Pan Beneyto i cóż!? - Mirosław Pisarkiewicz

Kup ebooka

10.10 zł
8.38 zł (8,59 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

I tak to się kręci ...

Dwuczęściowy zbiór opowiastek "Pan Beneyto i cóż!?", który trzymasz Czytelniku w dłoniach, jest kontynuacją przygód zapoznanego myśliciela Pana Beneyto oraz jego przyjaciela Pana Boo.

Opowieści z pierwszego działu, "Pan Beneyto i już!?", to relacje z zupełnie nowych przygód.

Wiele z opisywanych w tym zbiorze historyjek pochodzi natomiast z opublikowanej w 2023 roku książki "Droga do Rethymnonu". Prezentuję je, podobnie jak w "Drodze do Rethymnonu", w części "Pan Beneyto przelotny".

Pan Beneyto jest przelotny, pojawia się i znika według własnych upodobań. Potrafi zaginąć na wiele miesięcy, by później pojawić się twierdząc, że był tu cały czas i nigdzie się nie oddalał. A czy faktycznie był, czy też wędrował po znanych i nieznanych światach? Któż to wie?

Trudno także orzec, czy za chwilę nie zniknie znów, a jeśli tak, to na jak długo?

Na szczęście znam bez liku opowieści o jego przypadkach i przemyśleniach; także tych związanych z jego ostatnio nieodłącznym towarzyszem, czyli Panem Boo.

Na szczęście!

Mogę zatem, czy będą w okolicy czy też gdziekolwiek, gdzie będą, opisywać to, co już się wydarzyło. Ich historia w pewnym sensie toczy się równocześnie w obie strony.

Czytelnicy poznali Pana Beneyto w 2018 roku, gdy ukazał się mój autorski tomik wierszy i prozy "Rzecz o niezapisanych wierszach", w którym opublikowałem pierwsze teksty o Panu Beneyto, zebrane w części zatytułowanej "Przygody Pana Beneyto". Opowiastki te trafiły zresztą ponownie do znacznie rozszerzonego zbioru opowiadań, który pod tytułem "Pan Beneyto", wydało krakowskie Wydawnictwo Ridero w 2019 roku.

W tymże 2019 roku wyszedł drukiem całkiem nowy zbiór opowieści "Pan Beneyto i wiśnie" i kolejny, pod tytułem "Autentycznie nieprawdziwe opowieści o Panu Beneyto".

Oczywiście wszystkie książki o Panu Beneyto opublikowało krakowskie Ridero.

Wybrane opowiastki z tych trzech tomów drukowane były na łamach "Akantu" oraz na stronach jednej z antologii wydawanych pod wspólnym tytułem: "Metafora Współczesności". Ta konkretna, z przygodami Pana Beneyto, miała podtytuł "Krajobrazy 2019" i wydana została przez Wydawnictwo Ridero.

Po dużo dłuższej przerwie spowodowanej nieobecnością Pana Beneyto, zacząłem ponowne spisywanie jego przygód, gdy powrócił w 2023 roku. Wraz z nim trafił wówczas w okolice, w których mogłem ich obu obserwować, Pan Boo.

Przygody tandemu Panów Beneyto i Boo opisałem w wydanej w 2023 roku książeczce "Pan Beneyto i Pan Boo".

Spytasz Czytelniku, co się stanie, jeśli nikt nie zainteresuje się przypadkami Pana Beneyto i Pana Boo, a książki o nich zjedzą mole i szczury?

Nie stanie się nic! Pan Beneyto i Pan Boo świetnie się bawili, i tego nikt im nie odbierze. A ja miałem wielką frajdę z opisywania ich przygód.

Choć nie po to są książki, by ich nie czytać. Kto nie czyta ten traci całe światy.

"Chłopaki" działają dalej, poczuwam się zatem w obowiązku, dalszego o nich wspominania. Czynię to na stronach tej książki, "Pan Beneyto i cóż!?", dedykowanej jej niezrównanym bohaterom, bez których tejże książki po prostu by nie było.

Cóż ... Pan Beneyto i już!? - jak by powiedział Pan Boo.

Mirosław Pisarkiewicz

"Lula"

Pan Beneyto i liść

Pewnego dnia Pan Beneyto wybrał się do parku. Gdy przechadzał się pośród drzew nagle usłyszał głos. Rozejrzał się i nie zauważył nikogo. Głos jednak roznosił się dalej. Pan Beneyto wsłuchał się uważnie w dźwięki i zrozumiał, że mówi do niego opadły liść klonu.

- Czemu mnie wołasz? - zapytał.

- Czy może mnie Pan trochę ponosić po parku?

- W jakim celu?

- My liście, gdy opadniemy na ziemię, po jakimś czasie stajemy się jej częścią. Później z wilgocią jesteśmy zasysane przez drzewa i znów stajemy się liśćmi.

- Taka wasza rola - odparł Pan Beneyto.

- Tak, wiem i nie mam nic przeciwko temu. Ale ... ja już od wielu, wielu lat wciąż jestem liściem klonu. Gdyby pokazał mi Pan inne drzewa, to może wybrałbym któreś i został liściem na innym drzewie.

- Ale dlaczego? - zdziwił się Pan Beneyto.

- Żeby się rozwijać. Myśli Pan, że ciągle być liściem klonu, to moja jedyna ambicja? Na tym mam zakończyć swoją drogę?

Pan Beneyto nic nie odrzekł tylko pochylił się, wziął liść do ręki i rozpoczął wraz z nim obchód parkowych drzew. Po długiej wędrówce liść odezwał się:

- To tu! Tutaj chcę! Tu niech mnie Pan położy! Pośród tych liści - dodał już spokojniej.

- Chcesz być liściem dębu?

- Tak! To łagodny liść pięknego drzewa.

Pan Beneyto położył liść klonu pod starym dębem. I wiedział, że to było dobre.