Wprowadzenie
27 listopada 1095 roku w Clermont w środkowej Francji papież Urban II wygłosił jedną z najważniejszych mów w historii. Przez cały poprzedni tydzień przewodniczył obradom synodu, na który przybyło dwunastu arcybiskupów oraz osiemdziesięciu biskupów i innych wysokich dostojników Kościoła, po czym oznajmił, że pragnie wygłosić kazanie o wyjątkowym znaczeniu dla wiary. Zamiast jednak uczynić to z kazalnicy kościoła w Clermont, Urban II postanowił przemawiać na pobliskim błoniu, by mogło go wysłuchać więcej ludzi.
Papież wybrał efektowne miejsce na wygłoszenie kazania: Clermont otoczone jest stożkami nieczynnych wulkanów, z których największy, Puy-de-Dôme, wznosi się zaledwie osiem kilometrów dalej. Gdy owego zimnego listopadowego dnia papież wstał, by wygłosić swą brzemienną w skutki mowę, zebrany tłum ucichł, starając się dosłyszeć jego słowa.
- Najdrożsi bracia - zaczął papież. - Ja, Urban, papież i z woli Boga pasterz całego świata, zwracam się do was, sługi Boże, w tej chwili wielkiej potrzeby, jako głosiciel boskiego ostrzeżenia1.
Urban II pragnął wezwać rycerzy Europy, by chwycili za broń i pomaszerowali tysiące kilometrów na wschód, do Świętego Miasta Jerozolimy. Chciał ich poruszyć, wzbudzić ich święty gniew, przedstawić im niecne czyny niewiernych i skłonić do reakcji na bezprecedensową skalę. Trzeba przyznać, że osiągnął swój cel. Niecałe cztery lata później rycerze zachodni obozowali już pod murami miasta, w którym ukrzyżowano Chrystusa, zamierzając zająć je w imię Boże. Pod wpływem słów papieża wygłoszonych w Clermont dziesiątki tysięcy ludzi, ogarniętych pragnieniem oswobodzenia Świętego Miasta, porzuciły swe domy i przemaszerowały przez całą Europę i dalej na wschód, aż do Palestyny.
- Chcemy, byście wiedzieli - ciągnął papież - jaka to smutna sprawa sprowadziła nas do waszej krainy, jaka nagła potrzeba sprawiła, że stanąłem dziś tutaj, w obliczu wszystkich wiernych.
Wyjaśnił dalej, że otrzymał niepokojące wieści, zarówno z Jerozolimy, jak i z Konstantynopola: otóż muzułmanie, "cudzoziemcy i ludzie bezbożni, najechali ziemie należące do chrześcijan, niszcząc je i grabiąc". Wielu brutalnie zamordowano. Innych pojmano i uprowadzono w niewolę2.
Papież opisał obrazowo okrucieństwa popełniane na Wschodzie przez "Persów", którą to nazwą określał Turków.
- Obalają ołtarze, brukając je pierwej swymi nieczystościami, obrzezują chrześcijan, a przelaną w ten sposób krew wylewają albo na ołtarze, albo do chrzcielnic. Kiedy chcą zadać prawdziwie bolesną śmierć, przebijają ofierze pępek, wyciągają jelito, przywiązują do słupa, po czym batem poganiają nieszczęśnika wokół niego, póki nie wywleką całych wnętrzności, a ów nie padnie bez życia. Do innych, przywiązanych do pali, strzelają z łuków; jeszcze innym każą wyciągać szyję i próbują ściąć im głowę jednym cięciem miecza. A cóż mogę rzec na temat ohydnego traktowania kobiet? Lepiej już zmilczeć, niż opowiadać w szczegółach3.
Urban nie zamierzał jednak informować zebranego tłumu, ale go podburzyć.
- Nie ja, lecz Bóg nakazuje wam, heroldom chrześcijaństwa, byście zawezwali ludzi wszelkiej rangi i pospieszyli wygubić tę podłą rasę z naszych ziem, przychodząc na czas z pomocą chrześcijańskim mieszkańcom4.
Rycerze z całej Europy, przekonywał papież, powinni powstać tłumnie i ruszyć jak najszybciej w obronie Kościoła wschodniego, niczym prawdziwi boży wojownicy. Powinni sformować oddziały zbrojne i pomaszerować na Jerozolimę, po drodze wypędzając zewsząd Turków.
- Wiedzcie, że to piękna rzecz umrzeć za Chrystusa w mieście, w którym On umarł za nas5.
