Pan Samochodzik i jego autor - Piotr Łopuszański

-
Proszę czekać

Wstęp

Powieści Zbigniewa Nienackiego o przygodach Pana Samochodzika są do dziś niezwykle popularne i stanowią rzadki przykład sukcesu pisarskiego. Nienacki był mistrzem atrakcyjnej fabuły. Napisał serię dwunastu książek opisujących przygody Pana Tomasza oraz trzy inne, ukończone wcześniej, z bohaterem bardzo podobnym do Pana Samochodzika. Prośby czytelników skłoniły pisarza w latach 90. do dopisania nowych przygód polskiego Holmesa i Bonda w jednej osobie. W sumie ukazało się siedemnaście powieści Zbigniewa Nienackiego dla młodzieży. Pomysły realizowane w powieściach są różnorodne, nigdy się nie powtarzają, chociaż pewne elementy są znane, typowe i przez czytelników lubiane (na przykład zawiązanie intrygi, zabawne sceny z dyrektorem Marczakiem, pościgi). Zarówno dramaturgia, jak i sceneria wydarzeń zmieniają się wraz z kolejnymi tomami.

Do napisania pracy o serii książek Nienackiego o Panu Samochodziku skłoniła mnie popularność tych powieści, o której świadczy fakt, że w antykwariatach dawne wydania "Samochodzików" znikają jak świeże bułeczki oraz kontynuowanie serii (w czerwcu 2006 roku ukazał się 90 tom) przez kilkoro innych autorów.

Pracę o Panu Samochodziku i jego autorze Zbigniewie Nienackim (właściwe nazwisko Nowicki) pragnę rozpocząć od kilku słów osobistych. Po raz pierwszy zetknąłem się z powieścią Nienackiego w roku 1976, gdy miałem dziesięć lat. Była to książka Nowe przygody Pana Samochodzika, jej drugie wydanie (ukazało się w wydawnictwie Pojezierze), z piękną granatową okładką i mapą północnej części Jezioraka (akcja powieści rozgrywa się właśnie nad Jeziorakiem). Od tego czasu pokochałem to jezioro i całe Pojezierze Iławskie, wielokrotnie tam byłem, gdyż koniecznie musiałem zobaczyć miejsca znane mi z powieści. Z czasem poznałem Iławę, Siemiany, Jerzwałd, wyspy na Jezioraku, okoliczne lasy oraz miejscowości: Makowo, Kamieniec, Szymbark, Jaśkowo, Boreczno, Miłomłyn, Ostródę, Zalewo i wiele innych.

Tytuły innych powieści poznałem z przypisu znajdującego się w Nowych przygodach... Sięgnąłem do początku serii o Panu Samochodziku. W ten sposób przeczytałem cztery początkowe tomy cyklu. Potem przyszła kolej na lekturę Pana Samochodzika i Winnetou, Pana Samochodzika i tajemnicę tajemnic oraz Pana Samochodzika i Fantomasa.

W roku 1978 na łamach "Świata Młodych" ukazała się w odcinkach powieść Pan Samochodzik i złota rękawica. Edycja książkowa pojawiła się rok później. W tym samym 1978 roku po raz pierwszy przyjechałem do Iławy i oglądałem Wielką Żuławę oraz grodzisko "słowiańskie" zbudowane dla potrzeb filmu Gniazdo. Na wyspę wchodziło się wówczas po drewnianym moście. Niestety kilka lat później most zlikwidowano. Nad Jeziorak przyjeżdżałem w latach 80. i 90. Po raz kolejny byłem w Iławie, Siemianach i Jerzwałdzie latem 2005 roku.

Wielokrotnie czytałem wszystkie książki cyklu o przygodach Pana Samochodzika. Nawet gdy stałem się człowiekiem dorosłym, gdy zająłem się poważną pracą publicystyczną, gdy sam pisałem książki, bywało, że dla relaksu sięgałem po którąś z przygód słynnego poszukiwacza skarbów. Miejsca opisane w powieściach Zbigniewa Nienackiego konfrontowałem z rzeczywistością, byłem kilkakrotnie na przykład w Malborku, Ziemi Chełmińskiej (w poszukiwaniu Kortumowa), w Nieborowie czy we Fromborku.

