Płonące wybrzeże. nr 138 - Tadeusz Sokół

-
Proszę czekać

Ostatnie dni Wolnego Miasta

Gdy Hans Erick prze­ka­zy­wał do Byd­gosz­czy wia­do­mość o kolej­nym trans­por­cie broni z Kró­lewca, holow­nik KÖG-25, cią­gnący ciężko wyła­do­wane barki, mijał wła­śnie ostat­nie nabrzeża macie­rzy­stego portu. Nikt z załogi nie przy­pusz­czał nawet, że okryty tajem­nicą cel podróży został tym razem zde­ma­sko­wany przed cza­sem. Prze­ka­zane przez Ericka infor­ma­cje, okre­śla­jące dokład­nie miej­sce wyła­dunku trans­portu, zostały przy­jęte w Komi­sa­ria­cie Gene­ral­nym Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej w Gdań­sku na kilka godzin przed przy­bi­ciem KÖG-25 do nabrzeży gdań­skiej stoczni "Schi­chau".

Tego pogod­nego ranka nic nie zwia­sto­wało tra­ge­dii, jaka miała roze­grać się u schyłku dnia.

Pru­jąc leniwe wody Pre­goły, holow­nik zbli­żał się do Zalewu Wiśla­nego. W tyle, ponad opa­da­jącą poranną mgłą, pozo­sta­wały strze­li­ste wieże Kró­lewca. Z oddali roz­le­gały się prze­ry­wane sygnały syren okrę­to­wych.

-?Ster prawo na burt! -?podał do barek komendę sto­jący przy ste­rze mary­narz.

Holow­nik zmie­nił kurs na połu­dniowy zachód. Po pra­wej stro­nie mijały go wyła­do­wane woj­skiem trans­por­towce. Do Prus Wschod­nich nad­cho­dziły coraz to nowe jed­nostki Wehr­machtu.

Załogę holow­nika i barek cze­kała kil­ku­na­sto­go­dzinna, uciąż­liwa podróż przez Zalew Wiślany oraz nocne prze­dzie­ra­nie się kana­łami i Mar­twą Wisłą do portu gdań­skiego.

Tym­cza­sem Komi­sa­riat Gene­ralny RP prze­ka­zał otrzy­maną z Byd­gosz­czy wia­do­mość do Inspek­to­ratu Ceł.

Późną nocą moto­rówka wio­ząca pol­skich inspek­to­rów cel­nych wpły­wała do basenu stoczni "Schi­chau". W mdłym świe­tle latarni widać było syl­wetki przy­cu­mo­wa­nych do nabrzeża barek. Wyła­do­wy­wano z nich w pośpie­chu cięż­kie skrzy­nie z bro­nią do szczel­nie okry­tych bre­zen­tem samo­cho­dów.

Moto­rówka przy­biła do burty pierw­szej barki. Zanim jed­nak cel­nicy zdą­żyli wejść na jej pokład, znie­nacka spa­dły na nich ciosy oło­wia­nych pałek. Rów­no­cze­śnie do moto­rówki sko­czyło kilku eses­ma­nów.

Po chwili uszko­dzona moto­rówka, zepchnięta na Kanał Wiślany, wraz z cia­łami zamor­do­wa­nych znik­nęła pod powierzch­nią wody.

Incy­dent ten nie był pierw­szą zbrod­nią, jakiej dopu­ścili się gdań­scy Niemcy wobec Pola­ków.

Podobne wypadki zda­rzały się codzien­nie. Spy­chano pol­skich kole­ja­rzy pod koła pędzą­cych pocią­gów. Mor­do­wano dzia­ła­czy Polo­nii Gdań­skiej, napa­dano na pol­skich listo­no­szy i urzęd­ni­ków por­to­wych, masowo wyrzu­cano Pola­ków z miesz­kań na ulice. Poli­cja gdań­ska patrzyła na to wszystko przez palce.

Taka była rze­czy­wi­stość sierp­nio­wych dni 1939 roku w Wol­nym Mie­ście Gdań­sku.