Bóg pobłogosławił rycerzy Europy wielkim kunsztem wojennym, wielką odwagą i siłą. Nadszedł czas, grzmiał papież, by wykorzystali te dary do pomszczenia cierpień chrześcijan na Wschodzie i przekazania Grobu Świętego w ręce wiernych6.
Zachowane relacje z mowy wygłoszonej w Clermont nie pozostawiają wątpliwości, że było to prawdziwe arcydzieło sztuki oratorskiej, starannie wyważone i okraszone garścią z rozmysłem wybranych przykładów tureckich okrucieństw7. Papież opisał następnie nagrody, jakie czekają na tych, którzy porwą za broń: każdy, kto uda się na Wschód, będzie błogosławiony na wieczność. Wszyscy powinni skorzystać z tej oferty. Chorzy i złodzieje mieli się stać "żołnierzami Chrystusa", ci, którzy dotąd walczyli ze swymi braćmi, powinni wziąć udział w wyprawie i walczyć jak przystało przeciw barbarzyńcom. Ktokolwiek uda się w podróż, natchniony wiarą, a nie miłością do pieniędzy czy chwały, otrzyma odpuszczenie wszystkich grzechów. Był to, słowami jednego ze świadków, "nowy sposób uzyskania zbawienia"8.
Reakcja na przemowę Urbana II była żywiołowa. Rozległ się okrzyk: Deus vult! Deus vult! Deus vult! - "Bóg tak chce! Bóg tak chce! Bóg tak chce!", ale poza tym tłum słuchał uważnie, co jeszcze papież ma do powiedzenia.
- Niechaj to będzie wasze zawołanie bitewne, ponieważ pochodzi od Boga! Kiedy zbierzecie się, by zaatakować niewiernych, ten okrzyk, zesłany przez Boga, stanie się zawołaniem was wszystkich - Bóg tak chce! Bóg tak chce!9
Wielu słuchaczy dało się porwać entuzjazmowi i pospieszyło do domu rozpocząć przygotowania. Duchowni ruszyli w świat głosić wezwanie papieża, sam Urban II tymczasem udał się w męczącą podróż po Francji, promującą wyprawę. Do prowincji, których nie miał czasu odwiedzić, pisał poruszające listy. Wkrótce cała Francja zapłonęła krucjatową gorączką. Wielcy panowie i rycerze szykowali się do wymarszu. W wyprawie zgodził się wziąć udział Rajmund z Tuluzy, jeden z najbogatszych i najpotężniejszych możnowładców Europy, a także Gotfryd, książę Lotaryngii, tak pełen zapału, że jeszcze przed wyruszeniem z domu bił monety z napisem GODFRIDUS IEROSOLIMITANUS - "Gotfryd, pielgrzym jerozolimski"10. Wieści o wyprawie do Jerozolimy rozchodziły się szybko i wszędzie wywoływały entuzjazm11. Rozpoczęła się pierwsza krucjata.
* * *
Cztery lata później, na początku lipca 1099 roku, obdarci, wycieńczeni, a mimo to nadal pełni zapału rycerze zajęli pozycje pod murami Jerozolimy, planując odebrać muzułmanom najświętsze miasto chrześcijaństwa. Pospiesznie zbudowali machiny oblężnicze i szykując się do szturmu, odprawili uroczyste modły. Oto mieli dokonać jednego z najbardziej niezwykłych wyczynów w historii.
Ambicje pierwszej krucjaty wynikały po części z samej skali przedsięwzięcia. Wojska krzyżowe przypominały wielkie armie starożytności, które przemierzały ogromne obszary i wbrew przeciwnościom losu dokonywały imponujących podbojów. Kampanie takich wielkich wodzów, jak Aleksander, Juliusz Cezar czy Belizariusz dowodziły, że jeśli dysponuje się zdyscyplinowanym i dobrze dowodzonym wojskiem, można pokusić się o opanowanie znacznych terenów. Krucjatę odróżniało od tych kampanii jedno: nie planowano niczego podbijać, lecz przeprowadzić misję ratunkową. W Clermont Urban II nie nakazał rycerstwu Europy zajmować ziem na Wschodzie, by czerpać potem korzyści z ich bogactwa; celem było wyzwolenie Jerozolimy - i Kościołów Wschodu - z rąk dręczących ich pogan12.
