Rozdział 1
Marita
Wczoraj moja klasa skończyła studia, więc dziś jest z tego powodu impreza na plaży. Nie chciałam iść, ale postanowiłam się wybrać. To była moja pierwsza impreza i chciałam ubrać się ładnie, ale nie za bardzo by było idealnie.
Niestety jestem z tych nieśmiałych i jak to każdy mówi kujonek. Nie mam przyjaciół ani chłopaka za to książkę i zeszyt z którym się nie rozstaję. To mój prawdziwy przyjaciel.
Chłopaka miałam, ale okazało się, że założył się z kumplami o to, że mnie przeleci. Na szczęście w porę się dowiedziałam podsłuchując rozmowę akurat tamtego dnia uznałam, że chce to zrobić z nim, jednak wyszło jak wyszło. Szczerze cieszę się, że tego mi nie odebrał. Całe życie wychowywał mnie tata. Moja mama zmarła przy porodzie i nie mogłam jej poznać. Tak mówił tato, a czy to jest prawda to nie wiem. Zawsze unikał tematu.
Za miesiąc obchodzę urodziny i tylko tata złoży mi życzenia. Nie zależy mi na tym, jestem tylko ja i on. Nie mamy rodziny. Nikt też specjalnie się nami nie przejmował.
Dziesięć lat temu otworzył swoją restaurację, która pozwalała nam żyć na poziomie. Jakieś sześć lat temu restauracja dostała pięć gwiazdek i została uznana za najlepszą i najbardziej rodzinną restauracje w mieście. Tato był szczęśliwy, a mimo to i tak poświęcał mi tyle samo uwagi i tym sposobem staliśmy się bogaci.
Wstałam dziś o godzinie dziesiątej. W końcu mogłam sobie pozwolić i nie przejmować się tym, że spóźnię się na zajęcia.
Usłyszałam pukanie do drzwi.
- Córcia wstawaj zrobiłem śniadanie - głowa taty wyłoniła się z za drzwi.
- Za godzinę zejdę - powiedziałam a tato wyszedł.
Wstałam z łóżka i ruszyłam do garderoby. Wyciągnęłam z szuflady bieliznę, a z półki spodnie.
Jakiś tydzień temu postanowiłam, że zmieniam swój styl, ale od wakacji i nie będę już kujonką. Dlatego idę na tą imprezę pokaże im, że się zmieniłam.
Wyciągnęłam cropp top i ruszyłam do łazienki, która była obok garderoby. Rozebrałam się do naga i na puściłam do wanny wody. Weszłam i usiadłam. Najpierw umyłam swoje blond włosy, a następnie ciało i później położyłam się w wannie.
Kiedy woda zaczęła robić się chłodna wyszłam, wytarłam się i ubrałam w przygotowane wcześniej ciuchy. Rozczesałam i wysuszyłam włosy, które postanowiłam zostawić rozpuszczone.
Wzięłam kosmetyczkę, za chwilę miałam zrobić swój pierwszy i pełniejszy makijaż. Ręce mi się trzęsły, ale podołałam zadaniu i mogłam podziwiać moje dzieło w lustrze.
Miałam na sobie biały cropp top i dżinsy biodrówki. Zazwyczaj chodziłam w dresie i ukrywałam moja figurę.
Zeszłam na dół na śniadanie. Tato przygotował tosty i sok pomarańczowy. Zjadłam i postanowiłam iść do siebie. Dwa dni temu zapisałam się do fryzjera, żeby podciąć końcówki a za jakieś trzy godziny mam wizytę u kosmetyczki. Będę robiła paznokcie żelowe.
Wzięłam moją nową torebkę od Chanel do której schowałam telefon, portfel i klucze. Żegnając się z tatą ruszyłam do fryzjera.
U fryzjera siedziałam jakieś półtora godzin, ale myślę, że było warto.
Miałam jeszcze półtora godziny do kosmetyczki i postanowiłam pojechać do centrum handlowego.
