Patriota Wszechświata. O Pawle Althamerze - Karol Sienkiewicz

-
Proszę czekać

Spis tre­ści

Oczy

Tam­da­ra­dej

Praw­da jest gdzieś tam

Bród­no, oj­czy­zno moja

Re­ży­se­ro­wa­na po­tocz­ność

Grzy­bo­bra­nie

Uciecz­ka na drze­wo

Jej wy­so­kość me­ska­li­na

Bra­ku­ją­ce ogni­wo per­cep­cji

Po­wrót do przy­szło­ści

Od­mien­ne sta­ny świa­do­mo­ści

Gli­nia­rze

Uzdro­wio­na

Jed­no wiel­kie ja

Dziew­czy­ny zo­sta­ją na pę­tli

Baj­ka w Ja­po­nii

Oświe­ce­nie

Prze­bi­cie bą­bla

Pa­weł ko­cha Ju­lię

Cha­ta

Pod gwiaz­da­mi

Le­al­tha­mer

Uskrzy­dle­ni

Sza­fa

Do­li­na Świ­tu

Wnie­bo­wzię­ci

Ka­ta­stro­fa

Raj

Zło­ci lu­dzie w Mali

Guma

Oswa­ja­nie

Lu­dzie z Bród­na

Wo­do­wa­nie Me­za­lii

Mały Ży­dek

Szy­mon

Marsz Du­chów

Ho­uston, mamy pro­blem

Ko­un­dou - Pa­ca­nów

To­gu­na

Mi­sja

Al­mech

Ma­rzy­ciel

Nie lę­kaj­cie się

Ry­su­nek dla Sta­ju­dy

Koń tro­jań­ski

Mia­sto Słoń­ca

Re­ak­tor

Anie­le Boży, Stró­żu mój

Je­zus z wiel­kiej pły­ty

Kró­lo­wa Mat­ka

Są­sie­dzi

Błą­dze­nie

Kon­ste­la­cje

W krat­kę

Ufo

We­so­ła

Arka

Wy­spa nie­zgo­dy

Patrz po­wo­li

Mama

Sław­ni nie­peł­no­spraw­ni

Zie­mia­nie

Po­dzię­ko­wa­nia

Bi­blio­gra­fia

Źró­dła ilu­stra­cji

In­deks

Le­al­tha­mer

Al­tha­mer śni o la­ta­niu. Po raz pierw­szy, gdy ma sie­dem lat. Są jego uro­dzi­ny i pod­czas przy­ję­cia le­wi­tu­je nad swo­im łóż­kiem. Na ple­cach czu­je do­tyk su­fi­tu. W in­nym, dużo póź­niej­szym śnie przy­cho­dzi do nie­go ko­le­ga w kurt­ce Die­sla:

- Ku­pi­łem tę skó­rza­ną kurt­kę, gdyż na­pi­sa­no, że słu­ży do la­ta­nia. Ale nie mogę na­wet ode­rwać się od zie­mi. Może ty spró­bu­jesz? - pro­po­nu­je.

- Bar­dzo chęt­nie! - mówi Pa­weł i za­kła­da kurt­kę. Nie za­sta­na­wia­jąc się dłu­go, roz­pę­dza się jak sko­czek i od­ry­wa od zie­mi, ku zdzi­wie­niu spa­ce­ro­wi­czów. Leci. Roz­kła­da ręce jak ptak skrzy­dła. Wzla­tu­je nad czub­ki drzew, nad da­chy do­mów i wie­że ko­ścio­łów. Wie, że to nie sama kurt­ka po­zwa­la mu la­tać. Cho­dzi o wia­rę. Gdy wia­ra w nim słab­nie, opa­da.

Na ja­wie na­rze­ka na swo­ją ni­kłą wia­rę - nie może prze­stać my­śleć ra­cjo­nal­nie, wznieść się po­nad swe nie­do­wiar­stwo. Ina­czej na pew­no by la­tał, cho­dził po wo­dzie, prze­cho­dził przez ścia­ny. Wszę­dzie wo­kół sie­bie do­strze­ga ma­rze­nie o świe­cie bez gra­wi­ta­cji - w re­kla­mach Red Bul­la, któ­ry "doda ci skrzy­y­y­deł", w spo­rcie, sko­kach nar­ciar­skich, szyb­kiej jeź­dzie sa­mo­cho­dem. Wi­dzi to ma­rze­nie u ar­ty­stów z prze­szło­ści - u Le­onar­da da Vin­ci pro­jek­tu­ją­ce­go ma­szy­ny la­ta­ją­ce, u Wła­di­mi­ra Ta­tli­na, kon­struk­to­ra Le­ta­tli­na. No i w sa­mo­lo­tach, któ­re na­praw­dę la­ta­ją, od bra­ci Wri­ght po­cząw­szy.

