Jeżeli-że cię zapomnę, o Jerozalemie,
niech zapomni sama siebie prawica moja.
Psalm CXXXII.
----------
W twoje chóry, pieśni nasza,
Czegoż-bo nie wplecie?
Od ołtarza do pałasza
Wszystko, co na świecie...
Z ciebie, z ciebie powyrasta
Nowy lud - i miasta...
Ty przelecisz granic straże,
Kraty cytadeli,
I zadziwia się mocarze,
Że cię nie widzieli;
I zadziwisz myślicieli,
Że tak skromna szata
I że prządka u kądzieli
Tak wysoko lata.
Zdarłeś piórka do pisania,
Panie Mikołaju,
Wzrosną piórka do latania
Po nietwoim kraju;
Tylko z Bogiem i z tą wolą,
Co w łasce u Boga -
A popioły zaswywolą,
Wstrząśnie się podłoga
I ze sklepień podkościelnych,
I z oranej ziemi.
Wielu wstanie nieśmiertelnych
Z szablami jasnemi.
Pierwsi będą od przeszłości,
Od przyszłości drudzy.
Tamci króla jegomości,
Ci królowej słudzy.
Jak kto kocha, tak niech kocha,
Szczęść, mu, Panie Boże!
Równie dobry pług, jak socha,
Jeśli dobrze orze.
Niech bywalcy, co za morzem
Strasznie się zmądrzyli,
Szydzą zdrowi, że dziś orzem,
Jak starcy uczyli.
Z Bogiem, z Bogiem, panie bracie,
Jeszczeć to się zmieni!
Niechno jeden spocznie w chacie,
Drugi się ożeni.
Tylko śmiechu nie odmieniem
Z tych pociesznych swarów,
Co nie warte (z przeproszeniem)
I smyczy ogarów!
Tylko zmienim nienawiści.
Cnocie hołd oddamy
I mądrości, co wyczyści
Po łańcuchach plamy.
Po łańcuchach cytadeli,
Co aż serce toczą,
I tych, cośmy nie widzieli,
Że są, ale tłoczą.
I tych w prawo, i tych w lewo,
I tych od zachodu,
Gdzie jest pono wolne drzewo.
Ale człek mrze z głodu.
Wolność w Polsce będzie inna,
Nie szlachecko-złota,
Ni słomiana wolność gminna
Od płota do płota,
Ni słowieńsko przepaścista
O tatarskim czynie,
Ni ta, z której kabalista
Śni o gilotynie.
Wolność będzie z dobrej woli,
Jak w pieśni rymowej,
Gdzie i z nutą myśl swawoli
I nuta gra słowy.
Każdy Polak z łaski bożej
Swój, a narodowy;
Jeśli albo przez się tworzy
Dla Polski, królowej,
Lub przez Polskę dla jej dzieci
Z wysokości świeci.
Przez się tworzy narodowi,
Kto się doskonali;
A przez naród człowiekowi,
Kto naród ocali.
Lecz ta Polska nieskończona
Przez cel, którym pała;
Więc to tylko dwa ramiona
Świeckiego jej ciała.
Dwa ramiona orła - krzyża -
Co spodem jest z roli.
Górą k'niebu się przybliża
Przez to, co go boli.
A przez rolę czyni wiara,
Bo rzucasz nasienie,
I już Bóg się o nie stara,
By miało korzenie.
A zaś przez się (więc przez życie)
Czyni umiejętność.
Co nadziei ma sowicie,
Nie dba o majętność.
A przez miłość - dobrej woli
Narodu stróżowie,
Co nie z roli, ani z soli,
Lecz z ciernia na głowie.
A przez wiarę tylko w Boga
Równość jego synów,
A przez miłość tylko droga
Do braterstwa czynów.
A przez pewną swych kolei, Choć wgórę podrywa. Chrześcijańską moc nadziei Wolność się zdobywa.
Wolność bowiem to nadzieja, Zawsze ona wdali; Zawsze u niej "ja" i "nie-ja" I zawsze się pali.
Wolność nie jest to dziewica, Jak marzy pacholę. Ni płaczliwa pokutnica W niedostępnym dole.
RESZTA TEKSTU DOSTĘPNA W PEŁNEJ WERSJI.