Jednak sprawa okazała się nie taka prosta. Przebycie tysięcy kilometrów dzielących krzyżowców od ich celu wiązało się z wielkimi trudnościami oraz, co nieuniknione, ogromnymi stratami w ludziach. Z siedemdziesięciu czy osiemdziesięciu tysięcy krzyżowców, którzy odpowiedzieli na wezwanie papieża, do Jerozolimy dotarła nie więcej niż jedna trzecia. Wysłannik papieża, podróżujący u boku wodzów krucjaty, pisząc do Rzymu jesienią 1099 roku szacował, że stosunek tych, którzy przeżyli, do tych, którzy polegli w bitwach lub zmarli w wyniku chorób, był jeszcze niższy; nie więcej niż dziesięć procent krzyżowców, którzy wyruszyli z Europy, ujrzało mury Świętego Miasta13.
Niektórzy, jak Pontius Rainaud i jego brat Piotr, "najszlachetniejsi książęta", zostali zamordowani przez rabusiów już podczas podróży z Prowansji, która wiodła przez północną Italię i wybrzeże dalmackie; nie dotarli nawet do połowy drogi do Jerozolimy. Walter z Vervy zaszedł znacznie dalej, ale kiedy w okolicach Sydonu (w dzisiejszym Libanie) wyruszył wraz z grupą rycerzy na poszukiwanie żywności, zaginął i nikt go już więcej nie spotkał. Jego los pozostaje nieznany: mógł wpaść w zasadzkę i zginąć albo dostać się do niewoli i trafić w przepastne czeluście muzułmańskiego świata. Jego koniec mógł też być bardziej prozaiczny: na przykład koń potknął się w górzystym terenie, a on sam, spadając, skręcił sobie kark14.
Niektórych spotkał los Godvery, żony Baldwina z Bouillon, która postanowiła towarzyszyć mężowi w wyprawie. W okolicach Maraszu (w dzisiejszej Turcji) zachorowała i szybko opadła z sił. Jej stan pogarszał się z każdym dniem, aż wreszcie umarła. Tę urodzoną w Anglii arystokratkę pochowano w odległym zakątku Azji Mniejszej, daleko od domu, w miejscu, o którym jej przodkowie i krewni nigdy nawet nie słyszeli15.
Jeszcze inni, jak Raimbold Cretons, młody rycerz z Chartres, dotarli do samej Jerozolimy i wzięli udział w szturmie na miasto. Raimbold był pierwszym rycerzem, który wspiął się na drabinę przystawioną do murów; bez wątpienia chciał zyskać miano tego, który jako pierwszy wkroczył do Świętego Miasta. Ale jego poczynania pilnie obserwowali obrońcy, zapewne nie mniej żądni chwały; gdy Raimbold dotarł na szczyt murów, któryś z nich odciął mu zupełnie jedną rękę, a drugą prawie zupełnie. Nieszczęsny rycerz przeżył jednak dość długo, by ujrzeć upadek Jerozolimy16. Byli też oczywiście tacy, dla których wyprawa zakończyła się chwałą. Wielcy wodzowie pierwszej krucjaty - Boemund, Rajmund z Tuluzy, Gotfryd i Baldwin z Bouilllon, Tankred i inni - rozsławili swe imiona w całej Europie. Ich czyny zostały unieśmiertelnione w niezliczonych kronikach, poematach i pieśniach, a także w nowej formie literackiej: średniowiecznym romansie. Ich sukces miał się stać punktem odniesienia dla wszystkich późniejszych krucjat, choć niewątpliwie był to przykład trudny do naśladowania.
* * *
Pierwsza krucjata jest jednym z najlepiej znanych i najczęściej opisywanych wydarzeń w historii. Opowieść o rycerzach, którzy chwycili za broń i przemierzyli całą Europę i Azję Mniejszą, by oswobodzić Jerozolimę, inspirowała pisarzy wszystkich epok, na równi z ich czytelnikami i historykami. Historie o niezwykłym bohaterstwie wykazanym podczas pierwszych potyczek z Turkami, o cierpieniach zbrojnych pielgrzymów spieszących na Wschód - i krwawej rzezi mieszkańców Jerozolimy w 1099 roku - przez prawie tysiąc lat odbijają się szerokim echem w zachodniej kulturze. Temat krucjaty przewija się w muzyce, literaturze i malarstwie Europy. Nawet samo słowo "krucjata" - dosłownie "droga krzyża" - nabrało szerszego znaczenia: jest to niebezpieczne, ale zakończone sukcesem przedsięwzięcie, w którym siły dobra walczą z siłami zła.
