Rozdział II
Od wysp do wysp
Choć wydawało się, że nad "Standard Island" wreszcie zaświeciło słońce, gdyż stosunki między mieszkańcami lewej i prawej sekcji wyspy były mniej napięte, choć poprawa ta wynikała z uczucia, jakim Walter Tankerdon i panna Dy Coverley darzyli się nawzajem, i wreszcie, choć gubernator i superintendent mieli powody, by wierzyć, że wyspie nie grożą już wewnętrzne podziały, to nad Klejnotem Pacyfiku wciąż wisiało widmo zagrożenia i trudno mu było uniknąć katastrofy, którą tak długo szykowano z wielką starannością. Kierując się na zachód, wyspa zbliżała się do obszaru, gdzie czekało ją nieuchronne zniszczenie, a autorem tego zbrodniczego planu był nie kto inny jak kapitan Sarol.
Rzeczywiście, to nie przypadek sprawił, że Malajowie znaleźli się w rejonie grupy Sandwich. Kecz zawinął do Honolulu tylko po to, aby zaczekać na przybycie "Standard Island" w czasie jej corocznej wizyty. Plan kapitana Sarola był następujący: ruszyć za wyspą po jej wypłynięciu, żeglować w jej okolicy bez wzbudzania podejrzeń, dostać się na pokład w roli rozbitków, skoro ani on, ani jego ludzie nie mogli zostać przyjęci jako pasażerowie, a potem pod pretekstem powrotu do swego kraju skierować ją na Nowe Hebrydy.
Wiemy, jak zrealizowano pierwszą część planu. Kolizja keczu była czystym wymysłem. W pobliżu równika nie zderzył się z żadną jednostką pływającą. Malajowie sami zatopili swój statek, ale w taki sposób, aby mógł się utrzymać na powierzchni do chwili, gdy nadejdzie pomoc, którą wezwano wystrzałem alarmowym, i aby był gotowy do zatopienia, gdy łódź z Tribord Harbour przejmie jego załogę. Dzięki temu kolizja nie wzbudziła żadnych podejrzeń, nikt nie zakwestionował tego, że byli rozbitkami, których statek właśnie zatonął, i że zaistniała potrzeba udzielania im schronienia.
Prawdę mówiąc, być może gubernator nie zechciałby ich zatrzymać? Być może przepisy nie pozwalały przyjmować obcych ludzi na "Standard Island"? Być może wysadzono by rozbitków na następnym archipelagu... To była szansa, którą należało wykorzystać, i kapitan Sarol z niej skorzystał. Jednak po uzyskaniu przychylnej opinii Kompanii podjęto uchwałę o zabraniu rozbitków z keczu i przewiezieniu ich na Nowe Hebrydy.
Oto, jak potoczyły się sprawy. Od czterech miesięcy kapitan Sarol i dziesięciu Malajów przebywało na pływającej wyspie, ciesząc się całkowitą swobodą. Byli w stanie zbadać całą wyspę, odkryć wszystkie jej tajemnice i niczego w tym względzie nie zaniedbali. Wszystko układało się po ich myśli. Przez chwilę obawiali się, że trasa zostanie zmieniona przez radę notabli, i byli tym wielce zaniepokojeni - do tego stopnia, że mogli ściągnąć na siebie podejrzenia! Na szczęście dla ich planów trasy nie zmieniono. W ciągu kolejnych trzech miesięcy "Standard Island" powinna dotrzeć do Nowych Hebrydów, gdzie dojdzie do katastrofy, której nie dorówna żadna inna morska katastrofa.
Archipelag Nowych Hebrydów jest miejscem niebezpiecznym dla żeglarzy, nie tylko ze względu na podwodne skały rozsiane w jego pobliżu, przecinające go silne prądy, ale także z powodu wrodzonego okrucieństwa niektórych tubylców. Od czasu odkrycia przez Quirósa16 w 1606 roku17 archipelag, który był zbadany przez Bougainville'a w 1768 roku i przez Cooka w 1773 roku, był sceną potwornych rzezi i być może to właśnie jego zła sława tłumaczyła obawy Sébastiena Zorna o wynik tej morskiej wyprawy "Standard Island". Kanakowie, Papuasi18, Malajowie wymieszali się tam z czarnoskórymi Australijczykami, zdradzieckimi, tchórzliwymi, opierającymi się wszelkim próbom cywilizacji. Niektóre wyspy tej grupy są istnymi matecznikami piratów, a ich mieszkańcy żyli wyłącznie z morskiego rozbójnictwa.
Kapitan Sarol, Malaj z urodzenia, należał do tego typu piratów, wielorybników, kupców drewna sandałowego i handlarzy niewolników, którzy - jak zauważył lekarz marynarki Hagon podczas swojej podróży na Nowe Hebrydy - nawiedzają te okolice. Sarol, odważny, przedsiębiorczy, przywykły do przemierzania archipelagów cieszących się złą reputacją, doskonale znający swoje rzemiosło, niejednokrotnie kierujący krwawymi wyprawami, nie był żółtodziobem, a jego wyczyny uczyniły go sławnym w tej części zachodniego Pacyfiku.