Za­czy­tu­je się w książ­kach Ro­ber­ta Mon­roe'a, in­te­re­su­je się eks­te­rio­ry­za­cją, wę­drów­ka­mi świa­do­mo­ści poza cia­ło. Twier­dzi, że dzię­ki opi­sy­wa­nym przez Mon­roe'a ćwi­cze­niom sam na chwi­lę wy­szedł z wła­snej cie­le­snej po­wło­ki. Mon­roe za­le­ca wy­ła­pać mo­ment tuż przed za­śnię­ciem, gdy cia­ło już śpi, a umysł czu­wa. Pa­weł pró­bu­je wie­lo­krot­nie, ale mu nie wy­cho­dzi, za­sy­pia. Wresz­cie uda­je mu się w mo­men­cie, gdy już wła­ści­wie zre­zy­gno­wał. Po­ło­żył się na bok i sta­ło się z nim coś dziw­ne­go. Po­czuł drga­nia, wi­bra­cje i zna­lazł się metr nad swo­im cia­łem.

"Wy­stra­szy­łem się jak dia­bli! Przed chwi­lą by­łem Paw­łem Al­tha­me­rem i wie­dzia­łem, co jest gra­ne. A te­raz? Co ja tu ro­bię, a przede wszyst­kim - kim je­stem?!", opo­wia­dał Żmi­jew­skie­mu. Prze­stra­szył się i wró­cił do cia­ła. Strach mie­szał się z ra­do­ścią. To nie za­ba­wa dla gów­nia­rzy. In­nym ra­zem pod­czas spły­wu Bie­brzą do­świad­cza "men­tal­ne­go lotu nad oko­li­cą".

Te do­świad­cze­nia i fa­scy­na­cje prze­kła­da na rzeź­bę. Two­rze­nie au­to­por­tre­tów to dla nie­go spo­sób na taką wę­drów­kę, po­rzu­ce­nie ziem­skich ogra­ni­czeń, ba­la­stu. O men­tal­nych wę­drów­kach opo­wia­da­ją jego Łódź i Ska­fan­der, dy­plo­mo­wy au­to­por­tret. W roku 1994 za­fo­lio­wu­je wszyst­ko, co ma na so­bie, w ten sam spo­sób, w jaki w pla­sti­ko­wych wo­recz­kach po­li­cjan­ci za­bez­pie­cza­ją do­wo­dy rze­czo­we. Do fo­lio­we­go wor­ka tra­fia­ją ubra­nie, oku­la­ry, ze­ga­rek, pie­nią­dze (przed­de­no­mi­na­cyj­ne), klu­cze, za­war­tość kie­sze­ni, a na­wet oku­la­ry, bi­let mie­sięcz­ny na ko­mu­ni­ka­cję miej­ską i do­wód oso­bi­sty. Wszyst­ko to, co sta­no­wi jego ziem­ski ko­stium.

Z po­dob­nych ma­rzeń i snów ro­dzi się też pro­jekt ba­lo­nu-rzeź­by, au­to­por­tre­tu uno­szą­ce­go się nad mia­stem.

W 2002 roku Al­tha­mer wy­jeż­dża na sty­pen­dium DAAD do Ber­li­na. Za­bie­ra tam swo­ją ro­dzi­nę, żonę Mo­ni­kę i dzie­ci. Ber­lin prze­cho­dzi wła­śnie gwał­tow­ny roz­wój. Mia­sto, jesz­cze kil­ka­na­ście lat wcze­śniej po­dzie­lo­ne na pół, wciąż się zra­sta, na nie­za­bu­do­wa­nych te­re­nach wzno­szo­ne są nowe bu­dyn­ki. Mówi się, że Ber­lin, nowa-sta­ra sto­li­ca zjed­no­czo­nych Nie­miec, to naj­więk­szy plac bu­do­wy w Eu­ro­pie. Al­tha­me­ro­wi ko­ja­rzy się to ze sta­ro­żyt­ny­mi mo­nu­men­ta­mi, wy­sił­kiem bu­dow­ni­czych pi­ra­mid. Jego ba­lo­no­wy au­to­por­tret ma na­wią­zy­wać do an­tycz­nych ko­lo­sów. Tyle że Al­tha­mer-ba­lon bę­dzie ob­ser­wo­wać mia­sto z góry, jak w jego śnie.

