Rozdział 1
Kain i Abel z rodu Piasta
Wydarzenia, o których mowa, rozegrały się około 1112 roku, wyznaczając finał dramatycznej rywalizacji między Bolesławem i Zbigniewem, synami księcia Władysława Hermana. Od tamtej chwili oślepiony Zbigniew przestał się liczyć w walce o władzę, a jego brat mógł sobie podporządkować cały kraj, który trzymał w żelaznym uścisku przez kolejne ćwierć wieku. Bolesław nie poprzestał zresztą na okaleczeniu brata. Później stosował tę karę również wobec innych przeciwników politycznych.
Nie inaczej postąpił w 1003 roku jego przodek i imiennik Bolesław Chrobry, który zaprosił do siebie księcia czeskiego Bolesława Rudego, po czym kazał go uwięzić i oślepić. Eliminując w ten sposób kandydata do tronu w Pradze, Chrobry ogłosił się wkrótce księciem Czech. W średniowiecznej Europie bratobójstwo w łonie dynastii panującej nie było niczym niezwykłym. Polska również nie odbiegała od "normy". Nie na darmo Paweł Jasienica porównywał Piastów do królów Anglii, pisząc, że ci ostatni "od diabła się wywodzili i z diabłów wcielonych się składali"1.
Podobnie z rywalami do tronu obchodzili się nasi sąsiedzi. Powieść minionych lat tak opisuje karę, na jaką książę kijowski Świętopełk II skazał księcia trembowelskiego Wasylka Rościsławowicza: "I przystąpił Torczyn, imieniem Berendy, owczarz Światopełkowy, dzierżąc nóż i chcąc uderzyć w oko, i chybił oko i przeciął mu lice, i jest rana ta na Wasylku i teraz. I potem uderzył go w oko, i wyjął źrenice, i potem w drugie oko, i wyjął drugą źrenicę. I był on w tym czasie jak martwy"2. Powyższe wypadki musiały wywrzeć na autorze Powieści... silne wrażenie, skoro zrelacjonował je tak szczegółowo. Jeśli zaś chodzi o wykonywanie tej okrutnej kary, istniały na to dwa sposoby. Pierwszy polegał na wypaleniu źrenicy rozgrzanym do czerwoności prętem lub końcówką miecza. W drugim przypadku stosowano nie mniej brutalną metodę "wydarcia oczu" za pomocą specjalnych cęgów. Zmuszano skazańca, aby otworzył oczy, a gdy stawiał opór, wyrywano mu gałki oczne wraz z powiekami.
Przypadek oślepienia Zbigniewa - choć drastyczny - nie miał jednak nic wspólnego z sadyzmem. Nie był również aktem zemsty dokonanej w przypływie szału. Bolesław kierował się zimną kalkulacją oraz średniowiecznym wyobrażeniem na temat zasłużonej kary. Aby zrozumieć jej moralny wymiar, należy się odwołać do realiów epoki, w której żyli obaj bracia. W wiekach średnich wygląd i cechy fizyczne miały ogromne znaczenie - zwłaszcza dla warstwy panującej. Ideał średniowiecznego władcy odnosił się zarówno do przymiotów charakteru, jak i do cech fizycznych, więc wszelkie ułomności ciała stanowiły przeszkodę w sprawowaniu władzy i były argumentem w sporze politycznym. Jeśli pretendent w walce o władzę został pokonany i oślepiony, to średniowieczna praktyka polityczna nakazywała uznać jego roszczenia za bezprawne. Stąd tak wielkie znaczenie wzroku, którego odebranie uważano za karę boską.
W praktyce średniowiecznej oślepienie było jednym z najbardziej skutecznych sposobów na trwałe wyeliminowanie kontrkandydata z gry o władzę. Historia zna jednak odstępstwa od tej reguły. W Królestwie Węgier, rządzonym przez waleczną dynastię Arpadów, doszło do wypadków bliźniaczo podobnych do sprawy Zbigniewa. Król Koloman, aby zapewnić sukcesję swojemu synowi, kazał wyłupić oczy własnemu bratu Almosowi i jego synowi Beli. Co ciekawe, do kaźni doszło około 1115 roku, niedługo po pobycie na Węgrzech księcia Bolesława, odbywającego pokutną pielgrzymkę do grobu Świętego Idziego w Somogyvár. Nie wiadomo, czy Koloman i Bolesław, którzy byli bliskimi sojusznikami, rozmawiali wówczas o tym, jak Piast postąpił z własnym bratem. Trudno jednak uwierzyć, aby sprawa Zbigniewa została przemilczana, tym bardziej że czyn Bolesława zyskał rozgłos wśród naszych sąsiadów.
