Pamiętniki Wampirów. Księga 4: Północ - L.J. Smith

-
Proszę czekać

Annie, zaklinaczce zwierząt.

Prawdziwej księżniczce Jessalyn i Louise Beaudry

w podzięce za pomoc w tłumaczeniu z francuskiego

Rozdział 1

Drogi pamiętniku,

jestem tak przerażona, że z trudem trzymam długopis. Staram się pisać drukowanymi literami, bo tak mi łatwiej.

Czego się boję, pytasz? Jeśli odpowiem: Damona, nie uwierzysz. Nikt nie uwierzyłby, gdyby zobaczył nas jeszcze parę dni temu. Musisz jednak poznać kilka faktów.

Czy wiesz, co to znaczy wolnoamerykanka?

To znaczy, że wszystkie chwyty są dozwolone i wszystko może się zdarzyć. W takich sytuacjach nawet bukmacherzy, którzy już przyjęli zakłady, zwracają ludziom pieniądze. Dzieje się tak wtedy, gdy w grze pojawia się nieprzewidywalny czynnik. Nie wiadomo nawet, jakie powinny być stawki.

Znalazłam się właśnie w takiej sytuacji. Właśnie dlatego serce podeszło mi do gardła, a w głowie, w uszach i w koniuszkach palców czuję pulsujący strach.

Wszystko może się zdarzyć.

Pewnie zauważyłeś, że ręka mi drży. A jeśli zadrży mi także w czasie wizyty u Damona? Jeśli on się zirytuje? A jeśli upuszczę tacę? Wtedy wszystko, wszystko może się zdarzyć.

Chyba źle to wyjaśniam. Powinnam zacząć od tego, że z Mrocznych Wymiarów wróciliśmy w komplecie: Damon, Meredith, Bonnie i ja. Jesteśmy z powrotem w domu. Przywieźliśmy ze sobą gwiezdną kulę i... Stefano.

Stefano zwabili do Mrocznych Wymiarów Shinichi i Misao, rodzeństwo kitsune, czyli złe lisie demony. Powiedzieli mu, że tam przestanie być wampirem, że zdoła wrócić do ludzkiej postaci.

Kłamali.

Uwięzili go w cuchnącej, zimnej, ciemnej celi, bez jedzenia... omal nie zagłodzili na śmierć.

Jednak Damon, który zachowywał się wtedy zupełnie inaczej, zgodził się iść na ratunek Stefano. Och, nie potrafię opisać Mrocznych Wymiarów. Najważniejsze, że w końcu odnaleźliśmy Stefano, a także podwójny lisi klucz, z pomocą którego go uwolniliśmy. Ze Stefano zrobił się szkielet. Biedny chłopak. Wynieśliśmy go z więzienia razem z posłaniem, które Matt później spalił, bo roiło się w nim od obrzydliwych robali. Zaraz po przybyciu Stefano wziął kąpiel i położyliśmy go do łóżka... a potem zaczęliśmy go karmić. Naszą krwią. Wszyscy zgodzili się pomóc, oprócz pani Flowers, która zajęła się opatrywaniem jego ran - kości niemal przebijały mu skórę.

Zagłodzili go! Mogłabym ich zabić własnymi rękami... albo z pomocą Skrzydeł, gdybym tylko wreszcie nauczyła się ich używać. Niestety, wciąż tego nie potrafię. Wiem, że istnieje zaklęcie przywołujące Skrzydła Zniszczenia, ale nie mam pojęcia, jak ono brzmi.

Z przyjemnością patrzyłam, jak Stefano, karmiony ludzką krwią, wraca do sił. (Przyznaję, że dokarmiałam go częściej niż Meredith, Matt i Bonnie, ale moja krew bardzo różni się od krwi innych ludzi - musiałabym być kretynką, by nie zauważyć, że jest o wiele bardziej odżywcza i dzięki temu Stefano szybko odzyskiwał siły).

