Pamięć się budzi. Wiersze wybrane - Marek Skwarnicki

Kup ebooka

39.99 zł
35.99 zł (16,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Drzwi

Szpitalna sala

na oczach gaza

w pamięci wata

zamknięte drzwi

po co to

jeżeli głos wraca blady jak ściana

po co to

jeżeli w oknach ciemne plecy świata

siostro

podaj mi krople na łzy

pootwieraj drzwi

niech wreszcie zrozumiem

jak bardzo mną pogardza

to co jest nieruchome i obiektywne

niech wreszcie osądzę

ile jest warte

trzymane w dłoniach

echo

biały motyl pustych pokoi

Pierwsze drzwi zatrzaśnięte

za drzwiami pierwszymi

rój zabawnych postaci ciągle czemuś się dziwi

prowadzi przytłumione na sali rozmowy

kołysze w sztywnych rękach

poodkręcane głowy

stada krzeseł bat smaga

słów obdartych ze skóry

na ogromnym arrasie przypiętym do sali

rozdziobują moją młodość

monstrualne kury

W drugich drzwiach

strach

zapalił się denaturat nocy

ludzie

pochodnie biegnące ulicami

usta zarosłe dymem

naśladują mowę

siostro

była wojna

i zabawki zostały spalone

I co z tego że będę teraz pisał listy do nieba

i siedem dni w tygodniu odwiedzał cztery ściany

i co z tego

te cztery sylaby

powtarzam bezradnie latami

w nich jest biała zapowiedź rozpaczy

co jak mgła wypełza z niczego

i na dno niczyje opada

biała mdła mgła

dławiąca zagłada

rzuć

rzuć mi zgrzebny worek

popłynę do Ciebie powietrzem

rzuć worek

zgrzebny dywan

popłynę do Ciebie powietrzem

popłynę do Ciebie powietrzem

tylko zabierz zabierz mnie stąd

szpitalna sala na oczach gaza w pamięci wata

którędy szlachetne muzy

wyjść z zamkniętego świata

Apokryf

Idzie pustynią osiołek

stuku puku stuk puk

rozdmuchuje brat wiatr

ślady włochatych nóg

świat pomarańczowy i obcy

słońce spaliło niebo

piach ziemi odebrał wodę

szakalami noc szczeka

dzień wydm piaszczystych gna trzodę

idzie pustynią osiołek

stuku puku stuk puk

rozdmuchuje brat wiatr

ślady włochatych nóg

kto to boi się dzieci

Herod dzieci się boi

kto wiezie różowe dziecko

osiołek i ich dwoje

a potem historia wojen

herezji i handlu

floty z policzkiem żagli

opuchłym od ciepłych wiatrów

biurowce z papierem w gardłach

szosy zalane asfaltem

będzie innych troje

uciekać niklowym autem

ogień osmali miasta

dym zwęgli żółte pszenice

wyrzynać będą się ludzie

powstawać ginąć stolice

stuku puku stuk puk

milion poetów ułoży

zmysłowe do dam sonety

przeminą fryzury bale

forysie rewolucje karety

falami urodzin i śmierci

powracać będzie pytanie

dlaczego tutaj jesteśmy

i co z nami potem się stanie

rozdmuchuje brat wiatr

ślady włochatych nóg

w mojej ziemskiej ojczyźnie

Szekspira Danta Ronsarda

usycha monstrualna figa

przekwita szara pogarda

i pod plakatem płaczu

nad butelczyną wina

całują się młodzi ludzie

od nowa się wszystko zaczyna

idzie pustynią osiołek

stuku puku stuk puk

rozdmuchuje brat czas

ślady włochatych nóg