Patrząc - Tymoteusz Legięć

Kup ebooka

14.13 zł
11.73 zł (12,01 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rada wujka Sad'a

- Dla Kolegów

Sądzisz że życie nie ma sensu?

Chciałbyś w nim więcej komersu?

Na co czekasz?

Tylko od ciebie zależy.

Czy życie przeżyjesz,

Czy całe zmarnujesz.

Nie miej ni jednej troski.

Buduj swe życie jak klocki.

Nie martw się szkołą.

Wierz że prace masz dobrą.

Tylko od ciebie zależy.

Czy będziesz szczęśliwy,

Czy też markotliwy.

Podążaj za marzeniami,

Spełniaj wszelkimi sposobami.

Sprawiedliwością się nie przejmuj,

Lepiej swoich wartości pilnuj.

Tylko od ciebie zależy.

Czy będziesz zapamiętany,

Czy też zapomniany.

When you feel down,

Or like a stupid clown.

Pamiętaj o tym zawsze i wszędzie,

W każdym życia momencie:

Tylko od ciebie zależy.

Czy życie przeżyjesz,

Czy całe zmarnujesz.

Tylko od ciebie zależy.

Czy będziesz podlegał idiotom,

Czy wywalczysz wolność swoją.

Tylko od ciebie zależy.

Czy będziesz uległy jak baran,

Czy twardy jak skała.

Tylko od ciebie zależy.

Czy będziesz bezdomnym,

Czy znajdziesz dom w sercu swym.

Tylko od ciebie zależy.

Czy cię życie minie jak strzała,

Czy jak czołg bez działa.

Tylko od ciebie zależy.

Czy ulegniesz napastnikom,

Czy będziesz bronić własność swoją.

Tylko od ciebie zależy.

Czy swe talenty rozwiniesz,

Czy pod dywan zamieciesz.

Repetycja

Żegnaj okrutne życie

Cóż ty mi dało

Prócz łez, smutku i żalu

Zmarnowane talenty?

Prócz przebłysku momenty?

Kolegów których nie nazbierałem?

Lecz cóż oni dają?

Prócz łez

Gdy cię opuszczają

Zaczęte projekty

Ukryte afekty

Życie ukryte

Profesorstwo nie dane

I tak życie mi minęło

Nic dobrego, ani złego

Dużo zaczęte - nic nie skończone

Co się dzieje?

Gdzie ja jestem?

Czy ja w kota ciele jestem?

Ale... to nie ziemia

Wszędzie przestrzeń biała

Lecz co to?

Och, czy w pół nieba jestem

Czy w czyśćca bramie stoję

Nie, to niemożliwe...

Patrzaj! To anioły lecą

I oczyma świecą

Czy to jednak niebo?

Mój nieistniejący kolego

Nie... zaraz mi tłumaczą

Boga już nie ma

Znikł pewnego ranka

Rozpłynął jak obłok obwarzanka

I gdy anioły się obudziły

To tak postanowiły:

Każdemu raj stworzą

O jakim tylko sobie marzą