Pod­pi­sany dwa­dzie­ścia lat wcze­śniej, 28 czerwca 1919 roku, trak­tat wer­sal­ski posta­na­wiał, że Gdańsk wraz z całą deltą Wisły -?od Nogatu po Tczew, Koście­rzynę i Kar­tuzy, łącz­nie z Oliwą i Sopo­tem -?two­rzyć będzie auto­no­miczny obszar zwią­zany z pań­stwem pol­skim. Nale­żał on do pol­skiego obszaru cel­nego. Pol­ska miała prawo korzy­sta­nia ze wszyst­kich urzą­dzeń por­to­wych, spra­wo­wa­nia zarządu nad Wisłą jako drogą wodną oraz nad całym sys­te­mem kole­jo­wym. Przy­znano jej także prawo repre­zen­to­wa­nia Gdań­ska wobec państw obcych.

Rządy w Gdań­sku spra­wo­wał Senat. Wybie­rany przez niego pre­zy­dent repre­zen­to­wał inte­resy mia­sta wobec Pol­ski. Obszar ten został zde­mi­li­ta­ry­zo­wany, a funk­cje porząd­kowe peł­niła poli­cja rekru­tu­jąca się spo­śród oby­wa­teli gdań­skich.

Już w pierw­szym Sena­cie szo­wi­ni­ści nie­mieccy uzy­skali prze­wagę nad sprzy­ja­ją­cym Pol­sce miesz­czań­stwem. Gdańsk, który w okre­sie rzą­dów pru­skich zszedł do roli ośrodka admi­ni­stra­cyjno-woj­sko­wego, zatra­cił dawne tra­dy­cje łączące ten nie­gdyś bogaty port han­dlowy z Pol­ską. Napły­wa­jący przez dzie­się­cio­le­cia Niemcy ger­ma­ni­zo­wali mia­sto i zmie­niali jego obli­cze.

Ten­den­cje sepa­ra­ty­styczne nie­miec­kich ele­men­tów nacjo­na­li­stycz­nych, popie­rane przez komi­sa­rza koali­cyj­nego, Anglika Towera, dopro­wa­dziły już jesie­nią 1920 roku do zmiany nie­któ­rych posta­no­wień wer­sal­skich na nie­ko­rzyść Pol­ski. Pod egidą koali­cji zawarta została wtedy mię­dzy Pol­ską a Gdań­skiem umowa, mocą któ­rej Gdańsk otrzy­mał prawa wol­nego mia­sta. Ogra­ni­czono upraw­nie­nia Pol­ski w zakre­sie korzy­sta­nia z portu gdań­skiego, zwłasz­cza do celów wojen­nych. Urzędy i insty­tu­cje pol­skie w Wol­nym Mie­ście Gdań­sku pod­le­gały wła­dzy Komi­sa­rza Gene­ral­nego RP, który był rzecz­ni­kiem inte­re­sów pol­skich na tym tere­nie. Spory, które mogły wynik­nąć pomię­dzy Pol­ską a Gdań­skiem, roz­strzy­gać miał stale tam urzę­du­jący Wysoki Komi­sarz Ligi Naro­dów.

W latach walki o wła­dzę Hitler po raz pierw­szy kie­ruje swój wzrok na Gdańsk. W roku 1930 wysyła tam swego agenta Alberta For­stera z zale­ce­niem roz­bu­do­wa­nia tam­tej­szego ośrodka NSDAP i pod­po­rząd­ko­wa­nia sobie wła­dzy admi­ni­stra­cyj­nej Gdań­ska. Nie będąc jesz­cze wtedy pew­nym zwy­cię­stwa w wybo­rach i oba­wia­jąc się roz­wią­za­nia NSDAP na tere­nie Rze­szy, Hitler chciał zapew­nić tam sobie azyl dla przy­szłej dzia­łal­no­ści.

Po umoc­nie­niu się w Niem­czech zain­te­re­so­wa­nie jego Gdań­skiem ma już inny cha­rak­ter.

Gdańsk wcho­dził w okres inten­syw­nej hitle­ry­za­cji. For­ster roz­po­czyna swoją dzia­łal­ność od bez­względ­nej walki z opo­zy­cją socja­li­styczną, zysku­jąc tym samym popar­cie boga­tego kupiec­twa i prze­my­słow­ców. Brak zde­cy­do­wa­nej postawy władz pol­skich i wyraźna przy­chyl­ność Komi­sa­rza Ligi Naro­dów, hra­biego wło­skiego Gra­vi­niego, pozwa­lają mu osią­gnąć zamie­rzone cele w sto­sun­kowo krót­kim cza­sie.

Na uli­cach Gdań­ska coraz czę­ściej poja­wiają się nie­miec­kie bojówki SS i SA. Coraz czę­ściej sły­szy się w Gdań­sku "Horst-Wessel-Lied". Ulice Gdań­ska robią się coraz cia­śniej­sze dla Pola­ków, z każ­dym dniem trud­niej im unik­nąć ter­roru i upo­ko­rzeń.

For­ster, czy­niąc cyniczną alu­zję do porwa­nia i zamor­do­wa­nia przez gesta­pow­ców posła socjal­de­mo­kra­tycz­nego w Gdań­sku Alfreda Wich­manna, mówi o środ­kach, jakimi zdo­by­wał wpływy w sena­cie:

"Socjal­de­mo­kraci są zała­twieni zupeł­nie, ni­gdy tu nie wrócą. Ich przy­wódcy znik­nęli. Par­tia naro­do­wych demo­kra­tów także jest zała­twiona..."

Już w pierw­szych latach dzia­łal­no­ści For­stera poli­cja gdań­ska zostaje cał­ko­wi­cie opa­no­wana przez NSDAP. W roku 1935 Schutz­po­li­zei liczy 8000 ludzi uzbro­jo­nych w naj­no­wo­cze­śniej­szą broń, dys­po­nu­ją­cych samo­cho­dami pan­cer­nymi, ciężką bro­nią maszy­nową i moź­dzie­rzami. Niemcy gdań­scy prze­cho­dzą prze­szko­le­nie woj­skowe w oddzia­łach Reich­swehry na tere­nie Prus Wschod­nich.

W samym wol­nym mie­ście powstają mili­ta­ry­styczne orga­ni­za­cje: Sol­da­ten­bund i Stahl­helm.

W krót­kim cza­sie zostaje zor­ga­ni­zo­wana Gdań­ska Bry­gada SA Nr 76, pod dowódz­twem Hec­kera.

Wszyst­kimi dro­gami prze­myca się z Prus Wschod­nich broń i amu­ni­cję. Latem 1939 roku dla prze­rzu­ce­nia na teren Gdań­ska arty­le­rii i samo­cho­dów pan­cer­nych oddziały SA pod osłoną poli­cji gdań­skiej budują most pon­to­nowy na Wiśle w pobliżu wsi Kież­mark. Pro­te­sty i noty rządu pol­skiego nie odno­szą skutku.

Wysoki Komi­sarz Ligi Naro­dów, Lester, jest bez­silny i na znak pro­te­stu rezy­gnuje ze swego sta­no­wi­ska.

-?Nie mogę pogo­dzić się z tym sta­nem rze­czy -?oświad­cza na posie­dze­niu Ligi Naro­dów -?żałuję, że nie roz­po­rzą­dzam woj­skiem.

Jego następca, Burc­khardt, nie ma odwagi prze­ciw­sta­wiać się wła­dzom gdań­skim. Pre­zy­dent Wol­nego Mia­sta, Gre­iser, na kon­fe­ren­cji pra­so­wej w Pałacu Ligi Naro­dów w Gene­wie na słowa kry­tyki sto­sun­ków gdań­skich odpo­wiada... poka­za­niem języka.

Coraz otwar­ciej inge­ruje w sprawy Gdań­ska rząd nie­miecki.

Kiedy Hitler po zaję­ciu Cze­cho­sło­wa­cji wysu­nął wobec Pol­ski żąda­nie odstą­pie­nia Gdań­ska i udzie­le­nia Niem­com eks­te­ry­to­rial­nych dróg komu­ni­ka­cyj­nych przez Pomo­rze, nie mogło już być żad­nych wąt­pli­wo­ści co do cha­rak­teru tych pro­po­zy­cji.

"Hitler wybrał drogę gdań­ską, aby tra­fić do War­szawy -?pisał Robert Coulon­dre, fran­cu­ski amba­sa­dor w Ber­li­nie -?tak jak posłu­gi­wał się on Sude­tami, aby wkro­czyć do Pragi".

Angiel­ski kolega Coulon­dre'a, amba­sa­dor Wiel­kiej Bry­ta­nii Sir Neville Hen­der­son, zada­wał sobie podobne pyta­nie:

-?Czy Gdańsk, jak poprzed­nio Sudety, nie jest pierw­szym kąskiem, cały kory­tarz pomor­ski i Górny Śląsk -?dru­gim kąskiem, a wresz­cie nie­pod­le­głość Pol­ski -?trze­cim?

Sprawa była aż nadto oczy­wi­sta. Potwier­dził to zresztą sam Hitler w roz­mo­wie ze swymi poplecz­ni­kami:

-?Musia­łem mieć alibi wobec narodu nie­miec­kiego, by wyka­zać się przed nim, iż uczy­ni­łem wszystko w celu zacho­wa­nia pokoju. Dla­tego też wysu­ną­łem tę wspa­nia­ło­myślną pro­po­zy­cję w spra­wie ure­gu­lo­wa­nia pro­ble­mów Gdań­ska i kory­ta­rza.

Znacz­nie wcze­śniej, bo jesz­cze jesie­nią 1938 roku, w nie­miec­kich szta­bach woj­sko­wych spo­rzą­dzono plany zaję­cia Wol­nego Mia­sta Gdań­ska. W roz­ka­zach Obe­rkom­mando der Wehr­macht z dnia 21 paź­dzier­nika i 24 listo­pada tego roku, skie­ro­wa­nych do dowódz­twa wojsk lądo­wych, mary­narki i lot­nic­twa, gene­rał Keitel zale­cał przy­go­to­wać tę ope­ra­cję z uwzględ­nie­niem jak naj­da­lej idą­cego zasko­cze­nia, które posta­wi­łoby Pol­skę wobec faktu doko­na­nego.

W grud­niu 1938 roku dowódz­two III Armii otrzy­mało szcze­gó­łowe wytyczne od gene­rała Brau­chit­scha. Sygna­łem do roz­po­czę­cia ope­ra­cji miał być szy­fro­wany roz­kaz: "Prze­pro­wa­dzić ćwi­cze­nia trans­por­towe w Stolpmünde, dostęp do gra­nicy wolny". Ter­min zagar­nię­cia Gdań­ska uza­leż­niony został od sprzy­ja­ją­cej sytu­acji poli­tycz­nej. W myśl pier­wot­nych zało­żeń akcja ta miała odbyć się rów­no­cze­śnie z zaję­ciem Kłaj­pedy.

Sprze­ci­wiał się temu wpraw­dzie gene­rał Keitel z obawy przed roz­pro­sze­niem sił mor­skich i lot­ni­czych, lecz nie to jed­nak zade­cy­do­wało o zmia­nie pla­nów. Gdy bowiem 22 marca 1939 roku woj­ska nie­miec­kie wkra­czały do Kłaj­pedy, próba zaję­cia Gdań­ska gro­ziła już Niem­com kon­flik­tem wojen­nym, do któ­rego nie byli jesz­cze nale­ży­cie przy­go­to­wani.

Hitler miał poważne wąt­pli­wo­ści, czy bluff może tu mieć szanse powo­dze­nia. Celem jego było zawsze osią­ga­nie naj­więk­szych zdo­by­czy za moż­li­wie naj­niż­szą cenę. W obli­czu zde­cy­do­wa­nej postawy narodu pol­skiego nie mógł jed­nak spo­dzie­wać się ustępstw i łatwego zwy­cię­stwa.

-?Zacho­wa­nie się Pol­ski -?oświad­czył Goerin­gowi, von Brau­chit­schowi i Bade­rowi -?prze­ko­nuje mnie o koniecz­no­ści roz­wią­za­nia zbroj­nego.

W tej sytu­acji zaję­cie Gdań­ska i pol­skiego Wybrzeża sta­no­wiło już tylko jedną z dru­go­rzęd­nych ope­ra­cji w pla­nie "Fall Weiss". Kryp­to­ni­mem tym okre­ślono w nie­miec­kim szta­bie przy­go­to­wy­waną od lat agre­sję na Pol­skę. W czerwcu 1939 roku plan ten został osta­tecz­nie zatwier­dzony przez Hitlera. Woj­ska Grupy Armii "Pół­noc", któ­rych zada­niem było odcię­cie pol­skiego Wybrzeża i połą­cze­nie Prus Wschod­nich z Rze­szą, zająć miały teren Wol­nego Mia­sta.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki