"Pisząc, zmieniam świat". Heinrich Böll czytany współcześnie - Leszek Żyliński, Renata Dampc-Jarosz

Kup ebooka

20.00 zł
16.40 zł (9,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

René Böll

(Kolonia)

Heinrich Böll: "Maszerować nie chcę i nie mogę"

Przemówienie René Bölla na międzynarodowej konferencji naukowej poświęconej setnej rocznicy urodzin Heinricha Bölla, która odbyła się na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach w dniach 19-20 października 2017 roku

Szanowni Państwo,

to dla mnie ogromny zaszczyt móc otworzyć konferencję w Katowicach poświęconą setnej rocznicy urodzin mojego ojca - Heinricha Bölla. Swojemu przemówieniu nadałem tytuł: Heinrich Böll: "Maszerować nie chcę i nie mogę".

Chciałbym zacząć cytatem, który uznaję za jego życiowe motto: "Stawanie się człowiekiem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy człowiek samowolnie opuści oddział. To doświadczenie przekazuję bez wahania późniejszym pokoleniom jako moją radę" (Opuszczenie oddziału, 1964).

Heinrich Böll wiele przeżył, podobnie jak całe jego pokolenie. Urodził się jeszcze w Cesarstwie Niemieckim, dorastał w Republice Weimarskiej, doświadczył narodowego socjalizmu, był żołnierzem podczas II wojny światowej. Stacjonował również w Polsce, zatem zaszczyt, jaki właśnie spotyka byłego żołnierza armii hitlerowskiej, nie jest oczywistą sprawą. Nadzieja na nowy początek po 1945 roku szybko zniknęła. Z goryczą i niewzruszonym spojrzeniem śledził przemiany w Republice Federalnej, w której dawniej rządzący niejednokrotnie pozostawali na swoich stanowiskach. Protestował przeciw ideom remilitaryzacji i umacniania ducha bojowego, które narodziły się zaledwie dziesięć lat po zakończeniu II wojny światowej.

Wcześniej często doświadczał aktów zniesławienia ze strony prasy. Nikt nie jest w stanie ocenić, jak wielki wpływ wywarła na Heinricha Bölla okrutna fala nienawiści ze strony organów prasowych i znanych polityków, których nazwisk nie chcę wymieniać. Także dlatego, że za każdym razem wciągana była w to wszystko rodzina. Wiele osób wspierało go jednakże w niestrudzonej walce o prawa człowieka na Wschodzie i Zachodzie.

Może powiedzie się próba skorygowania trochę, według mnie, nazbyt uproszczonego wizerunku ojca. Ostatnio znowu jeden z moich kolegów pisarzy powiedział: "Panuje lęk związany z osobą Heinricha Bölla przed byciem dobrym człowiekiem, ale słabym pisarzem". Z kolei Ulrich Greiner pisze z okazji setnej rocznicy urodzin jubilata: "Literacka rola Heinricha Bölla do dziś nie została w pełni zrozumiana". Czytelnik może postrzegać go jako tego, kim był i jest przede wszystkim: pisarza i artystę. Pisarza, który czuł się zobowiązany do "wtrącania się", przede wszystkim w kwestie praw człowieka i praw pisarza. Jego rodzina i on nie bali się podejmować ryzyka, gdy chodziło o pomoc innym, młodym autorom, a następnie publikacje ich dzieł na Zachodzie.

Mój ojciec był zaangażowanym mówcą i częstym uczestnikiem demonstracji. Wygłosił wiele przemówień: o wolności sztuki z okazji otwarcia teatru w Wuppertalu, podczas Tygodnia Braterstwa, podczas demonstracji przeciw wprowadzeniu ustaw o stanie wyjątkowym w 1968 roku w Bonn, na zebraniu założycielskim Związku Pisarzy Niemieckich - pod tytułem Koniec skromności - w Kolonii 1969, na demonstracji pokojowej w 1981 roku w Bonn i przy innych okazjach.

Mój ojciec nie był ascetą, potrafił też czerpać radość z życia, a Irlandia to dla niego swoista samotnia, której znaczenia nie da się przecenić. Od 1955 roku nasza rodzina była i jest tam nadal mile widziana. Miesiącami towarzyszyliśmy rodzicom w Irlandii. Tam ojciec wreszcie miał spokój od wszystkich oczekiwań, które na niego spadały, od telefonów, listów i nagabywania prasy.

Na zakończenie oddaję głos ojcu, który potrafił mówić głośno to, o czym wielu myślało, ale czego nie umiało precyzyjnie sformułować:

"Tym, czego potrzebuje sztuka, jest wyłącznie materiał - sztuka wolności nie potrzebuje, sztuka sama jest wolnością. Można odebrać jej wolność, ale wolności nikt jej dać nie może, żadne państwo, żadne miasto, żadne społeczeństwo nie może definiować, czym jest wolność, gdyż jest to stan naturalny. Sztuka jest wolna, wolność może odebrać sobie sama" (Wolność sztuki, mowa wygłoszona w Wuppertalu dnia 24.09.1966 r.).

"To, że heretycy już nie są paleni na stosie, zawdzięczamy tylko tym kilku ocalałym heretykom" (Ein Jahrhundert wird besichtigt, 1977).

Dziękuję bardzo!

Tłumaczyła Natalia Chodorowska

Leszek Żyliński

(Toruń)

Heinrich Böll: portret pisarza i obywatela

I

Istnieje wiele powodów, dla których warto pamięci współczesnych Polaków przywrócić nazwisko Heinricha Bölla. Urodzony w Kolonii już ponad sto lat temu, 21 grudnia 1917 roku, był swego czasu najbardziej znanym pisarzem starej, nadreńskiej Republiki Federalnej. Jako pierwszy pisarz żyjący w powojennych Niemczech został w 1972 roku wyróżniony literacką Nagrodą Nobla. Ta nagroda wpisała się w ciąg pomyślnych dla zachodnich Niemców wydarzeń, które ostatecznie włączyły Republikę Federalną w krąg poważanych państw. Pokojowa Nagroda Nobla dla Willy'ego Brandta rok wcześniej oraz podpisanie układów ze wschodnimi sąsiadami RFN na początku lat siedemdziesiątych przyniosły w końcu również międzynarodowe wyróżnienie dla reprezentanta niemieckiej kultury.

Böll jednak niezbyt nadawał się na reprezentanta, nie miał tej patrycjuszowskiej wyższości Tomasza Manna, przekonanego, że to on sam wyznacza status niemieckości i uosabia niemiecką literaturę. Początki miał zresztą niełatwe. Wychowany w biedniejącej katolickiej rodzinie w nadreńskiej metropolii, przez całe życie pozostał mocno związany z Kolonią i jej dość silnym antypruskim afektem, z katolicyzmem oraz ze zubożałym drobnomieszczaństwem czasu wielkiego kryzysu gospodarczego. Po ukończeniu szkoły powszechnej młody Heinrich kontynuuje naukę w państwowym humanistycznym gimnazjum im. Cesarza Wilhelma w Kolonii, gdzie w 1937 roku uzyskuje maturę. Na lata gimnazjalne (1928-1937) przypadają bankructwo zakładu ojca i postępująca deklasacja rodziny, jak również pierwsze kontakty ze światem polityki coraz agresywniej wdzierającej się w codzienność. Lata młodzieńcze i codzienność kolońskiej ulicy opisał Böll w autobiograficznym opowiadaniu Kim wreszcie ten chłopak ma zostać? albo: Może coś z książkami, opublikowanym w 1981 roku. Jest to zbeletryzowane świadectwo dojrzewania przyszłego pisarza w duchowej opozycji wobec świata zewnętrznego, za to w zadziwiającej symbiozie z rodziną, co dla nastolatka wcale nie jest typowe.

Böll sam przyznaje, że uczniem był raczej miernym; jedną klasę w gimnazjum nawet powtarzał, za to już od młodych lat wiele czytał, a nawyk ten wyniósł z domu rodzinnego:

Byliśmy do tego stopnia zwariowani, że kupowaliśmy i nawet czytaliśmy książki: prawie wszystkie, jakie wychodziły w wydawnictwie Jakuba Hegenera, także książki Mauriaka, Bernanosa i Bloya, i Chestertona, i Dickensa, i Dostojewskiego, nawet starego Weiningera i Claudela, i Bergengruena, jak długo jeszcze można go było dostać, a nawet Lerscha Uderzenia młotem, i jak już mówiłem, Evelyna Waugha, i Timmermanna, Ernesta Helo, Reinholda Schneidera, Gertrudę de la Fort i oczywiście Theodora Haeckera1.

W tej mieszance lekturowej uderza jednak zdecydowana predylekcja do pisarzy inspirowanych katolicyzmem.

Młodość wspomina Böll z pogodą, zabarwioną jednak goryczą biedy, choć - jak pisze - "ogromnie ważne było, że trudności materialne nie upokarzały nas"2. Młody Heinrich próbował dorywczo zarabiać i grał w karty, opisuje nawet rodzinne seanse narkotyczne; anarchizował więc w rzeczywistości, która młodych ludzi starała się uformować na jednorodną masę oddaną Führerowi.

W domu bynajmniej nie zawsze było "przytulnie"; ta wybuchowa mieszanka składająca się z drobnomieszczańskich pozostałości, elementów cyganerii i dumy proletariackiej, tak naprawdę nie pasująca do żadnej "klasy", a jednak nie pokorna, lecz wyniosła, a więc prawie znowu "świadoma klasowo"! I oczywiście, mimo wszystko katolicka, katolicka, katolicka3.

Temu w znacznej mierze zawdzięcza Böll swą niepodatność na hasła nazistów. Ta jego odporność na pokusy epoki miała za źródło tyleż zdroworozsądkową postawę głęboko wierzącego domu, w którym nie przyjmowało się zastępczych idei ziemskiego niby-zbawienia, jak też w awersji, jaką naziści wzbudzali w młodym gimnazjaliście. To była, przywołując Herberta, kwestia smaku, on się po prostu ich brzydził:

Moja nieprzezwyciężona (i do dziś niepokonana) odraza do narodowych socjalistów nie była wyrazem oporu - oni mnie brzydzili, byli mi wstrętni, gdziekolwiek się z nimi zetknąłem: świadomie oraz instynktownie, pod względem estetycznym oraz politycznym, do dnia dzisiejszego nie zdołałem odkryć w narodowych socjalistach i okresie ich władzy jakiegokolwiek interesującego, a cóż dopiero estetycznego formatu, i dlatego dreszcz odrazy mnie przenika na pewnych filmach i przedstawieniach teatralnych. Po prostu nie mogłem wstąpić do Hitlerjugend, i nie wstąpiłem. Właśnie dlatego4.

Młodość kończy się wraz z powołaniem do Wehrmachtu, Böll spędzi całą wojnę w mundurze, dokonując jednako dużej sztuki i nie awansując przez całych pięć lat. Głównie dekuje się na tyłach: we Francji, na Węgrzech i Ukrainie lub przebywa w lazaretach w Niemczech. Z wojny wraca chory, wynędzniały, przekonany o bezdennej głupocie wojny i tych "porządnych" przedstawicieli niemieckiego mieszczaństwa, którzy się z nią utożsamiali i których "zauroczenie Hindenburgiem doprowadziło w konsekwencji do Stalingradu i Oświęcimia"5. Nie skrucha i poczucie winy dominują w jego oglądzie lat wojny, lecz przede wszystkim żal z powodu zabranej młodości i złość na "idiotyczną ślepotę mieszczaństwa"6. W takim duchowym humusie kształtuje się Böllowski afekt odrzucenia norm politycznie poprawnego zachowania, narzucanych przez każdorazowych rządzących, jego postawa anarchizującego dysydenta społeczeństwa sukcesu i wydajności.

Sama wojna nie staje się tematem jego twórczości, choć jest ona rzecz jasna obecna jako nieuchronne tło pierwszych opowiadań, publikowanych od 1947 roku w czasopismach7 i wydanych w 1950 roku w tomie Wanderer, kommst du nach Spa... Böll jednak nie idzie ani tropem Remarque'a z jego co prawda pacyfistycznym, ale bardzo naturalistycznym opisem bycia na froncie, ani też Ernsta Jüngera z jego heroizacją czynu żołnierskiego. Wojna u Bölla to "potworna machina krwawej nudy"8, frontem rządzi fatalistyczny bezsens, wymiar wojny postrzegany jest poprzez zdolność percepcji prostego żołnierza, jej atrybuty to okopy, zabici, polowy szpital, brak snu. Nie ma tu pytań ani o cele wojny, ani o ofiary poza tymi, które widać na pierwszym planie; próżno szukać u Bölla pytań o Holokaust, o eksterminację całych narodów, o terror w podbitych krajach. Protagoniści jego utworów znajdują się poza historyczno-ideologicznym wymiarem, stąd też na przykład, szczerze nienawidząc wojny, nie zastanawiają się nad ewentualnymi formami oporu. Młodzi żołnierze, z reguły zmęczeni, brudni, czasem ogarnięci zwierzęcym niemal instynktem przeżycia, czasem zrozpaczeni i pogodzeni z losem, nie pytają o przyczyny tego kataklizmu, nie szukają winnych. Oni - jeśli nie zatracili się w prymitywnym żołdactwie - co najwyżej starają się nawet w tych strasznych warunkach nie czynić zła ponad potrzebę, modląc się - jak Andreas z opowiadania Pociąg przyjechał o czasie - za siebie, kolegów, ale też za wrogów w ewangelicznym duchu miłości bliźniego. Emblematyczną funkcję spełnia miejsce akcji wielu tekstów (lazaret, obóz jeniecki, poczekalnia dworcowa, rumowisko). Mają one podkreślać przejściowość, tymczasowość, wykorzenienie stanowiące signum temporis. Wrażenie zagubienia i samotności potęgują nadto opisy pejzaży, w których rozgrywa się akcja. Z reguły są to szare, zimne dni, w które nawet zamarła przyroda podkreśla atmosferę bezruchu, wymarszu bez celu na pustym horyzoncie, wyczekiwania na nieznane. Nawet momenty piękne są złudne, bo nieprzeznaczone dla zagubionego okupanta, jakim jest każdy niemiecki żołnierz poza swoim krajem.

Pociąg przybył do Przemyśla punktualnie. Było tam niemal pięknie. Czekają, aż wszyscy opuszczą pociąg i budzą brodacza. Peron jest pusty. Słońce przebiło się przez chmury i leży w całej swej krasie na zakurzonych kupach piasku i kamieni. (...) Peron jest pusty i smutny, wszystko wskazuje na dworzec towarowy. Po prawej stoją baraki, dużo baraków, baraki do odwszawiania, baraki kuchenne, dzienne, sypialnie i na pewno barak burdelowy, gdzie higiena jest gwarantowana. Nic poza barakami, ale oni idą w lewo, daleko w lewo, w stronę martwych, zarośniętych torów i porośniętej trawą rampy pod świerkiem. Tam kładą się i widzą za barakiem stare wieże Przemyśla nad Sanem9.

Bohaterowie jego pierwszych opowiadań i powieści to najczęściej właśnie nieprzystosowani, pokiereszowani przez wojnę postarzali młodzieńcy, z których jednak młodość dawno uleciała i którym trudno przychodzi odnaleźć się w świecie bez wojny. Wszystko to, czego ich nauczono i czego wymagano przez lata wojny, nagle okazuje się złe i całkowicie nieprzydatne. I jak Fred Bogner - bohater pierwszej powieści I nie poskarżył się ani jednym słowem (1951) - z reguły nie potrafią sprostać wymaganiom powojennej rzeczywistości. Ta powieść - odyseja małżeńska opowiedziana z perspektywy dwojga bohaterów - przynosi kompletny niemal zestaw tematów i motywów wczesnej twórczości pisarza. Bezduszność beneficjentów rozwoju gospodarczego kontrastuje z biedą i ewangelicką potulnością przegranych, krytycyzm wobec przedstawicieli hierarchii Kościoła katolickiego nie rzutuje jeszcze na głębię przeżyć religijnych bohaterów, niemożność dialogu między małżonkami nie skutkuje rozbiciem rodziny, gdyż nieoczekiwany obraz żony daje Fredowi impuls do powrotu i stanięcia na nogi. W tym wyidealizowanym świecie, poza znojem codziennej walki o byt, narrator powołuje do życia obraz wspólnotowej utopii - bar, do którego zachodzą główne postaci powieści i który staje się swego rodzaju przystanią człowieczeństwa.

Pierwsze lata powojenne przynoszą głównie prozę związaną z codziennością życia wśród ruin w społeczeństwie pokiereszowanym tyleż przez wojnę, co przez własną obywatelską indolencję i towarzyszące temu wyparcie poczucia odpowiedzialności. Wraz z większością autorów tzw. młodej generacji Böll odrzuca tezę o winie zbiorowej całego narodu, co nie przeszkadza mu wytrwale poszukiwać tych naprawdę winnych. W 1952 roku publikuje esej pt. Głos za literaturą zgliszcz, który staje się ex post poniekąd manifestem tytułowej literatury zgliszcz. Ów esej utrzymany jest jednak w konwencji obrony tego rodzaju literatury i skierowany przeciw przybierającej na sile niechęci wydawców, czytelników i krytyki wobec problematyki egzystencji (po)wojennej. Böll wykłada w nim swoje credo oraz poetycką wizję współuczestnika swego czasu: "Naszym zadaniem jest przypominanie, że człowiek nie tylko po to istnieje, aby nim zarządzać - i że zniszczenia naszego świata nie ograniczają się tylko do szkód zewnętrznych i nie są tak małe, aby można się było łudzić, że uda się je naprawić w kilka lat"10.

Jako autor konsekwentnie trzyma się tej poetyki, publikując w 1954 roku powieść Nie strzeżone progi oraz rok później opowiadanie Chleb najwcześniejszych lat11. Obydwie książki okazują się wielkim sukcesem wydawniczym i czytelniczym. Przy bardzo aktualnej problematyce tych utworów narracja powraca co rusz do nieodległej przeszłości, która stanowi dla niej punkt odniesienia. Rodziny pozbawione ojców, którzy zginęli na wojnie bądź nadal przebywają w niewoli, wartość chleba i bezinteresownych ludzkich odruchów w czasach pogardy stają się motywami łączącymi doświadczenia wojny i okresu powojennego. Z uporem przywołuje traumatyczne obrazy z przeszłości, gdyż chce swym pisarstwem powstrzymać narastającą tendencję do wypierania przeszłości z horyzontu doświadczenia współczesnego Niemca, zapatrzonego coraz bardziej w nowe szanse, jakie przynosi stopniowo odczuwalna gospodarcza prosperity.

Teksty lat pięćdziesiątych pisane są z reguły z perspektywy tzw. zwykłych ludzi, często ofiar, ludzi pokrzywdzonych, nieumiejących odnaleźć się w nowej rzeczywistości, cierpiących z powodu wspomnień, których wiarygodność i zasadność kwestionują kolejni "rozsądni" i "zaradni". Społeczeństwo sukcesu spycha na margines jednostki niedostosowane, traktując je jak "odpady"12. Postawa taka znamionuje w optyce Bölla społeczeństwo pozbawione humanistycznej empatii; jedynym wyjściem stają się dla wielu bohaterów opór, dezercja, "opuszczenie oddziału", subwersywny happening antysystemowy. Pełen przewrotnej ironii bohater Opuszczenia oddziału (1964) daje czytelnikowi następującą radę i wskazówkę działania z ograniczoną odpowiedzialnością (co nie znaczy, że pozbawioną prawdy):

Wyjaśnienie trzyletniemu dziecku, co znaczy samowolne opuszczenie oddziału, wcale nie jest takie trudne, ale jakiego oddziału, tego nie potrafię (...) wyjaśnić. Ani że stawanie się człowiekiem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy człowiek samowolnie opuści oddział. To doświadczenie przekazuję bez wahania późniejszym pokoleniom jako moją radę. (Bądźcie ostrożni, kiedy strzelają! Zdarzają się idioci, którzy strzelają i trafiają!)13.

Zbiorowemu trendowi zapominania, który w czasach tzw. cudu gospodarczego zdominował społeczeństwo zachodnioniemieckie, przeciwstawia Böll pisanie jako przywoływanie pamięci, co wzbogaca strukturę narracyjną jego prozy. Najlepszy tego przykład stanowi wydana pod koniec lat pięćdziesiątych powieść Bilard o wpół do dziesiątej. Ta historia nadreńskiej rodziny architektów eksploruje niemieckie dzieje w horyzoncie kilkudziesięciu lat, prowadząc narrację w wyrafinowany artystycznie sposób, który ukazuje nowe oblicze pisarskie Bölla. Wzorzec narracyjny tej powieści, która nota bene w roku 1959 wraz z Blaszanym bębenkiem Güntera Grassa po raz pierwszy po wojnie wprowadziła prozę niemiecką ponownie w obieg literatury i krytyki światowej, jest artystycznie wymodelowany i nielinearny. Czytelnik otrzymuje kolektywny strumień pamięci zmontowany z wielu warstw czasowych i odmiennych perspektyw widzenia poszczególnych postaci. Böll posługuje się dychotomiczną symboliką quasi-biblijną, grupując postaci według dwóch wzorców: czcicieli "sakramentu byka" (naziści, ludzie żądni władzy, propagujący zapomnienie) oraz zwolenników "sakramentu baranka" (prześladowani, nonkonformiści). Zogniskowanie problemu pamięci o własnej przeszłości na wydarzeniach jednego dnia (urodziny seniora rodu) oraz wokół doświadczeń jednej rodziny, symbolika budowanego, niszczonego i wreszcie odbudowywanego opactwa jako alegoria niemieckich dziejów pierwszej połowy XX wieku sprawiły, że ta gęsta narracyjnie powieść pozostaje do dziś jednym z kluczowych utworów rozrachunkowej literatury niemieckiej. Jej epicki rozmach stawia ją w rzędzie najwybitniejszych dokonań niemieckiej prozy XX wieku.

Strach przed faszyzmem i totalnymi ideologiami, przed formatującymi człowieka roszczeniami polityki (władza), kościołów (prawda), gospodarki (wydajność) doprowadza Bölla do sformułowania etyki człowieczeństwa jako impulsu dla sztuki, której praktykowanie stanowić miałoby odtrutkę na całościowe organizowanie życia ludzi. Bowiem tam, gdzie panuje bezduszny prymat sukcesu, sztuka musi poczuć odpowiedzialność za człowieczeństwo i etykę, ujmując się na przykład za ludźmi odrzuconymi przez społeczeństwo jako "odpady". Kategoria "Abfall" (odpadek, śmieć) w takim rozumieniu stanowi jeden z ważniejszych terminów Böllowskiej estetyki: "Człowieczeństwo danego kraju możemy rozpoznać po tym, co ląduje w jego śmieciach, co z rzeczy codziennych, jeszcze użytecznych, co z poezji jest wyrzucane, co postrzegane jest jako przeznaczone do zniszczenia"14.

Zwarty teoretyczny wykład etyki i estetyki autorskiej przynoszą Wykłady frankfurckie, wygłoszone przez Bölla w ramach profesury z poetyki na tamtejszym uniwersytecie w 1964 roku. Późniejszy noblista odnosi się w tych tekstach do problemów winy, ojczyzny, języka, powinności pisarza, związku moralności z estetyką, niemieckiego prowincjonalizmu oraz możliwości kreowania codzienności w literaturze. Siebie samego jako twórcę nazywa "związany z czasem i uczestnictwem w nim, ale bez sojuszników", postrzegając pozycję pisarza we współczesnej mu Republice Federalnej jako kruchą i wrażliwą. Wtedy to formułuje wiązaną odtąd z jego nazwiskiem tezę o "kongruencji moralności i estetyki", badając na przykładzie utworów własnych i innych autorów możliwości przedstawiania w literaturze "mieszkania, sąsiedztwa i ojczyzny, pieniędzy i miłości, religii i posiłków", co określa mianem "estetyki człowieczeństwa"15.

Bardzo krytycznie diagnozuje stan społeczeństwa zachodnioniemieckiego, gdyż: "Za dużo morderców, wolnych i bezczelnych, żyje między nami w tym kraju; wielu, którym nigdy nie da się dowieść mordu. Wina, skrucha, pokuta, zrozumienie nie stały się kategoriami społecznymi, tym bardziej politycznymi"16. Tym samym jednak Niemcy nie odzyskali swej ojczyzny, gdyż ciągle jeszcze poruszają się w rzeczywistości skażonej kłamstwem. Ich kraj i język nie odzyskały siły tworzenia miejsca godnego zamieszkania. Utracona została ojczyzna (Heimat) nie w rozumieniu związków wypędzonych i przesiedleńców, ale w rozumieniu ojczyzny jako matecznika, który scala poprzez zaufanie, sąsiedztwo, wspólnotę. Zwornikami tej nieco utopijnej koncepcji ojczyzny są dla Bölla pamięć i język: dwa wymiary ducha, które współtworzy literatura. Zadanie pisarza w tych wykładach określał natomiast jako "poszukiwanie nadającego się do zamieszkania języka w nadającym się do zamieszkania kraju"17.

W takim miejscu, gdzie nie sposób dobrze zamieszkać, znajduje się bohater najpopularniejszej bodaj powieści Bölla Zwierzenia klowna z 1963 roku. Opuszczając zakłamany dom, z którego matka wiosną ostatniego roku wojny wysłała własną córkę na pewną śmierć ku chwale Führera, Hans Schnier wpada w tryby machiny społecznej, której sprostać nie potrafi. Po tym, jak obłuda i małostkowość zwyciężają miłość i jak traci ukochaną kobietę, popada w melancholijny ton skargi, oskarżając restauracyjny i faryzejski model niemieckiego społeczeństwa cudu gospodarczego. Byli naziści stają się nie tylko pozornie dobrymi demokratami, oni wręcz - jak matka Hansa - stają na czele "Głównego Komitetu Towarzystw do Zwalczania Uprzedzeń Rasowych", gdy jednocześnie klerykalno-konserwatywne konwenanse, którymi kierują się w działalności, nadal niszczą ludzi i zasady chrześcijańskie w imię czystości idei.

Lata siedemdziesiąte przynoszą kolejne głośne powieści (Portret grupowy z damą, 1971, Utracona cześć Katarzyny Blum, 1974), powszechne uznanie, wyrażone nie tylko w przyznanej Nagrodzie Nobla, ale również w wyborze na przewodniczącego światowego PEN Clubu oraz w... postępującej radykalizacji poglądów. Bohaterki tej prozy (coraz wyraźniej stawia Böll na kobiety jako siłę zdolną pchnąć świat w lepszym kierunku) zadziornie stają w obronie własnej wolności i integralności, wypowiadają posłuszeństwo konwencjom oraz autorytetom (m.in. kościelnym, co jest stałym tematem również publicystyki Bölla od lat sześćdziesiątych), bądź powszechnie prezentowanym wymogom konsumpcji czy sukcesu.

Pierwsza z wymienionych powieści, która przynosi Böllowi Nagrodę Nobla, prezentuje epicką panoramę niemieckiego losu, poczynając od lat dwudziestych XX wieku po rok 1970. Powieściowy narrator opowiada historię Leni na przestrzeni tych lat, w czasie których konsekwentnie odmawia ona udziału w modelu egzystencji formatowanym przez władzę i pieniądz. Jej opór nie jest motywowany politycznie, jest natomiast obiektywnie autentyczną, choć nie w pełni uświadomioną próbą alternatywnej egzystencji, zanurzonej w wartości człowieczeństwa niczym z katalogu cnót pierwszych chrześcijan. Powieść zbudowana jest ze swoistych protokołów rozmów ze świadkami losów głównej bohaterki. Powstaje w ten sposób biograficzno-historyczna panorama, która podobnie jak w Bilardzie o wpół do dziesiątej staje się zapisem losu trzech pokoleń niemieckich rodzin. Sama Leni nie jest z pewnością postacią typową, jej anarchistyczny potencjał pobudza jednak do działania innych i mobilizuje do subwersywnej aktywności grupy wykluczone dotychczas z partycypacji obywatelskiej.

Natomiast opowiadanie, którego bohaterką ponownie jest kobieta - Katarzyna Blum - stało się największym sukcesem czytelniczym bońskiej Republiki Federalnej. To o nim Marcel Reich-Ranicki - stały i krytyczny komentator dzieł Bölla - napisał w opiniotwórczej "Frankfurter Allgemeine Zeitung", że żadne usterki stylistyczne nie umniejszają zasługi pisarza, który stworzył utwór "uświadamiający współczesnym, w jakim żyją świecie. Trzeba podkreślić, że [Böll - L.Ż.] trafił niemiecką teraźniejszość prosto w serce"18.

Ale prawdziwą burzę wywołuje artykuł opublikowany nieco wcześniej, bo w 1972 roku, w tygodniku "Der Spiegel"19 oraz późniejsza medialna konfrontacja pisarza z koncernem Axela Springera. Starcie to kulminuje opublikowanym dwa lata później opowiadaniem Utracona cześć Katarzyny Blum (był to nota bene pierwszy w historii tego opiniotwórczego tygodnika tekst literacki opublikowany w odcinkach w kolejnych wydaniach "Der Spiegel"). W narastającej atmosferze zastraszenia i jednostronnego urabiania opinii publicznej przez bulwarową prasę stara się Böll ucywilizować język nagonki, jaki używany był w stosunku do poszukiwanych terrorystów ugrupowania Baader-Meinhof (chodzi o pierwszą generację terrorystów jeszcze sprzed spektakularnych morderczych akcji drugiej połowy lat siedemdziesiątych). Wbrew powtarzanym opiniom pisarz nie broni terrorystów, stara się jednak zrozumieć motywy ideologiczne, które pozwalają manifestom Ulryki Meinhof zyskiwać posłuch wśród znacznej części młodzieży. Przede wszystkim opowiada się jednak przeciwko żądzy odwetu, optuje za siłą państwa prawa, które nie powinno ugiąć się przed populistyczną histerią i zagwarantować uczciwy proces również "zdesperowanym teoretykom", w międzyczasie prześladowanym i denuncjowanym. Ta "bezsensowna wojna 6 przeciwko 60 milionom" (chodzi o szóstkę ściganych listem gończym terrorystów) zmienia się pod wpływem kłamstw i szczucia gazety "Bild" w zachętę do linczu i "podjudzanie narodu", za co wydawcy gazety - jak pisze Böll - "także należy wytoczyć publiczny proces"20.

To właśnie wiara Bölla w podstawy liberalnej demokracji powoduje tak ostrą krytykę społeczeństwa i państwa, które te zasady zdają się traktować selektywnie. Jego bezkompromisowa postawa przysparza mu tyleż przeciwników, co i zwolenników. Ci pierwsi widzą w nim anarchistę, bądź kalającego własne gniazdo naiwnego idealistę, dla tych drugich staje się opoką wolnego głosu.

Odwaga w krytyce deficytów zachodnioniemieckiego społeczeństwa pluralistycznego sprawia, że Böll jest tak wiarygodny również w swojej krytyce reżimów realnego socjalizmu. Jego krótkotrwałe zaangażowanie na rzecz SPD Willy'ego Brandta oraz podpisanych w grudniu 1970 roku układów wschodnich z Polską i ZSRR, tak jak i wcześniejsze relacje z Praskiej Wiosny wykraczają dla części opinii publicznej poza akceptowalne dla artystów zainteresowanie polityką. Ale Böll widział radzieckie czołgi w Pradze w sierpniu 1968 roku, które opisał w reportażu dla "Der Spiegel", co sprawia, że od lat siedemdziesiątych współpracuje z formującą się opozycją demokratyczną na emigracji lub z dysydentami w krajach realnego socjalizmu. Jako zdecydowany krytyk restauracyjnych tendencji w zachodnioniemieckiej polityce oraz przewodniczący światowego PEN Clubu, podejmowany jest również w Moskwie. Zyskana w ten sposób pewna swoboda ruchów umożliwia mu przemycenie ze Związku Radzieckiego na Zachód maszynopisu Archipelagu Gułag. To również on jako pierwszy udzieli gościny i pomocy wydalonym z ZSRR Aleksandrowi Sołżenicynowi, a potem Lwowi Kopielewowi. Wraz z Günterem Grassem i Carolą Stern zakłada czasopismo poświęcone sprawie demokratycznego socjalizmu, gdzie dysydenci z Europy Wschodniej uzyskują forum prezentacji swych racji opinii publicznej Zachodu21. W grudniu 1981 roku jest sygnatariuszem telegramu do generała Jaruzelskiego w sprawie uwolnienia internowanych intelektualistów, w wypowiedziach publicznych protestuje przeciw wprowadzeniu stanu wojennego. W 1982 roku współredaguje tom esejów niemieckich intelektualistów pt. Odpowiedzialni za Polskę?22.

Lata osiemdziesiąte przynoszą poza tym zaangażowanie na rzecz partii Zielonych oraz ruchu pokojowego; Böll bierze udział w manifestacjach przeciw dozbrojeniu rakietowemu Republiki Federalnej. Choć nie wszystkie wybory polityczne tamtych lat można uważać z dzisiejszej perspektywy za trafne (Böll z pewnością nie zdawał sobie w pełni sprawy z infiltracji ruchu antyrakietowego w RFN przez radzieckie służby), to wypływały one z tego samego moralnego odruchu, który kazał pisarzowi bronić tych współobywateli, którzy z zimna i głodu zimą 1945 roku dokonywali kradzieży węgla i żywności, aby przeżyć. Albo gdy publicznie wyraził podziw i uznanie dla Beaty Klarsfeld, tropicielki byłych nazistów, za spoliczkowanie kanclerza Kiesingera, byłego wysokiego funkcjonariusza ministerstwa propagandy Goebbelsa i długoletniego członka NSDAP, który jeszcze w 1966 roku mógł zostać wybrany kanclerzem RFN.

II

Ze względu na swe typowo zachodnioniemieckie, nadreńskie pochodzenie oraz biografię Böll nie miał oczywistych związków z Polską. Tym bardziej cenne staje się jego nabyte z czasem zainteresowanie oraz sympatia dla polskiej, niepokornej formy bytu narodowego oraz polskiej literatury. Postrzeganie Polski dokonuje się niemal paradygmatycznie dla biografii jakże wielu niemieckich intelektualistów XX wieku. Na początku była bowiem wojna. Dwudziestotrzyletni Böll spędza kilka tygodni w Bydgoszczy, szkoląc się w tamtejszej jednostce wojskowej latem 1940 roku. W listach do domu dominuje poczucie "niewyobrażalnego wręcz przygnębienia", jakie wywołuje w nim życie w koszarach i bezduszny dryl. Natomiast "Bydgoszcz sama w sobie jest naprawdę ciekawym miastem. Miejscami, zwłaszcza nad Brdą, czuć tutaj coś w rodzaju zapomnianej wschodniej melancholii, gdzie indziej znów panuje atmosfera wielkomiejskiego luzu"23. Młody żołnierz zwycięskiego Wehrmachtu przypatruje się również miejscowym Polakom, o których w następujących słowach pisze w liście do rodziców:

Wszyscy oni sprawiają wrażenie bardzo przygnębionych, ale za nimbem melancholii w ich oczach, która jest niczym deszcz, kryje się nienawiść i wściekły fanatyzm, który wybuchłby niewątpliwie z niespotykaną mocą, gdyby przez jakieś trzy tygodnie nie było tu wojska. Wtedy nie ostałby się tutaj żaden folksdojcz. W ich oczach widać wyraźnie, że jest to naród predestynowany do rewolucji i człowiek od razu uświadamia sobie, że nie stracili oni jeszcze nadziei na to, że odzyskają kiedyś swoją wolność24.