Kilka miesięcy wcześniej Sarol i jego towarzysze, którzy wzięli sobie za wspólnika krwiożerczą ludność z Erromango, jednej z wysp Nowych Hebrydów, przygotowali zamach, który - w razie powodzenia - miał im umożliwić prowadzenie uczciwego życia w dowolnym miejscu na świecie. Znali reputację pływającej wyspy, która od zeszłego roku przemieszczała się między dwoma zwrotnikami. Wiedzieli, jak niezliczone bogactwa kryje opływające w luksusy Miliard City. Skoro wyspa nie mogła zapuszczać się tak daleko na zachód, należało przyciągnąć ją jak najbliżej owej dzikiej Erromango, gdzie wszystko było już przygotowane do jej całkowitego zniszczenia.
I chociaż Nowe Hebrydy miały zapewnione wsparcie tubylców z sąsiednich wysp, musiały wziąć pod uwagę swoją znikomą liczebność, populację "Standard Island", nie wspominając już o środkach obronnych, jakimi dysponowała wyspa. Nie było więc mowy o zaatakowaniu jej na morzu jak zwykłego statku handlowego ani o wysłaniu flotylli piróg, aby wejść na jej pokład. Dzięki ludzkiemu podejściu, które Malajowie potrafili wykorzystać, nie wzbudzając żadnych podejrzeń, "Standard Island" miała dotrzeć do brzegów Erromango... zakotwiczyć w odległości kilku węzłów od wyspy... Tysiące tubylców miały wtargnąć na nią z zaskoczenia... Skierować ją na skały... a tam czekało ją zniszczenie... grabieże, rzezie... Prawdę mówiąc, ten straszny plan miał szansę na powodzenie. Mieszkańcy Miliard City, którzy udzielili gościny kapitanowi Sarolowi i jego wspólnikom, zmierzali w stronę ogromnej katastrofy.
Dziewiątego grudnia komodor Simcoë dotarł do miejsca, w którym sto siedemdziesiąty pierwszy południk przecina się z piętnastym równoleżnikiem. Pomiędzy wspomnianym południkiem a sto siedemdziesiątym piątym południkiem leży archipelag Samoa, odwiedzony przez Bougainville'a w 1768 roku, przez La Pérouse'a19 w 1787 roku, przez Edwardsa20 w 1791 roku.
Na północnym zachodzie dostrzeżono wyspę Rose21, niezamieszkany skrawek lądu, który nie zasługiwał nawet na zaszczyt odwiedzenia.
Dwa dni później na horyzoncie pojawiła się wyspa Manu'a, otoczona przez dwie inne wysepki - Olosega i Ofu. Najwyższy punkt wyspy sięga wysokości siedmiuset sześćdziesięciu metrów nad poziomem morza. Choć liczy ona około dwóch tysięcy mieszkańców, nie jest najciekawszym miejscem archipelagu, a gubernator nie zezwolił na postój w tej okolicy. Lepszym rozwiązaniem był dwutygodniowy odpoczynek na wyspach Tutuila, Upolu i Savai'i, najpiękniejszych wyspach przepięknego archipelagu. Manu'a cieszyła się jednak pewną sławą w kronikach morskich. To właśnie na jej wybrzeżu, a dokładnie w Ma-Oma kilku towarzyszy Cooka poniosło śmierć w głębi zatoki, do której przylgnęła aż nazbyt uzasadniona nazwa Zatoki Masakry.
Około dwudziestu lig dzieliło Manu'a od sąsiedniej wyspy Tutuila. "Standard Island" zbliżyła się do niej w nocy z czternastego na piętnastego grudnia. Tego wieczora kwartet, który spacerował w okolicach Baterii Dziobowej, "wyczuł" tę Tutuilę, choć była oddalona o kilka mil, powietrze wypełniło się bowiem najrozkoszniejszymi woniami.
- To nie jest wyspa - zawołał Pinchinat - to sklep Pivera22... to fabryka Lubina23... to modna perfumeria...
- Jeśli Wasza Wysokość nie ma nic przeciwko temu - zauważył Yvern?s - wolę porównanie do kadzielnicy...
- Niech będzie kadzielnica! - odpowiedział Pinchinat, który nie chciał przeszkadzać towarzyszowi w jego poetyckich fantazjach.
Rzeczywiście wydawało się, że bryza niesie nad powierzchnią tych wspaniałych wód strumień wonnych aromatów. Był to przenikający zapach owej rośliny, której Kanakowie z archipelagu Samoa nadali nazwę moussooi.
