Pamiątka z wakacji 4: Karina seria erotyczna - K.O. Thomas

Kup ebooka

3.99 zł
3.19 zł (0,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

To nie tak, że lubiła zdradzać męża. Właściwie czy można mówić o zdradzie, jeśli druga połówka o niej wie, a czasem nawet sama do tego zachęca?

Karina obrączkę nosiła od dziesięciu lat i nigdy się z nią nie rozstawała. Nawet wtedy, gdy w prezencie na siódmą, podobno szczęśliwą, rocznicę ślubu dostała w prezencie od Marka bilet na sekswczasy na Ibizie.

- Tydzień wyuzdania seksualnego - powiedział mąż i ucałował ją prosto w usta. - Będziesz zadowolona.

Już wtedy praktykowali życie w otwartym związku, bez pytań i porównań, ale nadal szanując się jak w pierwszych miesiącach po ślubie.

Początkowo Karina była zaskoczona propozycją Marka, by spróbować czegoś nowego i spotkać się z inną parą, ale nie powiedziała "nie". Od czasu do czasu chodziły jej po głowie brudne myśli, zwłaszcza że przed mężem miała w łóżku tylko jednego partnera, do tego całkowicie nieporadnego i wstydliwego. A ona chciała przeżyć coś nowego i niezapomnianego.

Początkowo myślała, że na pojedynczym epizodzie się skończy. Będzie fajnie, na koniec wypiją wspólnie lampkę szampana, a potem rozjadą się w swoją stronę. I od czasu do czasu powspominają o tym, co zaszło w domku na Mazurach.

- Co byś powiedziała, żebyśmy to powtórzyli? - zapytał Marek następnego dnia podczas śniadania. Siedzieli na tarasie, a nad łąką unosiła się mleczna mgła przesłaniająca świat.

- To znaczy? - Karina upiła łyk kawy, zyskując chwilę na przemyślenie propozycji.

- To znaczy, żeby jeszcze raz przyjechała jakaś miła parka... Przecież byłaś zadowolona, widziałem... - Marek włożył palec wskazujący do ust, przez co Karina od razu przypomniała sobie ekscesy poprzedniego wieczora. Uderzyła ją fala gorąca. Jeszcze czuła na swoim ciele zapach tamtych ludzi: blondynki o imieniu Justyna i jej faceta, napakowanego i krótko ostrzyżonego byka, który przedstawił się jako Zyga, a potem wiele już nie mówił.

- Nie przeczę - zaczęła spokojnie. - Ale chyba powinniśmy to przemyśleć.

- Już o tym rozmawialiśmy. - Głos Marka był spokojny i łagodny. - Skoro każdemu z nas się podobało, to po co się ograniczać?

- To nie o to chodzi, czy mi się podobało, czy nie.

- No to o co?

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.