Pastores 76 (3) 2017 - Zespół Redakcyjny

Reflow text when sidebars are open.
KS. MACIEJ WAROWNY
Wizerunek na chrześcijańskiej płycie nagrobnej datowanej na koniec III wieku w katakumbach Domicylli w Rzymie stał się znakiem rozpoznawczym Katechizmu Kościoła Katolickiego. Obraz ten sugeruje znaczenie Katechizmu: "Chrystus Dobry Pasterz, który swoim autorytetem (laska) prowadzi i strzeże swoich wiernych (owce), przyciąga ich melodyjną symfonią prawdy (flet) oraz pozwala im spocząć w cieniu "drzewa życia", Jego odkupieńczego Krzyża, który otwiera raj". Cztery atrybuty przynależne pasterzowi stanowią dobry punkt wyjścia do medytacji o misji Zbawiciela, która wielokrotnie w Ewangeliach porównywana jest do pracy pasterskiej. Warto zatrzymać się przy Jezusie - wzorze wszelkiego pasterzowania w Kościele, stosownie do wyżej wymienionych czterech atrybutów wziętych z "sielskiego obrazka" ze starożytności.
Każda medytacja biblijna jest obarczona poważnym brakiem. Nie ma w niej i nie może być ze zrozumiałych powodów jej najważniejszego elementu, czyli konkretów życia, myśli, pragnień, czynów i postaw medytującego. Wprawdzie pragnieniem autora jest przygotowanie czytelnika do takiej osobistej medytacji, przeradzającej się w kontemplację Jezusa-Dobrego Pasterza, ale to Duch Święty i tylko On może to ofiarować czytelnikowi. Dlatego rozpoczynając lekturę, warto przywołać wskazówkę św. Ignacego Loyoli dawaną rekolektantom co do modlitwy przygotowawczej: "Prosić Boga, Pana naszego, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały Jego Boskiego Majestatu" (ĆD, 46).
Ewangelia dzieciństwa w redakcji Matusza wielokrotnie podkreśla, iż to wszystko, co wydarzyło się z narodzinami i dorastaniem Syna Bożego, jest wypełnieniem Pism (1,22; 2,5 n.). W historii Jezusa nie ma przypadkowości, nadzwyczajnych zbiegów okoliczności, ludzkich porażek i ambicji, które zmieniałyby jej bieg. Jest Ojciec, który konsekwentnie prowadzi plan zbawienia człowieka. Łukasz uzupełnia ten obraz, ukazując nam dwunastoletniego Jezusa, który jest świadom, iż powinien "być w tym, co należy do (...) Ojca" (Łk 2,49). Jezus wielokrotnie wskazuje na jedyne źródło swej nauki i jej ostateczny cel: "Moja nauka nie jest moja, lecz Tego, który Mnie posłał. Jeśli ktoś chce pełnić Jego wolę, pozna, czy nauka ta jest od Boga, czy też Ja mówię od siebie samego" (J 7,16 n.). Widać więc, że to nie świadomość tego, co mam czynić, jakie zadania stoją przede mną, ale to, kim jestem, gdzie jest źródło mej tożsamości, oraz ścisła identyfikacja z Osobą Ojca jest warunkiem Bożego pasterzowania. Nie może nim być utożsamianie się tylko z tym lub innym dziełem, które można przypisać wielorakim przyczynom oraz czysto ludzkim motywacjom.
W historii Jezusa nie ma ludzkich porażek i ambicji, które zmieniałyby jej bieg.
Jezus sprawuje swą władzę na sposób nieznany światu. W obliczu sporu uczniów o to, kto z nich jest największy, daje im taką katechezę: "Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą" (Mt 20,25 nn.). Dopełnieniem tak rozumianej wielkości jest Ostatnia Wieczerza, gdzie Jezus, umywając nogi uczniom, wykonuje czynność niewolnika, a następnie wskazuje swym uczniom, iż w ten sam sposób mają postępować: "Wy Mnie nazywacie "Nauczycielem" i "Panem", i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem" (J 13,13 nn.). Taki model władzy i odpowiedzialności stoi w jawnej opozycji do dzisiejszego poszukiwania tożsamości liderów kościelnych w przestrzeni metod formacji i narzędzi typowych dla współczesnych menagerów. Zasady świata - rywalizacja, autorytet przemocy, rankingi kompetencji i profesjonalizmu - nie są miarą służby braciom na wzór Mistrza.
Wezwanie do wystrzegania się wszelkiej chciwości wprowadza nas w inny aspekt Jezusowej władzy nad światem. Przypowieść o bogaczu, któremu obrodziło pole, jest sprowokowana prośbą jakiegoś człowieka z tłumu. Możemy w nim odnaleźć każdego z nas: "A ktoś z tłumu rzekł do Niego: "Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem". Lecz On mu odpowiedział: "Człowieku, któż Mnie ustanowił nad wami sędzią albo rozjemcą?"" (Łk 12,13 n.). Jezus jest sędzią sumień i serc ludzkich (Łk 2,34 n.), ale wyrzeka się wszelkiej władzy politycznej, społecznej czy sądowniczej. Kiedy dostrzega, że chcą Go obwołać doczesnym szefem narodu, usuwa się z tłumu (J 6,15), a Piłatowi odpowiada wprost, że Jego królestwo nie jest z tego świata (J 18,36). Ma świadomość, że Jego misja rodzi sprzeciw, jej istotą bowiem nie jest tworzenie jakichkolwiek ziemskich struktur, ale wskazanie na to, co oddziela człowieka od Boga (Łk 16,14; 20,20; J 7,5-8 itd.). Jest to trudny do przyjęcia wymiar Jezusowego pasterzowania dla nas, często uwiedzionych pokusą naprawy świata drogą polityki, społecznictwem czy akcjami charytatywnymi.
Misja Jezusa-Pasterza znajduje najkrótsze wyjaśnienie w zdaniu: "Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości" (J 10,10). W rozmowie z Nikodemem Jezus nie używa paraboli, ale mówi wprost: "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3,16), a w modlitwie arcykapłańskiej znajdujemy dalsze rozjaśnienie: "A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa" (J 17,3). Jezusowe pasterzowanie jest wolą Ojca: "Ja Ciebie otoczyłem chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania" (J 17,4), nawet jeśli, czytając synoptyków, można odnieść wrażenie, że Jezus z własnej inicjatywy, wzruszony sytuacją ludu pochyla się nad jego nędzą (Mt 9,36). Bezpośrednią konsekwencją litowania się nad tłumami jest rozszerzenie misji głoszenia Ewangelii na Apostołów i wciągnięcie ich w orbitę troski o lud: "Wtedy rzekł do swych uczniów: "Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo". Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości" (Mt 9,37-10,1). Postawa Jezusa kontrastuje więc ze współczesnymi "modelami" pasterskimi, gdzie poszukiwanie uznania i akceptacji w oczach ludzi przysłania prawdę, iż pasterz wypełnia swą misję z woli Ojca, prowadzi do znajomości Ojca oraz wyrzeka się doraźnych korzyści tej posługi.
Warto przyjrzeć się naturze więzi Jezusa-Pasterza z Jego owcami. Na początku sytuacja, kiedy krewniacy Jezusa przychodzą do Niego, aby się z Nim spotkać, usłyszeli bowiem, że "odszedł od zmysłów". Marek, notując to, uświadamia nam ogrom pracy, którą wykonuje Jezus: nauczanie, uzdrowienia, egzorcyzmy, powołanie Dwunastu, tłumy tak wielkie, "że nawet posilić się nie mogli" (Mk 3,20). Mówią Jezusowi: "Oto Twoja Matka i bracia na dworze szukają Ciebie" (Mk 3,32). Odpowiedź Jezusa do dziś szokuje tych, którzy mylą miłość z uczuciowym przywiązaniem: ""Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?" I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: "Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką"" (Mk 3,33-35). Jeszcze bardziej bulwersuje Łukaszowa redakcja Jezusowego wezwania do bycia Jego uczniem: "Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem" (Łk 14,26). Przeżywając wiarę powierzchownie i traktując Ewangelię jak zbiór zasad prawego i uczciwego życia, zawsze będziemy czuli opór wobec wymagania przez Jezusa tak radykalnej miłości do Niego. Niedojrzałe przywiązania emocjonalne (rodzinne, przyjacielskie, duszpasterskie) zawsze będą stawały na przeszkodzie w całkowitym powierzeniu siebie Jezusowej misji.
Relacja Jezusa-Pasterza do owiec nie jest relacją dominacji czy podporządkowania.
Przypowieść o Dobrym Pasterzu w rzeczywistości zawiera dwa obrazy Jezusa. Jest On Pasterzem owiec, ale także Bramą. Nie tylko ten, kto chce znaleźć życie, musi przejść przez Jezusa, ale także ten, kto przychodzi do owiec, musi przejść przez Bramę: "Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony - wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko" (J 10,7-9). Wchodzenie przez Bramę skutkuje przyjęciem tych samych postaw i celów, które miał Jezus: "Syn Człowieczy przyszedł ocalić to, co zginęło. Jak wam się zdaje? Jeśli ktoś posiada sto owiec i zabłąka się jedna z nich, to czy nie zostawi dziewięćdziesięciu dziewięciu na górach i nie pójdzie szukać tej, która się błąka?" (Mt 18,11-12). Jezus jest Bramą, gdyż tylko w Nim i przez Niego możliwe jest wyjście z niewoli Prawa, aby przejść do wolności dzieci Bożych (Rz 7,4; 8,3; Ga 2,19). Dobry Pasterz przeprowadza z niewoli Prawa, uwalnia z niewoli grzechu i śmierci, wydając w swoim ciele wyrok potępiający grzech (2 Kor 5,21). Relacja Jezusa-Pasterza do owiec nie jest relacją dominacji czy podporządkowania: "Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego" (J 15,15). Także znajomość owiec nie ma w sobie nic z powierzchowności typowej dla naszych czasów: "Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. Życie moje oddaję za owce" (J 10,14 n.). Pamiętajmy, że czasownik "znać" (gr. ginosko) oznacza dogłębną i zażyłą więź. Dlatego nie powinno nas dziwić, że "szafarz-urzędnik" nigdy nie doświadczy tego, czego Jezus doświadczał w relacji do człowieka. Kluczem bowiem do Jezusowej znajomości jest dar ze swego życia. Tylko ofiarując darmo swoje życie, współcześni pasterze mogą zbliżać się do Jezusowego doświadczenia miłości do owiec.
List do Hebrajczyków uwypukla człowieczeństwo Chrystusa, nauczając: "Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz poddanego próbie pod każdym względem podobnie jak my - z wyjątkiem grzechu" (4,15). Szczególnego znaczenia nabiera wyrażenie "poddanego próbie", kiedy uświadamiamy sobie, że pierwszym dziełem Jezusa jest wyjście na pustynię, "aby był kuszony przez diabła" (Mt 4,1). Jezus jest konfrontowany z Nieprzyjacielem w taki sam sposób, jak każdy człowiek. W pokusach tych zawarte są wszystkie kuszenia, których może doświadczyć człowiek. Mesjanizm polityczny i ekonomiczny, sprzeciw wobec woli Ojca, pragnienie "bycia jak Bóg" Jan Ewangelista reasumuje słowami: "Jeśli ktoś miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia, pochodzi nie od Ojca, lecz od świata" (1 J 2,15 n.). Szukając praktycznych nauk płynących z kuszenia, dostrzegamy, że Jezus broni się zawsze w jeden i ten sam sposób: "Napisane jest: ..." (Mt 4,4.7.10). Więź z Ojcem to wierność słowu dobrze zrozumianemu i osobiście przeżywanemu, kusiciel bowiem nie waha się cytować Pisma, aby zwieść Jezusa. Tym, co chroni pasterza, nie jest "techniczna" znajomość dogmatów i Pism, ale osobiste przylgnięcie do Ojca, aby spełniała się zapowiedź Jeremiasza: "I dam wam pasterzy według mego serca, by was paśli rozsądnie i roztropnie" (Jr 3,15).
Tym, co chroni pasterza, jest osobiste przylgnięcie do Ojca.
Kontekstem poprzedzającym przypowieść o Jezusie Bramie i Dobrym Pasterzu jest otworzenie oczu niewidomemu od urodzenia. Jest to znak działania Boga, który pragnie, aby człowiek rozpoznał Jego miłość i obecność w świecie. Ale faryzeusze reprezentują tych, którzy twierdzą, że widzą "bez Jezusa". To wobec nich Jezus naucza o sobie, że jest Bramą i Dobrym Pasterzem, który daje życie za swoje owce. W odpowiedzi na tę naukę pojawia się oskarżenie: "On jest opętany przez złego ducha i odchodzi od zmysłów. Czemu go słuchacie?" (J 10,20). Nie jest to pierwsze oskarżenie o opętanie. Mowa Jezusa z 8. rozdziału rodzi podobny atak. Faryzeusze ucieleśniają ten typ człowieka, który nie dopuszcza możliwości własnego błądzenia, potrzeby nawrócenia i nieustannego dojrzewania-wzrastania. Słowa o poznaniu prawdy, która przynosi wolność, rodzą ich wściekłość (J 8,31-33). Ale to nie powstrzymuje Jezusa. On naucza dalej: "Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie pozostaje w domu na zawsze, lecz Syn pozostaje na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni" (J 8,34b-36). Słowa te znajdują swe dopełnienie w otwarciu oczu niewidomemu i przypowieści o Dobrym Pasterzu. Jako finał tej polemiki można uznać naukę z Ostatniej Wieczerzy: "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście" (J 14,6-7). Dlatego prawdę pasterskiej posługi odnajdziemy w liturgicznej formule per Ipsum. Tylko działając przez Niego, z Nim i w Nim możemy autentycznie wypełniać misję pasterską - niezależnie od tego, czy będzie to pasterzowanie diecezji, parafii, jakiejś wspólnocie czy grupie młodzieżowej. W każdym innym wypadku zasłużymy na miano ślepych przewodników (Mt 15,14).
Jezus jest Prawdą, którą Ojciec objawia człowiekowi. W Nim poznajemy tajemnicę Boga. Pasterz staje na czele, gdyż zna prawdę, jest drogą i życiem: "Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną" (J 10,27). Fundamentem Jezusowego pasterzowania jest prawda usłyszana u Ojca (J 8,40). Dla tych duszpasterzy, którzy pozostają zapatrzeni w model przywództwa politycznego lub korporacyjnego, którzy stawiają na kompetencje zarządzania, techniki reklamy, medialne formy docierania do ludzi i poruszania ich emocji, Jezus-Dobry Pasterz, który odwołuje się do prawdy, staje się coraz mniej atrakcyjny. Potrzeba sukcesu mierzonego ilością zaangażowanych osób, obecnością w mediach czy na ulicznych bilbordach staje się przyczyną wpadania w pułapkę aktywizmu "dla Jezusa". Trzeba by często powracać do słów Mistrza wypowiadanych do Marty: "martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona" (Łk 10,41-42). Misja, która rodzi frustrację i zniechęcenie czy też prowadzi pasterzy do wypalenia zawodowego, objawia, że został pominięty fundament Bożej prawdy. Obserwacje socjologiczne pokazują, iż współczesny człowiek nosi w sobie wiele paradoksów i sprzeczności, jak choćby ten, że ufa nauce, ale darzy nieufnością naukowców. Na gruncie naszych rozważań można powiedzieć, że darzy zaufaniem naukę współczesnych pasterzy, ale im samym już nie ufa. Ewangelia jednak domaga się od pasterzy nie anonimowego przekazu treści wiary, ale autentycznego świadectwa wyzwolenia przez Jezusa-Prawdę, świadectwa, że to On otwiera nam oczy i uzdalnia do posługi, która podobnie jak za czasów Jezusa rodzi sprzeciw i oskarżenia, ale także daje moc stawania się dziećmi Bożymi (J 1,12).
Jezus nie pozostawia najmniejszej wątpliwości, że identyfikuje się z posługą pasterską: "Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce" (J 10,11 n.). Dar ze swego życia nie jest jedynie uwiarygodnieniem Jego misji, ale jej istotą. Już Izajasz prorokuje o Zbawicielu: "Lecz on się obarczył naszym cierpieniem, on dźwigał nasze boleści, a my uznaliśmy go za skazańca, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz on był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła nań chłosta zbawienna dla nas, a w jego ranach jest nasze uzdrowienie" (Iz 53,4 n.). Jezus jest świadom, że tak wypełniane pasterzowanie będzie zgorszeniem nawet dla najbliższych: "Wy wszyscy zwątpicie we Mnie tej nocy. Bo jest napisane: Uderzę pasterza, a rozproszą się owce ze stada" (Mt 26,31). Dzieło Jezusa jest jedyne i niepowtarzalne, ale miłość uzdalniająca do czynienia daru ze swego życia jest charyzmatem nieodzownym w życiu każdego pasterza. Paweł Apostoł tak o tym świadczy: "Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony dopełniam niedostatki udręk Chrystusa w moim ciele dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół" (Kol 1,24). Także swoje osobiste pragnienia Apostoł Narodów podporządkowuje swej misji: "Pragnę odejść, a być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze; pozostawać zaś w ciele - to bardziej konieczne ze względu na was" (Flp 1,23 n.). Na pewno nie ma w jego postawie kurczowego trzymania się życia. Skupia się na tym, że "trzeba ewangelizować" i rozeznać koniec swego posłannictwa: "W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem" (2 Tm 4,7). Dlatego konieczne wydaje się pytanie: na ile dzisiejsi pasterze są świadomi uczestniczenia całym swoim życiem w misji Jedynego Pasterza? W jakim stopniu świadectwo Pawła o całkowitej przynależności do Chrystusa porusza ich myśli i pragnienia?
Kiedy Jezus staje do decydującej walki, najbliżsi Mu zwyczajnie śpią.
Jezus-Pasterz od początku spotyka się z niezrozumieniem swej misji. Ewangeliści z wielką pokorą ukazują nam uczniów, którzy w momentach bardzo intymnych i bolesnych dla Jezusa, kiedy objawia On drogę odrzucenia i cierpienia krzyża oraz śmierci i zmartwychwstania, najzwyczajniej nic nie rozumieją albo kłócą się o pozycję w swoim gronie (Mk 8,31 nn.; 9,31 n.; 10,33 nn. oraz paral.). Szczytem samotności i doświadczenia niezrozumienia ze strony najbliższych jest moment Ogrójca. Kiedy Jezus staje do decydującej walki, najbliżsi Mu zwyczajnie śpią. Jedynym oparciem jest więź z Ojcem: "Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie - każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną" (J 16,32). Ten sam los spotka Jego uczniów, o czym Jezus ich uprzedza w kolejnym zdaniu: "Na świecie doznacie ucisku, ale odwagi! Jam zwyciężył świat" (J 16,33). Samotność pasterza i poczucie opuszczenia zdają się mówić: "Nie potrzebujemy ciebie cierpiącego, umierającego. Chcemy, żebyś uzdrawiał, karmił, ganił bogaczy, wspierał słabych, przygarniał odrzuconych. Ale krzyża nie chcemy, nie rozumiemy, w jaki sposób przez przyjęcie klęski krzyża można cokolwiek wygrać dla Boga i dla człowieka". Paweł także tego doświadczył, kiedy pisał z rzymskiego więzienia: "W pierwszej mojej obronie nikt przy mnie nie stanął, ale mnie wszyscy opuścili" (2 Tm 4,16).
Punktem kulminacyjnym ziemskiej misji Jezusa jest moment krzyża, który Jan Ewangelista ukazuje jako wywyższenie i otoczenie chwałą. To w bezinteresownym darze z siebie misja Jezusa nabiera najpełniejszego sensu. Tutaj znajdują dopełnienie wszelkie momenty głębokiej modlitwy Jezusa, noce spędzone na modlitwie do Ojca, zgoda na odrzucenie, wyśmianie i pogardę ze strony ludzi. Żaden ziemski pasterz nie może pretendować do roli odkupiciela, ani też nie musi tego robić. Jednak doświadczenie na wzór Apostoła Narodów, iż "nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus" (Ga 2,20), uzmysławia nam, że dzieło Zbawiciela ma się mistycznie realizować w naszej codzienności. Jak Chrystus jest świadom swej więzi z Ojcem, tak każdy wierzący jest wezwany do życia wiary, w którym doświadczenie śmierci dla grzechu, dla własnych ambicji i pożądliwości nie jest "stopniem doskonałości", ale egzystencjalnym doświadczeniem, iż "ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami" (Ga 5,24). Dlatego jedyną miarą pasterskiego sukcesu są słowa Apostoła Narodów: "Co do mnie, to nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego, Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata" (Ga 6,14).
Ostatnią chronologicznie przypowieścią odwołującą się do obrazu pasterza jest przypowieść o Sądzie Ostatecznym: "I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych ludzi od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów" (Mt 25,32). Kryterium podziału jest stosunek człowieka do ubogich tego świata. Ale nie chodzi o bliżej nieokreśloną dobroczynność, lecz o dostrzeganie w bliźnim kogoś mi równego, kto zasługuje ma moją pomoc samym faktem swego istnienia. Znamienne dla tej przypowieści jest to, że zarówno odrzuceni, jak i wybrani nie dostrzegali w służbie bliźnim posługi oddawanej samemu Bogu. Odrzuceni zdają się mówić: "gdybyśmy wiedzieli, że to Ty, byśmy Tobie usłużyli", a wybrani z zażenowaniem stwierdzają: "ale my nie Tobie służyliśmy, tylko ubogim wokół nas". Nasuwają się dwa fundamentalne wnioski: Jezus Dobry Pasterz pragnie, byśmy potrafili i zapragnęli utożsamiać się z ubogimi tego świata, jak On to czyni. Ewangelia jest drogą przemiany naszej mentalności, siłą sprawiającą obumieranie starego człowieka, aby powstawał do życia nowy człowiek, zdolny do miłowania na wzór Chrystusa. Drugi wniosek dotyczy natury posługi pasterskiej. Każdy pasterz w Kościele jest w służbie tych, którzy służą Chrystusowi. Owce nie są "na jego użytek", ale to on służy owcom, aby one mogły usłużyć Chrystusowi.
Medytacja o Jezusie - Dobrym Pasterzu prowadzi do następującej konkluzji. Kluczem do udanego pasterzowania nie jest nadzwyczajne wykształcenie teologiczne, socjologiczne czy psychologiczne. Nie jest nim znajomość i sprawne posługiwanie się współczesnymi środkami technicznymi z mediami społecznościowymi na czele. Nie jest nim też obycie z technikami zarządzania, metodami prowadzenia projektów długofalowych itd. A co nim jest? Najważniejszą sprawą jest pragnienie upodobniania się coraz bardziej do Chrystusa - Dobrego Pasterza. Osobiste dojrzewanie w wierze na wzór wielu pasterzy Kościoła, gdzie kluczem do sukcesu jest uczynienie daru z siebie dla Boga i dla braci. Tak było w życiu Ignacego Antiocheńskiego, który męczeństwo przedłożył nad pasterską aktywność, tak też było w życiu Franciszka z Asyżu, Karola de Foucauld i wielu, wielu innych. Dając się całkowicie Bogu, nie szukając jakichkolwiek sukcesów duszpasterskich, nie pisząc programów ewangelizacyjnych, stali się światłem dla wielu pokoleń chrześcijan, prawdziwymi pasterzami prowadzącymi do Boga.
KS. MACIEJ WAROWNY (ur. 1968), teolog, proboszcz w diecezji Fréjus-Tulon we Francji; członek zarządu Szkoły Formacji Duchowej Dzieła Ewangelizacyjnego w Archidiecezji Lubelskiej, autor medytacji lectio divina i "Echo Ewangelii" umieszczanych na stronach internetowych tejże Szkoły.
Drodzy Czytelnicy!
Nie ma nic bardziej tragicznego nad miłość, która "przeszła na etat". Skoro miarą miłości jest miłość bez miary, to wszelkie próby przycinania jej do ciasnych miar sprawiedliwości wymiennej są dla niej zabójcze. Nie oznacza to, że nie należy podejmować prób jej porządkowania. Ordo caritatis ma jednak sens wyłącznie w kontekście Hymnu o miłości... Posługa w Kościele powinna się rządzić podobnymi prawami. Tymczasem zdarza się nam zamieniać pierwotną gorliwość na walkę o własne "prawa pracownicze", a logikę Kazania na Górze na logikę korporacyjną.
1. Skąd bierze się myślenie "etatem" w życiu księdza? Okazuje się, że od niezdrowej gorliwości do cynizmu droga niedaleka, a etapy tej drogi wyznaczają: przepracowanie, nadmierne oczekiwania i związane z nimi rozczarowania (A. Derdziuk OFMCap). Warto się też przyjrzeć hodowanemu w Kościele duchowi indywidualizmu, który przemienia braterskie wspólnoty w dobrze zarządzane przedsiębiorstwa - wylęgarnie frustracji zarówno przełożonego, jak i podwładnych (J. Horowski, ks. M. Cozzoli).
2. Skoro jesteśmy owocem obietnicy Mistrza: "Dam wam pasterzy według mego serca...", to nie wolno nam porzucać logiki serca na rzecz logiki ekonomicznej czy najlepiej nawet pojętego profesjonalizmu (ks. M. Warowny, ks. D. Zagórski). Pielęgnowanie obietnicy, którą złożył nam Zbawiciel, gdy powoływał nas do wspólnoty szafarzy Jego łaski, powinno stać się dla nas jak nieustanne odwoływanie się do ślubowania małżonków (bp Z. Kier- nikowski). Miejscem, gdzie ożywia się miłość i gorliwość oblubieńcza kapłana, jest liturgia: "Pokaż mi, jak celebrujesz i jak głosisz słowo, a ja ci powiem, kim jesteś" (ks. K. Porosło).
3. Nawet w najciemniejszych godzinach świeci lampa świętości naszych braci. Od bł. ks. Jerzego możemy uczyć się, jak nie pozwolić funkcjonariuszom królestwa ciemności sprowadzić się do roli funkcjonariusza Kościoła - łatwego do zwalczenia celu (A. M. Faszczowa). Przykładem wielkodusznej służby "bez miary" są też siostry zakonne, jak benedyktynki z Przemyśla, które powtarzają za św. Benedyktem: "Módl się najpierw gorąco" (rozmowa z m. Hiacyntą, s. Cecylią i s. Benedyktą). Medytuj zdumiewające wyznanie udręczonego Baranka, który mówi: "Jestem królem" (A. Jerominek MIC). Trzymając kasę wspólnoty, poddawaj się szczypiącemu poleceniu Jezusa: "Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie" (ks. R. Muszyński).
4. Ponadto varia: jezuita (D. Kowalczyk) pisze o jezuitach sportretowanych przez M. Scorsese w filmie "Milczenie". Dlaczego kapłan powinien wyróżniać się strojem (S. C. Napiórkow- ski OFMConv) i dlaczego nie marnuje czasu, jadąc z małżeństwami na ich rekolekcje (B. i J. Bernatowiczowie)? Jak nie tyle mądrzyć się, ile głosić Ewangelię w dramatycznych sytuacjach związanych z początkiem ludzkiego życia (ks. A. Muszala)? Wreszcie warsztaty z apologetyki pod kierunkiem niezawodnego Petera Kreefta.
Jak pisze ks. Mauro Cozzoli - "Owo "Nie tak będzie u was" powinno stale rozbrzmiewać w naszym, księży, sumieniu, by stawiać opór posiadanemu przez nasze "ja" instynktowi hegemonii i demaskować każde ustępstwo na rzecz logiki władzy "udrapowanej duchowością i przykrywkami duszpasterskimi" (por. EG, 97)".
Nawracajmy się!1
KS. WOJCIECH BARTKOWICZ
1 W całym numerze stosujemy następujące skróty: ChL - Jan Paweł II, adhortacja Christifideles laici; ĆD - św. Ignacy Loyola, Ćwiczenia duchowne; DP - Sobór Watykański II, Dekret o posłudze i życiu prezbiterów Presbyterorum ordinis; EG - Franciszek, adhortacja Evangelii gaudium; EV - Jan Paweł II, encyklika Evangelium vitae; KDK - Sobór Watykański II, Konstytucja duszpasterska o Kościele Gaudium et spes; KK - Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium; KL - Sobór Watykański II, Konstytucja o liturgii świętej Sacrosanctum Concilium; PDV - Jan Paweł II, adhortacja Pastores dabo vobis; ŹMT - Źródła Myśli Teologicznej.