Pięciopsiaczki - Wanda Chotomska

Kup ebooka

26.90 zł
21.51 zł (20,71 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Pięciopsiaczki

Balbina urodziła szczeniaki.

- Pięć! - przeliczył prędko Karol.

- Pięć! - zachwyciła się Karolina.

- A mnie się zdaje, że cztery i pół - zażartował tata. - To piąte jakieś takie małe...

- Małe, ale całe. Ty też byłeś mały, jak się urodziłeś, a teraz masz metr osiemdziesiąt - ofuknęła tatę babcia i, pokazując szczeniaki leżące w koszu przy Balbinie, zaczęła wyjaśniać. Wyjaśnienia były do rymu, bo babcia oprócz tego, że była babcią, pisała jeszcze książki dla dzieci i układała wiersze:

- Pierwszy urodził się ten czarny i kudłaty,

drugi - cały piegowaty,

trzeci - brązowy jak czekoladka,

czwarty - podobny do niedźwiadka,

a ta piąta to jest suczka,

na szarym końcu urodzona

i taka szara jak myszka,

od głowy do ogona.

- Tata, jak się urodzi pięć jednocześnie, to są pięcioraczki, prawda? - upewnił się Karol, ale Karolina zaraz go poprawiła:

- Nie żadne raczki, tylko psiaczki. Nie widzisz, że to są pięciopsiaczki?

- Pięciopsiaczki! - ucieszyli się babcia i tata. - Bardzo to ładnie wymyśliłaś. Balbina spisała się na piątkę, a Karolina trafiła w dziesiątkę.

- To razem piętnaście! - podsumował głośno Karol, a mama, która właśnie wróciła z miasta i nie słyszała początku rozmowy, złapała się za głowę:

- Jezus Maria, co wy mówicie, Balbina urodziła piętnaście szczeniaków naraz?

- Ależ nie - uspokoiła mamę Karolina. - Nie piętnaście i nie naraz, bo one się rodziły na raty.

I zaczęła wyliczać na palcach:

Pierwszy - czarny kudłaty,

drugi - cały piegowaty,

trzeci - brązowy jak czekoladka,

czwarty - podobny do niedźwiadka,

a ta piąta to jest suczka...

- I bardzo proszę, żeby jej teraz dała spokój moja wnuczka - przerwała dalsze wyliczanie babcia. - Idźcie do swoich zajęć i zostawcie szczeniaki z Balbiną, a mnie z długopisem i maszyną do pisania.

Babcia zawsze wszystkie swoje wiersze-opowiadania pisała najpierw długopisem, a potem przepisywała je na maszynie.

- A o czym będziesz pisała? - zainteresowała się Karolina.

- Jak to o czym? Oczywiście o pięciopsiaczkach. Może i mnie kiedyś pochwalą, że spisałam się na piątkę? - uśmiechnęła się babcia.

I klawisze maszyny zaśpiewały wieczorem kołysankę dla pięciopsiaczków:

Zasnął czarny i kudłaty,

zasnął cały piegowaty,

śpi brązowa czekoladka,

śpi podobny do niedźwiadka

i ta mała, szara suczka,

którą lubi moja wnuczka.