Oślepienie księcia Almosa i jego syna Beli. Ilustracja z węgierskiej Kroniki ilustrowanej, XIV wiek.Wikimedia Commons/Tabularius
Tak czy inaczej Koloman, pod pretekstem wykrycia rzekomego spisku, kazał uwięzić Almosa i jego syna, oślepić ich, a potem wykastrować. Na szczęście tej ostatniej kaźni udało się uniknąć. Człowiek, który miał pozbawić młodego Belę męskości, nie ośmielił się ponoć okaleczyć osoby z królewskiego rodu. Zamiast tego, jak podaje węgierska Kronika ilustrowana, wykastrował psa, i to jego jądra odesłał Kolomanowi w dowód, że wykonał zadanie. Przez kolejne kilkanaście lat Bela żył w ukryciu w klasztorze Benedyktynów w Pécsvárad. Jego los odmienił się w 1131 roku, gdy po śmierci następcy Kolomana, króla Stefana II, mógł wstąpić na tron.
Koronacja okaleczonego członka dynastii była w średniowieczu czymś niespotykanym. Mimo to Bela, który otrzymał przydomek "Ślepy", rządził Madziarami przez kolejnych dziesięć lat. Niewątpliwie miał wiele szczęścia - bez porównania więcej niż nieszczęsny Zbigniew.
Zbrodnia i kara
Losy Bolesława i Zbigniewa od najwcześniejszych lat splotły się w tragicznym uścisku. Zbigniew do dziś pozostaje jednym z najbardziej tajemniczych, a przez to mało znanych przedstawicieli piastowskiej dynastii. Określenia: "znajda", "bękart", "bastard", "intruz", "wichrzyciel" to tylko niektóre z epitetów, jakimi obdarzyła go polska historiografia. Kronikarze i historycy umyślnie przedstawiali Zbigniewa jako notorycznego buntownika i zdrajcę zagrażającego "trwałości państwa". Robili to, zapominając, że był on pełnoprawnym (choć pochodzącym z niedynastycznego związku) członkiem rodu panującego oraz współrządcą kraju.
Bolesław z kolei przeszedł do historii jako jeden z najwybitniejszych Piastów. Gall zwany Anonimem nazwał go "Synem Marsa", natomiast mistrz Wincenty Kadłubek pisał: "Tygrysa syn, lew srogi, smok ziejący ogniem, piorunowy grot". Ten rażący brak równowagi w ocenie obu książąt to w dużej mierze wynik starej mądrości, że historia jest opowieścią pisaną przez zwycięzców. Skoro Bolesław wyszedł z bratobójczej wojny jako triumfator, kronikarze zwykle brali jego stronę. Ponadto Gall pisał kronikę na dworze Krzywoustego, konsekwentnie pomijając wszelkie niewygodne dla swojego chlebodawcy sprawki.
Bracia od samego początku nie byli traktowani równo. Urodzony między 1070 a 1073 rokiem Zbigniew żył naznaczony piętnem inności, a imię, które nosił, nigdy przedtem nie pojawiło się wśród Piastów. Jego pochodzenie jest starosłowiańskie; "Zbigniew" (lub Zbygniew) oznacza tego, który zbyt często się gniewa lub tego, który powinien pozbyć się gniewu. Badacze przypuszczają, że imię to znamionowało syna, który nie pochodził ze związku dynastycznego, a co za tym idzie - nie miał praw do dziedziczenia po ojcu. Gall Anonim nazywał Zbigniewa "zrodzonym z nałożnicy". Z kolei w Kronice wielkopolskiej, w wersji Sędziwoja z Czechła, pojawiła się informacja, że jego matka pochodziła z Prawdziców - rodu rycerskiego mieszkającego na Mazowszu, a więc w dzielnicy, w której Władysław Herman spędził większość swojego życia. Niedynastyczne pochodzenie wybranki księcia mogło mieć decydujący wpływ na to, że ich związek nie został pobłogosławiony przez Kościół. Warto przy tym dodać, że w ówczesnej Polsce ślubny ceremoniał kościelny nie był jeszcze powszechny; nie zależała również od niego legalność potomstwa. Stąd też pierworodny syn, nawet z takiego nieoficjalnego małżeństwa, w świetle piastowskiego obyczaju był prawowitym członkiem rodziny książęcej, ze wszystkimi należnymi mu przywilejami dynastycznymi.
