Pełnia Robaczego Księżyca - Łukasz Jarosz

Kup ebooka

15.90 zł
12.40 zł (6,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
?

Punkt obserwacyjny

Do tamtej jabłonki na wzgórzu kazał nam biegać

wuefista. Komin szpitalnej spalarni służył filmowcom

za komin krematorium. Mleko kwiatka przykładaliśmy

do kurzajki, górą oddychało szybkie skrzydło,

świat czysty i jasny pożyczał nas sobie,

żegnał bezbronnych nad kartką i w lustrze.

Ludzi wędrownych śpiących w piasku i śniegu.

Teraz wiem, że może nie być mój. Ukręcam

głowę słonecznikowi, rozszarpuję jego szyję,

by dotknąć białego, lepkiego puchu. Spoglądam

z oddali: na łące przekwitają mlecze i płacze koń.

.

Dotyk

Upał, pies biega wokół, aż pada bez sił.

Biorę go na ręce, bo rzeka jeszcze daleko.

W górze błękit; wiem, jak będzie wyglądał

ten wiersz i nasze życia. Kto mnie czyta,

kto pisze. I co będzie tematem zastępczym

w naszych rozmowach - to wszystko,

od czego brudzi się ciało, czyści myśl.

Końcówka maja, pies jest ciepły, ciężki. Obok

kościoła widzę weselników i młodą parę.

Stoją w bramie, patrzą na twarze świętych.

Nad nimi ogromne organy, żelazne płuco -

gdy bierze wdech i wydycha przeciągłe dźwięki,

młodzi rytmicznie ruszają w stronę ołtarza.

.

Cyfra

Rodzice kłócą się o kolor nagrobka,

pod którym chcą leżeć.

W ostrym żebrze, w szpikulcu śmierci

noc już była.

Będziemy ukarani - bo wierzyliśmy,

że nie jesteśmy tylko ciałem.

.

Reszta świata

Z córką nad rzeką. Jej chude ciałko przy brzegu

zarośniętym pokrzywami. Dostaliśmy dusze

z pierwszym oddechem. Wdeptuję słowa w wers,

mięśnie w powietrze. Wyobraźnię w wiarę.

Wszystko to przeplata ledwie słyszalna melodia

znikąd lub skądś. Z młyna serca, co toczy kamyki krwi.

Upał, rozkładamy nasz nietrwały dom, na nogach

schnie piach z dna. Dostałem ufność, tak śmiertelny,

bezużyteczny jak bezpłodna królowa, jak mrówka

na igiełce planety. Oddalony od tamtych chwil - w równie

gorący dzień ojciec maluje kwiecisty obraz w ogrodzie,

babka przy łóżku syczy modlitwy. Na kacu, ogolony,

lekko zadraśnięty Piłat idzie na spotkanie z kolejnym

oskarżonym. Jego pies nie poznaje swojego odbicia.

Gania wokół i obszczekuje srebrny talerz.

.

Fala

Dlaczego mnie tak biłaś? - pyta syn.

Odkładam gazetę, kładę się na mostku.

Z głową przy tafli przyglądam się drzewom,

długim roślinom cieknącym z dna. Czas

to gęsty jak żywica syrop,

obkleja głowę, podniebienie i płuca.

To dlatego jesteś taki udany - odpowiada matka.

Historia przemocy w krótkim dialogu. Kamień

rozdrabniany w ustach na lata, minuty, pyłki. Oblepiony

modlitwą i Bogiem. Przyglądam się rybom

i gdy myślę, że jestem daleko, moje odbicie

mąci przepływająca przy brzegu łódź.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki