Paryż - Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Kup ebooka

12.49 zł
10.24 zł (5,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Paryż

1

Wicher śródziemnomorski krokiem marynarza przeszedł po tłumnej ulicy. Znać wiosnę na wszystkich twarzach - śmieją się muzułmanie, negry i chińczycy.

2

Krwawe niebo nocy paryskiej fiołkowieje dziś długo z parmeńskim zapachem. W ryczące stada wozów szybko jak pociski wpadają midinetki bez strachu.

3

Z ciężkiem sercem pójdę brzegiem Sekwany - kupię w kramikach sztychy i sennik miłosny, lecz znaczenia snów moich, wczoraj pożegnanych, nie znajdę w nim. We mgle usłyszę krzyk wiosny.

4

W wysypaną na trotuar gorącą kawiarnię, tłum ponurych studentów wpływa jak rój gacków. Wśród niezmiernych przestrzeni, oświetlonych marnie, ćmy nocne, z twarzą w futrze, błądzą po omacku.

5

Na ulicy zapiętej brylantową broszką, jakiś żałosny głosik "Paris soir", zawodzi. Jak ptak zgubiony jęczy wśród tłumów powodzi... Będę z nim razem wzdychać: Paris soir... Jak gorzko!

6

Na Place de la Concorde, w obszarze nirwany, tysiąc latarni płonie pogrzebowem złotem. Jak obcy anioł, wiezie mnie szofer nieznany, przez pustkę, przez to wszystko CO BĘDZIE I POTEM...

7

Topielice Sekwany gwiżdżą "Hallelujah", nowy fox-trott, na falach huśtane łagodnie. Na Nôtre Dame demony pod niebem warują, i patrzą w dół na Paryż, groźnie, jak na zbrodnię.

8

Cichym, kamiennym głosem wyją do księżyca, to znów do lamp łukowych, różowych i sinych, zezując w kąt wiadomy, gdzie stoi zazwyczaj Wdowa, paryski upiór, monstrum gilotyny.

9

Czarną, pośpieszną, smutną, nieuważną hordą, tratuje mnie tłum ludzi, brzydki jak mrowisko. Słowa świetlne, niemądre, w niebie barwy bordo, pryskają aż na gwiazdy chciwością złocistą.

10

Zimny ciężar Sekwany w metropolitenie. Między wodą a ludźmi los sprawuje wartę. Nad sklepieniem dziewczyna, podobna syrenie, kołysze się od wczoraj... usta ma otwarte.

11

Jakiś wyblakły wodnik paryskich trotuarów, ściga mnie rybiem okiem zalanem słodyczą, podczas gdy piękny hiszpan, krokiem pełnym czaru przechodzi raz na zawsze. Autobusy ryczą.

12

Z falujących bulwarów patrzą oczy lśniące. Czy chcesz wpaść sepji w ręce? Zbratać się z polipem? Jeśli nie, to uciekaj po francuskiej łące do domu, pod szeroką, pod szumiącą lipę...

13

Płyń daleko, gdzie życie ciasne jest i ciche, mała rybko, zgubiona wśród rekinów mnóstwa. Sto tysięcy tancerek, rzeźbionych jak bóstwa, zdeptało serce twoje i jego złą pychę!...

14

W "Auebert Palace", w "Gaumont", w "Paramount", w "Cameo" pary wciąż się całują. Któż to mógł przewidzieć? Muzyka dyryguje. Ja jedna, o wstydzie, samotnym mym profilem świecę jak kameą.

15

Eiffel, jak rozkraczone zjawisko z sabatu, grzyb grzechu, tryska zewsząd groźna i ponura. Wszystko za wielkie dla mnie, najmniejszego z światów. Niedostępne i drogie jak wężowa skóra.

16

Bez ciepłego ramienia jakże iść w tym tłumie? Fiołkowe słońca, gwiazdy czerwone szaleją. Naco jestem na świecie nigdy nie zrozumiem. Jak wśród drzew obcych idę, bezlistną aleją.

17

A wkoło czarne oczy, gorące rozkazy, i wiosna prostą ścieżką prowadzącą w trans. Obrona przed autami - dla serc drogowskazy... Wszyscy chodzą pod ramię i myślą: "Douce France"...

Czarownicy Paryża

1

Na rue Pigalle, w małym hotelu, wciśniętym w sklepy z sałatą, madame Kahl czyta listy zapieczętowane i bierze za to sto franków.

2

W ulicy Fromentin, la mére Duval wróży z fusów od kawy. Wzdycha nad tobą. Mówi to, o czem chciałeś zamilczeć. Kawa pachnie w nieciekawym jej pokoju.

3

Na rue de l'Echiquier, czarnoksięska Girard, w saloniku strojnym w malowane osty, opowiada po cichu to, o czem chciałbyś zapomnieć. Zna cię lepiej od siostry rodzonej.

4

Zna, pocieszy, jak matka pomoże. Poleci cię dżinnów potężnej mafji. Twojego krzywdziciela dreszcz wspomnień przeniknie gdy wspólnie przekłujecie serce fotografji przeklętej.

5

Na bulwarze Haussmanna mieszka medjum Sarah. Patrzy w kulę z kryształu i widzi twoje dzieje. Podmalowanem okiem mierzy czasy przyszłe. W Paryżu dzieją się cuda.

6

W Rotondzie, wśród stolików, błądzi zwiędła kobieta, uboga czarownica o czuprynie z miedzi. Pośpiesznie, na obrusie stawia ci kabałę. Wymawia szeptem ważne imię i śledzi twój wzrok.

7

Bierze w ręce dłoń twoją i patrzy pod światło. Uśmiecha się skrycie do pierścienia Wenery. Pokazuje ci znaki szczęścia: gwiazdę sześcioramienną i w przegubie ręki twojej cztery rascety...

8

Żebrak, w nagrodę za kilka centimów, daje ci przepowiednię, drukowany świstek, z kwiatem, planetą i wierszem na dzień twych urodzin. Przynosi to rzeczywiste szczęście.

9

Medjum Zinah po polsku do ciebie od progu przemawia. Widzi nad tobą koło świetlane. Każe ci żyć nadzieją. "Idź cicha muzyko słodka spokojnie przed siebie. Gwar ścichnie, wówczas usłyszą cię ci, który umieją słuchać."

10

A fakir Hamam Bej, w swojem gnieździe z jedwabnych dywanów, przeszywa cię wzrokiem z żelaza, prostym, głębokim. "Nie żałuj snów. Pal opium życia i czekaj na nowe marzenia. Czyż warto czepiać się snu, chcieć utrwalić obłoki lub dym?

11

Chwiejną trzcinę cukrową wicher odchylił od ciebie. Teraz zegnie może w twoją stronę piękną palmę, szumiącą wspaniale. Pamiętaj o ruchu wiecznym. Nikt tu nie myśli o tobie. Wszystko się w falach wichury porusza. Kochaj falę jedynie."

12

W głębi dziedzińców, na prawo, na lewo, w mansardach i piwnicach, czarodzieje Paryża czatują jak senne ropuchy, jak węże zielone, jak sowy, pierzaste i ciche nokturny, jak na krużgankach Nôtre Dame de Paris, śpiczastouche potwory...