Piekło kobiet PL - Daria Górka

Kup ebooka

39.99 zł
18.00 zł (30,59 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Za­ry­zy­ku­ję twier­dze­nie, że ten te­mat ist­nie­je od za­ra­nia ludz­ko­ści. Od­kąd czu­je­my po­pęd sek­su­al­ny, od­kąd ro­dzą się dzie­ci, od­kąd lu­dzie wie­dzą, że na po­sia­da­nie po­tom­stwa mo­żna wpły­wać, od­tąd o abor­cji i an­ty­kon­cep­cji się dys­ku­tu­je, choć nie za­wsze tak się je na­zy­wa. Tę dys­ku­sję traf­nie opi­su­ją sło­wa sprzed nie­mal stu lat:

Jest splo­tem mnó­stwa rze­czy, ob­ro­sły ją całe war­stwy po­jęć i prze­sądów, gro­ma­dzących się na prze­strze­ni wie­ków. Względy praw­ne, etycz­ne, le­kar­skie, spo­łecz­ne mają tu głos (...). A wszyst­ko to po­kry­wa swo­im płasz­czem obłu­da spo­łecz­na... prze­sła­nia­jąca cały kom­pleks naj­bar­dziej ży­wot­nych zja­wisk.

Tak o dys­ku­sji do­ty­czącej pra­wa do abor­cji w 1929 roku pi­sał fe­lie­to­ni­sta i dzia­łacz spo­łecz­ny Ta­de­usz Boy-Że­le­ński, z wy­kszta­łce­nia le­karz. "Pie­kło ko­biet" - ha­sło będące ty­tu­łem jego ksi­ążki - od lat jest w Pol­sce tak po­pu­lar­ne, że mo­żna by przy­pusz­czać, iż po­wsta­ło na po­trze­by czar­nych pro­te­stów, któ­re od­by­wa­ły się w 2016 roku. Wte­dy po­ja­wia­ło się na ty­si­ącach trans­pa­ren­tów. Wy­po­wia­da­ły je set­ki ko­biet. Ale praw­da jest taka, że jego ak­tu­al­no­ść si­ęga co naj­mniej wie­ku wstecz.

W la­tach 20. XIX wie­ku abor­cja była w Pol­sce nie­le­gal­na i ka­ra­na. W ka­żdym przy­pad­ku. To praw­ne dzie­dzic­two, któ­re po­zo­sta­ło nam po za­bor­cach. Była też fak­tem. Sza­cu­je się, że rocz­nie prze­pro­wa­dza­no na­wet trzy­sta ty­si­ęcy ter­mi­na­cji. W pod­zie­miu. Set­ki albo ty­si­ące z nich ko­ńczy­ły się śmier­cią ko­biet. Od­zy­ska­na nie­pod­le­gło­ść wi­ąza­ła się z ko­niecz­no­ścią uchwa­le­nia no­we­go pra­wa, ta­kże re­pro­duk­cyj­ne­go. Osta­tecz­nie w ko­dek­sie kar­nym z 1932 roku za­pi­sa­no, że za abor­cję czy ra­czej za "spędze­nie pło­du", jak to ów­cze­śnie okre­śla­no, ko­bie­cie gro­żą trzy lata wi­ęzie­nia, a oso­bom, któ­re jej po­ma­ga­ją, pięć. Do­pusz­czo­no dwa wy­jąt­ki: za­gro­że­nie ży­cia mat­ki i ci­ąża, któ­ra jest wy­ni­kiem prze­stęp­stwa. Skąd my to zna­my? Ta­de­usz Boy-Że­le­ński, wal­czący ra­zem z Ire­ną Krzy­wic­ką (pu­bli­cyst­ką, fe­mi­nist­ką i pi­sar­ką) o do­stęp do le­gal­nej i bez­piecz­nej abor­cji, tak opi­sy­wał dzia­ła­nia Ko­mi­sji Ko­dy­fi­ka­cyj­nej II Rze­czy­po­spo­li­tej, któ­ra pra­co­wa­ła nad stwo­rze­niem no­we­go pra­wa:

Ot, scho­dzi się kil­ku po­wa­żnych - och, jak po­wa­żnych! - pa­nów, któ­rzy wcho­dząc do sali ob­rad, sta­ra­ją się pil­nie za­po­mnieć o tym, że są lu­dźmi, że tam za okna­mi ga­bi­ne­tu hu­czy i pędzi ży­cie, że to, co oni pi­szą na pa­pie­rze, to jest pi­sa­ne na ludz­kiej skó­rze, że to, co dla nich jest przed­mio­tem kon­tro­wer­sji praw­ni­czej, jest dla in­nych nie raz kwe­stią ży­cia i śmier­ci. I pich­cą so­bie od nie­chce­nia te pra­wa, a to, co oni upich­cą, w tym po­tem męczą się całe po­ko­le­nia.

Co było pó­źniej? W Pol­skiej Rzecz­po­spo­li­tej Lu­do­wej, a kon­kret­nie w 1956 roku, pra­wo zli­be­ra­li­zo­wa­no. Uchwa­lo­no usta­wę, któ­ra do­pusz­cza­ła abor­cję z po­wo­dów me­dycz­nych (wady pło­du lub za­gro­że­nie ży­cia mat­ki), gdy ci­ąża po­wsta­ła w wy­ni­ku prze­stęp­stwa lub gdy po­twier­dzo­ne zo­sta­ły złe wa­run­ki so­cjal­ne ro­dzi­ny. Po upad­ku że­la­znej kur­ty­ny - jak w dwu­dzie­sto­le­ciu mi­ędzy­wo­jen­nym - trze­ba było stwo­rzyć nowe pra­wo. "Na­sze", "pol­skie", "nie­ko­mu­ni­stycz­ne". Tym ra­zem wy­jąt­ko­wo sil­ny w dys­ku­sji o jego kszta­łcie był głos Ko­ścio­ła ka­to­lic­kie­go, wo­kół któ­re­go kszta­łto­wa­ła się an­ty­ko­mu­ni­stycz­na to­żsa­mo­ść Po­la­ków. Wy­pra­co­wa­no "kom­pro­mis" na po­nad dwa­dzie­ścia lat. Od­stąpio­no od ka­ra­nia ko­biet za prze­ry­wa­nie ci­ąży i ze­zwo­lo­no na abor­cje w trzech przy­pad­kach: stwier­dzo­nych wad pło­du, za­gro­że­nia ży­cia mat­ki i ci­ąży w wy­ni­ku prze­stęp­stwa. I wy­da­wa­ło się, że spra­wa jest za­mkni­ęta. Po­zor­nie była.

W Pol­sce 2016 roku - po­słu­gu­jąc się me­ta­fo­rą Boya-Że­le­ńskie­go - pra­wo pró­bo­wa­no upich­cić od nowa. Za­ostrzyć. Przy­go­to­wy­wa­no skład­ni­ki, ku­cha­rzy, ba­da­no grunt. Osta­tecz­nie się nie uda­ło. Ko­bie­ty ma­so­wo wy­szły na uli­ce, by wal­czyć o swo­je pra­wa. Plan po­wró­cił pięć lat pó­źniej i tym ra­zem się po­wió­dł. W Pol­sce 2021 roku sędzio­wie Try­bu­na­łu Kon­sty­tu­cyj­ne­go pra­wo zmie­ni­li. Czy pa­mi­ęta­li o tym, że za oknem hu­czy i pędzi ży­cie?

O tym ży­ciu jest ta ksi­ążka. I o śmier­ci cza­sem też. Za­pra­szam Pa­ństwa do rze­czy­wi­sto­ści po zmia­nie pra­wa abor­cyj­ne­go w Pol­sce. Rze­czy­wi­sto­ści skry­wa­nej. Rze­czy­wi­sto­ści nie­wi­dzial­nych dla sys­te­mu ko­biet i ich ro­dzin. Rze­czy­wi­sto­ści, w któ­rej pra­wo pi­sa­ne na skó­rze zo­sta­wia nie­da­jące się usu­nąć bli­zny. Rze­czy­wi­sto­ści, w któ­rej wiel­ka po­trze­ba po­sia­da­nia dziec­ka prze­pla­ta się z jesz­cze wi­ęk­szym bó­lem po stra­cie, co jed­na z mo­ich roz­mów­czyń opi­su­je tak: "Ka­żde dziec­ko, któ­re się stra­ci­ło, to całe ży­cie, któ­re­go nie będzie. To są te pierw­sze kro­ki, któ­rych nie będzie, to są te pierw­sze sło­wa, któ­rych nie będzie, to są te oczy, któ­re się do cie­bie nie za­śmie­ją".

To nie jest rze­czy­wi­sto­ść ty­si­ąca ko­biet rocz­nie, któ­re do tej pory le­gal­nie prze­ry­wa­ły ci­ążę ze względu na wady pło­du, a te­raz nie mogą tego ro­bić. To rze­czy­wi­sto­ść nas wszyst­kich; rze­czy­wi­sto­ść, któ­ra bez­po­śred­nio do­ty­ka oko­ło dzie­wi­ęciu mi­lio­nów osób, bo tyle w po­pu­la­cji Pol­ski sta­no­wią ko­bie­ty w wie­ku roz­rod­czym. Do­ty­ka też ich ro­dzin. To rze­czy­wi­sto­ść, któ­rą kszta­łtu­ją język, ramy, nar­ra­cja, opo­wie­ść - nie tyl­ko o abor­cji, lecz ta­kże o war­to­ściach, w któ­re wie­rzy­my, o Pol­sce, ja­kiej pra­gnie­my.

Trud­no zna­le­źć te­mat, któ­ry bar­dziej dzie­li. Trud­no zna­le­źć te­mat, w któ­rym rów­nie ci­ężko o po­ro­zu­mie­nie i spo­kój w dys­ku­sji mi­ędzy kon­ser­wa­ty­sta­mi a li­be­ra­ła­mi. Trud­no zna­le­źć te­mat, po któ­rym ła­twiej okre­ślić przy­na­le­żno­ść do jed­nej z tych grup. Ten jest jak pa­pie­rek lak­mu­so­wy.

Dzien­ni­karz jest od po­ka­zy­wa­nia rze­czy­wi­sto­ści. I to sta­ram się w tej ksi­ążce zro­bić. Po­ka­zać tę skry­wa­ną, i to z ró­żnych per­spek­tyw. I jesz­cze coś: to nie jest ksi­ążka o abor­cji w ogó­le. O tej po­wsta­ło wie­le pu­bli­ka­cji. To jest ksi­ążka o gra­ni­cy, któ­ra zo­sta­ła po­sta­wio­na przed tymi wszyst­ki­mi, któ­rzy chcą mieć wy­bór, gdy sły­szą okrut­ną dia­gno­zę, i o ich bli­skich. To ksi­ążka, któ­ra po­ten­cjal­nie jest o nas wszyst­kich.

Daria Górka

Warszawa, wiosna 2022 roku

Czarny Poniedziałek

Od uchwa­le­nia 7 stycz­nia 1993 roku Usta­wy o pla­no­wa­niu ro­dzi­ny, ochro­nie pło­du ludz­kie­go i wa­run­kach do­pusz­czal­no­ści prze­ry­wa­nia ci­ąży kil­ku­krot­nie pró­bo­wa­no zmie­niać pra­wo re­pro­duk­cyj­ne w Pol­sce; w 1996 roku je zli­be­ra­li­zo­wa­no i do­da­no za­pis ze­zwa­la­jący na abor­cję ze względu na trud­ne wa­run­ki ży­cio­we lub sy­tu­ację oso­bi­stą ko­bie­ty. Rok pó­źniej wró­co­no do sta­nu z 1993 roku, bo ów­cze­sny Try­bu­nał Kon­sty­tu­cyj­ny uznał, że tak zwa­na prze­słan­ka spo­łecz­na jest nie­zgod­na z obo­wi­ązu­jącą wów­czas Kon­sty­tu­cją Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej. Od tam­tej pory (od maja 1997 roku) do opu­bli­ko­wa­nia wy­ro­ku wspó­łcze­sne­go Try­bu­na­łu Kon­sty­tu­cyj­ne­go (do stycz­nia roku 2021) w Pol­sce obo­wi­ązy­wał tak zwa­ny kom­pro­mis abor­cyj­ny.

Prze­rwa­nie ci­ąży było mo­żli­we w trzech przy­pad­kach:

gdy ci­ąża sta­no­wi­ła za­gro­że­nie dla ży­cia lub zdro­wia ko­bie­ty; gdy ba­da­nia pre­na­tal­ne lub inne prze­słan­ki me­dycz­ne wska­zy­wa­ły na duże praw­do­po­do­bie­ństwo ci­ężkie­go i nie­od­wra­cal­ne­go upo­śle­dze­nia pło­du albo nie­ule­czal­nej cho­ro­by za­gra­ża­jącej jego ży­ciu; gdy za­cho­dzi­ło uza­sad­nio­ne po­dej­rze­nie, że ci­ąża po­wsta­ła w wy­ni­ku czy­nu za­bro­nio­ne­go.