Pierwsza krucjata rozpalała wyobraźnię pokoleń ze względu na swój dramatyzm i wiążącą się z nią przemoc. Ale nie tylko z tego powodu. Ekspedycja wywarła tak wielkie wrażenie na Zachodzie, ponieważ ukształtowała jego przyszłość: to w niej należy się doszukiwać korzeni wielkiej władzy papiestwa, konfrontacji pomiędzy chrześcijaństwem a światem islamu, ewolucji koncepcji świętej wojny, rycerskiej pobożności, potęgi morskiej państw-miast Italii oraz powstania kolonii łacińskich na Bliskim Wschodzie. Źródłem tego wszystkiego była właśnie pierwsza krucjata17.
Nic zatem dziwnego, że zainteresowanie tym wydarzeniem nie słabnie. Choć już wcześniej całe pokolenia historyków rozpisywały się o krucjacie, ostatnio pojawiły się niezwykle ciekawe i oryginalne ujęcia tego tematu. Szczegółowo zbadano takie zagadnienia, jak tempo marszu armii krzyżowej, sposoby jej zaopatrywania oraz znajdujące się w obiegu pieniądze18. Przyjrzano się także bliżej związkom zachodzącym pomiędzy głównymi zachodnimi źródłami narracyjnymi, dochodząc ostatnimi czasy do dość prowokacyjnych wniosków19. W ciągu ostatnich lat zwrócono też uwagę na apokaliptyczny kontekst wyprawy na Jerozolimę oraz całego ówczesnego świata20.
Pojawiły się również niestandardowe interpretacje zagadnienia krucjaty: psychoanalitycy wysunęli tezę, że rycerze, którzy wyruszyli do Jerozolimy, szukali ujścia dla stłumionego popędu seksualnego. Ekonomiści z kolei obrali za swój cel brak równowagi podaży i popytu pod koniec XI wieku i zbadali wyprawę pod kątem alokacji zasobów w ówczesnej Europie oraz w Basenie Morza Śródziemnego21. Genetycy ocenili materiał mitochondrialny zebrany w południowej Anatolii, usiłując na tej podstawie nakreślić mapę migracji ludności pod koniec XI wieku22. Jeszcze inni wykazali, że okres bezpośrednio poprzedzający krucjatę to jedyny moment przed końcem XII wieku, kiedy produkt krajowy brutto przewyższał wzrost populacji, co pozwala się doszukiwać analogii pomiędzy średniowieczem a dwudziestowiecznym boomem demograficznym i gospodarczym23.
A jednak, pomimo naszej nieustającej fascynacji pierwszą krucjatą, zaskakująco mało uwagi poświęca się jej prawdziwym przyczynom. Prawie od dziesięciu wieków pisarze i naukowcy skupiają się na postaci Urbana II, na jego brzemiennej w skutki mowie wygłoszonej w Clermont i zrywie rycerstwa Europy. Jednakże prawdziwym katalizatorem zdarzeń nie był papież, tylko ktoś zupełnie inny: wezwanie do broni wygłoszone przez Jego Świątobliwość stanowiło odzew na apel o pomoc wystosowany przez cesarza bizantyjskiego Aleksego I Komnena.
Nowy Rzym, założony w IV wieku jako druga stolica cesarstwa, z której można było wygodnie zarządzać wielkim prowincjami wschodnimi, otrzymał nazwę od imienia swego założyciela cesarza Konstantyna Wielkiego. Konstantynopol, bo o nim tu mowa, położony na zachodnim brzegu Bosforu, szybko stał się największym miastem Europy, pełnym łuków triumfalnych, pałaców, posągów cesarzy oraz niezliczonych kościołów i klasztorów.
Wschodnie Cesarstwo Rzymskie kwitło jeszcze długo po upadku Starego Rzymu i rozpadzie jego prowincji, co nastąpiło w V wieku. Około roku 1025 kontrolowało większość Bałkanów, południową Italię, Azję Mniejszą oraz znaczne obszary na Kaukazie i w północnej Syrii, rozszerzało też systematycznie swoje władanie na Sycylii. Siedemdziesiąt lat później obraz prezentował się zupełnie inaczej. Anatolia stała się terenem ekspansji tureckiej; Turcy zajęli tu kilka ważnych miast, czego skutkiem był gwałtowny upadek lokalnych społeczności. Bałkany niemal bez przerwy musiały się bronić przed atakami nomadycznego plemienia Pieczyngów. Terytoria cesarstwa w Apulii i Kalabrii znalazły się w rękach normańskich awanturników, którzy w niecałe dwadzieścia lat podbili południową Italię.
