B oraz J dogadują się na temat rozmiaru biustu
- Poproszę tylko kilka frytek i keczup - powiedziała Jenny Humphrey do Irene, stuletniej, brodatej kucharki, która stała za ladą w stołówce w szkole dla dziewcząt imienia Constance Bil - lard. - Tylko kilka - powtórzyła. Dziś był pierwszy dzień nowego programu "Jak równa z równą" i Jenny nie chciała, żeby dziewczyny z ostatniej klasy uznały, że obżera się jak prosię.
"Jak równa z równą" to program, który szkoła dopiero wpro - wadziła na próbę. W każdy poniedziałek w porze lunchu dziew - czyny z młodszych klas miały się spotykać w pięcioosobowych grupach z dwiema dziewczynami z najstarszych klas i rozmawiać o presji rówieśników, odbiorze własnego ciała, chłopcach, seksie, narkotykach, alkoholu i w ogóle o wszystkim, co może męczyć młodsze dziewczyny lub co starsze uznają za ważne. Przyświecała temu myśl, że jeśli starsze uczennice podzielą się swoimi doświadczeniami z młodszymi i porozmawiają, okazując zrozumienie, to te młodsze będą podejmować mądre decyzje, zamiast popełniać kretyńskie, rujnujące szkolną karierę błędy, których by się wstydzili rodzice lub dyrekcja szkoły.
Z sufitem z belkami, pokrytymi lustrami ścianami oraz no - woczesnymi stołami i krzesłami z brzozy stołówka przypominała raczej popularną nową restaurację niż szkolną jadalnię. Została wyremontowana zeszłego lata, ponieważ tyle uczennic jadało lunch na mieście albo przynosiło własny, że szkoła zaczęła tracić pieniądze na marnujące się jedzenie. Nowa stołówka zdobyła nagrodę za rozwiązanie architektoniczne - za wspaniały wystrój i nowoczesną kuchnię. Mimo to jedzenie z unowocześnionego, wyrafinowanego amerykańskiego menu nadal podawała Irene i jej złośliwe, skąpe koleżanki o wiecznie brudnych paznokciach.
Jenny lawirowała między grupkami dziewczyn w granatowych, szarych lub bordowych, wełnianych, plisowanych spódniczkach, stanowiących część uniformu szkolnego. Dziewczyny skubały burgery z wędzonym tuńczykiem z zielonym chrzanem oraz frytki Red Bliss i paplały o imprezach, na których były w miniony weekend. Jenny postawiła tacę ze stali nierdzewnej na pustym okrągłym stoliku, który zarezerwowano dla grupy A, i usiadła plecami do luster, żeby nie musieć patrzeć na siebie, gdy je. Nie mogła się doczekać, kiedy zobaczy, które dziewczyny z ostatniej klasy zajmują się jej grupą. Prawdopodobnie konkurencja była ostra, bo zostanie opiekunką w grupie "Jak równa z równą" to stosunkowo bezbolesny sposób pokazania colle - ge'om, że człowiek nadal angażuje się w sprawy szkolne, chociaż podania o przyjęcie już zostały wysłane. Człowiek dostawał dodatkowy plus za jedzenie frytek i gadanie o seksie przez pięćdziesiąt minut.
Kto by tak nie chciał?
- Cześć, Ginny! - Blair Waldorf, najgorsza wiedźma, najbardziej zarozumiała dziewczyna z wszystkich uczennic najstarszej klasy (a może nawet na całym świecie), postawiła tacę naprzeciwko tacy Jenny i usiadła. Założyła za ucho falujące pasmo ciemnych włosów, długich do ramion i, zerkając na swoje odbicie w lustrzanej ścianie, mruknęła: - Nie mogę się doczekać wizyty u fryzjera.
Spojrzała na Jenny, wzięła widelec i zaczęła grzebać w bitej śmietanie na wierzchu czekoladowej bezy.