Z kolei "Bolesław" to wśród Piastów imię szczególne. Przed Krzywoustym nosili je polscy królowie: Bolesław I zwany Chrobrym oraz Bolesław II nazywany Śmiałym. Obaj zostawili po sobie sławę wielkich wodzów i zdobywców, choć nie zawsze roztropnych polityków. Bolesław Śmiały - stryj Krzywoustego - po morderstwie biskupa krakowskiego Stanisława w 1079 roku stracił tron i musiał uchodzić na Węgry. Ojciec Bolesława, Władysław Herman, został wyniesiony do władzy przez przeciwników brata, wśród których prym wiódł niejaki Sieciech, o którym będzie jeszcze mowa. Najprawdopodobniej właśnie wtedy nieznana bliżej matka Zbigniewa została odprawiona, a Władysław Herman wziął ślub z Judytą, córką Wratysława, przyszłego króla Czech. Małżeństwo było układem na wskroś politycznym - nowy polski książę zyskiwał dzięki niemu ważnego sojusznika na południu.
Niewiele można powiedzieć - a raczej zgoła nic - na temat wyglądu Zbigniewa. Józef Ignacy Kraszewski na kartach swojej powieści Królewscy synowie opisał go jako młodzieńca "niezgrabnego [...] z twarzą długą, bladą, odstraszającą, na której malowała się zwierzęca niemal radość jakaś rozszalała"3. Z kolei Jan Matejko na obrazie Przyjęcie Żydów z 1889 roku ukazał Zbigniewa jako rosłego mężczyznę o ciemnej karnacji i przebiegłym spojrzeniu.
Interesujące cechy fizyczne można za to przypisać Bolesławowi. Na podstawie badań szczątków kostnych Krzywoustego z katedry płockiej wiadomo, że nie był on wzorem jasnowłosego Słowianina - obdarzony średnim wzrostem, cerę miał śniadą, a włosy ciemne. Wygląd mógł odziedziczyć po domniemanej prababce Greczynce, czyli Annie Porfirogenetce, siostrze cesarza Bizancjum Bazylego II.
Nie będzie przesadą stwierdzenie, że śmierć towarzyszyła Bolesławowi właściwie od kołyski. Niedługo po jego narodzinach, datowanych na rok 1086, zamordowano Mieszka - syna Bolesława Śmiałego, któremu Herman zezwolił na powrót do kraju z wygnania na Węgrzech. W chwili, kiedy narodził się mały Bolesław - prawowity syn, Mieszko stał się rywalem, którego tolerować było niepodobna.
Młody Mieszko zginął - najprawdopodobniej otruty - w Krakowie. Gall Anonim napisał: "powiadają mianowicie, że jacyś wrogowie z obawy, by krzywdy ojca nie pomścił, trucizną zgładzili tak pięknie zapowiadającego się chłopca"4. Spory o to, czy inspiratorem zbrodni był Władysław Herman, trwają do dziś. Nie sposób jednoznacznie o tym przesądzić, choć - jak wiadomo - Piastom daleko było do miana kochającej się rodziny...
Po usunięciu Mieszka na drodze Bolesława do sukcesji stał już tylko Zbigniew. Wkrótce dwór Władysława Hermana w Płocku okazał się zbyt mały dla dwóch dorastających książąt. Zbigniewa odesłano więc do klasztoru w Kwedlinburgu. Decyzja o umieszczeniu go za klasztornymi murami nosi wszelkie znamiona wygnania, a dorastający książę bez wątpienia mógł się czuć zdradzony przez ojca, w którego otoczeniu spędził większą część dotychczasowego życia.
Los przeznaczonego nagle do stanu duchownego Zbigniewa zdecydowanie kontrastuje z tym, co wiadomo o młodych latach Bolesława. Według informacji źródłowych już jako chłopiec, pod okiem swojego opiekuna Sieciecha, chodził na wyprawy wojenne, między innymi na Pomorze, gdzie "takimi siłami obległ gród Międzyrzecze i z taką gwałtownością doń szturmował, że w kilku dniach zmusił jego załogę do poddania się"5.