O wschodzie słońca "Standard Island" znalazła się w odległości sześciu kabli od północnego wybrzeża Tutuili. Wyspa wyglądała niczym zielony kosz, a raczej piramida lasów sięgających szczytów, z których najwyższy przekraczał wysokość tysiąca siedmiuset metrów. Tutuilę poprzedzało kilka wysepek, w tym Anu'u. Setki eleganckich piróg, w których siedzieli silni, półnadzy tubylcy, poruszający wiosłami w rytm samoańskiej pieśni w metrum dwie czwarte, płynęło w pośpiechu, tworząc eskortę. Pięćdziesięciu, może sześćdziesięciu wioślarzy nie jest zbyt dużą liczbą w przypadku tych długich łodzi o solidnej konstrukcji, która pozwala im na pływanie po otwartym morzu. Nasi paryżanie w mig pojęli, dlaczego pierwsi Europejczycy nadali tym wyspom nazwę "Archipelag Żeglarzy"24. W gruncie rzeczy ich prawdziwa nazwa geograficzna to Hamoa, a raczej Samoa.
Główne wyspy tego archipelagu, Savai'i, Upolu, Tutuila, ciągnące się z północnego zachodu na południowy wschód, oraz Olosega, Ofu, Manu'a, rozproszone na południowym wschodzie, są pochodzenia wulkanicznego. Całkowita powierzchnia archipelagu wynosi dwa tysiące osiemset kilometrów kwadratowych, a liczba mieszkańców - trzydzieści pięć tysięcy sześćset osób. Konieczne jest zatem zmniejszenie o połowę danych wskazanych przez pierwszych odkrywców.
Zauważmy, że każda z tych wysp mogła zaoferować równie korzystne warunki klimatyczne co "Standard Island". Temperatura wynosi tu od dwudziestu sześciu do trzydziestu czterech stopni. Lipiec i sierpień są najzimniejszymi miesiącami w roku, a największe upały panują w lutym. Od grudnia do kwietnia Samoańczycy zmagają się z ulewnymi deszczami, w tym okresie występują również wichury i burze, tak płodne w klęski żywiołowe.
Jeśli chodzi o handel, ta gałąź gospodarki, która najpierw znajdowała się w rękach Anglików, potem Amerykanów, a następnie Niemców, generowała milion osiemset tysięcy franków z importu i dziewięćset tysięcy franków z eksportu. Opierała się na niektórych produktach rolnych, takich jak bawełna, której uprawa wzrastała z każdym rokiem, i kopra, czyli wysuszony miąższ orzecha kokosowego.
Ponadto ludność pochodzenia malajsko-polinezyjskiego była zmieszana z zaledwie trzystu białymi i kilkoma tysiącami robotników sprowadzonych z różnych wysp Melanezji. W 1830 roku misjonarze nawrócili Samoańczyków na chrześcijaństwo, ale tubylcy zachowali niektóre swoje dawne praktyki religijne. Zdecydowana większość tubylców jest protestantami, z powodu wpływów niemieckich i angielskich. Mimo to katolicyzm wyznawało kilka tysięcy neofitów, a ojcowie maryści25 pracowali nad zwiększeniem ich liczby w celu zwalczenia anglosaskiego prozelityzmu26.
"Standard Island" zatrzymała się na południe od wyspy Tutuila, przy wejściu na redę Pago-Pago. Jest to prawdziwy port wyspy, której stolicą jest Leone, położone w centralnej części. Tym razem gubernator Cyrus Bikerstaff nie napotkał żadnych trudności ze strony władz samoańskich. Zezwolono na swobodne poruszanie się po wyspie. Władca archipelagu nie mieszkał na Tutuili, ale na Upolu, gdzie wznosiły się rezydencje angielskie, amerykańskie i niemieckie. W związku z tym nie doszło do żadnych oficjalnych powitań. Pewna liczba Samoańczyków skorzystała z możliwości zwiedzenia Miliard City i "jego okolic". Co się tyczy mieszkańców Miliard City, to byli oni pewni, że mieszkańcy archipelagu zgotują im miłe i serdeczne powitanie.
Port leżał w głębi zatoki. Zapewniał doskonałe schronienie przed wiatrami od strony pełnego morza i był łatwo dostępny. Okręty wojenne często zawijały do niego na postój.
Wśród pierwszych osób, które tego dnia zeszły na ląd, byli oczywiście Sébastien Zorn i jego trzej koledzy wraz z towarzyszącym im superintendentem, który chciał się z nimi zbratać. Calistus Munbar, jak zawsze zresztą, roztaczał swój urok i tryskał dobrym humorem. Dowiedział się, że trzy, może cztery znane rodziny notabli organizują wycieczkę do Leone powozami zaprzężonymi w nowozelandzkie konie. Zatem, skoro mają w niej wziąć udział Coverleyowie i Tankerdonowie, być może między Walterem a panną Dy dojdzie do jakiegoś zbliżenia, które będzie po jego myśli.
Podczas spaceru z kwartetem opowiadał o tym wielkim wydarzeniu; był jak zwykle ożywiony i podekscytowany.
- Moi przyjaciele - powtórzył - jesteśmy w samym środku opery komicznej27... Dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności jesteśmy coraz bliżej zakończenia sztuki... Koń, który ponosi... Powóz, który się wywraca...
- Napad rozbójników! - powiedział Yvern?s.
- Całkowita rzeź wycieczkowiczów! - dodał Pinchinat.
- I tak może się stać! - mruknął wiolonczelista posępnym głosem, jakby wydobywał żałobne dźwięki z czwartej struny.
- Nie, moi przyjaciele, nie! - zawołał Calistus Munbar. - Nie dojdzie do rzezi! Aż tyle nie trzeba! Wystarczy możliwy do zaakceptowania wypadek, w którym Walter Tankerdon miałby wystarczająco dużo szczęścia, aby uratować życie panny Dy Coverley.
- A na dodatek nieco muzyki Boieldieu lub Aubera28! - powiedział Pinchinat, wykonując zamkniętą dłonią ruch przypominający kręcenie korbą katarynki.
- Zatem, panie Munbar, nadal zależy panu na tym małżeństwie? - zapytał Frascolin.
- Tak, zależy mi, mój drogi Frascolin! Marzę o tym w noc i w dzień... Tracę dobry humor! (Nic na to nie wskazywało). Chudnę... (Tego też nie było widać). Umrę, jeśli nie dojdzie do skutku...
- Dojdzie, panie superintendencie - odpowiedział Yvern?s, nadając swojemu głosowi proroczy ton. - Bóg bowiem nie chciałby śmierci Waszej Ekscelencji...
- Straciłby na tym! - odpowiedział Calistus Munbar.
Wszyscy udali się do miejscowego szynku, gdzie wypili kilka szklanek mleka kokosowego za zdrowie przyszłych małżonków, zajadając się pysznymi bananami.
Prawdziwą ucztą dla oczu naszych paryżan był widok samoańskiej ludności rozproszonej wzdłuż ulic Pago-Pago, pośród masywów otaczających port. Miejscowi mężczyźni byli ponadprzeciętnego wzrostu, mieli żółtawobrązową cerę, zaokrąglone głowy, potężnie zbudowane klatki piersiowe, silnie umięśnione kończyny, łagodną i jowialną fizjonomię. Być może mieli zbyt wiele tatuaży na ramionach, torsach, nawet na udach, ledwo co zakrytych czymś na kształt spódniczek z traw lub liści. Co do ich włosów, były one czarne, gładkie lub pofalowane, zgodnie z gustami miejscowych dandysów29. Jednak pod warstwą białego wapna, którym były powleczone, przypominały peruki.
- Dzikusy Ludwika XV30! - zauważył Pinchinat. - Brakuje im tylko kaftanów, szpad, krótkich spodni, pończoch31, butów na czerwonych obcasach, kapeluszy z piórami i tabakierek, by mogli asystować w petit lever32 w Wersalu!
Co się tyczy Samoanek, wygląd kobiet i młodych dziewcząt, ubranych równie skąpo jak mężczyźni, z tatuażami na dłoniach i klatkach piersiowych, głowami przystrojonymi kwiatami gardenii, szyjami ozdobionymi naszyjnikami z czerwonych ketmii33, tłumaczył zachwyt, którym przepełnione są relacje pierwszych żeglarzy - przynajmniej dotyczący młodych wyspiarek. Te bardzo powściągliwe, co więcej, zachowujące się z lekko nienaturalną pruderią, powabne i uśmiechnięte dziewczęta oczarowały kwartet, mówiąc mu kalofa, czyli dzień dobry, miękkim i melodyjnym głosem.
Wycieczka, a raczej pielgrzymka, na którą nasi turyści zamierzali się wybrać, a którą odbyli następnego dnia, dała im możliwość przebycia całej wyspy z jednego wybrzeża na drugie. Miejscowy pojazd zawiózł ich na przeciwległe wybrzeże, do zatoki França, której nazwa przywołuje wspomnienie Francji. Tam, na pomniku z białego koralowca, odsłoniętym w 1884 roku, umieszczona jest tablica z brązu, na której wyryte są niezapomniane nazwiska dowódcy de Langle'a34, przyrodnika Lamanona35 i dziewięciu marynarzy, towarzyszy La Pérouse'a, zamordowanych w tym miejscu jedenastego grudnia 1787 roku.
Sébastien Zorn i jego towarzysze wrócili do Pago-Pago drogą wiodącą przez środek wyspy. Cóż tam były za wspaniałe kępy drzew oplecione lianami, palmy kokosowe, dzikie bananowce, ileż rodzimych gatunków nadających się do wyrobu mebli! Na terenach wiejskich rozciągały się pola porośnięte taro, trzciną cukrową, kawowcami, bawełną i cynamonowcami36. Wszędzie drzewa pomarańczowe, gwajakowce, mangowce, awokado, a także rośliny pnące, storczyki i paprocie drzewiaste. Z tej urodzajnej gleby, której żyzność zapewniał wilgotny i gorący klimat, wyrastała zaskakująco bogata flora. Jeśli chodzi o samoańską faunę, to ograniczała się ona do kilku ptaków i kilku gadów, mniej lub bardziej nieszkodliwych. Z rodzimych ssaków był tylko niewielki szczur, jedyny przedstawiciel rodziny gryzoni.
Cztery dni później, osiemnastego grudnia, "Standard Island" opuściła Tutuilę, ale nie doszło do "opatrznościowego wypadku", którego tak bardzo pragnął superintendent. Było jednak jasne, że w stosunkach między dwiema wrogimi rodzinami następowała dalsza poprawa.
Tutuilę od Upolu dzieliło zaledwie kilkanaście lig. Rankiem następnego dnia komodor Simcoë minął kolejno w odległości ćwierć mili trzy wysepki Nun-tua, Samusu i Salafuta37, które broniły Upolu niczym samodzielne forty. Manewrował z wielką wprawą, a po południu przybył na miejsce postoju przed Apią.
Upolu jest najważniejszą wyspą archipelagu, liczącą szesnaście tysięcy mieszkańców. To na tej wyspie Niemcy, Ameryka i Anglia umieściły swoich rezydentów, zgromadzonych w swoistej radzie dla ochrony ich interesów narodowych. Władca archipelagu "panował" w otoczeniu swojego dworu w Malinu'u, na zachodnim38 cyplu Apii.
Upolu wyglądała podobnie jak Tutuila: spiętrzone masywy górskie zdominowane przez szczyt Góry Misji, stanowiące kręgosłup wyspy na całej jej długości. Te stare wygasłe wulkany były obecnie porośnięte gęstymi lasami sięgającymi aż do ich kraterów. U podnóża tych gór leżały równiny i pola łączące się z aluwialnym pasem wybrzeża, porośniętym niebywale bujną roślinnością tropikalną.
Następnego dnia gubernator Cyrus Bikerstaff, jego dwaj zastępcy i kilku dygnitarzy zeszli na ląd w porcie Apia. Zamierzali złożyć oficjalną wizytę rezydentom Niemiec, Anglii i Stanów Zjednoczonych Ameryki, owej radzie miejskiej, która skupiała w swoich rękach władzę administracyjną na archipelagu.
Podczas gdy Cyrus Bikerstaff i jego świta udali się do owych rezydentów, Sébastien Zorn, Frascolin, Yvern?s i Pinchinat, którzy zeszli na ląd razem z nimi, przeznaczyli swój wolny czas na spacer po mieście.
Od razu rzucił im się w oczy kontrast między europejskimi domami, w których kupcy prowadzili sklepy, a pozostałymi po starej wiosce Kanaków chatami, które tubylcy uparcie zachowali jako swoje domostwa. Zabudowania te były wygodne, przytulne, jednym słowem urocze. Niskie dachy chat rozrzuconych wzdłuż brzegów rzeki Apia osłaniał elegancki parasol palm.
W porcie panował gwar. Był to najczęściej odwiedzany port tej grupy, a Hamburska Spółka Handlowa posiadała tu flotę przeznaczoną do żeglugi kabotażowej pomiędzy Samoa a okolicznymi wyspami.
Tymczasem, choć wpływy tego angielsko-amerykańsko-niemieckiego tria na archipelagu były znaczne, to Francję reprezentowali katoliccy misjonarze, którzy za sprawą swojej zacności, swojego oddania i swojej gorliwości cieszyli się dobrą opinii wśród samoańskiej ludności. Naszych artystów ogarnęło prawdziwe zadowolenie, a nawet głębokie wzruszenie, gdy ujrzeli kościółek misji, który nie miał w sobie nic z purytańskiej surowości protestanckich kaplic, nieco zaś dalej, na wzgórzu, wznosił się budynek szkoły, na którego szczycie powiewała trójkolorowa flaga.
Skierowali się w tamtą stronę, a kilka minut później zostali przyjęci we francuskiej placówce. Maryści zgotowali falanis - jak Samoańczycy nazywają obcokrajowców - patriotyczne powitanie. W placówce mieszkało trzech ojców wysłanych do pomocy misji, która miała jeszcze dwóch innych misjonarzy na Savai'i oraz pewną liczbę zakonnic rozesłanych na inne wyspy.
Jakże przyjemnie było rozmawiać z przełożonym, który był już starszym człowiekiem i mieszkał na Samoa od wielu lat! Był tak szczęśliwy, że może gościć rodaków, a co więcej - artystów ze swojego kraju! Podczas rozmowy popijano orzeźwiające napoje, przygotowane według przepisu misjonarzy.
- Przede wszystkim - powiedział starzec - nie myślcie, moi drodzy synowie, że wyspy naszego archipelagu są dzikie. Nie znajdziecie tutaj tubylców praktykujących kanibalizm...
