Dżuma
Kiedy zastanawiamy się nad plagami nękającymi ludzkość w przeszłości, na myśl przychodzi nam przede wszystkim dżuma. Obecna w świadomości ludzkiej, dokumentach historycznych, dziełach literackich, rzeźbiarskich czy malarskich, a nawet w powiedzeniach i przysłowiach, niewątpliwie zasługuje na miano wielkiej plagi, zguby czy zarazy. Jej epidemie powodowały ogromne zmiany społeczne, demograficzne, ekonomiczne i kulturowe. Ponadto historia dżumy może budzić zrozumiałe obawy o to, czy coś takiego jak epidemia czarnej śmierci może się znów wydarzyć. Czy wciąż grozi nam ta plaga? A może to tylko historia, doświadczenie ostrzegające przed chorobami zakaźnymi? Czy dżuma nadal istnieje, czy jej patogen wciąż jest obecny w naszym środowisku, czy może nie ma się czego obawiać?
Historia
Dżuma nęka ludzkość od co najmniej VI w. n.e., co zostało udokumentowane historycznie. Od tego czasu na całym świecie opisano trzy pandemie tej choroby oraz wiele lokalnych epidemii. W Europie dżuma spowodowała największe szkody w okresie między XIV a XVII w., znacząco wpływając na liczebność populacji. W ciągu tych mniej więcej 300 lat wybuchło ok. 20-30 epidemii (o tylu wiemy ze źródeł historycznych). Liczba ludności w Europie utrzymywała się wówczas na stosunkowo niskim poziomie i zaczęła wzrastać w szybszym tempie dopiero po połowie XVII w. Ocenia się, że na przestrzeni dziejów dżuma spowodowała śmierć ok. 200 mln ludzi.
Istnieją podejrzenia, że pierwsza odnotowana epidemia dżumy wybuchła nawet wcześniej niż w VI w. n.e. Opisy chorób znane z Biblii, z tekstów pisanych 1000 lat p.n.e., jak również podawane przez greckiego lekarza, żyjącego na przełomie I i II w. n.e. Rufusa z Efezu, mogą wskazywać na dżumę, ale mogą być także świadectwami wybuchów epidemii innych chorób zakaźnych, np. ospy prawdziwej. Pierwszym niekwestionowanym przypadkiem szeroko rozprzestrzenionej epidemii dżumy była tzw. dżuma Justyniana (od imienia ówcześnie panującego cesarza bizantyjskiego). Nazwana pierwszą pandemią, rozpoczęła się prawdopodobnie w północnej Afryce w 532 r., rozprzestrzeniła na tereny basenu Morza Śródziemnego i dotarła do Konstantynopola. Za niekwestionowany początek pierwszej pandemii dżumy uważa się wybuch masowych zakażeń tą chorobą w stolicy Cesarstwa Bizantyńskiego, Konstantynopolu, w latach 541-542. Następnie zaraza rozniosła się na kontynencie europejskim aż do rejonów północnych, środkowej i wschodniej Azji i północnej Afryki, gdzie aż do 750 r. wybuchały pomniejsze epidemie dżumy. Istnieją informacje wskazujące, że do 565 r. na dżumę zmarła połowa mieszkańców Bizancjum (najprawdopodobniej te dane są przesadzone). Hipokrates i Galen winili za pandemię szkodliwe miazmaty i trujące wyziewy unoszące się w powietrzu. Uważali też słusznie, że możliwe jest przeniesienie zakażenia bezpośrednio od osoby chorej na zdrową.
Druga pandemia dżumy stanowi najstraszniejszą epidemię choroby zakaźnej albo przynajmniej jedną z najstraszniejszych, jakie dotknęły ludzkość. Początki pandemii choroby znanej jako czarna śmierć objawiły się w Azji Środkowej, skąd w latach 1332-1346 rozprzestrzeniła się ona na zachód do Europy i na tereny Azji i Afryki Północnej. W Europie pojawiła się prawdopodobnie najpierw na Sycylii za sprawą przywiezionych na statkach szczurów i bytujących na nich zarażonych pcheł. Czarna śmierć szalała na kontynencie europejskim przez kolejne lata, zabijając wielu ludzi. W Londynie i w Wenecji zmarło ok. 100 tys. mieszkańców, w Genui - przynajmniej 40 tys. (połowa populacji miasta). Ogółem czarna śmierć zabiła, jak się oblicza, od 15 do ponad 25 mln Europejczyków, unicestwiając ok. jednej czwartej-jednej trzeciej ludności kontynentu. Straszliwe skutki przyniosła nie tylko ta pandemia, ale też następujące po niej liczne epidemie dżumy, nękające ludzkość aż do początku XVIII w. W latach 1349-1665 tylko kilka dekad było wolnych od epidemii tej choroby. Ponieważ przyczyna zarazy nie była znana i wciąż obowiązywała teoria o szkodliwych wyziewach w powietrzu, ludzie stosowali odpowiednie środki zaradcze i lecznicze. W czasie epidemii noszono specjalne stroje z charakterystycznymi długimi pelerynami i przede wszystkim z wydłużonymi na kształt ptasiego dziobu maskami: dzioby te zawierały substancje zapachowe mające chronić przed zatrutym powietrzem (chroniły przed odorem rozkładających się zwłok). Na ulicach palono ogniska, co, jak sądzono, również miało uzdatniać niezdrowe powietrze. Zabijano koty, uważane za roznosicieli zarazy. Ubrania noszone przez zmarłych palono. Zamykano publiczne łaźnie, gdzie, jak uważano, dochodziło do roznoszenia choroby. Nie obeszło się bez szukania kozłów ofiarnych w społecznościach mniejszości - w czasie pandemii dochodziło do pogromów Żydów, których obwiniano o zatruwanie wody zarazą. Z tamtych czasów pochodzi koncepcja kwarantanny. Jej nazwa wzięła się od nakazu 40-dniowej izolacji chorych, wprowadzonego na terenach wokół Morza Śródziemnego w XIV w.
Druga pandemia dżumy, czarnej śmierci, podobnie jak następujące po niej epidemie, jest dobrze udokumentowana w literaturze, także pięknej (Dekameron Boccaccia, Dziennik roku zarazy Daniela Defoe i inne), jak również w sztuce - w malarstwie czy rzeźbie (taniec śmierci, przedstawienia św. Rocha, o którego wstawiennictwo proszono w czasie epidemii tej choroby). Pamięć o dżumie przetrwała w powiedzeniach i przysłowiach wielu narodów.
Dżuma zmieniła bowiem nieodwracalnie życie ludzi, podejście do życia i praktyk medycznych, a także całą geopolitykę kontynentu europejskiego, jego demografię i zatrudnienie ludzi w poszczególnych gałęziach gospodarki. Wpłynęła na zależności ekonomiczne i kulturowe. Upowszechnienie stosowania perfum wiąże się z powstaniem pierwszej zapachowej wody kolońskiej (eau de Cologne), opracowanej w 1709 r. w Kolonii właśnie, i stosowanej jako lekarstwo chroniące przed dżumą (w celach leczniczych propagowane były wówczas rozmaite substancje pochodzenia roślinnego). Dziś wiemy, że ekstrakty, np. ziołowe, zawarte w perfumach nie są skutecznymi środkami dezynfekcyjnymi, ale niewątpliwie maskują nieprzyjemne zapachy. W czasie tej pandemii, w 1656 r., powstało pierwsze dzieło naukowe autorstwa niemieckiego jezuity i badacza Athanasiusa Kirchera (wydane w 1658 r.), sugerujące, że za wywoływanie dżumy odpowiedzialne są mikroorganizmy. Kircher wprawdzie obserwował raczej zlepione krwinki niż bakterie (na tyle pozwalał ówczesny mikroskop), ale takie spostrzeżenie i wniosek opisał. Ostatnie epidemie w ramach drugiej pandemii dżumy w Europie wystąpiły w drugiej połowie XVIII w. Były to epidemie w Mesynie w 1743 r. i w Moskwie w latach 1770-1771.
W XIX w. wybuchła trzecia pandemia dżumy. Rozpoczęła się najprawdopodobniej w prowincji Junnan w Chinach w 1855 r. (data jest sporna). Następnie rozprzestrzeniła się w Azji, obu Amerykach, Australii i Afryce - tym razem w Europie w mniejszym stopniu niż w czasie poprzedniej pandemii. Kiedy choroba dotarła w 1894 r. do prowincji Guangdong i do Hongkongu, rządy japoński i francuski wydelegowały tam w celach badawczych swoich naukowców: Shibasabur? Kitasato i Alexandre'a Yersina. Obaj niemal jednocześnie i niemal natychmiast odkryli w materiałach pobranych od pacjentów i w organizmach padłych w tym rejonie szczurów nieznany mikroorganizm. Pierwszy odkrycie opisał Kitasato, ale jego artykuł opublikowany w naukowym czasopiśmie "The Lancet" (w 1894 r.) zawierał dość istotne błędy, podważające nawet fakt odkrycia przez niego czynnika sprawczego dżumy (być może Kitasato oglądał próbki zanieczyszczone innymi bakteriami). Za odkrywcę bakterii powodującej dżumę uznano więc oficjalnie Yersina. Drobnoustrojowi nadano nazwę Bacterium pestis, potem Bacillus pestis, Pasteurella pestis, a wreszcie Yersinia pestis od nazwiska odkrywcy (polska nazwa: pałeczka dżumy). W kolejnych latach Yersin opisał związek między dżumą, ludźmi a szczurami. Japoński badacz Masanori Ogata zaproponował teorię głoszącą, że za przenoszenie dżumy odpowiedzialne są pchły. Te ważne odkrycia pozwoliły na opracowanie i wdrożenie adekwatnych metod zapobiegawczych (insektycydy, środki walki ze szczurami, szczepionki i antybiotyki) w celu skutecznego ograniczenia występowania epidemii dżumy. W XXI w. dzięki analizom genetycznym ostatecznie udowodniono, że Yersinia pestis rzeczywiście była odpowiedzialna za wywołanie wszystkich znanych w historii pandemii dżumy.
Bakteria powodująca dżumę
Yersinia pestis jest niewytwarzającą przetrwalników (form pozwalających bakteriom przetrwać w niekorzystnych warunkach środowiska) Gram-ujemną pałeczką, która może zakażać różne gatunki zwierząt, w tym człowieka. Bytuje głównie w organizmach małych ssaków (ważną grupę stanowią gryzonie), a także pasożytujących na nich pcheł. Liczne czynniki zjadliwości posiadane i wytwarzane przez bakterię pozwalają wysoce skutecznie adaptować się i do organizmu ssaka, i do organizmu bezkręgowca, unikać odpowiedzi immunologicznej zakażonych organizmów, a także przenosić się z udziałem pcheł. Dżuma należy do zoonoz, czyli chorób zakaźnych człowieka, którymi możemy zakazić się od zwierząt. Do zakażenia u ludzi może dojść przez ugryzienie zakażonej pchły, kontakt z zakażonymi materiałami i tkankami (zwierzęcymi i ludzkimi), a także drogą kropelkową, przez wdychanie kropelek lub aerozolu od zakażonych pacjentów z tzw. postacią płucną choroby. Wrażliwi na zakażenie są wszyscy ludzie niezależnie od płci i wieku, choć w ostatnich latach dżumą zarażają się głównie dzieci. Nieleczona dżuma charakteryzuje się bardzo wysoką śmiertelnością: 30-100%.
Objawy dżumy
Rozwój dżumy następujący po zakażeniu Yersinia pestis jest gwałtowny. Okres wylęgania choroby trwa zwykle kilka dni (na ogół 2-3), rzadko daje niespecyficzne objawy wstępne, jak zmęczenie czy brak apetytu. Pierwszymi objawami dżumy są gorączka, dreszcze i bóle głowy (są dla niej tak typowe, że czasem jest zwana chorobą głowy, ang. head disease). U chorego obserwuje się problemy z chodzeniem, zaburzenia mowy i słuchu, skóra staje się gorąca i sucha, twarz nabrzmiała i czerwona. Pacjent sprawia wrażenie, jakby był pod wpływem alkoholu bądź innych środków odurzających. Następnie bakterie z miejsca na skórze, gdzie wniknęły do organizmu poprzez ugryzienie przez zakażoną pchłę (powstaje tam rosnąca bolesna zmiana skórna), wędrują układem limfatycznym do najbliższego węzła chłonnego, gdzie się namnażają. W węźle powstaje stan zapalny, węzeł powiększa się (nawet do wielkości jaja kurzego) i staje się bardzo bolesny. W bardziej zaawansowanym stadium choroby taki węzeł może się otwierać, tworząc ranę wypełnioną ropą. Zakażone przez Yersinia pestis węzły chłonne nazywamy dymienicami. Taka postać dżumy - dżuma dymienicza - występuje najczęściej. Zakażenie od człowieka z tą postacią dżumy jest rzadkie.
