Parasol Simona Leysa - Pierre Boncenne

Kup ebooka

40.00 zł
33.20 zł (32,80 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Parasol

Pewnego wieczoru odwiedził mnie Pierre Ryckmans, a wychodząc, zapomniał wziąć parasol. Nazajutrz oświadczył mi przez telefon, że to bez znaczenia: "Proszę nie tracić czasu, jest tyle świetnych książek do przeczytania! Poza tym parasol przyda się bardziej panu w Paryżu niż mnie w Australii". Wiele lat później przypomniałem sobie to drobne zdarzenie, gdy na bibliotecznej półce znalazłem zapomniany niebieski, składany parasol. Strasznie zakurzony, ale wciąż sprawny. Zachowałem go jak jeden z tych drobiazgów, które służą nam za talizmany, a jakiś czas później pobawiłem się w odnajdywanie "parasoli" w książkach Ryckmansa czy innych jego publikacjach.

Pierre Ryckmans zmarł 11 sierpnia 2014 roku. Od tego czasu nie znajduję już w mojej skrzynce pocztowej kopert ze zgrabnie wykaligrafowanym adresem, które za każdym razem obiecywały wyborną lekturę; oczywiście na zawsze zniknęła możliwość zapalczywych dyskusji, toczonych tam na antypodach albo tutaj we Francji. Skoro ta wyzbyta znaczenia parasolka wciąż u mnie jest, można powiedzieć, że przez ponad trzydzieści lat przyjaźń Pierre'a chroniła mnie przed różnymi negatywnymi zjawiskami atmosfery intelektualnej - przed kłamstwami ideologii, nadętą powagą, ważnymi osobistościami itd. - by potem poprowadzić ku nieoczekiwanym horyzontom... Choć doskonale rozumiał orwellowski "wstręt do polityki", Pierre Ryckmans zrezygnował z właściwej mu rezerwy i zaangażował się w walkę z maoistowską rewolucją kulturalną, obnażając karygodną głupotę, jaką liczni intelektualiści wykazywali się w obliczu tego horroru. Tymczasem z natury skłonny był raczej zajmować się jedynie literaturą albo malarstwem, tłumaczeniem Konfucjusza albo żeglowaniem, dziwnymi anegdotami albo małymi rybkami.

Pierre Ryckmans odkrył Chiny w maju 1955 roku - nie miał jeszcze dwudziestu lat - przy okazji podróży zorganizowanej przez młodą Republikę Ludową (belgijska delegacja składała się z katolików, komunistów i socjalistów, dobranych wedle dobrze wyważonych proporcji, nie zapomniano także o protestanckim pastorze i niezależnym marksiście). Podróż była dla niego objawieniem. Chcąc to wyjaśnić, zawsze cytował słowa wielkiego uczonego Josepha Needhama: "Cywilizacja chińska wywołuje nieodpartą fascynację swoją całkowitą "innością", a tylko to, co jest całkowicie "inne", może wzbudzić najgłębszą miłość i jednocześnie potężne pragnienie jego poznania". Pierre Ryckmans postanowił poświęcić życie badaniu liczącej sobie kilka tysięcy lat cywilizacji, równocześnie zachowując silne osobiste więzi z kulturą europejską, szczególnie z jej judeochrześcijańską tradycją. Nigdy nie krył ani nie wypierał się swej początkowej sympatii dla systemu politycznego, który powstał w 1949 roku, kiedy komuniści zdobyli władzę: to uczucie stanowiło naturalną konsekwencję oczarowania i entuzjazmu, jaki wzbudziły w nim Chiny1. Jednak dość szybko uświadomił sobie, że w kraju dokonuje się totalitarna katastrofa.

Kilka miesięcy przed śmiercią Pierre'a Ryckmansa studenci z Hongkongu zaczęli się mobilizować: "ruch parasolek" (parasolki służyły ochronie przed gazem łzawiącym używanym przez policję) miał bronić pewnej koncepcji demokracji, zagrożonej przez działania władz. W innym kontekście, ale w tym samym miejscu - w Hongkongu - na początku lat siedemdziesiątych XX wieku Pierre Ryckmans zdecydował, że opuści na pewien czas świat sztuki i literatury, by zostać Simonem Leysem. Aby dać świadectwo i protestować.