Skąd się wzięło Plastusiowo
Jedna dziewczynka, Tosia jej było na imię, ulepiła raz na lekcji rysunków malutkiego ludzika z plasteliny i nazwała go - Plastuś.
Ten Plastuś zamieszkał sobie w jej piórniku i zaraz zaczął pisać pamiętnik.
A może ktoś z was czytał ten "PLASTUSIOWY PAMIĘTNIK"?
Plastuś miał bardzo wiele przygód - i wesołych, i smutnych, kiedy w piórniku u Tosi mieszkał. Ale wreszcie trochę chciał sobie odmienić i tak powiedział do swojej opiekunki Tosi:
- Kochana Tosiu, ja bardzo lubię w twoim piórniku mieszkać, ale czasami chciałbym odpocząć, bo guma Myszka się rozpycha, pióro skrzypi mi nad uchem, scyzoryk zgrzyta, a wycieraczka do pióra jest często usmarowana atramentem i boki mi plami. Więc rozumiesz, Tosiu, chciałbym mieć swoje gospodarstwo, tak jak Hania na wsi.
Plastuś to powiedział bardzo nieśmiało, ale Tosi ogromnie się podobało i zaraz zabrała się do roboty.
Najpierw ulepiła Tosia domek z plasteliny. Prześliczny domek z ganeczkiem, kominem, okiennicami i pod czerwonym daszkiem.
Przed domkiem była ławeczka z pudełek od zapałek i rosło jedno drzewo.
Tosia powiedziała do Plastusia:
- Wiesz, Plastusiu kochany, na twoim dachu mogłyby zamieszkać bociany. Połóżmy na dachu koło. Jak przylecą do ciebie, to dopiero będzie wesoło!
No i mocne koło położyli na dachu. Plastuś mówi do Tosi:
- Przylecą - nie ma strachu. Wszyściutko już gotowe i wesołe, i nowe.
- Jak nazwać gospodarstwo?
Nazwali: P l a s t u s i o w o.
Oj, byłoż to radości, gdy się Plastuś w Plastusiowie rozgościł!
Ale Plastusiowi bardzo prędko się znudziło w domku mieszkać, więc mówi do Tosi:
- Przydałaby mi się w Plastusiowie jakaś pocieszka...
- A czego ci trzeba?
- Ulep mi, Tosiu, pieska!
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki