Pielgrzym. 66 wierszy - Bronek z Obidzy

Kup ebooka

10.00 zł
8.00 zł (7,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Bronek z Obidzy

Pielgrzym

66 wierszy

Droga przez Obidzę jest krótka jak wiersz, mieści tyle zwrotek, ile ma zakrętów, Pielgrzym

tyle w nim myślników, ile wzdłuż czy wszerz przeszło po tej drodze, lub odeszło w przeszłość.

I jak w każdym wierszu nie brak w niej metafor, które często błądzą jak dziadka testament, ile czego komu, ile komu za co.

Droga przez Obidzę wiedzie nad Dunajec.

Jednym się tam kończy, zaś drugim zaczyna, nie zmieniajmy jednak tego wiersza w dramat, chociaż często sięga gdzieś za sam margines, jak dziadka testament,

jak babki litania

[...].

Bronek z Obidzy, Droga jak wiersz Bronek z Obidzy

1

Bronek z Obidzy

Pielgrzym

66 wierszy

2

Bronek z Obidzy

Pielgrzym

66 wierszy

Posłowie: Bolesław Faron Kraków

3

Pielgrzym. 66 wierszy Wybór wierszy: Autor

Konsultacja literacka i posłowie: Bolesław Faron Opracowanie redakcyjne: Iwona Dudzińska Ilustracje: Jarosław Czaja

? Copyright by Wydawnictwo Edukacyjne, Kraków 2021

? Copyright by Bronek z Obidzy, Obidza 2020

ISBN: 978-83-65669-79-7

Opracowanie typograficzne i skład: za-pis Wydawnictwo Edukacyjne

Kraków, ul. Wielkotyrnowska 35

www.we.pl - handel@we.pl - 12 638 00 50

4

Malowany Anioł

Chodził po wsi i z wiatrem się bawił, obejmował

rękami i głaskał.

Ten mu przy tym kieszenie dziurawił i kapelusz -

co łaska, co łaska.

Ponoć chodził i trzymał też z psami, wodę w miskach

zamieniał im w wino, coś rozmnażał i potem tym karmił,

choć tu prawdy już pewne mniej było.

Wieczorami rysował anioły.

Często kładł się tuż przy nich na piasku, między skrzydła

układał tył głowy, by dziecinnie udawać, że zasnął.

Wstawał wcześnie, przywracał kształt piórom, twarze z nocy

podkreślał im na dzień, a odchodząc uśmiechał się głupio

jak cerkiewny pastuszek do marzeń.

Szedł, a w ręce oglądał korale, (co w nich szukał, kornika czy Boga?) Raczej Boga, bo nisko się kłaniał jego śladom wiszącym przy drodze.

5

Znowu wracał i bawił się z wiatrem, obejmował, oplatał w różaniec, a przed nim przekwitały już sady,

w jego wiosce drewniano - słomianej.

6

Srebrna

Posiwiały ci włosy od palców, bo zbyt długo trzymałaś na rękach i huśtałaś od płaczu do płaczu, aż przestało jak suche drewienko.

Potem mocno z rozpaczy je rwałaś, jeszcze złote jak słomiane kosy i szarpałaś, czesałaś, czesałaś, jakbyś chciała je spalić na stosie.

Posiwiały ci włosy od palców, bo zbyt długo splatałaś warkocze, zamyślona czy odejść, to zasnąć, zapatrzona w drewnianego chłopca.

7

Łańcuszek

Wiem, że mi przyjdzie ostatkiem siły iść ku granicy odkrytej ziemi.

Chociaż nie pierwszy i nie ostatni, też będę czuł się jak ciężki kamień.

Pójdę, bo wierzę starym zegarom jak lekko biegną schodząc z północy, jak Anioł Pański, tuż przed dwunastą otwiera przestrzeń poza południe.

Pójdę, bo wierzę dobremu słońcu, jego wędrówce ku zachodowi i ten rumieniec na samym końcu a potem szybkie wniebowstąpienie.

Więc gdybym zechciał z tej drogi wrócić, to nie darujcie mi żadnych zwątpień, zerwijcie z szyi święty łańcuszek i obie nogi mocno nim zwiążcie.

8

Aby przeczytać dalej...

Zapraszamy do księgarni!