Już wcze­śniej two­rzy ry­sun­ki, wstęp­ne kon­cep­cje. Na jed­nym z nich czu­bek nosa ogrom­nej le­wi­tu­ją­cej po­sta­ci do­ty­ka igli­cy Pa­ła­cu Kul­tu­ry. Fo­to­gra­fu­je się w domu, w kap­ciach i żół­tej ka­mi­zel­ce, w po­zie, jaką mo­gła­by przy­brać po­stać-ba­lon - prze­chy­la się do przo­du, jak­by miał wy­star­to­wać. Po­wsta­je na­wet do­kład­ny wy­krój, z któ­re­go taki Al­tha­me­ro­wy ba­lon moż­na by uszyć, oraz mo­del, któ­ry Fun­da­cja Ga­le­rii Fok­sal sprze­da­je po­tem na tar­gach w Ber­li­nie. Na pro­stych fo­to­ko­la­żach jego cia­ło uno­si się nad pla­cem bu­do­wy na ber­liń­skim Po­ts­da­mer Platz, nie­da­le­ko Tier­gar­ten. To miej­sce, w któ­rym Ber­lin na nowo się okre­śla. Po­ts­da­mer Platz ma ule­czyć hi­sto­rycz­ne rany. Bu­du­ją tu swe sie­dzi­by fir­my Da­im­ler-Benz i Sony. W 2002 roku więk­szość bu­dyn­ków już stoi, ale pra­ce wciąż trwa­ją.

Po­nad­trzy­dzie­sto­me­tro­wy ba­lon ma być ro­dza­jem atrak­cji dla prze­chod­niów i tu­ry­stów, przy­po­mi­nać im ich sny o la­ta­niu. Sam Al­tha­mer po­rów­nu­je go do "jed­ne­go z wi­dzów - tu­ry­stów w sta­nie unie­sie­nia". Mo­ment roz­pa­ko­wa­nia ba­lo­nu i na­peł­nie­nia go go­rą­cym po­wie­trzem ma stać się w za­mie­rze­niu Al­tha­me­ra ro­dza­jem świę­ta, fe­sty­nu. Do­dat­ko­wą atrak­cją może być lot w ba­lo­no­wym ko­szu. Prze­wi­du­je też moż­li­wość cią­gnię­cia go za linę przez cię­ża­rów­kę, a tak­że umiesz­cze­nia mniej­szej wer­sji we­wnątrz du­że­go po­miesz­cze­nia.

Al­tha­mer two­rzy też li­stę mo­ty­wa­cji, od­po­wie­dzi na py­ta­nie "po co ba­lon?": "unieść się - osią­gnąć stan nie­waż­ko­ści", "opu­ścić miej­sce swo­je­go po­by­tu (uwię­zie­nia)", "wy­wo­łać stan we­so­łe­go unie­sie­nia", "wy­wo­łać stan re­flek­syj­ne­go sie­bie­zo­ba­cze­nia", "zo­stać sław­nym", "wy­sta­wić się na po­śmie­wi­sko", "umi­lić po­byt in­nym tu­ry­stom", "ogar­nąć wzro­kiem Zie­mię - mat­kę", "po­zdro­wić zna­jo­mych i in­nych". "Śmiech to zdro­wie", do­da­je w na­wia­sie na koń­cu li­sty.

Mimo wie­lu roz­mów (z War­sza­wy na po­moc przy­jeż­dża na­wet Jo­an­na Myt­kow­ska), pro­jek­tu nie uda­je się w Ber­li­nie zre­ali­zo­wać. Al­tha­mer za­pra­sza na inną ak­cję, Unsicht­bar - Nie­wi­docz­ny. Za­miast po­ja­wić się pod po­sta­cią ogrom­ne­go ba­lo­nu, Al­tha­mer zni­ka. W nocy z sy­na­mi roz­kle­ja na mie­ście pla­ka­ty re­kla­mu­ją­ce ak­cję na Ale­xan­der­platz w by­łym Ber­li­nie Wschod­nim. Na­stęp­ne­go dnia, 28 czerw­ca, przy­cho­dzi kil­ka osób, ale Paw­ła nie ma. Gdzie­nie­gdzie wi­dać czer­wo­ne na­klej­ki z na­pi­sem Unsicht­bar. In­for­mu­ją, że do­kład­nie tego dnia, mię­dzy go­dzi­ną 17 a 19 Pa­weł Al­tha­mer bę­dzie nie­wi­docz­ny. I rze­czy­wi­ście tam go nie wi­dać.