Człowiekiem, który trwał na straży cesarstwa i bronił go przed zagładą, był Aleksy Komnen, zdolny dowódca, który zasiadł na tronie w 1081 roku, w wyniku przewrotu wojskowego, mając wówczas mniej więcej dwadzieścia pięć lat. Pierwsze lata jego rządów były trudne, gdyż musiał nie tylko odsunąć od Bizancjum zagrożenia zewnętrze, ale także narzucić mu swą władzę. Jako uzurpator nie miał tej pewności siebie, jaką daje dziedziczny tron, dlatego podszedł do problemu zabezpieczenia swej pozycji w sposób pragmatyczny, koncentrując władzę we własnych rękach i wynosząc na ważne stanowiska swych stronników i członków rodziny.
W 1095 roku Aleksy wysłał do Urbana II pilne poselstwo. Posłowie, odszukawszy papieża w Piacenzie, "nalegali, by Jego Świątobliwość i wszyscy wierzący w Chrystusa pomogli w obronie tego świętego Kościoła, niemal unicestwionego przez niewiernych, którzy dotarli już prawie pod mury Konstantynopola"24. Urban II zareagował natychmiast, ogłaszając, że wyrusza na północ, do Francji, zebrać siły, które pójdą na pomoc cesarzowi. To właśnie apel Aleksego uruchomił pierwszą krucjatę.
W każdej historii krucjaty odnotowuje się fakt przybycia poselstwa bizantyjskiego do papieża, ale to, o co prosił Aleksy - i z jakiej przyczyny - jest na ogół pomijane. W efekcie powstaje wrażenie, że krucjata była rezultatem płomiennej mowy papieża, że chrześcijańscy rycerze za jej przyczyną ruszyli w imię Pana do Jerozolimy. Oczywiście jest to do pewnego stopnia prawda, a przynajmniej stała się nią w chwili, gdy krzyżowcy stanęli na murach Świętego Miasta w 1099 roku, i jako taka jest powielana przez pisarzy, malarzy i filmowców. Jednak prawdziwych przyczyn pierwszej krucjaty należy szukać w Konstantynopolu i sytuacji w jego prowincjach pod koniec XI wieku. Pragnę wykazać w niniejszej książce, że powodów krucjaty należy się doszukiwać na Wschodzie, a nie na Zachodzie.
Dlaczego Aleksy zwrócił się o pomoc w 1095 roku? Dlaczego skierował swą prośbę do papieża, który sam nie posiadał wojsk o odpowiedniej sile? A zważywszy na schizmę Kościołów, do jakiej doszło w 1054 roku, dlaczego Urban II w ogóle zdecydował się pomóc cesarzowi? I dlaczego Aleksy czekał ze swoim apelem aż do 1095 roku, skoro Turcy opanowali Azję Mniejszą już w roku 1071, po wielkiej klęsce armii bizantyjskiej w bitwie pod Mantzikertem? Krótko mówiąc, dlaczego w ogóle doszło do pierwszej krucjaty?
* * *
Są dwie przyczyny, dla których doszło do takiego wypaczenia historii krucjaty. Po pierwsze, po zdobyciu Jerozolimy historiografia zachodnia, zdominowana niemal całkowicie przez mnichów i kleryków, czyniła ogromne wysiłki, by podkreślić główną rolę papieża w organizacji krucjaty. W wyniku wyprawy w Lewancie powstało kilka nowych organizmów państwowych z ośrodkami w Jerozolimie, Edessie, Trypolisie, a przede wszystkim w Antiochii. Te nowe państwa potrzebowały historii, odpowiedniego wyjaśnienia, jak to się stało, że znalazły się pod władzą zachodnich rycerzy. W tej sytuacji rola, jaką Bizancjum i Aleksy I Komnen odegrali w zainicjowaniu krucjaty i w jej przebiegu, stała się niewygodna - między innymi dlatego, że wiele sukcesów krzyżowców dokonało się ze szkodą dla cesarstwa wschodniego. Zachodnim historykom odpowiadało zatem przedstawianie krucjaty z perspektywy papiestwa i samych krzyżowców, przy równoczesnej minimalizacji roli Bizancjum.
