Pies w domu. Instrukcja obsługi - Barbara Sieradzan

Kup ebooka

24.99 zł
11.25 zł (19,99 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Od autorki

Psy to­wa­rzy­szy­ły mi od chwi­li mo­ich ra­do­snych na­ro­dzin. Zwa­żyw­szy na ich po­wi­no­wac­two z wil­ka­mi, moż­na by rzec, że wy­szłam z wil­cze­go gniaz­da. By­łam je­dy­nacz­ką w wie­lo­po­ko­le­nio­wej ro­dzi­nie, w któ­rej wszy­scy ko­cha­li psy. A że moje racz­ko­wa­nie przy­pa­dło na wiek wcze­snosz­cze­nię­cy ostat­nie­go mio­tu ulu­bie­ni­cy ro­dzi­ny, owczar­ka nie­miec­kie­go Żoli, ni­ko­go nie dzi­wi­ło, że racz­ko­wa­li­śmy wspól­nie pod bacz­nym okiem mo­ich ro­dzi­ców i mamy szcze­niąt. Sucz­ka nie prze­pa­da­ła za mną, gdyż moje po­ja­wie­nie się usu­nę­ło ją na dru­gi plan, ale w swej psiej lo­jal­no­ści wy­zna­czy­ła so­bie rolę mo­je­go opie­ku­na i obroń­cy, co udo­wad­nia­ła wie­lo­krot­nie.

Na szczę­ście poza suką wy­cho­wy­wa­li mnie rów­nież moi ro­dzi­ce i dziad­ko­wie i za­pew­ne tyl­ko dla­te­go cał­kiem nie spsia­łam. Za­cho­wu­jąc pe­wien dy­stans do zwie­rząt i sza­nu­jąc ich gra­ni­ce, ni­g­dy nie od­czu­wa­łam przed nimi lęku. A wszyst­ko to daje klucz do do­brych, wza­jem­nych re­la­cji z nimi.

To nie­sa­mo­wi­te, jak wie­le mamy so­bie na­wza­jem do ofia­ro­wa­nia - my lu­dzie - i psy. Dość dłu­go cze­ka­łam na swo­je­go pierw­sze­go "oso­bi­ste­go" psa, gdyż moi od­po­wie­dzial­ni ro­dzi­ce chcie­li, bym osią­gnę­ła wiek, w któ­rym będę mo­gła przy­jąć na sie­bie od­po­wie­dzial­ność za żywe stwo­rze­nie. Sta­ło się to, kie­dy mia­łam je­de­na­ście lat, a moim kum­plem zo­stał ra­tle­rek o imie­niu Bam­bi (na oka­zje ofi­cjal­ne zwa­ny Sze­ry­fem). To­wa­rzy­szył mi przez dzie­więć lat; trud­no wy­ra­zić, jak waż­ny był ten ma­leń­ki pie­sek dla sa­mot­ne­go dziec­ka w świe­cie do­ro­słych.

I tak psy ist­nia­ły w moim ży­ciu, od­gry­wa­jąc w nim dużą rolę. "Ni­sko­pięk­na" sucz­ka Agfa ro­dem ze schro­ni­ska, wy­glą­da­ją­ca zu­peł­nie jak owcza­rek nie­miec­ki, tyl­ko na kró­ciut­kich ła­pach, była nie tyl­ko moją ra­do­ścią, ale i naj­więk­szym przy­ja­cie­lem mo­jej cór­ki, któ­rą los i ro­dzi­ce rów­nież ska­za­li na je­dy­nac­two.

Gdy Agfa ode­szła, nie dało się wy­trzy­mać w domu, w któ­rym bra­ko­wa­ło psa, i tak po­ja­wi­ła się sucz­ka rasy cor­gi pem­bro­ke - wy­obra­zi­łam so­bie, że zo­sta­nę ho­dow­cą. Ale nie zo­sta­łam, bo Wi­gu­nia nie mia­ła ocho­ty na ro­man­se, a ja to usza­no­wa­łam. Za to bar­dzo za­mie­sza­ła w moim ży­ciu, gdyż ma­jąc sześć mie­się­cy za­war­ła zna­jo­mość z czte­ro­mie­sięcz­nym rot­twe­ile­rem Spi­ke'em, a ja z jego wła­ści­cie­lem, i tak nam zo­sta­ło.

Nie­ste­ty psy żyją kró­cej niż lu­dzie. W mię­dzy­cza­sie od­kry­ta mi­łość do ko­tów pod­stęp­nie "za­ko­ci­ła" nasz dom, ale oka­za­ło się, że do peł­nej har­mo­nii po­trzeb­ny jest pies - je­śli nie na­by­ty dro­gą świa­do­mej de­cy­zji, to ze­sła­ny przez los. I tak na­sze ludz­ko-ko­cie sta­do za­si­la od po­nad trzech lat Biu­teks, po­rzu­co­na przez swo­ją nie­od­po­wie­dzial­ną wła­ści­ciel­kę sucz­ka rasy york­shi­re ter­rier. Biu­teks sta­ra się być ko­tem i jest nie­mi­le zdzi­wio­na, je­śli nie uda­je jej się wsko­czyć tam, gdzie do­cie­ra­ją koty, ale też psem być nie prze­sta­ła. W tym ma­lut­kim opa­ko­wa­niu bije ser­ce dziel­ne­go te­rie­ra i sucz­ka sta­ła się nie­ustra­szo­nym obroń­cą wszyst­kich do­mow­ni­ków.

Dla mnie w re­la­cjach z psem (i zwie­rzę­ta­mi w ogó­le) naj­waż­niej­szy jest sza­cu­nek. A sza­cu­nek to re­spek­to­wa­nie po­trzeb, prze­strze­ga­nie usta­lo­nych gra­nic, opie­ka i lo­jal­ność. Wo­bec zwie­rzę­cia trze­ba być uczci­wym. A żeby wspól­ne ży­cie mo­gło prze­bie­gać bez­ko­li­zyj­nie i z ra­do­ścią dla wszyst­kich za­in­te­re­so­wa­nych, trze­ba usta­lić za­sa­dy i kon­se­kwent­nie się ich trzy­mać. Nie o to cho­dzi, by do­mi­no­wać, rzą­dzić, ka­rać. Pies jest na tyle in­te­li­gent­nym i oswo­jo­nym zwie­rzę­ciem, by móc być na­szym part­ne­rem w re­la­cjach, trze­ba je tyl­ko ja­sno okre­ślić. Wła­ści­ciel to tak na­praw­dę opie­kun, da­ją­cy po­czu­cie bez­pie­czeń­stwa i ota­cza­ją­cy swo­je­go psa mi­ło­ścią.

Trak­to­wa­nie psa przed­mio­to­wo nie do­pro­wa­dzi ni­g­dy do głę­bo­kiej wię­zi, na­to­miast umie­jęt­ne do­ga­da­nie się z nim za­owo­cu­je nie­po­wta­rzal­ny­mi emo­cja­mi; ża­den czło­wiek nie jest w sta­nie od­dać nam swo­jej du­szy tak w ca­ło­ści i bez­wa­run­ko­wo...

Ko­cham koty, bo mam na­tu­rę nie­za­leż­ną jak one, ale mu­szę przy­znać, że żad­ne zwie­rzę nie po­tra­fi nas ko­chać tak jak pies.

Ta książ­ka jest o tym, jak na tę mi­łość za­słu­żyć.