- Dotychczas nigdzie ich nie spotkaliśmy... - zauważył Frascolin.
- Nad czym wielce ubolewamy! - dodał Pinchinat.
- Jak to... ubolewacie...?
- Proszę wybaczyć, ojcze, to wyznanie ciekawskiego paryżanina! To z miłości do lokalnego kolorytu!
- Och! - westchnął Sébastien Zorn. - Nie jesteśmy jeszcze u kresu naszej podróży i być może zobaczymy więcej owych antropofagów39, których domaga się nasz kolega, niż byśmy chcieli.
- To jest możliwe - odpowiedział przełożony. - W pobliżu zachodnich grup, na Nowych Hebrydach, Wyspach Salomona, żeglarze muszą zachować szczególną ostrożność. Lecz na Tahiti, Markizach, Wyspach Towarzystwa i Samoa cywilizacja poczyniła niezwykłe postępy. Jestem świadomy, że rzezie, jakich ofiarą padli towarzysze La Pérouse'a, przyczyniły się do postrzegania Samoańczyków jako dzikich tubylców praktykujących kanibalizm. Lecz jak bardzo się zmienili od tego czasu dzięki wpływowi religii Chrystusowej! Współcześni tubylcy to cywilizowani ludzie posiadający rząd na wzór europejski, z dwiema izbami na wzór europejski, a rewolucje...
- Na wzór europejski...? - zapytał Yvern?s.
- Jest tak, jak mówisz, mój drogi synu, Samoa nie jest wolne od nieporozumień politycznych!
- Wiadomo o tym na "Standard Island" - odpowiedział Pinchinat - bo czegóż to nie wiadomo, ojcze, na tej wyspie błogosławionej przez bogów! Myśleliśmy nawet, że trafimy w sam środek wojny dynastycznej między dwiema rodzinami królewskimi...
- Rzeczywiście, moi przyjaciele, doszło do walki pomiędzy królem Tupua, który wywodzi się od dawnych władców archipelagu i którego wspieramy ze wszystkich naszych sił, a królem Malietoa, człowiekiem Anglików i Niemców. Przelano wiele krwi, szczególnie w wielkiej bitwie w grudniu 1887 roku. Królowie ci byli kolejno obsadzani na tronie, detronizowani, aż w końcu Malietoa został ogłoszony władcą przez trzy mocarstwa, zgodnie z postanowieniami ustalonymi przez dwór z Berlina40!
Stary misjonarz nie mógł powstrzymać konwulsyjnego ruchu, gdy ta nazwa wymknęła mu się z ust.
- Widzicie - powiedział - jak dotąd na Samoa dominowały wpływy niemieckie. W rękach Niemców jest dziewięć dziesiątych ziemi uprawnej. W położonym w pobliżu Apii Suluafata otrzymali od rządu bardzo ważną koncesję w pobliżu portu, który będzie wykorzystywany do zaopatrywania ich okrętów wojennych. Wprowadzili broń szybkostrzelną... Lecz to wszystko może się kiedyś skończyć...
- Z korzyścią dla Francji? - zapytał Frascolin.
- Nie... z korzyścią dla Zjednoczonego Królestwa41!
- Och! - westchnął Yvern?s. - Anglia lub Niemcy...
- Nie, moje drogie dziecko - odpowiedział przełożony. - Jest znacząca różnica...
- A król Malietoa? - spytał Yvern?s.
- Otóż król Malietoa został po raz kolejny obalony, a czy wiecie, kto miał największe szanse, aby zostać jego następcą? Pewien Anglik, jedna z najbardziej znaczących postaci na archipelagu, zwykły powieściopisarz...
- Powieściopisarz?
- Tak... Robert Lewis Stevenson42, autor Wyspy skarbów i Nocy arabskich.
- Oto, do czego może doprowadzić literatura! - wykrzyknął Yvern?s.
- Jakiż to przykład do naśladowania dla naszych powieściopisarzy z Francji! - zauważył Pinchinat. - He! Zola43 Pierwszy, będący władcą Samoańczyków, uznany przez rząd brytyjski, zasiadający na tronie Tupua i Malietoa oraz jego dynastia zajmująca miejsce dynastii rodzimych władców! Co za marzenie!
Rozmowa zakończyła się, gdy przełożony podał różne szczegóły dotyczące obyczajów Samoańczyków. Dodał, że choć większość z nich to metodyści, to wydaje się, że katolicyzm z każdym dniem zdobywa coraz szersze grono wyznawców. Kościół misji był już za mały do odprawiania nabożeństw, a szkoła wymagała rozbudowy. Misjonarz był z tego powodu bardzo szczęśliwy, a jego goście cieszyli się razem z nim.
Postój "Standard Island" przy wyspie Upolu przedłużył się o trzy dni.