Polska literatura dla młodzieży przeżywała w latach 60., i mniej więcej do połowy lat 70., okres świetności. Przemiana z powieści propagandowej w literaturę o wielu wymiarach i wartościach, nie tylko poznawczych i obyczajowych, ale też przygodowych, zaczęła się po przełomie 1956 roku, lecz jeszcze nieśmiało przełamywała narzucone przez władze PRL schematy. Wystarczy przypomnieć, że w Tajemnicy zielonej pieczęci Hanny Ożogowskiej (wydanej w 1959 roku), której akcja toczyła się w 1957 roku, pojawiają się jeszcze w krytycznym aspekcie bikiniarze, to jest modnie ubrani młodzi ludzie. Odwoływano się do przeszłości (Skarb pradziadka Ewy Kołaczkowskiej z roku 1957 czy Kto mi dał skrzydła Janiny Porazińskiej z 1958 roku), nawiązywano do literatury sensacyjnej i postaci detektywa Sherlocka Holmesa (Chemiczne przygody Sherlocka Holmesa Wacława Gołębowicza z 1958 roku). Nieco inaczej pod koniec lat 60. nawiązał do postaci tego detektywa Juliusz Jerzy Herlinger w cyklu książek popularnonaukowych o mister Hopkinsie, wnuku Holmesa.

W latach 60. pojawiło się wiele bardzo interesujących powieści przygodowych: na przykład Adama Bahdaja Wakacje z duchami (1962), Uwaga! Czarny parasol (1963), Podróż za jeden uśmiech (1964) czy Kapelusz za 100 tysięcy (1966). Hanna Ożogowska opublikowała między innymi powieści Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek (1961), Głowa na tranzystorach (1968), Za minutę pierwsza miłość (1972). Ponadto w 1962 roku ukazała się książka Ewy Lach Kosmohikanie, Ryszarda Liskowackiego Związek Sprawiedliwych, w 1965 świetne Porwanie Baltazara Gąbki Stanisława Pagaczewskiego, w 1966 roku nieco propagandowy, ale ciekawy Długi, deszczowy tydzień Jerzego Broszkiewicza, w 1968 niewznawiane od dawna Niezwykłe wakacje ABC Stanisławy Platówny i Kryptonim "Czarna Morwa" Ewy Lach.

W tym okresie Edmund Niziurski przedstawił kilka powieści. Do najbardziej interesujących należały Sposób na Alcybiadesa (1964) oraz tytułowe opowiadanie ze zbioru Jutro klasówka (1966). Inne utwory: Awantura w Niekłaju (1962) czy Siódme wtajemniczenie (1969) odbiegają poziomem od wspomnianych wcześniej. Warto wspomnieć, że w Awanturze w Niekłaju pisarz dość nachalnie powołał się na obchody rocznicy Grunwaldu (w 1960 roku). Autor długo nie był w stanie powtórzyć sukcesu Niewiarygodnych przygód Marka Piegusa (1959). Dopiero w 1970 roku ukazała się powieść (ze świetnymi ilustracjami Andrzeja Czeczota) Klub włóczykijów, czyli 13 przygód stryja Dionizego i jego ekipy, gdzie występują postaci wspomniane w tamtej książce, między innymi Pirydion, Wieńczysław Nieszczególny i Bogumił Kadryll.

W następnym roku sukcesem okazała się powieść Niziurskiego Naprzód, Wspaniali! W latach 70. jeszcze interesujące były Osobliwe przypadki Cymeona Maksymalnego (1975), mimo dość niejasnego zakończenia oraz Awantury kosmiczne (1978), których akcja rozgrywa się w 1975 roku.

W latach 60. Aleksander Minkowski publikował powieści o ewidentnej wymowie propagandowej (na przykład bohater Kosmicznego sekretu Lutego buduje urządzenie do porozumiewania się z kosmitami i łączność chce nawiązać 22 lipca 1967 roku, w rocznicę PKWN!). Podróż na wyspę Borneo (1968), oprócz warstwy obyczajowej i problemu konfliktu wśród młodzieży, jest atakiem na warstwę dorobkiewiczów i zarazem pochwałą Lenina. Dopiero w latach 70. powieści Minkowskiego stają się ciekawsze, o żywej fabule, z dobrze zarysowanymi postaciami. W 1971 roku wyszła powieść Ząb Napoleona o poszukiwaniu skarbu napoleońskiego w domu babki narratora mieszkającej w miasteczku Róże. W 1972 roku ukazało się ciekawe opowiadanie Artur, w tym samym roku poczytna powieść Szaleństwo Majki Skowron (w roku 1976 sfilmowana przez Stanisława Jędrykę). W roku 1974 Minkowski opublikował powieść Błękitni z latającego talerza i była to jego ostatnia ciekawa książka dla młodzieży. Minkowski ukazywał na ogół konflikt jednostki z grupą, a także pierwsze uczucia między nastolatkami.

W latach 60. wydawnictwo Nasza Księgarnia zapoczątkowało serię "Biblioteka Klubu 7 Przygód", w której ukazywały się nowe książki przygodowe dla młodzieży (Mariana Brandysa Śladami Stasia i Nel, Adama Bahdaja Podróż za jeden uśmiech, Hanny Ożogowskiej Głowa na tranzystorach, Aleksandra Minkowskiego Klub Siedmiu i Nasturcja i Lew oraz inne). W tej serii ukazały się kolejne "Samochodziki" począwszy od Wyspy Złoczyńców. W latach 70. seria była kontynuowana. Pojawiały się tu także utwory zagranicznych pisarzy, na przykład Edmunda Wallace'a Hildicka Wzywam czterech tropicieli. W tym czasie w Bibliotece Klubu 7 Przygód ukazały się między innymi: Za minutę pierwsza miłość Hanny Ożogowskiej, Mr Di Jerzego Broszkiewicza, Błękitni z latającego talerza Aleksandra Minkowskiego, Telefon zaufania Stanisławy Platówny i wiele innych.

W latach 70. popularną serią Naszej Księgarni, Wydawnictwa Poznańskiego i Czytelnika była "Biblioteka Młodych". Tu ukazywały się wznowienia książek wyłącznie polskich autorów. Seria ta została pomyślana jako forma uczczenia 30-lecia PRL i dlatego cechą wspólną wszystkich tomów był fakt, że zostały napisane w Ludowej Polsce - o czym informowała nota w każdej książce serii. W 1973 roku ukazała się tu powieść Jerzego Broszkiewicza Ci z dziesiątego tysiąca, w 1975 roku Aleksandra Minkowskiego Szaleństwo Majki Skowron, 1977 roku Sposób na Alcybiadesa Edmunda Niziurskiego, a w roku następnym Tadeusza Łopalewskiego Przesławna peregrynacja Tomasza Wolskiego. W 1979 roku wyszło w tej serii wznowienie Głowy na tranzystorach Hanny Ożogowskiej i powieści Romeo, Julia i błąd Szeryfa Ewy Lach. Trzy powieści Nienackiego ukazały się w serii Biblioteka Młodych: Pan Samochodzik i templariusze (1974), Księga strachów (1976) i Pan Samochodzik i zagadki Fromborka (1977).

Lata 70. to kontynuacja sukcesów literatury młodzieżowej z poprzedniej dekady. W 1972 roku wznowiona została powieść Klub Kosmohikanów Ewy Lach oraz 1975 wyszła Misja profesora Gąbki Pagaczewskiego, Stanisław Kowalewski wydał bardzo interesującą Nie ma ceny na miód akacjowy (1973), a później dwuczęściowy cykl przygód asystentów wuja Antoniego (obie części łącznie ukazały się w 1979 pod tytułem Zaufajcie wujowi Antoniemu. Andrzej Perepeczko opisał przygody w czasie rejsu statkiem do Afryki (Dzika Mrówka i tam-tamy, 1977).

W połowie dekady ekipa Gierka i Jaroszewicza doprowadziła do załamania się gospodarki i dawał się już odczuć początek kryzysu ekonomicznego. Polska miała ogromne zadłużenie, które spłacamy nadal, brakowało towarów w sklepach, wprowadzono kartki na cukier, ograniczono sprzedaż mięsa. Coraz trudniej było pisarzom prezentować rzeczywistość jako pozytywne tło dla fabuły i skutek mądrości dorosłych. Zauważmy, że konflikt młodzieży ze światem dorosłych (na przykład u Minkowskiego) to nierozumny bunt przeciw pozytywnym wartościom społecznym. Gdy w Panu Samochodziku i Winnetou pojawił się spór: zachować stare drzewa czy je wyciąć, argumentem za wycinką były "plany wyrębu". Nikt nie kwestionował samej idei gospodarki planowej, gdyż była podstawą ustroju komunistycznego. Trzeba było wyciąć piękne stare drzewa, bowiem kopalnie żądały kopalniaka - jak pisał Nienacki. Nie starano się wymyśleć innej, ekologicznej metody zabezpieczenia górotworów, lecz stosowano archaiczną metodę podpierania skał drewnianymi stemplami. Dlatego tak wiele starych drzew wycinano. Teraz ścina się drzewa w związku z ogromnym wzrostem nakładów prasy i zapotrzebowań papierni. Sporo drzew wycina się, żeby przerobić drewno na palety dla supermarketów.

W drugiej połowie lat 70. wielu pisarzy coraz bardziej dostrzegało fakt, że realia epoki późnego Gierka to okres kryzysu gospodarczego. Brakowało towarów, przed sklepami rosły kolejki zdesperowanych ludzi. Nie był to najlepszy okres do pokazywania niezafałszowanej rzeczywistości. Realia tego czasu stały w sprzeczności z propagandą sukcesu. W powieściach dla młodzieży trudno było znaleźć pozytywne aspekty, które można było przedstawić czytelnikom jako wzór. System upadał. Wkrótce miały wybuchnąć strajki i powstać Solidarność.

Coraz częściej pisarze odnosili się więc do świata fikcyjnego (opowieści Wojtyszki, Broszkiewicza, jeden z tomów serii o Panu Samochodziku). Pierwszą wyraźną cezurą jest zatem połowa lat 70. - jako data akcji utworów. Wtedy urywają się fabuły powieści Nienackiego oraz wspomnianych wcześniej autorów. Wyjątkiem są książki Małgorzaty Musierowicz, której Szósta klepka (1977) zapoczątkowała cykl powieści obyczajowych, kontynuowany w latach 80. i 90. Pojawiają się tu kolejki przed sklepami, braki w zaopatrzeniu z powodu wolnej soboty itd. U Broszkiewicza (Bracia Koszmarek, magister i ja z 1980 roku) mowa jest o zatruciu środowiska i cudownym sposobie poprawienia jakości powietrza nad Krakowem. Równie cudowny sposób poprawy powietrza w Krakowie znalazł się w ostatniej części przygód profesora Gąbki (Stanisław Pagaczewski Gąbka i latające talerze).

Edmund Niziurski w pisanej w 1977 roku powieści Szkolny lud, Okulla i ja (wydanej w 1982 roku) wprowadził natomiast elementy wymagane przez propagandę ekipy Gierka. Mamy więc nową organizację harcerską o nazwie Harcerska Służba Polsce Socjalistycznej. Gdy książka pojawiła się na rynku, młodzi czytelnicy mieli już za sobą doświadczenie Solidarności, konfrontacji władz z dziesięciomilionowym związkiem, strajkami, marszem głodowym w Łodzi, wreszcie z wprowadzonym 13 grudnia 1981 roku stanem wojennym, który był rozpaczliwą obroną interesów władz komunistycznych. Powieść Niziurskiego po 5 latach była anachronicznym reliktem epoki późnego Gierka. W tym czasie Niziurski już zrezygnował z działalności w PZPR.

Niezwykle ważną datą w dziejach nie tylko literatury młodzieżowej, ale całej kultury był rok 1981. Gdy po euforii okresu Solidarności wprowadzono stan wojenny, wielu pisarzy zawiesiło działalność twórczą, inni oddali legitymacje partyjne. Wielu z nich po dłuższej przerwie zaczęło pisać powieści science-fiction (na przykład Niziurski, Nienacki), oderwane od smutnych realiów okresu rządów Jaruzelskiego. Warto przypomnieć, że po wprowadzeniu stanu wojennego zamknięto redakcje czasopism, zlikwidowano popularne w latach wcześniejszych programy radiowe i telewizyjne (na przykład Zwierzyniec, Kobrę czy radiowe 60 minut na godzinę i Radiokurier).

Po roku 1982 właściwie nie powstały już żadne wartościowe utwory pokazujące polską rzeczywistość lat 80. Wydarzenia były zbyt brutalne, aby pisarze poradzili sobie z ich opisem. Małgorzata Musierowicz w powieści Opium w rosole poniosła spektakularną klęskę. Nie umiała nabrać dystansu do opisywanej przez siebie rzeczywistości. Dopiero powieść rozgrywająca się w 1988 roku (Brulion Be. Be.) jest ciekawym przedstawieniem schyłku komunizmu w Polsce. Jest to wyjątek. Nie ma też ciekawych książek dla młodzieży o latach 80. pisanych dziś z perspektywy czasu. Autorzy powieści pisanych w okresie rządów Jaruzelskiego, na przykład Joanna Chmielewska czy Edmund Niziurski, nie byli tak często wydawani, jak w latach poprzednich. Skarby Chmielewskiej ukazały się w 1988 roku i były klęską pisarki. Następna - udana jej książka - to 2/3 sukcesu wydana w 1991 roku. Niziurski pisał w tym czasie powieści science-fiction. Wrócił na ziemię dopiero w latach 90. Niektórzy pisali do szuflady i dopiero w III RP publikowali swoje utwory z tamtego czasu. Niestety dziesięcioletnia przerwa to dla kultury katastrofa porównywalna z wojną. Nie było możliwe odrobić tego straconego czasu na przykład w TVP, radiu czy prasie. Wielu twórców wyemigrowało, niektórym złamano kariery. To też są straty stanu wojennego, straty, o których się na ogół nie mówi.

Dopiero lata 90. przyniosły kontynuacje dawnej stylistyki i tematów. Pojawiły się książki pisarzy o długim stażu: Niziurskiego, Musierowicz, Chmielewskiej. Edmund Niziurski napisał wtedy Przygody Bąbla i Syfona (1993), czy Pięć melonów na rękę (1997), które, mimo próby nawiązania do nowej obyczajowości, są dalekim odbiciem dawnej świetności. Podobnie Nowe przygody Marka Piegusa (1997), które w zamiarze autora miały być próbą przypomnienia dawnego bohatera i dawnego sukcesu, okazały się literacką porażką.

Pokolenie, do którego należę, a więc osób urodzonych w drugiej połowie lat 60., poznało przygody pana Tomasza w połowie lat 70. Czytaliśmy wtedy książki Adama Bahdaja, na przykład Uwaga! Czarny parasol, Kapelusz za 100 tysięcy, Wakacje z duchami. Wielką poczytnością cieszyły się powieści Edmunda Niziurskiego, zwłaszcza Niewiarygodne przygody Marka Piegusa, Klub włóczykijów, Naprzód, Wspaniali! czy Osobliwe przypadki Cymeona Maksymalnego oraz powieść, która ukazała się pod koniec lat 70. Awantury kosmiczne (dziś znane jako Klejnoty śmierci).

Pamiętam swoje lektury z tamtych czasów: Skarb pradziadka Ewy Kołaczkowskiej, Długi deszczowy tydzień Jerzego Broszkiewicza, powieści Aleksandra Minkowskiego Ząb Napoleona, Błękitni z latającego talerza, Ewy Lach Kryptonim Czarna Morwa, Przygrywka, Hanny Ożogowskiej Głowa na tranzystorach i Za minutę pierwsza miłość. Bardzo podobały mi się książeczki ?ke Holmberga Latający detektyw i Detektyw na pustyni o detektywie wykorzystującym latający dywan. W 1979 roku przeczytałem Nawiedzony dom Joanny Chmielewskiej.

Moje pokolenie wychowało się też na serii komiksów Tytus, Romek i A'Tomek, z której najbardziej ulubione księgi to I, VII, VIII i XII. Do kanonu powiedzonek przeszły cytaty z tego komiksu (na przykład: Czyżby nie było ograniczenia prędkości dla lektyk? albo Musisz więcej pracować głową czy U nas to wszystko nazywa się kapuśniak na świńskim ryju). Kto czytał, ten wie, o co chodzi i jest "uczłowieczony". Drugim sztandarowym komiksem naszej młodości był Kajko i Kokosz. Czytaliśmy go w "Świecie Młodych" oraz w "Relaksie". Spośród książek dla młodszych czytelników dużym wzięciem cieszyły się Dzieci z Bullerbyn, Piotruś zuch czy Porwanie Baltazara Gąbki. Czytaliśmy też klasykę polskiej młodzieżowej literatury sensacyjnej, zwłaszcza Szatana z VII klasy Makuszyńskiego. Dziewczęta wolały zapewne inne książki, bardziej psychologiczne.

Dużą rolę odgrywały książki popularyzujące wiedzę: astronomię, wynalazki, historię cywilizacji. Nasza Księgarnia wydawała tego typu książki i cieszyły się one ogromnym powodzeniem. Wśród autorów takich pozycji byli Juliusz Jerzy Herlinger, Marek Płużański, Maria Ziółkowska i inni. Szkoda, że dziś się ich nie wznawia oraz że polscy autorzy nie piszą tego typu książek. Wydawcy wolą importować amerykańskie publikacje, które nie są dopasowane do polskiej wrażliwości, mentalności i ignorują polski wkład w dzieje kultury czy nauki.

Większość książek, które moje pokolenie czytało, zawierało element sensacyjny, przygodowy i edukacyjny. Osobiście nie lubiłem książek o Indianach, natomiast fascynowały mnie powieści detektywistyczne. Jedną z ważniejszych pozycji zajmowały książki o Panu Samochodziku. Z kart jego powieści przebijało pragnienie przeżycia przygód, umiłowanie przyrody i zabytków kultury. Pisarz umiejętnie posłużył się formą powieści sensacyjno-przygodowej i wzbudził w wielu czytelnikach zainteresowanie skarbami i zabytkami oraz chęć przeżycia prawdziwej przygody nad jeziorami czy w lasach mazurskich.

Dziś kolejne pokolenie sięga po wznowienia książek pisanych kilkadziesiąt lat temu. Niektórzy autorzy i wydawcy starają się uwspółcześniać realia (na przykład Niziurski), inni drukują w dawnych wersjach. Wiele spraw, problemów czy realiów należy do przeszłości. To, co było szczytem nowoczesności w latach 60. czy 70. dziś jest anachronizmem lub starociem. Nie ma ORMO, nie ma różnych towarów istniejących tylko w czasach PRL, nie ma Gromadzkich Rad Narodowych, milicji, Wojsk Ochrony Pogranicza. Zmieniła się numeracja dróg, przynależność danej miejscowości do jakiegoś województwa (w ciągu kilkudziesięciu lat kilkakrotnie). Książki dla młodzieży, w których te szczegóły zostały przedstawione, dziś albo trzeba zmieniać, albo też, zostawiając dawne nazwy i konkrety, dać jakieś objaśnienie w przypisach. Osobiście wolę tę drugą metodę.

Zmieniły się obyczaje. Dawniej zachowanie młodzieży było łagodniejsze, a dorośli mieli większy autorytet. Działania szkoły można uznać za bardziej represyjne, więcej też wymagano od młodzieży. Matura to był naprawdę egzamin z wiedzy i dojrzałości. Dziś jest inaczej.

Powieść Zbigniewa Nienackiego Wyspa Złoczyńców w 2004 roku trafiła na listę 50 pozycji "Kanonu Książek dla Dzieci i Młodzieży" Porozumienia Wydawców, wyłonionych w plebiscycie czytelników i wybranych przez krytyków. Do listy i wyboru można mieć wiele zastrzeżeń. Wyspa Złoczyńców jako pierwsza z serii przygód Tomasza, posiadacza wspaniałego wehikułu, ma sporo zalet, jak początek opowieści o wehikule czy tajemnicę, którą (jeszcze) redaktor Tomasz rozwiązuje. Jednakże powieść mocno się już zestarzała. Nie ma czerwonego harcerstwa, istnieje wiele samochodów rozwijających prędkość porównywalną z szybkością wehikułu. Wreszcie nieaktualna jest ocena roli arystokracji w czasie II wojny światowej i działań Armii Czerwonej. Najważniejsza jest jednak obecność zbrodni w fabule książki. Mowa jest tu przecież o zabójstwie Pluty, członka bandy, na naszych oczach ginie też Skałbana. To nie jest książka, która powinna znaleźć się w kanonie. O wiele lepszą pozycją byłby tom Pan Samochodzik i templariusze czy Pan Samochodzik i Fantomas.

Dobór lektur w kanonie budzi zdziwienie. Są cenne powieści w rodzaju Dzieci z Bullerbyn, Pana Kleksa Brzechwy czy Bromby... Wojtyszki. Jest świetna powieść Małgorzaty Musierowicz Szósta klepka, ale brak książek Adama Bahdaja, Hanny Ożogowskiej, Krystyny Boglar, Ewy Lach i Aleksandra Minkowskiego. Nie ma powieści Holmberga o detektywie Swentonie i jego latającym dywanie, nie ma Robinsona Cruzoe, nie ma W 80 dni dookoła świata, natomiast są też nieznane czytelnikom pozycje wzięte zdaje się z listy krytyków, na przykład Rukhszena Khan The Roses in my Carpets, Momo, Kirot szelo roim Ofry Gelbart-Avni, Księga straszliwej niegrzeczności Iana Whybrowa, Jeż Katarzyny Kotowskiej. Nie ma Plastusiowego pamiętnika Marii Kownackiej, Skarbu pradziadka Ewy Kołaczkowskiej, powieści Stanisława Kowalewskiego, biografii Kopernika, Gdy odbijamy od portu Miry Jaworczakowej, książek Juliusza Jerzego Herlingera, a nawet Szatana z 7 klasy Kornela Makuszyńskiego. Tak więc w kanonie brak pozycji, które młodzież z chęcią czytała i czyta, a są pozycje nieznane lub słabe w rodzaju Cyryl, gdzie jesteś Woroszylskiego. Autorzy wyboru co prawda umieścili na liście powieść Niziurskiego, wznawianą wielokrotnie, w dodatku przez lata lekturę szkolną, Sposób na Alcybiadesa. Szkoda, że nie wybrali Niewiarygodnych przygód Marka Piegusa. Można też było dać pouczającą opowieść turystyczno-sensacyjną Klub włóczykijów. W związku z tym myślę, że taki kanon należałoby ułożyć od nowa, uwzględniając na przykład pozycje z dawnej serii "Biblioteki Klubu 7 przygód" (pomijając zdeaktualizowane) i serii "Biblioteki Młodych" czy "Klubu Złotego Liścia" Naszej Księgarni, oraz nowsze powieści dla młodzieży. Warto byłoby dodać książki popularnonaukowe, na przykład Herlingera, Płużańskiego, świetną książkę Skąd my to mamy Ziółkowskiej itd.

Ostatnio powraca moda na przedmioty z PRL-u i książki o tamtych czasach - o towarach i obyczajach (kolejkach, wczasach pracowniczych), bohaterach popkultury lat 60. i 70. Panuje jakaś nostalgia, nie za systemem zniewolenia cenzurą czy nachalną propagandą, ale za pewną estetyką, za zachowaniami, filmami, książkami i komiksami. Pan Samochodzik, Tytus... czy Kajko i Kokosz to dobre przykłady wznowień książek sprzed kilkudziesięciu lat.

Na pomysł napisania książki o serii powieści na temat przygód Pana Samochodzika wpadłem wiosną 2002 roku. Postanowiłem omówić dzieje bohatera młodości mojego i kolejnych pokoleń czytelników, pokazać autora cyklu oraz miejsca, w których rozgrywa się fabuła kolejnych części cyklu. Wtedy też zacząłem porządkować gromadzone od lat materiały, zacząłem systematycznie już czytać powieści Nienackiego, dawne recenzje w czasopismach i wywiady z pisarzem. Przygotowywanie materiałów trwało do 2006 roku, a ich uzupełnianie do lutego 2008 roku. Niniejsza książka jest więc rezultatem wnikliwych badań nad książkami o panu Tomaszu. Zapoznałem się z wieloma wydaniami tych powieści, porównałem różnice między kolejnymi edycjami. Moim pragnieniem jest nie tylko analizować wątki, typy bohaterów, ale też przypomnieć dorosłym czytelnikom ich lektury z młodości i pozwolić im wrócić do świata przygody.

Piotr Łopuszański