Piekło Dzieci systemu
Nie warto mieszkać w okolicach wodzisław śląski.sie przeprowadzać bo tam.systematycznie zabierają dzieci a sędziowie są bez karni i wyroki tz postanowienia mają z automatu ustawione
Parodia jak wygląda opinia do sądu przez biegła psychiatra. Katarzyna z Wodzisławia śląskiego opinia napisana między lutym a kwietniem 2024.
Do tegoż słynnego baraku w Wodzisławiu Śląskim, co to udaje, że jest miejscem poważnych badań dla sądu, zziajana, ale triumfalna, wdziera się Katarzyna.
Wygląda jak kulka, która właśnie połknęła małą beczkę, bo ma te swoje "wzdęcia - KATASTROFA".
Jeszcze zanim dotarła do pokoju, na korytarzu rozlega się jej GŁOS DEKRETU. Wali prosto z mostu, tak że szyby drżą: "KOLEJNA MATKA! WALCZY O CUDZE DZIECKO! CO ZA DRAMAT!"
Co najlepsze - ta Kasia to jest niby jakaś pani psycholog-seksuolog-wszystko, ma własną "prywatną KLINIKĘ OSKARŻEŃ".
Matka Biologiczna, usłyszawszy to CHAMSTWO NA MAKSA, ledwo trzyma się na nogach. Myślała, że jej żyła na czole eksploduje!
Walczy o własne dziecko, a ta jej rzuca, że to cudze!
Chwilę później, kiedy już te dwie "ekspertki" z trudem wturlały się do środka, zaczęły się PLOTEŃKI ZA ZAMKNIĘTYMI DRZWIAMI (które słychać było i tak na całej ulicy).
Wtem wkraczają oni: EDYTKA i KRZYSIEK z Radlina 2, Rodzina Zastępcza w wersji "idealny dom na pokaz", prowadząc dziecko za rączkę.
Matka Biologiczna rzuca się, żeby przytulić malucha, i uściskać bo dawno nie widziałam, szepcze jej do ucha, cytując zdanie, które przebija ściany:
"Mama, oni powiedzieli, że przyjdziesz i zobaczysz... Że to TY jesteś powodem, że TU siedzę!"
W końcu ta NIEZAWODNA i BIEGŁA PSYCHIATRA, pani Katarzyna (z trzema dyplomami na ścianie i równie dużą niewrażliwością), wytoczyła matkę i dzieciaka do pokoju tortur i z miną chirurga wyjaśniła, że każdy będzie rozdzielony, bo tak nakazuje PROCEDURA!
Ale hej, chwila ulgi! Katarzyna szepnęła: "Nie będzie AUDIO ani WIDEO! Można robić WSZYSTKO!" (Mrugnięcie okiem, które zwiastuje kłopoty).
Pomieszczenie wyglądało jak klatka dla chomika, dwa na dwa metry, zastawiona starymi, obślinionymi zabawkami rodem z najgorszego PRL-owskiego żłobka. Zaduch był tak gęsty, że gdyby rzucić siekierę, to by wisiała w powietrzu!
A pech?
Oczywiście, że musiał być!
Matka biologiczna miała akurat OSTRE zapalenie oskrzeli i była napakowana antybiotykami.
Ale czy to powstrzymało tych genialnych "ekspertów" z ludzką twarzą?
Skąd!
Nie pozwalali zamknąć okna, ignorując kaszel matki jak zwiastun apokalipsy.
Na dodatek!
Co pięć sekund (z dokładnością szwajcarskiego zegarka), ich firmowe telefony wrzeszczały powiadomieniami z Instagrama i TikToka, obwieszczając, że świat ma w głębokim poważaniu nieszczęścia tej rodzinki!