Przez lata funk­cjo­no­wa­nia "kom­pro­mi­su" or­ga­ni­za­cje pro-life ra­zem z Ko­ścio­łem i skraj­ną pra­wi­cą oraz fe­mi­nist­ki i le­wi­ca nie raz wy­ta­cza­li prze­ciw­ko so­bie naj­ci­ęższe dzia­ła, pró­bu­jąc wpły­nąć na po­strze­ga­nie tej spra­wy przez opi­nię pu­blicz­ną. Or­ga­ni­zo­wa­no ak­cje pro­te­sta­cyj­ne, pró­bo­wa­no zmie­niać kon­sty­tu­cję i wal­czo­no o język. Były gło­śne spra­wy i jesz­cze gło­śniej­sze wy­ro­ki Sądu Naj­wy­ższe­go i Eu­ro­pej­skie­go Try­bu­na­łu Praw Czło­wie­ka. Były zmia­ny w funk­cjo­no­wa­niu klau­zu­li su­mie­nia, na któ­rą mogą po­wo­ły­wać się le­ka­rze. Zwy­kle jed­nak abor­cję uzna­wa­no za te­mat za­stęp­czy, a ko­bie­ty ro­bi­ły swo­je.

"Kom­pro­mis", choć we­dług wie­lu nie­ide­al­ny, i często ist­nie­jący je­dy­nie na pa­pie­rze, ja­koś funk­cjo­no­wał. A je­że­li nie obo­wi­ązy­wał, ko­bie­ty bra­ły spra­wy w swo­je ręce. Byle ci­cho. Ich hi­sto­rie od cza­su do cza­su przed­sta­wia­ne były w ksi­ążkach lub fil­mach.

W 2016 roku zro­bi­ło się gło­śno. Ko­bie­ty ma­so­wo wy­szły na uli­ce po tym, jak sejm w pierw­szym czy­ta­niu od­rzu­cił oby­wa­tel­ski pro­jekt "Ra­tuj­my ko­bie­ty" pro­po­nu­jący li­be­ra­li­za­cję prze­pi­sów abor­cyj­nych, a do dal­szych prac w ko­mi­sjach skie­ro­wał prze­pi­sy opra­co­wa­ne przez ko­mi­tet "Stop abor­cji". Ra­dy­kal­ny pro­jekt za­kła­dał wpro­wa­dze­nie ca­łko­wi­te­go za­ka­zu prze­ry­wa­nia ci­ąży. Wi­zja zmia­ny pra­wa sta­ła się re­al­na. Prze­pi­sy ofi­cjal­nie po­par­li nie­któ­rzy po­li­ty­cy par­tii rządzącej. O po­trze­bie zmia­ny ów­cze­śnie obo­wi­ązu­jące­go sta­tus quo za­czął mó­wić też Ko­ściół. Od 25 wrze­śnia 2016 roku w ca­łym kra­ju od­by­wa­ły się czar­ne pro­te­sty ko­biet sprze­ci­wia­jących się mo­dy­fi­ka­cji prze­pi­sów. 3 pa­ździer­ni­ka do­szło do Ogól­no­pol­skie­go Straj­ku Ko­biet, zwa­ne­go ina­czej Czar­nym Po­nie­dzia­łkiem. Wie­le ko­biet nie po­szło tego dnia do pra­cy, inne ubra­ły się na czar­no. W kra­ju i poza jego gra­ni­ca­mi od­by­wa­ły się de­mon­stra­cje. W straj­kach, we­dług ró­żnych sza­cun­ków, wzi­ęło udział od dzie­wi­ęćdzie­si­ęciu ośmiu do na­wet dwu­stu ty­si­ęcy osób. Po­la­cy swój sprze­ciw ma­ni­fe­sto­wa­li też w in­ter­ne­cie.

O mo­żli­wo­ści prze­ry­wa­nia ci­ąży w okre­ślo­nych przy­pad­kach za­częto roz­ma­wiać w tra­dy­cyj­nych me­diach. Pol­skie mia­sta za­la­ły trans­pa­ren­ty z na­pi­sa­mi: "Nie będzie­my umie­rać za wa­sze su­mie­nia!", "My­ślę, czu­ję, de­cy­du­ję!", "Łapy precz od na­szych ciał!". Ha­sła o wol­no­ści i pra­wie do de­cy­do­wa­nia o swo­im ży­ciu, któ­re do tej pory były pod­no­szo­ne przez fe­mi­nist­ki lub śro­do­wi­ska le­wi­co­we, te­raz sta­ły się po­wszech­nie dys­ku­to­wa­ne i uży­wa­ne. Po­wstał nie­spo­ty­ka­ny wcze­śniej, od­dol­ny, wspar­ty przez me­dia spo­łecz­no­ścio­we ruch ko­biet, któ­ry gło­śno upo­mi­nał się o swo­je pra­wa. Trzy dni po Czar­nym Po­nie­dzia­łku, 6 pa­ździer­ni­ka, sejm od­rzu­cił re­stryk­cyj­ny pro­jekt.