Rozdział 1

Poznajmy się

Pies jako zwierzę społeczne i stadne

Na­ukow­cy na pod­sta­wie ba­dań DNA stwier­dzi­li po­nad wszel­ką wąt­pli­wość, że psy i wil­ki po­cho­dzą od tych sa­mych przod­ków. Jed­ne i dru­gie na­le­żą do Ca­ni­dae, czy­li ro­dzi­ny pso­wa­tych, i mają wie­le wspól­nych cech, mię­dzy in­ny­mi: tę samą licz­bę krę­gów (50-52: 7 szyj­nych, 13 pier­sio­wych, 7 lędź­wio­wych, 3 krzy­żo­we, 20-22 ogo­no­we), 42 zęby, okrąg­łe źre­ni­ce, zbli­żo­ne za­cho­wa­nia, cier­pią na po­dob­ne cho­ro­by, ich cią­że trwa­ją dzie­więć ty­go­dni, ce­chu­je je nad­zwy­czaj­ne wy­czu­cie kie­run­ku, mają skłon­ność do ko­pa­nia i ten­den­cję do noc­ne­go try­bu ży­cia, a ich szcze­nię­ta otwie­ra­ją oczy po dwóch ty­go­dniach ży­cia.

Przy­pusz­cza się, że 15-60 ty­się­cy lat temu czło­wiek i wilk pro­wa­dzi­li po­dob­ny tryb ży­cia. Prze­by­wa­li w zhie­rar­chi­zo­wa­nych gru­pach, chro­ni­li się w gro­tach, po­lo­wa­li. Na­wet układ spo­łecz­ny grup ludz­kich i wil­czych stad był po­dob­ny: sam­ce chro­ni­ły sta­do i do­star­cza­ły po­ży­wie­nie (wśród nich naj­sil­niej­szy jako przy­wód­ca), sa­mi­ce ro­dzi­ły i wy­cho­wy­wa­ły po­tom­stwo.

Praw­do­po­dob­nie lu­dzie i wil­ki ry­wa­li­zo­wa­li ze sobą, ale też współ­dzia­ła­li. Wil­ki, ob­da­rzo­ne lep­szym niż ludz­ki wę­chem, ła­twiej znaj­do­wa­ły zwie­rzy­nę, więc lu­dzie po­dą­ża­li za nimi, od­bie­ra­jąc im łup; z ko­lei wil­ki mo­gły ży­wić się reszt­ka­mi po­sił­ków czło­wie­ka. Z cza­sem wza­jem­ne ko­rzy­ści były na tyle duże, że oba ga­tun­ki żyły już bli­sko sie­bie. I na tym eta­pie moż­na mó­wić o psach wil­ko­po­dob­nych (tak okre­śli­li te zwie­rzę­ta ar­che­olo­dzy na pod­sta­wie wy­ko­pa­nych ko­ści z praw­do­po­dob­nych obo­zo­wisk ludz­kich z tego okre­su). Zwie­rzę­ta te, w za­mian za swo­je zdol­no­ści ło­wiec­kie i czuj­ność po­le­ga­ją­cą na ostrze­ga­niu przed du­ży­mi dra­pież­ni­ka­mi, otrzy­my­wa­ły swe­go ro­dza­ju ochro­nę i po­ży­wie­nie.

Po­dob­na struk­tu­ra hie­rar­chicz­na w gru­pie lu­dzi i sta­dzie wil­ków przy­czy­ni­ła się do stop­nio­we­go udo­mo­wie­nia tych zwie­rząt; po pro­stu mło­de, pod­po­rząd­ko­wa­ne czło­wie­ko­wi wil­ki uzna­ły go za swo­je­go przy­wód­cę. Do udo­mo­wie­nia wil­ka do­szło 10-15 ty­się­cy lat temu na te­re­nie Eu­ro­py, Azji i Ame­ry­ki Pół­noc­nej. Pier­wot­nie do­ty­czy­ło ono pod­ga­tun­ku wil­ka wy­stę­pu­ją­ce­go na da­nym ob­sza­rze, ale wraz z prze­miesz­cza­niem się lu­dzi wil­cze pod­ga­tun­ki się wy­mie­sza­ły.