Te młodzieńcze reminiscencje żołnierza nie ostałyby się jako świadectwo, gdyby Böll później nie zainteresował się Polską poważniej. Ważnym intelektualnym impulsem była lektura Zniewolonego umysłu Czesława Miłosza. Niemiecką edycję tej książki pozytywnie zrecenzował w 1953 roku. Zniewolony umysł nie był przypadkową lekturą, Böll dość często i przy różnych okazjach powoływał się na tę książkę i jej oddziaływanie wtedy, gdy snuł refleksje o zagrożeniu dla wolności myślenia lub korumpowaniu intelektualistów.

Miłosz był dla Bölla gwarantem intelektualnego rozrachunku z komunizmem z pozycji insidera, który nie uległ osławionemu "ukąszeniu heglowskiemu". Chociaż sam nie zawsze potrafił odróżnić dobro i godność od ich przeciwieństw, to jako poeta zadawał więcej pytań, niż udzielał odpowiedzi. Wywód Miłosza o zniewoleniu przez totalitarną ideologię zachował przez dziesięciolecia aktualność dla autora Portretu grupowego z damą. Taki pogląd nie był wcale powszechny w latach osiemdziesiątych, gdy Böll na krótko przed śmiercią raz jeszcze przywołał tę książkę. Dla wielu ludzi - przede wszystkim z obozu liberalnego i konserwatywnego - późna faza komunizmu nie miała już żadnej siły przyciągania, inni natomiast - zwłaszcza polityczna lewica - traktowali Zniewolony umysł jako przestarzałą propagandę antykomunistyczną. Böll czytał ten wielki esej Miłosza już w latach pięćdziesiątych jako "rzetelną analizę, której podstawowym impulsem nie jest nienawiść, lecz bezgraniczny ból cierpiącego człowieka, obserwującego z wrażliwością poety i z precyzją namiętnego narratora grozę i taktykę totalitarnego reżimu"25. W analizie zawartej w eseju Miłosza fascynowała Bölla, po pierwsze, trafność argumentów i diagnozy. Jeszcze dwadzieścia pięć lat później przyznawał, że nieustannie uważa Zniewolony umysł za "klasyka analizy", który był "cichym bestsellerem okresu zimnej wojny"26. Po drugie, postawa Miłosza uwiarygodnia jego intelektualną uczciwość oraz empatię współuczestnika epoki, jak również jego integralność w polemice z potężnym jeszcze wówczas politycznym i ideologicznym zjawiskiem, jakim był realny komunizm. W przypadku pisarza, dla którego własne współuczestnictwo w czasie jako zasada tworzenia stanowi nader ważną przesłankę etyczną i estetyczną, nie powinno to chyba zaskakiwać27.

Jesienią 1956 roku, w środku polskiego Października, Böll jako pierwszy pisarz zachodnioniemiecki odwiedził PRL. Jego książki - jako autora katolickiego - były w ówczesnej Polsce już wydawane, głównie przez Wydawnictwo PAX. Niemiecki pisarz jest ciekawy kraju, do którego przyjeżdża z poczuciem historycznej winy, ale jednocześnie z wyczuleniem na codzienność katolickiego w większości społeczeństwa w ramach socjalistycznej państwowości. Relacje z podróży ukazują się w niemieckiej prasie: jego posumowanie brzmi: "Polska - pole usłane kwiatami pośrodku starannie obsadzonych zagonów krzepkiej kapusty"28. Zagonami kapusty określił naszych socjalistycznych sąsiadów, gdzie życie pozbawione było pełnej palety kolorów, którą - mimo powszechnej szarzyzny PRL - odkrył w polskiej codzienności.

Polska powraca jako temat dwadzieścia lat później, gdy jesienią 1976 roku Böll wraz z Grassem wystosowują apel do władz PRL, prześladujących robotników po protestach związanych z podwyżkami cen. "Żaden socjalista nie może zaakceptować skazywania strajkujących robotników" - piszą w swym liście29. Od tego czasu pozostaje w kontakcie z tworzącą się opozycją demokratyczną. Adam Michnik i Jacek Kuroń są postaciami, których działalność śledzi, odwołuje się do ich wypowiedzi, bierze udział w konferencjach prasowych KOR w Niemczech. Wreszcie po wprowadzeniu stanu wojennego organizuje środowisko pisarskie, a w grudniu 1981 i styczniu 1982 inicjuje wysłanie kilku listów otwartych pisarzy w obronie zdobyczy Solidarności i na rzecz uwolnienia internowanych.

Wszędzie tam, gdzie była mowa o dyktaturze, zniewoleniu człowieka w imię chiliastycznej ideologii oraz o uwodzeniu umysłów, Böll podpierał się w swoim sprzeciwie argumentami Miłosza. Trafnie rozeznał, że w krajach realnego socjalizmu przestały panować surowa ideologia i państwowy aparat terroru i że rozprzestrzenia się tam raczej "korumpowanie myślenia i działania, myślenia "korzyściami" - w rodzaju pomadek do ust, rajstop, kawałka kiełbasy, dżinsów, aż do dacz, szybkich samochodów i porcyjek kawioru"30. W konsekwencji obowiązuje teraz "nowa wersja Zniewolonego umysłu", która informuje nie o historycznym, a o "codziennym, zwykłym materializmie"31. To z kolei wydawało się trafnym porównaniem do społeczeństwa znanego Böllowi z własnego doświadczenia. Postulował więc, aby uwzględnić jako obiekt badań tej nowej wersji również permanentnych uwodzicieli umysłu w zachodnim społeczeństwie konsumpcyjnym.

O intensywnym zainteresowaniu sytuacją w Polsce świadczy przemówienie, które Böll wygłosił w 1983 roku w Darmstadt z okazji wręczenia nagrody przyznanej jego polskiej tłumaczce Teresie Rządkowskiej-Jętkiewicz. W tym kontekście aż osiem razy wymienił nazwisko Miłosza i nazwał go "wielkim polskim pisarzem"32, którego zabiera jako swojego przewodnika w podróż przez dwudziestowieczną historię Polski. Powoływał się teraz już nie tylko na Zniewolony umysł, książkę, która "bardzo go poruszyła już przed laty"33 i którą nazwał "koniem trojańskim"34 myślenia wolnościowego w sporze z komunizmem. Aby unaocznić historię Polski i losy swoich rówieśników w Polsce, Böll zacytował fragmenty z autobiograficznej powieści Miłosza Rodzinna Europa, w której polski noblista z ogromną empatią opisywał swoją młodość spędzoną w Wilnie i duchowy klimat czasu przełomu lat trzydziestych i czterdziestych w wolnej i okupowanej Polsce. Pokusił się o porównanie Polaków, mieszkańców Nadrenii i Irlandczyków - narodów, które ze względu na podobne losy historyczne, taką samą religię i pewien afekt antypruski, darzy szczególną sympatią35. W swoim wystąpieniu niemiecki laureat Nagrody Nobla składa hołd polskiemu koledze po piórze oraz jego myśleniu, zawsze najwyższej próby:

Cichy pisarz. Nie wiem, czy chciałbym nazwać go spokojnym. Zbyt cichy, żeby w zgiełku rynków literackich wzbudzić zainteresowanie. A przecież jego twórczość zawiera wszystko, wszystko, co od 1917 roku poruszało Europę i świat36.

Nie ulega wątpliwości, że Miłosz był dla Heinricha Bölla pisarzem dużej klasy, pisarzem, który jako świadek epoki potrafił przekonująco wyjaśnić mu pewien wymiar rzeczywistości. Bez Miłosza zrozumienie Polski i komunizmu byłoby w przypadku Bölla o wiele słabsze, a jego zainteresowanie Polską trudno byłoby udokumentować.

Z kolei w obszernym omówieniu książki André Glucksmanna Philosophie der Abschreckung z roku 1984 Böll wspomniał nazwisko Miłosza, ale nie wdał się w bardziej wnikliwą analizę jego dzieła. Wówczas znał już jednak działalność polskiej opozycji demokratycznej, powoływał się na Michnika i KOR. Niemniej jednak to właśnie intensywna lektura Miłosza i ówczesne silne zainteresowanie Polską pozwoliły Böllowi na przemyślenie postawy własnej oraz dominującej politycznej poprawności epoki odprężenia, gdy stwierdza: "Zgadzam się niemal ze wszystkim, co Glucksmann pisze o Polsce, o strasznej niemocie zachodnich intelektualistów, zwłaszcza niemieckich"37. Potrafi jednak stanąć w poprzek barykady, sprzeciwiając się propagowanej wówczas przez polityków rządzących na Zachodzie koncepcji atomowego dozbrojenia w Europie Zachodniej. Powołuje się przy tym na koncepcję oporu, jaką propagowali wschodnioeuropejscy opozycjoniści. Sławetna "siła słabych" (Václav Havel) oraz odrzucenie stosowania przemocy stają się dla niego drogowskazem moralnym, który miałby wyznaczać drogę postępowania również opozycji pozaparlamentarnej w państwach demokratycznych. Potępia obłudę, jaka ukrywa się za górnolotnymi pochwałami wolności w sytuacji prowokowania realnej możliwości zniszczenia ludzi, którzy - żyjąc w zniewoleniu - do tej wolności tęsknią. Konsekwentne myślenie Glucksmanna musi bowiem akceptować sytuację, gdy w "ograniczonej wojnie atomowej Polska stałaby się jedynie celem rakiet, do tego dla obydwu stron"38.

W obszernej publicystyce Bölla znaleźć można jeszcze tylko dwa świadectwa zainteresowania twórczością polskich autorów. Ci dwaj pisarze nie nabierają jednak tej wysokiej rangi, co Miłosz. O Jerzym Andrzejewskim (1909-1983) i o Władysławie Bartoszewskim (1922-2015) napisał Böll po jednym tekście.

W przypadku Andrzejewskiego był to wstęp do amerykańskiego wydania jego powieści Popiół i diament. Ten kilkustronicowy artykuł z 1980 roku zdradzał już bardzo głęboką znajomość polskiej współczesności przez Bölla. Niemiecki pisarz - co już samo w sobie stanowiło ewenement - wtajemniczał więc anglojęzycznych czytelników w historię Polski. Należy podkreślić, że czynił to z empatią i znajomością rzeczy, chociaż polski kontekst recepcyjny tej powieści był mu najwyraźniej nieznany. Böll analizował powieść Andrzejewskiego przez pryzmat własnych doświadczeń. Starał się więc przybliżyć amerykańskim czytelnikom przede wszystkim sytuację w Polsce, w tej ambiwalentnej pozycji zwycięzcy i przegranego jednocześnie, w jakiej Polacy odnaleźli się w momencie wyzwolenia w roku 1945. Odwoływał się do tego, co sam doskonale pamiętał, gdy czas zawieszenia między wojną a pokojem, powszechna dezorientacja, moralne spustoszenie i polityczna niepewność dezorganizowały codzienne życie. Własne doświadczenia Bölla z tego okresu w Niemczech sprawiły, że docenił krytyczny sceptycyzm Andrzejewskiego. Z drugiej strony polecał Popiół i diament "jako nadal pouczającą lekturę, może nawet jeszcze bardziej pouczającą dla czytelników zagranicznych, niżby to było w roku jej ukazania się; pouczającą również dla zrozumienia współczesnej Polski i jej rozwoju od 1945 roku"39. Böll potrafił docenić barwne panoptikum postaci wypełniających powieść Andrzejewskiego, odpowiednio zinterpretować ich uwikłanie w zgubną historię, z czego zrodziło się poczucie ogromnego wymiaru dokonującej się zmiany politycznej, w której znajdowało się miejsce zarówno na patos i tragizm, jak też na nikczemność i ideologię. W końcowym zdaniu niemiecki autor podkreśla nawet, że Andrzejewski ukazał w Popiele i diamencie "zarówno polską, ale również europejską panoramę"40.

Kolejne europejskie doświadczenie wychodzące z polskiej literatury przyniosła Böllowi książka "polskiego pisarza i bojownika ruchu oporu Władysława Bartoszewskiego"41. Swą relację napisał Bartoszewski po niemiecku, a jej publikacja odbyła się w RFN w 1983 roku, w czasie, gdy sytuacja w Polsce oddziaływała na publiczność zachodnioeuropejską raczej przygnębiająco42. W swoim omówieniu Böll podkreślał gest polskiego pisarza "całkiem nieromantyczny i niesentymentalny, by w oryginale mówić i pisać po niemiecku"43, co tym bardziej sprawia, że ta książka, "choć ważna i pouczająca dla reszty świata, jako dająca wgląd w historię Polski i jej ducha, napisana została dla Niemców", wręcz "skierowana do Niemców"44. Po lekturze Bartoszewskiego pozostaje niezatarte wrażenie że "być Polakiem i stawiać opór to pojęcia prawie identyczne"45. Zasługa Bölla polegała również na tym, że nie interpretował biegu polityki w Europie Wschodniej od czasu drugiej wojny światowej z punktu widzenia rządzących, lecz - bez typowego nawoływania do zachowania spokoju i porządku, a także prymatu polityki realnej - uświadamiał zachodnim Niemcom pewne imponderabilia i fakty z polskich dziejów, aby mogli w tym kraju-ofierze dostrzec również podmiot historii. Rozliczał się z egoistycznym i upraszczającym przedstawianiem Polski przez znaczną część zachodniej opinii publicznej, szkicując związki, które akurat w życiorysie Bartoszewskiego wydają się paradygmatyczne dla losów Polski w XX wieku.

Kiedy w grudniu 1981 roku wprowadzono w Polsce stan wojenny, świat zachodni, a zwłaszcza ta jego część, którą można by nazwać lewicą czy lewicowymi liberałami, okazał się zakłopotany i bezradny. Pojawił się ton arogancji, ożyły dawne stereotypy o leniwych, niesolidnych Polakach. Bardzo chętnie zalecono by im posłuszeństwo i spokój, chciano doradzać to, co absolutnie odrzucano we własnych krajach: law and order. W kraju rządzonym przez komunistów - w ramach komunistycznego Układu Warszawskiego - pozostawało bowiem tylko jedno: dostosować się. Zachód nie dostrzegał, że w tym kraju rządzonym przez komunistów jest mniej komunistów niż w większości państw zachodnich, że stacjonowanie i zachowanie się (w podwójnym znaczeniu tych słów) Armii Czerwonej pod Warszawą w 1944 roku, że doświadczenia związane z okupacją sowiecką w latach 1939-1941 po pakcie Ribbentrop-Mołotow, że wszystko to nie pozwoliło uczynić z Polaków komunistów posłusznych Moskwie i że wreszcie historię Polaków i ich życie wyznacza sprzeciw46.

Kolejne doświadczenie wynikające z życiorysu Bartoszewskiego wiązało się z tegoż aresztowaniem i transportem do Auschwitz. Jako że w publicznej debacie w Niemczech Auschwitz jest synonimem Holocaustu, poniższe zdanie niemieckiego noblisty zabrzmiało zapewne dla wielu ludzi jak odkrycie: "Auschwitz został założony w celu wyniszczenia polskiej inteligencji, do której zaliczał się także kler, a jednym z największych obozów zagłady Żydów stał się dopiero półtora roku po zwolnieniu Bartoszewskiego"47. Z pewnością nie chodziło Böllowi o relatywizację wymordowania Żydów przez nazistów, lecz o sprostowanie faktów w stosunkach między Niemcami a Polakami. Godność, honor i opór - wszystkie te cechy, które Bartoszewski określił w swojej książce nieco przestarzałym pojęciem "przyzwoitość" - Böll przedstawia swoim czytelnikom jako humanistyczną postawę "kroczącego uczciwą drogą współczesnego sobie człowieka", wręcz "bohatera"48. Spotkanie z książką Bartoszewskiego to niewątpliwie w znacznej mierze spotkanie z polską historią, której przebieg i interpretacja jest komplementarna wobec historii Niemiec.

Przedstawione powyżej raczej rzadkie spotkania Bölla z polską literaturą i historią świadczą jednak o tym, jak poważnie i gruntownie niemiecki noblista przyswoił sobie wiedzę na ten temat. Zdradzają one również, jak intensywnie nurtowała go tragedia obydwu totalitaryzmów w Europie Środkowej i jak książki Miłosza, Andrzejewskiego i Bartoszewskiego jako inspirujące intelektualnie świadectwa poszerzały jego wiedzę na ten temat.

Böll umiera w 1985 roku, nie doczekawszy zmian w Europie, pochodu wolności u wschodnich sąsiadów i zjednoczenia Niemiec. Odtąd brakuje w Niemczech autorytetu o takiej charyzmie. Jego ostatnie powieści nie znajdują raczej uznania czytelników i krytyki; są wyrazem zgorzknienia pisarza, który z rosnącym niepokojem obserwował zaostrzenie kursu w polityce wewnętrznej republiki oraz dehumanizację języka debaty publicznej49.

W wydanym w 2017 roku tomie Heinrich Böll o Polsce i Polakach znajdziemy rozmowę jednego z redaktorów całości, Pawła Piszczatowskiego, z Adamem Michnikiem. Pytany o rolę Bölla w latach siedemdziesiątych dla własnego rozwoju Michnik wyznaje:

Böll wywarł na mnie i na moje myślenie duży wpływ. (...) Böll był dla mnie zawsze przedstawicielem tej najlepszej Europy i najlepszych Niemiec, najlepszej postawy demokratycznej, i to zarówno w jego stosunku do historii i pamięci, jak w jego podejściu do chrześcijaństwa i wartości religijnych. Böll był katolikiem, ale nigdy nie pozwalał sobie na faryzeizm, to znaczy na taką postawę, w której deklaracja przeczy uczynkom50.

Bezkompromisowość sądów kazałaby Böllowi również dzisiaj zająć stanowisko wobec tego, co dzieje się na świecie. Jego twórczość literacka i publiczna przekonują, że ponownie byłby tym głosem sumienia, bez którego społeczeństwa i narody duchowo karleją. Odnośnie do spraw polskich zgodzić się przyjdzie z posłowiem redaktorów cytowanej antologii tekstów Bölla, że i

dzisiaj byłby zapewne jednym z pierwszych, który wstawiałby się za niewygodnymi orędowniczkami i orędownikami niepopularnych prawd. I znowu, wbrew wszystkim, którzy samozwańczo uzurpują sobie prawa do tego miana, widziałby w nich zapewne prawdziwych polskich patriotów51.

III

Trudno wyobrazić sobie, jak innym krajem byłaby RFN bez Heinricha Bölla. Przez dziesięciolecia jego utwory kształtowały współczesną literaturę niemiecką; należał on również do tych nielicznych autorów zachodnich, których dzieła wydawane i czytane były także przez Niemców z NRD. Jego opowiadania, powieści i artykuły można dzisiaj czytać jako literacką opowieść o bońskiej republice. Stanowią one prozatorskie emanacje głównych problemów społecznych powojennych Niemiec, jak również obrazują proces rozwojowy pewnego ważnego wycinka literatury, stawiającej sobie za cel artystyczną kreację aktualnej rzeczywistości z iście oświeceniową ambicją wpływania na poglądy współczesnych. Estetyczna ranga dzieł Bölla podlega przewartościowaniom charakterystycznym dla naszych czasów. Po zjednoczeniu Niemiec od literatury przestano oczekiwać funkcji zwornika narodu, tradycja narodu określającego wspólną tożsamość poprzez kulturę (Kulturnation) została odłożona ad acta. Również zaangażowanie polityczne przestało ważyć w ocenie utworów literackich, stąd też widoczny odwrót od modelu literatury niemieckiej, którego reprezentantem był właśnie Böll. Ale już nad wyraz ciepłe przyjęcie wydanej ze spuścizny powieści Anioł milczał (1992) świadczyło o zainteresowaniu twórczością tego klasyka niemieckiej literatury XX wieku.

W latach 2002-2010 wydawnictwo Kiepenheuer & Witsch opublikowało zebrane dzieła Heinricha Bölla w 27 tomach z kompetentnym krytycznym aparatem, które jednak niewiele przyczyniło się do odrodzenia badań filologicznych nad tym autorem. Utwory Bölla niezbyt inspirują germanistów, ale stale obecne są na niemieckim rynku wydawniczym, choć z pewnością nie wzbudzają takich kontrowersji, jak za życia autora. Także w polskim obiegu historycznoliterackim należy on do najbardziej znanych i rozpoznawalnych autorów niemieckich minionego stulecia. Na język polski przetłumaczone zostały wszystkie powieści tego pisarza, jak również większość jego opowiadań. Miał również Böll szczęście do dobrych tłumaczy (Kazimiera Iłłakowiczówna, Teresa Jętkiewicz, Wanda Kragen, Małgorzata Łukasiewicz, Ryszard Wojnakowski) oraz pozbawiony politycznych ograniczeń dostęp do polskiego czytelnika. Socjalistyczni nadzorcy literatury w PRL zapisali na korzyść autora zarówno zdecydowanie antywojenną wymowę wczesnych utworów, jak również jego krytykę zachodnioniemieckiego establishmentu. Także otwarcie deklarowany katolicyzm pozwalał na publikację przekładów w wydawnictwach katolickich. Pierwsze wydania I nie poskarżył się ani jednym słowem, 1956; Gdzie byłeś, Adamie?, 1957 oraz Bilard o wpół do dziesiątej, 1961, ukazały się w Wydawnictwie PAX. Utwory Bölla tłumaczono i wydawano, począwszy od roku 1955, sukcesywnie w miarę ich powstawania; jedynym wyjątkiem było wstrzymanie publikacji Portretu grupowego z damą, na którą to świetną książkę polscy czytelnicy musieli czekać ponad dwadzieścia lat.

Klasyk literatury niemieckiej, wśród dzisiejszej publiczności bardziej znany niż czytany, jak wielu innych pisarzy XX wieku, przywoływany jest jako sprawdzony literacki kronikarz bońskiej Republiki Federalnej, człowiek wielkiej uczciwości, zaangażowany towarzysz czasów kształtowania się nowoczesnego społeczeństwa niemieckiego. Po jego śmierci w 1985 roku nie ma już w Niemczech autorytetu o takim autentyzmie, charyzmie i międzynarodowym wpływie.

Bibliografia

Böll H., Die "Einfachheit" der "kleinen" Leute. Schriften und Reden 1978-1981, München 1985.

Böll H., Die Fähigkeit zu trauern. Schriften und Reden 1984-1984, München 1985.

Böll H., Eine deutsche Erinnerung. Interview mit René Wintzen, München 1981.

Böll H., Es kann einem bange werden. Schriften und Reden 1976-1977, München 1985.

Böll H., Feindbild und Frieden. Schriften und Reden 1982-1983, München 1985.

Böll H., Frankfurter Vorlesungen, München 1977.

Böll H., Głos za literaturą zgliszcz, przeł. L. Żyliński, w: O kondycji Niemiec. Tożsamość niemiecka w debatach intelektualistów po 1945 roku, wybór i opracowanie J. Jabłkowska i L. Żyliński, Poznań 2008, s. 200-203.

Böll H., Kim wreszcie ten chłopak ma zostać? albo: Może coś z książkami, tłum. M. Gero-Różniewicz, Warszawa 1985.

Böll H., Opuszczenie oddziału, tłum. Teresa Jętkiewicz, Poznań 1970.

Böll H., Pociąg przyjechał o czasie, tłum. K. Leszczyńska, cyt. za: Heinrich Böll o Polsce i Polakach. Wybór pism, red. B. Arich-Gerz, Paweł Piszczatowski, Kraków 2017, s. 61-93.

Böll H., Will Ulrike Gnade oder freies Geleit?, "Der Spiegel", 10.01.1972, s. 54-57. Wersja polska: Łaska czy list żelazny dla Ulrike Meinhof?, tłum. L. Żyliński, w: O kondycji Niemiec. Tożsamość niemiecka w debatach intelektualistów po 1945 roku, wybór i opracowanie J. Jabłkowska i L. Żyliński, Poznań 2008, s. 271-278.

Böll H., Zur Verteidigung der Waschküchen. Schriften und Reden 1952-1959, München 1985.

Nigdy nie pozwalał sobie na faryzeizm. Adam Michnik w rozmowie z Pawłem Piszczatowskim, w: Heinrich Böll o Polsce i Polakach. Wybór pism, red. B. Arich-Gerz, Paweł Piszczatowski, Kraków 2017, s. 22-33.

Reich-Ranicki M., Der deutschen Gegenwart mitten ins Herz, "Frankfurter Allgemeine Zeitung", 24.08.1974, cyt. za: tegoż, Mehr als ein Dichter. Über Heinrich Böll, Köln 1986, s. 70-77.

Verantwortlich für Polen?, red. H. Böll, F. Duve, K. Staeck, Reinbek bei Hamburg 1982.

1 H. Böll, Kim wreszcie ten chłopak ma zostać? albo: Może coś z książkami, tłum. M. Gero-Różniewicz, Warszawa 1985, s. 45 (W cytacie zachowano oryginalną pisownię nazwisk).

2 Tamże, s. 46.

3 Tamże, s. 54.

4 Tamże, s. 10.

5 Tamże, s. 30.

6 H. Böll, Eine deutsche Erinnerung. Interview mit René Wintzen, München 1981, s. 19.

7 Pierwsze opublikowane opowiadanie Aus der Vorzeit ukazało się w maju 1947 roku w czasopiśmie "Rheinischer Merkur", kolejne, wydane w tym samym roku, również w pismach "Karussell" oraz "Hessische Nachrichten".

8 H. Böll, Selbstvorstellung eines jungen Autors, w: tegoż, Zur Verteidigung der Waschküchen. Schriften und Reden 1952-1959, München 1985, s. 110. [Cytaty z tekstów publicystycznych podaję za poręcznym wielotomowym wydaniem dtv, stosując dalej sigla SuR + roczniki tomów].

9 H. Böll, Pociąg przyjechał o czasie, tłum. K. Leszczyńska, cyt. za: Heinrich Böll o Polsce i Polakach. Wybór pism, red. B. Arich-Gerz, P. Piszczatowski, Kraków 2017, s. 64-65.

10 H. Böll, Głos za literaturą zgliszcz, tłum. L. Żyliński, w: O kondycji Niemiec. Tożsamość niemiecka w debatach intelektualistów po 1945 roku, wybór i opracowanie J. Jabłkowska, L. Żyliński, Poznań 2008, s. 203.

11 Obydwie pozycje ukazują się w polskich przekładach już w 1957 roku, Nie strzeżone progi w tłumaczeniu Teresy Jętkiewicz, Chleb najwcześniejszych lat - Kazimiery Iłłakowiczówny.

12 O tym m.in. traktuje trzeci z wykładów, jakie Böll wygłosił w ramach profesury z poetyki na Uniwersytecie we Frankfurcie w 1964 roku.

13 H. Böll, Opuszczenie oddziału, tłum. T. Jętkiewicz, Poznań 1970, s. 60.

14 Tenże, Frankfurter Vorlesungen, München 1977, s. 82.

15 Wszystkie te określenia stanowią podstawowe terminy estetyki pisarza, zarysowanej w Wykładach frankfurckich.

16 H. Böll, Frankfurter Vorlesungen, München 1977, s. 8.

17 Tamże, s. 45.

18 M. Reich-Ranicki, Der deutschen Gegenwart mitten ins Herz, "Frankfurter Allgemeine Zeitung", 24.08.1974, cyt. za: tenże, Mehr als ein Dichter. Über Heinrich Böll, Köln 1986, s. 77.

19 H. Böll, Will Ulrike Gnade oder freies Geleit?, "Der Spiegel", 10.01.1972, s. 54-57. Wersja polska: Łaska czy list żelazny dla Ulrike Meinhof?, tłum. L. Żyliński, w: O kondycji Niemiec. Tożsamość niemiecka w debatach intelektualistów po 1945 roku, dz. cyt., s. 271-278.

20 Sformułowania pochodzą z powyższego artykułu.

21 Kwartalnik "L'76" wychodził w latach 1976-1988 (od roku 1980 jako "L'80"). Böll był jego współredaktorem do momentu śmierci w 1985 roku.

22 Verantwortlich für Polen?, Reinbek bei Hamburg 1982.

23 Cenną dokumentację związków Bölla z Polską przynosi opublikowany w 2017 roku przez krakowskie wydawnictwo Eperons-Ostrogi tom Heinrich Böll o Polsce i Polakach. Wybór pism, dz. cyt., s. 46.

24 Tamże, s. 48.

25 H. Böll, Verführtes Denken. Über Czesław Miłosz "Verführtes Denken", w: tegoż, Zur Verteidigung der Waschküchen, dz. cyt., s. 99.

26 Tenże, Dann wird das Feuilleton zur Quarantäne-Station. An die Herausgeber der Frankfurter Allgemeinen Zeitung, w: tegoż, Es kann einem bange werden, SuR 1976-1977, München 1985, s. 191-192.

27 Por. L. Żyliński, Heinrich Bölls Poetik der Zeitgenossenschaft, Toruń 1997.

28 Heinrich Böll o Polsce i Polakach. Wybór pism, dz. cyt., s. 128.

29 Tamże, s. 202.

30 H. Böll, Im grinsenden Swinegel-Land, w: tegoż, Feindbild und Frieden, SuR 1982-1983, s. 162-170, tu s. 167.

31 Tamże, s. 168.

32 Rede zur Verleihung des Robert-Bosch-Preises an die polnische Übersetzerin Teresa Rządkowska-Jętkiewicz, w: Feindbild und Frieden, dz. cyt., s. 136-142, tu s. 137.

33 Tamże, s. 141.

34 Tamże, s. 136 i 141.

35 Tamże, s. 138-139.

36 Tamże, s. 137.

37 H. Böll, Ein Erbauungsbuch für Abschreckungschristen. Zu André Glucksmann "Philosophie der Abschreckung", w: tegoż, Die Fähigkeit zu trauern, SuR 1984-1984, s. 121-134, tu s. 130.

38 Tamże.

39 H. Böll, Vorwort zu Jerzy Andrzejewski, "Asche und Diamant", Die "Einfachheit" der "kleinen" Leute, SuR 1978-1981, s. 112.

40 Tamże, s. 120.

41 Taki podtytuł nosiło omówienie książki Bartoszewskiego, którą Böll zaprezentował w 1983 roku w Westdeutscher Rundfunk. Tu cytat za omówieniem: "Es lohnt sich anständig zu sein. Über den Lebensbericht des polnischen Autors und Widerstanskämpfers Władysław Bartoszewski", w: Feindbild und Frieden, dz. cyt., s. 186-195.

42 W. Bartoszewski, Herbst der Hoffnungen: es lohnt sich, anständig zu sein, Freiburg 1983.

43 H. Böll, Es lohnt sich anständig zu sein, w: Feindbild und Frieden, dz. cyt., s. 186.

44 Tamże, s. 192.

45 Tamże, s. 187.

46 Tamże, s. 189.

47 Tamże, s. 188.

48 Tamże, s. 195.

49 Chodzi o wydaną w 1979 roku powieść Fürsorgliche Belagerung (polskie tłumaczenie Małgorzaty Łukasiewicz Opiekuńcze oblężenie, 1986) oraz Frauen vor Flußlandschaft z roku 1985 (polski przekład Ryszarda Wojnakowskiego Kobiety na tle krajobrazu z rzeką, 1989).

50 Nigdy nie pozwalał sobie na faryzeizm. Adam Michnik w rozmowie z Pawłem Piszczatowskim, w: Heinrich Böll o Polsce i Polakach, dz. cyt., s. 24.

51 Tamże, s. 218.

Bernd Balzer

(Berlin)

Poszukiwanie AUTORA Heinricha Bölla1

Szef działu kultury tygodnika "Die Zeit" Ulrich Greiner 17 listopada 2010 roku miał wygłosić laudację poświęconą kolońskiemu wydaniu dzieł Heinricha Bölla, które właśnie zostało zrealizowane. Zamiast tego zebrani usłyszeli laudację na cześć samego Bölla. Greiner umotywował zmianę tematu przemowy następująco:

W 25. rocznicę śmierci ["ceniony kolega" Burkhard Müller] napisał w "Süddeutsche Zeitung", że Böll jest niemalże martwy, jego powieści są zwyczajnie okropne, a nawet większość jego opowiadań nie nadaje się do niczego. Müller zareagował podobnie jak Marcel Reich-Ranicki, który z tej samej okazji powiedział w jednym z wywiadów, że Böll w znacznym stopniu odszedł w zapomnienie. Powód? Dawniej, w apogeum swej popularności i powszechnego uznania, Böll miał nosa do tematów drażliwych i palących z punktu widzenia Niemców. Jednakże dziś aktualne są już inne. Wniosek: poza kilkoma ładnymi nowelami Böll nie ma nam nic więcej do powiedzenia. Muszę przyznać, że byłem oburzony (...)2.

Oburzenie to było oczywiście bardziej wynikiem przemyślanego zabiegu retorycznego niż autentyczną reakcją, ale po tym nastąpił bardzo świadomy wykład poświęcony powieści Bölla Zwierzenia klowna. Miał on na celu "pokazać, że Böll był nie tylko dobrym człowiekiem, lecz również dobrym pisarzem; po drugie, że w żadnym wypadku nie jest martwy, lecz jego rola nie została jeszcze w pełni zrozumiana". Greiner podkreślił, że ma na myśli "znaczenie literackie, nie polityczne", którego przecież nie sposób zakwestionować.

Powyższą tezę należy bez wątpienia rozważyć. Cytowana opinia Reicha-Ranickiego wskazuje na konieczność ujęcia politycznej roli Bölla wyłącznie już w wymiarze historycznym; dziś "aktualne są inne tematy". Tą konstatacją także Burkhard Müller udowadnia "śmierć" Bölla, tzn. jego domniemaną nieprzydatność dla teraźniejszości. Przekonanie obu tych "wielkich krytyków" jest zupełnie reprezentatywne, nawet pozornie odmienne głosy to potwierdzają. Gregor Dotzauer pisze:

Banalnie brzmi określanie go mianem dziecka swej epoki, którym jako lewicowy katolik faktycznie był i którego słownictwo oraz polemiki to potwierdzały. Ułatwia to być może dostrzeżenie, że za tym wszystkim integralna osobowość zabiera głos przeciwko nieprzeniknionemu systemowi. Przynajmniej ta siła nadal inspiruje3.

Można zgodzić się w znacznym stopniu z druzgocącą opinią o literackiej jakości Bölla zamanifestowaną przez Roberta Gernhardta w 1994 roku w często cytowanym od tamtej pory4 czterowierszu:

Böll jako człowiek był naprawdę wspaniały.

Wtedy zgadzały się poglądy i kasa.

Byłby najlepszy w swym gatunku,

gdyby nie jego powieści5.

Nie licząc wcześniejszego Gernhardta, przedstawiam opinie pochodzące z obecnej dekady. Trudno dostrzec w nich oznaki dystansu, jaki dzieli nas od czasu życia Bölla.

Luise Checchin cytuje w "Süddeutsche Zeitung" słowa z artykułu Siegfrieda Lenza, który ukazał się po śmierci Bölla w "Spieglu" w 1985 roku:

Heinrich Böll, pisarz, który w swych dziełach chciał tylko przedstawić swoją epokę i pisał jednocześnie dla wszystkich epok, nie odejdzie w zapomnienie6.

A ze swojej strony dodaje:

Ćwierć wieku później można by zakwestionować tę wypowiedź. Prawie nikt nie mówi już o Böllu, na lekcjach niemieckiego pojawia się bardzo rzadko, jego dzieła traktowane są z pobłażliwym uśmiechem - zostały napisane w dobrej wierze, ale są przestarzałe. Czy tak jest rzeczywiście? Czy termin przydatności do użytku rzeczywiście minął?

Oglądając zdjęcia, zastanawia się nad tym pytaniem i dochodzi do wniosku, którego można było spodziewać się już po otwarciu pierwszej strony:

Przyczyna, że Böll wyszedł z mody, tkwi prawdopodobnie również właśnie w jego zaangażowaniu społecznym i politycznym. Może się zdawać, że wieczny moralista stał się w pewnym momencie uciążliwy. "Dobry człowiek z Kolonii", "instancja moralna", "sumienie narodu" - te tytuły wyrażają tyle samo kpiny, co uznania. Czasy zmieniły się, a wraz z nimi także literatura. Bölla zaczęto coraz częściej postrzegać jako naiwnego idealistę i beznadziejnego utopistę, który tworzy sobie własny świat, ale nie dostrzega, że okoliczności stały się bardziej złożone i niejasne.

Wiemy, że nowa konkluzja o wpływie dystansu czasowego, jest niewłaściwa. Nawet jeśli ktoś tylko pobieżnie orientuje się w kwestii recepcji Bölla, począwszy od lat pięćdziesiątych XX wieku, słyszał zapewne etykietki i hasła o "idealiście", "instancji moralnej", naiwności. Znane mu są również dużo ostrzejsze opinie o jakości literackiej, jak np. w recenzji Reicha-Ranickiego o powieści Opiekuńcze oblężenie (1979). Nie da się tego szybko zapomnieć. A głośny krzyk skargi jest jedynie echem całego chóru druzgocącej krytyki i oskarżeń o "kicz", "naiwność", "tandetę" itp. Większość z nich podejmowała próby powiązania zarzutów wobec literata z apoteozą "moralisty" lub "dobrego człowieka". Z kolei mniejszość postąpiła odwrotnie. Zarzuciła szanowanemu autorowi polityczne zaangażowanie owiane niemalże atmosferą skandalu. Obie strony dokonują tym samym podziału, przeciw któremu Böll walczył i z którym polemizował przez całe swoje życie - jak się okazuje: bezskutecznie. Przykładem jednym z wielu było przyznanie tytułu Honorowego Obywatela Kolonii. Przedstawiciele CDU w radzie miasta chcieli początkowo wyróżnić jedynie "mistrzowskiego nowelistę i pisarza najwyższej rangi", ale nie "krytyka i zaangażowanego obserwatora błędnego rozwoju społecznego"7. Böll w dość nietypowy dla siebie sposób odniósł się do tego w słowach podziękowania, a nie w charakterze riposty - zamierzał poruszyć problem "powszechnego niedoceniania literatury", "defektu formacyjnego", który "u nas Niemców (...) jest wyjątkowo głęboko zakorzeniony". Chodzi mianowicie o "rozbieżność między człowiekiem a pisarzem. Można zgadzać się z jego poglądami, ale nie doceniać jego literackiego kunsztu i odwrotnie"8. Sedno odmiennego pojmowania istoty literatury przez Bölla stanowi teza, że polaryzacja poezji i zaangażowania społeczno-politycznego jest niemożliwa. Nie miałoby sensu twierdzenie, że literatura i poezja są bardziej polityczne niż inne teksty, że czasem "lekkie... krótkie opowiadanie (...) (może) stanowić większe zagrożenie niż niejeden pamflet polityczny"9. Na przykładzie Goethego, Kleista, Büchnera, Dostojewskiego i Tołstoja dokonał egzemplifikacji bezsensowności tego podziału i tym samym unaocznił fundamentalny charakter wspomnianej "marginalizacji"; tak samo w przypadku Brechta i Güntera Grassa, którego "[uważa] za bardziej niebezpiecznego w roli autora Blaszanego bębenka niż autora Z dziennika ślimaka"10. Dlaczego Böll zestawił akurat protokół z aktywności Grassa podczas kampanii wyborczej w Bundestagu w 1969 roku, a nie jakieś przemówienie czy pamflet, z jego pierwszą powieścią, staje się jasne, gdy przypomnimy zakończenie Z dziennika ślimaka. Grass opisuje tam rozmowę z "kilkoma młodymi jeszcze pisarzami" w berlińskim barze:

Przemawiali przyjaźnie. (To z pewnością ważne, to moje zaangażowanie, ale czy nie cierpi na tym pisanie). O swoich talentach mówili lękliwie, jak gdyby trzeba je było chronić przed przeciągami11.

Stali się "agresywni", gdy "zademonstrował swój dzień powszedni z pomocą dwóch podstawek pod kufle":

Ta tutaj to praca polityczna, wykonuję ją jako socjaldemokrata i obywatel; ta to mój rękopis, mój zawód, moje sam-nie-wiem-co. Oddalałem podstawki od siebie, zbliżałem, stawiałem oparte jedna o drugą (...) i powiedziałem: Czasem to trudne, ale jakoś idzie. Nie powinni panowie tak się troskać. Ale młodzi jeszcze pisarze obstawali przy zatroskaniu o mnie i oczekiwali, że jedną albo drugą podstawkę smyrgnę z kontuaru. Krew ich zalała, że pozwalam sobie na dwie podstawki. (Na drugi dzień pojechałem do Bremy: gadać i gadać...)12.

W kwestii odrzucenia postulatu l'art pour l'art, czyli stanowiska tych "młodych pisarzy", Böll i Grass byli całkowicie zgodni; dychotomia pisarstwa i zaangażowania społeczno-politycznego stały w sprzeczności z ich literacką samoświadomością i wizją literatury. W tym względzie Böll reprezentował podejście, posłużmy się w tym miejscu przykładem z historii literatury, zbliżone bardziej poglądom Heinricha Heinego niż Ludwiga Börnego, chociaż jemu współcześni i - jak widać również wiele kolejnych pokoleń - widzieli w nim nadal swego rodzaju odrodzonego Börnego.

Najpóźniej od 1964 roku, od momentu wydania Frankfurter Vorlesungen (Wykłady frankfurckie), Böll coraz częściej podkreślał, że właśnie z tego powodu poszukiwania źródła jego zaangażowania zaczynają się najczęściej "w niewłaściwym miejscu"13. Jednakże na niewiele się to zdało.

Można to dostrzec w przemówieniu Gregora Dotzauera wygłoszonym z okazji 25. rocznicy śmierci Bölla:

Znaczenie Bölla dla kultury politycznej dawnej Republiki Federalnej jest nie do przecenienia. Jednocześnie już wtedy nie dało się przeoczyć faktu, że literackie możliwości ostatniego niemieckiego pisarza narodowego nie mogły dotrzymać kroku jego dysydenckiej świadomości społecznej.

Radykalizm, gorycz i zaciętość Bölla stanowiły element jego demokratycznej misji, którą w późniejszych latach ogłosił nawet jako misję anarchistyczną. Cierpki kicz, do którego był zdolny, stylistyczna niestaranność, czasami zbyt proste rysy postaci, schematyczność w przedstawianiu powojennej nędzy, źle zarządzany świat cudu gospodarczego i krytyka społeczeństwa - to wszystko dostrzegli już współcześni krytycy.

Być może dla niego okropnością była ciągła separacja obu stron, nawet jeśli w 1972 roku przypadła mu w udziale pojednawcza sława literackiej Nagrody Nobla. Ale gdyby miał wybór między mocą oddziaływania jego książek tu i teraz a blaskiem aureoli w niebie, zawsze wybrałby to pierwsze14.

W trakcie przemówienia w Kolonii Böll powierzył nam zadanie wyjaśnienia przywołanego przez niego defektu formacyjnego, rozpowszechnionego podziału pisarzy na zaangażowanych w politykę i zaangażowanych w poezję: "Ustalenie tego pozostawiam germanistom"15. Gdy uświadomimy sobie jego krytyczne spojrzenie na profesję, jak często miał w zwyczaju nazywać, "haruspików", czyli kapłanów wróżących z wnętrzności zwierząt (wystarczy wspomnieć tylko komentarz "Gdybym miał studiować kiedyś germanistykę"16), dojdziemy do wniosku, że nie miał w związku z tą sugestią zbyt wygórowanych oczekiwań. Główne nurty rzemiosła literaturoznawczego nie postarały się o to, a przecież także Dotzauer studiował germanistykę. Ale mimo to sytuacja nie jest aż tak beznadziejna, tym bardziej że istnieją przykłady odmiennej opinii na temat pisarza, która wyszła poza odwieczny spór między "hagiografią a denuncjacją"17 oraz wskazuje kierunek na przyszłość. Pierwszy krok wykonał już w 1986 roku Klaus Jeziorkowsky w książce Rhythmus und Figur. Zur Technik der epischen Konstruktion in H.B.s "Der Wegwerfer" u. "Billard um halbzehn" (Rytm i postać. O technice konstrukcji epickiej w dziełach Heinricha Bölla Wyrzucacz i Bilard o wpół do dziesiątej)18 oraz w innych publikacjach. Ich tematyka koncentruje się na artyzmie narracji Bölla oraz odpiera stale powtarzane zarzuty o "potoczny język". Inni również podążyli tak wytyczoną drogą: Manfred Jurgensen, Erhhard Friedrichsmeyer, Frank Finlay - przede wszystkim zatem germaniści z zagranicy przekraczający prowincjonalny horyzont niemieckiej dyskusji. Jako literaturoznawca niemiecki skorzystam z przywileju dodania kilku uwag w tym aspekcie. Łączyła i łączy nas koncentracja na języku. Rose und Dynamit (Róża i dynamit) - jak Böll miał w zwyczaju w nietypowy dla siebie, patetyczny sposób go definiować19. Język stanowił "wprowadzenie" i kwintesencję jego twórczości. Nasza teoria na temat charakterystycznego rytmu języka Bölla, wyjątkowej obrazowości dykcji, sensu zawartego w treści oraz grach językowych odwołuje się do literackości Bölla i nie skupia się na mimetycznym charakterze jego dzieł. To właśnie Árpád Bernáth był prekursorem tej teorii wykorzystanej w naszej polemice. Jakiś czas temu sam opisał kolejne etapy rozwoju swego stanowiska. Również, moim zdaniem, przekonanie Bölla, że "wszystko to, co historia rzuca człowiekowi do stóp, wojnę, pokój, nazistów, komunistów, mieszczańskość, (...) [jest] właściwie drugorzędne. Tym, co się liczy, jest, że tak powiem, stale obecna problematyka mitologiczno-teologiczna"20 - taki pogląd zainspirował mnie do porzucenia ograniczonego punktu widzenia na jego domniemany realizm. Obserwacja stale wcześniej pomijanej, pozornej sprzeczności w argumentacji Bölla, który w trakcie opowiadania o swoich literackich początkach i motywacjach zdawał się mylić swoje własne książki, stała się dla Bernátha punktem wyjścia do odkrycia wspólnej struktury stanowiącej podstawę chociażby jego wczesnej twórczości. Stąd wyniknęła absolutna konieczność umiejscowienia wspólnej struktury na płaszczyźnie historyczności i autentyczności, w których Böll, jak sam potwierdza, "umieścił" swoje dzieła. Wszystko dlatego, że Böll w swej argumentacji skierowanej przeciw biografizmowi i realizmowi wskazuje analogię strukturalną między opowiadaniem Pociąg przyjechał o czasie i powieścią I nie poskarżył się ani jednym słowem, mimo że pierwszy tekst dotyczy czasów wojny, a drugi okresu powojennego i początków cudu gospodarczego. Bernáth określa swoje zadanie jako poszukiwanie "nie psychologicznej, nie historycznej, nie językowej podstawy tożsamości pisarza"21.

Jak długo "problematyka mitologiczno-teologiczna" przywoływana przez Bölla kreuje tożsamość pisarską, "determinującą możliwe narracje pisarskie", zgadzam się z nim całkowicie. Oczywiście ze wskazaniem, że narracje "są dużo bardziej abstrakcyjne od splotu faktycznych wydarzeń w poszczególnych opowiadaniach i powieściach".

Akceptuję te warunki, choć muszę przyznać, z pewnymi wątpliwościami: "Te narracje", twierdzi Bernáth,

determinują - nawet jeśli tylko częściowo - najważniejsze cechy najistotniejszych postaci, ich sposobu myślenia i języka na potrzeby przedstawienia ciągów zdarzeń w taki sposób, żeby cechy strukturalne fabuły, postaci i określonych aspektów języka, którym się posługują rzeczywiście, mogły zaistnieć niezależnie od poszczególnych rozdziałów historii i świata, w którym żyje autor22.

Zastrzeżenie "nawet jeśli tylko częściowo" sprawia, że akceptacja jest możliwa, ale nie rozwiewa wątpliwości. Pierwsza z wątpliwości dotyczy struktury. Abstrakcja jest tu absolutnie pożądana, określenie stopnia abstrakcji jednakże zawsze przysparza trudności. Dopiero odejście od płaszczyzny konkretności ujawnia struktury, ale wtedy zaczynają tracić one na wyrazistości i stają się złudzeniem optycznym. Wprawdzie każda analiza strukturalna musi ukonstytuować się na płaszczyźnie konkretnego tekstu, co idealnie udaje się im w badaniach Bernátha nad Pociąg przyjechał o czasie, Gdzie byłeś, Adamie? oraz I nie poskarżył się ani jednym słowem23. Druga wątpliwość dotyczy formułowania wniosków o formie językowej poszczególnych dzieł na podstawie struktury. Z mojego punktu widzenia nie należy tego porównywać ze znaczeniem, język - jak to zawsze nazywa Böll - jako "wprowadzenie" w temat posiada tekst (wspomnijmy w tym miejscu o Katarzynie Blum czy o Raportach o stanie ducha narodu). Warto przypomnieć użyty przez niego tryb rozkazujący w Frankfurter Vorlesungen: "Zbierać słowa, studiować składnię, analizować, interpretować rytm"24.

Nie wyznacza to jednak granicy rozbieżności zdań, lecz linię dialogu, który udowodnił już swoją efektywność, mianowicie w wiążącym nas projekcie: poszukiwaniu podstawy i formy pisarskiej tożsamości Bölla, poszukiwaniu AUTORA Bölla, który zbyt często zdaje się znikać za etykietami "dobrego człowieka" i rzekomego "sumienia narodu". Organizacja wydarzeń upamiętniających setną rocznicę urodzin Bölla udowadnia, że wymaga to jeszcze dużo nakładu pracy! Charakterystycznym przykładem jest "film dokumentalny telewizji 3Sat poświęcony Heinrichowi Böllowi"25, gdzie w ciągu 45 minut wymienione zostają tytuły raptem dwóch jego tekstów literackich. Niemniej jednak jestem absolutnie pewien, że nie ma potrzeby martwić się o dalsze życie dzieł Bölla: literatura zawsze była bardziej witalna niż dyskursy literaturoznawcze.

Tłumaczyła Natalia Chodorowska

Bibliografia

Böll H., Briefe aus dem Rheinland. Schriften und Reden 1960-1963, München 1985.

Böll H., Feindbild und Frieden. Schriften und Reden 1982-1983, München 1987.

Böll H., Heimat und keine. Schriften und Reden 1964-1968, München 1985.

Böll H., Werke, Interviews I, red. B. Balzer, Köln 1977.

Balzer B., Das literarische Werk Heinrich Bölls. Einführung und Kommentare, München 2017.

Bernáth Á., Handlungsmodelle zur Erklärung poetischer Werke. Eine Untersuchung des Romans "Und sagte kein einziges Wort" von Heinrich Böll, w: "und Thut ein Gnügen Seinem Ambt". Festschrift für Karl Manherz zum 60. Geburtstag, Budapester Beiträge zur Germanistik t. 39, red. M. Erb, E. Knipf, M. Orosz, L. Tarnói, Budapest 2002.

Bernáth Á., Heinrich Bölls "historische" Romane als Interpretationen von Handlungsmodellen. Eine Untersuchung der Werke "Der Zug war pünktlich" und "Wo warst du, Adam?", "Studia Poetica 2" (1980).

Dotzauer G., Eine Stimme für das Hier und Heute, "Der Tagesspiegel", 16.07.2010 oraz na http://www.zeit.de/kultur/2010-07/heinrich-boell-todestag (dostęp: 28.02.2018).

Drews J., Dichter beschimpfen Dichter, Zürich 2006.

Finlay F., Aspekte und Tendenzen der Böll-Forschung, w: Heinrich Böll 1917-1985, red. B. Balzer, Bern 1982.

Grass G., Z dziennika ślimaka, Gdańsk 1991.

Greiner U., Laudatio zur Fertigstellung der Kölner Ausgabe der Werke Bölls, http://www.textundzeit.de/index.html (dostęp: 28.02.2018).

Hoffmann C., Heinrich Böll, Bornheim-Merten 1986.

Jeziorkowsky K., Rhythmus und Figur. Zur Technik der epischen Konstruktion in H.B.s "Der Wegwerfer" u. "Billard um halbzehn", Bad Homburg 1968.

1 Podstawę niniejszego tekstu stanowi wykład, który wygłosiłem w 2011 roku z okazji 70. urodzin Árpáda Bernátha na Uniwersytecie w Szeged.

2 U. Greiner, Laudatio zur Fertigstellung der Kölner Ausgabe der Werke Bölls, http://www.textundzeit.de/index.html (dostęp: 28.02.2018). Wszystkie cytaty, o ile nie podano inaczej, w tłumaczeniu N.Ch.

3 G. Dotzauer, Eine Stimme für das Hier und Heute, "Der Tagesspiegel", 16.07.2010, http://www.zeit.de/kultur/2010-07/heinrich-boell-todestag (dostęp: 28.02.2018).

4 Najbardziej nietaktowny element w "Süddeutsche Zeitung", 16.07.2010, w zbiorze zdjęć upamiętniających 25. rocznicę śmierci Bölla, pod nagłówkiem "Istota wyższa, którą czcimy" zdjęcie "Lew Kopielew, Günter Grass i synowie Heinricha Bölla niosą trumnę pisarza 19 lipca 1985 roku" opatrzone komentarzem w postaci wiersza Gernhardta, http://www.sueddeutsche.de/kultur/-todestag-heinrich-boell-ein-hoehers-wesen-das-wir-verehren-1.974935 (dostęp: 28.02.2018).

5 J. Drews, Dichter beschimpfen Dichter, Zürich 2006.

6 Por. przypis 4.

7 Cyt. za: Ch. G. Hoffmann, Heinrich Böll, Bornheim-Merten 1986, s. 261.

8 Wszystkie cytaty za: H. Böll, Feindbild und Frieden. Schriften und Reden 1982-1983, München 1987, s. 91.

9 Tamże, s. 92.

10 Tamże, s. 95.

11 G. Grass, Z dziennika ślimaka, tłum. S. Błaut, Gdańsk 1991, s. 213.

12 Tamże.

13 H. Böll, Frankfurter Vorlesungen, w: Heimat und keine. Schriften und Reden 1964-1968, München 1985, s. 39.

14 G. Dotzauer, Eine Stimme für das Hier und Heute, "Der Tagesspiegel", 16.07.2010, http://www.zeit.de/kultur/2010-07/heinrich-boell-todestag (dostęp: 28.02.2018).

15 H. Böll, Feindbild und Frieden. Schriften und Reden 1982-1983, München 1987, s. 92.

16 Tenże, Sylvesterartikel, w: tegoż, Heimat und Keine. Schriften und Reden 1964-1968, München 1985.

17 F. Finlay, Aspekte und Tendenzen der Böll-Forschung, w: Heinrich Böll 1917-1985, red. B. Balzer, Bern 1982, s. 318.

18 K. Jeziorkowsky, Rhythmus und Figur. Zur Technik der epischen Konstruktion in H.B.s "Der Wegwerfer" u. "Billard um halbzehn", Bad Homburg 1968.

19 H. Böll, Rose und Dynamit, w: tegoż, Briefe aus dem Rheinland. Schriften und Reden 1960-1963, München 1985, s. 11-12.

20 Wywiad z René Wintzen, w: H. Böll, Werke, Interviews I, red. B. Balzer, Köln 1977, s. 515.

21 Á. Bernáth, Heinrich Bölls "historische" Romane als Interpretationen von Handlungsmodellen. Eine Untersuchung der Werke "Der Zug war pünktlich" und "Wo warst du, Adam?", "Studia Poetica 2" 1980, s. 29.

22 Tamże.

23 Tamże, s. 63-125; tenże, Handlungsmodelle zur Erklärung poetischer Werke. Eine Untersuchung des Romans "Und sagte kein einziges Wort" von Heinrich Böll, w: "und Thut ein Gnügen Seinem Ambt". Festschrift für Karl Manherz zum 60. Geburtstag, Budapester Beiträge zur Germanistik t. 39, red. M. Erb, E. Knipf, M. Orosz, L. Tarnói, Budapest 2002, s. 245-262.

24 H. Böll, Frankfurter Vorlesungen, dz. cyt., s. 34; por. też wywiad z Aloisem Rummlem, 1962, w: H. Böll, Werke, Interviews I, red. B. Balzer, Köln 1977, s. 59.

25 Heinrich Böll. Ansichten eines Anarchisten, wyemitowane dnia 2.12.2017 r.

Clemens Fuhrbach

(Kolonia)

Prywatny "Böll" jako autor publiczny1

Od "współczesności" do "współczesności" - dochodzenie do głosu

Okazją dla mojego dzisiejszego wystąpienia jest setna rocznica urodzin autora, który zmarł, pozostawiając swoich najbliższych pogrążonych w głębokim smutku, zaledwie na dwa dni przed tym, gdy dane mi było przyjść na świat w jednym ze szpitali w mieście Bergisch Gladbach, niedaleko Kolonii, gdzie zapewne otrzymawszy zwyczajowego klapsa, udało mi się dojść do głosu i zacząłem płakać. Jako przedstawiciel rocznika 1985 nie zaliczam się do grona "współczesnych"2 Heinricha Bölla, lecz reprezentuję z całą pewnością zupełnie inne pokolenie - zarówno pod względem społecznym, jak i naukowym. A mimo to staję tu i teraz jako - można by rzec - ktoś chcący stać się "współczesnym" autorowi, zwłaszcza w rocznicę jego 100. urodzin. Z tej okazji zadajemy sobie pytanie, co pozostaje po autorze/autorce, jeżeli jego/jej publiczny głos wybrzmiał jako prywatny. Jako nowe pokolenie, dorastające w zjednoczonej RFN, stawiamy to pytanie w momencie przechodzenia do historii autora, którego autorstwo bez wątpienia, jak niemal żadne inne, można określić mianem przewlekłego zapalenia nerwów podzielonych Niemiec.

Zarówno twórczość Bölla, jak i ocena jego postawy jako autora znajdują się w okresie przejściowym. Dla czytelników/czytelniczek na całym świecie, a w szczególności wśród niemieckiego społeczeństwa, przez długie lata literatura ta była wyrazem krytycznej polemiki i konfrontacji z własną biografią i współczesną historią. Począwszy od okresu powojennego, stanowiła wyraźne odzwierciedlenie osobiście przeżywanej teraźniejszości, codziennych doświadczeń oraz wspólnych przeżyć całego pokolenia. Jednakże takie oczekiwanie względem literatury jest i zawsze było zbyt wysokie, zwłaszcza jeżeli wyraża go jednostkowy twórca, a nie grupa pisarzy. Sam jeden nie jest bowiem w stanie stworzyć dzieła wpisującego się w kolektywną przestrzeń, reprezentatywną dla określonej wspólnoty. Literatura stanowić może, za sprawą językowego przekazu, co najwyżej katalizator i nazywać zarówno konflikty, jak i ich efekty końcowe. Z powodzeniem przedstawia także powiązania oraz dyskutuje o różnicach. W końcu za pomocą języka prowadzi ludzi do dialogu ze sobą nawzajem i ze światem. Jednakże literatura jest jedynie aspektem ludzkiego działania i pozbawiona kontekstu staje się bezskuteczna. Nie dziwi zatem fakt, iż właśnie naładowana emocjami polemika niemieckiej opinii publicznej z Böllem jako autorem pokazuje, jak bardzo bycie autorem musi być rozumiane nie tyle literacko i bez upolitycznienia, lecz całościowo, jako zjawisko o cechach pluralnych i publicznych3.

Postrzeganie Bölla jako autora musiało dzisiaj siłą rzeczy ulec zmianie. Ponad trzydzieści lat temu, w momencie śmierci Heinricha Bölla, świat był całkiem inny, choć istniały już wówczas problemy, z którymi wciąż się borykamy. I właśnie w ramach owego dychotomicznego ścierania się ze sobą procesów stałych i zmiennych dochodzi do spotkania Bölla z naszą teraźniejszością. Twórczości Bölla nie można bowiem rozumieć wyłącznie poprzez jej historyczną wartość, lecz ze względu na jej literacką uniwersalność. Z tego punktu widzenia należy poddać ją ponownej ocenie. Uaktualnienie twórczości Heinricha Bölla i potraktowanie jej jako punktu wyjścia dla rozważań nad teraźniejszością znaczyć może więcej niż tylko przeniesienie przeszłości w nowe czasy. Jest to również przekład cudzego języka na własny. Ta konfrontacja z przeszłym i cudzym otwiera jednocześnie zmienioną dynamikę własnego myślenia i uelastycznienie autorefleksji. Oznacza to, biorąc za punkt wyjścia kontekst historyczny, konstruowanie nowego przedstawiciela współczesności.

Moją jedyną możliwością spotkania z autorem Heinrichem Böllem na płaszczyźnie teraźniejszości jest mimo wszystko tylko wymiar historyczny, przekazany medialnie i w postaci literackiej4. W związku z powyższym konstruuję rozważania w odniesieniu do tych dwóch kategorii, świadomie stosując zasadę wznowienia lub powtórzenia dotychczasowych dyskursów. Punkt wyjścia stanowi konfrontacja z wybranym cytatem "autora" Heinricha Bölla, któremu staję naprzeciw w mojej codziennej pracy jako czytelnik i jednocześnie badacz, próbujący pozostać stronniczym, i którego konstruuję jako rzeczywistość w aktywnym dialogu, wpisującym się w aktualne ramy społeczno-polityczne.

"Aktualność jest kluczem do rzeczywistości"5

W eseju radiowym pt. Der Zeitgenosse und die Wirklichkeit (Człowiek współczesny a rzeczywistość) z roku 1954 Böll umiejscawia podmiot, zachęcony do działania i mówienia, w sytuacji trwania w chwili6. Odzwierciedlanie świata inicjowane jest przy tym z jednej strony przez jego aktualność, z drugiej przez zdolność do abstrakcji i osiągnięcia czasoprzestrzennego dystansu. Oprócz doświadczania świata poprzez mnogość wydarzeń pojawia się rzeczywiste doświadczanie świata7. Aktualność i rzeczywistość są przy tym dla podmiotu ciągłym oddziaływaniem świata w swojej całej złożoności. Dlatego też przychodzącej z przeszłości jednostce w zetknięciu każdorazowo z własną teraźniejszością jako miejscem i momentem przejścia do indywidualnej, ale także kolektywnej, bezpośredniej lub potencjalnej przyszłości nie pozostaje nic innego, jak przyjąć postawę - aktywną lub pasywną.

Böll wzywa do aktywnej konfrontacji z rzeczywistością, będącej "przesłaniem, które winno być przyjęte"8, do której to rzeczywistości trzeba wejść jak do "nieznanej przestrzeni"9. W konfrontacji ze wspomnianą zewnętrzną rzeczywistością, w której należy rozumieć siebie jako reagujący podmiot, Böll wskazuje na niezbędność fantazji - która z kolei z założenia stanowi a priori część rzeczywistości wewnętrznej - jako generatywnego momentu irracjonalności. Dla aktywnego podmiotu myśląco-partycypującego, estetyczno-racjonalnego, podejmującego działanie, nie jest możliwe, aby zrozumieć rzeczywistość. Jej stosowne wyjaśnianie napotyka w przypadku każdego z poszczególnych podmiotów na zależne od człowieka, zamknięte granice. Te jednakże w akcie mowy mogą nie tylko zostać pokonane, lecz poprzez synchroniczny lub diachroniczny, ponadto dialogiczny przekaz rzeczywistości może nastąpić wynegocjowanie pluralistycznego spektrum doczesnej rzeczywistości podmiotów i ustanowienie świata. Rezultatem tego jest inter- i transsubiektywna, spontanicznie emergentna rzeczywistość o transcendentalnym charakterze, ponieważ - porównywalnie z listem - wskazuje ona przez siebie samą na coś, co jest poza nią. O ile uznamy tę kompleksowość za zasadę, będzie to równoznaczne z tym, iż otwarty list staje się konkretnym przedmiotem, z drugiej implikuje inny list - jeszcze nie otwarty, nie otrzymany, lecz potencjalnie możliwy. Tak nakreślona rzeczywistość rozgrywa się na trzech płaszczyznach, powodując jednocześnie trójwymiarowość przesłania. Przenosząc takie rozumienie na przekaz językowy własnego przesłania i refleksję nad własną wypowiedzią, zostaje ona umieszczona w kontekście, którego ostatecznie nie jesteśmy w stanie wyjaśnić. Musimy zatem uznać, iż w stosunku do nas samych i do naszego sformułowania nie możemy z całą pewnością stwierdzić, w czym tkwi centralna i rzeczywista wypowiedź własnego sformułowania. Nie jesteśmy również w stanie ostatecznie wyjaśnić jego faktycznej genezy ani "zrekonstruować kontekstów"10. Patrząc adekwatnie, nie możemy tego zrobić w odniesieniu do autora/autorki jako osoby obcej i z gruntu innej. Patrząc jeszcze inaczej: pomimo naszej naukowej skrupulatności i opierania się na cytatach zawsze pozostaje miejsce na wpływ i proces wewnętrzny, którego nie możemy objaśnić ani oznaczyć, ponieważ go jednoznacznie nie rozpoznajemy, a jeśli nawet to się udaje, to rozpoznawalność utrudnia kompleksowość zjawiska. Problematyczne dla badacza/badaczki okazuje się zatem jego/jej przywiązanie do własnego autorstwa. Trudne staje się przekazanie własnego i cudzego obrazu językowej rzeczywistości. Każda wypowiedź uaktualnia rzeczywistość i ustanawia jednocześnie częściowy dostęp do rzeczywistości. Przy tym wszystko to, co nowe, pozostanie także po zmianie powiązane z już istniejącym. W konsekwencji własna wypowiedź nie jest jedynie cytowaniem albo własną wypowiedzią, lecz zawsze jednym i drugim jednocześnie. Stawiając zatem pytanie, jakie jest pochodzenie własnej wypowiedzi, nie można uzyskać ostatecznego wyjaśnienia. Podczas gdy z naukowego punktu widzenia jest to problem dla badaczy/badaczek, którzy dążą do zminimalizowania tej tendencji, twórcy literaccy otwarcie się do tego przyznają:

Proszę Pana, to pytanie nie jest interesujące; nigdy nie można dokładnie powiedzieć, kto miał wpływ na autora, ponieważ nie można zrekonstruować kontekstów. Przejście od czytania do pisania, czy też od lektury niepoważnej do poważnej, następuje nagle. Do piętnastego roku życia może Pan czytać Karola Maya, a nagle czyta Pan Dostojewskiego. Stąd też rekonstrukcja tego wewnętrznego procesu jest praktycznie niemożliwa do zrozumienia11.

Nie chcę wykluczyć, iż także tu - w cytowanym fragmencie - może chodzić o strategiczną autoprezentację lub świadome inscenizowanie własnego autorstwa przez autora Heinricha Bölla. A mimo to: całość pozostaje prawdziwie otwarta i niedopowiedziana. Pewna doza niepewności oraz odrobina fantazji wydają się przy tym nieodzowne. Bez kreatywno-irracjonalnego momentu nawet teoretyczny umysł nie będzie w stanie opuścić stanu chwilowości i przejść do własnej przyszłości. Tym samym nie tylko epistemologicznie nie doświadczy własnego postępu jako kroku naprzód w doświadczaniu świata i we własnym myśleniu, lecz także nie będzie w stanie skonstruować go jako rzeczywistości i przekazać poprzez akt mowy, co w tym przypadku oznacza nic innego, jak ustanowienie na nowo cudzego autorstwa poprzez własne.

Autorstwo poprzez "autorstwo" jako konstrukt z dystansu

Grzeczność i szacunek nakazują, aby nie mówić o nieobecnych. Tym bardziej, aby nie mówić źle, a już w ogóle na temat tych, którzy odeszli na zawsze. Dlatego też w tym miejscu muszę coś wyznać: Nie mogę wypowiadać się na temat prywatnego Bölla jako autora publicznego, ponieważ, po pierwsze, nie znam i nie znałem Heinricha Bölla i nigdy ze sobą nie rozmawialiśmy. Poprzez krytykę tekstów źródłowych oraz intensywną lekturę mogę jedynie w sposób historycznie rekursywny i pojęciowy odkryć dla siebie autorstwo "Bölla", aby dyskutować o nim publicznie poprzez udział w rozmowie z innymi w aktualnym kontekście. Efektem takiej postawy będzie osiągnięcie dystansu. Jednocześnie, po drugie, jako określona "publiczność" jesteśmy zobowiązani do uznania pluralności publicznej, tzn. że każdy aktualny kontekst, który stwarzamy, powstaje pod nieobecność konkretnie Innego i permanentnie Innego. Zatem mówię teraz o prywatnym "Böllu" jako autorze "publicznym" i przedstawię najpierw podstawy polifonicznego sposobu odczytania, który był już przedmiotem dotychczasowych wywodów. Kieruje on uwagę w szczególności na konstrukcję i refleksję języka w ramach twórczości Heinricha Bölla. W kolejnym kroku zaprezentuję koncepcję sfery publicznej według Hannah Arendt jako podstawę opisu rzeczywistości. Jest to nieodzowne, ponieważ każde autorstwo jest tzw. zjawiskiem publicznym, a zatem potrzebuje publiczności do samoukonstytuowania się i można o nim dyskutować wyłącznie w tej sferze. Na zakończenie pokażę na przykładach kilka momentów strukturalnych sfery publicznej.

Taki model ujęcia prowadzi ostatecznie do następujących konsekwencji: (a) W ramach autorstwa Heinricha Bölla można opisać rozmieszczone biegunowo przestrzenie jako momenty strukturalne rzeczywistości. Przykładem tego mogłoby być sformułowane przeze mnie przeciwstawienie prywatności i publiczności, ale także kontrast pomiędzy indywiduum a grupą, sformułowany przez Ralfa Schnella w jego publikacji pt. Heinrich Böll und die Deutschen. Jako idealny typ konstrukcji pomocniczej jest to wymagane z analitycznego punktu widzenia, a zarazem niewystarczająco kompleksowe w ujęciu realistycznym. Mając powyższe na uwadze, rodzi się konieczność dyskusji. Tylko wówczas poprzez progresywną dyferencjację otwiera się konsensus w formie spektralności. (b) Polifoniczny sposób odczytania umożliwia jego analityczny opis na przykładzie konstrukcji autorstwa "Heinricha Bölla" poprzez własne autorstwo. Stanowi ono wprawdzie z jednej strony analityczny wyjątek jako subiektywny artefakt, z drugiej natomiast pozostaje jednocześnie powiązane dialogicznie w szerokim i wszechstronnym myśleniu poprzez zgodę i sprzeciw, i jest ponadto uważane za zasadniczo otwarte i niezakończone. Poprzez równoczesną ekspresję własnej i cudzej rzeczywistości przyjmuje to wyraz prawdziwej polifoniczności12. (c) Rezultatem nakreślonego w tym miejscu ujęcia jest w konsekwencji prywatny "Böll", którego przedstawiam jako mój sposób odczytania w ramach określonej "przestrzeni publicznej". Jest to moja konstrukcja i wynik niezależnego autorstwa. Jednak pomimo naukowej skrupulatności w przeciwstawianiu i łączeniu pozostaje część nieoznaczonego przekazu. Dlatego też przedstawienie i poddanie pod dyskusję autorstwa Heinricha Bölla oznacza jednocześnie przyjęcie możliwości zmiany. Zatem przyjmując za punkt wyjścia pewne autorstwo, które ulega rozszerzeniu, następuje przeniesienie owego już istniejącego do nowej, współczesnej rzeczywistości. Każde wcześniejsze autorstwo ulega przy tym - w wyniku skrupulatnej pracy - transformacji, a w swoim powtórzeniu poprzez produktywną recepcję reaktualizacji i rekonstrukcji.

Polifoniczny sposób odczytania

W dotychczasowych wywodach zostało już wspomniane, co rozumie się pod pojęciem autorstwa polifonicznego. Wychodząc od możliwości doświadczania różnic jako różnorodności języka i odmienności podmiotów w świecie, jego istotą jest sytuacyjny proces przekazu językowego pozycji własnej z przedstawioną lub oczekiwaną pozycją innego z jednoczesnym uwzględnieniem jego potencjalnie zasadniczo innej pozycji13. W centrum rozważania znajduje się podmiot działający poprzez akt mowy, który umiejscawia siebie we wszystkich trzech pozycjach i w ten sposób w wymianie i rozpatrywaniu języka konstytuuje siebie jako ja w świecie i jako część świata. Z takiego punktu widzenia dla podmiotu generalnie możliwa jest obserwacja przekazu językowego jako polifonicznego sposobu odczytania. Świadome oddziaływanie i sterowanie w przekazie własnego języka umożliwia adekwatnie skonstruowanie polifonicznego autorstwa. Wychodzę z założenia, że przedstawiony w tym miejscu model można opisać jako polifoniczną podstawę dla języka i subiektywizacji w ramach autorstwa Heinricha Bölla. Zarówno przykłady literackie, jak i komentarze teoretyczne wskazują dokładnie na tę jakościową koncepcję języka oraz ogólną dyferencjację subiektywności. W wygłoszonych w 1964 roku Frankfurter Vorlesungen Böll przypisuje językowi właśnie taką, konstytuującą podmiot jakość. Stwierdza on: "Wychodzę z założenia, że język, miłość, wiążą ludzi ze sobą, że przywiązują człowieka do samego siebie, do innych, do Boga - monolog, dialog, modlitwa"14.

Powtórzę jeszcze raz: Język przywiązuje człowieka do siebie samego, do innych ludzi oraz do Boga. Tym samym zostają wymienione trzy instancje ważne dla ukonstytuowania się subiektywności: Pierwszą instancją jest podmiot mówiący do siebie (monolog), drugą instancją jest podmiot, do którego skierowana jest wypowiedź (dialog), trzecią natomiast, nadrzędną w stosunku do podmiotu, staje się Bóg. Pomiędzy tymi instancjami język stanowi dynamiczny materiał przekazu subiektywności jako doświadczania różnic. Ta teoretyczna podstawa jest obecna nie tylko w autorstwie Heinricha Bölla, lecz także ma centralne znaczenie dla Hannah Arendt15. Również dla niej sam język stanowi zdolny do wchodzenia w relacje moment strukturalny w polemice człowieka z samym sobą i ze światem. W swoim założeniu potencjalnie homofoniczny (monologiczny) lub polifoniczny (dialogiczny) język przenosi znaczenie i zasadniczo przyczynia się do pluralności opisu rzeczywistości. Istotny ze społecznego punktu widzenia staje się on w szczególności przez to, iż zasadniczo może służyć jako wyznacznik jakościowy dla deskrypcji budowy strukturalnej danego społeczeństwa i jego języka poprzez język. Mówiąc innymi słowami: przez obserwację języka społeczeństwa można z kolei opisać jego stan poprzez język.

Zastosowana w tym miejscu koncepcja polifonicznego autorstwa została pierwotnie opracowana przez Michaiła Bachtina w oparciu o powieści Dostojewskiego. Bachtin wyszedł z założenia, iż Dostojewskiemu jako autorowi udało się stworzyć w swoich tekstach kompozycję polifoniczną, która w sposób kontrapunktowy odwzorowuje językowo dźwięczną różnorodność społeczeństwa na płaszczyźnie tekstu. Przy tym autor pozostaje suwerenny wobec całości, a przez to wobec polifonicznego tekstu. Jednocześnie język postaci jest niezależny i nie stanowi bezpośredniego głosu autora ani narratora16. Kluczowy dla interpretacji Bachtina jest sposób, w jaki rozumie on język. Wychodząc od Ferdynanda de Saussure'a, rozróżnia on językową jakość w mowie i w tekście. Najmniejszą mającą znaczenie jednostką jest słowo. Słowa mogą być monologiczne, jeżeli w swojej semantyce są one nośnikami zawężonego znaczenia normatywnego. Dialogicznymi (polifonicznymi) są wówczas, gdy zachowują w swoim znaczeniu zasadniczą koncepcję wielogłosowości (polifonii). Taki sposób rozumienia semantycznej spektralności w konfrontacji ze słowami odnajdujemy również u Bölla. I tak w wywiadzie z Sigrid Löffler w roku 1982 uczynił on słowo "fracht" przedmiotem swoich osobistych badań17, tak samo również w swoim przemówieniu z Wuppertalu z 1959 roku pt. Die Sprache als Hort der Freiheit, gdzie stwierdza:

Kto z oddaniem zajmuje się słowami, do czego ja sam pragnę się przyznać, będzie, im dłużej to trwa, coraz bardziej skłonny do refleksji, ponieważ nic nie ocali go przed odkryciem, jak bardzo podzielone są słowa w naszym świecie18.

Jeżeli, mając powyższe na uwadze, będziemy rozpatrywać zjawisko polifonii jeszcze przed zbudowaniem konsensusu pomiędzy mówiącymi, znajdziemy się w miejscu językowego przekazu podmiotu, który mówiąc, oczekuje rezonansu19. W moim sposobie odczytania nie szukam zatem polifonicznej powieści u Heinricha Bölla, ani nie zajmuję się badaniem intertekstualności, lecz poprzez moją koncepcję polifonicznego autorstwa cofam się o krok, wracając mianowicie do genezy językowej autorstwa jako pracy nad językiem i poszukiwaniem ekspresji poprzez przekaz własnego i cudzego. W oparciu o rozumienie językowe produkcji i tekstu20, które poprzedza tekst zwarty, skoncentruję się na słowie dialogicznym jako punkcie wyjścia dla deskryptywnej analizy i interpretacji.

Posługuję się więc autorstwem Bölla jako punktem wyjścia dla rozważań, ponieważ Böll opisuje swoje własne autorstwo w samoświadomości pracy nad językiem jako konstrukcji subiektywnej rzeczywistości. We Frankfurter Vorlesungen Böll określa siebie jako autora w sposób następujący: "Autor szuka ekspresji, szuka stylu (...) Autor nie bierze rzeczywistości, on ją ma, tworzy ją (...)"21. Autorzy/autorki są specyficznymi pośrednikami rzeczywistości i wykorzystują do tego język. W szczególny sposób uwrażliwiają się na niego i profesjonalizują proces słowotwórstwa oraz genezy znaczenia. W ten sposób w progresywnym przekazie języka pomiędzy ja a światem możliwe jest, aby we własnym autorstwie świadomie utworzyć "przestrzeń wewnętrzną" ("Zwischenraum")22 jako autonomiczną subiektywność. Poprzez upublicznienie języka proces ten staje się zrozumiały, jednakże traci subiektywną autonomię, która paradoksalnie właśnie w ten sposób zostaje potwierdzona. Przy tym rola autora/autorki jako pisarza/pisarki jest szczególna, dlatego że poprzez zgodę/sprzeciw dąży on/ona do refleksji na temat granic różnorodności i ich wyznaczania poprzez język. Rola ta nie jest jednakże niczym niezwykłym, gdyż każdy człowiek funkcjonuje w ramach społeczeństwa jako podmiot mówiący dokładnie w ten sposób i poprzez język konstytuuje ja oraz świat. Przy tym słowotwórstwo i słownictwo mogą się od siebie różnić lub do siebie upodabniać w zależności od grupy lub sytuacji. Tak oto wyjaśnia tę sytuację H. Böll:

W tym miejscu nie jest moim zadaniem, aby zbadać, jak wygląda estetyka humanizmu w języku mówionym - w słownictwie polityka, sprzedawcy, nauczyciela, małżonków, profesora, szefa i każdego z ich partnerów; jest to zazwyczaj terminologia zdobycia i utrzymania władzy, posiadania racji, która nie powstaje przy kontakcie z partnerem, lecz wcześniej, w oparciu o jego wyobrażenie, lub została nabyta poprzez szkolenie. Im większa władza, tym bardziej nic nieznaczące staje się słownictwo, zasobne w słowa i nic nieznaczące; wzbraniam się przed tym, aby określać je mianem frazesowego, ponieważ fraza niesie w sobie stylistyczne piękno (...)23.

Także my nie chcemy w tym miejscu zajmować się kwestią estetyki humanizmu na płaszczyźnie języka i zbyt daleko zaprowadziłaby nas chęć dyskusji o aspekcie oddziaływania władzy na akt mowy. Aczkolwiek w cytowanym fragmencie możemy - moim zdaniem - zauważyć ogólną wrażliwość na język na płaszczyźnie słownej. Obejmuje ona co najmniej trzy aspekty: Po pierwsze, język jako zasób słownictwa może służyć do obserwacji i opisu różnych grup społecznych. Po drugie, możliwa jest różnica w stosowaniu języka i słowotwórstwa z uwzględnieniem lub wyłączeniem partnera. Po trzecie, zamierzone sterowanie słowotwórstwem i posługiwaniem się słownictwem języka może spowodować zmianę jakościową. W ten sposób dochodzimy ostatecznie do politycznego charakteru języka, istotnego dla Bölla i jego twórczości24.

Sfera publiczna jako przestrzeń rezonancyjna pluralności

Opisywanie i dyskutowanie o polifonicznym autorstwie z wykorzystaniem definicji polifonicznego autorstwa przyjmuje za podstawę obserwację języka jako czynnika pluralistycznego i miejsca przenikania się własnego z cudzym. Miejscem przekazu jest podmiot działający poprzez akt mowy. Przedmiotem przekazu jest sam język. Centralny element składowy przekazu językowego stanowi słowo dialogiczne jako nośnik semantycznej spektralności. Każda obserwacja wynika z kontekstu publicznego i oznacza subiektywizację pozytywnego lub negatywnego doświadczania różnic. W wydarzeniu własnej ekspresji jako wyniku przekazu językowego obserwacja i podmiot wchodzą w nowy kontekst i stają się publicznie widoczne wówczas, jeżeli jest on zauważalny i ma wpływ na zachowanie partnera. W następstwie poprzez rezonans pozytywny (zgoda, powtórzenie) lub negatywny (sprzeciw, odrzucenie) podmioty i ich świat sukcesywnie konstytuują się we wzajemnym stosunku poprzez język. Jeżeli znajdują w nim odzwierciedlenie progresywna odnowa i postępująca dyferencjacja, powstaje pluralność jako podstawa dla polifoniczności. W świadomości tego założenia może odbywać się obserwacja języka jako polifonicznego sposobu odczytania. Wynika z niej subiektywne działanie w świadomości przekazu językowego jako polifoniczne autorstwo. Taka forma subiektywności konstytuuje się poprzez rezonans publiczny.

Jako osobista ekspresja i własne autorstwo jest on społecznie istniejący, a zarazem rzeczywisty tylko wówczas, jeżeli upublicznienie daje początek nowemu działaniu. Każde autorstwo w sposób adekwatny konstytuuje się jako specyficzna forma subiektywności poprzez upublicznienie języka i jego rezonans w świecie. Przy tym publiczność stanowi przestrzeń, w której działające poprzez akt mowy podmioty wchodzą we wzajemne relacje i gdzie wspomniany proces interakcji może być obserwowany i opisany. Odpowiada to zasadniczo koncepcji publiczności, którą Hannah Arendt przedstawia w swojej pracy Vita activa jako typ idealny, a Hannes Bajohr określa mianem "politycznej"25. Opisana tutaj sfera publiczna jest dokładnie tym miejscem, gdzie dźwięczna obecność podmiotów może prowadzić do progresywnego rozwoju pluralistycznej społeczności. Ponadto stwarza ona przestrzeń dla wyrażenia potencjału ogólnej "dźwięczności" ludzkiego świata, a zarazem sformułowania polifonicznej rzeczywistości. Przy tym, co początkowo umożliwia polifoniczność - pluralność jako paradoks równoczesności - różni się od zgodności w rozumieniu Arendt26. Jest to warunek podstawowy komunikacji i budowania konsensusu jako kompromisu pomiędzy różnicami.

Rezygnacja z prywatności i momenty strukturalne sfery publicznej

Jak już uprzednio stwierdziłem, nie mogę wypowiadać się na temat prywatnego Bölla. Przy tym można by założyć, iż właśnie wydane niedawno pamiętniki wojenne27 umożliwiają jako dokument bezpośredni wgląd w jego prywatność. Böll pisze jako żołnierz, nie jako pisarz. Pisze w ekstremalnych warunkach frontowych, z lazaretu i z zaplecza frontu. Oryginalny język jest fragmentaryczny i w taki sam, niekompletny sposób, przedstawia wojenną rzeczywistość z perspektywy jednostki. Lecz o ile język pozornie zbliża nas do tej osoby, upublicznienie oznacza jednoczesną rezygnację z prywatności. Tylko dlatego, iż pamiętniki wojenne są ogólnie dostępne, możemy uczynić z nich przedmiot dyskusji i interpretacji. W ten sposób stają się one przedmiotem autorstwa. Profil autora Heinricha Bölla jako konstrukcja publiczna zostaje przez to poszerzony o nowy aspekt. Także każda interpretacja i dyskusja w odniesieniu do autorstwa Heinricha Bölla oznacza poszerzenie tejże konstrukcji. Przy tym rozwinięta w oparciu o polifoniczny sposób odczytania i przedstawiona w tym miejscu perspektywa wywodzi się z początkowo prywatnej polemiki z autorem "Heinrichem Böllem". Przedstawiona w takim związku konstrukcja traci swoją subiektywność w kontekście publicznym. Jednocześnie sfera publiczna zyskuje w ten sposób na pluralności, ponieważ jej podmioty występują jako różniące się od siebie. Stanowią one wówczas momenty strukturalne sfery publicznej. Taką strukturę Böll zasadniczo opisuje we Frankfurter Vorlesungen:

Chociaż piszę jako samotny, dysponując tylko stosem kartek papieru, pudełkiem zatemperowanych ołówków, maszyną do pisania, nigdy nie czułem się jak samotny, lecz jak związany. (...) Związany (...) z czasami i współczesnością, jednakże bez sprzymierzeńców - oczywiście liczą się prywatne przyjaźnie, także czytelnicy, ale oni nie zastąpią przymierza; dla kogoś, kto publikuje, sprzymierzeńcem jest tylko ten, kto jest publiczny jak on sam28.

Jako związany z przeszłością i współczesny Böll stawia swoją własną subiektywność w kontekście sfery publicznej. Zwraca on uwagę na to, iż w kontekście publicznym trzeba aktywnie zrezygnować z prywatności, aby pojawiła się jako subiektywność związku. Tylko wówczas działanie poprzez akt mowy może się przyczynić do dyferencjacji społecznej i powstania pluralistycznej publiczności. Mnogość niezależnych podmiotów ujawnia się dopiero poprzez dźwięczny rezonator, w którym zgoda (także w sprzeciwie) jako konsensus co do języka i różnorodności świata przedstawionego może zostać osiągnięta w dialogu. Jest to podstawa strukturalna o elementarnym charakterze przede wszystkim w obrębie społeczeństwa demokratycznego. Jeżeli pojawiają się publiczne kontrowersje, wówczas nie liczą się przyjaciele/przyjaciółki, czytelnicy/czytelniczki lub indywidualny sukces na rynku wydawniczym, lecz wyłącznie fakt, kto swoją własną osobą stanowi podmiot publiczny i aktywnie artykułuje swój głos, przyczyniając się do poszerzania spektralności społecznej. Pluralności nie można przedstawić poprzez głos jednostki jako reprezentanta. Dlatego Böll w rozmowie z Sigrid Löffler jako działający w pojedynkę zdecydowanie przeciwstawia się funkcjonalizacji, ponieważ społeczeństwo "za bardzo obciąża tych tzw. samotnych wojowników, jednocześnie samemu pozbywając się ciężaru"29. Odpowiedzialność musi ponosić każdy/każda z osobna, za siebie i za społeczeństwo. Każdy/każda jest związanym/ą i współczesnym/ą. Pluralność wymaga aktywności. Jest to adekwatne do wezwania Bölla w Der Zeitgenosse und die Wirklichkeit: "Nie ma niczego, co nas nic nie obchodzi, co twierdząco oznacza, że wszystko trochę nas obchodzi"30. Każdy/każda z osobna jest w stanie i w obowiązku, aby aktywnie uczestniczyć w rzeczywistości i we wspólnym świecie, i aby kształtować je z własnej pozycji poprzez przejęcie roli prywatności, to znaczy: publicznie kształtować odpowiedzialną rzeczywistość mową i działaniem.

Tłumaczył Krzysztof Kłosowicz

Bibliografia

Arendt H., Vita activa oder Vom tätigen Leben, Chicago 1958 (182016, 2002).

Bachtin M., Die Ästhetik des Wortes, tłum. S. Reese, Frankfurt a. M. 1997.

Bachtin M., Probleme der Poetik Dostoevskijs, tłum. A. Schramm, München 1971.

Bajohr H., Dimensionen der Öffentlichkeit. Politik und Erkenntnis bei Hannah Arendt, Berlin 2011.

Böll H., Der Zeitgenosse und die Wirklichkeit (1954), w: Werke. Kölner Ausgabe, t. 7, red. R. Schnell, Köln 2002-2010, s. 379-383.

Böll H., Die Sprache als Hort der Freiheit. Rede gehalten anläßlich der Entgegennahme des Eduard-von-der-Heydt-Preises der, Stadt Wuppertal am 24.01.1959, w: Werke. Kölner Ausgabe, t. 10, red. V. Böll, s. 536-541.

Böll H., Frankfurter Vorlesungen (1964), Werke. Kölner Ausgabe, t. 14, red. J. Schubert, s. 139-201.

Böll H., "Gewissen der Nation? Reiner Quatsch". Interview mit Sigrid Löffler (1982), w: Werke. Kölner Ausgabe, t. 26, red. J. Schubert, s. 174-180.

Böll H., Im Gespräch: mit Heinz Ludwig Arnold (1971), w: Werke. Kölner Ausgabe, t. 24, red. J. H. Reid, R. Schnell, s. 267-311.

Böll H., Manchmal möchte man wimmern wie ein Kind. Die Kriegstagebücher 1943 bis 1945, Köln 2017.

Böll H., Versuch über die Vernunft der Poesie. Nobelvorlesung, gehalten am 2. Mai 1973 in Stockholm, w: Werke. Kölner Ausgabe, t. 18, red. V. Böll, R. Schnell, s. 200-217.

Böll H., Werke. Kölner Ausgabe, red. Á. Bérnath i in., Köln 2002-2010.

Schnell R., Der Dichter als Ärgernis. Heinrich Böll und die deutsche Öffentlichkeit, w: Spielräume: Ein Buch für Jürgen Fohrmann, red. J. Brokoff, Bielefeld 2013, s. 211-221.

Schnell R., Heinrich Böll und die Deutschen, Köln 2011.

Schubert J. "Aufklärung in allen Ständen...". Marginalien zu Ästhetik und Sprache Heinrich Bölls, w: "Ich sammle Augenblicke". Heinrich Böll 1917-1985, red. W. Jung, Bielefeld 2008, s. 235-248.

Schubert J., Heinrich Böll, Darmstadt 2017.

Schubert J., Heinrich Böll, Paderborn 2011.

Żyliński L., Heinrich Bölls Poetik der Zeitgenossenschaft, Toruń 1997.

1 Niniejszy artykuł powstał w oparciu o wystąpienie wygłoszone w dniu 19 października 2017 roku podczas konferencji w Katowicach, organizowanej z okazji 100-lecia urodzin Heinricha Bölla. Z uwagi na zaprezentowany przeze mnie opis autorstwa polifonicznego koncentruję się głównie na konstrukcji języka podmiotu mówiącego jako zróżnicowanym przekazie treści własnych i cudzych, dlatego też zdecydowałem się zachować także w artykule styl przemówienia.

2 H. Böll, Frankfurter Vorlesungen (1964), w: tegoż, Werke. Kölner Ausgabe [KA]. Korzystam z tego dwudziestosiedmiotomowego wydania, pod red. Á. Bernátha i in., które ukazywało się w kolońskim wydawnictwie Kiepenhuer & Witsch w latach 2002-2010, t. 14, s. 139-201, s. 139 i nast. W dalszej części podaję tytuł skrócony KA wraz z numerem tomu. O "współczesności jako stylu myślenia" u Bölla mówi Jochen Schubert. Por. J. Schubert, Heinrich Böll, Paderborn 2011, s. 39-41; o poetyce i zasadzie współczesności por. L. Żyliński, Heinrich Bölls Poetik der Zeitgenossenschaft, Toruń 1997. Wszystkie tłumaczenia, jeśli nie podano inaczej, autorstwa K.K.

3 Przedstawione w tym miejscu sformułowania opierają się w szczególności na: R. Schnell, Der Dichter als Ärgernis. Heinrich Böll und die deutsche Öffentlichkeit, w: Spielräume: Ein Buch für Jürgen Fohrmann, red. J. Brokoff i in., Bielefeld 2013, s. 211-221; tenże, Heinrich Böll und die Deutschen, Köln 2011; J. Schubert, "Aufklärung in allen Ständen...". Marginalien zu Ästhetik und Sprache Heinrich Bölls, w: "Ich sammle Augenblicke". Heinrich Böll 1917-1985, red. R. Schnell, W. Jung, Bielefeld 2008, s. 235-248; J. Schubert, Heinrich Böll, Darmstadt 2017.

4 Pojęcie literackości utworów Bölla obejmuje w moich rozważaniach aspekt polityczny.

5 H. Böll, Der Zeitgenosse und die Wirklichkeit (1954), KA 7, s. 379-383, s. 382. W artykule wykorzystano manuskrypt audycji dla NWDR (Köln) w wersji drukowanej. Audycja została nadana w dniu 13.09.1954. Treść audycji, por. s. 713-719.

6 "siedzimy na wąskim widelcu i przemijamy z czasem", w: tamże, s. 379.

7 Jochen Schubert mówi o tym, iż fantazja posiada "korektywny potencjał". Rzeczywistości doświadcza się poprzez fantazję. Przy tym "awansuje [ona] (...) do miejsca medialnej spontaniczności syntezy tego, co odbieramy ("faktów") i co mamy poznać ("rzeczywistość")". Por. J. Schubert, "Aufklärung in allen Ständen...", dz. cyt., s. 243.

8 H. Böll, Der Zeitgenosse und die Wirklichkeit, dz. cyt., s. 379.

9 Tamże.

10 Tenże, Im Gespräch: mit Heinz Ludwig Arnold (1971), KA 24, s. 267-311, s. 268.

11 Tamże.

12 Autor niniejszego artykułu rozróżnia pomiędzy dwoma pojęciami: "das Eigene" i "das eigene". Pierwszego używa rzeczownikowo, drugiego przymiotnikowo. Przełożenie obu pojęć na język polski przysparza tłumaczowi problemów, nie jest to zresztą konieczne w kontekście całego wywodu o autorstwie i polifoniczności.

13 M. Bachtin, Die Ästhetik des Wortes, tłum. z rosyjskiego S. Reese, Frankfurt a. M. 1997, s. 67.

14 H. Böll, Frankfurter Vorlesungen, dz. cyt., s. 142.

15 H. Arendt, Vita activa oder Vom tätigen Leben. Tytuł oryginału: The Human Condition, Chicago 1958, korzystano z wydania: München 2016, tu s. 213-222.

16 Por. M. Bachtin, Probleme der Poetik Dostoevskijs (tytuł oryginalny: Problemy poëtiki Dostoevskogo, Moskva 1963), tłum. A. Schramm, München 1971, np. s. 50.

17 H. Böll, "Gewissen der Nation? Reiner Quatsch". Interview mit Sigrid Löffler (1982), KA 26, s. 174-180, s. 178.

18 Tenże, Die Sprache als Hort der Freiheit. Rede gehalten anläßlich der Entgegennahme des Eduard-von-der-Heydt-Preises der Stadt Wuppertal am 24.1.1959, KA 10, s. 536-541, s. 536.

19 M. Bachtin, Die Ästhetik des Wortes, dz. cyt.

20 Por. o postulacie, aby autorstwo Bölla rozumieć poprzez jego "estetyczny stosunek produkcyjny". R. Schnell, Der Dichter als Ärgernis, dz. cyt., s. 219.

21 Por. H. Böll, Frankfurter Vorlesungen (1964), KA 14, dz. cyt., s. 160 i nast.

22 Por. tenże, Versuch über die Vernunft der Poesie. Nobelvorlesung, gehalten am 2. Mai 1973 in Stockholm, KA 18, s. 200-217.

23 Tenże, Frankfurter Vorlesungen, dz. cyt., s. 14 i nast.

24 W rozmowie z Sigrid Löffler, we Frankfurter Vorlesungen oraz w Wuppertaler Rede H. Böll podkreśla polityczny aspekt języka jako "środka strategicznego", jego działanie jako potencjał siły oraz oddziaływanie. Por. H. Böll, "Gewissen der Nation? Reiner Quatsch", dz. cyt., s. 178; tenże, Frankfurter Vorlesungen, dz. cyt., s. 15 i nast.; tenże, Die Sprache als Hort der Freiheit, dz. cyt., s. 537.

25 H. Bajohr, Dimensionen der Öffentlichkeit. Politik und Erkenntnis bei Hannah Arendt, Berlin 2011, s. 8.

26 Por. H. Arendt, Vita activa, dz. cyt., s. 213.

27 H. Böll, Manchmal möchte man wimmern wie ein Kind. Die Kriegstagebücher 1943 bis 1945, Köln 2017.

28 Tenże, Frankfurter Vorlesungen, dz. cyt., s. 139 i nast.

29 Tenże, "Gewissen der Nation? Reiner Quatsch", dz. cyt. , s. 179.

30 Tenże, Der Zeitgenosse und die Wirklichkeit, dz. cyt., s. 379.

Wstęp

Prezentowana publikacja stawia sobie za cel przypomnienie i przybliżenie polskim czytelnikom postaci oraz utworów Heinricha Bölla. Ten niemiecki pisarz, niezwykle popularny i ceniony za życia (1917-1985), w ostatnich latach został nieco zapomniany. Do dziś czytany może być Böll jako swoisty kronikarz bońskiej Republiki Federalnej. Urodzony w Kolonii jeszcze w cesarskich Niemczech w środku trwającej Wielkiej Wojny, dzieciństwo i młodość spędził w czasach Republiki Weimarskiej oraz Trzeciej Rzeszy. Jako zwykły żołnierz Wehrmachtu całą wojnę spędził w mundurze, stając się po 1945 roku wyrazicielem postawy milionów podobnych jemu Niemców młodego, straconego pokolenia. Od początku wiedział, że jego powołaniem jest literatura. Pisał o bezdennej głupocie i nudzie wojny, o winie mieszczaństwa, które wysłało na front swych synów i poświęciło życie i majątek dla ułudy panowania nad światem. O zmaganiu z konwenansem społecznym oraz obłudą religijną, o kalekich rodzinach bez poległych czy internowanych ojców i o podskórnej obecności faszystowskiej mentalności w społeczeństwie RFN za rządów kanclerza Adenauera.

Prostolinijna autentyczność autora i poczytność jego prozy wyniosły go do pozycji narodowego sumienia, której nie chciał pełnić, i być może dlatego widziano go w tej roli. Publikując w 1959 roku Bilard o wpół do dziesiątej - panoramę niemieckiej historii opowiedzianą na przykładzie losu trzech pokoleń nadreńskiej rodziny - wpisał się w odnowę niemieckiej prozy. Wraz z wydanymi w tym samym roku powieściami Blaszany bębenek Güntera Grassa oraz Domniemania w sprawie Jakuba Uwe Johnsona przyczynił się do zakończenia kwarantanny niemieckiej kultury w świecie. Wybór na przewodniczącego światowego PEN Clubu w 1971 roku oraz wyróżnienie literacką Nagrodą Nobla w roku 1972 potwierdziły pisarską klasę i międzynarodowe znaczenie Bölla.

Mimo tak spektakularnych sukcesów nie był Böll pisarzem spełnionym i pogodzonym ze światem. Chciał być niewygodny i radykalny w krytyce i pisząc, ukazywać nieupudrowaną prawdę z punktu widzenia zwykłego człowieka. Żadne nagrody nie były w stanie obłaskawić jego temperamentu polemicznego, a publicystyka i wypowiedzi w mediach czyniły go znanym i kontrowersyjnym jednocześnie. Krytyka hierarchii kościelnej z pozycji wierzącego katolika, zachodnioniemieckiej prasy z pozycji uczestnika debaty publicznej oraz rządzących z pozycji zaangażowanego obywatela utrwaliła szczególnie w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych obraz Bölla jako - dla konserwatywnej części publiczności - niewygodnego mąciciela (łącznie z podejrzeniem wspierania terrorystów z RAF), zaś dla liberalnej i lewicowej części niemieckiego społeczeństwa jako nieugiętego obrońcę zasad sprawiedliwości i braterstwa.

Proza Bölla towarzyszyła Niemcom do ostatnich dni jego życia, została też przełożona na kilkadziesiąt języków, przybliżając za granicą literaturę zachodnioniemiecką. Również w Polsce powieści Bölla zaczęły być wydawane już od 1956 roku. Niemiec, a pacyfista; katolik, a krytyczny; człowiek Zachodu, a powątpiewający w kapitalizm - ta nieoczywista mieszanka ciekawiła i przyciągała. Wczesna twórczość stała pod znakiem sprzeciwu wobec roszczeń władzy, naruszających kondycję człowieka. W kolejnych latach emblematami swej prozy uczynił Böll poszukiwanie "estetyki człowieczeństwa" w społeczeństwie opartym na konsumpcji i dążeniu do zysku oraz kreacji autorskiej "poetyki współuczestnictwa" w krytycznym zwarciu ze swoją współczesnością.

Zebrane w tomie artykuły poświęcone twórczości Heinricha Bölla przynoszą próby tematycznej syntezy pewnych istotnych wątków tego pisarstwa oraz teksty analityczne, poświęcone interpretacji pojedynczych utworów. Dopełniają to szkice o recepcji dzieła Bölla. Większość publikowanych studiów stanowią napisane na potrzeby polskich czytelników wersje referatów wygłoszonych na międzynarodowej konferencji z okazji stulecia urodzin autora Utraconej czci Katarzyny Blum, która odbyła się w Katowicach w październiku 2017 roku.

Renata Dampc-Jarosz / Leszek Żyliński

Katowice - Toruń, w maju 2018 r.

Spis treści

Wstęp

I. HEINRICH BÖLL - PISARZ I CZŁOWIEK

René Böll, Heinrich Böll: "Maszerować nie chcę i nie mogę"

Leszek Żyliński, Heinrich Böll: portret pisarza i obywatela

Bernd Balzer, Poszukiwanie AUTORA Heinricha Bölla

Clemens Fuhrbach, Prywatny "Böll" jako autor publiczny

II. PODMIOT VERSUS HISTORIA

Paweł Meus, Przestrzenie I i II wojny światowej - próba analizy na przykładzie Na Zachodzie bez zmian Ericha Marii Remarque'a i Gdzie byłeś, Adamie? Heinricha Bölla

Wolfgang Brylla, Między niewypowiedzialnością narracji a narracją niewypowiedzialności. Przemyślenia nad pamiętnikami wojennymi Heinricha Bölla

Marek Kryś, Heinrich Böll i kino niemieckie na przykładzie adaptacji Chleba najwcześniejszych lat Herberta Vesely'ego

Barbara Pogonowska, "Istnieje taka Irlandia". O wyprawie Heinricha Bölla do krainy magii i poezji w Dzienniku irlandzkim

Bruno Arich-Gerz, Böll i Berno, albo: O cudach i mocy oddziaływania. O braku ojca po II wojnie światowej w powieści Nie strzeżone progi (1954) i filmie Sönke Wortmanna z 2003 roku

III. BYĆ ZAANGAŻOWANYM

Arletta Szmorhun, Kościół i przemoc. Heinricha Bölla de(kon)strukcja katolicyzmu instytucjonalnego

Tobiasz Janikowski, Proces sądowy jako burzliwe spotkanie rodzinne. Figury swojskości i obcości w opowiadaniu Koniec podróży służbowej Heinricha Bölla

Paweł Piszczatowski, Heinrich Böll i Paul Celan. Historia trudnej przyjaźni

Elsbeth Zylla, Heinrich Böll i Lew Kopielew

Ralf Schnell, Tak wiele miłości na raz. Baader, Meinhof i konsekwencje

Basil Kerski, "Należy się energicznie sprzeciwiać, gdy jest się zwolennikiem odprężenia". Heinrich Böll i wsparcie opozycji demokratycznej w Polsce

Grażyna Barbara Szewczyk, Heinrich Böll i Horst Bienek. Rozmowy o literaturze i dylematach współczesnego pisarza

IV. BÖLL INTERDYSKURSYWNIE

Renata Dampc-Jarosz, "A geography of the soul". O znaczeniu Renu w esejach Heinricha Bölla

Maria Wojtczak, Heinrich Böll o sztuce i religii. Notatki na marginesie pewnego eseju

Paweł Zimniak, Ciało a estetyka cierpienia w twórczości Heinricha Bölla

Zbigniew Feliszewski, "Konsumpcja bezużytecznego czasu". Hein­rich Böll wobec konsumpcjonizmu na przykładzie Anegdoty o upadku moralności pracy

V. RECEPCJA W POLSCE I ZA GRANICĄ

Krzysztof Okoński, Heinrich Böll a współczesny polski dyskurs pamięciowy

Astrid Shchekina-Greipel, Heinrich Böll w oczach sowieckiego aparatu ds. kultury

Andriej Kotin, Obcość udomowiona, czyli wybrane aspekty recepcji Heinricha Bölla w rosyjskiej przestrzeni kulturowej

Janina Gesche, Życie i twórczość Heinricha Bölla w szwedzkich opracowaniach na temat współczesnej literatury niemieckiej

Noty o autorach

Indeks nazwisk