Po drugie, powodem tak wielkiego skupienia uwagi na przyczynach krucjaty tkwiących na Zachodzie jest problem z materiałem źródłowym. Źródła łacińskie do historii pierwszej krucjaty są dobrze znane - i niezwykle barwne. Narracje, takie jak anonimowe Gesta FrancorumI, dostarczają opowieści o odważnych czynach jednostek - na przykład bohaterskiego Boemunda - oraz o knowaniach "przeklętego" cesarza Aleksego, który chciał przechytrzyć krzyżowców, uciekając się do podstępu i przekupstwa. Z kolei autorzy w rodzaju Rajmunda z Aguilers, Alberta z Akwizgranu czy Fulchera z Chartres nie mniej żywo odmalowują losy wyprawy i rywalizację jej wodzów, a także niezliczone przypadki knowań i zdrady. Opisują bitwy, w których nieunikniona klęska zmieniała się za sprawą łaski bożej w wielki triumf, piszą o przerażeniu krzyżowców, gdy podczas oblegania miast obrońcy strzelali w ich obóz z katapult głowami pojmanych rycerzy, albo na widok duchownych wieszanych za nogi na murach obronnych i bitych po piętach; o szlachetnych panach pojmanych podstępem i okrutnie zabitych przez tureckich zwiadowców, gdy zabawiali damy w sadach.
Źródła bizantyjskie nie są równie jednoznaczne. Przy czym problemem nie jest brak materiału, gdyż zachowało się wiele relacji, listów, mów, raportów i innych dokumentów, spisanych po grecku, ormiańsku, syryjsku, hebrajsku i arabsku, które oferują cenny wgląd w preludium krucjaty. Problemem jest raczej to, że zostały one dużo słabiej zbadane niż ich łacińskie odpowiedniki.
Najważniejszym i najtrudniejszym w interpretacji z tych wschodnich tekstów jest bez wątpienia Aleksjada. Została napisana w połowie XII wieku przez najstarszą córkę cesarza Aleksego, Annę Komnenę, i opowiada o życiu oraz panowaniu cesarza. Niestety, dzieło to bywa najczęściej źle rozumiane i źle interpretowane. Tekst, napisany kwiecistą greką, jest pełen niuansów, aluzji i ukrytych znaczeń, które łatwo przeoczyć. Ponadto podawana przez autorkę chronologia wydarzeń jest często błędna: zdarza się, że umieszcza je ona w niewłaściwym okresie, dzieli na kilka części albo wręcz dubluje.
Anna pisała prawie pięćdziesiąt lat po opisywanych zdarzeniach, stąd można by jej było wybaczyć przypadkowe błędy w chronologii wydarzeń - zresztą sama autorka przyznaje się do nich w tekście: "Doszłam do tego miejsca swego dzieła, wodząc z trudnością piórem, w czasie kiedy zapala się lampy, i spostrzegłam, że nieco zasypiam nad pisaniem, gdyż wymyka mi się temat historii. Kiedy bowiem koniecznie trzeba było podać imiona barbarzyńskie i przedstawić różne fakty jeden przy drugim, wydaje się, że całość historii i ciągłość opowiadania uległy rozczłonkowaniu. Niechże więc nie biorą mi tego za złe życzliwi czytelnicy mego dzieła!"25 Ale choć obraz historyka pracującego nad swym dziełem do późnej nocy jest niezwykle czarujący i sugestywny, w istocie jest to tylko literacka konwencja wzorowana na eleganckich przeprosinach za wszelkie popełnione błędy, standardowo stosowanych przez klasycznych pisarzy starożytności, których prace były przykładem dla Aleksajdy. Należy pamiętać, że dzieło Anny Komneny opiera się na niezwykle starannie zebranych materiałach i korzysta z ogromnego archiwum listów, oficjalnych dokumentów, notatek z kampanii, historii rodzinnych i innego materiału pisanego26.
Choć uczeni zidentyfikowali część błędów chronologicznych Aleksjady, wiele innych nie doczekało się korekty i przyczyniło się do poważnych zniekształceń w powszechnie akceptowanej chronologii panowania Aleksego I Komnena. Najważniejsze z nich dotyczą sytuacji w Azji Mniejszej w przededniu krucjaty. Obraz wyłaniający się z opowieści Anny Komneny jest mylący; naprawdę staranne przestudiowanie Aleksjady - oraz innych źródeł - pozwala na wyciągnięcie wniosków, które różnią się w sposób zasadniczy od ogólnie akceptowanego poglądu. Dotąd zakładano, że cesarz Bizancjum szukał pomocy wojskowej na Zachodzie, ponieważ planował ambitne podboje w Azji Mniejszej. Tymczasem rzeczywistość była zupełnie inna: apel cesarza był desperackim krokiem władcy, który balansuje na skraju przepaści.
Największe znaczenie ma tu błędna ocena sytuacji w Azji Mniejszej w przededniu pierwszej krucjaty. Rycerze zachodni zmierzali na Wschód, by bić się z Turkami, groźnym ludem, który rzucił na kolana Bizancjum. Turcy, początkowo jedynie luźna konfederacja plemion Oguzów, których siedziby historycy arabscy umieszczają na terenach rozciągających się na wschód od Morza Kaspijskiego, byli ludem stepowym. Dzięki swym umiejętnościom wojskowym stopniowo zaczęli wywierać coraz większy wpływ na kalifat bagdadzki, który zaczął się rozpadać pod koniec X wieku. W latach trzydziestych XI wieku, wkrótce po przejściu na islam, Turcy zdobyli dominującą pozycję w regionie, a niecałe pokolenie później stali się panami samego Bagdadu, gdyż ich wódz Tughril Beg został mianowany przez kalifa sułtanem i przejął pełną władzę wykonawczą.
Nie ustawał też pochód Turków na zachód. Wkrótce zaczęli wyprawiać się na Kaukaz i do Azji Mniejszej, siejąc postrach wśród lokalnych społeczności. Przemieszczali się szybko na swych przysadzistych konikach, a odjeżdżając, niemal nie pozostawiali śladów. Siła i wytrzymałość ich wierzchowców czyniły je szczególnie przydatnymi w górzystym terenie poprzecinanym stromymi wąwozami; według jednego ze źródeł były "szybkie jak orły, a kopyta miały twarde jak skała". Turcy spadali podobno na tych, którzy stanęli im na drodze, niczym wilki pożerające zwierzynę27.
Kiedy Urban II wygłaszał w Clermont swą mowę, Turcy zdołali już unicestwić w Anatolii cesarską administrację cywilną i wojskową, która przetrwała w stanie nienaruszonym wiele wieków, zajęli też część ważnych dla chrześcijaństwa miast, takich jak Efez, dom świętego Jana Ewangelisty, Nikeę, miejsce pierwszych soborów, i Antiochię, pierwsze biskupstwo świętego Piotra. Nic dziwnego zatem, że papież w swoich mowach i listach słanych w połowie lat dziewięćdziesiątych wołał o ocalenie Kościoła na Wschodzie.
Korzenie pierwszej krucjaty można więc odnaleźć nie wśród wzgórz Clermont czy w Watykanie, ale w Azji Mniejszej i Konstantynopolu. Zbyt długo już narracja krucjaty pozostaje zdominowana przez głosy z Zachodu. Rycerze, którzy wyruszyli z entuzjazmem w 1096 roku, reagowali na kryzys rozwijający się po drugiej stronie Basenu Morza Śródziemnego, gdyż klęski militarne i próba przewrotu zaprowadziły Bizancjum na skraj przepaści. Aleksy I Komnen był po prostu zmuszony zwrócić się o pomoc do Zachodu, a jego apel do papieża Urbana II okazał się katalizatorem wszystkiego, co nastąpiło później.
1 Fulcher z Chartres, I.2.i, s. 62-63.
2 Robert Mnich, I.1, s. 79.
3 Tamże, s. 79-80.
4 Fulcher z Chartres, I.3.iv, s. 66.
5 Balderyk z Dol, IV.1, s. 15.
6 Robert Mnich, I.1, s. 79-80.
7 Wszystkie główne relacje o mowie Urbana II zostały napisane na początku XII wieku, po krucjacie. Uwagi na temat jej znaczenia zob. poniżej, rozdz. 12, s. 277-279.
8 Guibert z Nogent, I.1, s. 87; także Fulcher z Chartres, I.3.v-viii, s. 66-67; Robert Mnich, I.2, s. 81; R. Somerville, The Councils of Urban II: Decreta Claromontensia, Amsterdam 1972, s. 74.
9 Robert Mnich, 1.2, s. 81-82; Fulcher z Chartres, I.4.iv, s. 68; Guibert z Nogent, II.5, s. 117.
10 V. Tourneur, Un denier de Godefroid de Bouillon frappé en 1096, "Revue belge de numismatique" 83 (1931), s. 27-30; zob. też N. Bauer, Der Fund Von Spanko bei St Petersburg, "Zeitschrift für Numismatik" 36 (1926), s. 75-94.
11 Zob. na przykład J. Riley-Smith, The First Crusade and the Idea of Crusading, London 1986, s. 313.
12 Dekret w sprawie Jerozolimy, przyjęty w Clermont, zob. R. Somerville, The Councils of Urban II..., s. 74, 124, a także R. Somerville, Papacy, Councils and Canon Law, London 1990, s. 56-65, 325-337. Zob. też J. Riley-Smith, The First Crusade..., s. 13-30.