Z czte­rech z nich po­wsta­ły psie rasy:

wil­ki z ob­sza­rów eu­ro­pej­skich były naj­praw­do­po­dob­niej pro­to­pla­sta­mi owczar­ków, szpi­ców i te­rie­rów, wil­ki pół­noc­no­ame­ry­kań­skie przy­czy­ni­ły się do po­wsta­nia eski­mo i ala­skan ma­la­mut, z chiń­skich wil­ków wy­ewo­lu­owa­ły pe­kiń­czy­ki i psy chow-chow, od wil­ków in­dyj­skich praw­do­po­dob­nie po­wsta­ły din­go, któ­re mi­gru­jąc wraz z ludź­mi, do­tar­ły do Au­stra­lii.

Psy mają aż 319 ko­ści, czy­li o 112 wię­cej niż czło­wiek.

Kształ­to­wa­nie się ras to dłu­gi pro­ces, po­dyk­to­wa­ny po­trze­ba­mi czło­wie­ka. Pies był przy­dat­ny czło­wie­ko­wi nie tyl­ko ze wzglę­du na umie­jęt­ność stró­żo­wa­nia i wraż­li­wy węch nie­odzow­ny pod­czas po­lo­wań. Z chwi­lą udo­mo­wie­nia owiec, kóz i by­dła otrzy­mał nowe za­da­nie: pil­no­wa­nia i za­ga­nia­nia sta­da, a du­żym i sil­nym zwie­rzę­tom przy­pa­dła w udzia­le rola psa po­cią­go­we­go. Do wy­ko­ny­wa­nia tak róż­no­rod­nych za­dań po­trzeb­ne były róż­ne ce­chy cha­rak­te­ru i zróż­ni­co­wa­na bu­do­wa cia­ła. Aby za­po­lo­wać na du­że­go ssa­ka, na przy­kład na je­le­nia, pies mu­siał być duży, a przede wszyst­kim mieć dłu­gie łapy i gięt­ki krę­go­słup, by zdo­bycz do­go­nić. W po­lo­wa­niach na za­ją­ce ra­dził so­bie już pies śred­niej wiel­ko­ści, psy szczu­ro­łap­ne mo­gły mieć krót­kie łap­ki. Psy chro­nią­ce przed więk­szy­mi zwie­rzę­ta­mi, ta­ki­mi jak niedź­wiedź, po­win­ny mieć żywy tem­pe­ra­ment i być czuj­ne, na­to­miast za­ga­nia­ją­ce sta­do - zwin­ne, zrów­no­wa­żo­ne i cier­pli­we. I tak two­rzy­ły się pierw­sze rasy.

Jed­ną z naj­star­szych ras są char­ty i od­mia­ny psów goń­czych. Z ko­lei szpi­ce roz­prze­strze­ni­ły się wcze­śnie po ca­łym świe­cie. Od szpi­ców wy­wo­dzą się mię­dzy in­ny­mi hu­sky, sa­mo­jed i chow-chow. W Azji wy­ho­do­wa­no rów­nież rasy do to­wa­rzy­stwa, nie tyl­ko stró­żu­ją­ce i goń­cze. Do tych sta­rych ras wy­wo­dzą­cych się z Chin i Ty­be­tu na­le­żą pe­kiń­czyk, shih tzu, spa­niel i te­rier ty­be­tań­ski, tak­że ja­poń­ski czin. Na psy do to­wa­rzy­stwa mo­gli so­bie po­zwo­lić tyl­ko naj­bo­gat­si lu­dzie, u uboż­szych psy pra­co­wa­ły na swo­je utrzy­ma­nie.

Te­rier cze­ski to naj­rzad­sza rasa psów, na świe­cie żyje za­le­d­wie 350 osob­ni­ków tej rasy.

Ob­li­cza się, że oko­ło 75 pro­cent ist­nie­ją­cych dziś ras zo­sta­ło wy­ho­do­wa­nych przez mi­nio­ne 300 lat. Obec­ne nie wpro­wa­dza się już zna­czą­cych zmian w ge­nach psów, a związ­ki ky­no­lo­gicz­ne na ca­łym świe­cie pil­nu­ją czy­sto­ści ras.