Drugą postacią dżumy jest postać rozsiana, kiedy to albo po fazie zajęcia węzłów chłonnych, albo bez tej fazy bakterie dostają się do układu krwionośnego i tą drogą zakażają narządy wewnętrzne organizmu. Dochodzi wówczas do sepsy, zapalenia płuc, zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, a wreszcie niewydolności wielonarządowej. Tę postać dżumy nazywamy posocznicową.
Ciężką postacią choroby jest dżuma płucna. Do zakażenia dochodzi drogą kropelkową, poprzez wdychanie kropelek wydzieliny z dróg oddechowych osoby zakażonej, ewentualnie na skutek rozsiania bakterii po organizmie człowieka.
Postać płucna dżumy często rozwija się piorunująco, czas inkubacji może wynosić tylko 24 godziny. Objawami są ciężkie zapalenie płuc, wysoka gorączka, kaszel, trudności z oddychaniem, krwioplucie. Postać płucna dżumy jest prawie zawsze śmiertelna, jeśli szybko nie zostanie rozpoczęte leczenie.
Zdrowienie jest długotrwałe, pełne komplikacji, okresy względnej poprawy przeplatają się z okresami pogorszenia. W leczeniu stosuje się antybiotyki pojedynczo albo w połączeniach (gentamycyna, streptomycyna, doksycyklina, a także fluorochinolony). Antybiotyki są skuteczne w terapii choroby, a ich błyskawiczne zastosowanie ratuje życie.
Jak wygląda obecna sytuacja?
Formalnie rzecz biorąc, trzecia pandemia dżumy nadal trwa, jesteśmy zatem w jej trakcie. Na szczęście dżuma nie jest już aż tak destrukcyjna jak w czasie epidemii występujących w poprzednich stuleciach. Dżuma nigdy na dobre nie zniknęła, nie została zlikwidowana, a wybuchy niewielkich lokalnych epidemii wciąż zdarzają się to tu, to tam. Najnowsza historia odnotowuje epidemię w Indiach w 1994 r. i w Algierii w 2003 r. Ogniska choroby opisywano w USA, Chinach, a także na Madagaskarze w 2017 r. (ta epidemia wywołała poważne zaniepokojenie ze względu na nieoczekiwanie duży odsetek chorych z dżumą płucną). Na Madagaskarze zresztą występuje 75% wszystkich obecnie wykrywanych przypadków choroby, rocznie zapada tam na nią 200-700 osób. WHO informuje, że poza Madagaskarem dwoma innymi krajami, gdzie dżuma występuje endemicznie (cały czas jest obecna), są Peru i Demokratyczna Republika Konga. W skali świata w latach 2010-2015 odnotowano 3248 przypadków dżumy i 584 zgony z jej powodu. Podejmowane przez dekady w wielu państwach próby systematycznego i całkowitego wyeliminowania dżumy (eradykacji) i jej źródeł nie przyniosły skutku, choć zmniejszyły liczbę przypadków.
Dżuma nadal jest źródłem niepokoju ze względu na jej potencjalne zastosowanie jako broni biologicznej. Niektórzy specjaliści uważają wprawdzie, że obawy te są przesadzone m.in. dlatego, że Yersinia pestis nie jest bakterią wytwarzającą przetrwalniki, co utrudnia jej użycie w tym celu. Jednakże historyczne próby używania pałeczki dżumy do ataków bioterrorystycznych, wysoka zakaźność dżumy (wystarczy niewiele komórek bakterii do wywołania zakażenia), a także dramatyczny, a zatem wpływający na morale, przebieg zakażenia odmianą płucną choroby nie pozwalają zapomnieć o ewentualnych pomysłach zastosowania pałeczki dżumy do przeprowadzenia masowej zbrodni. M.in. w celu ochrony ludzi przed atakiem biologicznym prowadzone są badania nad nowymi, lepszymi niż dotychczas stosowane szczepionkami przeciwko dżumie, skutecznymi w zapobieganiu zwłaszcza postaci płucnej.