Papieże i seks - Eric Frattini

Reflow text when sidebars are open.
Wciągu całej historii chrześcijaństwo tworzyło potężną intelektualną budowlę, w której znalazły miejsce fragmenty głębokiej teologicznej refleksji, jaka zajmowała umysły światłych myślicieli. Wewnątrz tej olbrzymiej konstrukcji znaczące miejsce zajmują chrystologia, to znaczy nauka o Jezusie jako "Chrystusie", czyli Mesjaszu, eklezjologia, czyli nauka o tym, jaki jest Kościół, doktryna zbawienia, czyli soteriologia, jak i inne refleksje na temat "pierwszych zasad", w których doktryna Trójcy Świętej wyróżnia się własnym blaskiem. Bez wątpienia także etyka, czyli "moralność", sposób postępowania względem bliźniego i siebie samego, zajmuje w tej intelektualnej budowli istotne miejsce, acz drugorzędne, gdyż na tym terenie chrześcijaństwo jest mniej oryginalne niż w innych obszarach.
Z tego powodu wielu badaczy interesowało się tym, jakie faktycznie miejsce w życiu Kościoła chrześcijańskiego mógł zajmować postawiony w tak wyraźny sposób temat seksualności, a konkretnie ukierunkowanie tej seksualności w obrębie bardzo wąskich granic, w wielu wypadkach po prostu środkami represji. Liczni współcześni chrześcijanie skarżą się, że w praktyce w życiu Kościoła szóste przykazanie zajmuje zbyt doniosłe miejsce, podczas gdy w idei chrześcijaństwa istnieje wiele ważniejszych spraw, które zostają odsunięte na drugi plan.
I fakt ten jeszcze bardziej zwraca uwagę, jako że chrześcijaństwo utrzymuje, iż jest bezpośrednim spadkobiercą religii żydowskiej, a od swych początków Kościół chrześcijański głosi się prawdziwym Izraelem. Otóż judaizm od zawsze był religią, która niewiele zajmowała się życiem pozagrobowym - ledwie posiada opisy nieba i piekła, gdyż nie lubi rozwodzić się na te tematy - a wiele sposobem życia doczesnego człowieka. W judaizmie nie dostrzega się żadnej istotnej niechęci do świata, materii i seksu. "I ujrzał Bóg, że wszystko było dobre" - głosi tekst Księgi Rodzaju po każdym dniu stworzenia.
W konsekwencji judaizm zawsze okazywał szacunek dla seksu, oczywiście w ramach małżeństwa i rodziny, drogich Bogu, jako to i w tym przypadku ujmuje Księga Rodzaju, będących podstawowymi instytucjami ludzkiej egzystencji. Szóste przykazanie, "Nie cudzołóż" (sformułowane w Pięcioksięgu 5,18), początkowo nie miało nic wspólnego z seksem, lecz z własnością dóbr i sprawiedliwością. Żydowski prawodawca nie myślał - tym bardziej że prawdopodobnie przywołał ją bez zastanowienia - o kwestii nieczystej przyjemności, kiedy zakazywał cudzołóstwa z obcą kobietą, lecz o przerwaniu kręgu własności, gdyż w owych czasach żona była po prostu własnością męża. To samo można powiedzieć o zakazie onanizmu (Księga Rodzaju 38,9), który także nie miał nic wspólnego z nagannym uprawianiem seksu, lecz z prawami i społecznościowymi porozumieniami odnośnie do dziedziczenia w ramach żydowskiej struktury plemiennej.
W judaizmie nie ma absolutnie żadnego odrzucenia seksu. Wszyscy, którzy studiują dzieje I stulecia naszej ery, uznają to za jeden z argumentów przemawiających za tym, że Jezus był żonaty, jako że będąc rabinem, musiał w tym celu pozostawać w związku małżeńskim, gdyż - jak zwykło się mawiać - w I w. n. e. judaizm nie był już w stanie pojąć, by nauczyciel religii żydowskiej nie osiągnął pełni człowieczeństwa, jakim jest życie w parze. Bóg ostatecznie ustanowił, by człowiek osiągnął swą społeczną i psychologiczną integralność nie w pojedynkę, lecz w towarzystwie.
Wiadomo również, że judaizm uważał i uważa, iż jedną z form sławienia Boga w czasie sabatowego odpoczynku jest radosne uprawianie seksu w ramach małżeństwa, dokładnie tego dnia, dla uczczenia święta i Boga, który je ustanowił. Istnieje rozczulająca historia o rabinach, opowiadająca co następuje: otóż jeden z owych rabinów mieszkał w domu ze wspólnym dziedzińcem, czymś w rodzaju sąsiedzkiej zagrody. Opowiada się, że rabin uprawiał seks ze swą żoną w sobotę, jak było zalecane. Jako że był jednak bardzo przesądny i wierzył, że akt małżeński jest wykorzystywany przez demony w celu zawładnięcia ciałem kobiet, wnikające w nie przez naturalny otwór, za każdym razem, gdy nadchodził świąteczny dzień, mocno i wielokrotnie dzwonił w całej zagrodzie metalowym dzwonkiem. Zgodnie z tradycją metal i jego dźwięk - wierzenie opisane w Testamencie Salomona - odpędzają diabły. "Już rabin gotów jest zlegnąć z żoną" - komentowali sąsiedzi. Rabin w najmniejszym stopniu nie wstydził się uprawiania legalnego seksu i na cztery strony świata ogłaszał, że zamierza kochać się z żoną. Sądzę, że taka anegdota byłaby nie do pomyślenia w chrześcijaństwie. Większość chrześcijan uznałaby to publiczne uznanie seksu za co najmniej osobliwe.
Zważywszy, że taka jest żydowska mentalność, tym bardziej dziwi, że chrześcijaństwo, spadkobierca judaizmu, głosiło tak przeciwną postawę w sprawie seksu w ciągu całej historii. Dlaczego? Można wysunąć różne powody. Po pierwsze, chrześcijaństwo jest nie tylko spadkobiercą judaizmu, który możemy nazwać "normatywnym", lecz raczej jego apokaliptycznego i ascetycznego odłamu. Po drugie, rodzące się chrześcijaństwo, zwłaszcza w kościołach opartych na założeniach paulińskich - które zaraz po katastrofie roku 70 n.e. i zburzeniu Jerozolimy i jej świątyni przez Rzymian i rozproszeniu się ludu żydowskiego - stały się większością, posiada wiele elementów koncepcji gnostycznych; a po trzecie, ponieważ jako sekta apokaliptyczna, jaką było w swych początkach, chrześcijaństwo miało silną świadomość bliskiego końca świata. Wszystko to, dobrze wymieszane, ogromnie relatywizowało seks w ramach ruchu chrześcijańskiego. Rozważmy te trzy składniki nieco bardziej szczegółowo.
Chrześcijaństwo rodzi się z żydowskiego odłamu, który wykazuje pewną niechęć w stosunku do seksu i kobiet, a także ujawnia względnie ascetyczne nastawienie do nich i małżeństwa. Nie pozostało wiele przykładów tej tendencji z wyjątkiem Rękopisów z Qumran i cieszącego się dużym powodzeniem apokryfu Starego Testamentu, którego podstawą jest datujący się na I w. p.n.e. tak zwany Testament Dwunastu Patriarchów.
Dobrze wiadomo, że esseńczycy, łączeni ze Zwojami znad Morza Martwego i ze znalezionym znacznie wcześniej tak zwanym Dokumentem z Damaszku, brali sobie żonę tylko w celu prokreacji, poddawszy ją uprzednio surowemu sprawdzianowi płodności za pomocą starannego badania menstruacji. Mówi się, że w wielu wypadkach, gdy tylko osiągnęli cel, jakim było posiadanie potomstwa, mężczyźni powstrzymywali się od kontaktów seksualnych z żonami. Esseńczycy uważali ponadto, że dla nadejścia królestwa mesjańskiego i odnowienia idealnej Jerozolimy z jej odbudowaną świątynią, która w tym świętym mieście winna być religijnie czysta, kobiety nie będą do niej miały wstępu albo wstęp bardzo ograniczony. Stosunek seksualny w ramach małżeństwa powinien odbywać się poza murami świętego miasta, w leżących za nimi obozowiskach, w których będzie toczyć się normalne życie. Święte miasto pozostanie jedynie czymś w rodzaju poświęconej ziemi wokół świątyni. To oczywiste, że w koncepcji tych esseńczyków seks kalał święte miejsce.
W Testamencie Dwunastu Patriarchów testament Rubena wykazuje głęboką niechęć do kobiet i pozamałżeńskiego seksu, czego niestety złym przykładem był sam patriarcha Ruben, kiedy poniesiony namiętnością, zległ z jedną z żon swojego ojca:
"Nie przykładajcie wagi do zewnętrznego wyglądu kobiety; nie przebywajcie sam na sam z zamężną kobietą ani nie traćcie czasu na sprawy kobiet. Gdybym nie widział, jak Bala kąpie się w odosobnionym miejscu, nie popadłbym w tak wielką bezbożność. Odkąd mój umysł pojął kobiecą nagość, nie pozwolił mi zaznać snu, dopóki nie popełniłem obrzydliwości. Podczas gdy mój ojciec, Jakub, był nieobecny, przebywając w domu Izaaka [...], Bala, pijana, spała, leżąc nago w alkowie. Wszedłem, ujrzałem jej nagość, popełniłem niegodziwość, i pozostawiwszy ją śpiącą, wyszedłem na zewnątrz. Natychmiast anioł Pana wyjawił memu ojcu Jakubowi moją bezbożność. Wracając do domu, zaczął opłakiwać mój grzech i więcej jej nie tknął".
Testament Rubena 3,9-15
Po czym nieznany autor mówi dalej:
"Nie przykładajcie wagi do urody kobiet ani nie zatrzymujcie się, by pomyśleć o ich sprawach. Przeciwnie, idźcie dalej z prostotą serca, z bojaźnią Bożą, zajęci pracami, przeglądając wasze księgi i doglądając stad, aż Pan da wam towarzyszkę, którą on zechce, by nie przydarzyło się wam to, co mnie. Do śmierci mego ojca nie ośmieliłem się spojrzeć w twarz Jakubowi czy zwrócić słowem do któregokolwiek z mych braci z obawy przed ich przyganami, i do tej pory sumienie dręczy mnie z powodu mego grzechu. Jednakże ojciec mój pocieszył mnie, jako że poprosił Boga, by oddalił ode mnie Swój gniew, jak wskazał mi to Pan. Od owej pory, skruszony, zachowywałem czujność i nie zgrzeszyłem.
Przeto, dzieci moje, zważcie na wszystko, co wam zalecam i nigdy nie grzeszcie. Upadkiem duszy jest rozpusta, odsuwa od Boga i zbliża do bożków, ustawicznie oszukuje umysł i osąd, i przedwcześnie spycha młodzieńców do piekieł. Wielu zgubiła rozpusta. Choćby był starcem i szlachetnego rodu, ośmiesza go i czyni pośmiewiskiem w obliczu Beliara i ludzi. Józef zyskał łaskę u Pana i ludzi, gdyż strzegł się kobiet, a umysł jego wolny był od wszelkiego cudzołóstwa. Chociaż Egipcjanka wielokroć go kusiła, zwołała magów i podała mu miłosne napoje, jego zdrowy rozsądek nie dopuścił żadnego pragnienia. Dlatego Bóg moich ojców uratował go od niebezpieczeństw śmierci, ukrytych i jawnych. Jeśli rozpusta nie zawładnie waszymi umysłami, nawet Beliar was nie pokona. Perwersyjne są kobiety, moje dzieci, jako że nie mają władzy ani siły nad mężczyzną, mamią go sztuczkami swej urody, by przyciągnąć go do siebie".
Testament Rubena 4,1-5,2
Drugim składnikiem rodzącego się chrześcijaństwa, zwłaszcza paulińskiego, jest przyjęcie do własnej teologii pojęć właściwych gnozie. To prawda, że w pierwszej połowie I stulecia naszej ery, kiedy żyli Jezus i Paweł, gnostycyzm jeszcze nie był w pełni rozwinięty, lecz pewne jest również, że w owym czasie szczególna "religijna atmosfera gnostyczna" panowała powszechnie w religijności wschodnich obszarów Morza Śródziemnego. Rozważając rozmiar zła na świecie i czczość materii samej w sobie, wiele osób pociągało pragnienie wyzwolenia się z tego świata i połączenia się w jakiś sposób z boskością, do której, jak wierzyli, należą. Według gnozy najważniejszą i najbardziej autentyczną częścią ludzkiej istoty jest duch. Jest on niczym boska iskra lub ogień, jako że w ostateczności pochodzi od transcendentnego Boga. Ta iskra jest uwięziona w materii, to znaczy w ciele człowieka, i w tym materialnym świecie. Logicznym jest, że boska iskra, duch, powinna wrócić tam, skąd pochodzi. Ten powrót stanowi zbawienie. Materia i duch, świat u góry i na dole, są nie do pogodzenia. Ktoś, kto uzyskuje objawienie z nieba i chce osiągnąć zbawienie, powinien odrzucić wszystko, co materialne i cielesne, i uwolnić się od tego za pomocą ascezy.
Wydaje się oczywiste, że przyjęcie na łono chrześcijaństwa owych idei powoduje swoisty dualizm albo głęboki kontrast pomiędzy duchem a materią, między wszechświatem w górze i wszechświatem w dole, między światłem a mrokiem. Seks przynależy do materii, do świata w dole i mroków; ciało tworzy jedynie cielesne więzienia, w których duch jest ujarzmiony. Trzeba wyzwolić ciało.
Niektóre odgałęzienia chrześcijaństwa w okresie formacji, zwłaszcza w wiekach II i III, doprowadziły do ostatecznych skrajności owe doktryny, głosząc, iż chrześcijanin, który pragnie osiągnąć zbawienie, powinien całkowicie powstrzymać się od uprawiania seksu: małżeństwo było zakazane. Ów prąd tak się rozpowszechnił, iż odcisnął swe piętno na szeregu opowieści pierwszych chrześcijańskich narracji ("Apokryficzne czyny apostołów"), które opowiadając o życiu, podróżach, naukach i męczeństwie apostołów, namawiają do enkratyzmu, do całkowitej wstrzemięźliwości. Zakazywano małżeństwa, a ci, którzy byli już małżonkami, powinni nawet rozstać się i wieść życie rodzeństwa.
Trzecim elementem skierowanym przeciwko seksowi i światu, "ciału" i materii w ogóle, było panujące w prymitywnym chrześcijaństwie przekonanie, że koniec świata jest bliski. W tym względzie ówcześni chrześcijanie podążali jedynie za tym, w co zdecydowanie wierzyli, tak Jezus z Nazaretu, jak Paweł z Tarsu. Nie trzeba tracić wielu słów, by rozważać skutek tego rychłego końca na koncepcje związane z seksem: po co się nim zajmować, kiedy koniec wszystkiego jest za rogiem? Każdy, kto czytał Pawła, zwłaszcza jego Pierwszy List do Koryntian, zauważy, że ta idea jest kluczowa dla wyjaśnienia, dlaczego apostoł nie potępia małżeństwa, lecz uważa je za mniejsze zło, i dlaczego twierdzi, że dziewictwo jest stanem znacznie wyższym od małżeńskiego.
Nie należy się zatem dziwić, że skoro chrześcijaństwo miało w swym łonie te składniki, i mimo głębokich zmian mentalności wierne swym zasadom do dzisiejszego dnia, wykazuje, zwłaszcza w swym najbardziej tradycjonalnym katolickim odłamie, głęboką niechęć - a przynajmniej wielkie dystansowanie się - do seksu.
Cóż, po co zatem mówimy o tym wszystkim w takim tomie, jak niniejszy, poświęconym Papieżom i seksowi? W książce, która zajmuje się czymś wprost przeciwnym! Mianowicie dlatego, że przez całą historię Kościoła, zwłaszcza począwszy od chwili, gdy pod koniec IV w. chrześcijaństwo stało się oficjalną religią Cesarstwa Rzymskiego, nie tylko najniższe szczeble kleru z pewną naturalnością uprawiały seks, w wielu przypadkach pozamałżeński, lecz ta pozorna awersja na wielką skalę sięgnęła najwyższych kręgów hierarchii, w tym samego papieża. Przypadki, które właśnie wyłożyliśmy, mają zatem za cel wskazać, że moglibyśmy się spodziewać czegoś dokładnie przeciwnego, a więc treść tej książki jest tym bardziej zaskakująca.
Sprzeczność między teorią moralności odnośnie do seksu a praktyką w obrębie chrześcijaństwa ma pierwsze proste i niezbite wyjaśnienie: zakaz lub napiętnowanie seksu są przeciwne najbardziej elementarnym wrodzonym instynktom i skłonnościom ludzkiej natury, a zatem skazane na całkowitą klęskę. Tylko niewielka część wiernych, obdarzona pewnymi psychologicznymi i religijnymi cechami, jest zdolna iść pod prąd natury, jaki wiedzie człowieka do uprawiania seksu... niemal bez możności uniknięcia tego. Drugim wyjaśnieniem mógłby być właśnie wydany klerowi przez Kościół zakaz wszelkich stosunków cielesnych. Był to powolny ruch, lecz progresywny, który doprowadził do obecnej sytuacji: ustanowienia w XI w. obligatoryjnego celibatu dla wszystkich członków kleru. Cóż, powszechnie wiadomo, że jednym z podstawowych praw naszej psychologii jest fakt, iż najbardziej nam smakuje właśnie to, co jest stanowczo zakazane.
Wypada, byśmy zatrzymali się przez chwilę przy wyjaśnieniu, jak dochodzi do tej powszechności celibatu kleru w Kościele chrześcijańskim, która zdaniem wielu może skłaniać duchowieństwo do tak mało naturalnych praktyk seksualnych jak pedofilia, znacznie częstsza wśród osób nieżonatych.
Bardzo szybko, w pierwszych kanonicznych ewangeliach Marka i Łukasza, konkretnie w ich pierwszych rozdziałach, można już zauważyć szczególne i wyraźne poważanie dla dziewictwa - konkretnie dla matki Odkupiciela - powodowane pragnieniem wyróżnienia tego, jak cudowny i nadludzki był proces wcielenia się Zbawiciela. Miał on nieziemski, boski aseksualny rodowód. W przeciwieństwie do judaizmu pogańska religijność grecko-rzymska szczególnie ceniła dziewictwo. Westalki i kapłanki-dziewice wszelkiego typu spotyka się w pogańskich świątyniach hellenizmu, ale nie w świecie żydowskim. Dlatego ta tendencja Ewangelii z pierwszych lat chrześcijaństwa bardziej koresponduje z duchem pogańskim niż żydowskim.
Szacunek dla dziewictwa wspomogło, jak wcześniej rozumiano, w tym przeciwnym seksowi znaczeniu, pewną bardzo niejasną, prawdopodobnie metaforyczną sentencję Jezusa odnośnie do szczególnego statusu tych, którzy pragną uzyskać uprzywilejowany dostęp do królestwa Bożego: "są bezżenni, ponieważ ze względu na królestwo niebieskie sami siebie bezżennymi uczynili" (Mt 19,12). Od bardzo wczesnych czasów, od początków II w., zauważa się w pismach chrześcijańskich (Protoewangelia Jakuba, Wniebowstąpienie Izajasza) krańcowe wychwalanie dziewictwa Maryi, przed i po porodzie, i pewną tendencję ujrzenia w powyżej cytowanym tekście Mateusza dowodu na to, że Jezus również prowadził życie w celibacie, dziewicze i czyste.
Począwszy od końca III w., zaczął rozpowszechniać się zwyczaj - w przeciwieństwie nawet do zapisu w pewnym liście przypisywanym Pawłowi, lecz w rzeczywistości napisanym przez ucznia - że biskup "ma być mężczyzną żonatym tylko jeden raz, dobrze rządzącym własnym domem, trzymającym dzieci w uległości, z całą godnością" (1 list do Tymoteusza 3,2-4), toteż wszyscy, którzy aspirowali do biskupstwa, powinni nie tylko zachować całkowity celibat w owej chwili, lecz nigdy nie zawierać małżeństwa. Dlatego też wybierano biskupów jedynie spośród mnichów, którzy składali śluby absolutnej czystości. A od tych, którzy z uwagi na swe wyjątkowe przymioty byli wybierani, kiedy już byli żonaci, wymagano, by od chwili swego wyboru wstrzymali się od wszelkiego typu relacji seksualnych, nawet z własną małżonką.
Stopniowo, począwszy od IV w., zaczęto postulować, by nie tylko biskupi, lecz także kapłani i diakoni zachowywali wstrzemięźliwość seksualną, skoro tylko zostaną desygnowani na te stanowiska. Naturalnie mogli zostać na nie wybrani, kiedy byli żonaci, lecz wymagano od nich, by dostosowali swą sytuację do sytuacji biskupów. Całkowicie musieli powstrzymać się od seksu, chociaż nie musieli zrywać małżeństwa.
W Kościele zachodnim bardzo wcześnie, już w początkach IV w., pojawiają się wiadomości o takich zaleceniach: w roku 306 podczas synodu w Elvirze w Hiszpanii. W jednym ze swych kanonów synod zalecał, by "biskupi, prezbitrzy i diakoni oraz jacykolwiek członkowie kleru całkowicie powstrzymywali się od związków seksualnych" - podobnie Synod Kartagiński w 387 r. i pewien dekret papieża Syrycjusza z 10 lutego 385 r., skierowany do wszystkich chrześcijan.
Biskupi zazwyczaj dochowywali, przynajmniej na zewnątrz, tego przepisu kanonicznego, lecz już nie prezbitrzy, czyli zwykli kapłani świeckiego kleru, nienależący do żadnego religijnego zakonu, którzy nadal zawierali małżeństwa. Mimo to, w teorii, w całej epoce patrystyki i całego średniowiecza prawo kanoniczne nadal wymagało od kapłanów - chociażby żonatych - by przynajmniej zachowywali czystość i nie odbywali stosunków seksualnych nawet ze swoimi żonami. Tym samym mogli mieszkać z jakąś kobietą, lecz nie uprawiać z nią seksu. To prawo kościelne obowiązywało tak w Kościele zachodnim, jak i wschodnim, jak wykazują różne świadectwa Ojców Kościoła (Epifaniusz z Salaminy, Synezjusz z Cyreny, Jan Chryzostom) od końca IV w. do początków V w.
Wszędzie dały się zauważyć skargi na kapłanów, którzy nie przestrzegali tych przepisów prawa kanonicznego, tak w uchwałach Soboru in Trullo w Konstantynopolu w 692 r., jak i w innych dokumentach, w tym niekoniecznie kościelnych (na przykład w listach cesarza Justyniana, zmarłego w 565 r.).
Jeśli niższy kler zwykle nie zwracał uwagi na te przepisy, tym bardziej dygnitarze Kościoła, a nawet papieże - jak ujrzy czytelnik tej książki - wcale nie stosowali się do tych zaleceń. Papieże jak wszyscy śmiertelnicy pozostawali we władzy praw natury. Pozycja książąt, nie tylko Kościoła, lecz także świeckich, olbrzymie bogactwa, całkowite hegemoniczne władanie religią katolicką, niemal bez żadnego sprzeciwu, sprawiły, iż zachowywali się jak tacy i dawali się ponieść swym najbardziej pierwotnym pragnieniom, a będąc książętami, mieli środki, by je zaspokoić.
O czasu do czasu na Stolicy Piotrowej zasiadali jednak mężczyźni pobożni, najczęściej pochodzący z klasztorów lub rzadziej ze środowiska świeckich chrześcijan, którzy usiłowali naprawić bardzo złą sytuację związaną z seksualnością. I tutaj także pojawia się, jak powiedzieliśmy na początku niniejszego prologu, to jakże typowe dla chrześcijaństwa zainteresowanie sprawami seksu. Reforma podupałej moralności kleru i papiestwa we wczesnym średniowieczu miała prawdopodobnie swe konkretne początki w miejscowych synodach w Metzu i Moguncji pod koniec IX w. (888 r.). Podczas nich zdecydowanie zabroniono nie tylko stosunków seksualnych z żonami, który to zakaz był już tradycją, lecz samego małżeństwa kapłanów. Zaczynała pojawiać się tendencja obligatoryjnego narzucania celibatu kościelnego.
Jednym z tych pobożnych mężczyzn, który został powołany na Stolicę Piotrową, był cieszący się poważaniem mnich o imieniu Hildebrand, niebędący nawet kapłanem - papież w latach 1073-1085 - który przyjął imię Grzegorz VII. Wśród reform, jakie zapoczątkował, była również reforma kleru, podczas której kierował się myślą, że nakaz absolutnego celibatu, obowiązkowego dla wszystkich kapłanów, tak świeckich, jak i zakonnych, położy kres perwersji seksualnej duchowieństwa. Podczas Synodu Wielkopostnego zwołanego w Rzymie w roku 1075 Grzegorz pozbawił święceń wszystkich żonatych księży, lecz jego walka o wprowadzenie celibatu siłą spotkała się ze zdecydowanym sprzeciwem, zwłaszcza w Niemczech we Francji i w Anglii.
Mimo tej opozycji w 1123 r. Sobór Laterański I w swych postanowieniach III i XXI w zdecydowany sposób zaaprobował obowiązujący do dzisiaj obligatoryjny celibat dla wszystkich członków kleru: "Całkowicie zakazujemy kapłanom, diakonom, subdiakonom i zakonnikom życia w konkubinacie czy zawierania małżeństwa. Zgodnie z definicjami prawa kanonicznego postanawiamy, by małżeństwa zawarte przez takie osoby zostały rozwiązane".
Kilka lat później, w roku 1139, około pięciuset biskupów zgromadzonych na Soborze Laterańskim II, zatwierdziło ten zakaz i wyznaczyło dodatkowe kary dla tych, którzy nie rozstali się z żonami, zakazując ponadto każdemu katolikowi uczestniczenia w mszach odprawianych przez żonatych kapłanów. Sobór Trydencki, który odbył się pod koniec XVI w., w swym dekrecie 24 postanawiał, że jakiekolwiek małżeństwo zawarte po wyświęceniu na kapłana jest nieważne.
Tak jest do dzisiejszego dnia. W 1917 r. kodeks prawa kanonicznego Kościoła katolickiego w sposób wyraźny ustanawiał ostatecznie, że bycie żonatym stanowi bezwzględną przeszkodę w wyświęceniu na księdza, przynajmniej w rycie zachodnim.
Zakaz zawierania małżeństw nie był chyba i nie jest sposobem na tak zwaną naturalną lubieżność, jak wskazują raz po raz raporty mówiące o wysokim wskaźniku niedotrzymywania celibatu wśród księży i o innych odstępstwach. W ciągu całej drugiej połowy minionego stulecia dały się słyszeć liczne głosy proszące Stolicę Apostolską o rozważenie zniesienia zakazu, gdyż koniec końców - argumentowano - taki zakaz nie pochodzi z żadnej boskiej normy objawionej w Pismach, lecz ze zwykłego kościelnego procesu, który tym samym można zmienić.
Dzisiaj argumenty katolików łączą się z tymi, jakie wyrazili już protestanccy reformatorzy, między innymi Luter, Zwingli, Kalwin, opowiadając się za małżeństwem duchownych, a mianowicie, jeśli w Nowym Testamencie twierdzi się, że skoro biskup powinien był "mężem jednej żony" (cytowany wcześniej List do Tymoteusza 3, 2-4), to tym bardziej zwykły prezbiter! W ten sam sposób rygorystyczny Paweł z Tarsu twierdził (w Liście do Koryntian 9,5), że apostołowie Jezusa udawali się na swe misje w towarzystwie żon. Autor Listu do Hebrajczyków, ze szkoły Pawła, oświadczał w ogólny sposób: "We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane" (13,4). Dodawał ponadto, że w powszechnej praktyce najbardziej pierwotnego Kościoła wszyscy kapłani posiadali żony.
Ta zmiana obyczajów nie wpłynęła na Kościół katolicki, który nadal trwa w swym zamyśle zakazywania księżom nawet legalnego seksu. Jak jednak powiedzieliśmy, w ciągu całych wieków nie stosowano się do tych przepisów na wszystkich szczeblach duchowieństwa.
Czytelnika niniejszej książki, jeśli jest gorliwym katolikiem, może zdziwić obfitość materiału zebranego na temat seksualnej deprawacji osób, które zajmowały najbardziej prestiżowe stanowiska w Kościele, zwłaszcza papieży. Z drugiej strony wierzę, że temat jest powszechnie znany i w dzisiejszych czasach nie powinien wywołać niepowetowanego w skutkach skandalu, lecz refleksję nad konieczną reformą tegoż Kościoła we wszystkich czasach.
Z drugiej strony wiele historii opowiedzianych w niniejszej książce może równie dobrze być wymyślonymi plotkami - jak wykazuje to autor przy wielu okazjach - lub też podstępnymi oskarżeniami przeciwników papieża nie tylko w obrębie Kościoła, lecz także, lub przede wszystkim, jego politycznych adwersarzy. Pamiętajmy, że do chwili likwidacji w XIX w. Państwa Kościelnego papież był także świeckim władcą, a tym samym osobą wystawioną na śledzenie, indagacje i oczernianie ze strony swych politycznych przeciwników. W zakres wielu kampanii politycznych przeciwko papieżom wchodziły z urzędu oszczercze pamflety i wszelkiego rodzaju oskarżenia, zwłaszcza związane z seksem. Wiele, a przynajmniej niektóre z nich mogły być także jedynie owocem wrogiej propagandy.
Wierny musi w końcu rozważyć, czy wyjawienie tylu słabości najwyższych książąt Kościoła może posłużyć wzmocnieniu jego wiary w Boską opiekę nad instytucją, która przetrwała mimo godnej uwagi niegodziwości wielu z jej przywódców. Opowiada się, że jeden z najsłynniejszych i cieszących się największym prestiżem historyków papiestwa, Niemiec Ludwig von Pastor, po ukończeniu swej obszernej Historii papieży, przeszedł na katolicyzm i stał się gorliwym praktykującym, argumentując, iż instytucja, która przeżyła tyle zgnilizny, siłą rzeczy musi mieć nadprzyrodzone pochodzenie.
Antonio Pi?ero
Profesor Filologii Greckiej
Uniwersytet Complutense Madryt
1
Jakże podłych i okrutnych rzeczy mogą dopuszczać się ludzie w imię miłości Bożej.
W. Somerset Maugham
Dla Kościoła katolickiego papieże są następcami tego, którego według Ewangelistów sam Jezus uznał za najważniejszego ze swych apostołów. Według Ewangelii Mateusza Jezus stwierdza to, mówiąc do Piotra: "Na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie". (Mt 16, 18-19). W ten prosty sposób Piotr miałby zostać wybrany na pierwszego przewodnika Kościoła i stać się jakby kamieniem, na którym Jezus wzniesie swój Kościół, a tym samym czymś w rodzaju pierwszego papieża w historii[1]. Uznanie Piotra za pierwszego papieża w ścisłym sensie może być błędem historycznym, jako że wówczas zajmowałby obok Jezusa pozycję na innym poziomie niż pozycja ucznia. Dla wnikliwych badaczy to św. Linus (67-79) byłby pierwszym najwyższym rzymskim kapłanem.
Ewangelie Marka i Łukasza zgodne są co do tego, że Szymon Piotr był żonaty, kiedy poznał Jezusa (patrz epizod z teściową Piotra opisany przez Mateusza - Mt 8,14 - i Łukasza - Łk 4,38). Niektóre starożytne pisma są również zgodne w tym, że Piotr mieszkał w Galilei z żoną i teściową, toteż nie popełnimy nadużycia, jeśli stwierdzimy, iż pierwszy papież uprawiał seks, przynajmniej ze swoją żoną. W Ewangeliach Łukasza i Mateusza (Mt 19,27/Łk 10,28) Piotr stwierdza: "Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy? Na co Jezus odpowiada: "Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach, sądząc dwanaście pokoleń Izraela. I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy" (Łk 10,30/Mt 19,29). Jest zatem jasne, że Piotr postanowił opuścić dom, lecz nie żonę"[2].
W Pierwszym Liście do Koryntian (9,5)[3] Paweł mówi o Piotrze, twierdząc, że ten zawsze chodził w towarzystwie żony w czasie podróży apostolskich, z czego należy wznosić, że także po ukrzyżowaniu Jezusa nadal był blisko z żoną. Jest możliwe, że Piotrowi towarzyszyły również dzieci i z kilkoma z nich przybył do Rzymu. Pochowane w Rzymie ciało św. Petroneli czci się jako ciało córki św. Piotra. Pierwsza wzmianka, jaką o tym mamy, pojawia się w koptyjskim papirusie z Berlina (8502,4), który w opinii wszystkich ekspertów stanowi fragment dawnych Czynów Piotra, apokryfów powstałych przed rokiem 197[4]. Później legenda nazwie tę córkę Petronela (Czyny Nereusza i Achillesa, 15). Jednakże Czyny Piotra nie robią z niej męczennicy, zważywszy, że zmarła w łóżku po długiej chorobie. Jeszcze dziś przechowuje się w Monzy papirus z końca VI w., napisany przez niejakiego Jana, który z rozkazu Teodolindy, królowej Longobardów, przywiózł jej nieco oliwy, która zasilała lampki przed grobowcem "Świętej Petroneli, córki apostoła św. Piotra". Na sarkofagu widniała wyrzeźbiona inskrypcja: AVREAE PETRINILLAE FILIAE DVLCISSMAE. Nikt nie wątpił, że taki epigraf własnoręcznie wykonał apostoł jako wspomnienie ukochanej córki[5].
Zgodnie z oficjalną listą papieży następcą Piotra był Linus (67-79). Pochodził z Toskanii, a najstarsze znane źródła, takie jak Ireneusz z Lyonu czy Euzebiusz z Cezarei, zgodnie twierdzą, że sam apostoł Piotr mianował Linusa na swego następcę na rzymskim biskupstwie. Jak się wydaje, Linus był żonaty i miał dwie córki. Jemu zawdzięcza się rozporządzenie, które zmuszało kobiety do używania welonu w czasie ceremonii liturgicznych. Niewiele więcej wiadomo o tym papieżu z wyjątkiem tego, że wspomina o nim św. Paweł w Liście do Tymoteusza.
Następnym na liście byłby Anaklet (79-91). Jego imię brzmiało Anenkletos, co po grecku znaczy "nienaganny". Niektórzy autorzy doszli nawet do wniosku, że w rzeczywistości były to dwie osoby, Klet i Anaklet. To ostatnie imię było bardzo częste wśród niewolników. Kiedy został mianowany następcą Linusa, wśród chrześcijan wybuchła wielka polemika z uwagi na fakt, że był żonaty[6]. Niektóre źródła wspominają, że papież Anaklet otwarcie krytykował ekscesy cesarza Domicjana organizującego morskie bitwy, w których brali udział nadzy młodzi marynarze, a komentarze te dotarły do jego uszu. Co prawda cesarz zakazał prostytutkom korzystania z lektyk i ustanowił karę śmierci dla westalek, gdyby ujawniono, że miały jakikolwiek cielesny stosunek, jednak w przeciwieństwie do tych rozporządzeń sam był skończonym rozpustnikiem, uwielbiał seksualne orgie, które określał jako "łóżkowe potyczki"[7]. Lubił golić swe konkubiny i spędzał długie godziny w łóżku, oddając się temu zajęciu. Pisarz Kasjusz Dion (?-229) przytacza pewną ciekawą anegdotę o tym cesarzu:
"Domicjan posiadał wielką salę w całości pomalowaną na czarno [...]. Niewolnicy kazali gościom przychodzić nocą do tej sali. Obok każdego z nich podnosiła się tabliczka z wypisanym imieniem zaproszonego. Wówczas wchodzili nadzy piękni młodzieńcy i śliczne dziewczęta z ciałami również pomalowanymi na czarno. Później przynosili jedzenie i picie, by celebrować tak zwaną ucztę zmarłych, wszystko podawane na czarnej zastawie. Goście bali się, że w każdej chwili mogą zostać zgładzeni. W sali panowały całkowita cisza i ciemność, a jedynym głosem, który się słyszało, był głos Domicjana opowiadającego, jak ich wszystkich zabije. W końcu pozwalał im odejść. Gdy znaleźli się już w swoich domach, cesarz wysyłał jednego z tancerzy z tabliczką, wykonaną ze szczerego srebra, jako prezent dla przerażonego gościa. Tancerz bądź tancerka także stanowili część podarunku"[8].
Papież Anaklet prawdopodobnie poniósł męczeńską śmierć za panowania Domicjana.
Mówi się, że papież Klemens, czwarty biskup Rzymu, był w rzeczywistości pierwszym papieżem po św. Piotrze, lecz źródła nie są co do tego zgodne. W tej epoce dość powszechną rzeczą było kastrowanie się młodych chrześcijan, pragnących zachować celibat i nie ulec pokusie. Sam cesarz zakazał tej praktyki, kontynuowanej aż do czasów panowania cesarza Hadriana (76-138), który nawet wydał dekret skazujący na karę śmierci wszystkich tych, którzy kultywowali ten zwyczaj. Po śmierci, około 101 r., postać Klemensa cieszyła się niemałą sławą, gdyż przypisywano mu pewne apokryficzne dzieła i pierwszy zbiór praw kanonicznych.
Następnym papieżem, o którym coś wiadomo i który mógł mieć żonę, był Hygin (136-142). Pochodzący z Aten Grek przybył do Rzymu wraz z rodziną, żoną i dwoma synami, by pracować jako nauczyciel filozofii synów arystokratycznych rodów. Niewiele więcej o nim wiadomo z wyjątkiem tego, że został wybrany papieżem i panował do 142 r.
Następni papieże bardziej zajmowali się utwierdzeniem i rozszerzeniem nowej wiary niż zdrowiem seksualnym swych wiernych, a nawet kleru. Odnośnie do papieża Sotera (166-174) istnieją dwie bardzo odmienne wersje. Pierwsza mówi, że był wrogiem seksu, a druga, że miał wielką słabość do konkubin. Według pierwszej wersji Soter wydał bullę przeciwko Dionizemu, potężnemu biskupowi Koryntu, oskarżając go o zbyt swobodne podejście do spraw seksu. Do jego uszu doszły bowiem wieści o orgiach i bachanaliach organizowanych przez biskupa, w których udział brali młodzi ludzie obojga płci, obserwowani uważnie i lubieżnie przez Dionizego i jego otoczenie. Mówiono o ceremoniach, podczas których młodą dziewicę oddawano różnych młodzieńcom w okrągłej sypialni z wielkim łożem, otoczonej stopniami, z których wysocy kościelni dostojnicy przyglądali się scenie[9]. Druga wersja, mówiąca o zamiłowaniu papieża do konkubin, twierdzi, że kiedy został wybrany, odmówił oddalenia od siebie Priscilli i Maximilli, dwóch pięknych młodych Rzymianek, które z nim mieszkały, a którym Soter przyznał tytuł "uczennic"[10].
Papież Wiktor I (189-198) także wiernie kultywował zamiłowania i skłonności Dionizego i Sotera. Był pierwszym papieżem, który utrzymywał ścisłe związki z cesarskim domem podczas panowania zdeprawowanego cesarza Kommodusa. Związek między Wiktorem a Kommodusem nawiązał się za pośrednictwem Marcji, kochanki cesarza. Marcja została rzekomo porzucona na ulicach Rzymu tuż po urodzeniu, lecz pewien chrześcijanin o imieniu Jacenty zabrał ją i wychował w wierze chrześcijańskiej. Nie wiedziano jednak, że ów Jacenty zajmował się zbieraniem dziewczynek po ulicach, po czym odpowiednio je kształcił, a następnie sprzedawał do domów publicznych w mieście. Kiedy Marcja miała dwanaście lat, za znaczne pieniądze została sprzedana szlachetnemu Rzymianinowi[11]. Patrycjusz ów wziął udział w spisku mającym na celu zabicie cesarza zorganizowanym przez Lucilę, siostrę Kommodusa.
Kiedy spisek został ujawniony, cesarz rozkazał zgładzić wszystkich członków rodziny patrycjusza, jak również jego niewolników, lecz z powodu urody Marcji siepacze zostawili ją przy życiu i wysłali do cesarskiego haremu. W ciągu następnych lat Marcja stopniowo zajmowała coraz wyższą pozycję wśród cesarskich faworyt, aż zaczęła kierować pałacowymi orgiami. Powiada się, że Marcja była nawet gorsza od Poppei, żony Nerona, czy Messaliny, żony Klaudiusza. Cesarska faworyta lubiła zakładać przejrzyste tuniki pozwalające dojrzeć jej kształty i często spotykała się z papieżem Wiktorem, co spowodowało, że ówcześni kronikarze domniemywali, iż łączy ich związek seksualny. Dzięki temu rzekomemu związkowi papież zdołał przekazać faworycie Kommodusa długą listę z imionami chrześcijan, którzy zostali skazani na przymusowe roboty w kopalniach Sardynii. Marcja przekonała cesarza, by wypuścił ich na wolność i pozwolił wrócić do Rzymu. W ciągu następnych lat dziewczyna nadal wiodła rozwiązłe życie u boku Kommodusa, aż 31 grudnia 192 r. postanowiła zatruć mu posiłek. Cesarz zdołał zwymiotować truciznę, toteż Marcja ponownie postanowiła go zabić, wysyłając gladiatora o imieniu Narcissus, by go udusił. Ona sama została zamordowana rok później z rozkazu ówczesnego cesarza, Didiusza Julianusa[12].
Jednym ze skazańców wysłanych na Sardynię, którego imienia papież Wiktor nie chciał jednak dołączyć do listy, był niejaki Callistus, ten sam, który lata później, w roku 217, miał zostać wybrany papieżem, przyjmując imię Kalikst I (217-222). Podczas swojego trwającego pięć lat pontyfikatu Kalikst musiał stawić czoło antypapieżowi Hipolitowi. Ten przybył ze Wschodu. Prezbitrem mianował go papież Wiktor I. Hipolit był uczniem św. Ireneusza, odmawiał oddania swego umysłu i wiedzy na usługi tak przeciętnych kapłanów, jak Zefiryn, Kalikst, Urban czy Poncjan. Ostro krytykował Kaliksta I przede wszystkim za to, że za panowania Heliogabala ten okazywał zbytnią pobłażliwość dla spraw seksu. Papież Kalikst był jednak człowiekiem bardzo zręcznym i potrafił przyciągać do chrześcijaństwa nowych wyznawców. Rozgrzeszał kapłanów oskarżonych o zbrodnie, wyświęcał na księży mężczyzn, którzy byli wcześniej żonaci, nawet kilkakrotnie; pozwalał, by zakonnicy zawierali małżeństwa, a nawet zezwolił na to, by niektórzy wysocy rangą członkowie Kurii pozostali na swych stanowiskach po tym, jak udowodniono im, że podczas odprawiania liturgii uprawiali seks z niektórymi z wiernych. Podczas gdy w Rzymie cudzołóstwo karano śmiercią, on oddawał się wydawaniu ułaskawień, rozgrzeszając owych winnych cudzołóstwa i wiarołomstwa w zamian za surową pokutę[13].
Pobłażliwość Kaliksta sprawiła, że niektórzy członkowie Kościoła wybrali znacznie surowszego papieża. Został nim oczywiście Hipolit. Tuż po wyborze papież - antypapież - zrozpoczął długą kampanię przeciwko Kalikstowi, oskarżając go o zbytnią spolegliwość w stosunku do kobiet.
Hipolit napisał:
"Pozwala [Kalikst I], że gdy kobiety są niezamężne, lecz płoną namiętnością w wieku, jaki pod każdym względem nie jest odpowiedni, bądź nie są gotowe wyrzec się swego dziewictwa za pośrednictwem prawowitego małżeństwa, mogą iść do łóżka z każdym, kogo wybiorą, czy to człowiek wolny, czy niewolnik, i choćby nie były pod względem prawnym zamężne, mogą uważać tę osobę za małżonka"[14].
Papież Kalikst pozwalał także kobietom wolnym poślubiać niewolników, coś, czego zakazywało prawo rzymskie. Ta propozycja przyciągnęła do chrześcijaństwa wiele kobiet o wysokiej pozycji. Tuż po zamordowaniu cesarza Heliogabala motłoch zwrócił się przeciwko gminie chrześcijańskiej i przeciwko papieżowi Kalikstowi, którego oskarżał o to, że był cichym sprzymierzeńcem zdeprawowanego cesarza. Kaliksta uwięziono wraz z dwoma kapłanami: Kalepodiusem i Asklepiadesem. Wszyscy trzej zostali straceni, wyrzuceni przez okno, wybatożeni, a następnie ich ciała ciągniono ulicami. Papież Kalikst miał zostać ukamienowany, po czym jego zwłoki pozostawiono na ulicy.
Zamordowanego Kaliksta I zastąpił Urban I (222-230). Urodził się w Rzymie jako syn Poncjana. Jego pontyfikat przypadł na panowanie cesarza Aleksandra. I tym razem Hipolit odmówił uznania jego władzy. 19 marca 230 r. papież został zamordowany w wyniku zdrady prefekta Almeniusa. Jego porzucone ciało odzyskała matka cesarza i pochowała w katakumbach św. Kaliksta. W końcu Hipolit przestał dręczyć następnych papieży, gdyż znużony swarami cesarz Maksymin Trak postanowił wysłać go na Sardynię, gdzie zmarł.
Tam również zakończył żywot papież Poncjan z rozkazu tego samego cesarza, który w całej swej administracji przeprowadził czystkę, pragnąc uwolnić ją od chrześcijan. Większość z nich stracono. Poncjusz zmarł w roku 235 w wyniku nałożonych kar.
W 236 r. za panowania Filipa I Araba (244-249), uważanego za pierwszego chrześcijańskiego cesarza, jako nowy papież Tron Piotrowy objął Fabian (236-250). Przez większość pontyfikatu Fabiana gmina chrześcijańska żyła we względnym spokoju, aż papież zaczął otwarcie krytykować brak miłosierdzia chrześcijańskiej społeczności, pychę i pożądanie bogactw przez cesarza oraz rozpustne życie społeczeństwa. Podczas gdy Fabian zakazywał małżeństw chrześcijan z poganami, oskarżając ich o "prostytuowanie swoich chrześcijańskich ciał", cesarz Filip pozwalał na nie, co doprowadziło do otwartego konfliktu z papieżem.
Dojście do władzy cesarza Decjusza przyniosło ze sobą nowe prześladowania. Dla nowego władcy chrześcijanie byli niebezpieczną sektą, którą należało zlikwidować. Cesarskim edyktem nakazał tortury, konfiskatę dóbr, surowe kary więzienia, a w niektórych przypadkach nawet śmierć[15]. Rzymskim arystokratom i bogaczom pozwolił wyrzec się publicznie religii, by uratować się przed egzekucją i prześladowaniem. Fabian został skazany na śmierć i stracony 20 stycznia 250 r. Jego surowość odnośnie do seksu ogromnie zaszkodziła relacjom państwo-Kościół.
Chrześcijaństwo wielkimi krokami rozprzestrzeniało się w całej Italii. Dioklecjan (245-311) ożenił się z chrześcijanką i chronił gminę przez osiemnaście lat, aż Galeriusz, jeden z jego doradców, przekonał go, że chrześcijaństwo jest niebezpieczną sektą fanatyków, która może zagrozić stabilności cesarstwa[16].
Na temat Sylwestra powstały w średniowieczu różne legendy, których w większości nie można potwierdzić. Najważniejsza opowiada o chrzcie i uleczeniu z trądu cesarza Konstantyna przez tego papieża. Pewne jest, że był biskupem bliskim arianizmowi, zaprzeczał boskości Jezusa Chrystusa, oraz tym, który doprowadził do chrztu cesarza. W zamian za wybaczenie cesarzowi seksualnych ekscesów Sylwester uzyskał dla Kościoła liczne dobra. W zamian za papieskie milczenie Konstantyn podarował Sylwestrowi złoto, srebro, klejnoty, a nawet posiadłości, takie jak pałac rodziny Laterani, dokąd przeniosła się papieska biurokracja. Papież starał się pohamować księży posiadających konkubiny, na mocy dekretu zakazując im drugiego małżeństwa. Jednakże w celu uratowania duszy księża, którzy już byli żonaci po raz drugi lub mieszkali z konkubiną, mogli uzyskać przebaczenie w zamian za jednego złotego aureusa, którego mieli wręczyć samemu papieżowi. Sylwester postanowił także przedsięwziąć środki przeciwko seksualnym dewiacjom. Na synodzie w Ancyrze (dzisiejsza Ankara) w 314 r. potępił na przykład zoofilię, coś, co do tej pory nie było grzechem i często praktykowane było w odległych zakątkach cesarstwa.
Konstantyn opuścił Rzym i przeniósł swoją stolicę i administrację do Bizancjum, które zostało przemianowane na Konstantynopol. Stanowiło to poważny cios dla zwierzchnictwa Kościoła w Rzymie nad innymi stolicami. Po śmierci Konstantyna w 337 r. władza w cesarstwie stała się powodem sporów. Wszyscy męscy krewni Konstantyna zostali zamordowani z wyjątkiem jego trzech synów. Później młodszy zabił najstarszego, a kiedy ten również został zamordowany, Konstans I, najmłodszy syn, objął tron. W owej epoce kobiety z arystokratycznych rodów cieszyły się bezprzykładną władzą w cesarstwie, co bardzo nie podobało się papieżowi Liberiuszowi (352-366). Mimo to cesarz wygnał papieża do Tracji, a papieski tron zajął antypapież Feliks II (355-365). Kiedy cesarz odwiedził Rzym w kwietniu 357 r., szlachetnie urodzone damy poprosiły go, by Liberiusz wrócił do Rzymu. W ten sposób i dzięki kobietom, które krytykował za ich rosnącą władzę w mieście, mógł wrócić z wygnania. Do śmierci Feliksa w 365 r. Liberiusz wspólnie z nim rządził Kościołem.
Kiedy papież zmarł 24 września 366 r., Ursyn, bardzo bliski zmarłemu diakon, został wybrany na nowego przywódcę Kościoła, lecz Damazy (366-384), Rzymianin i syn pochodzącego z Luzytanii kapłana, niezbyt zgadzał się z tym wyborem[17]. Zgromadził niewielki oddział siepaczy wśród rzymskiego pospólstwa i wypuścił go na zwolenników Ursyna. Rewolty i potyczki między stronnikami Ursyna i Damazego rozciągnęły się na całe miasto, a po obu stronach były dziesiątki zabitych. W ciągu trzech dni przepływający przez miasto Tyber zostawiał przy mostach pływające zwłoki, ofiary starć.
1 października 366 r. siepaczom Damazego udało się zdobyć kontrolę nad bazyliką św. Wawrzyńca na Lateranie i bazyliką Matki Boskiej Większej oraz wypędzić z Rzymu Ursyna i jego zwolenników. Poplecznicy Damazego zabili 137 osób wiernych Ursynowi. Rozlew krwi zakończył się, kiedy przy użyciu wojska prefekt Praetextus wziął czynny udział w sporze i wygnał z miasta zwolenników Ursyna, którzy nadal jeszcze kontrolowali niektóre kościoły. W ten sposób walka się skończyła i Damazy mógł zostać ukoronowany jako nowy następca św. Piotra. Wcześniej musiał wyrzec się swojej żony i trójki dzieci, jakie z nią miał. Nowy papież twierdził, że biskup czy kapłan powinien wykazać, iż przedkłada swoje "duchowe ojcostwo" nad "ojcostwo cielesne".
Damazy I (papież w latach 366-384) był żonatym pederastą i cudzołożnikiem.
Od pierwszej chwili, kiedy Damazy zasiadł na tronie, ten błyskotliwy i wykształcony człowiek, poeta, autor słynnych epitafiów, nawykły do obcowania z ludźmi arystokrata, odniósł wielki sukces wśród osób, które można by nazwać wysokimi sferami Rzymu. Mając tego świadomość, zuchwale korzystał z tej sympatii, by uzyskiwać od swych admiratorów pokaźne dotacje, a od admiratorek noce namiętności i cielesne oddanie. Historyk epoki, Ammianus Marcelinus (325-400) nie dziwił się, obserwując gwałtowne i krwawe reakcje mężczyzn, pragnących zdobyć papieską władzę. Pisał wówczas:
"Nie dziwota, że by zdobyć tak ważną nagrodę, jaką jest biskupstwo Rzymu, ludzie rywalizują z taką zapalczywością i uporem. Otrzymywać wspaniałe dary od znakomitych kobiet w mieście; podróżować w okazałych karetach i wspaniale się odziewać; zasiadać za stołem obfitszym i bardziej zbytkownym niż stół cesarski; to wynagrodzenie za zwycięską ambicję".
Damazy organizował wystawne uczty, by ugościć swych potężnych gości, a nawet pozwalał się kochać żonie jakiegoś arystokraty, której mąż pragnął awansować w kręgach kościelnych. Pewien kronikarz tamtej epoki pisał:
"Po występie pięknych tancerek na srebrnej tacy wniesiono wielkiego wspaniale faszerowanego wieprza. Drozdy, kaczki, pieczone piegże, jajka, ostrygi i małże skąpane w przecieranym groszku".
Było już oczywiste, że w owej epoce papiestwo oznacza wielką władzę, a papież jest jej najlepszym przedstawicielem. Ówczesny papieski sekretarz, św. Hieronim ze Strydonu (340-420), prawdziwy człowiek wiary i asceta, zalecał szlachetnie urodzonym kobietom Rzymu, a szczególnie ich młodym córkom, by trzymały się z dala od papieskiego Rzymu. Św. Hieronim otwarcie krytykował papieża Damazego za to, że otacza się dworem młodocianych kapłanów, którzy zaczęli namawiać kler i zakonnice, dziewice z warstw rzemieślniczych, wdowy i kobiety chrześcijańskie, by oddały się we władzę papieża[18]. Wielu kapłanów z bliskiego otoczenia papieża bez szemrania przyjęło zakaz żenienia się, lecz w domach otaczali się pięknymi niewolnicami, a większość swojego kościelnego życia spędzali w otoczeniu kobiet. W liście do pewnej niewiasty o imieniu Eustochium Hieronim radzi jej, by oddaliła się od zwolenników papieża Damazego, jeśli chce zachować "czystość ducha". Oskarża również chrześcijańskie wdowy, że zbytnio uzależniają się od alkoholu i halucynogennych roślin, jak również o uczestnictwo w "świętach miłości" w obrębie kościołów i chrześcijańskich świątyń. Podczas osiemnastu lat swych rządów Kościołem Damazy pozwolił młodzieńcom zostać kapłanami. W ten sposób mieli swobodny dostęp do klasztorów i rezydencji, w których mogłaby się schronić jakaś młoda dziewica. Hieronim przestrzegał przed tym, pisząc:
"Noszą [młodzi księża] trefione włosy, pierścienie na palcach, perfumowane tuniki, a większą część czasu spędzają na odwiedzaniu wdów i samotnych panien. Powinno się ich uważać za małżonków czy kochanków, a nie za kapłanów na służbie Boga i Kościoła".
Święty Hieronim otwarcie zalecał kobietom, by w celu zachowania dziewictwa i czystości:
"Niech nigdy nie pozostaje sama rzymska dama z kapłanem. Jeśli zdarzy się taka sytuacja, powinna powiedzieć, że musi wyjść, by oddać mocz czy się wypróżnić. [...] Nigdy nie wchodź do ich domów ani nie przebywaj sama w ich towarzystwie. [...] Unikaj zakonników, którzy chodzą boso, i zakonnic, które mają niedbałą odzież. Pomagają za dnia, lecz nocą opychają się, aż wymiotują"[19].
Najciekawsze jest to, iż papież Damazy publicznie zgadzał się ze słowami swojego sekretarza, św. Hieronima, lecz w mroku komnat przesłanie uciszały skargi kochanek. Zwolennicy Ursyna nadal usiłowali zbrukać dobre imię papieża. W tym celu w roku 378 wykorzystali pewnego żydowskiego przechrztę o imieniu Izaak, który zeznał, że przed wybraniem Damazego na papieża widziano, jak dopuszcza się aktów seksualnych ze swoją czternastoletnią córką. Inny oskarżył publicznie papieża o czyny zoofilne z kozą, a także o dopuszczenie się cudzołóstwa. Zebrał się synod czterdziestu czterech biskupów, by osądzić Damazego za cudzołóstwo. Biskupi nie mieli najmniejszych wątpliwości co do winy papieża i byli o krok od skazania go i złożenia z urzędu, lecz cesarz postanowił interweniować. Cesarz nie tylko oczyścił Damazego z zarzutów, a biskupi mu wybaczyli, lecz nawet po śmierci kanonizowano go, częściowo dlatego, że udało mu się nawrócić na chrześcijaństwo cesarza Teodozjusza I (347-395), który przyjął tę religię jako oficjalną religię Cesarstwa. Przed śmiercią w 384 r. Damazy miał czas, by napisać traktat o dziewictwie. Było jasne, że gdy ktoś zmierzał ku świętości, Kościół mógł przymknąć oko na jego cudzołóstwo, nawet gdy dopuszczał się go z osobą nieletnią, jeśli udało się mu nawrócić poganina, a tym bardziej, jeśli tym poganinem był cesarz.
Następcą papieża Damazego był Syrycjusz (384-399). Urodzony w Rzymie nowy papież pełnił służbę u Liberiusza i Damazego, a obu otwarcie krytykował za ich "liberalizm" w sprawach seksu. Pierwszym jego posunięciem było zmuszenie kapłanów do porzucenia szlachetnych łóż Rzymu. Oburzył się, gdy dowiedział się, że hiszpańskie zakonnice nadal legalnie cieszą się swoimi mężami. W owej epoce i aż do końca III stulecia wymagano czystości jedynie od zakonników, lecz nie od księży, którzy mogli legalnie posiadać żony[20]. List Himeria, biskupa Tarragony, zaalarmował papieża, gdyż ten dowiedział się z niego, że wielka część hiszpańskiego kleru, splamionego seksem, nadal żyje z żonami i kochankami. "Ci, co pozostaną w ciele, nie mogą być zaakceptowani przez Boga" - powiedział papież. Jednakże Hiszpanie woleli nadal wieść życie małżeńskie, narażając się na gniew Boga i Syrycjusza. Rzym dał im wybór: "Jeśli opuszczą swe żony i poproszą o wybaczenie, zostanie im ono udzielone, lecz nigdy nie będą mogli awansować". Nawet i tym papieżowi nie udało się sprowadzić na dobrą drogę hiszpańskich księży[21].
Syrycjusz był bardzo rygorystyczny w kwestii celibatu, choć utrzymywał, że małżeństwo jest dobre, gdyż dostarcza Kościołowi i klasztorom dziewic. Innym obrońcą seksualnej moralności owej epoki był św. Augustyn, chociaż popierał on bardziej poglądy papieża niż św. Hieronima. To właśnie ten święty dał początek długiej walce Kościoła ze "środkami antykoncepcyjnymi", które nazwał "trucizną bezpłodności". Podczas niedzielnych kazań św. Augustyn niestrudzenie powtarzał szlachetnym Rzymiankom, że ta, która stosuje te diabelskie substancje, staje się "dziwką swego męża"[22]. Ten zacny święty, orędownik moralności, znał to wszystko z własnego doświadczenia, jako że w młodości odwiedzał prostytutki, w wieku osiemnastu lat był już ojcem, a przez jedenaście lat żył z kobietą bez ślubu i miał kochankę, kiedy czekał, by wybrana na żonę osiągnęła wiek upoważniający do zawarcia małżeństwa. Sam Augustyn surowo i gorzko krytykuje ten etap swej młodości w Wyznaniach. Pisze tam: "Samo bowiem kochanie kochałem. Niczym woda wrzałem, rozpalony mą rozpustą". Jasne jest, że kiedy w wieku trzydziestu lat nawraca się na chrześcijaństwo aż po kres swych dni, ma się wielkie poczucie winy z powodu skazy, jaką na głoszącym te idee wywarł seks w czasie burzliwej młodości. W Wyznaniach pisze: "Nic bardziej nie może upodlić ducha mężczyzny niż pieszczoty kobiety i seksualne związki, jakie stanowią część małżeństwa". Jednak w tym samym dziele dawny grzesznik, a teraz święty, surowo krytykuje homoseksualizm, pisząc:
"Sądzę, że znalazłeś rozwiązanie, jakiego ja poszukiwałem. I to jest powód, dla którego uważa się za odrażających i wstrętnych, niezdolnych do dawania świadectwa, mężczyzn, którzy odziewają się jak kobiety, a których nie wiem, czy zwać fałszywymi kobietami, czy raczej fałszywymi mężczyznami. Możemy ich jednak zwać prawdziwymi błaznami i prawdziwymi niegodziwcami, lub jeśli się skrywają - jako że wszystko co niesławne ma związek ze sławą - słusznie nazwiemy ich ludźmi prawdziwie występnymi, jak sądzę".
W tym samym dziele, jakby wydawał zdecydowany wyrok na małżeństwo, św. Augustyn twierdzi:
"Choć bardzo dobrze mi to odmalowujesz, zdobiąc je tysiącem przymiotów, nic nie jest dalsze od mego celu jak życie małżeńskie, jako że czuję, iż nic bardziej nie obala siły męskiej niż kobiece pochlebstwa i ów cielesny kontakt, bez którego nie można mieć żony. A jeśli zajęciu mędrca przeszkadza płodzenie dzieci - czego jeszcze nie odgadłem - i tylko w tym celu poszukuje miękkiego jarzma, należy to podziwiać, lecz nie naśladować. Większe niebezpieczeństwo tkwi w próbowaniu tego niż szczęście w jego osiągnięciu. Toteż bacząc na wolność mego ducha, słusznie i pożytecznie postanowiłem nie pragnąć, nie brać kobiety"[23].
Święty zakończył swój żywot, nie przebywając sam na sam nawet ze swoją siostrą, by ich nie dopadła lubieżność.
Następny papież, Anastazy (399-401), miał syna ze szlachetną Rzymianką, który jak ojciec z czasem objął Tron Piotrowy. Był to Innocenty I (402-417). Anastazy urodził się w Rzymie w zamożnej rodzinie. Będąc młodym kapłanem, poznał córkę bogatego kupca z Kartaginy, z którą utrzymywał stosunki i z którą miał syna o imieniu Innocenty. W krótkim okresie, gdy Anastazy był papieżem, mieszkał w takim samym luksusie, w jakim żył od młodości, a niektóre źródła mówią, że nawet w otoczeniu niewolnic. Podczas dwóch lat pontyfikatu ojca syn Anastazego nie tylko został obsypany kościelnymi zaszczytami, lecz także sumiennie przygotowany do objęcia po nim następstwa, jak to się stało w 401 r. Historycy zgodni są co do tego, że Innocenty I był rzeczywiście pierwszym papieżem, który ustanowił absolutną supremację Rzymu nad innymi Kościołami. Fakt ten sprawił również, że Innocentego I uważa się za "pierwszego papieża" w historii.
Najtragiczniejszym wydarzeniem, jakie przyszło przeżyć Innocentemu w czasie pontyfikatu, był najazd i złupienie Rzymu w 410 r. przez wizygockie hordy pod wodzą Alaryka. Barbarzyńcy nie tylko przemocą wdarli się do miasta, łupiąc je, lecz zniszczyli większość rzymskich kościołów i przez wiele dni oddawali się grabieży oraz gwałceniu chrześcijanek i zakonnic. Wiele z nich uprowadzono do burdeli, by zaspokajały chucie barbarzyńskich żołnierzy. W tym jednak czasie zacny papież, obrońca chrześcijan, postanowił poszukać schronienia w Rawennie wraz ze skorumpowanym dworem cesarza Honoriusza. Tam Honoriusz i Innocenty spędzali dnie w towarzystwie młodych dziewcząt, aż w Rzymie został przywrócony porządek[24]. Innocenty I zmarł 12 marca 417 r. i został kanonizowany kilka lat później, podobnie jak jego ojciec, Anastazy.
Wraz z objęciem tronu przez Sykstusa III w Rzymie wybuchł skandal. Sykstusa, Rzymianina z urodzenia, pochodzącego ze szlachetnego rodu, miłośnika kobiet, miano oskarżyć o zgwałcenie zakonnicy podczas odwiedzin w położonym w pobliżu Rzymu klasztorze. Podobno papież modlił się w małej kaplicy, kiedy poprosił o pomoc w odprawianiu mszy dwie nowicjuszki. Kiedy się przygotowywał, schwycił jedną z nich i ją zgwałcił. Druga zdołała uciec i doniosła o zdarzeniu. Grupa biskupów postanowiła zwołać coś w rodzaju sądu w celu obalenia zdeprawowanego papieża, lecz Sykstus bronił się przed oskarżycielami, przytaczając biblijną opowieść o kobiecie przyłapanej na cudzołóstwie. Można by to uznać za wyraźne przyznanie się, lecz wysocy dostojnicy Kościoła, którzy zebrali się, by skazać papieża-gwałciciela, nie ośmielili się "rzucić pierwszego kamienia", toteż niewygodną sprawę zamknięto. Po śmierci Sykstus III został kanonizowany.
Objęcie Tronu Piotrowego przez Leona I (440-461) także nie zaprowadziło obyczajności w Kościele. Nowy papież stał się prawdziwym ekspertem w wykorzystywaniu seksu jako środka do osiągnięcia swych celów. Cesarz Walentynian III bardzo lubił orgie i bachanalie, na które z chęcią zapraszał przedstawicieli Kościoła. Nawet papież Leon I bywał świadkiem wielu z nich i chociaż "patrzył", starał się nie ulec pokusie. Jedną z najwierniejszych sojuszniczek papieża Leona I na cesarskim dworze była Galla Placydia, matka cesarza i dawna kochanka papieża Bonifacego I. Zachęcała ona Walentyniana do ekscesów, podczas gdy z pomocą Leona I poruszała sprężyny władzy. Tak opowiada historia, zatem niczym kostka domina upadek Cesarstwa Rzymskiego miałby się zacząć od zwykłego stosunku i wynikłej z tego niechcianej ciąży. Pragnąc zadowolić Leona I, Galla Placydia oddała mu ni mniej, ni więcej, jak dziewictwo swojej czternastoletniej córki. Zaskoczenie było tym większe, kiedy odkryto, że ta jest w ciąży, toteż z pomocą papieża wysłano nastolatkę do klasztoru, gdzie miała spędzić resztę życia. Dziewczyna zdołała wysłać wiadomość do Atylli, wodza Hunów, obiecując mu połowę Italii w posagu, jeśli ten wypuści swe hordy na Rzym i uwolni ją z klasztoru. Atylla przyjął propozycję, lecz kiedy dotarł do wrót Rzymu, jego wojska były wyczerpane z powodu licznych bitew, jakie stoczyły przed przybyciem do Wiecznego Miasta. Papież Leon I postanowił wyjść na spotkanie Atylli. Do spotkania "następcy Piotra" z "biczem Bożym przybyłym ze stepów" doszło w Mantui 6 lipca. Nie wiadomo, o czym mówili, lecz pewne jest, że Atylla postanowił wycofać się do Panonii, gdzie zmarł tej samej zimy[25]. Papież został wówczas uznany za wielkiego zbawcę Rzymu i przyjęty przez cesarza jak prawdziwy bohater. Odnośnie do śmierci Walentyniana III w 455 r. istnieją dwie wersje. Pierwsza z nich mówi, że za zabójstwem cesarza stała jego własna żona, Licynia Eudoksja.
Faktem jest, że nowy cesarz, Petroniusz Maksymus chciał zmusić Licynię do poślubienia go, by wzmocnić swą cesarską władzę, lecz zamiast tego poprosił o pomoc Genzeryka, króla Wandali, który właśnie podbił Sycylię[26]. Lud Rzymu uprosił natomiast Leona I, by przekonał Genzeryka do odstąpienia od łupienia miasta. Papież zdołał jedynie przekonać króla Wandali, by zakazał gwałcenia kobiet podczas grabienia Rzymu. W końcu Licynia Eudoksja i jej córka Placydia zostały wysłane do Afryki okrętem Wandali. Tam przebywały w niewoli, uwolnione dopiero po siedmiu latach. Leon I, którego później nazwano "Wielkim", był człowiekiem kontrowersyjnym. W kwestii dziewictwa kobiet okazywał wielką surowość i radykalizm. Na przykład z jednej strony nakazał kobiecie przez sześćdziesiąt lat zachować nienaruszone dziewictwo, zanim mogła założyć habit i zostać zakonnicą, a z drugiej zezwalał najbliższym sobie biskupom zatrzymać żony, pod warunkiem, że będą je traktować jak "siostry". Trudne do wykonania polecenie, jeśli z nimi spali. Tego wielkiego papieża można by także oskarżyć o praktykowanie "wojeryzmu". Kiedy nakazał tępienie manichejczyków, pogańskiej sekty, poprosił ich prześladowców, by pozwolili mu przyglądać się torturom, którym poddawali heretyków. Problem polegał na tym, że uczestniczył tylko wówczas, kiedy torturowanym heretykiem była jakaś młoda dziewczyna o szczupłym ciele. Dobry papież Leon lubił zmuszać nieszczęśnice, osobiście chłoszcząc ich pośladki, by przyznały, iż podczas swych rytuałów konsumowały spermę. Kiedy oskarżono go o sadyzm, bronił się, że "tylko papież ma prawo zabijać heretyków"[27]. Ten wielki papież został w końcu kanonizowany za swe dobre czyny i za torturowanie heretyków.
W 483 r. rozpoczął się pontyfikat papieża Feliksa II (483-492). Szlachetny Rzymianin był synem księdza i jak ojciec był dość wrogo nastawiony do celibatu. Kiedy został wybrany, był wdowcem i miał dwóch synów. W czasie pontyfikatu tego papieża, miłośnika bachanalii i młodych niewolnic, doszło do jednej z pierwszych schizm[28].
Anastazy II (496-498), syn księdza jak wielu jego poprzedników, był pierwszym papieżem, który sam udawał się do łaźni. Pisarz Raffaele Maffei Volaterrano (1451-1522) tak to opisuje: "[...] opróżniał swoje wnętrzności w ubikacji". W owej epoce papieże stali się tak wyrafinowani i władczy, że udawali się wykonać niezbędne czynności w towarzystwie tak zwanego "kawalera łaźni", którego zadaniem było pomóc się im wypróżnić, wyczyścić tylną część papieskiego ciała i pozbyć się świętych i czcigodnych odchodów.
Podczas pontyfikatu Anastazego II, trwającego zaledwie dwa lata, kilku prezbitrów zakończyło związek ze swym biskupem, twierdząc, że ten reprezentuje papieża - Anastazego II - który utracił wiarę. Zanim w Rzymie wybuchł skandal, Anastazy II zmarł nagle. Niektóre źródła zapewniają, że na zawał, inne, że zmarł po wydanej uczcie, a jeszcze inne, że zmarł 19 listopada 498 r. w trakcie wyczynów z pewną niewolnicą w Pałacu Laterańskim. Jednak bez względu na to, jak zmarł, czy to prawda, czy fikcja, wielki Dante Alighieri umieścił Anastazego II w Piekle (XI, 6-9) swojej Boskiej komedii, obok heretyków.
Trzy dni po śmierci Anastazego II był już nowy następca Tronu św. Piotra. Symmachus (498-514), urodzony na Korsyce, był poganinem, chociaż później nawrócił się na chrześcijaństwo. Objął papieski tron dzięki poparciu króla Teodoryka. W roku 500 Teodoryk odwiedził Rzym, gdzie z wielką pompą został przyjęty przez papieża Symmachusa. Pomogło to szlachetnym Rzymianom oskarżyć papieża przed Teodorykiem o to, że nie obchodzi Wielkanocy w należnym czasie, o sprzeniewierzenie kościelnych pieniędzy i o popełnienie cudzołóstwa i grzechów przeciwko czystości[29]. Z tych trzech oskarżeń interesuje nas tylko drugie i trzecie. Z uwagi na poważne oskarżenia wysunięte przeciwko papieżowi król mianował Piotra, biskupa Altinum, wizytatorem, który miał celebrować uroczystości wielkanocne i zarządzać Stolicą Apostolską do czasu przyjęcia jakiejś rezolucji odnośnie do oskarżeń pod adresem Symmachusa[30]. Teodoryk zwołał wówczas synod biskupi znany jako "palmowy", który miał zająć się oskarżeniami przeciwko papieżowi.
Posiedzenia synodu rozpoczęły się w 501 r. Biskupi skierowali trzy pozwy do papieża, by odpowiedział na oskarżenia. Stawił się na pierwsze wezwanie, lecz odmówił przedstawienia dowodów swej niewinności, podczas drugiego stawienia się twierdził, że żaden sąd złożony z ludzi nie może go sądzić, a na trzecie wezwanie nie mógł się stawić. Prawdopodobnie Symmachusa oskarżono o malwersację funduszy kościelnych. W końcu papież poczuł się zmuszony zwrócić wszystkie pieniądze do watykańskiego skarbca. Drugim z oskarżeń, jakim musiał stawić czoło, było cudzołożenie i grzechy przeciwko czystości. Jego oskarżyciele utrzymywali, że Symmachus sypiał w jednym łóżku z niedojrzałymi dziewczętami i z niewolnicami, które lubił krępować.
Podczas trzeciego stawienia się przed synodem biskupim papież Symmachus wraz z grupą popleczników zamierzał odpowiedzieć na oskarżenia, kiedy w przejściu został zaatakowany, jak się wydaje przez zwolenników antypapieża Wawrzyńca. Dwaj asystenci papieża zostali zasztyletowani, lecz Symmachus zdołał schronić się w pobliskim budynku. Po tym wydarzeniu nastały dni zamieszek w całym Rzymie, podczas których demonstranci wdarli się do klasztorów, wywlekli z nich zakonnice, po czym, związane, rozbierali je do naga i chłostali na publicznych placach[31].
Król Teodoryk nakazał położyć kres zamieszkom i umieścił w Pałacu Laterańskim antypapieża Wawrzyńca, podczas gdy papież Symmachus został przesiedlony do bazyliki św. Piotra, oskarżony o sprowokowanie zamieszek swą nieodpowiedzialną postawą. Teodoryk nakazał Piotrowi z Altium zrewidowanie kościelnych przepisów, które zakazywały oskarżać papieża, lecz w swym odosobnieniu Symmachus rozkazał sfałszować dokumenty, które przemawiały na jego korzyść i broniły jego stanowiska, iż żaden śmiertelnik nie może sądzić wikariusza Chrystusa. W końcu kilku senatorów przekonało Teodoryka, by wybaczył papieżowi Symmachusowi, a tym samym zakończył panującą do owej chwili w Kościele schizmę. Król się wycofał, zmusił Wawrzyńca do powrotu do dawnego miejsca pobytu i oddał wszystkie skonfiskowane dobra Kościoła papieżowi. Symmachus wrócił na Tron Piotrowy, chociaż nigdy nie został zaakceptowany przez wielką część kleru, nadal uważającą go za zdeprawowanego cudzołożnika. 23 października 502 r. w sposób bezapelacyjny ustalono, że żaden ludzki sąd nigdy nie może sądzić wikariusza Chrystusa, gdy już zostanie za takiego uznany. Tylko Bóg może go osądzić. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że po śmierci papież Symmachus został kanonizowany.
Symmachusa zastąpił Hormizdas (514-523), urodzony w italskim mieście Frosinone i należący do bogatej i szlacheckiej rodziny. Nim został wyświęcony na księdza, był żonaty z młodą Rzymianką, z którą miał syna. Ten syn, o imieniu Sylweriusz, został papieżem w 536 r.[32]. Hormizdas był wiernym obrońcą współżycia z niewolnicami i w najczystszym stylu Leona I pozwalał biskupom na posiadanie żon, jeśli tylko traktowali je jak "siostry". Przekonał również króla Teodoryka, by wystosował dokument, uznający, że Stolica Apostolska - Rzym - jest siedzibą "pełnej i prawdziwej" religii.
Podczas wyborów następnych papieży kobiety miały odegrać dominującą rolę w tej kwestii. Bez wątpienia historia papiestwa wchodziła w epokę mroków.
1 Javier Paredes, Maximiliano Barrio, Domingo Ramos-Lissón i Luis Suárez, Diccionario de los Papas y Concilios, Editorial Arial, Barcelona 1998.
2 Patrz: Ewangelia wg Marka 1,30; Mateusza 8,14 i Łukasza 4,38, opowieść o teściowej.
3 Scott Walker, Footsteps of the Fisherman, Augsburg Fortress Publishers, Minneapolis 2003.
4 A. Pińero-Gonzalo de Cerro, Hechos apócrifos de los apóstoles, Hechos de Pedro, t. I, s. 540-543, BAC. 646, Madryt 2004.
5 Umberto Fasola, Pedro y Pablo en Roma, Visión Editrice, Rzym 1980.
6 René Chandelle, Traidores a Cristo. La Historia Maldita de los Papas, Ediciones Robinbook, Barcelona 2006.
7 Burgo Partrige, Historia de las orgías, Ediciones B, Barcelona 2005.
8 Otto Kiefer, Sexual Life in Ancient Rome, Routledge &Kegan Paul, Nowy Jork 1934.
9 Nigel Cawthorne, Sex Lives of the Popes, Carlton Publishing Group, Londyn 1997.
10 René Chandelle, op.cit.
11 Carolyn Osiek i Margaret MacDonald, A Woman's Place: House Churches In Earliest Christianity, Augsburg Fortress Publishers, Minneapolis, Minnesota, 2005.
12 Marjorie Lichtman i Benjamin Lichtman, Biographical Dictionary of Ancient Greek and Roman Women: Notable Women From Sappho to Helena, Facts On File, Nowy Jork 2000.
13 Richard P. McBrien, Lives of the Popes, HarperCollins Publishers, San Francisco 2004.
14 Antipope Hippolytus, The Extant Works and Fragments of Hyppolytus, Kessinger Publishing, Whitefish 2004.
15 Claudio Rendina, The Popes. Histories and Secrets, Seven Lock Press, Santa Ana, Kalifornia, 2002.
16 Nigel Cawthorne, op.cit.
17 Claudio Rendina, op.cit.
18 Nigel Cawthorne, op.cit.
19 Angelo S. Rappoport, The Love Affairs of the Vatican, Barter's Books, Adelphi, Wisconsin 1912.
20 Zakaz żenienia się - lub obowiązkowy celibat dla kapłanów - zaczął obejmować kler niezakonny, począwszy od XI w.
21 James A. Brundage, Law, Sex and Christian Society in Medieval Europe, University of Chicago Press, Chicago 1990.
22 Cesar Vaca, La Sexualidad en San Augustín. Augustines magister, t. I-III, Etudes Augustiniennes, Paryż 1955.
23 Święty Augustyn Wyznania (przeł. Zygmunt Kubiak), "Znak", Kraków 2007.
24 Nigel Cawthorne, op.cit.
25 John Man, Atilla The Hun: A Barbarian King and the Fall of Rome, Bantam Press, Nowy Jork 2006.
26 Darío Varela, Genserico, rey de los Vándalos, Editorial Códigos, Walencja 2007.
27 Nigel Cawthorne, op.cit.
28 Javier Paredes, Maximiliano Barrio, Domingo Ramos-Lissón i Luis Suárez, op.cit.
29 Idem.
30 Richard P. McBrien, op.cit.
31 Nigel Cawthorne, op.cit.
32 Antoni Montpalau, Compendio cronológico-histórico de los soberanos de Europa, Real Compańía de Impresores i Libreros, Madryt 1792.