W ber­liń­skim miesz­ka­niu, w któ­rym miesz­ka­ją Al­tha­me­ro­wie, or­ga­ni­zu­ją jesz­cze wy­sta­wę, któ­ra jest jed­no­cze­śnie ro­dzin­nym obia­dem. Po­ka­zu­ją pra­ce, ja­kie wy­ko­na­li w Ber­li­nie. Są tu ob­ra­zy na­ma­lo­wa­ne przez Mo­ni­kę, ry­sun­ki i fi­gur­ki zro­bio­ne przez dzie­ci. Pa­weł wy­świe­tla też film do­ku­men­tu­ją­cy, jak na ja­kiś czas za­trud­nił się jako ber­liń­ski śmie­ciarz i jeź­dził śmie­ciar­ką. Ale uwa­gę przy­cią­ga przede wszyst­kim nowa rzeź­ba, Pa­weł i Mo­ni­ka, wy­ko­na­na sta­rą Al­tha­me­ro­wą me­to­dą - szkie­let ob­ło­żo­ny su­chą tra­wą przy­kry­wa­ją roz­cią­gnię­te zwie­rzę­ce je­li­ta - skó­ra. Mo­ni­ka zer­ka na te­le­fon ko­mór­ko­wy, Pa­weł, z ka­me­rą przy oku, pod­no­sząc lek­ko oku­la­ry, fil­mu­je. Obok nich stoi szklan­ka po her­ba­cie. Na tę wy­sta­wo-ko­la­cję przy­cho­dzą mię­dzy in­ny­mi miesz­ka­ją­cy w Ber­li­nie ar­ty­ści Isa Genz­ken i Rir­krit Ti­ra­va­ni­ja, ar­ty­ści zwią­za­ni z ga­le­rią neu­ger­riem­sch­ne­ider, gdzie rok póź­niej Al­tha­mer bę­dzie miał pierw­szą wy­sta­wę.

Spra­wa ba­lo­nu na­bie­rze tem­pa, gdy po­mysł pod­chwy­ci wło­ski ku­ra­tor Mas­si­mi­lia­no Gio­ni. Gio­ni po­znał Al­tha­me­ra w Lu­bla­nie pod­czas Ma­ni­fe­sta 3 w 2000 roku, gdzie duże wra­że­nie zro­bił na nim bez­ka­me­ro­wy Film.

Wło­ska pra­sa już wte­dy na­zy­wa Gio­nie­go zło­tym chłop­cem sztu­ki współ­cze­snej. Od roku miesz­ka w No­wym Jor­ku. Wcze­śniej jako re­dak­tor "Flash Artu" Gio­ni po­zna­je wło­skie­go ar­ty­stę Mau­ri­zia Cat­te­la­na. Za­przy­jaź­nia­ją się. Cat­te­lan, ar­ty­sta i ko­me­diant, wy­sy­ła Gio­nie­go jako swe­go so­bo­wtó­ra (cho­ciaż wca­le nie są po­dob­ni) na wy­wia­dy. Jako Cat­te­lan Gio­ni wy­stę­pu­je mię­dzy in­ny­mi we wło­skiej te­le­wi­zji Rai.

Pod ko­niec 2002 roku Gio­ni i Cat­te­lan wspól­nie za­kła­da­ją w No­wym Jor­ku Wrong Gal­le­ry. To mi­kro­ga­le­ria. Ar­ty­ści mają do za­go­spo­da­ro­wa­nia li­li­pu­cią prze­strzeń za prze­szklo­ny­mi drzwia­mi, mniej niż metr kwa­dra­to­wy. Ale to spo­re wy­zwa­nie. Za­czy­na­ją od pra­cy Mar­ti­na Cre­eda, po­tem za­pra­sza­ją Phi­la Col­lin­sa, Pau­la McCar­thy'ego i Ja­so­na Rho­ade­sa, Law­ren­ce'a We­ine­ra, Eli­za­beth Pey­ton, Sama Du­ran­ta. W kwiet­niu 2003 roku przy­cho­dzi ko­lej na Al­tha­me­ra.

Al­tha­mer we Wrong Gal­le­ry aran­żu­je bu­kiet kwia­tów w szkla­nej wa­zie i de­ko­ra­cyj­nie dra­pu­je ka­wa­łek tka­ni­ny. Ta nie­co trą­cą­ca tan­de­tą wi­try­na to rów­nież na­wią­za­nie do tra­dy­cji aka­de­mic­kich mar­twych na­tur. Jed­nak jego pra­ca nie po­le­ga na tym, co wi­dać. W No­wym Jor­ku, na Gre­en­po­in­cie Al­tha­mer po­zna­je dwóch Po­la­ków ima­ją­cych się róż­nych za­jęć do­ryw­czych. Za­trud­nia ich, by raz w ty­go­dniu de­mo­lo­wa­li ga­le­rię, nisz­cząc szkla­ne drzwi. Po­tem ich pra­ca po­le­ga na na­pra­wie­niu szkód. Cykl nisz­cze­nia i od­bu­do­wy. Jak­by przy­spie­szył czas. Jak w fil­mie Brzdąc Char­lie­go Cha­pli­na, w któ­rym mały chło­piec rzu­ca ce­gła­mi w wi­try­nę skle­po­wą, by jego przy­ja­ciel, gra­ny przez Cha­pli­na, mógł ją na­pra­wić. Za­trud­nie­ni przez Al­tha­me­ra męż­czyź­ni gra­ją jed­no­cze­śnie obie role. Są za­ra­zem do­bry­mi i zły­mi bo­ha­te­ra­mi, prze­ciw­staw­ny­mi si­ła­mi. No i mają za­ję­cie, mogą co nie­co za­ro­bić.

