Jedną z fascynujących cech tej książki jest to, że łączy historię pieniądza z ważnymi wydarzeniami historycznymi, co do których trudno byłoby przypuszczać, iż miały z nim cokolwiek wspólnego. Nawet jeśli czytelnik wie, że cesarze rzymscy finansowali swój rozrzutny styl życia, psując walutę swojego kraju, z pewnością nie zdaje sobie sprawy, jak wielki wpływ wywarło to na upadek Rzymu. Któż z nas wie, że Karol Darwin stracił fortunę na spekulacji akcjami spółek kolejowych, a ogłoszona przez niego teoria ewolucji wywodzi się między innymi z jego fascynacji ekonomią? David McWilliams napisał książkę poświęconą historii innowacji w świecie pieniądza i finansów, lecz przede wszystkim ukazał w niej, jak ważna jest ona z punktu widzenia historii ludzkości.
Clou tej książki brzmi: tam, gdzie istnieją pieniądze i innowacje finansowe, zachodzą istotne zmiany, które nie zachodzą tam, gdzie nie używa się pieniądza i nie wdraża innowacji. Na myśl przychodzi od razu handel międzynarodowy, istnieje też wiele innych, mniej oczywistych przykładów. Historia innowacji finansowych pokrywa się z historią sztuki w typowym rozumieniu tego terminu. Każdy podróżnik, który dotarł do którejś z kolebek cywilizacji zachodniej, czyli do starożytnej Grecji, Florencji z czasów odrodzenia czy siedemnastowiecznej Holandii, nieświadomie wkroczył w główny nurt historii innowacji finansowych. Każdy przełom w sztuce miał miejsce wskutek wprowadzenia jakiejś odmiany swapu ryzyka kredytowego.
Kolejnym smaczkiem są przedstawione przez autora portrety osób wprowadzających innowacje na rynku finansowym. Co do zasady są to mężczyźni (oczywiście sami mężczyźni!), którzy nie byliby wymarzonymi partnerami dla córki. Johannes Gutenberg, papież Pius II, John Law - na kartach książki McWilliamsa trwa swoista sztafeta postaci, które przekazują pałeczkę łajdakom, a ci z kolei - kanciarzom. Osoby zajmujące się finansami mają niewiarygodny talent do zjednywania sobie ludzi, których następnie namawiają na nowe typy inwestycji.
To zagadnienie stanowi centralną oś tej książki. Poszczególne wynalazki z dziedziny finansów, takie jak monety, bilanse, zasada podwójnego księgowania, waluty rezerwowe, banknoty, banki centralne, kredyty hipoteczne i tak dalej, wymagają tak wielkiego zaufania, że trudno je podważyć nawet największym śmiałkom. Okres, kiedy w Holandii apogeum osiągnęła słynna tulipomania, był jednocześnie początkiem obligacji wieczystych, czyli nigdy niespłacanych pożyczek. Autor zadaje pytanie retoryczne: "Jak wielkie zaufanie musiało mieć społeczeństwo do pieniądza, że zaciągano pożyczki, co do których istniała pewność, że nie zostaną spłacone, a mimo to uważano to za rozsądny sposób oszczędzania?". Jakby istniała milcząca zgoda co do tego, że zaufanie do instrumentów finansowych jest zbyt cenne, aby z niego zrezygnować, nawet w świetle często powtarzających się nadużyć.
Najnowszym przykładem tego zjawiska są kryptowaluty. Powstały w wyniku braku zaufania do instytucji państwowych i banków, a obecnie powtarzają stary schemat potrzeby zaufania i w bardzo typowy sposób je zawodzą. Autor postrzega bieżące wydarzenia z historii pieniądza jako wojnę o prawo do zaufania. Pisze tak: "W nadchodzących latach najważniejsza bitwa rozegra się między pieniądzem prywatnym, emitowanym przez podmioty prywatne, a pieniądzem publicznym, emitowanym przez instytucje państwowe, działające w imieniu obywateli". Cokolwiek przyniesie przyszłość, McWilliamsowi warto w tej kwestii zaufać. Komuś trzeba.
Michael Lewis, maj 2024 roku