Dzi­siej­sze sta­do

Na cze­le wil­cze­go sta­da (wa­ta­hy) stoi przy­wód­ca (sa­miec alfa), osob­nik naj­sil­niej­szy, uprzy­wi­le­jo­wa­ny, któ­ry jako je­dy­ny może kryć sa­mi­cę (cho­dzi prze­cież o prze­ka­za­nie naj­lep­szych ge­nów). Sa­mi­ca alfa jest mat­ką więk­szo­ści osob­ni­ków w sta­dzie.

Ko­lej­ny w hie­rar­chii jest sa­miec beta, osob­nik sil­ny, czę­sto po­to­mek pary rzą­dzą­cej, któ­ry naj­pew­niej z cza­sem przej­mie przy­wódz­two. Mło­de sam­ce i sa­mi­ce są pod­po­rząd­ko­wa­ne pa­rze alfa. Czę­sto we­wnątrz ich gru­py do­cho­dzi do kon­fron­ta­cji, któ­ra ma po­móc wy­ło­nić przy­szłe­go przy­wód­cę.

Naj­słab­szą jed­nost­ką (ome­ga) sta­do się opie­ku­je, ale też wy­ła­do­wu­je na niej swo­ją agre­sję i nie­zbyt ją po­wa­ża. Je­śli taki osob­nik nie zo­sta­nie wy­gna­ny ze sta­da, to po­mi­mo naj­niż­szej po­zy­cji jest w sta­nie prze­żyć, do­sta­jąc reszt­ki po­ży­wie­nia.

Wsku­tek udo­mo­wie­nia psie sta­do znacz­nie się róż­ni od wil­cze­go. Swo­istą, co praw­da na­rzu­co­ną przez czło­wie­ka hie­rar­chię, po­sia­da jesz­cze sta­do za­przę­go­we: pierw­szy w za­przę­gu jest li­der, pies naj­le­piej uło­żo­ny, pe­łen za­pa­łu, re­agu­ją­cy na po­le­ce­nia czło­wie­ka kie­ru­ją­ce­go za­przę­giem. Za­raz za nim miej­sce zaj­mu­je pies naj­szyb­szy, na­da­ją­cy tem­po ca­łe­mu za­przę­go­wi. Bez­po­śred­nio przed sa­nia­mi wpi­na się psy naj­sil­niej­sze; po­mię­dzy nimi a tymi dwo­ma psa­mi na przo­dzie jest cała resz­ta za­przę­gu, łącz­nie z mło­dy­mi i mniej do­świad­czo­ny­mi.

Hie­rar­chicz­na kon­struk­cja wil­cze­go sta­da bar­dzo uła­twi­ła udo­mo­wie­nie tego zwie­rzę­cia. To cał­ko­wi­te udo­mo­wie­nie spra­wi­ło, że be­ha­wio­ry­ści od­cho­dzą od po­ję­cia hie­rar­chii w re­la­cjach czło­wiek - pies, po­nie­waż układ nie­hie­rar­chicz­ny nie za­kła­da do­mi­na­cji ani prze­wa­gi i czę­sto tak wła­śnie funk­cjo­nu­ją pies i jego pan. Ale nie za­wsze - zda­rza­ją się bo­wiem psy o ce­chach przy­wód­czych czy nie­okieł­zna­nym tem­pe­ra­men­cie. Jed­nak o tym wszyst­kim do­wie­cie się z ko­lej­nej czę­ści książ­ki.

Nie ku­puj, ad­op­tuj!

W ca­łej Pol­sce funk­cjo­nu­ją obec­nie in­sty­tu­cje - schro­ni­ska i fun­da­cje - pro­wa­dzą­ce dzia­łal­ność ad­op­cyj­ną. Fan­ta­stycz­ne zwie­rzę­ta nie miesz­ka­ją tyl­ko w ma­gicz­nym świe­cie Har­ry'ego Pot­te­ra, cał­kiem praw­dzi­we cze­ka­ją na swo­ich lu­dzi wła­śnie w ta­kich miej­scach.