Ruszyłam do sklepu Gucci. Tam zaczęłam rozglądać się za sukienką na imprezę. Nic nie mogłam znaleźć, aż zobaczyłam ją. Była przepiękna i akurat w moim rozmiarze. Zapytałam Panią ekspedientkę czy są jeszcze te sukienki i okazało się, że była tylko ta na manekinie, miałam szczęście, bo był to akurat mój rozmiar. Wzięłam ją i poszłam przymierzyć.
Sukienka była granatowa z wycięciami i wysadzana diamentami.
Nie zastanawiałam się długo i od razu wsadziłam ją do koszyka. Miałam jeszcze sporo czasu, więc postanowiłam kupić jeszcze kilka sukienek.
Poszłam do kasy, ale przypomniało mi się, że nie mam butów. Mimo to nie wracałam się, bo nie było czasu. Zapłaciłam i to nie małą sumę, następnie ruszyłam do wyjścia do samochodu i odjechałam do salonu kosmetycznego.
Siedziałam chyba z godzinę, ale efekt był niesamowity.
Wsiadłam do mojego Mustanga, którego dostałam rok temu od taty na urodziny, ale dopiero dziś do niego wsiadłam. Niby miałam prawo jazdy, bo zrobiłam miesiąc przed osiemnastką.
Wsiadłam pod tym samym centrum handlowym i ruszyłam do środka. Pokierowałam się do sklepu Chanel. Kupiłam kilka par szpilek, jedne buty na koturnie i jedne normalne na co dzień.
Znów wyszła nie mała sumka, ale mogłam sobie na to pozwolić. Za miesiąc kończę dwadzieścia dwa lata. Zauważyłam też ostatnimi czasy, że tata coraz bardziej z każdym dniem jest smutniejszy. Czasami myślę, że coś się stało, ale zaprzecza. Sama nie wiem co mam robić. Postanowiłam pochodzić jeszcze po sklepach.
Do domu wróciłam o szesnastej, bo o dziewiętnasta jest impreza. Weszłam do salonu.
- Hej tato. - powiedziałam zwracając na siebie jego uwagę. Widziałam szok na jego twardy po czym za nie mówił, a następnie się uśmiechnął.
- Wyglądasz pięknie córcia. - powiedział tata wstając i podchodząc do mnie.
- Dziękuję - powiedziałam - a no właśnie - coś mi się przypomniało - dziś jest o dziewiętnastej impreza zakończenia szkoły i na nią idę, wrócę około pierwszej - oznajmiłam zmieszana. Nigdy nie prosiłam taty ani nie wychodziłam na imprezę, więc było mi głupio mówić, że wrócę później.
- Jasne. Nie przejmuj się, wróć o której będziesz tylko chciała. Jesteś dorosła. Tylko uważaj na siebie okey? - powiedział.
- Dobrze w takim razie idę się przygotować i o dziewiętnastej wychodzę - miałam wyjść ale usłyszałam tatę.
- Córeczka tylko uważaj i żadnych facetów - pomachał palcem.
- Tato jestem już duża. Czemu odkąd skończyłam szesnaście lat pilnujesz bym nie miała chłopaka i umarła jako dziewica? - westchnęłam i zrobiłam się czerwona z zażenowania. Nawet tato był zmieszany.
- Ja po prostu się martwię skarbie. - powiedział i poszedł do swojego biura. Westchnęłam i poszłam na górę.
Rozebrałam się w swoim pokoju i poszłam pod szybki prysznic. Włosów nie myłam, bo zrobiłam to rano. Żelem do intymnych okolic o zapachu truskawki umyłam się a następnie żelem o zapachu kiwi umyłam swoje ciało. Ogoliłam się i opłukałam. Wyszłam wycierając się ręcznikiem i weszłam do pokoju. Z garderoby wciągnęłam bieliznę a na nią nałożyłam nową sukienkę wysadzaną diamentami.
W szkole widząc jak się ubieram myśleli, że jestem biedna, a studia mam ze stypendium, a prawda była taka, że mój tato przepłacał za studia i starałam się mieć jak najlepsze oceny, by go nie zawieść. Udało się, a za pięć miesięcy chcę otworzyć swój własny biurowiec. Wiem, że stać mnie i tato mi w tym pomoże. Kiedy szłam na biznes i menadżer oznajmił, że po szkole będę mogła otworzyć swoje biuro a on mi pomoże. Nawet specjalnie odkładał pieniądze, które dostałam po zakończeniu szkoły.
Wracając po nałożeniu sukienki związałam włosy i zaczęłam się malować. Makijaż był dosyć mocny.
Po skończeniu makijażu rozpuściłam włosy i założyłam nowe buty.
Była godzina osiemnasta czterdzieści i postanowiłam już wychodzić. Chwyciłam jeszcze torebkę chowając portfel, klucze, telefon i wyszłam. Zeszłam na dół i poszłam do kuchni.
- Tato ja już wychodzę. - powiedziałam, gdy go zauważyłam. Spojrzał na mnie. Widziałam w jego oczach dumę.
- Dobrze, baw się dobrze. - powiedział tata, a ja wyszłam. Wsiadłam do samochodu i ruszyłam spod domu.
Rozdział 5
Marita
Samolot wylądował w Nowym Yorku jakieś jedenaście godzin później.
Znów to samo tylko, że teraz siedzę w pokoju tego dupka. Znów zamknięta. Teraz nie wolno mi wychodzić na korytarz ani chodzić po domu do odwołania. Nagle drzwi się otworzyły.
- Mam dla panienki obiad - powiedziała kobieta. Chyba miała na imię Trudy.
- Dziękuję - powiedziałam. Kobieta się uśmiechnęła i wyszła zamykając drzwi na klucz.
Od razu zabrałam się za jedzenie. Na obiad było ziemniaki, kurczak pieczony i surówka. Do tego dostałam sok pomarańczowy. Zjadłam a do pokoju wszedł Thomas. Nie odezwał się do mnie. Zamknął drzwi, schował klucz i położył się na łożu. Postanowiłam się odezwać.
- Gdzie mam spać?
- Jak to gdzie na łóżku.
- Jeśli myślisz, że będę spać z tobą to się grubo mylisz.
- Będziesz spać że mną w łóżku i bez dyskusji. - powiedział głosem nie noszącym sprzeciwu. - i jest coś jeszcze co musisz wiedzieć. - dodał.
- Niby co?
- Śpię całkowicie nago i nie zamierzam tego zmienić. - no to jestem w dupie.
- To tym bardziej nie będę spała w tym łóżku. - powiedziałam szybko.
- Co ty robisz? - zapytał patrząc jak biorę koc z fotela i jedną z dwóch poduszek.
- Zamierzam spać na podłodze.
Zaczęłam rozkładać koc tak by móc na nim spać i się nim przykryć. Położyłam się na poduszce i chwila minęła, a już spałam.
Zaczęłam otwierać oczy. Na dworze było ciemno co oznacza, że jest noc. Musiałam usnąć po obiedzie. Podniosłam się do siadu i zauważyłam, że leżę na łóżku. Dziwne bo kładłam się na podłodze. Poczułam rękę na brzuchu i jak coś wbija mi się w udo. Odwróciłam się i już wiedziałam kto to.
Rękę miał prze rzuconą przez mój brzuch a jego członek wbijał mi się w udo. Spojrzałam na zegarek była pierwsza w nocy, więc postanowiłam iść dalej spać. Nie mogłam zasnąć jeszcze przez jakąś godzinę, o rozpraszała mnie myśl o tym, że obok mnie leży nagi chłopak i jego członek wbija się w moje udo. Zasnęłam.
Wstała bardzo wcześnie. Nikogo nie było w pokoju. Weszłam do garderoby tam zostawiłam wczoraj ciuchy. Naszykowałam sobie leginsy i koszulkę a następnie bieliznę. Niestety mam samą koronkę lub stringi. Wybór był oczywisty.
Ruszyłam pod prysznic. Szybko go wzięłam, bo za dwadzieścia minut ma być śniadanie. Ubrałam się i wyszła odświeżona do pokoju. Ktoś zapukał, a do środka weszło dwóch facetów.
- Mamy odprowadzić panienkę na śniadanie.- odezwał się jeden z nich.
- Serio? Nie mógł sam przyjść? - zapytałam nie oczekując odpowiedzi. Wyszliśmy na korytarz i po kierowaliśmy w dół po schodach. Wpłacili mnie do jadalni zostając na zewnątrz.
- Witaj księżniczko.
- Ta hej. Nie jestem księżniczką. - założyłam ręce na piersi jak małe dziecko. Thomas się zaśmiał.
- Zapraszam do stołu. - powiedział odsuwając mi krzesło. Usiadłam z lekkim wahaniem.
- To jest jakaś twoja gra. Prawda?
- Ależ nie. Jestem miły. - no prawda dla mnie nie był ani zły ani niemiły czy oschły. Był miły, uśmiechnięty. Serio? Dziewczyno to mafioso on nie umie być miły chyba, że prowadzi jakąś swoją grę.
- Eh jedźmy. Im szybciej zjemy tym szybciej się rozejdziemy. - widziałam jak zaciska szczękę.
- Chcesz wina? Może będziesz mniej marudna. - powiedział z jadem w głosie. O i zaczyna pokazywać swoje oblicze.
- Czemu nie. - powiedziałam a on wstał i podszedł do barku z którego wyciągnął najlepsze włoskie wino.
Nalał nam do kieliszek i zabraliśmy się za śniadanie. Jajecznica była przepyszna. Lepszej nie jadłam.
- Chcesz jeszcze wina?
- Nie to za wcześnie jak dla mnie.
- Ale nigdzie nie idziesz bo nie masz gdzie i jak - powiedział złośliwie. - Ja też nic ciekawego nie mam więc wypijemy razem. - dodał.
- No dobrze może będę bardziej rozluźniona jak wypije trochę. - powiedziałam.
- W takim razie idź do salonu a ja zaraz przyjdę. - powiedział.
- Dobrze - powiedziałam i wyszłam.
- Thomas kazał mi iść do salonu - powiedziałam. Spojrzeli się na mnie chyba nie wierząc mi.
- Ja pójdę się zapytać. - powiedział jeden z nich i wszedł do jadalni a po chwili wrócił. - Jasne.
Ruszyłam do salonu. Usiadłam na kanapie przed telewizorem i czekałam aż przyjdzie pan i władca.
Po paru minutach przyszedł z dwiema butelkami wina. Oho trzeźwa stąd nie wyjdę. Rozłożył kieliszki na stoliku przed nami i nalał do nich wina.
- Dziękuję - powiedziałam przyjmując z jego rąk kieliszek.
- Chcesz jeszcze? - zapytał po trzecim kieliszku, a w zasadzie czwartym.
- Chcesz mnie spić, a później wykorzystać? - powiedziałam poważnie, ale długo to nie potrwało, bo wybuchłam śmiechem. Byłam nieźle wstawiona.
- O niczym tak nie marzę - powiedział i się zaśmiał.
- Dobra starczy tego idę do pokoju śpiąca się zrobiłam. - powiedziałam dopinając i wstałam.
- To może cię odprowadzą chłopaki. - również wstał.
- Serio? Myślisz, że w takim stanie ci ucieknę? Jestem pijana i się przyznaje, bo nie jestem z tego typu co powie, że nie. - westchnęłam i ruszyłam w stronę schodów. Nagle straciłam grunt pod nogami i przywitałam podłogę. Mój krzyk rozniósł się po domu.
Po chwili Thomas pomagał mi wstać. Rozejrzałam się co było przeszkodą i okazało się, że to dywan.
- Co się stało? - zapytał spanikowany.
- Potknęłam się i bach. - powiedziałam na co zaczął się śmiać.
- Jesteś cała chociaż? - zapytał rozbawiony.
- Tak. Tylko boli mnie noga. - poskarżyłam się. Nagle znów nie czułam gruntu pod nogami. Za piszczałam a mężczyzna wchodził po schodach.
- Co ty robisz? - krzyknęłam i śmiałam się.
- Niosę cię, by nóżki cię nie bolały. - powiedział i się uśmiechnął. To był szczery uśmiech. Ma śliczne dołeczki a jego oczy. Jego oczy są hipnotyzujące. W odcieniach niebieskiego i szarego. - Już jesteśmy. - z myśli wyrwał mnie jego głos. Otrząsnęłam się. Co to było?
Rozdział 6
Marita
- Co ty robisz? - usłyszałam kiedy wychodziłam z garderoby.
- Idę do wanny.
- Mogę iść z tobą? - zapytał z tym swoim uśmieszkiem.
- Będę zaszczycona. - powiedziałam. Widziałam jak jego mina się zmieniła. No co? Uważacie, że zwariowałam? Facet mnie porwał a ja mu proponuję wspólną kąpiel w wannie. Tak zwariowałam, ale jestem pijana możecie mi wybaczyć.
- Serio mówisz? - wciąż nie dowierzał.
- Idziesz czy nie? Zaraz się rozmyśle. - powiedziałam i on już był w środku i się rozbierał. Stałam tam jak głupia. Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji i nie wiem co mam robić.
- Rozbierasz się?
- Yyy co mówiłeś? Zamyśliłam się. - powiedziałam a on się zaśmiał.
- To może Ci pomogę. - zaczął do mnie podchodzić. Stałam tam sparaliżowana. Nie wiedziałam co się dzieje. Mężczyzna był już w samych spodniach i mogłam podziwiać jego klatę, która swoją drogą jest pokaźna. Spojrzałam się w górę i napotkałam jego cudowne spojrzenie. Stop. O czym ty kobieto myślisz?
- Czemu nie - odwaga znów wróciła i nie wierzę, że na domiar włączył mi się flirt, bo aż go zapragnęłam. Jestem nie obliczalna po alkoholu. Piłam ostatni raz.
Thomas wpił się w moje usta całując delikatnie i niepewnie. Zaczęłam oddawać pocałunek. Naparł bardziej na moje usta bardziej władczo co od razu mi się spodobało i starałam się nadążyć pogłębiając pocałunek.
Nie miałam już na sobie koszulki, a zaraz do niej na podłodze wylądował stanik. Nie czułam krępacji. Domyślam się, że to zasługa alkoholu. Przeniósł się z pocałunkami na szyję, a następnie piersi. Wziął jeden sutek do buzi i zassał go. Odchyliłam głowę do tyłu przez przyjemność jaką mi dawał. Jęknęłam z rozkoszy co spodobało się chłopakowi, bo na piersiach poczułam jak się uśmiecha.
Pomógł mi ściągnąć leginsy i majtki. Ściągnął swoje spodnie i bokserki. Poczułam jak osuwa mi się grunt pod stopami. Thomas niósł mnie do wanny jak pannę młodą. Nawet nie zauważyłam kiedy nalał wody. Usiadł, a mnie posadził między swoimi nogami.
Siedzieliśmy tak może z pięć minut. Byłam oparta o jego klatkę i miałam zamknięte oczy. Poczułam jak ręce jeżdżą mi po brzuchu i nagle pocałunki na karku. Nie chciało mi się otwierać oczu. Było tak przyjemnie.
Thomas
Zacząłem zjeżdżać ręką z jej gładkiego brzuszka coraz niżej całując kark Marty. Miała zamknięte oczy. Najwyraźniej jej to nie przeszkadza. Szkoda tylko, że to przez alkohol. Nie chce jej wykorzystać tylko sprawić przyjemność. To nie mi ma być dobrze tylko jej, a że sobie podotykam to tylko Thomasa.
Przejechałem palcem po całej długości jej cudownej przyjaciółki. Usłyszałem jęk, który mogłem usłyszeć już wcześniej. To będzie mój ulubiony dźwięk, a następny to będzie płacz dziecka lub jak powie tak.
Zacząłem jeździć palcami po jej kobiecości. Jęczała więc wiedziałem, że jest jej przyjemnie. Jeździłem i naciskałem na czuły punkcik. Wyginała swoje ciało i napierała na moje palce by lepiej czuć. Wsadziłem jednego palca w jej wnętrze. Zajęczała jeszcze głośniej. Wsadziłem tego palca i wyciągałem. Po chwili dołączyłem drugi. Tym razem jej jęki roznosiły się po całej łazience, a jest spora. Jedną rękę położyłem na cudownej jednej piersi i zacząłem ściskać sutek. Poczułem jak się zaciska na moich palcach. Doszła na moich palcach z głośnym jękiem. To mój ulubiony widok.
- To... - zaczęła. - to było coś - powiedziała. Chyba nie wiedziała co powiedzieć.
- Myhy - mruknąłem w jej szyję.
- A ty? - zapytała cicho.
- Co ja? - bawiła mnie jej nieśmiałość.
- No ty też masz swoje potrzeby. Nie chcesz bym ja... Ci pomogła?
- Nie kochanie. To ty miałaś czuć się dobrze. - powiedziałem szczerze.
- Jesteś pewny? - zapytała.
- Tak jestem pewny. - pocałowałem ją w głowę i zaczęliśmy się myć. Wyszliśmy z wanny i się wytarliśmy. Miała się zacząć ubierać, ale jej nie pozwoliłem i wziąłem ją na ręce i wbiegłem do sypialni. Położyłem ją na łóżku i zamknąłem drzwi. Było dopiero po południu i nie chciałem by ktoś wszedł nie proszony. Położyłem się na łóżku i przykryłem nas kołdrą. Objąłem Maritę w pasie plecami do siebie czyli na łyżeczkę. Poczułem jak dziewczyna oddycha miarowo czyli znaczy, że spała już wiec i ją spokojny mogłem iść spać.
Obudziłem się gdy ktoś natarczywie walił do drzwi. Nie chętnie się podniosłem zły na tego kto śmie mi przeszkadzać. Uchyliłem drzwi i myślałem, że mam zwidy.
- Czego chcesz? - warknąłem.
- No jak to czego? Ciebie kotku. - powiedziała przesłodzonym głosem.
- Przecież już ci to mówiłem z nami koniec. - westchnęłam.
- Nie rób sobie żartów głuptasie. - zanim zauważyłem wyminęła mnie i weszła do środka.
- Co tu się dzieje? - odezwała się zaspana Marita. Oj nie dobrze.
- Co to za wywłoka robi w twoim łóżku?! - zaczęła krzyczeć.
- No właśnie w moim łóżku i nie powinno cię to obchodzić i nie jesteśmy razem a teraz wynoś się. - z każdym zdaniem coraz bardziej u nosiłem głos. Kątem oka wiedziałem, że Marita zaczyna się mnie bać i zakrywać swoje piękne ciało.
- Jeszcze mnie popamiętacie. Już ja tego dopilnuję.- wyszła odgrażając się i trzaskając drzwiami.
- k-kto to? - usłyszałem cichy głosik.
- Nikt ważny. Nie chcę tego, ale musimy się ubrać i iść na obiad bo był dwie godziny temu a na pewno jesteś głodna.
Marita
Wstałam z łóżka i poszłam do garderoby. Czułam się nie zręcznie zwłaszcza, że pamiętam co wydarzyło się parę godzin temu.
W garderobie ubrałam bieliznę i sukienkę a do tego sandałki na płaskiej podeszwie. Nie miałam kosmetyków, więc się nie malowałam.
Kiedy skończyłam do garderoby wszedł całkiem nagi Thomas. Zarumieniłam się przypominając sobie co się wydarzyło między nami. Zaczął się ubierać. Rozczesałam włosy zostawiając je rozpuszczone, bo nic nie miałam do spięcia ich.
- Kim była ta dziewczyna? - zapytałam kiedy miałam wyjść.
- To...kiedyś z nią sypiałem ale miesiąc temu zerwałem nasz układ i pomyślała, że między nami była miłość no i teraz zrobiła mi awanturę, że ją zdradzam. Wariatka. Rzuciłem ją kiedy zobaczyłem, że ma gotową suknię ślubną i myślała, że się pobierzemy. Zrobiła sobie nadzieję, której ja jej nie złożyłem to tyle. - skończył i w tym czasie skończył się ubierać. - Idziemy? - kiwnęłam głową na tak.
Thomas miał na sobie biały T-shirt i jeansy. Zeszliśmy na dół do jadalni. Usiedliśmy, a Trudy podała do stołu na znak Thomasa. Był kurczak z warzywami. Darowaliśmy sobie wino do obiadu i tym razem chciałam sok pomarańczowy więc Thomas uznał, że też się napije soku. Zjedliśmy więc musiałam iść do pokoju.
Jeden z jego ludzi musiał mnie zaprowadzić i zamknąć pokój, bo Thomas musiał coś załatwić. Westchnęłam i ruszyłam przodem a jak się nie mylę chłopak imieniem Cole odprowadził mnie do pokoju. Ma też ponoć dotrzymać mi towarzystwa.
- U siądź ja zaraz przyjdę. - powiedział i wyszedł zamykając drzwi na klucz. Nie wiem ile czekałam, ale zaczęło mi się nudzić. Nie miałam kompletnie nic, nawet telefonu dla zabicia czasu. - Już jestem. - otworzył drzwi z impetem wchodząc szczęśliwy. Kiedy zobaczyłam co sprawia, że jest szczęśliwy wybucham śmiechem. Okazało się to planszówką. Tak zwykła planszówka. - Gramy? - od razu się zgodziłam i to nie z nudów a z tego, że dawno nie grałam w tą grę.
- Ostatni raz grałam w to z moją siostrą - powiedziałam przybita.
- Czemu po smutniałaś? - zapytał z troską.
- Zaginęła gdy miałyśmy po jedenaście lat. - powiedziałam.
- Miałyście?
- No tak byłyśmy bliźniaczkami. Ale to rozmowa na inny raz. Nie chcę o tym mówić. - powiedziałam. Cole rozłożył grę i zaczęliśmy grać. Niestety chłopakowi nie szło dobrze i się wściekał. No cóż tak to już była jeden jest lepszy, a drugi gorszy, albo to mój szczęśliwy dzień.
Po grze zaczęliśmy plotkować. Dowiedziałam się, że był zmuszony by dołączyć do mafii. Miał szesnaście lat i żył na ulicy a Thomas mu pomógł razem z Maxem, dlatego on tu jest bo mu ufają. Ma też chorą babcie, która potrzebuje leków, a są bardzo drogie. Kiedy on żył na ulicy ona o niczym nie wiedziała, bo była w Hiszpanii a teraz są razem. Szkoda mi się go zrobiło, ale ma dobry koniec. No może nie do końca.
Też opowiedziałam mu co nie co, ale okazało się, że wszystko wie i ma tyle samo lat. Pomijał niektóre fakty, ale zmuszać go nie będę by mi mówił. Że chce to powie.
Opowiedział mi mnóstwo historia ze swego życia ale to już bardziej tych śmiesznych o opałach jakie robił z kolegami. Nie mogłam się przestać śmiać. Pierwszy raz się nie martwiłam i żyłam chwilą. Nie martwiłam się problemami.