Pluszowy Zajączek - Iwonna Buczkowska
27.90 zł

Reflow text when sidebars are open.
Był grudzień. Jak zwykle o tej porze roku Pani Zima zaprowadzała na podwórku swoje porządki. Zdążyła już sypnąć śniegiem i wszystko dookoła: drzewa, krzaczki, płot i budynki ubrała w piękne, koronkowe szale i puszyste czapy.
Zaraz też zjawił się psotnik - Mróz. Szronił szyby w oknach, tak że nie było przez nie nic widać. Robił ślizgawki, a potem piszczał ze śmiechu, gdy ktoś poślizgnął się i upadł. Ostrzył wiszące z dachu sopelki, w nadziei, że wpadną komuś za kołnierz. Kręcił się niczym wielki lodowy świderek, to znów z rozpostartymi ramionami spadał w dół i okrywał wszystko sztywną, szeleszczącą peleryną.
I już tu, a już za chwilę tam - błyszczał jego wyglądający jak ogromny sopel nos. I już tu, a już tam - skrzyła się w słońcu stercząca na wszystkie strony oszroniona czupryna.
A niech no tylko ktoś wysadził głowę za próg domu, Mróz szczypał go w nos i uszy, i zadowolony skrzypiał: "A mam cię!".
Zbliżały się święta. Dom pachniał pieczenią i ciastami, a od wczoraj także choinką, którą tata Jacka i Gabrysi przytaszczył wieczorem do domu. Jacek, który nie mógł się doczekać gwiazdkowych prezentów, zaraz rano zaczął ubierać drzewko. Z pudeł i pudełek wyjmował błyszczące bombki, kolorowe łańcuchy, słomiane aniołki, gliniane ptaszki i powoli, starannie zawieszał je na gałązkach. Siedząca na kolanach mamy Gabrysia, gaworząc, wyciągała rączki i zachwycona patrzyła na te wszystkie cuda. Bo Gabrysia była jeszcze malutka i po raz pierwszy w życiu widziała, jak się stroi choinkę.
W taki oto słoneczny, zimowy poranek drzwi domu się uchyliły i na progu stanął mały Pluszowy Zajączek. Rozglądał się niepewnie po podwórku, gdy nagle ktoś przyskoczył i zawołał:
- A mam cię! - i zaczął go szczypać w nosek i uszy.
- Puszczaj! Ktoś ty? - zapiszczał Pluszowy Zajączek, poślizgnął się i sturlał po trzech schodkach w dół.
- Jestem Mróz i nie mogę cię puścić, bo taka moja praca; szczypać w nosy, uszy i policzki. A ty kto jesteś?
- Jestem Pluszowy Zajączek - odrzekł Zajączek, pocierając nos i otrzepując ze śniegu spodenki.
- Pluszowy? To znaczy taki nieprawdziwy? - dopytywał się Mróz, potrząsając długim nosem.
- Ała! - pisnął Zajączek i osłonił uszy. - To, że mieszkam w pokoju dziecięcym, a nie w lesie, wcale nie znaczy, że jestem nieprawdziwy! I jak mnie nie przestaniesz szczypać, to nie będę z tobą więcej rozmawiał - zaperzył się.