- Jestem jedną z opiekunek grupy A. Jesteś w grupie A? Jenny kiwnęła głową, ściskając kurczowo siedzenie krzesła i gapiąc się ponuro w talerz z zimnymi, tłustymi frytkami. Nie mogła uwierzyć w swój pech. Blair Waldorf nie tylko należała do najbardziej przerażających dziewczyn z ostatniej klasy, ale jeszcze była eksdziewczyną Nate'a Archibalda. Blair i Nate zawsze tworzyli idealną parę. Taką, której pisane było trwać razem na wieki wieków. A potem, chociaż to wydaje się nieprawdopodobne, Nate rzucił Blair dla Jenny, po tym, jak poznali się w parku i razem wypalili skręta.
To był pierwszy skręt Jenny, a Nate okazał się jej pierwszą miłością. Nigdy nie marzyła, że będzie miała chłopaka starszego od siebie, nie mówiąc o kimś tak przystojnym i wyluzowa - nym jak Nate. Ale po dwóch miesiącach, które były zbyt piękne, żeby okazały się prawdziwe, Nate znudził się Jenny i złamał jej serce w najbardziej okrutny sposób - rzucił ją w sylwestra. Właściwie teraz miały z Blair coś wspólnego - obie rzucił ten sam chłopak. Nie żeby to coś zmieniało. Jenny był pewna, że Blair nadal nienawidzi jej z całego serca.
Blair doskonale wiedziała, że Jenny jest cycatą nowicjuszką, która ukradła jej Nate'a, ale wiedziała też, że Nate darował sobie Jenny po tym, jak w Internecie tuż przed sylwestrem pojawiły się wyjątkowo żenujące zdjęcia z odsłoniętą pupą Jenny w stringach. Blair uznała, że ta mała dostała już nauczkę, i naprawdę nie miała zamiaru zawracać sobie głowy niechęcią do niej.
Jenny podniosła wzrok.
- A kto oprócz ciebie opiekuje się grupą? - zapytała nieśmiało. Chciała, żeby ta druga dziewczyna już się pospieszyła, nim Blair urwie jej głowę swoimi idealnie opiłowanymi paznokciami w kolorze opalizującego różu.
- Serena. Już idzie. - Blair przewróciła oczami. - Znasz ją. Zawsze się spóźnia. - Przeczesała palcami włosy, wyobrażając sobie strzyżenie, które sobie zafunduje w czasie drugiej przerwy. Każe sobie zrobić mahoniową płukankę, żeby pozbyć się tych miedzianych pasemek, a potem obetnie się krótko, w bardzo nowoczesny, stylowy sposób, jak Audrey Hepburn w Jak ukraść milion dolarów.
Jenny odetchnęła z ulgą. Serena van der Woodsen, najlepsza przyjaciółka Blair, była zdecydowanie mniej przerażająca. Właś - ciwie to wydawała się całkiem miła.
- Cześć, dziewczyny! To jest grupa A? - Tyczkowata, pie - gowata dziewczyna, która nazywała się Elise Wells, usiadła obok Jenny. Pachniała zasypką dla dzieci. Włosy przypominające siano miała obcięte na pazia - dokładnie tak, jak obcięłaby cię niania, gdy miałaś dwa lata. - Powiem wam tylko, że mam problem z jedzeniem - oznajmiła Elise. - Nie mogę jeść w miejscach publicznych.
Blair kiwnęła głową i odsunęła swój kawałek czekoladowego ciastka. Na treningu dla opiekunek grup ich nauczycielka od higieny, pani Doherty, powiedziała im, że mają słuchać i próbować reagować z wrażliwością, stawiając się na miejscu młodszej kole - żanki. Co ona wie! Na zajęciach z dziewięcioklasistkami mówiła tylko o facetach, których miała, i wszystkich pozycjach seksualnych, które wypróbowała. Ale też była jedną z nauczycielek, która dała się namówić na wysłanie dodatkowej rekomendacji do komisji rekrutacyjnej w Yale i Blair naprawdę chciała wyróżnić się jako najlepsza opiekunka w najstarszej klasie. Chciała, żeby jej podopieczne w grupie rzeczywiście ją polubiły - nie, żeby ją uwielbiały - i jeśli jedna z nich ma kłopoty z jedzeniem w miejscach publicznych, to Blair nie będzie siedziała i opychała się czekoladowym ciastkiem, zwłaszcza że i tak zamierzała je zwrócić zaraz po dzwonku.
Wyjęła stos ulotek z czerwonej torby na kręgle Louisa Vuit - tona.
- Obraz własnego ciała i samoocena to dwie kwestie, o których dziś porozmawiamy - poinformowała Elise i Jenny tonem zawodowego terapeuty. - O ile druga opiekunka i reszta grupy zdecyduje się tu w końcu dotrzeć - dodała niecierpliwie. Czy to było fizycznie możliwe dla Sereny, żeby kiedykolwiek zjawić się na czas?
Najwyraźniej nie.
I wtedy właśnie nawałnica gołębioszarego kaszmiru i lśniących jasnoblond włosów - czyli Serena van der Woodsen - posadziła swoją zgrabną, opaloną pupę na krześle obok Blair. Pozostałe trzy młodsze uczennice z grupy A ciągnęły się za nią jak kaczuszki za kaczką.
- Patrzcie, co nam się udało wyciągnąć od Irene! - pisnęła z zachwytu Serena, stawiając na środku stołu stos tłustych krążków cebulowych. - Powiedziałam jej, że mamy specjalne spotkanie i umieramy z głodu.
Elise patrzyła krzywo na talerz. Miała niebieskie oczy ocienione blond rzęsami, który wyglądałyby całkiem ładnie, gdyby użyła trochę ciemnobrązowego wydłużającego tuszu do rzęs Stila.
- Spóźniłaś się - wytknęła Serenie Blair, podając jej i trójce żółtodziobów materiały. - Nazywam się Blair - przedstawiła się. - A wy...?
- Mary Goldberg, Vicky Reinerson i Cassie Inwirthodpo - wiedziały chórem dziewczyny.
Elise dźgnęła Jenny łokciem. Mary, Vicky i Cassie były najbardziej denerwującą, nierozłączną trójką w dziewiątej klasie. Zawsze czesały sobie włosy na korytarzach i wszystko robiły razem, nawet szły siusiu.
Blair zerknęła na ulotkę i przeczytała głośno:
- "Obraz ciała: akceptacja i ogarnięcie tego, kim się jest". - Podniosła wzrok i uśmiechnęła się wyczekująco do dziewięcio - klasistek. - Czy któraś z was ma jakiś problem z obrazem własnego ciała, o którym chciałaby porozmawiać?
Jenny poczuła, jak krew napływa jej do szyi i twarzy, gdy odważnie zastanawiała się, czy nie powiedzieć im o tym, że rozmawiała z lekarzem na temat zmniejszenia biustu. Ale zanim zdążyła coś z siebie wydusić, Serena wpakowała sobie do ślicznych ust ogromny krążek cebulowy i się wtrąciła:
- Mogę powiedzieć coś pierwsza?
Blair zmarszczyła brwi, ale Mary, Vicky i Cassie pokiwały głowami z zapałem. Słuchanie czegokolwiek z ust Sereny van der Woodsen było ciekawsze niż dyskusja o jakimś głupim obrazie własnego ciała.
Serena położyła łokcie na stosie materiałów pomocniczych i oparła idealnie wyrzeźbioną brodę na zadbanych dłoniach, a jej wielkie granatowe oczy zapatrzyły się we własne rozmarzone odbicie w lustrze.
- Jestem zakochana - westchnęła.
Blair złapała widelec i znowu zaczęła grzebać w swoim czekoladowym ciastku, zapominając, że miała nie jeść z empatii wobec Elise. Serena była tak cholernie niewrażliwa. Przede wszystkim tak się składało, że facet, w którym najwyraźniej była zakochana, to nowy przyrodni brat Blair, Aaron Rose - pseudohippis i gitarzysta z dredami. Czysty absurd. Po drugie, chociaż Nate rzucił Blair wieki temu - w listopadzie - to ciągle jeszcze z nim nie skończyła i wystarczyło wspomnieć słowo "miłość", żeby miała ochotę eksplodować.
- Chyba powinnyśmy pomóc im mówić o ich problemach, a nie opowiadać o sobie - syknęła do Sereny. Oczywiście, gdyby jej przyjaciółka raczyła się pojawić na treningu dla opiekunek, wiedziałaby o tym sama.
