Społecznej z 30 VII 1958 r.

25 Tamże, Ogłoszenie z 14 VIII 1962 r. podpisane przez przewodniczącego Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Opatowie.

26 Por. m.in. A. Leder, Prześniona rewolucja: ćwiczenie z logiki historycznej, Warszawa 2012; D. Stola, The Polish Debates on the Holocaust and the Restitution of the Property, [w:] Robbery and Restitution: The Conflict over Jewish Property in Europe, red. M. Dean, C. Goschler, P. Ther, Oxford-New York 2007; Ł. Krzyżanowski, Dom, którego nie było. Powroty ocalałych do powojennego miasta, Wołowiec 2016; Y. Weizman, Unsettled Heritage: Living next to Poland's Material Jewish Traces after the Holocaust, Ithaca, NY 2022.

27 B. Engelking, Czarna godzina. Rzeczy żydowskie oddane na przechowanie Polakom, [w:] Klucze i kasa. O mieniu żydowskim w Polsce pod okupacją niemiecką i we wczesnych latach powojennych 1939-1950, red. J. Grabowski, D. Libionka, Warszawa 2014, s. 389.

28 Cyt. za: J. Grabowski, D. Libionka, Wstęp, [w:] Klucze i kasa..., s. 15.

29 Proces ten wyjaśnił prof. Jan Miodek w rozmowie z Karoliną Kuszyk: K. Kuszyk, Poniemieckie, Warszawa 2019, s. 37.

30 Tamże, s. 35-40.

31 D. Stola, The Polish Debates on the Holocaust and the Restitution of Property, [w:] Robbery and Restitution. The Conflict over Jewish Property in Europe, red. M. Dean, C. Goschler, P. Ther, New York 2007, s. 245-246.

32 Tamże, s. 36.

33 K. Wyka, Gospodarka wyłączona, [w:] tegoż, Życie na niby. Pamiętnik po klęsce, Kraków 1984, s. 155-156.

34 Więcej na temat zacierającego rzeczywistość charakteru tego określenia w: P. Forecki, "Mienie pożydowskie" jako figura polskiego dyskursu publicznego, "Środkowoeuropejskie Studia Polityczne" 2015, nr 4, s. 75-90.

35 Szerzej na ten temat: K. Bielawski, dz. cyt.

36 W 1946 r. weszła w życie ustawa, która mówiła o przejęciu na własność państwa różnych gałęzi gospodarki, umożliwiająca także nacjonalizację prywatnych przedsiębiorstw. Tamże, s. 285 .

37 Chodzi o mapy geodezyjne Opatowa sporządzone przez Romana Rymkiewicza w latach 1944-1948, udostępnione na wystawę dzięki uprzejmości Wydziału Geodezji i Kartografii starostwa opatowskiego.

38 P. Forecki, dz. cyt., s. 75-90.

39 J. Bardach, Historia państwa i prawa Polski, t. 1: Do połowy XV wieku, Warszawa 1964, s. 306.

40 R. Sendyka, Dziedzic i jego "puścizna". Krytyczna heritologia społeczeństw nie u siebie, [w:] Różnicowanie narodowego "my": kuratorskie marzenia, red. R. Sendyka, E. Lehrer, Kraków 2019, s. 82.

41 Słowo "spuścizna" wywodzi się bezpośrednio od "puścić", a prasłowiańskim rdzeniem było słowo pustiti. Natomiast dalsze pochodzenie zarówno określenia "puścić", jak i "pustka" wiedzie od prasłowiańskiego pustъ - opuszczony, niczym nie zapełniony. Por. Słownik etymologiczny języka polskiego, red. W. Boryś, Kraków 2005, s. 505, 572.

42 Varda Meidar, córka Majera Lustmana, który należał do komitetu redakcyjnego księgi pamięci Opatowa, zainspirowana zamieszczoną tam mapą postanowiła odtworzyć ją w postaci haftu na tkaninie. Pracy nadała tytuł Makom, co po hebrajsku oznacza "miejsce święte" i stanowi nawiązanie do fragmentu z Księgi Wyjścia, gdy Bóg mówi do Mojżesza: "Nie zbliżaj się tu! Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą". Tym miejscem świętym stał się dla Vardy Opatów.

43 Justyna Sokołowska wybrała trzy momenty z przedwojennej historii Opatowa (wspominane przez Majera kąpiele dzieci w rzece, modlitwy w synagodze, zbiory buraków przy stacji kolejowej w Jasicach) i zestawiła je z trzema wojennymi i powojennymi wydarzeniami, które miały miejsce w tych samych lokalizacjach (tiry jeżdżące nad rzeką, zamiana synagogi na magazyn, wywózka Żydów ze stacji kolejowej w Jasicach do Treblinki).

44 J. Derrida, Gorączka archiwum. Impresja freudowska, tłum. J. Momro, Warszawa 2016, s. 13.

45 J. Kandziora, Narracja Jerzego Ficowskiego o Zagładzie, "Teksty Drugie" 2009, nr 4, s. 194.