W 2006 roku Gio­ni, Cat­te­lan i Ali Su­bot­nik ku­ra­to­ru­ją 4. Bien­na­le w Ber­li­nie. Za­pro­szo­ny przez nich Al­tha­mer po­sta­na­wia za­an­ga­żo­wać środ­ki prze­zna­czo­ne na wy­ko­na­nie pra­cy (pięć ty­się­cy euro) oraz sa­mych or­ga­ni­za­to­rów w po­pra­wę ży­cia kon­kret­nej oso­by. Chce zdo­być wizę dla Ba­szi­ra, tu­rec­kie­go Kur­da, na­sto­lat­ka, prze­by­wa­ją­ce­go w Niem­czech nie­le­gal­nie. Ba­szir przy­je­chał do Ber­li­na gdy miał rok, kil­ka­na­ście lat póź­niej urząd zde­cy­do­wał, by go ode­słać do Tur­cji. Al­tha­mer mo­bi­li­zu­je lu­dzi wo­kół spra­wy. Pa­mię­ta, jak sam, bę­dąc na sty­pen­dium DAAD, ko­rzy­stał z do­bro­dziejstw Ber­li­na, i chce za­ofe­ro­wać po­dob­ną moż­li­wość in­nej oso­bie. (Pol­ska jesz­cze nie była wów­czas w Unii Eu­ro­pej­skiej i chcąc po­zo­stać w Niem­czech nie­co dłu­żej, Al­tha­mer też po­trze­bo­wał wizy.) Jego ak­cja jest prak­tycz­nie nie­wi­docz­na. Wszyst­ko opie­ra się na środ­kach fi­nan­so­wych od or­ga­ni­za­to­rów, za­trud­nio­nym przez nich praw­ni­ku, pe­ty­cji, do pod­pi­sy­wa­nia któ­rej na­ma­wia w trak­cie Bien­na­le. Efekt jest w sen­sie ar­ty­stycz­nym nie­wi­dzial­ny - na wy­sta­wie po­ja­wia się tyl­ko but chłop­ca, ale w ja­kimś sen­sie na­ma­cal­ny. Ba­szir zo­sta­je w Niem­czech. Kry­ty­cy py­ta­ją: dla­cze­go ten, a nie inny emi­grant? Czy nie jest to przy­pad­kiem cy­nicz­na po­sta­wa ar­ty­sty?

Gio­ni pró­bu­je na­mó­wić Al­tha­me­ra, by pod­czas Bien­na­le po­ka­zać też zbiór jego rzeźb. Pa­weł kil­ku­krot­nie od­ma­wia. Po­rów­nu­je po­mysł Gio­nie­go do ma­ga­zy­nu, do kost­ni­cy. Woli coś mniej wi­dzial­ne­go.

Bi­blio­gra­fia

 Le­al­tha­mer

Pa­weł Al­tha­mer, b.t., w: Hans-Ulrich Ob­rist, Fran­ce­sco Bo­na­mi, Dre­ams, Ca­ste­lvec­chi Arte-Fon­da­zio­ne San­dret­to re Re­bau­den­go per l'Arte, To­ri­no 1999.

Pa­weł Al­tha­mer, b.t. [Mój pro­jekt...], rę­ko­pis na za­adre­so­wa­nej do nie­go ko­per­cie, ar­chi­wum Paw­ła Al­tha­me­ra, Fun­da­cja Ga­le­rii Fok­sal.

Pa­weł Al­tha­mer, Po co ba­lon - Al­tha­mer nad Ber­li­nem, rę­ko­pis, ar­chi­wum Paw­ła Al­tha­me­ra, Fun­da­cja Ga­le­rii Fok­sal.

Fran­ce­sca Bo­naz­zo­li, Sco­pri­te il mio cor­po e la mia men­te, "Il Cor­rie­re del­la Sera" (Mi­la­no), 6 V 2007.

Ro­man Bu­gaj, Eks­te­rio­ry­za­cja - ist­nie­nie poza cia­łem, Wy­daw­nic­two Cza­so­pism i Ksią­żek Tech­nicz­nych SIG­MA NOT, War­sza­wa 1990.

Pia Ca­pel­li, Il cu­ra­to­re del­la por­ta, "Elle" 2007, Apri­le.

Gio­ni: cos? ho fat­to vo­la­re Al­tha­mer, "La Re­pub­bli­ca" (Mi­la­no), 9 V 2007.

Do­ro­ta Ja­rec­ka, My­szy, lu­dzie i Cat­te­lan w Ber­li­nie, "Ga­ze­ta Wy­bor­cza", 24 III 2006.

Pie­ro Lo­ti­to, Nel cie­lo so­pra l'Are­na il gran­de uomo nudo che spa­ven­ta e di­ver­te, "Il Gior­no Mi­la­no", 9 V 2007.

Ro­bert Mon­roe, Da­le­kie po­dró­że, tłum. Maja Błasz­czy­szyn, Bog­dan Kro­wic­ki, Dom Wy­daw­ni­czy Lim­bus, Byd­goszcz 2011.

Ray­mond A. Mo­ody, Ży­cie po ży­ciu, tłum. Ire­na Do­le­żal-No­wic­ka, In­sty­tut Wy­daw­ni­czy PAX, War­sza­wa 1979.

Ro­bert No­ble, OOBE. Dru­gie ży­cie poza cia­łem. Jak opusz­czać cia­ło - prak­tycz­ny prze­wod­nik, Il­lu­mi­na­tio, Bia­ły­stok 2014.

Pa­ola Noe, Pa­wel Al­tha­mer. Fon­da­zio­ne Ni­co­la Trus­sar­di, "Art­fo­rum" 2007, IX.

Pieśń skó­rza­ne­go wor­ka. Z Paw­łem Al­tha­me­rem roz­ma­wia Ar­tur Żmi­jew­ski, War­sza­wa, 10 maja 1997 r., "Ma­te­riał. Ga­ze­ta o Sztu­ce Współ­cze­snej" 1998, nr 1.

Ad­ria­na Po­lve­ro­ni, Al­tha­mer at Are­na Ci­vi­ca, Mi­la­no, "L'Uomo Vo­gue" 2007, Mag­gio/Giu­gno.

Pier­lu­igi Sac­co, Le im­pres­se e l'arte, "Flash Art Ita­lia" 2007, Giu­gno-Lu­glio.

Adam Szym­czyk, Al­tha­mer nad Ber­li­nem, ma­szy­no­pis, ar­chi­wum Paw­ła Al­tha­me­ra, Fun­da­cja Ga­le­rii Fok­sal.

Eu­ge­nio Tas­si­ni, L'arte con­tem­po­ra­nea? Nien­te truf­fa, ? vera arte, "Oggi", 6 VI 2007.

"Wrong Ti­mes", Wrong Gal­le­ry, New York 2004.

 

W 2007 roku "zło­te dziec­ko" Gio­ni ma trzy­dzie­ści parę lat, a zdą­żył już ku­ra­to­ro­wać i wło­ski pa­wi­lon na 50. Bien­na­le Sztu­ki w We­ne­cji, i Bien­na­le w Ber­li­nie. Od 2006 roku pra­cu­je też jako ku­ra­tor no­wo­jor­skie­go New Mu­seum (przy­go­to­wu­je otwar­cie no­wej sie­dzi­by), a od 2003 roku kie­ru­je me­dio­lań­ską Fon­da­zio­ne Ni­co­la Trus­sar­di. Raz, dwa razy do roku fun­da­cja or­ga­ni­zu­je pro­jek­ty w róż­nych punk­tach mia­sta. Gio­ni za­pro­sił już do Me­dio­la­nu ta­kich ar­ty­stów jak Mi­cha­el Elm­gre­en i In­gar Drag­set, Dar­ren Al­mond, John Bock, Urs Fi­scher, Anri Sala, Mar­tin Cre­ed, Pa­ola Pivi, no i oczy­wi­ście Cat­te­lan.

Za­pra­sza­jąc Al­tha­me­ra, Gio­ni po­sta­na­wia po­wró­cić do nie­zre­ali­zo­wa­ne­go pro­jek­tu ba­lo­nu. Tym ra­zem uda­je mu się też na­mó­wić Paw­ła na po­ka­za­nie rzeźb - zbio­ru au­to­por­tre­tów. Ba­lon też ma być prze­cież au­to­por­tre­tem.

Ku­ra­tor pod­cho­dzi do kwe­stii ba­lo­nu me­to­dycz­nie. Pa­weł je­dzie do la­bo­ra­to­rium w Pi­zie, gdzie po­wsta­je trój­wy­mia­ro­wy skan jego cia­ła. Po­tem na jego pod­sta­wie two­rzy mo­del, a in­ży­nie­ro­wie ae­ro­nau­ty­ki do­ko­nu­ją ko­rek­ty po­wietrz­nej rzeź­by, tak by ba­lon utrzy­my­wał po­zy­cję ho­ry­zon­tal­ną. Gio­ni wpa­da na po­mysł, by ba­lon wy­ko­na­ła jed­na z ame­ry­kań­skich firm, spe­cja­li­zu­ją­ca się w pom­po­wa­nych, re­kla­mo­wych ba­lo­nach, któ­re po­ja­wia­ją się na ame­ry­kań­skich pa­ra­dach - naj­słyn­niej­sze pa­ra­dy od­by­wa­ją się w No­wym Jor­ku. Znaj­du­je taką fir­mę w Okla­ho­mie. Dwu­dzie­sto­jed­no­me­tro­wy ba­lon po­wsta­je w cią­gu sze­ściu mie­się­cy. Trze­ba jesz­cze tyl­ko do­pa­so­wać pro­jekt do wy­mo­gów pro­duk­cyj­nych. To kom­pro­mis z pra­wa­mi ba­lo­no­wy­mi - Pa­weł chce, by nogi były osob­no, osta­tecz­nie trze­ba je jed­nak po­łą­czyć.

Na re­kla­mo­wo-pa­rad­nej me­to­dzie pro­duk­cji, wy­my­ślo­nej przez Gio­nie­go, po­mysł Al­tha­me­ra coś jed­nak tra­ci. Pier­wot­nie miał być prze­cież ba­lo­nem z ko­szem, na go­rą­ce po­wie­trze, tak by lu­dzie mo­gli się dzię­ki nie­mu wznieść w po­wie­trze. Te­raz zo­stał spro­wa­dzo­ny do re­pre­zen­ta­cji ar­ty­sty jako fi­gu­ry. To pe­wien kom­pro­mis.

Gdy pro­du­cen­ci w Okla­ho­mie mają wy­pró­bo­wać, czy ba­lon uno­si się na świe­żym po­wie­trzu, w ame­ry­kań­skim mia­stecz­ku roz­cho­dzi się plot­ka o ogrom­nym na­gim męż­czyź­nie, któ­ry ma się po­ja­wić na nie­bie. Ktoś dzwo­ni na po­li­cję, że może dojść do ob­ra­zy mo­ral­no­ści. Gdy nogi ba­lo­nu już wy­sta­ją z han­ga­ru, po­ja­wia­ją się po­li­cjan­ci i gro­żą, że je­śli nagi męż­czy­zna wy­nu­rzy się w ca­ło­ści, mogą go ze­strze­lić. Bo z ba­lo­nu rze­czy­wi­ście wy­sta­je siu­siak.

Ba­lon po­ja­wia się nad par­kiem Sem­pio­ne w Me­dio­la­nie w maju 2007 roku. Wcze­śniej musi zo­stać za­re­je­stro­wa­ny przez me­dio­lań­skie służ­by lot­ni­cze. Dla­te­go na sto­pach ma wy­pi­sa­ny nu­mer. Wzno­si się czter­dzie­ści me­trów nad zie­mią przez po­nad mie­siąc. Cho­ciaż wy­ko­na­no go za po­mo­cą no­wo­cze­snych tech­no­lo­gii, od ska­ne­ra 3D, po po­li­ure­ta­no­wą po­wło­kę, osta­tecz­nie aspekt tech­no­lo­gicz­ny nie rzu­ca się w oczy. Pa­weł do­dat­ko­wo ma­lu­je ba­lon ae­ro­gra­fem. Dzię­ki temu skó­ra wy­glą­da bar­dziej na­tu­ral­nie, na no­gach po­ja­wia­ją się de­li­kat­ne wło­ski.

Gio­ni ma pew­ne oba­wy co do tego, jak na na­gie­go męż­czy­znę uno­szą­ce­go się nad mia­stem za­re­agu­ją me­dio­lań­czy­cy. Trzy lata wcze­śniej, gdy zor­ga­ni­zo­wał wy­sta­wę Cat­te­la­na, wy­buchł nie­wiel­ki skan­dal. Na Piaz­za XXIV Mag­gio ar­ty­sta po­wie­sił wte­dy na drze­wie trzy ku­kły dzie­ci; ich wi­dok nie wszyst­kim przy­padł do gu­stu. (Ale to wciąż było nic w po­rów­na­niu z za­wie­ru­chą w Pol­sce, gdy pra­cę Cat­te­la­na La Nona Ora, fi­gu­rę Jana Paw­ła II przy­gnie­cio­ne­go me­te­ory­tem, po­ka­zał w 2000 roku w Za­chę­cie słyn­ny szwaj­car­ski ku­ra­tor Ha­rald Sze­emann).