Serena zerwała się z treningu, żeby pójść do kina z Aaronem, a Blair jak ostatnia idiotka ją kryła. Powiedziała pani Do - herty, że Serena ma migrenę, ale omówią wszystkie ważniejsze punkty treningu. To typowe. Za każdym razem, gdy Blair szła komuś na rękę, potem tego żałowała.
Co trochę tłumaczyło, dlaczego zwykle zachowywała się jak ostatnia jędza.
Serena wzruszyła idealnymi ramionami w bluzce bez pleców.
- I tak uważam, że miłość to lepszy temat niż obraz ciała. W końcu omawiałyśmy to do znudzenia w dziewiątej klasie na higienie. - Rozejrzała się po twarzach młodszych uczennic przy stole. - Nie?
- Uważam, że powinnyśmy się trzymać materiałów - upierała się Blair.
- To zależy od was - powiedziała do dziewięcioklasistek Serena.
Mary, Vicky i Cassie czekały z nastawionym uszami na opo - wieści o miłosnych przygodach Sereny. Elise wyciągnęła rękę i dźgnęła tłusty krążek cebulowy obgryzionym paznokciem, a potem zabrała dłoń, jakby się sparzyła. Jenny oblizała usta posmarowane ochronną pomadką.
- Jeśli powinnyśmy rozmawiać o obrazie ciała, to chyba mam coś do powiedzenia - oznajmiła grupie drżącym głosem. Podniosła wzrok i zobaczyła, że Blair kiwa głową i uśmiecha się zachęcająco.
- Tak, Jenny?
Jenny spuściła wzrok na stół. Dlaczego im o tym mówi? Bo musi komuś o tym powiedzieć. Mówiła dalej, mimo że jej twarz płonęła wściekłym rumieńcem.
- W ten weekend prawie poszłam na rozmowę w sprawie zmniejszenia biustu.
Mary, Vicky i Cassie pochyliły się nad stołem, żeby lepiej słyszeć. Grupa A to nie tylko szansa, żeby podłapać najnowsze trendy w modzie od najfajniejszych dziewczyn w szkole, ale także wspaniałe źródło plotek!
- Umówiłam się - ciągnęła Jenny - ale nie poszłam. - Odsunęła talerz i wypiła łyk wody, próbując ignorować spojrzenia pozostałych dziewczyn. Przyciągnęła uwagę grupy, a niełatwo ją oderwać od Blair i Sereny.
Elise podniosła krążek cebulowy i ugryzła odrobinkę, a potem znowu upuściła go na talerz.
- Dlaczego zmieniłaś zdanie? - zapytała.
- Nie musisz odpowiadać - przerwała im Blair, przypominając sobie, co pani Doherty powiedziała w czasie treningu: nie wolno naciskać, aby członek grupy otwierał się, gdy jeszcze nie czuje się gotów. Zerknęła na Serenę, ale ona była zajęta oglądaniem rozdwojonych końców włosów z rozmarzoną miną, jakby nie słyszała ani słowa z rozmowy. Blair odwróciła się do Jenny i próbowała wymyślić coś pocieszającego, by Jenny nie czuła, że jest jedyną dziewczyną w tej grupie, która ma problem z piersiami.
- Zawsze chciałam mieć większe piersi. Nawet całkiem po - ważnie zastanawiałam się nad implantami. - To nie było stuprocen - towe kłamstwo. Blair nosiła tylko B, a zawsze marzyło jej się C.
A komu się nie marzy?
- Serio? - zdziwiła się Serena, wracając na ziemię. - Od kiedy to?
Blair ze złością zjadła kolejny kawałek ciastka. Czy Serena celowo próbuje sabotować jej wysiłki?
- Nie wiesz o mnie wszystkiego - rzuciła ze złością.
Cassie, Vicky i Mary kopnęły się pod stołem. Ależ to ekscy - tujące! Serena van der Woodsen i Blair kłóciły się, a one słyszały każde słowo!
Elise przeczesała włosy palcami z obgryzionymi paznokciami.
- Uważam, że... to naprawdę niesamowite, że powiedziałaś nam o tym, Jenny. - Uśmiechnęła się nieśmiało. - I myślę, że to odważne, że się nie zdecydowałaś.
Blair się skrzywiła. Dlaczego ona nie powiedziała czegoś o odwadze Jenny zamiast szokować zwierzeniami, że myślała o implantach? Co te głupie żółtodzioby powiedzą o niej, gdy grupa się rozejdzie? I wtedy przypomniała sobie coś jeszcze, o czym mówiła pani Doherty na treningu.
- Chyba powinnyśmy powiedzieć sobie coś o poufności, nim zaczęłyśmy rozmawiać. No wiecie, że nic, co tu powiemy, nie może wyjść poza grupę.
Za późno. W ciągu kilku minut w całej szkole dziewczyny będą gadać o zbliżającej się operacji piersi Blair Waldorf. "Słyszałam, że czeka, aż skończy się szkoła..." i tak dalej.
Jenny wzruszyła ramionami.
- Nie szkodzi. Nie obchodzi mnie, co powiecie. - I tak nie mogła schować swoich ogromnych cycków. Po prostu tam były.
Elise schyliła się i podniosła beżowy plecak Kenneth Cole.
- Zostało tylko osiem minut do dzwonka. Nie obrazicie się, jeśli już wyjdę i kupię sobie jogurt? - zapytała.
Serena podsunęła jej talerz z krążkami.
- Poczęstuj się - zaproponowała hojnie.
Elise pokręciła głową, a jej piegowata twarz zalała się rumieńcem.
- Nie, dziękuję. Nie jem publicznie. Serena zmarszczyła brwi.
- Serio? To dziwne. - Skrzywiła się, gdy Blair szturchnęła ją łokciem, i to naprawdę mocno. - Auć! Boże, a to za co?
- Gdybyś była na treningu dla opiekunek, tobyś wiedziała - warknęła Blair.
- Mogę już iść? - zapytała znowu Elise.
Do Blair dotarło, że dziewczyny naprawdę by ją pokochały, gdyby puściła je wcześniej. Poza tym mogła wykorzystać do - datkowe osiem minut, żeby zdążyć do fryzjera.
- Wszystkie możecie iść - powiedziała ze słodkim uśmiechem. - Chyba że wolicie zostać i posłuchać, jak Serena opowiada o miłości do końca przerwy.
Serena przeciągnęła się, podnosząc ręce nad głowę i szczerząc zęby do sufitu.
- Mogłabym mówić o miłości cały dzień.
Jenny wstała. Odkąd Nate ją rzucił, miłość stanowiła dla niej bolesny temat. Zabawne - myślała, że nie będzie mogła znieść Blair jako opiekunki, a okazało się, że trudniej wytrzymać z Se - reną.
Elise też wstała, obciągając obszerny różowy golf, jakby był na nią za ciasny.
- Bez obrazy, ale jeśli nie zjem jogurtu przed końcem przerwy, zemdleję na geometrii.
- Pójdę z tobą go kupić - zaoferowała się Jenny, wykorzystując pretekst, żeby odejść od stołu.
- A ja pójdę z wami - ziewnęła Blair, też wstając.
- Gdzie idziesz? - zapytała niewinnie Serena.
Zwykle w poniedziałki po lunchu obie cieszyły się luksusem drugiej przerwy w Jackson Hole, gdzie piły cappuccino i snuły szalone plany na lato po końcu szkoły.
- Nie twój interes - odgryzła się Blair.
Miała zamiar zaprosić Serenę, żeby poszła do salonu razem z nią, ale przyjaciółka okazała się taką zapatrzoną w siebie, jędzowatą księżniczką, że absolutnie nie wchodziło to w grę. Blair odsunęła włosy na plecy i przerzuciła torbę przez ramię. - Do zobaczenia, dziewczyny, w przyszłym tygodniu - pożegnała Mary, Vicky i Cassie, a potem ruszyła za Jenny i Elise do wyjścia i w górę tylnymi schodami na Dziewięćdziesiątą Trzecią.
W gwarnej stołówce Vicky pochyliła się nad stolikiem.
- No więc opowiedz nam - ponagliła Serenę.
Mary upiła łyk chudego mleka i pokiwała głową z zapałem.
- Tak, tak, mów.
Cassie poprawiła jasnobrązowe włosy zebrane w kucyk.
- Powiedz nam wszystko.