Plastusiowy Pamiętnik. Kanon lektur - Maria Kownacka

Kup ebooka

17.50 zł
13.60 zł (13,15 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

JAK POWSTAŁ "PLASTUSIOWY PAMIĘTNIK"

Było to bardzo dawno temu. Wasze mamusie nosiły wówczas jeszcze krótkie sukienki, a czesały się w warkoczyki z kokardkami albo obcinały włosy "na poleczkę".

Redaktorka "Płomyczka" umyśliła sobie wtedy, żebym koniecznie pisała opowiadanie o szkole, które ciągnęłoby się w pisemku przez cały rok, a bohaterem opowiadania miał być taki ludzik z drzewa czy też z gałganków.

A ja wcale nie miałam ochoty o tym pisać!

- To będzie bardzo nudne! - powiedziałam.

Ale jak redaktorka coś postanowi, to na to nie ma sposobu!...

Co tu począć?

Od czego jednak człowiek ma przyjaciół?!...

Miałam taką siedmioletnią przyjaciółkę, Krysię. Nie czesała się ani w warkoczyk z kokardkami, ani "na poleczkę", tylko nosiła czuprynę, jak chłopak i palce miała zawsze pomalowane atramentem, bo właśnie przestała pisać ołówkiem i zaczynała gryzmolić pierwsze kulfony - piórem! A oprócz tego opowiadała i ozdabiała wspaniałymi rysunkami dziwne i piękne historie. Nieraz naradzałyśmy się z Krysią, o czym by tu ciekawym do "Płomyczka" napisać.

Myślę więc sobie: "Pójdę do Krysi, ona na pewno poradzi!".

Krysia wysłuchała mnie poważnie i mówi:

- Masz rację, jeżeli "on" będzie z drzewa albo z gałganków, to do niczego! Wyjdzie nudziarstwo!... Ale czekaj, siądziemy na ławce, może się coś wymyśli. Więc usiedliśmy na ławce pod krzakiem jaśminu - miś Krysi, Krysia i ja. Popodpieraliśmy głowy - miś łapką, a my - rękami... Myślimy... Myślimy...

I nic... Nikt z nas jakoś ani rusz - nic nie możemy wymyślić...

Ale Krysia mnie pociesza:

- Czekaj, nic się nie martw, to się samo znajdzie!

I rzeczywiście. W dwa dni potem do moich drzwi - buch!... buch!... buch!... ktoś gwałtownie zakołatał. Biegnę co tchu otworzyć - we drzwiach stoi Krysia.

Oczy jej płoną, spod beretu wygląda wiecheć czupryny, tornister przerzucony przez jedno ramię.

- Już mam!... Już wiem!... - krzyczy od progu.

- Co masz, co wiesz, Krysiu?!...

- Wiem, z czego "on" będzie!...

I Krysia zdziera z pleców tornister, z tornistra wyjmuje piórnik, a z piórnika, moi kochani - tyciusieńkiego ludzika jak ziarnko fasoli, z perkatym nochalkiem i odstającymi uszami. Stawia go sobie na dłoni i woła:

- Widzisz!... Teraz rozumiesz, z c z e g o "o n" będzie?!...

Kiwnęłam głową w zachwycie.

- Rozumiem. Z p l a s t e l i n y!...

- A na imię będzie mu P l a s t u ś! Takeśmy sobie z Tosią umyśliły! Bo to Tosia go ulepiła na lekcji!

- A któż to jest ta Tosia?

- Tosia to moja koleżanka. Ona jest najlepsza ze wszystkich. Musisz koniecznie napisać o Tosi i o Plastusiu!... Rozumiesz, można mu będzie dolepić uszy, jakie się chce, rozwałkować nos jak trąbę słoniową, no i będzie mieszkał stale u Tosi w piórniku!

- A może i o tobie napisać?

- Nie, o mnie nie pisz, ja jestem zawsze rozczochrana i palce mam zawsze uwalane atramentem!

- To wiesz, może ten Plastuś będzie wojował z atramentem, żeby dzieciom palców nie brudził?

- Tak... tak... niech wojuje i niech ma tysiąc przygód! A o Tosi, jaka ona jest, to już ja ci opowiem i przyprowadzę ją do ciebie!

* * *

Odtąd Plastuś stał na moim stole, a pamiętnik jego pisało się tak łatwo, jakby naprawdę on sam opowiadał w nim swoje przygody.

A teraz... Powiem wam w sekrecie: Krysia teraz już jest dorosła, pracuje jako lekarz i nawet nosi okulary.

Otóż jeżeli kiedy będzie was prześwietlała pani doktor, która nosi biały fartuch i okulary, jeżeli z wami wesoło pożartuje, a na jej biurku, obok różnych mądrych przyrządów, będzie stał Plastuś - poznacie go zaraz po odstających uszach i perkatym nochalu! - to zapytajcie wtedy pani doktor, czy jej na imię K r y s t y n a...

To będzie na pewno ta właśnie Krysia, która wymyśliła Plastusia...

* * *

Od tego czasu minęło wiele lat.

"Plastusiowy pamiętnik" pierwszy raz ukazał się w "Płomyczku" 2 września 1931 roku, a w książce wyszedł po raz pierwszy w roku 1936.

"Plastusiowy pamiętnik" tłumaczony jest na wiele języków obcych i zdaje się, że wszędzie, gdzie się ukaże - jest bardzo lubiany przez dzieci. Nic dziwnego - przecież dzieci na całym świecie mają piórniki i wojują z atramentem!

MARIA KOWNACKA