Misjonarze przybyli na wyspę, aby odwdzięczyć się za wizytę, jaką złożyli im francuscy artyści. Zabrano ich na spacer po Miliard City i byli nim oczarowani. A dlaczego nie wspomnieć o tym, że w sali kasyna Koncertujący Kwartet zagrał dla ojca i jego współbraci kilka utworów ze swojego repertuaru? Poczciwy staruszek płakał ze wzruszenia, bo uwielbiał muzykę klasyczną, a ku swemu wielkiemu ubolewaniu, nie miał okazji posłuchać jej na festiwalach organizowanych na Upolu.
W przeddzień wyjazdu Sébastien Zorn, Frascolin, Pinchinat, Yvern?s, tym razem w towarzystwie profesora gracji i ogłady, przyszli pożegnać się z misjonarzami z Towarzystwa Maryi. Po obu stronach były wzruszające pożegnania, owe pożegnania ludzi, którzy widzieli się tylko przez kilka dni i którzy już nigdy więcej się nie zobaczą. Starzec pobłogosławił rodaków i ich wyściskał, a oni odeszli głęboko wzruszeni.
Następnego dnia o wschodzie słońca komodor Simcoë manewrował między dwiema wysepkami, z których pierwsza, Apolima, miała ledwie dwustu pięćdziesięciu mieszkańców, a druga, Manono - tysiąc. Miejscowi uchodzili, skądinąd słusznie, za najodważniejszych i najuczciwszych Samoańczyków na archipelagu.
O świcie następnego dnia, dwudziestego trzeciego grudnia, komodor polecił podnieść kotwicę, a "Standard Island" ruszyła pośród orszaku piróg, które miały ją eskortować aż do pobliskiej wyspy Savai'i.
Wyspa ta była oddzielona od Upolu jedynie cieśniną o szerokości siedmiu lub ośmiu lig. Ale ponieważ port Apia znajdował się na północnym wybrzeżu, trzeba było płynąć wzdłuż tego wybrzeża przez cały dzień, zanim dotarło się do cieśniny.
Zgodnie z planem podróży ustalonym przez gubernatora nie chodziło o okrążenie Savai'i, ale o przemieszczenie się między nią a Upolu, aby powrócić przez południowy zachód na archipelag Tonga. Wynikało z tego, że "Standard Island" poruszała się z bardzo umiarkowaną prędkością, nie chcąc wpływać w nocy do przesmyku, na którym znajdowały się owe dwie wysepki - Apolima i Manono.
Z tego miejsca można było podziwiać Savai'i w całej okazałości. Niewzruszone granitowe klify chroniły wyspę przed atakami morza, które huragany, tornada i cyklony w okresie zimowym czyniły straszliwymi. Savai'i była porośnięta gęstym lasem, nad którym górował dawny wulkan, sięgający wysokości tysiąca dwustu metrów, usiana wioskami widocznymi tu i ówdzie pod kopułą gigantycznych palm, nawadniana spadającymi z hukiem wodospadami, przeszyta głębokimi jaskiniami, w których głośnym echem odbijały się uderzenia morza o wybrzeże.
Jeśli wierzyć legendom, wyspa ta była jedyną kolebką ras polinezyjskich, a jej jedenaście tysięcy mieszkańców zachowało najczystszy typ tej rasy. Nazywała się wówczas Sava?ki, będąc słynnym rajem maoryskich bóstw.
"Standard Island" powoli oddalała się od niej i wieczorem dwudziestego czwartego grudnia straciła z oczu ostatnie szczyty.
16 Pedro Fernández de Quirós (1565-1615) - portugalski pilot i żeglarz; odkrył kilka wysp na Pacyfiku, m.in. Tahiti, Wyspę Gilberta i Wanuatu w archipelagu Nowych Hebrydów.
18 Papuasi - właściwie Andamanie, jeden z najprymitywniejszych ludów świata, myśliwsko-zbieracki, nie potrafił krzesać ognia; zasiedlili archipelag ok. 30 tys. lat temu i potem żyli w izolacji; podobni do nich fizycznie, ale niespokrewnieni Papuasi to tubylcza ludność Nowej Gwinei.
19 Jean-François de Galaup La Pérouse (1741-1788) - u J. Verne'a: Lapérouse; francuski oficer marynarki, żeglarz i odkrywca, prowadził badania na Oceanie Spokojnym; w latach 1785-1788 dowódca wyprawy dookoła świata, zaginionej między Australią i Melanezją (w pobliżu wysp Santa Cruz na atolu Vanicoro).
20 Edward Edwards (1742-1815) - angielski oficer Royal Navy, kapitan fregaty HMS "Pandora", którą Admiralicja Brytyjska wysłała na południowy Pacyfik w pogoni za buntownikami ze statku "Bounty"; doszedł do stopnia admirała brytyjskiej marynarki wojennej.
21 Wyspa Rose (Rose Atoll) - atol położony w archipelagu Samoa, administracyjnie należący do Samoa Amerykańskiego; powierzchnia 0,214 km?, otacza wewnętrzną lagunę o powierzchni ok. 5 km?; w skład atolu wchodzą dwie wyspy: Rose Island oraz Sand Island.