Wkrótce jednak i do Zbigniewa uśmiechnęło się szczęście. Był to czas, kiedy między księciem czeskim Brzetysławem II a Władysławem Hermanem zaognił się konflikt o Śląsk. Gdy polski książę odmówił płacenia Pradze trybutu z tej prowincji, Brzetysław zaplanował wyprawę i aby nadać swoim roszczeniom większą wagę, wystąpił w roli obrońcy praw Zbigniewa. Ponadto Czesi od jakiegoś już czasu oferowali schronienie emigrantom politycznym, przeciwnikom rządów Hermana i jego wszechwładnego palatyna Sieciecha. Jak pisze Gall, utrzymywana przez Brzetysława opozycja "z czeską chytrością wynajęła jakichś ludzi, którzy po kryjomu wydobyli Zbigniewa z klasztoru"6. W 1093 roku ze Zbigniewem na czele ruszyli oni na Śląsk, do Wrocławia. Tam po ich stronie opowiedzieli się komes wrocławski Magnus oraz część rycerstwa.
Nie ma wątpliwości, że w Polsce zaczął się wówczas kształtować obóz polityczny, niezadowolony z rosnącej pozycji Sieciecha i ulegającego mu Hermana. Przez najbliższe lata ludzie ci mieli wykorzystywać ambicje juniorów - Zbigniewa, a wkrótce także Bolesława - przeciw ojcu. Targi o podział państwa trwały do 1099 roku i zakończyły się podzieleniem kraju, z zachowaniem przez Hermana władzy zwierzchniej. Zbigniew otrzymał Wielkopolskę, Bolesław zaś Śląsk. Ojciec natomiast zachował dla siebie Małopolskę i Mazowsze. Największym jednak sukcesem zbuntowanych książąt było definitywne odsunięcie palatyna Sieciecha od spraw państwa. Bracia stali się współrządcami kraju.
Punktem granicznym, wyznaczającym koniec ich przymierza, była śmierć Hermana, która nastąpiła w Płocku 4 czerwca 1102 roku. Już wtedy stosunki między Zbigniewem i Bolesławem nie układały się najlepiej. Jeśli wierzyć Gallowi, "zanim jeszcze pochowali ojca, doszło między nimi do wielkiego sporu o podział skarbów i królestwa"7. Przed zakończeniem okresu żałoby bracia skoczyli sobie do gardeł. Obaj chętnie sięgali po wsparcie z zagranicy. Bolesław, żeniąc się ze Zbysławą, córką Świętopełka II, wielkiego księcia kijowskiego, zapewnił sobie pokój od Wschodu i dodatkowo zawarł przymierze z Kolomanem węgierskim. Czesi z kolei wspierali Zbigniewa. Bardziej energiczny Bolesław, wykorzystując popularność swoich wypraw przeciw pogańskim Pomorzanom, stopniowo odbierał bratu poparcie wśród rycerstwa. Do 1107 roku pozbawił go władzy wszędzie poza Mazowszem, a następnie wygnał z kraju.
Przedstawienie Bolesława Krzywoustego z Kroniki sarmacji europejskiej, XVI wiek.Wikimedia Commons/Mathiasrex
Zbigniew nie dał jednak za wygraną. Przyparty do muru, odwołał się do siły w tej części Europy decydującej - króla niemieckiego Henryka V. Z punktu widzenia władcy Niemiec udzielenie poparcia wygnańcowi było niezwykle korzystne, dawało mu bowiem widoki na zyskanie wpływów politycznych nad Wisłą. Zanim wyruszył w pole, wysłał do Bolesława posłów z żądaniem przywrócenia podziału kraju między braci, rocznego trybutu oraz trzystu rycerzy. Przyjęcie tych warunków oznaczałoby uznanie zwierzchnictwa Henryka. Odpowiedź Krzywoustego była krótka, całkowicie odmowna i kończyła się słowami: "Bacz zatem, komu grozisz: jeśli zaczniesz wojnę, znajdziesz ją"8. Wielka ekspedycja króla Niemiec przeciw Polsce wyruszyła latem 1109 roku. Główne uderzenie spadło na Śląsk. Henrykowi nie udało się zdobyć ani Głogowa, ani Wrocławia, i wkrótce, nękany nieustannymi atakami podjazdowymi wojsk Bolesława, wycofał się z Polski.
Treść dostępna w pełnej wersji.