13 List stwierdza, że siły krzyżowców w 1097 roku, pod Nikeą, liczyły 300 tysięcy ludzi, natomiast tylko nieco ponad 20 tysięcy podczas bitwy o Askalon we wrześniu 1099 roku, choć ta liczba nie uwzględnia garnizonu pozostawionego w Jerozolimie i innych miastach zajętych w tym czasie przez zachodnich rycerzy. Barber i Bate, Letters, s. 34-35. Wielkość armii krzyżowej zob. J. France, Victory in the East: A Military History of the First Crusade, Cambridge 1993, s. 122-142.
14 Rajmund z Aguilers, I, s. 18; Albert z Akwizgranu, V.40, s. 392-394.
15 Albert z Akwizgranu, III.28, s. 182.
16 Ralf z Caen, 119, s. 135.
17 Zob. na przykład J. Riley-Smith, The First Crusaders 1095-1131, Cambridge 1997; M. Bull, Knightly Piety and the Lay Response to the First Crusade: The Limousin and Gascony, Oxford 1993; J. France, Victory in the East...; T. Asbridge, The First Crusade. A New History, London 2004 [wyd. pol.: Pierwsza krucjata - nowe spojrzenie, przeł. E. Jagła, Poznań 2006]. Badania ogólne krucjaty zob. Ch. Tyerman, God's War: A New History of the Crusades, London 2006, J. Phillips, Holy Warriors: A Modern History of the Crusades, London 2009.
18 J. Nesbitt, The rate of march of crusading armies in Europe: a study and computation, "Traditio" 19 (1963), s. 167-182; A. Murray, The army of Godfrey of Bouillon 1096-1099: Structure and dynamics of a contingent on the First Crusade, "Revue belge de Philologie et d'Histoire" 70 (1992), s. 301-329; B. Bachrach, Crusader logistics: From victory at Nicaea to resupply at Dorylaion, [w:] Logistics of Warfare in the Age of the Crusades, red. J. Pryor, Aldershot 2006,, s. 43-62.
19 Na przykład s. Edgington, Albert of Aachen reappraised, [w:] From Clermont to Jerusalem: The Crusades and Crusader Societies, red. A. Murray, Turnhout 1998, s. 55-67; J. France, The use of the anonymous Gesta Francorum in the early twelfth century sources for the First Crusade, [w:] From Clermont to Jerusalem: The Crusades and Crusader Societies, red. A. Murray, Turnhout 1998, s. 29-42; J. Rubenstein, What is the Gesta Francorum and who was Peter Tudebode?, "Revue Mabillon" 16 (2005), s. 179-204.
20 A. Vauchez, Les composantes eschatologiques de l'idée de croisade, [w:] Le Concile de Clermont de 1095 et l'appel a la Croisade, red. A. Vauchez, Rome 1997, s. 233-243; H. Möhring, Der Weltkaiser der Endzeit: Entstehung, Wandel und Wirkung einer tausendjahrigen Weissagung, Stuttgart 2000, oraz B.E. Whalen, Dominion of God: Christendom and Apocalypse in the Middle Ages, Cambridge, Mass. 2009.
21 J. Bliese, The motives of the First Crusaders: A social psychological analysis, "Journal of Psychohistory" 17 (1990), s. 393-411; G. Anderson i in., An economic interpretation of the medieval crusades, "Journal of European Economic History" 21 (1992), s. 339-363.
22 C. Ottoni i in., Mitochondrial analysis of a Byzantine population reveals the differential impact of multiple historical events in South Anatolia, "European Journal of Human Genetics" 19 (2011), s. 571-576.
23 Artykuł A. Johansena i D. Sornette'a Finite time singularity in the dynamics of the world population and economic indices, "Physica" A 294 (3-4) (2001), s. 465-502, wykorzystuje projekt Estimating World GDP J. DeLonga z University of California, Berkeley.
24 Bernold z Konstancji, s. 520.
25 Anna Komnena, XIII.6, s. 558.
26 I. Liubarskii, Ob istochnikakh "Aleksiady" Anny Komninoi, "Vizantiiskii Vremennik" 25 (1965), s. 99-120; źródła Anny, i te potwierdzone, i te przypuszczalne, zob. J. Howard-Johnston, Anna Komnena and the Alexiad, [w:] Alexios I Komnenos - Papers, red. M. Mullett, D. Smythe, Belfast 1996, s. 260-302.
27 Aristakes Lastivertc'i's History, przeł. R. Bedrosian, New York 1985, s. 64.