Usiadłam za biurkiem, biorąc przy tym głęboki wdech. Spojrzałam na teczkę wypełnioną dokumentami, którą dosłownie przed sekundą tam położyłam. Miałam ochotę wyć. Byłam niewyspana i potwornie zmęczona, a ta sprawa wymagała ode mnie pełnego skupienia.
Nagle ktoś zapukał w moje drzwi, na co wbiłam w nie zrezygnowane spojrzenie. Potrzebowałam jedynie chwili, aby spokojnie pomyśleć.
‒ Wejść! ‒ oświadczyłam, przykładając palce do pulsujących skroni.
‒ Elena, klient będzie za pół godziny.
‒ Dzięki.
Patrzyłam, jak młodsza ode mnie kobieta w czarnej ołówkowej spódnicy i jasnej bluzce zapiętej pod szyję, dokłada na moje biurko kolejną stertę papierów. Gdy tylko opuściła gabinet, zagłębiłam się w lekturze. Rozsiadłam się wygodnie na czarnym skórzanym fotelu i wczytałam w akta sprawy.
Znajdowałam się we własnym gabinecie, choć kancelaria nie należała do mnie. Planowałam, że kiedy wygram tę sprawę, odejdę i założę własną firmę – to było moje marzenie. Lecz do tego czasu musiałam tkwić przy wypożyczonym biurku w pomieszczeniu z niewielkim oknem i jedną małą roślinką, która nie wyrabiała przy procesie zamiany tlenu w dwutlenek węgla.
W ciągu kilkudziesięciu następnych minut miał się tu pojawić młody mężczyzna, który wniósł o zakaz zbliżania dla jego byłej dziewczyny. Według przedstawionych dowodów kobieta go prześladowała i nachodziła w jego własnym domu. Facet nie mógł normalnie funkcjonować. Twierdził, że leczyła się psychicznie, choć nie było na to żadnych dowodów. Musiałam to dobrze rozegrać.
Kiedy po naszym spotkaniu klient opuścił gabinet, a czas mojej pracy dobiegł końca, z ulgą wróciłam do swojego mieszkania. Byłam wykończona. Zjadłam szybką kolację, wzięłam prysznic i padłam na łóżko, gdzie zasnęłam po kilku minutach. Tej nocy spałam jak zabita i nie obudził mnie żaden dźwięk dochodzący zza ściany.
Wraz z upierdliwym alarmem budzika wstałam z łóżka. To był dopiero drugi dzień tygodnia, a ja już miałam dosyć. Sprawa, którą prowadziłam, pochłaniała mnie fizycznie i psychicznie. Klient też nie był do końca święty, zdradzał tę biedną kobietę na lewo i prawo, a ona była tak w nim zakochana, że przez niego zwariowała. Dlatego właśnie nienawidziłam facetów. Egoiści.
Stałam w kuchni w satynowym topie i króciutkich szortach, czekając, aż ekspres do kawy skończy przygotowywać proces, gdy kątem oka zobaczyłam ruch na swoim tarasie. Odwróciłam głowę w tamtą stronę i rozdziawiłam usta zszokowana. Wysoki, opalony mężczyzna ubrany jedynie w czarne bokserki zbliżał się do mojego okna. W pierwszych sekundach sparaliżował mnie strach. Ktoś próbował się włamać! A potem zrozumiałam, że jedyną osobą, która mogła się tu dostać, był mój sąsiad.
W tym momencie Luca, bo tak się nazywał, wbiegł do mojego salonu przez uchylone drzwi od tarasu. Nabrałam powietrza w płuca, gotowa zacząć wrzeszczeć, że natychmiast ma się stąd wynosić. Mężczyzna rozejrzał się wokół i wtedy mnie zauważył. Nie omieszkał otaksować mnie ciemnym spojrzeniem. Nawet w tak absurdalnej sytuacji wyraźny podziw błysnął w jego oczach. W ułamku doskoczył do mnie i zasłonił mi dłonią usta.
Wybałuszyłam na niego oczy.
‒ Proszę, nie krzycz ‒ szepnął. ‒ Potrzebuję twojej pomocy.
No chyba chłopinę troszeczkę pojebało?! Ugryzłam go w palec. Mężczyzna syknął i cofnął rękę, wbijając we mnie ostre spojrzenie. Stał zaledwie kilka centymetrów dalej. Do tego prawie nagi! Był wysoki, miał szerokie ramiona i umięśnioną sylwetkę. Płaski brzuch z sześciopakiem oraz trójkątem, który do tej pory widywałam jedynie na filmach. Jego ciało było idealne, jakby żywcem wyjęte z magazynu dla pań, ale to twarz przykuwała największą uwagę. Mocna szczęka pokryta zarostem i błyszczące oczy z psotnym błyskiem na chwilę przykuły moją uwagę. Facet pewnie był marzeniem niejednej kobiety i powoli zaczynałam rozumieć, dlaczego każdej nocy za ścianą była inna pani.
‒ Oszalałeś! Wynoś się stąd! ‒ wrzasnęłam.
‒ Nie krzycz, potrzebuję twojej pomocy ‒ powiedział, patrząc mi głęboko w oczy.
Teraz, gdy widziałam go z bliska, wcale nie poczułam się lepiej.
Uniosłam wysoko brwi.
‒ Pomocy? Co się stało?
‒ Pod moimi drzwiami stoi kobieta, która nie daje mi spokoju. I jeśli pójdziesz tam ze mną… ‒ Urwał na chwilę, przesuwając wzrokiem po mojej sylwetce. Zacisnęłam zęby, czując na sobie jego spojrzenie. ‒ …w tym stroju i jej otworzysz, to odpuści.
Przez kilka sekund milczałam, aby następnie wybuchnąć głośnym śmiechem.
‒ Nie wierzę! ‒ zawołałam, łapiąc się za brzuch. ‒ Mam ci uratować tyłek przed zakochaną kobietą?
‒ Proszę ‒ wymruczał tym swoim niskim głosem. Poczułam, jak po moim kręgosłupie przebiega dziwny dreszcz. ‒ Odwdzięczę się.
Otworzyłam usta z niedowierzaniem. Czy on mi właśnie złożył nieprzyzwoitą propozycję?
‒ Chyba oszalałeś ‒ warknęłam na niego.
Mężczyzna zamrugał.
‒ Zrobię, co tylko zechcesz ‒ dodał. Wyglądał na zdesperowanego.
Chciałam go stąd wyrzucić, ale zastanowiłam się przez chwilę. Było coś, czego bym od niego chciała, więc uśmiechnęłam się zwycięsko. Facet zmrużył podejrzliwie oczy. Zmusiłam się, aby patrzeć jedynie na jego twarz, choć mój zdradziecki wzrok co chwilę uciekał w kierunku jego boskiego ciała.
‒ Właściwie to możemy zawrzeć układ ‒ zaproponowałam.
‒ Układ? ‒ spytał, szybko kryjąc zdziwienie. ‒ Co z ciebie za kobieta?
‒ Ja ci pomogę, a ty skończysz swoje nocne podboje.
Wyglądał, jakby dostał w twarz.
‒ Mam zrezygnować dla ciebie z seksu? ‒ zaskoczyłam go teraz.
‒ Chcesz uwolnić się od tej wariatki? ‒ Położyłam dłonie na biodrach i spojrzałam na niego wyczekująco. Był tak zdesperowany, że musiał się zgodzić.
‒ W czym ci przeszkadzają moje nocne zabawy? ‒ W jego głosie słyszałam zainteresowanie.
Cofnęłam się o krok, zyskując między nami dystans.
‒ Twoje kobiety tak wrzeszczą, że nie mogę spać. Co ty im robisz, że drą się jak na filmach dla dorosłych? ‒ wypaliłam.
‒ A może im zazdrościsz? ‒ rzucił, przechylając głowę na bok.
‒ Wynoś się ‒ syknęłam przez zaciśnięte zęby.
Jeszcze jedno jego słowo i zdzielę go czymś w głowę.
Mężczyzna uniósł ręce.
‒ Zgoda, niech ci będzie. One przestaną krzyczeć, a ty mi pomożesz ‒ mruknął. Zanim zdążyłam zareagować, chwycił mnie za rękę i zaczął ciągnąć za sobą.
‒ Zrezygnujesz z seksu? ‒ Zupełnie nie wierzyłam w jego deklarację, więc chciałam się jeszcze raz upewnić.
‒ Oszalałaś? Kupię dobry knebel ‒ odparł, przechodząc z mojego tarasu na swój.
Zszokowana jego słowami potknęłam się o własne stopy.
‒ Zwolnij…
‒ Nie chcę, żeby sobie poszła ‒ odpowiedział, wprowadzając mnie do swojego salonu.
Nie zdążyłam się nawet rozejrzeć, bo przyciągnął mnie do drzwi i otworzył, zanim udało mi się na to przygotować. Stanęłam twarzą w twarz z młodą, zapłakaną kobietą. Jej ładna buzia wykrzywiła się w wyrazie szoku, kiedy zobaczyła mnie ubraną w piżamę i stojącego u mojego boku Lucę w samych bokserkach.
‒ Powiedz coś ‒ szepnął Luca, szturchając mnie pod żebro.
Odchrząknęłam, krzywiąc się przy tym nieznacznie.
‒ A pani do kogo? ‒ palnęłam pierwsze, co przyszło mi do głowy.
Słyszałam, jak sąsiad prycha pod nosem. Stłumiłam chęć nadepnięcia mu na stopę. To ja się wysilam, a on jeszcze wybrzydza!
Szok na twarzy kobiety zamienił się w złość.
‒ Ty kurwo! ‒ ryknęła, rzucając się w moją stronę z pazurami.