I tak następnego dnia Stefano zdołał już zejść na dół i podziękować pani Flowers za okłady. My wszyscy - wszyscy ludzie - byliśmy zupełnie wyczerpani. Nawet nie myśleliśmy o tym, co się stało z bukietem, bo nie wiedzieliśmy, że ma jakieś szczególne moce. Dostaliśmy go tuż przed ucieczką z Mrocznych Wymiarów od pomocnego białego kitsune, który siedział w celi naprzeciwko Stefano i był niezwykle piękny! Nie wiedziałam, że kitsune są zdolne do czynienia dobra. Ten jednak dał Stefano kwiaty.

Tego ranka Damon wstał wcześnie. Oczywiście nie dokarmiał Stefano własną krwią, ale jestem pewna, że zrobiłby to, gdyby mógł. Wtedy jeszcze zachowywał się zupełnie inaczej.

I właśnie dlatego nie rozumiem, czemu teraz tak bardzo się go boję. Dlaczego przeraża mnie ktoś, kto mnie całował... wiele razy... i nazywał swoim skarbem, kochaniem, księżniczką? Kto śmiał się razem ze mną, a w jego oczach tańczyły chochliki? Kto obejmował mnie, gdy czułam lęk, i mówił, że nie mam się czego bać, dopóki on jest przy mnie? Ktoś, na kogo wystarczyło spojrzeć, by wiedzieć, co myśli? Ktoś, kto mnie chronił, bez względu na to, ile go to kosztowało - i to chronił przez długie miesiące?

Znam Damona. Wiem, że ma wady, ale wiem też, jaki jest naprawdę. Większość ludzi myli się co do niego. Nie jest wcale zimny, arogancki ani okrutny. To tylko fasada, pod którą ukrywa swoją prawdziwą twarz - tak jak chowa się ciało pod ubraniem.

Problem w tym, że nie jestem pewna, czy on zdaje sobie z tego sprawę - z tego, że wcale nie jest zimny i okrutny. W tej chwili wszystko mu się pomieszało. Może się zmienić, może nawet naprawdę stanie się potworem - po prostu dlatego, że kompletnie się pogubił.

Usiłuję powiedzieć, że tego ranka tylko Damon naprawdę wstał i oprzytomniał. Tylko on zobaczył bukiet. A jedną z jego cech niewątpliwie jest ciekawość.

Dlatego odwinął wszystkie magiczne opakowania i wypatrzył w samym środku jedną, zupełnie czarną różę. Damon od lat poszukiwał czarnej róży - chyba chciał po prostu coś takiego zobaczyć. Kiedy jednak zobaczył tę, odruchowo ją powąchał i... bum! Róża wyparowała!

W tej samej chwili Damon poczuł zawroty głowy, stracił węch, a reszta zmysłów błyskawicznie mu się przytępiła. Właśnie wtedy Sage - o rany, nawet nie wspomniałam o Sage'u, to wspaniały, olśniewająco przystojny brunet, wampir, który był wiernym przyjacielem nas wszystkich - podpowiedział Damonowi, żeby nabrał powietrza, przytrzymał na chwilę w klatce piersiowej i zassał je do płuc.

Tak właśnie oddychają ludzie.

Nie wiem, jak długo zajęło Damonowi uświadomienie sobie, że stał się człowiekiem i że to nie żart, i że nikt nic na to nie poradzi. Czarna róża była przeznaczona dla Stefano, miała spełnić jego marzenie o tym, by znowu być człowiekiem. Jednak to Damon ją wykorzystał i przejął na siebie czar...

Wtedy właśnie zobaczyłam, że patrzy na mnie innym wzrokiem: wrzucił mnie do jednej przegródki z resztą mojego gatunku - gatunku, którym pogardza i którego nienawidzi.

Od tamtej pory nie śmiałam nawet spojrzeć mu w oczy. Wiem, że jeszcze kilka dni temu mnie kochał i nie zdawałam sobie sprawy, że ta miłość może przemienić się... w to, co czuje teraz sam do siebie.

Pewnie sądzicie, że Damon nie powinien mieć większego problemu z tym, by znowu stać się wampirem. Jednak on chciałby odzyskać dawną moc, teraz nie ma nikogo takiego, kto zgodziłby się użyczyć mu swojej krwi. Nawet Sage zniknął nam z oczu, zanim Damon zdążył go o to poprosić. W tej sytuacji Damon utknął w ludzkiej postaci do czasu, gdy jakiś potężny, silny i sławny wampir zechce podjąć się trudu przemienienia go na nowo.

Czuję strach także wtedy, gdy patrzę w oczy Stefano, te szmaragdowozielone oczy, od których bije ciepło zaufania i wdzięczności. Boję się, że znów go stracę. Boję się także... że Stefano dowie się, co zaczęłam czuć do Damona. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, ile on dla mnie teraz znaczy. I nie mogę... powstrzymać tych uczuć... nawet jeśli on mnie teraz znienawidził.

I tak, niech to szlag, właśnie się rozpłakałam! Za chwilę muszę zanieść mu kolację. Pewnie umiera z głodu, ale kiedy Matt zaniósł mu jedzenie, Damon cisnął w niego tacą.

Och, Boże, błagam spraw, by Damon nie czuł do mnie nienawiści!

Wiem, że zachowuję się teraz bardzo egoistycznie - piszę wciąż tylko o tym, co dzieje się między Damonem a mną. Tymczasem sprawy w Fell's Church mają się gorzej niż kiedykolwiek. Każdego dnia kolejne dzieci zostają opętane, a rodzice coraz bardziej się ich boją - i mają tego dość. Nie chcę nawet myśleć o tym, co się dzieje. Jeśli nic się nie zmieni, wkrótce Fell's Church zostanie zniszczone tak jak poprzednie miasto, w którym zagościli Shinichi i Misao.

Shinichi... wygłosił sporo przepowiedni na temat naszej grupy, mówił coś o wielkich tajemnicach, których nie ujawniamy... prawdę mówiąc, nie jestem pewna, czy chcę poznać te tajemnice.

Pod pewnymi względami nam się poszczęściło. Pomaga nam rodzina Saitou. Pamiętasz Isobel Saitou, która tak strasznie się poraniła, gdy została opętana? Odkąd wyzdrowiała, zaczęła nam pomagać, podobnie jak jej matka, pani Saitou, i jej babcia, Obaasan. Dają nam amulety - wypisane na samoprzylepnych kartkach zaklęcia odstraszające zło. Jesteśmy im bardzo wdzięczni. Może pewnego dnia uda nam się im wszystkim odwdzięczyć.

Elena Gilbert niechętnie odłożyła długopis. Gdy zamknie pamiętnik, nie będzie mogła dłużej odwlekać zmierzenia się z tym, o czym pisała.

Jakoś zdołała się zmusić do zejścia na dół. Wzięła tacę z kolacją od pani Flowers, która uśmiechnęła się, by dodać jej odwagi.

Gdy szła do przybudówki, zauważyła, że trzęsą się jej ręce, naczynia na tacy brzęczały. Ponieważ nie było przejścia do przybudówki z pensjonatu, każdy, kto chciał widzieć się z Damonem, musiał wyjść frontowymi drzwiami i przejść przez ogród. Przybudówkę nazywaliśmy jaskinią Damona.

Przechodząc przez warzywniak, Elena zerknęła w stronę zagonka arcydzięglu - tam była droga do przesyconej mocą Bramy. To w arcydzięglu wylądowali, gdy wrócili z Mrocznych Wymiarów.

Nie od razu podeszła do drzwi przybudówki. Wciąż drżała, a zdawała sobie sprawę, że Damon nie powinien widzieć jej zdenerwowania.

Po prostu wyluzuj, powiedziała sobie. Pomyśl o Stefano.

Stefano był bardzo rozczarowany, kiedy okazało się, że po róży nie został nawet ślad, ale wziął się w garść. Delikatnie dotknął policzka Eleny i powiedział, że przebywanie w jej obecności sprawia mu radość. Przez całe życie najbardziej pragnął po prostu być przy niej i chociaż cieszył się z odzyskania wolności, to Elena była najważniejsza. Słysząc to, dziewczyna rozpłakała się ze wzruszenia.

Jednak z drugiej strony, cały czas wiedziała, że Damon nie pogodzi się ze swoim losem. Był gotów zaryzykować wszystko, żeby znów być wampirem.

To Matt zaproponował, żeby użyć gwiezdnej kuli. Początkowo nic nie rozumiał z tej historii z różą i gwiezdnymi kulami, ale wyjaśnili mu, że kula najprawdopodobniej należała do Misao i zawierała większość jej Mocy. Z każdym życiem, które kitsune wchłaniała, kula nabierała większego blasku. Czarna róża zapewne została stworzona przy użyciu płynu pochodzącego z podobnej kuli - nikt jednak nie wiedział, ile go użyto ani czy nie wymieszano go z jakimiś innymi składnikami. Matt zmarszczył brwi i powiedział, że skoro róża potrafi przemienić wampira w człowieka, to może gwiezdna kula może przemienić człowieka w wampira?

Nie tylko Elena zauważyła, że Damon powoli unosi głowę i patrzy na gwiezdną kulę pełną Mocy. W jego oczach pojawił się błysk. Elena niemal słyszała myśli Damona. Matt mógł się całkowicie mylić... Ale było takie miejsce, gdzie można było znaleźć potężne wampiry - Mroczne Wymiary. Przejście do Mrocznych Wymiarów znajdowało się w ogrodzie pani Flowers... tyle że było zamknięte z braku Mocy.

W przeciwieństwie do Stefano - Damon nie miałby żadnych skrupułów, by zaryzykować wykorzystanie całego płynu z kuli, a oznaczałoby to śmierć Misao. W końcu to ona była jedną z dwojga kitsune, którzy porzucili Stefano w więzieniu, gdzie tyle wycierpiał.

Wszystko może się zdarzyć.

No dobrze, masz prawo się bać. Ale teraz musisz się wziąć w garść, powiedziała sobie twardo Elena. Damon przebywał w przybudówce od prawie pięćdziesięciu godzin i nikt nie wiedział, co planował, żeby zdobyć kulę. Ktoś jednak musiał skłonić go do jedzenia, a tym ktosiem, spójrzmy prawdzie w oczy, była Elena.

Dziewczyna stała pod drzwiami już tak długo, że zdrętwiały jej kolana. Odetchnęła głęboko, po czym zapukała.

Nie usłyszała odpowiedzi. Wewnątrz nie zapaliło się światło. Damon był człowiekiem, a na zewnątrz zrobiło się już całkiem ciemno.

- Damon? - Elena chciała krzyknąć, ale udało jej się tylko wydać z siebie szept.

Cisza. Ciemność.

Elena przełknęła ślinę. Przecież musiał być w środku.

Zapukała głośniej. Nic. W końcu przekręciła gałkę. Ku jej przerażeniu drzwi nie były zamknięte na klucz i otworzyły się bez trudu. Wewnątrz Elena zobaczyła tylko mrok, jak gdyby zajrzała do jamy.

Włoski na karku stanęły jej dęba.

- Damonie, wchodzę - wyszeptała niemal bezgłośnie, jak gdyby usiłowała sama się przekonać, że w środku i tak nikogo nie ma. - Zobaczysz mnie w świetle lampki z ganku. Ja nic nie widzę, więc masz nade mną przewagę. Niosę tacę z gorącą kawą, ciasteczkami i befsztykiem tatarskim bez żadnych przypraw. Powinieneś czuć zapach kawy.

To było dziwne. Elena wyczuwała, że nikt przed nią nie stoi. No dobra, pomyślała. Kroczek po kroczku. Pierwszy. Drugi. Trzeci... Muszę już być prawie na środku pomieszczenia, ale wciąż nic nie widzę. Czwarty...

Czyjeś silne ramię zacisnęło się jak żelazna obręcz wokół jej talii. Poczuła nóż na gardle.

Na moment ciemność rozświetliła się i Elena zobaczyła szarą sieć. Potem zapadł nieprzenikniony mrok.