22 LT Piver - perfumeria działająca w Paryżu od 1774 roku do dzisiaj, założona przez Pierre'a-Guillaume'a Dissey'a i Louisa Toussainta Pivera.
23 Pierre-François Lubin (1774-1853) - francuski producent perfum działający od 1798 roku.
24 Archipelag Żeglarzy (Wyspy Żeglarzy) - nazwa nadana przez Louisa-Antoine'a de Bougainville'a archipelagowi Samoa podczas jego wyprawy w 1768 roku.
25 Maryści (Towarzystwo Maryi, łac. Societas Mari?) - katolickie zgromadzenie zakonne założone w 1816 roku przez Jeana-Clauda Colina i Jeana-Clauda Courveille'a; istnieją gałęzie męska, żeńska i świecka; celem jest wychowywanie młodzieży w szkołach i w seminariach duchownych oraz misje, głównie w Oceanii.
26 Prozelityzm - nawracanie na jakąś wiarę, pozyskiwanie zwolenników danej ideologii.
27 Opera komiczna (fr. Opéra-comique) - gatunek opery, w której sceny śpiewane przeplatają się z dialogami mówionymi; niekoniecznie ma charakter komediowy, nie ma też szczęśliwego zakończenia; gatunek ten pojawił się w XVIII wieku i podejmował zarówno tematy fikcyjne zabarwione cudownością, jak i historyczne.
28 François Auber (1782-1871) - francuski kompozytor, dyrektor konserwatorium w Paryżu, współtwórca tzw. wielkiej opery, twórca oper komicznych.
29 Dandys - mężczyzna o wyszukanym, często bardzo ekstrawaganckim lub nonszalanckim sposobie ubierania się i dość swobodnych obyczajach.
30 Ludwik XV (1710-1774) - król Francji od 1715 roku, prawnuk Ludwika XIV, przedstawiciel dynastii Burbonów; w okresie jego małoletniości regencję sprawował bratanek Ludwika XIV, książę Filip Orleański; w roku 1723 przejął bezpośrednią władzę; w roku 1725 poślubił Marię Leszczyńską, córkę Stanisława Leszczyńskiego.
31 Oczywiście nie były to pończochy w dzisiejszym rozumieniu, noszone przez kobiety, ale pończochy wełniane lub lniane, będące elementem stroju męskiego, szczególnie w czasach, gdy noszono krótkie spodnie.
32 Petit lever - ceremonia budzenia króla Francji poprzedzająca grand lever, czyli "wielkie wstawanie", które miało charakter publiczny, gdyż uczestniczyło w nim kilkudziesięciu dworzan.
33 Ketmia (hibiskus, Hibiscus) - rodzaj krzewów i roślin zielnych (ok. 200 do 220 gatunków) z rodziny ślazowatych, pochodzący z obszaru międzyzwrotnikowego; liście mają rozmaite kształty; kwiaty duże, trąbkowate, z pięcioma płatkami, w kolorach różowym, czerwonym lub żółtym, o szerokości 4-15 cm.
34 Paule Antoine Fleuriot de Langle (1744-1787) - francuski żeglarz, członek Akademii Morskiej, dowódca fregaty "L'Astrolabe" podczas wyprawy La Pérouse'a.
35 Robert de Lamanon (Jean Honoré Robert de Paul de Lamanon, 1752-1787) - francuski botanik, fizyk i meteorolog; uczestnik kilku ekspedycji naukowych, zginął podczas wyprawy La Pérouse'a.
36 Cynamonowiec (Cinnamomum) - rodzaj roślin z rodziny wawrzynowatych, ok. 250 gatunków, które pierwotnie występowały tylko we wschodniej i południowo-wschodniej Azji; obecnie są uprawiane i jako dziczejące spotykane w całej strefie klimatu subtropikalnego.
37 Przed wyspą Upolu znajdują się cztery wyspeki: Nu'uala, Nu'utele, Namua i Fanuatapu.
38 U J. Verne'a: wschodnim.
39 Antropofag (z gr.) - ludożerca.
40 Chodzi o konferencję berlińską trwającą od 29 kwietnia do 14 czerwca 1889 roku, zwaną też traktatem berlińskim w sprawie Samoa, traktat ten zatwierdził podział wysp Samoa na Pacyfiku pomiędzy Niemcy, USA i Wielką Brytanię.
41 Zjednoczone Królestwo (ang. United Kingdom) - nazwa Wielkiej Brytanii stosowana od roku 1707, kiedy Akt Unii ustanowił zjednoczenie Królestwa Anglii i Królestwa Szkocji, pełna nazwa: Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii (United Kingdom of Great Britain).
42 Robert Lewis Stevenson (1850-1894) - szkocki powieściopisarz, podróżnik, reportażysta.
43 Émile Zola (1840-1902) - francuski pisarz, główny przedstawiciel i teoretyk naturalizmu.