De­cy­zja o ad­op­cji wca­le nie ozna­cza, że weź­miesz kota w wor­ku. W do­mach ad­op­cyj­nych pra­cu­ją bar­dzo za­an­ga­żo­wa­ni wo­lon­ta­riu­sze i wo­lon­ta­riusz­ki, któ­rzy na co dzień prze­by­wa­ją z bę­dą­cy­mi pod ich opie­ką zwie­rzę­ta­mi i mają kom­plet in­for­ma­cji na te­mat sta­nu ich zdro­wia, cha­rak­te­ru i po­trzeb. Wia­do­mo­ści te wraz ze zdję­cia­mi kon­kret­nych zwie­rząt pu­bli­ko­wa­ne są czę­sto na stro­nach in­ter­ne­to­wych tych in­sty­tu­cji, więc jesz­cze przed wi­zy­tą w ośrod­ku moż­na za­po­znać się z jego miesz­kań­ca­mi i być może wy­pa­trzeć swo­je­go przy­szłe­go pu­pi­la. Moż­na też zło­żyć w ta­kim ośrod­ku za­po­wie­dzia­ną wi­zy­tę i po­znać zwie­rzę, za­nim po­dej­mie się de­cy­zję o ad­op­cji.

Na­le­ży pa­mię­tać, że pra­cu­ją­cy w ośrod­kach ad­op­cyj­nych wo­lon­ta­riu­sze to lu­dzie bar­dzo za­an­ga­żo­wa­ni w spra­wy zwie­rząt i przy­wią­za­ni do swo­ich pod­opiecz­nych, dla­te­go za­nim od­da­dzą zwie­rzę w na­sze ręce, będą się chcie­li do­wie­dzieć wię­cej o nas, po­znać na­szą wie­dzę na te­mat opie­ki nad zwie­rzę­ta­mi i wa­run­ki ży­cia, któ­re mo­że­my im za­pew­nić.

Ad­op­cja od­by­wa się na mocy pod­pi­sy­wa­nej z ośrod­kiem umo­wy. Znaj­du­ją się w niej in­for­ma­cje na te­mat no­we­go opie­ku­na. Wo­lon­ta­riu­sze zo­bo­wią­zu­ją się w niej do prze­ka­za­nia no­we­mu wła­ści­cie­lo­wi wszyst­kich in­for­ma­cji na te­mat zwie­rzę­cia, a ad­op­tu­ją­cy zo­bo­wią­zu­je się do pra­wi­dło­wej opie­ki nad nim i do udzie­le­nia in­for­ma­cji na te­mat sta­nu zwie­rzę­cia na proś­bę wo­lon­ta­riu­sza. Ad­op­cja jest bez­płat­na, jed­nak nowy wła­ści­ciel może do­bro­wol­nie prze­ka­zać na rzecz ośrod­ka da­tek - zo­sta­nie on prze­zna­czo­ny na le­cze­nie ko­lej­nych zwie­rząt, któ­re znaj­dą się pod opie­ką or­ga­ni­za­cji ad­op­cyj­nej.

Dzię­ki ad­op­cji mo­że­my zna­leźć zwie­rzę, z któ­rym bę­dzie­my się do­brze czu­li i któ­re bę­dzie się czu­ło do­brze z nami - wo­lon­ta­riu­sze do­sko­na­le wie­dzą, któ­re zwie­rzę­ta lu­bią dzie­ci, któ­re chcia­ły­by mieć ko­cie lub psie to­wa­rzy­stwo, a któ­re są sa­mot­ni­ka­mi. Za­bie­ra­jąc zwie­rzę z ośrod­ka lub z domu tym­cza­so­we­go, ro­bi­my w nich rów­nież miej­sce dla ko­lej­nych po­trze­bu­ją­cych!

Je­śli w du­chu je­ste­śmy ko­cia­rza­mi, psia­rza­mi czy in­ny­mi zwie­rza­ko­lub­ny­mi stwo­rze­nia­mi, ale nie mamy moż­li­wo­ści za­pew­nie­nia zwie­rzę­ciu domu, mo­że­my się zde­cy­do­wać na ad­op­cję wir­tu­al­ną. Schro­ni­ska i ośrod­ki opie­ki nad zwie­rzę­ta­mi ofe­ru­ją moż­li­wość wir­tu­al­nej ad­op­cji, w ra­mach któ­rej mo­że­my oto­czyć wy­bra­ne przez sie­bie zwie­rzę opie­ką fi­nan­so­wą i ma­te­rial­ną. W za­mian, z usta­lo­ną z ośrod­kiem czę­sto­tli­wo­ścią, bę­dzie­my do­sta­wać in­for­ma­cje na te­mat na­sze­go pod­opiecz­ne­go - do­wie­my się, czy prze­sła­na kar­ma mu sma­ko­wa­ła, jak się czu­je i co ostat­nio na­bro­ił... Zwie­rzę mo­że­my ad­op­to­wać jako po­je­dyn­cza oso­ba, jako ro­dzi­na lub na­wet jako za­kład pra­cy, kla­sa czy szko­ła. Ad­op­to­wać moż­na kota, psa, kró­li­ka, a na­wet ko­nia czy niedź­wie­dzia!

Spis tre­ści

Po­dzię­ko­wa­nia

Od au­tor­ki

Roz­dział 1 Po­znaj­my się

Pies jako zwie­rzę spo­łecz­ne i stad­ne

Dzi­siej­sze sta­do

Roz­dział 2 Wy­bór psa

Ra­so­wy czy mie­sza­niec?

Szcze­niak czy do­ro­sły pies?

Pies czy suka?

Po­chop­na de­cy­zja

Gdy już mamy zwie­rzę w domu

Przy­go­to­wa­nie się do roli opie­ku­na

Wy­praw­ka

Szcze­pie­nia

Roz­dział 3 Psi ję­zyk

Rozdział 4 Od szczenięctwa do dorosłości

Szczenięcy wiek

Bezpieczeństwo

Wiek szkolny i nauka komend

Psie przedszkole

Podstawowe komendy

Dorosły pies

Rozdział 5 Psie zajęcia

Rozdział 6 Psy pracujące

Przewodnik niewidomego

Stróż i obrońca

Psy pasterskie

Psy policyjne

Pies ratownicze

Psy myśliwskie

Psy pociągowe

Psy terapeuci

Rozdział 7 Gdy coś idzie nie tak...

Pies ciągnie na smyczy

Pies załatwia się w domu

Pies ciągle szczeka

Pies ściga rowerzystów

Pies boi się burzy i fajerwerków

Pies nie chce zostawać sam

Pies nie przychodzi na zawołanie

Pies kopie doły w ogródku

Pies skacze na ludzi

Pies warczy przy jedzeniu

Pies gryzie i niszczy przedmioty

Pies kradnie jedzenie

Pies jest nadmiernie lękliwy

Pies goni koty i wiewiórki

Pies jest agresywny w stosunku do innych psów

Pies po przejściach

Urlop bez psa

Rozdział 8 Dlaczego czasem się nie udaje?

Nieustalenie właściwej hierarchii w stadzie

Traktowanie psa jak maskotkę

Niezaspokojenie naturalnych potrzeb psa

Moda na psy

Brak szkolenia

Rozdział 9 Pies jako pacjent

Profilaktyka

Gdy pies choruje

Dieta

Mięso i dieta BARF

Jedzenie gotowane i dodatki

Gotowe karmy

Psia starość

Zamiast zakończenia

Nie kupuj, adoptuj!

Komu można pomóc?