Chodzi jak kaczka. Pływa jak ryba. Leży jak
kloc. Blada jak ściana. Punktualny jak zegarek. Trzęsie się jak
galareta. Pije jak Polak.
Albo:
Niepodobne to do niczego. Nie daje się
z niczym porównać. Inna niż wszystkie. Bardziej papieski niż sam
papież. Prawdziwy oryginał.
Albo:
Ktoś ma takie same piegi jak ja. Ktoś
tak samo jak ja lubi nalewki z berberysu. Ktoś, tak jak ja, uwielbia
czytać książki Agaty Christie. On jest bardzo kobiecy, a ona bardzo
męska. Ona niczym nie wyróżnia się z tła. Paweł, podobnie jak ja,
czytuje Herodota i Flawiusza.
Albo:
Ja lubię ciszę, a ona wieczny szum
wokół siebie. Anna i jej przyjaciółki, w odróżnieniu ode mnie,
uwielbiają powieści Eleny Ferrante. Justyna zachwyca się różami,
których ja nie znoszę. Paweł, w odróżnieniu ode mnie, nie przepada
ani za Józefem Rothem, ani za Philipem Rothem.
I tak dalej.
***
Wszelkie podobieństwa (i różnice) ustala
się przez porównanie ze sobą co najmniej dwóch obiektów: ludzi,
rzeczy, zdarzeń czy stanów. Nie jest to jednak zabieg prosty,
bo ustalenie podobieństwa bynajmniej nie musi oznaczać braku
różnic, a zidentyfikowanie różnic wcale nie musi oznaczać braku
podobieństwa.
Zacznijmy od drugiego. Dostrzeganie
różnic nie musi oznaczać braku podobieństwa, lecz jedynie brak
identyczności. Tak samo jak różnice, tak i podobieństwa są
bowiem zazwyczaj stopniowalne. Identyczność dwóch obiektów jest
tylko skrajnym przykładem (wariantem, przejawem) podobieństwa. Poza
stanem identyczności oraz poza stanem całkowitej odmienności,
czyli niepowtarzalności (pod każdym względem, a jest
to prawie niemożliwe!), podobieństwo ma charakter relacyjny
i specyficzny. Relacyjny, bo możemy powiedzieć, że coś jest bardziej
do czegoś podobne niż różne, na przykład osika i brzoza, albo
że jest bardziej podobne do jednego niż do drugiego, na przykład
dziecko jest bardziej podobne do matki niż do ojca. Tak więc mowa
jest o proporcjach między tym, co podobne lub takie samo, i tym,
co odmienne. Podobieństwo ma charakter specyficzny, bo ustala się je
(a także różnice) najczęściej pod jakimś wyróżnionym względem,
na przykład Stefan i Zenek mają zamiłowanie do czeskiego piwa i do
dziewczyn w minispódniczkach. Podobni są w czymś, pod jakimś
względem, a nie w ogóle, bo na przykład Stefan uwielbia książki,
a Zenek z ledwością czyta ze zrozumieniem.
Warto tu jeszcze zwrócić uwagę, że podobne
jest DO, a różne jest OD. Podobne - to dążenie, zbliżanie się
do, różne - to oddalanie się, unikanie, uciekanie od. Zbyt rzadko
jesteśmy skłonni to dostrzegać.
Stwierdzenie, że ktoś (coś)
jest podobny do kogoś (czegoś) innego, bynajmniej więc nie
wyklucza wielu istotnych różnic między nimi. Chodzi nie tylko
o wspomniane różnice specyficzne. Ustalenie podobieństwa pod
jakimś względem, czy też podobieństwa globalnego (o ile jest to
możliwe), jest bowiem przesądzone również przez pewne właściwości
podmiotu spostrzegającego, a więc (uwaga!) przez pewne różnice
indywidualne. Mowa, po pierwsze, o indywidualnej wrażliwości na
istnienie różnic między porównywanymi obiektami, a ta zależy
od pojemności (niektórzy nazywają to szerokością) kategorii
poznawczych. Jeśli u Piotra kategoria "ptak" sprowadza się do
tylko jednego przedstawiciela, na przykład gołębia pocztowego,
to łatwo uzna on, że wszystko, co nie jest gołębiem pocztowym,
nie jest też ptakiem. Jeżeli jednak kategoria "ptak" jest
pojemna i zawiera wielką różnorodność przedstawicieli (choć
niekoniecznie wszystkich przedstawionych w Wielkim atlasie
ptaków), to okazuje się, że niektóre ptaki są bardziej
ptasie niż inne, są bardziej niż inne typowe, a to dlatego, że
są częściej oglądane[2]. U nas jest to wróbel, który dla wielu jest najbardziej
ptakiem, znacznie bardziej niż na przykład czapla siwa, o zimorodku
nie wspominając. W obrębie danej kategorii ptaki mogą być bardziej
lub mniej ptasie, aż wreszcie przestają się w tej kategorii
mieścić. Jedne ptaki są bardziej podobne do innych ptaków, inne są
bardziej odmienne. Decyduje o tym statystyka doświadczenia, częstość
powtarzających się kontaktów.
Pojemność kategorii odpowiada także
za drugą cechę człowieka decydującą o spostrzeganiu różnic
i podobieństw. To tolerancja wielkości różnicy. To oczywiście
też są sprawy indywidualne. Jedni - ci o pojemnych kategoriach
- są bardziej tolerancyjni niż inni - ci o kategoriach wąskich
i mało pojemnych. Dla tych drugich już stosunkowo niewielka różnica
staje się źródłem niepewności lub innego dyskomfortu, ci pierwsi
zaś dobrze sobie radzą z nawet sporymi różnicami. Tak więc to, co
jedni uznają za nader podobne do siebie, inni mogą uznać za odmienne
w bardzo dużym stopniu.
Należy tu jednak przypomnieć, że
wrażliwość na różnice oraz tolerancja różnic zależy także od
tego, co nazywa się kolektywnym systemem znaczeń[3], a zatem od pewnych powszechnie podzielanych przekonań
na temat kryteriów ustalania podobieństw i różnic czy na temat
dopuszczalnego zakresu tolerancji różnic.
Jak widać, wiele rzeczy decyduje o tym,
czy coś wydaje nam się podobne do czegoś innego, czy też wydaje się
różne od czegoś innego. Warto tu jeszcze zwrócić uwagę, że podobne
jest DO, a różne jest OD. Podobne - to dążenie, zbliżanie się
do, różne - to oddalanie się,
unikanie, uciekanie od. Zbyt rzadko
jesteśmy skłonni to dostrzegać.
Warto też rozpatrzeć kilka innych
podstawowych kwestii. Jedna z nich dotyczy pytania o wymiary czy
aspekty, które stanowią podstawę identyfikowania podobieństwa
lub różnicy. Krótko mówiąc, dotyczy to kwestii, ze względu na
co, na jakie kategorie zjawisk, można rozpatrywać podobieństwa
i różnice. Wydaje się, że należy brać pod uwagę kilka
płaszczyzn.
Ciąg dalszy w wersji pełnej