Dla nie­któ­rych pra­ca Al­tha­me­ra jest rów­nie kon­tro­wer­syj­na. Wszak do par­ku przy­cho­dzą mat­ki z dzieć­mi. Skru­pu­lat­ny dzien­ni­karz no­tu­je opi­nie spa­ce­ro­wi­czów: "To na pew­no wina ko­mu­ni­stów", "Czy or­ga­ni­za­to­rzy nie wie­dzą, że tu przy­cho­dzą dzie­ci?", "Ba­lon przy­po­mi­na Ja­sia Fa­so­lę". Na ne­ga­tyw­ne re­ak­cje Gio­ni od­po­wia­da, że prze­cież w każ­dym wło­skim mie­ście są po­są­gi na­gich ko­biet i męż­czyzn.

Ale ne­ga­tyw­ne re­ak­cje to rzad­kość. Al­tha­me­ro­wy ba­lon więk­szo­ści me­dio­lań­czy­ków nie prze­szka­dza. Wręcz prze­ciw­nie. Sta­no­wi szcze­gól­ną atrak­cję dla dzie­ci. Sam Al­tha­mer na otwar­ciu po­ja­wia się z ro­dzi­ną. In­au­gu­ra­cja ba­lo­nu za­mie­nia się w par­ko­wy fe­styn. Jed­nak z oba­wy przed wan­da­la­mi pil­nu­ją jej uzbro­je­ni ochro­nia­rze. Któ­raś z ga­zet po­rów­nu­je ich do "anio­łów stró­żów".

Jed­ni in­ter­pre­tu­ją ba­lon jako na­pom­po­wa­ne ego ar­ty­sty, inni - jako żar­to­bli­wy, iro­nicz­ny ko­men­tarz. Al­tha­mer por­tre­tu­je się tu ra­czej jako eve­ry­man. Jego wy­sta­wa, któ­ra otwar­ta jest tuż obok, w Pa­laz­zi­na Ap­pia­ni dell'Are­na Ci­vi­ca, nosi ty­tuł One of many, czy­li "Je­den z wie­lu". Ale jest w tym ro­dzaj uwiel­bie­nia sie­bie - "ko­chaj bliź­nie­go swe­go jak sie­bie sa­me­go", trze­ba za­cząć od sie­bie.

Neo­kla­sy­cy­stycz­ny bu­dy­nek Are­na Ci­vi­ca, sta­dion na­śla­du­ją­cy an­tycz­ne rzym­skie cyr­ki, otwar­ty w roku 1807 przez sa­me­go Na­po­le­ona, wła­śnie ob­cho­dzi dwu­set­ne uro­dzi­ny. Pa­laz­zi­nia Ap­pia­ni to jego naj­bar­dziej re­pre­zen­ta­cyj­na część. Tu Gio­ni po­ka­zu­je dzie­więć rzeźb, głów­nie au­to­por­tre­tów Al­tha­me­ra, a tak­że fil­my z cy­klu Tak zwa­ne fale Wśród rzeźb znaj­du­je się też żywy so­bo­wtór Al­tha­me­ra, wy­ło­nio­ny w ca­stin­gu prze­pro­wa­dzo­nym w Me­dio­la­nie. Ma pla­kiet­kę "Pa­weł Al­tha­mer, ar­ti­sta", czy­ta ga­ze­ty, cza­sa­mi mu ktoś zada py­ta­nie. Czy jest ar­ty­stą? Nie. Jest ar­ty­stą Paw­łem Al­tha­me­rem za trzy­dzie­ści lat. Ser­gio Strac­ca ma sie­dem­dzie­siąt sie­dem lat, od dwu­dzie­stu lat jest na eme­ry­tu­rze. Sie­dzi na wy­sta­wie, za to mu pła­cą. Pil­nu­je rzeźb - We­ro­ni­ki, Ma­tej­ki z sy­nem, Stu­dium z na­tu­ry. Na wy­so­kim drew­nia­nym po­stu­men­cie leży em­brion, jesz­cze nie­na­ro­dzo­ne, ale już roz­wi­nię­te dziec­ko, skrę­co­ne jak kre­wet­ka. Ma twarz Al­tha­me­ra. Al­tha­mer po­ja­wia się tu więc jed­no­cze­śnie jako dziec­ko przed na­ro­dze­niem oraz jako sta­rzec, a nad wszyst­kim uno­si się jego na­pom­po­wa­na du­sza.