Paardeberg 1900 - Tomasz Greniuch

Kup ebooka

35.90 zł
29.80 zł (28,94 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Pewien gość w jed­nym z laage­rów (obo­zów) w Natalu powie­dział kie­dyś o bur­skim miesz­cza­ni­nie: "żoł­nierz". Bur z dziel­nicy Wak­ker­stroom prze­rwał mu i powie­dział, że nie ma bur­skich żoł­nierzy. "Jeśli chcesz, aby­śmy zro­zu­mieli, o kim mówisz -?kon­ty­nu­ował -?musisz nazy­wać nas miesz­cza­nami1 lub far­me­rami. Tylko Anglicy mają żoł­nie­rzy"2.

Ten krótki dia­log naj­peł­niej uka­zuje prze­ciw­nika, z któ­rym impe­rium bry­tyj­skie zmie­rzyło się w naj­krwaw­szej woj­nie na kon­ty­nen­cie afry­kań­skim. Wojna anglo-bur­ska z lat 1899-1902 nazy­wana rów­nież drugą wojną bur­ską3 była kon­flik­tem, który zde­cy­do­wał o losach naj­bo­gat­szego regionu kon­ty­nentu -?Afryki Połu­dnio­wej.

Stro­nami kon­fliktu była Wielka Bry­ta­nia i jej domi­nia: Austra­lia, Kanada i Nowa Zelan­dia, oraz repu­bliki bur­skie: Repu­blika Połu­dnio­wej Afryki (Zuid-Afri­ka­an­sche Repu­bliek, ZAR) -?potocz­nie Trans­wal (Trans­vaal), oraz Wolne Pań­stwo Ora­nia (Oranje-Vry­staat). Bur­ge­rzy byli wspie­rani przez rebe­lian­tów z Kolo­nii Przy­ląd­ko­wej (Cape Colony)i cudzo­ziem­skich ochot­ni­ków, głów­nie z Holan­dii, Bel­gii, Fran­cji, Nie­miec, Irlan­dii, Włoch, ze Szwe­cji i z Rosji.

Wojna toczyła się na roz­le­głym połu­dnio­wo­afry­kań­skim pła­sko­wyżu (veld) i obrze­żach kotliny Kala­hari. Region cha­rak­te­ry­zo­wał się tra­wia­stymi rów­ni­nami i suchymi pół­pu­sty­niami z izo­lo­wa­nymi pasmami wzgórz z pła­skimi szczy­tami zazwy­czaj pozba­wio­nymi roślin­no­ści (kopje). Dzia­ła­nia zbrojne roz­po­częli Buro­wie. Ude­rzyli na trzech kie­run­kach -?na wscho­dzie, ata­ku­jąc kolo­nię Natal, na pół­nocy, wcho­dząc do Kolo­nii Przy­ląd­ko­wej, oraz na zacho­dzie, doko­nu­jąc inwa­zji na pogra­ni­cze Pro­tek­to­ratu Beczu­ana­ladu i Gri­qu­alandu Zachod­niego. Na żad­nym z tych kie­run­ków nie osią­gnęli zde­cy­do­wa­nego powo­dze­nia. W Natalu nie zdo­byli głów­nego mia­sta z bry­tyj­skim gar­ni­zo­nem w Lady­smith, na połu­dniu nie zablo­ko­wali węzło­wych sta­cji kole­jo­wych, nato­miast na zacho­dzie nie zajęli poten­cjal­nych baz bry­tyj­skiego oporu w Mafe­king i Kim­ber­ley.

Wbrew stra­te­gii agre­so­rów Buro­wie nie dążyli do poko­na­nia wroga. W zamy­śle głów­no­do­wo­dzą­cych inwa­zja miała ogra­ni­czony zasięg, a jej celem było zaję­cie dogod­niej­szych pozy­cji do obrony przed Bry­tyj­czy­kami. Pla­no­wano oprzeć się na natu­ral­nych barie­rach -?rze­kach. W Natalu Buro­wie oko­pali się wzdłuż Tugeli, nato­miast na fron­cie zachod­nim zajęli linię brze­gową Mod­der i Riet. W obu przy­pad­kach agre­so­rzy stali się obroń­cami prze­praw i bro­dów (drift) przed armią bry­tyj­ską zmie­rza­jącą ze wszyst­kich stron impe­rium do Afryki Połu­dnio­wej.

Burom bra­ko­wało pod­sta­wo­wego doświad­cze­nia mili­tar­nego. W ich izo­lo­wa­nym świe­cie jedy­nym prze­ciw­ni­kiem były ple­miona Bantu, a walki z nimi ukształ­to­wały sys­tem mili­tarny, któ­rego pod­stawą były pospo­lite rusze­nie i doświad­cze­nie tubyl­ców. Zgod­nie z nie­pi­saną dok­tryną prze­trwa­nia bur­ska ini­cja­tywa pierw­szego mie­siąca wojny miała zatem na celu zabez­pie­cze­nie wła­snej egzy­sten­cji. W końcu była to inwa­zja "miesz­czan" i "far­me­rów".

Wielka Bry­ta­nia dys­po­no­wała armią zawo­dową o ugrun­to­wa­nej pozy­cji nie­mal na wszyst­kich kon­ty­nen­tach i była zde­ter­mi­no­wana, by poko­nać wroga oraz przy­wró­cić rów­no­wagę w regio­nie, co ozna­czało znie­sie­nie nie­pod­le­gło­ści obu repu­blik. Bry­tyj­scy dowódcy zigno­ro­wali prze­ciw­nika -?ceną były tzw. czarny tydzień4 i sta­gna­cja na fron­tach na ponad dwa mie­siące. Ten czas wyko­rzy­stali Bry­tyj­czycy, nato­miast Buro­wie bez­czyn­nie obser­wo­wali przy­go­to­wa­nia prze­ciw­nika do ofen­sywy. Bry­tyj­skie ude­rze­nie oka­zało się sku­teczne, dopro­wa­dza­jąc w 134. dniu wojny do punktu zwrot­nego tego kon­fliktu -?bitwy pod Paar­de­ber­giem.

Bry­tyj­scy dowódcy i publi­cy­ści nieco na wyrost nazwali star­cie pod Paar­de­ber­giem Seda­nem Cronjégo, czy­niąc porów­na­nie do prze­ło­mo­wej bata­lii wojny fran­cu­sko-pru­skiej z 1870 roku, w wyniku któ­rej cesarz Fran­cu­zów Napo­leon III dostał się do pru­skiej nie­woli, a Dru­gie Cesar­stwo Fran­cu­skie prze­stało ist­nieć. Bry­tyj­ski dyplo­mata Edgar Vin­cent D'Aber­don zali­czył bitwę pod Seda­nem do jed­nej z 18 bitew decy­du­ją­cych o losach świata. Ponie­waż Paar­de­berg leży na pery­fe­riach świata, bata­lia zde­cy­do­wała "jedy­nie" o losach Afryki Połu­dnio­wej. I choć głów­no­do­wo­dzący w tej bitwie Pie­ter Arnol­dus "Piet" Cronjé nie był Napo­leonem III, to schwy­ta­nie przez Bry­tyj­czy­ków przed­sta­wi­ciela wodza naczel­nego na fron­cie zachod­nim i ponad 4 tys. bur­ge­rów dopro­wa­dziło do upadku morale w bur­skich sze­re­gach i maso­wego poczu­cia, że ich sprawa została prze­grana.

Uczu­cia towa­rzy­szące Burom po bitwie dobit­nie okre­ślił gen. Chri­stiaan Rudolf de Wet: "Nie pomy­ślał [Cronjé], że bur­ge­rzy powie­dzą sobie, iż daremną jest rze­czą prze­dłu­żać opór, jeżeli on, Cronjé, naj­sław­niej­szy i naj­męż­niej­szy z pomię­dzy nas, pozwo­lił się wziąć do nie­woli. Może być, że Bóg, kie­ru­jący losami wszyst­kich naro­dów, posta­no­wił, aże­by­śmy w Paar­de­bergu wychy­lili do dna kie­lich gory­czy"5. Co prawda ostat­nia bitwa regu­lar­nej fazy wojny została sto­czona 27 sierp­nia 1900 roku na wzgó­rzach Ber­gen­dal, a sam kon­flikt zakoń­czył się dopiero 31 maja 1902 roku, ale bur­ski opór został zła­many wła­śnie pod Paar­de­ber­giem. Wojna na połu­dniu Afryki była pierw­szym kon­fliktem medial­nym. Kore­spon­denci na bie­żąco rela­cjo­no­wali prze­bieg dzia­łań zbroj­nych, a ich donie­sie­nia za sprawą tele­grafu nie­mal natych­miast poja­wiały się w gaze­tach całego świata. Prasa przy­jęła opo­wieść o walce bur­skiego Dawida z bry­tyj­skim Golia­tem, przy­czy­nia­jąc się od wzro­stu nastro­jów probur­skich w euro­pej­skich spo­łe­czeń­stwach. Do Afryki Połu­dnio­wej ścią­gali ochot­nicy chcący czyn­nie zama­ni­fe­sto­wać swoje popar­cie dla sprawy bur­skiej. Nie­wąt­pli­wie naj­słyn­niej­szym kon­do­tie­rem był Fran­cuz, płk Geo­rge Henri hra­bia de Vil­le­bois-Mareuil. Odgry­wał także rolę kore­spon­denta wojen­nego; jako spe­cjalny wysłan­nik pary­skiego "La Liberté" pisał o Burach: "Do Europy należy zro­zu­mie­nie, że pozwo­le­nie na ode­rwa­nie tej umie­ra­ją­cej gałęzi od jej sta­rego i już zubo­ża­łego pnia ozna­cza­łyby wyrze­cze­nie się wła­snego rodo­wodu i peł­niej­szy hołd pod­dań­stwa dla Anglii nie­po­praw­nej w swo­ich pre­ten­sjach"6.

* * *

Pra­gnę podzię­ko­wać rodzi­nie, zwłasz­cza sio­strom, które w obli­czu zła zacho­wały się dziel­nie.

Podzię­ko­wa­nia kie­ruję do Tinusa Le Rouxa, autora książki The Boer War in colour za zgodę na opu­bli­ko­wa­nie kolo­ro­wych zdjęć.

Rozdział I. Zachodnie pogranicze

TERYTORIA SPORNE

Teatr dzia­łań nad­cho­dzą­cej wojny od połu­dnia wyzna­czały: rzeka Oranje z Orange River Sta­tion, a na pół­nocy Molopo i mia­sto Mafe­king. Na zachód od bur­skich gra­nic roz­cią­gał się śród­lą­dowy suchy region kotliny Kala­hari, w 1899 roku obej­mu­jący dwie pro­win­cje Kolo­nii Przy­ląd­ko­wej: Beczu­ana­land Bry­tyj­ski i Gri­qu­aland Zachodni. Obie pro­win­cje zaj­mo­wały obszar bli­sko 180 tys. km kw. i były zamiesz­kane przez ponad 120 tys. ludzi. Nowo­żytna histo­ria regionu była dość burz­liwa i miała ści­sły zwią­zek z eks­pan­sją lud­no­ści bur­skiej na te tereny, co stało się zarze­wiem kon­fliktu z Wielką Bry­ta­nią.

Zanim Buro­wie poja­wili się na spa­lo­nych słoń­cem rów­ni­nach Kala­hari, pierw­szymi Euro­pej­czy­kami, któ­rzy tam dotarli, byli szkoccy misjo­na­rze z Lon­dyń­skiego Towa­rzy­stwa Misyj­nego. Jeden z nich, Robert Mof­fat, w 1821 roku zało­żył w Kuru­ma­nie sta­cję misyjną. Oko­licę pora­stał bowiem nie­zwy­kły na jało­wej rów­ni­nie pas buj­nej zie­leni nazy­wany oazą Kala­hari, który powstał dzięki natu­ral­nemu zbior­ni­kowi wod­nemu znaj­du­ją­cemu się wła­śnie w Kuru­ma­nie.

Mof­fat miesz­kał w Kuru­ma­nie do 1870 roku, roz­bu­do­wu­jąc sta­cję misyjną. W 1841 roku dotarł tam przy­szły słynny podróż­nik David Living­stone. Obaj misjo­na­rze zaprzy­jaź­nili się i wkrótce Living­stone poślu­bił córkę Mof­fata, Mary. W 1847 roku na tere­nach nale­żą­cych do władcy ple­mie­nia Tswana Sachele I zało­żył on misję Kolo­bengu (w pobliżu dzi­siej­szej sto­licy Bot­swany Gabo­rone). Living­stone zaprzy­jaź­nił się z Sachele I i nawró­cił go na chrze­ści­jań­stwo, ale jego dzia­łal­ność misyjna wśród ple­mie­nia Tswana sąsia­du­ją­cego z Trans­wa­lem dopro­wa­dziła do wza­jem­nych napięć.

Living­stone pięt­no­wał nie­wol­nic­two i otwar­cie sprze­ci­wiał się złemu trak­to­wa­niu kra­jow­ców przez Burów. Z kolei oby­wa­tele Trans­walu oskar­żali misjo­na­rzy o bun­to­wa­nie lokal­nych ple­mion. W 1852 roku z tery­to­rium ZAR pod opiekę Sachele I zbiegł lokalny wódź Moze­liela, rze­komo trak­to­wany przez Burów jak nie­wol­nik. W rze­czy­wi­sto­ści został posą­dzony o liczne mor­der­stwa popeł­nione w Trans­walu. W ślad za ucie­ki­nie­rem ruszyło bur­skie com­mando pod dowódz­twem kmdt. Scholtza. Gdy Buro­wie zażą­dali wyda­nia zbiega, Sachele miał im z sar­ka­zmem odpo­wie­dzieć: "Jeżeli chce­cie mieć Moze­liela, musi­cie go wyjąć z mego żołądka"7.

Na tę hardą odpo­wiedź z pew­no­ścią miał wpływ fakt, że wódz zgro­ma­dził prze­ciwko Burom kilka ple­mion, wysta­wia­jąc bli­sko 3 tys. wojow­ni­ków; dodat­kowo Living­stone dostar­czył tubyl­com broń palną i proch. Buro­wie, dys­po­nu­jąc tysią­cem strzel­ców, ude­rzyli na wojow­ni­ków Sache­lego ufor­ty­fi­ko­wa­nych na wzgó­rzach Dimawe i poko­nali ich w zacię­tej bitwie. W star­ciu brał udział przy­szły pre­zy­dent Trans­walu Pau­lus Kru­ger jako veld­kor­net. Następ­nie Buro­wie naje­chali misję Living­stone'a, szu­ka­jąc dowo­dów na jego zaan­ga­żo­wa­nie w woj­nie po stro­nie tubyl­ców. Kru­ger tak to zre­la­cjo­no­wał: "Puł­kow­nik Scholtz wysłał reko­ne­sans do miesz­ka­ją­cego w pobliżu misjo­na­rza angiel­skiego Living­stone'a. Then­nis Pre­to­rius zna­lazł tam wszyst­kie narzę­dzia pusz­kar­skie i dosyć dużo mate­ria­łów wojen­nych, oczy­wi­ście prze­zna­czo­nych dla Kafrów; było to for­malne pogwał­ce­nie trak­tatu z Zan­dri­ve­rze"8.Kru­ger miał na myśli kon­wen­cję rzeki Zand pod­pi­saną 17 stycz­nia 1852 roku przez przed­sta­wi­cieli Wiel­kiej Bry­ta­nii i Burów. Na mocy trak­tatu Lon­dyn for­mal­nie uznał nie­za­leż­ność Burów na pół­noc od rzeki Vaal -?był to począ­tek nie­pod­le­gło­ści ZAR. Punkt 4 trak­tatu gło­sił: "Amu­ni­cja i broń prze­kra­cza­jąca gra­nicę od połu­dnia rzeki Vaal będą wyma­gały zaświad­cze­nia od bry­tyj­skiego sędziego oraz zapew­nie­nia, że ani Bry­tyj­czycy, ani lud­ność nowego kraju nie będą dostar­czać tubyl­com broni ani amu­ni­cji"9.

Living­stone nie poniósł jed­nak żad­nych kon­se­kwen­cji, a następ­nym roku Sachele I prze­pro­wa­dził kilka odwe­to­wych wypraw wojen­nych na tery­to­rium Trans­walu z uży­ciem broni pal­nej, plą­dru­jąc kilka farm i zabi­ja­jąc ich wła­ści­cieli.

Do groź­niej­szej sytu­acji doszło na połu­dniu regionu w Gri­qu­alan­dzie Zachod­nim. W latach 1810-1820 w zakolu rzek Oranje i Ret na zachód od Wol­nego Pań­stwa Ora­nia osie­dlił się lud Gri­qua wywo­dzący się z mie­sza­nych mał­żeństw potom­ków Holen­drów z rdzen­nymi miesz­kań­cami Kraju Przy­ląd­ko­wego -?Khoi Khoi. Usta­no­wili oni swoją sto­licę w daw­nej misji Kla­ar­wa­ter, którą zmie­nili na Gri­quatown (afr. Grie­kwa­stad). Gri­qua, posłu­gu­jąc się języ­kiem afri­ka­ans i cie­sząc się wyż­szym sta­tu­sem spo­łecz­nym od rdzen­nej lud­no­ści, czę­sto byli wer­bo­wani do bur­skich com­mand. Poza tym ich styl życia nie róż­nił się za bar­dzo od tego, jaki pro­wa­dzili ich sąsie­dzi z Ora­nii. Gri­qualand, quasi-repu­blika na jało­wej wyży­nie, przez następne lata pozo­sta­wał poza orbitą zain­te­re­so­wań Wiel­kiej Bry­ta­nii ani bur­skich repu­blik.

Sytu­acja zmie­niła się, gdy w 1867 roku w rejo­nie obec­nego Kim­ber­ley odkryto bogate złoża dia­men­tów. Był to teren, przez który Gri­qua regu­lar­nie prze­miesz­czali się ze swo­imi sta­dami, ponadto prawa do czę­ści tych obsza­rów rościli sobie wodzo­wie Gri­qua oraz Wolne Pań­stwo. W 1870 roku ówcze­sny pre­zy­dent ZAR Mar­thi­nius Wessel Pre­to­rius ogło­sił pola dia­men­towe wła­sno­ścią Burów. Anek­sja Trans­walu nie została jed­nak uznana przez wodzów Gri­qua ani tym bar­dziej przez licz­nie przy­by­wa­ją­cych poszu­ki­wa­czy dia­men­tów, prze­waż­nie oby­wa­teli bry­tyj­skich, któ­rzy zawią­zali Sto­wa­rzy­sze­nie Wza­jem­nej Ochrony.

30 lipca 1870 roku w Klip­drift przy­wódca gór­ni­ków Staf­ford Par­ker pro­kla­mo­wał utwo­rze­nie Repu­bliki Poszu­ki­wa­czy Dia­men­tów. Osada stała się sto­licą samo­zwań­czej repu­bliki i została prze­mia­no­wana na Par­kertown na cześć swo­jego nowego pre­zy­denta. W grud­niu 1870 roku "repu­blikę kopa­czy" zamiesz­ki­wało już bli­sko 10 tys. bry­tyj­skich osad­ni­ków. Trans­wal bez­sku­tecz­nie pró­bo­wał na dro­dze nego­cja­cji odzy­skać anek­to­wane tery­to­rium. O media­cję popro­szono guber­na­tora Kolo­nii Przy­ląd­ko­wej sir Henry'ego Bar­kly'ego. Powo­łał on komi­sję, która po wysłu­cha­niu wszyst­kich zain­te­re­so­wa­nych stron przy­znała sporny teren wodzowi Gri­qua, Nicho­la­sowi Water­bo­erowi. Nie minął rok, gdy wódz Gri­qua zapro­po­no­wał odda­nie tery­to­rium pod zwierzch­nic­two Wiel­kiej Bry­ta­nii. Oferta została przy­jęta i 27 paź­dzier­nika 1871 roku tery­to­rium, do któ­rego prawa wciąż rościł sobie Trans­wal, zostało bry­tyj­ską kolo­nią Gri­qualand West (Gri­qualand Zachodni). Jed­no­cze­śnie Par­ker i jego "rząd" zło­żyli dymi­sję, a sto­lica "repu­bliki" Paker­town została prze­mia­no­wana na Bar­kly West na cześć guber­na­tora Kolo­nii Przy­ląd­ko­wej. Pobli­ska osada gór­ni­ków znana jako New Rush otrzy­mała nową nazwę -?Kim­ber­ley na cześć sekre­ta­rza stanu ds. kolo­nii Johna Wode­ho­use'a, 1. lorda Kim­ber­ley.

Buro­wie, rzecz jasna, poczuli się oszu­kani. Uwa­żali, że cały prze­bieg arbi­trażu był z góry ukar­to­wany przez Wielką Bry­ta­nię, któ­rej poli­tyka kolo­nialna sta­wała się coraz agre­syw­niej­sza. Ów arbi­traż wywo­łał szcze­gólne obu­rze­nie w Ora­nii -?do tego stop­nia, że tam­tej­szy par­la­ment nazy­wany volks­raad dys­ku­to­wał nad wypo­wie­dze­niem Wiel­kiej Bry­ta­nii wojny. Wygrał jed­nak zdrowy roz­są­dek. Osta­tecz­nie 1876 roku Wolne Pań­stwo otrzy­mało od Bry­tyj­czy­ków rekom­pen­satę za utratę regionu Kim­ber­ley w wyso­ko­ści 90 tys. fun­tów. To jed­nak nie satys­fak­cjo­no­wało władz Ora­nii, dosko­nale zda­ją­cych sobie sprawę, że dia­men­towe złoża Kim­ber­ley są warte dużo wię­cej. Mimo wszystko bry­tyj­ska rekom­pen­sata uchro­niła Wolne Pań­stwo przed ban­kruc­twem, a repu­blika osią­gnęła sta­bi­li­za­cję finan­sową, czego nie można było powie­dzieć o Trans­walu.

Wewnętrzne kło­poty ZAR spo­wo­do­wane m.in. bra­kiem docho­dów dopro­wa­dziły do anek­sji repu­bliki przez Wielką Bry­ta­nię. 12 kwiet­nia 1877 roku doko­nał tego guber­na­tor Natalu sir The­ophi­lus Shep­stone. Kon­se­kwen­cją była wojna Trans­walu z Wielką Bry­ta­nią w latach 1880-1881. Bur­skie zwy­cię­stwo pod Majubą 27 lutego 1881 roku przy­pie­czę­to­wało nie­pod­le­głość ZAR10.

Już w 1882 roku na zachod­nim pogra­ni­czu doszło do nie­po­ko­jów będą­cych zarze­wiem kolej­nego kon­fliktu z Wielką Bry­ta­nią i pierw­szym poważ­nym powo­dem do wybu­chu nad­cho­dzą­cej wojny. Region na pół­noc od Gri­qu­alandu wciąż pozo­sta­wał poza kon­trolą bia­łych, był to teren ple­mienny kon­ku­ru­ją­cych ze sobą ludów Korana i Tswana z rodziny Bantu. Aby uzy­skać prze­wagę w lokal­nych woj­nach, wodzo­wie nie­jed­no­krot­nie wer­bo­wali bur­skich najem­ni­ków z sąsied­niego Trans­walu. Bur­scy pogra­nicz­nicy chęt­nie wal­czyli w lokal­nych woj­nach ple­miennych w cha­rak­te­rze strzel­ców kon­nych w zamian za zie­mię i bydło. Z upły­wem czasu te prak­tyki się nasi­liły, a kon­se­kwen­cją był poważny kry­zys geo­po­li­tyczny pod­czas wojny toczo­nej przez wodzów Moszeta i Mont­sioę. Obaj wodzo­wie zre­kru­to­wali w sumie kil­ku­set bur­skich najem­ni­ków, obie­cu­jąc im zie­mię w zamian za pomoc w poko­na­niu prze­ciw­nika. Rząd Repu­bliki Połu­dnio­wej Afryki dostrzegł w tym ukła­dzie szansę na posze­rze­nie bur­skiej eks­pan­sji na zachód, nego­cju­jąc z wodzami Mont­sioą i jego stron­ni­kiem Mon­ko­ra­nem przy­zna­nie najem­ni­kom 416 farm, powierzch­nia każ­dej z nich miała wynieść 3 tys. mor­gów. Nowi miesz­kańcy szybko się zjed­no­czyli i 26 lipca 1882 roku zało­żyli wła­sne pań­stwo -?Repu­blikę Stel­la­land. Nazwa nawią­zy­wała do łaciń­skiego słowa stella ozna­cza­ją­cego gwiazdę i została wybrana ze względu na kometę widzianą na noc­nym nie­bie pod­czas roz­strzy­ga­ją­cej bitwy pomię­dzy ple­mio­nami. Pre­zy­den­tem repu­bliki został far­mer z Trans­walu Ger­rit Jaco­bus van Nie­kerk dowo­dzący kom­pa­nią bur­skich ochot­ni­ków po stro­nie wodza Mas­sou.

20 wrze­śnia 1882 roku najem­nicy zało­żyli osadę Endvo­gel­fon­tein, 15 listo­pada prze­mia­no­waną na Vry­burg. Nowa nazwa mia­sta nawią­zy­wała do okre­śle­nia miesz­kań­ców repu­bliki -?vry­bur­ge­rów, co w języku afri­ka­ans ozna­cza "wolni oby­wa­tele". 16 sierp­nia 1883 roku Van Nie­kerk wraz ze swo­imi stron­ni­kami for­mal­nie pro­kla­mo­wał utwo­rze­nie Repu­bliki Stel­le­landu ze sto­licą we Vry­burgu. Nowe pań­stwo zaj­mo­wało powierzch­nię 15 500 km kw, a jego popu­la­cja liczyła bli­sko 20 500 miesz­kań­ców, z czego 3 tys. było pocho­dze­nia euro­pej­skiego. Repu­blika powo­łała wła­sny volks­raad i przy­jęła kon­sty­tu­cję sąsied­niego Trans­walu. Do ana­lo­gicz­nej sytu­acji doszło na pół­noc od Stel­la­land.

21 listo­pada 1882 roku w pobliżu obec­nego Mafe­king bur­scy najem­nicy pod przy­wódz­twem far­mera Nico­la­asa Clau­diusa Geya van Pit­tiusa pro­kla­mo­wali Repu­blikę Goshen (było to nazwią­za­nie do biblij­nej ziemi Goszen w Egip­cie nada­nej przez fara­ona Józe­fowi). Sto­licą repu­bliki została farma Rooigrond (Czer­wona Zie­mia). Quasi-pań­stewko zaj­mo­wało obszar 10 400 km kw i zamiesz­ki­wało je 17 tys. ludzi, z czego ok. 2 tys. miało euro­pej­skie pocho­dze­nie.

7 sierp­nia 1883 roku obie repu­bliki zawarły poro­zu­mie­nie o połą­cze­niu w jedno pań­stwo pod nazwą Sta­nów Zjed­no­czo­nych Stel­la­landu (Vere­nigde Sta­ten van Stel­la­land). Białą spo­łecz­ność repu­bliki sta­no­wili prze­waż­nie mło­dzi męż­czyźni holen­der­skiego pocho­dze­nia. Byli to nie tylko pogra­niczni far­me­rzy, lecz także wszel­kiej maści awan­tur­nicy, poszu­ki­wa­cze przy­gód, for­tuny i ziemi, okre­ślani wspól­nym mia­nem boere­vry­bu­iter11. Począt­kowo przed­sta­wi­ciele Wiel­kiej Bry­ta­nii zba­ga­te­li­zo­wali fakt ogło­sze­nia nie­pod­le­gło­ści przez Goshen i Stel­la­land, lecz wów­czas do głosu doszedł Cecil John Rho­des, angiel­ski han­dlarz dia­men­tami z Kim­ber­ley, przy­szły pre­zes De Beers, naj­więk­szego przed­się­bior­stwa w sek­to­rze wydo­by­cia dia­men­tów, i wielki orę­dow­nik bry­tyj­skiego impe­ria­li­zmu w Afryce.

Rho­des dostrzegł gospo­dar­cze skutki blo­ko­wa­nia przez Repu­blikę Stel­la­landu tran­zytu towa­rów mię­dzy Kolo­nią Przy­ląd­kową a Bry­tyj­ską Afryką Środ­kową i zaczął nakła­niać rząd tej pierw­szej, aby siłą prze­jął kon­trolę nad tym obsza­rem. Pomo­gły mu wyda­rze­nia na obrze­żach pustyni Kala­hari -?7 sierp­nia 1884 roku zawi­sła tam flaga cesar­stwa nie­miec­kiego, dając począ­tek Nie­miec­kiej Afryce Połu­dniowo-Zachod­niej. Wów­czas bry­tyj­ski rząd dostrzegł podo­bień­stwo flagi nie­miec­kiego rywala z flagą mini­re­pu­bliki Goshen. Bry­tyj­ski impe­ria­lizm po raz pierw­szy poczuł się zagro­żony. Nie­kon­tro­lo­wana dotąd eks­pan­sja Burów na zachod­nie pogra­ni­cze mogła z cza­sem napo­tkać natu­ral­nych sprzy­mie­rzeń­ców w postaci nie­miec­kich kolo­ni­stów, a to mogło zachwiać rów­no­wagą kolo­nialną w Afryce.

We wrze­śniu 1884 roku Rho­des udał się do nowych repu­blik, aby prze­ko­nać ich przed­sta­wi­cieli o przy­łą­cze­niu do Kolo­nii Przy­ląd­ko­wej. Pod­czas gdy oby­wa­tele Stel­la­landu byli otwarci na zjed­no­cze­nie z Cape­lan­dem, to Goshen sta­now­czo odrzu­cił pro­po­zy­cję Bry­tyj­czyka, a pre­zy­dent Gey van Pit­tius, rezy­du­jący w namio­cie w Rooigrond, zaaresz­to­wał bry­tyj­skiego wysłan­nika, żąda­jąc uzna­nia nie­pod­le­gło­ści pań­stwa przez Wielką Bry­ta­nię. W odpo­wie­dzi na poczy­na­nia Bry­tyj­czy­ków 16 wrze­śnia 1884 roku pre­zy­dent ZAR Paul Kru­ger ogło­sił anek­sję repu­blik. 3 paź­dzier­nika 1884 roku pod­czas mityngu w Rooigrond czło­nek rządu Trans­walu pastor Ste­pha­nus du Toit wywie­sił flagę pań­stwową ZAR, tzw. Vier­kleur12, co sta­no­wiło sym­bo­liczny akt inkor­po­ra­cji spor­nego tery­to­rium do Trans­walu.

Nie­prze­my­ślany gest du Toita wywarł wiel­kie poru­sze­nie w Kolo­nii Przy­ląd­ko­wej i cho­ciaż Kru­ger naka­zał natych­miast ścią­gnąć flagę, Bry­tyj­czycy zor­ga­ni­zo­wali w odpo­wie­dzi woj­skową eks­pe­dy­cję do Beczu­any w celu likwi­da­cji bur­skich quasi-repu­blik i neu­tra­li­za­cji bur­skiego eks­pan­sjo­ni­zmu. 29 paź­dzier­nika 1884 roku bry­tyj­ski rząd mia­no­wał sir Char­lesa War­rena spe­cjal­nym komi­sa­rzem Beczu­any. Ten czter­dzie­stocz­te­ro­letni męż­czy­zna był doświad­czo­nym ofi­ce­rem kolo­nial­nym. W Afryce Połu­dnio­wej prze­by­wał od 1876 roku, peł­niąc m.in. funk­cję spe­cjal­nego komi­sa­rza do zba­da­nia i wyty­cze­nia gra­nicy mię­dzy Gri­qu­alan­dem Zachod­nim a Wol­nym Pań­stwem, następ­nie dowo­dził oddzia­łem kon­nym pod­czas wojny w Trans­kei z lat 1877-1878, był spe­cjal­nym komi­sa­rzem do zba­da­nia "kwe­stii tubyl­czych" w Beczu­anie i dowo­dził eks­pe­dy­cją nad pół­nocną gra­nicę w celu stłu­mie­nia buntu kra­jow­ców. W 1879 roku War­ren został admi­ni­stra­to­rem Gri­qu­alandu Zachod­niego. W dowód zasług w 1880 roku jego imie­niem nazwano mia­sto War­renton, poło­żone ok. 70 km na pół­noc od Kim­ber­ley.

13 listo­pada 1884 roku bry­tyj­ski par­la­ment zgo­dził się prze­zna­czyć 675 tys. fun­tów13 na ope­ra­cję woj­skową w Beczu­anie. Rząd w Lon­dy­nie nie szczę­dził środ­ków na sfi­nan­so­wa­nie eks­pe­dy­cji, która miała poka­zać siłę impe­rium. Sir War­ren został upo­waż­niony do rekru­ta­cji ochot­ni­ków z Kolo­nii Przy­ląd­ko­wej w licz­bie 1500 ludzi. Ponadto otrzy­mał regu­larny kon­tyn­gent armii bry­tyj­skiej liczący 1420 żoł­nie­rzy. Do sił War­rena zacią­gnęło się 600 bry­tyj­skich ochot­ni­ków, a w Kolo­nii zre­kru­to­wano 500 kra­jow­ców, któ­rzy mieli zasi­lić Kor­pus Prze­wod­ni­ków i Tra­ga­rzy. W sumie sir War­ren miał do dys­po­zy­cji 4020 ludzi14. Wypra­wie towa­rzy­szył Kor­pus Balo­nowy skła­da­jący się z trzech balo­nów obser­wa­cyj­nych, po raz pierw­szy uży­tych przez bry­tyj­ską armię.

Kon­tyn­gent woj­skowy wyokrę­to­wał się w Kapsz­ta­dzie 4 grud­nia 1884 roku, 16 grud­nia do Kim­ber­ley jako pierw­sze dotarły służby logi­styczne. Sam War­ren przy­był do mia­sta 30 grud­nia i roz­po­czął per­trak­ta­cje z rzą­dem Stel­la­landu. Jed­no­cze­śnie służby inży­nie­ryjne pra­co­wały nad budową dróg i prze­praw dogod­nych do prze­mar­szu eks­pe­dy­cji w głąb repu­bliki. 1 stycz­nia 1885 roku eks­pe­dy­cja dotarła do Bar­kly West, a woj­ska inży­nie­ryjne roz­po­częły budowę fortu za mia­stem. Gdy Bry­tyj­czycy roz­po­częli for­malną oku­pa­cję obszaru roz­cią­ga­ją­cego się od Kim­ber­ley po Bar­kly West, naprze­ciw eks­pe­dy­cji sir War­rena wyru­szyła z ZAR dele­ga­cja rzą­dowa z pre­zy­den­tem Kru­ge­rem i pro­ku­ra­to­rem gene­ral­nym repu­bliki dr. Wil­le­mem Johan­ne­sem Leyd­sem na czele. Celem Burów były zatrzy­ma­nie pochodu wojsk War­rena oraz zapo­bie­że­nie kon­flik­towi. Dele­ga­cja naj­pierw udała się do "sto­licy" Repu­bliki Goshen -?Rooigrondu.

Pod­czas publicz­nego wiecu Kru­ger zaape­lo­wał do boere­vry­bu­ite­rów, aby pod­dali się decy­zji komi­sji gra­nicz­nej i nie brali spraw we wła­sne ręce. Pre­zy­dent zapo­wie­dział, że jest w dro­dze na spo­tka­nie z sir War­re­nem i zrobi dla nich wszystko, co będzie mógł, gdyby jed­nak far­me­rzy z Goshen wywo­łali zamieszki, to będzie zmu­szony sta­nąć po stro­nie Bry­tyj­czy­ków. Kru­gerowi odpo­wie­działy nie­na­wistne okrzyki: "Zastrze­lić Angli­ków!". Wów­czas pre­zy­dent ZAR zwró­cił się wprost do wie­cu­ją­cych: "Nie wtrą­caj­cie się w tę sprawę, ostrze­gam was, nie wrzu­caj­cie swo­jego dobrego imie­nia do tego ognia. Jeśli wasz brat chce udać się do Goshen, powstrzy­maj­cie go, jeśli będzie nale­gał, podaj­cie mi jego nazwi­sko, a zosta­nie uka­rany zgod­nie z pra­wem"15.

22 stycz­nia 1885 roku sir War­ren wraz ze swoją świtą, do któ­rej włą­czono Cecila Rho­desa, opu­ścił Bar­kly West, aby spo­tkać się z pre­zy­den­tem Kru­ge­rem w osa­dzie Four­teen Stre­ams (afr. Veer­tien Strome). Do spo­tka­nia doszło 24 stycz­nia. War­renowi towa­rzy­szyła eskorta zło­żona z 200 kon­nych żoł­nie­rzy, nato­miast pre­zy­dent Kru­ger przy­był w towa­rzy­stwie 50 żoł­nie­rzy Pań­stwo­wej Arty­le­rii ZAR (afr. Sta­at­sar­til­le­rie van de Zuid-Afri­ka­an­sche Repu­bliek) -?była to jedyna regu­larna i w pełni umun­du­ro­wana jed­nostka woj­skowa Trans­walu. Obie strony były nie­ufne wobec sie­bie, podej­rze­wa­jąc się wza­jem­nie o eska­la­cję kon­fliktu.

Głów­nym tema­tem roz­mów było dopro­wa­dze­nie do ugody poprzez powo­ła­nie mie­sza­nej komi­sji mają­cej na nowo wyty­czyć gra­nice spor­nych tery­to­riów. Roz­mowy zakoń­czone 26 stycz­nia dopro­wa­dziły do poro­zu­mie­nia. Sir War­ren miał kon­ty­nu­ować swoją misję, a pre­zy­dent Kru­ger zade­kla­ro­wał, że weź­mie cał­ko­witą odpo­wie­dzial­ność za utrzy­ma­nie porządku na spor­nym tery­to­rium.

7 lutego eks­pe­dy­cja bry­tyj­ska dotarła do Vry­burga, "sto­licy" Stel­la­landu. Sir War­ren zapo­wie­dział oby­wa­te­lom mia­sta, że 14 lutego odbę­dzie się publiczny wiec, na któ­rym przed­stawi sta­no­wi­sko bry­tyj­skiego rządu wobec ich repu­bliki. Spo­tka­nie roz­po­częło się od prze­glądu 200 kawa­le­rzy­stów z 6. Pułku Dra­go­nów, co sta­no­wiło demon­stra­cję siły. Następne sir War­ren oskar­żył rząd Stel­la­landu z pre­zy­den­tem van Nie­ker­kem o zacią­gnię­cie długu w wyso­ko­ści 2 tys. fun­tów pod zastaw farm wol­nych oby­wa­teli i ogło­sił oku­pa­cję repu­bliki, wpro­wa­dza­jąc rząd wojenny. Wkrótce spe­cjal­nie powo­łana komi­sja woj­skowa wsz­częła docho­dze­nie prze­ciwko człon­kom rządu Stel­la­landu, a van Nie­kerk został aresz­to­wany.

28 lutego sir War­ren opu­ścił Vry­burg, kie­ru­jąc się na pół­noc ku repu­blice Goshen; przed wyjaz­dem mia­no­wał kpt. Trot­tera z Depar­ta­mentu Wywiadu na sta­no­wi­sko peł­nią­cego obo­wiązki spe­cjal­nego komen­danta mia­sta. Marsz poprze­dzali zwia­dowcy, dowódca eks­pe­dy­cji oba­wiał się bowiem zasadzki ze strony anty­bry­tyj­sko nasta­wio­nych Burów z Goshen. Na tra­sie prze­mar­szu od Kim­ber­ley woj­ska inży­nie­ryjne prze­cią­gały linię tele­gra­ficzną, a przy więk­szych osie­dlach wzno­siły forty woj­skowe, licząc się z anek­sją tery­to­rium. 12 marca Bry­tyj­czycy dotarli do Mafe­king, gdzie zostali przy­jaź­nie przy­wi­tani przez lokal­nych nota­bli. Oka­zało się, że bun­tow­nicy opu­ścili region i schro­nili się w Trans­walu.

W 1885 roku Mafe­king było sku­pi­skiem zale­d­wie kilku domów poło­żo­nych na roz­le­głej, kamie­ni­stej rów­ni­nie, toteż woj­ska inży­nie­ryjne natych­miast przy­stą­piły do budowy fortu na jedy­nym wzgó­rzu w oko­licy -?Can­non Kopje, skąd Bry­tyj­czycy mieli wgląd w region. Warto wspo­mnieć, że przy oka­zji eks­pe­dy­cji pod Mafe­king odbył się pierw­szy lot balo­nem na kon­ty­nen­cie afry­kań­skim. Wzlot odbył się na osło­nię­tej drze­wami otwar­tej prze­strzeni za mia­stem. Jako pierw­szy w powie­trze wzbił się mjr Eis­dale, dowódca Kor­pusu Balo­no­wego wcho­dzą­cego w skład sił War­rena. Balon uwią­zany był na linie, którą przy­trzy­my­wali na ziemi żoł­nie­rze. Następ­nie wzniósł się sam sir War­ren, a po nim kolejni wyżsi ofi­ce­ro­wie. Pod­czas lotów doko­nano prze­glądu całego tery­to­rium leżą­cego nad rzeką Molopo oraz prze­pro­wa­dzono wiele eks­pe­ry­men­tów. Nie­co­dzienne wido­wi­sko zgro­ma­dziło tłumy cie­kaw­skich tubyl­ców. Obser­wu­jący loty balo­nowe lokalny wódz zwró­cił się wtedy do jed­nego z człon­ków eks­pe­dy­cji: "Gdyby pierwsi biali, któ­rzy przy­byli do tego kraju, przy­nie­śli coś takiego, a następ­nie wznie­śli się w nim na naszych oczach, po czym zeszli na dół i zażą­dali, aby­śmy ich czcili i słu­żyli im, robi­li­by­śmy to. Anglicy mają naprawdę wielką moc"16.

23 marca sir War­ren wysłał do Kapsz­tadu wia­do­mość, w któ­rej z dumą oznaj­miał, że główny cel eks­pe­dy­cji został osią­gnięty, a "bry­tyj­ski honor i auto­ry­tet zostały potwier­dzone"17. Ponadto pewny sie­bie pytał w depe­szy, czy jest życze­niem rządu, aby Pro­tek­to­rat Beczu­an­landu został przy­łą­czony do Kolo­nii Przy­ląd­ko­wej w nad­cho­dzą­cej sesji par­la­mentu.

Kam­pa­nia sir War­rena nazwana eks­pe­dy­cją Beczu­ana­landu (Bechu­ana­land Expe­di­tion) for­mal­nie dobie­gła końca. Jak z satys­fak­cją odno­to­wał w rapor­cie dr Fau­ght, szef jej służby medycz­nej, pod­czas wyprawy nie zgi­nął żaden żoł­nierz, a wśród jej człon­ków nie odno­to­wano gorączki jeli­to­wej ani uda­rów, czyli cha­rak­te­ry­stycz­nych bolą­czek Euro­pej­czy­ków pod­czas podróży do tro­pi­kal­nych krain. Było to zasługą poło­że­nia Beczu­any na dużej wyso­ko­ści nad pozio­mem morza oraz braku tere­nów bagien­nych.

W sierp­niu 1885 roku sir War­ren został odwo­łany do Kapsz­tadu, a 7 wrze­śnia w miej­sce sił eks­pe­dy­cji powo­łano Poli­cję Gra­niczną Beczu­any (Bechu­ana­land Bor­der Police, BBP). Zada­niem nowej for­ma­cji rezy­du­ją­cej w Mafe­king były ochrona gra­nic z Trans­wa­lem oraz czu­wa­nie nad porząd­kiem na nowych tery­to­riach. Siły BBP wyno­siły bli­sko 500 funk­cjo­na­riu­szy wzmoc­nio­nych arty­le­rią, a dowódcą for­ma­cji został ppłk. Fre­de­rick Car­ring­ton, uczest­nik eks­pe­dy­cji sir War­rena.30 wrze­śnia 1885 roku zajęte tereny ofi­cjal­nie włą­czono w skład impe­rium bry­tyj­skiego -?do rzeki Molopo usta­no­wiono Bry­tyj­ski Beczu­ana­land ze sto­licą w Mafe­king, nato­miast na pół­noc aż po 22. rów­no­leż­nik roz­cią­gał się Pro­tek­to­rat Beczu­any. Tym samym Trans­wal został oflan­ko­wany od zachodu przez bry­tyj­skie posia­dło­ści, a wizja połą­cze­nia bur­skich repu­blik z nie­miecką kolo­nią spę­dza­jąca sen z powiek poli­ty­kom w Lon­dy­nie stała się nie­ak­tu­alna. Nowe zdo­by­cze tery­to­rialne Bry­tyj­czycy połą­czyli ze sobą linią kole­jową. Już 28 listo­pada 1885 roku do Kim­ber­ley dotarła Cape Western Rail­way, stra­te­giczna linia kole­jowa Kolo­nii Przy­ląd­ko­wej, mająca począ­tek w sto­licy kolo­nii, Kapsz­ta­dzie. Pod­stawą roz­woju kolei w posia­dło­ściach bry­tyj­skich, a zwłasz­cza Cape Western, była śmiała wizja Cecila Rho­desa o połą­cze­niu koleją Kapsz­tadu z Kairem, co miało potwier­dzić domi­nu­jącą rolę Wiel­kiej Bry­ta­nii na kon­ty­nen­cie afry­kań­skim.

1 grud­nia 1890 roku kolej dotarła do Vry­burga, a 3 paź­dzier­nika 1894 roku do Mafe­king. Do chwili wybu­chu dru­giej wojny bur­skiej Cape Western Rail­way pro­wa­dziła do osady Rama­tla­bam w Pro­tek­to­ra­cie Beczu­ana­landu. Wzdłuż linii kole­jo­wej cią­gnęła się linia tele­gra­ficzna, a na jej tra­sie Bry­tyj­czycy utwo­rzyli liczne poste­runki Poli­cji Przy­ląd­ko­wej.

Cape Western Rail­way w znacz­nej mie­rze przy­czy­niła się do roz­woju bry­tyj­skiego osad­nic­twa, zwłasz­cza w rejo­nie Kim­ber­ley i Mafe­king. Oba mia­sta szybko stały się głów­nymi ośrod­kami bry­tyj­skiego impe­ria­li­zmu w regio­nie i przy­czół­kami do ewen­tu­al­nej inwa­zji na bur­skie repu­bliki. Pogląd ten potwier­dził tzw. rajd Jame­sona zor­ga­ni­zo­wany 29 grud­nia 1895 roku z ini­cja­tywy Rho­desa i popro­wa­dzony przez Lean­dera Starra Jame­sona. Brało w nim udział ok. 600 oby­wa­teli bry­tyj­skich uzbro­jo­nych i wypo­sa­żo­nych przez Rho­desa. Celem najazdu było wywo­ła­nie w Trans­walu antybur­skiego powsta­nia uitlan­de­rów, czyli cudzo­ziem­ców, głów­nie oby­wa­teli bry­tyj­skich pra­cu­ją­cych w kopal­niach złota, któ­rym Buro­wie kon­se­kwent­nie odma­wiali praw wybor­czych. Osta­tecz­nie do tego nie doszło, a rajd Jame­sona zakoń­czył się spek­ta­ku­larną klę­ską18.

Co prawda Jame­son i jego ludzie wyru­szyli z okręgu Pit­sani bli­sko 40 km na pół­noc od Mafe­king, lecz Buro­wie dosko­nale zda­wali sobie sprawę z tego, że przy­go­to­wa­nia do inwa­zji poczy­niono w tym przy­gra­nicz­nym mie­ście. Nie bez powodu w Trans­walu powszech­nie uwa­żano, że Kim­ber­ley i Mafe­king były bry­tyj­skimi cier­niami wbi­tymi w bur­skie pod­brzu­sze, a nad­cho­dząca wojna miała zmie­nić tę sytu­ację.

ORGANIZACJA I PLANY SIŁ BURSKICH

27 wrze­śnia 1899 roku Repu­blika Połu­dnio­wej Afryki ogło­siła mobi­li­za­cję. 2 paź­dzier­nika dołą­czyła do niej Ora­nia, zwią­zana z brat­nią repu­bliką pak­tem obronno-zaczep­nym. Mobi­li­za­cja oparta na tery­to­rial­nym sys­te­mie woj­sko­wym została prze­pro­wa­dzona bez więk­szych zakłó­ceń i do 5 paź­dzier­nika konne for­ma­cje zło­żone z bur­skich far­me­rów w wieku od 16 do 60 lat, zwane com­man­dami, zajęły wyzna­czone pozy­cje na zachod­nim pogra­ni­czu.

Wzdłuż gra­nic zlo­ka­li­zo­wano dobrze zaopa­trzone obozy woj­skowe zwane laage­rami nad­zo­ro­wane przez spe­cjal­nie powo­ła­nych komen­dan­tów obo­zo­wych (laager­kom­man­dant), peł­nią­cych funk­cje ofi­ce­rów zaopa­trze­nia i audy­to­rów. Pod­le­gali oni komi­sa­rzowi (kom­mi­sa­rius), który odpo­wia­dał za zapas pro­wiantu. Sys­tem ten zapew­nił sprawną apro­wi­za­cję dla nad­cią­ga­ją­cych com­mand. Rząd na wła­sny koszt dostar­czył do obo­zów wiel­kie ilo­ści cukru, kawy i mąki oraz żywego inwen­ta­rza w postaci pań­stwo­wego bydła. Pomoc­nicy komen­dan­tów obo­zo­wych (vle­iskor­po­raal19) roz­dzie­lali racje żyw­no­ściowe pomię­dzy com­manda. Zwy­cza­jowy posi­łek bur­skiego strzelca (przy­rzą­dzany przez niego samo­dziel­nie) skła­dał się z: dużego nale­śnika zwa­nego sterm­ja­gers, szasz­łyka woło­wego (bont span) oraz kubka kawy20.

Od pierw­szych dni zarzą­dzo­nej mobi­li­za­cji do laage­rów cią­gnęły kolumny uzbro­jo­nych jeźdź­ców. Każdy Bur miał obo­wią­zek sta­wić się do punktu mobi­li­za­cyj­nego z wła­snym koniem, rzę­dem, strzelbą, 30 nabo­jami i pro­wian­tem na 8 dni. W obo­zie strzelcy otrzy­my­wali nowo zaku­pione przez rządy repu­blik nie­miec­kie kara­biny Mau­ser kal. 7 mm model 1895. Była to nowo­cze­sna broń ważąca 3,9 kg i mie­rząca 122 cm, a przez to nie­zwy­kle poręczna, zwłasz­cza dla jeźdźca. Efek­tywny zasięg kara­binu wyno­sił 500 m, cho­ciaż sprawni strzelcy bur­scy osią­gali efekt cel­no­ści do 1 km. Jego naj­więk­szą zaletą był wewnętrzny maga­zy­nek zasi­lany łódką nabo­jową na pięć bez­dym­nych poci­sków Mau­ser 7 x 57 mm cha­rak­te­ry­zu­ją­cych się wąskim gar­dłem zapew­nia­ją­cym więk­szą cel­ność i pręd­kość wylo­tową. Dzięki temu pocisk wystrze­lony z bli­skiej odle­gło­ści (500 m) prze­cho­dził przez ciało czło­wieka na wylot, a napo­ty­ka­jąc na kość, wywier­cał w niej małą dziurkę, przez co zadane rany były czy­ste i nie ropiały.

Co cie­kawe, był to rów­nież główny man­ka­ment tych naboi, bo jeśli żoł­nierz nie został postrze­lony w serce, głowę lub główną tęt­nicę, nie umie­rał, lecz zazwy­czaj po czte­rech tygo­dniach rekon­wa­le­scen­cji był gotowy do walki. Skar­żący się na to Buro­wie czę­sto mody­fi­ko­wali swoje naboje, spi­ło­wu­jąc ich wierz­chołki -?w ten spo­sób uzy­ski­wali zaka­zaną kon­wen­cją haską amu­ni­cję dum-dum, zatrzy­mu­jącą się w ciele ofiary i powo­du­jącą przez to roz­le­głe obra­że­nia. W każ­dym razie aby sku­tecz­nie wyeli­mi­no­wać prze­ciw­nika, strze­la­jąc z mau­sera, trzeba się było wyka­zać umie­jęt­no­ściami snaj­per­skimi, a tych Burom nie bra­ko­wało. Od naj­młod­szych lat byli bowiem uczeni uży­wa­nia broni pal­nej. Bur­scy far­me­rzy tre­no­wali swo­ich synów w taki spo­sób, że wysy­łali ich rano na samotne polo­wa­nie z jed­nym nabo­jem. Zada­nie chłopca pole­gało na dostar­cze­niu jedze­nia na cały dzień. W ten spo­sób mło­dzie­niec uczył się cel­no­ści.

Mau­sery spro­wa­dzone do Wol­nego Pań­stwa nad nume­rem seryj­nym miały wybite litery OVS (Oranje-Vry­staat), nato­miast par­tie dostar­czone do Trans­walu były ozna­czone lite­rami: A, B i C. W sumie dla obu repu­blik dostar­czono aż 37 tys. mau­se­rów kal. 7 mm.

Rów­nie popu­larną bro­nią uży­waną przez bur­skich strzel­ców był bry­tyj­ski kara­bin Mar­tini-Henry. Cho­ciaż mniej nowo­cze­sny od mau­sera, sta­no­wił ulu­bioną broń komen­danta gene­ral­nego Petrusa Jouberta. Był to jed­no­strza­łowy kara­bin uży­wa­jący pro­chu dym­nego o efek­tyw­nym zasięgu zale­d­wie 370 m. Zale­tami były za to kali­ber 11,4 mm i zasi­la­nie bar­dziej spłasz­czo­nym nabo­jem, przez co była to broń bar­dziej śmier­cio­no­śna od mau­sera. Wprawny strze­lec mógł oddać z mar­tini-henry'ego 12 strza­łów na minutę, w tym samym cza­sie samo­pow­ta­rzalny mau­ser mógł wystrze­lić aż 30 razy.

Do każ­dego kara­binu bur­ski strze­lec otrzy­my­wał zapas amu­ni­cji. Prze­cho­wy­wano ją w skó­rza­nych ban­do­lie­rach21 o pojem­no­ści 50-60 naboi. Pod­czas wojny kon­wen­cjo­nal­nej Buro­wie ni­gdy nie cier­pieli na brak amu­ni­cji. Rząd Trans­walu zgro­ma­dził w maga­zy­nach ogromną liczbę ok. 10 mln sztuk naboi, toteż strzelcy zaopa­try­wali się w nie wedle uzna­nia, czę­sto nosząc kilka ban­do­lie­rów. W dodatku Bur ni­gdy nie strze­lał na chy­bił tra­fił, lecz tylko wtedy, gdy widział cel, co wyni­kało z dłu­giej tra­dy­cji prze­trwa­nia w cywi­li­za­cyj­nej izo­la­cji.

Hie­rar­chia w siłach zbroj­nych repu­blik bur­skich zde­cy­do­wa­nie róż­niła się od tra­dy­cyj­nych stopni ofi­cer­skich w armiach euro­pej­skich i przed­sta­wiała się nastę­pu­jąco:

1. Kom­man­dant-gene­raal (komen­dant gene­ralny), głów­no­do­wo­dzący/wódz naczelny. Ta ranga ist­niała w Repu­blice Połu­dnio­wej Afryki. W Wol­nym Pań­stwie odpo­wied­ni­kiem wodza naczel­nego był hoof­kom­man­dant (komen­dant główny).

2. Assi­stent-gene­raal (asy­stent gene­ralny), przed­sta­wi­ciel naczel­nego dowódcy sił zbroj­nych, te rangę miał naczelny dowódca samo­dziel­nego zgru­po­wa­nia/kor­pusu.

3. Veg­ge­ne­raal (gene­rał wojenny [czasu wojny]), dowódca grupy com­mand wcho­dzą­cych w skład zgru­po­wa­nia, mia­no­wany na czas trwa­nia kon­fliktu.

4. Com­man­dant (komen­dant), dowódca com­manda, czyli samo­dziel­nej for­ma­cji zbroj­nej mogą­cej liczyć od kil­ku­set do kilku tysięcy strzel­ców kon­nych.

5. Veld­kor­net (dowódca polowy), ranga odpo­wia­da­jąca naj­niż­szemu stop­niowi ofi­cer­skiemu. Dowódca oddziału mobi­li­zo­wa­nego z jed­nego okręgu wcho­dzą­cego w skład com­manda.

6. Assi­stent-veld­kor­net (asy­stent dowódcy polo­wego), ranga trak­to­wana jako sto­pień pod­ofi­cer­ski (kapral), pomoc­ni­czy wobec veld­kor­neta.

Baron Stern­berg, nie­miecki ofi­cer uro­dzony w Wied­niu prze­by­wa­jący wśród wal­czą­cych Burów w cha­rak­te­rze doradcy, do bur­skiej hie­rar­chii dowo­dze­nia dodał jesz­cze hooofla­ager kom­man­danta (naj­wyż­szego komen­danta obozu) odpo­wia­da­ją­cego rangą dowódcy kor­pusu. Praw­do­po­dob­nie był to sto­pień rów­no­znaczny z assi­stent-gene­raal. Stern­berg, korzy­sta­jąc ze sta­tusu gościa mają­cego swo­bodny wgląd w bur­skie życie obo­zowe, poczy­nił cie­kawe obser­wa­cje, które nie mogły umknąć Euro­pej­czy­kowi: "Według wyobra­żeń euro­pej­skiego żoł­nie­rza dys­cy­plina armii bur­skiej była godna poża­ło­wa­nia, ale dla każ­dego, kto miał wgląd w życie narodu, jak ja póź­niej mia­łem oka­zję to zro­bić, była cudowna. Na bur­skiego gene­rała nie można patrzeć w świe­tle wszech­po­tęż­nego komen­danta. Jest tylko swego rodzaju komen­dan­tem. Jego opi­nia jest cen­niej­sza niż opi­nia innych, ale w żad­nym wypadku nie jest roz­strzy­ga­jąca. Rada Wojenna decy­duje o wszyst­kich waż­nych kwe­stiach. Nie ma organu prze­wod­ni­czą­cego. Każdy ma prawo się wypo­wie­dzieć, a gene­rał jest raczej potwier­dza­ją­cym niż pomy­sło­dawcą decy­zji"22.

Wtó­ro­wał mu inny cudzo­zie­miec, puł­kow­nik armii fran­cu­skiej Geo­rge hra­bia de Vil­le­bois-Mareuil. Twier­dził on, że wśród Burów nie ist­niały przy­mus ani sys­tem kar i nagród, lecz wszyst­kie decy­zje woj­skowe były pod­da­wane gło­so­wa­niu rów­nych oby­wa­teli.

Z kolei szwedzcy ochot­nicy zauwa­żyli, że Buro­wie jako indy­wi­du­alni strzelcy byli zna­ko­mici, lecz w dzia­ła­niach zespo­ło­wych, w któ­rych była wyma­gana dys­cy­plina, wypa­dali fatal­nie, co było przy­czyną ich osta­tecz­nej klę­ski.

Do 11 paź­dzier­nika Trans­wal wysta­wił na fron­cie zachod­nim bli­sko 6 tys. strzel­ców kon­nych w sze­ściu com­man­dach: Blo­em­hof pod dowódz­twem kmdt. Jaco­busa Fre­de­ricka "Tol­liego" de Beera, Lich­ten­burg pod dowódz­twem kmdt. Hen­drika Cor­ne­liusa W. Ver­ma­asa, Marico pod dowódz­twem kmdt. Jose­phusa Daniela Lourensa Bothy, Potche­fstroom pod dowódz­twem kmdt. Mar­thi­nusa Johan­nesa Wol­ma­ransa, Rusten­burg pod dowódz­twem kmdt. Jaco­busa Phi­lip­pusa "Kootjego" Sny­mana i Wol­ma­rans­stad pod dowódz­twem kmdt. Fer­di­nan­dusa Jaco­busa Potgie­tera. Dowódcą sił ZAR zgro­ma­dzo­nych na fron­cie zachod­nim został sześć­dzie­się­cio­trzy­letni "Piet" Cronjé, asy­stent gene­ralny. Cronjé, nazy­wany Lwem z Potche­fstroom, miał doświad­cze­nie w oble­ga­niu bry­tyj­skich pla­có­wek wynie­sione jesz­cze z wojny o nie­pod­le­głość Trans­walu. Kie­ro­wał wów­czas oblę­że­niem liczą­cego 180 żoł­nie­rzy bry­tyj­skiego gar­ni­zonu w Potche­fstroom.

Com­manda wspie­rały nie­liczne for­ma­cje zawo­dowe. Z Pre­to­rii na front zachodni wysłano oddział Trans­wal­skiej Arty­le­rii Pań­stwo­wej (Trans­va­alse Sta­ats-artil­le­rie) pod dowódz­twem kpt. Petrusa "Pieta" J. van der Mer­wego. Jed­nostka posia­dała począt­kowo na wypo­sa­że­niu jedno działo Kruppa kal. 75 mm, dwa działa szyb­ko­strzelne FQ (Quick Fyring) Kruppa kal. 75 mm i auto­ma­tyczny kara­bin maszy­nowy sys­temu Vic­kers Maxim kal. 37 mm, powszech­nie nazy­wany pom-pomem ze względu na cha­rak­te­ry­styczny dźwięk prze­ła­do­wa­nia23. 23 paź­dzier­nika 1899 roku pod Mafe­king i 6 lutego 1900 roku pod Kim­ber­ley spro­wa­dzono działa oblęż­ni­cze Creu­sot kal. 155 mm, ochrzczone przez Burów mia­nem Long Tom24. W 1897 roku rząd Trans­walu kupił we Fran­cji cztery cięż­kie działa pier­wot­nie roz­miesz­czone w czte­rech for­tach wokół sto­licy kraju Pre­to­rii25. Po wybu­chu wojny, w paź­dzier­niku 1899 roku, prak­tyczni Buro­wie prze­ro­bili działa for­teczne na arty­le­rię polową i wysłali je na front w Natalu i pod Mafe­king. We wcze­snych fazach kon­fliktu dawały one Burom prze­wagę, ponie­waż miały więk­szy zasięg niż jakie­kol­wiek działa bry­tyj­skie wyko­rzy­sty­wane wów­czas w Repu­blice Połu­dnio­wej Afryki.

Uzu­peł­nie­niem sił zgro­ma­dzo­nych na zachod­nim pogra­ni­czu byli człon­ko­wie Kor­pusu Zwia­dow­ców Rowe­ro­wych (Wiel­rij­ders Rap­port­gan­gers Corps, WRC). Była to spe­cja­li­styczna jed­nostka utwo­rzona we wrze­śniu 1899 roku i dowo­dzona przez kpt. Daniela "Daniego" The­rona. Wer­bo­wał on do WRC ochot­ni­ków spo­śród mło­dych wykształ­co­nych człon­ków klasy wyż­szej, prze­waż­nie uta­len­to­wa­nych spor­tow­ców, któ­rzy byli w sta­nie spro­stać rygo­ry­stycz­nym wyma­ga­niom kon­dy­cyj­nym. Począt­kowo człon­ko­wie WRC mieli dostar­czać raporty i depe­sze z linii frontu oraz zapew­niać łącz­ność pomię­dzy com­man­dami. Póź­niej kor­pus odpo­wia­dał rów­nież za dzia­ła­nia wywia­dow­cze i dywer­sję na zaple­czu wroga, prze­kształ­ca­jąc się w Kor­pus Zwia­dow­ców The­rona (The­ron­sVer­ken­ning­skorps, TVK).

W przeded­niu wybu­chu wojny WRC liczył 108 ludzi podzie­lo­nych na sie­dem sek­cji, przy­dzie­lo­nych do poszcze­gól­nych okrę­gów Trans­walu. Każdy czło­nek kor­pusu był wypo­sa­żony w: rower, rewol­wer, lor­netkę i kara­bin lub kara­binek noszony na poprzeczce roweru. W paź­dzier­niku 1899 roku do dys­po­zy­cji gen. Cronjégo pozo­sta­wała sek­cja WRC licząca 18 zwia­dow­ców pod dowódz­twem C. Maar­tensa, sta­cjo­nu­jąca w Lich­ten­burgu.

Na front zachodni został skie­ro­wany rów­nież Kor­pus Skan­dy­naw­ski (Skan­di­na­vi­ska K?ren). Była to for­ma­cja ochot­ni­cza zło­żona z uitlan­de­rów pocho­dze­nia skan­dy­naw­skiego, sfor­mo­wana przez szwedz­kiego inży­niera Chri­stera Ugglę. Kor­pus liczył 114 ludzi, w tym 46 ze Szwe­cji, 13 z Nor­we­gii, 24 z Danii, 18 z Fin­lan­dii, sied­miu z Nie­miec, czte­rech z Holan­dii, po jed­nym z Rosji i Włoch. Dowódcą Kor­pusu został Szwed uro­dzony w Natalu Johan­nes Fly­gare awan­so­wany do stop­nia veld­kor­neta, a jego zastęp­cami zostali: Wil­liam Bearent­zen z Kopen­hagi i por. Erik St?lberg, cho­rąży Kró­lew­skiej Armii Szwedz­kiej. Człon­ko­wie kor­pusu byli uzbro­jeni w mau­sery model 1888 i posia­dali jed­no­lite mun­dury zaku­pione przez Orga­ni­za­cję Skan­dy­naw­ską sku­pia­jącą spo­łecz­ność nor­dycką zamiesz­kałą w Trans­walu. Po przej­ściu pod­sta­wo­wego prze­szko­le­nia 16 paź­dzier­nika jed­nostka została wysłana na front pod Mafe­king, żegnana przez pre­zy­denta Kru­gera i jego świtę.

11 paź­dzier­nika 1899 roku Wolne Pań­stwo Ora­nia zmo­bi­li­zo­wało do wojny na zachod­nim pogra­ni­czu bli­sko 4800 strzel­ców w sze­ściu com­man­dach: Blo­em­fon­tein pod dowódz­twem kmdt. Petrusa Fouriego, Boshof pod dowódz­twem kmdt. Pie­tera Geo­rga du Ples­sisa, Fau­re­smith pod dowódz­twem kmdt. Pieta J. Vis­sera, Hoop­stad pod dowódz­twem kmdt. Daniela Fre­de­rika H. Flem­minga, Jacobs­dal pod dowódz­twem kmdt. Hen­drika Petrusa J. Pre­to­riusa i Lady­brand pod dowódz­twem kmdt. Igna­tiusa S. Fer­re­iry.

W momen­cie wybu­chu wojny Wolne Pań­stwo skie­ro­wało na front zachodni jed­nostkę Kor­pusu Arty­le­rii Wol­nego Pań­stwa Ora­nii26 (Oranje-Vrys­staat Artil­le­rie Corps, OVC Artil­le­rie) w sile czte­rech dział Kruppa L/27 BL kal. 75 mm i jed­nego działa Kruppa L/30 OQ kal. 75 mm pod dowódz­twem nie­miec­kiego ofi­cera mjr. Frie­dri­cha Albrechta, będą­cego także dowódcą OVC.

* * *

Tele­gram Reu­tersa z 6 paź­dzier­nika dono­sił, że ogni­ska z obo­zów bur­skich były wyraź­nie widoczne na zachod­nim pogra­ni­czu. Dobrze zaopa­trzeni w żyw­ność Buro­wie mieli roz­kazy, by nie najeż­dżać tery­to­rium bry­tyj­skiego, chyba że zostaną ostrze­lani lub zosta­nie wypo­wie­dziana wojna. W obo­zo­wych roz­mo­wach mówili o tym, że zamie­rzają posu­wać się naprzód i zająć Mafe­king, pra­gnąc jak naj­szyb­ciej zakoń­czyć dzia­ła­nia wojenne, aby mogli wró­cić do swo­ich rodzin i nad­zo­ro­wać uprawy.

Naj­więk­szy obóz woj­skowy powstał na far­mach w Val­le­ifon­tein i Polfon­tein w okręgu Lich­ten­burg, ok. 35 km na połu­dniowy wschód od Mafe­king. Zna­la­zły się tam com­manda Potche­fstroom, Lich­ten­burg i Wol­ma­rans­stad. Na far­mie Bul­fon­tein w okręgu Lich­ten­burg, ok. 26 km na wschód od Mafe­king, pozy­cje zajęły com­manda Marico i Rusten­burg. Na połu­dniu Trans­walu w okręgu Wol­ma­rans­stad w mia­steczku Schwe­izer-Reneke obóz roz­ło­żyło com­mando Marico. Główne siły Wol­nego Pań­stwa sta­nęły w obo­zie pod mia­stem okrę­go­wym Boshof, gdzie zgro­ma­dziły się com­manda: Blo­em­fon­tein, Boshof, Hoop­stad i Lady­brand, oraz w mie­ście okrę­go­wym Jacobs­dal -?tam pozy­cje zajęły com­manda Fau­re­smith i Jacobs­dal.

Roz­miesz­cze­nie com­mand suge­ro­wało, że celem wojny na zachod­nim pogra­ni­czu będzie zaję­cie głów­nych ośrod­ków miej­skich regionu - Kim­ber­ley na połu­dniu i Mafe­king na pół­nocy. Oba mia­sta w linii pro­stej dzie­liło ok. 400 km prze­waż­nie bez­lud­nego veldu, toteż od samego początku wojny były to odrębne teatry dzia­łań wojen­nych.

Już 3 paź­dzier­nika rada wojenna (krieg­sraad) pod prze­wod­nic­twem gen. Cronjégo pod­jęła osta­teczną decy­zję o zablo­ko­wa­niu Mafe­king. Zgod­nie z pla­nem z chwilą wybu­chu wojny com­mada zgro­ma­dzone w Bult­fon­tein miały odciąć mia­sto od pół­nocy, pod­czas gdy siły bur­skie obo­zu­jące w Val­le­ifon­tein i Polfon­tein miały wyko­nać okrą­że­nie od połu­dnia. Wyko­na­nie tego planu wymu­siło koniecz­ność podzie­le­nia woj­ska na trzy mniej­sze zgru­po­wa­nia. Jedno pod dowódz­twem nowo mia­no­wa­nego gene­rała czasu wojny Jaco­busa "Kootjiego" Sny­mana, dru­gie pod dowódz­twem gen. Jaco­busa H. "Koosa" de la Reya, trze­cie, naj­sil­niej­sze, pozo­stało pod roz­ka­zami gen. Cronjégo.

Stra­te­giczna ofen­sywa Burów miała jed­nak ogra­ni­czony cha­rak­ter i spro­wa­dzała się do ude­rze­nia wyprze­dza­ją­cego, mają­cego na celu jedy­nie neu­tra­li­za­cję poten­cjal­nych baz, skąd, zda­niem gen. Cronjégo, Bry­tyj­czycy mogli prze­pro­wa­dzić inwa­zję na bur­skie repu­bliki. Siły bur­skie miały dodat­kowo powstrzy­mać wszel­kie próby ataku z bry­tyj­skich posia­dło­ści na zacho­dzie i pół­nocy.

Od samego początku była to tak­tyka defen­sywna; wyko­rzy­sty­wano doświad­cze­nia z wojny toczo­nej z Bry­tyj­czy­kami w latach 1880-1881. Co prawda gen. de la Rey zamie­rzał prze­ko­nać gen. Cronjégo, aby pozwo­lono mu na czele 1500 ludzi kon­ty­nu­ować ofen­sywę w kie­runku węzłów kole­jo­wych Naauw­po­ort i De Aar, leżą­cych na tery­to­rium Kolo­nii Przy­ląd­ko­wej, lecz assi­stant-gene­raal nie wyra­ził na to zgody. Tym­cza­sem Bry­tyj­czycy w pierw­szym tygo­dniu wojny naj­bar­dziej oba­wiali się wła­śnie zablo­ko­wa­nia stra­te­gicz­nych węzłów kole­jo­wych przez bur­skie com­manda i prze­nie­sie­nia dzia­łań na tereny Caplandu. Krót­ko­wzrocz­ność gen. Cronjégo miała go w przy­szło­ści drogo kosz­to­wać.

ORGANIZACJA I PLANY SIŁ BRYTYJSKICH

Bry­tyj­czycy na zachod­nim pogra­ni­czu nie byli przy­go­to­wani do pro­wa­dze­nia wojny, a tym bar­dziej do inwa­zji na bur­skie repu­bliki. W regio­nie nie było gar­ni­zo­nów woj­sko­wych, a na początku wojny jedy­nymi siłami pozo­sta­wały tam: poli­cja, ochot­nicy, for­ma­cje para­mi­li­tarne oraz poje­dyn­czy ofi­ce­ro­wie armii bry­tyj­skiej ad hoc impro­wi­zu­ją­cych obronę.

W Gri­qu­alan­dzie Zachod­nim i Beczu­ana­lan­dzie główną siłę sta­no­wiła konna Poli­cja Przy­ląd­kowa (Cape Police) peł­niąca funk­cje porząd­kowe. Jej funk­cjo­na­riu­sze byli uzbro­jeni w kara­biny Mar­tini-Henry, nosili ubra­nia w kolo­rze brą­zo­wym lub khaki oraz kape­lu­sze. W przeded­niu bur­skiej inwa­zji w dys­tryk­cie Kim­ber­ley obej­mu­ją­cym Gri­qu­aland Zachodni służbę peł­niło 226 funk­cjo­na­riu­szy, nato­miast w Mafe­king 103 poli­cjan­tów.

W 1889 roku z ini­cja­tywy Cecila Rho­desa Bry­tyj­ska Kom­pa­nia Połu­dnio­wo­afry­kań­ska utwo­rzyła para­mi­li­tarną for­ma­cję pod nazwą Poli­cja Kom­pa­nii Połu­dnio­wo­afry­kań­skiej, w 1896 roku prze­mia­no­waną na Poli­cję Bry­tyj­skiej Afryki Pół­noc­nej (Bri­tish South Africa Police, BSAP). For­ma­cja została utwo­rzona w celu ochrony inte­re­sów Kom­pa­nii na nie­sta­bil­nym pogra­ni­czu Beczu­ana­landu. W momen­cie wybu­chu wojny w Mafe­king znaj­do­wał się oddział BASP liczący 72 funk­cjo­na­riu­szy. Były to for­ma­cje dobrze przy­go­to­wane do służby na pogra­ni­czu, w pierw­szych mie­sią­cach wojny odgry­wały rolę regu­lar­nej pie­choty kon­nej (Regu­lar Moun­ted Infan­try), nie­odbie­ga­ją­cej umie­jęt­no­ściami od bur­skich com­mand.

Bry­tyj­czycy na zachod­nim pogra­ni­czu przy­jęli zatem stra­te­gię defen­sywną, a głów­nymi ośrod­kami oporu stały się mia­sta Mafe­king i Kim­ber­ley. Ścią­gano tam wszel­kie dostępne oddziały z regionu, licząc się z dłu­go­trwa­łym oblę­że­niem przez licz­niej­sze siły bur­skie. W przeded­niu wojny w Mafe­king zna­la­zły się nastę­pu­jące siły: 469 żoł­nie­rzy Pułku Pro­tek­to­ratu (Pro­tec­to­rate Regi­ment) pod dowódz­twem płk. C.O. Hore'a, 72 poli­cjan­tów z BSAP pod komendą ppłk. Wal­forda, 92-oso­bowy oddział Poli­cji Przy­ląd­ko­wej inspek­to­rów Mar­sha i Browne'a oraz 83-oso­bowy oddział Strzel­ców Beczu­ana­landu (Bechu­ana­land Rifles) płk. Cowana. Razem było to 716 prze­szko­lo­nych i dobrze przy­go­to­wa­nych do służby ludzi.

Ponadto utwo­rzono 300-oso­bową straż miej­ską. Była to for­ma­cja ochot­ni­cza, jed­nak dzięki zaan­ga­żo­wa­niu bur­mi­strza Mafe­king Franka Whi­te­leya w jej sze­re­gach zna­leźli się pra­wie wszy­scy peł­no­sprawni biali miesz­kańcy. Już we wrze­śniu Whi­te­ley ścią­gnął do mia­sta ppłk. Cour­te­naya Vyvy­ana, by ten pota­jem­nie zor­ga­ni­zo­wał straż miej­ską i wyszko­lił jej człon­ków w obsa­dza­niu oko­pów i umoc­nień miej­skich. Ponadto w przed­dzień oblę­że­nia w Mafe­king zna­leźli się doświad­czeni bry­tyj­scy ofi­ce­ro­wie - mjr Alick Godley z pułku Dublin Fusi­liers, mjr Hamil­ton Goold-Adams, kpt. Char­les Ben­tinck, kpt. Char­les FitzC­la­rence i kpt. Ver­non. Biali obrońcy byli uzbro­jeni prze­waż­nie w kara­biny Lee-Met­ford i Mar­tini-Henry, tubyl­com oddano nato­miast star­sze jed­no­strza­łowe kara­biny Enfield-Sin­der. Arty­le­ria pod dowódz­twem mjr. Pan­zera skła­dała się z czte­rech prze­sta­rza­łych dział odprzo­do­wych27 kal. 75 mm o zasięgu 2 km.

Na początku paź­dzier­nika do Mafe­king przy­był płk. Robert Baden-Powell, obej­mu­jąc komendę nad tym róż­no­rod­nym gar­ni­zo­nem. Był ener­gicz­nym i spraw­nym orga­ni­za­to­rem -?nie tylko roz­wi­nął kon­cep­cję ochot­ni­czych for­ma­cji zło­żo­nych z bia­łych miesz­kań­ców, lecz także wysu­nął pomysł włą­cze­nia do pla­nów obrony mia­sta tubyl­ców.

W bez­po­śred­nim sąsiedz­twie Mafe­king znaj­do­wał się duży kraal28 zamiesz­kany przez ponad 6 tys. ludzi z ple­mie­nia Baro­longo. Baden-Powell zacią­gnął do służby ponad 400 kra­jow­ców. Uzbro­jeni tubylcy peł­nili funk­cje straż­ni­ków bydła, zwia­dow­ców oraz poma­gali w obro­nie wła­snego kra­alu, oprócz tego zostali zatrud­nieni do kopa­nia oko­pów i budowy umoc­nień. W oblę­żo­nym Mafe­king zna­lazł się ponadto lord Edward Cecil, syn aktu­al­nego pre­miera Wiel­kiej Bry­ta­nii lorda Salis­bury'ego.

Z ini­cja­tywy lorda Cecila w mie­ście utwo­rzono Kor­pus Kade­nów Mafe­king (Mafe­king Cadet Corps) skła­da­jący się z chłop­ców w wieku od 12 do 15 lat, któ­rzy odgry­wali rolę posłań­ców i sani­ta­riu­szy, będąc inspi­ra­cją dla skau­tów. Mafe­king leżący na pła­skiej, kamie­ni­stej rów­ni­nie nie był dogod­nym miej­scem do obrony. W 1899 roku cał­ko­wita popu­la­cja bia­łej lud­no­ści mia­sta wyno­siła bli­sko 2 tys. ludzi, w tym ok. 650 kobiet i dzieci. Mafe­king powstało na pla­nie pro­sto­kąta z pla­cem Rzą­do­wym i ryn­kiem w cen­trum. Zabu­dowę sta­no­wiły niskie budynki kryte bla­chą fali­stą, a jedyny wyją­tek od tej reguły sta­no­wił dwu­pię­trowy muro­wany klasz­tor rzym­sko­ka­to­licki poło­żony ok. 200 m na pół­noc od mia­sta, będący dzie­łem inży­nie­rów z eks­pe­dy­cji sir War­rena. Na połu­dnio­wym skraju Mafe­king w głę­bo­kim wąwo­zie wyry­tym w skale pły­nęła rzeka Molopo. Za nią, ponad 2 km na połu­dnie od mia­sta, wno­siło się samotne wzgó­rze zwane Can­non Kopje. Już w 1885 roku sir Char­les War­ren, zało­ży­ciel Mafe­king, wzniósł na pła­skim wzgó­rzu kamienny fort, z któ­rego roz­ta­czał się widok na całe mia­sto. Obrońcy, doce­nia­jąc stra­te­giczne poło­że­nie wzgó­rza, włą­czyli Can­non Kopje do sys­temu obrony. Tam roz­po­czy­nała się linia oko­pów, która cią­gnęła się zyg­za­kiem na pół­nocny zachód i docie­rała do ziem­nego fortu Ayr zbu­do­wa­nego na niż­szym wznie­sie­niu. Cho­ciaż była to odosob­niona reduta, zapew­niała widok i ogień na dużą odle­głość. Następ­nie linia oko­pów okrą­żała mia­sto od pół­nocnego wschodu, docie­ra­jąc na powrót do Can­non Kopje. Obwód obrony mia­sta wyno­sił bli­sko 8 km. Waż­nym czyn­ni­kiem wzmac­nia­ją­cym obronę była linia kole­jowa, po któ­rej poru­szał się pociąg pan­cerny. Wewnątrz pier­ście­nia obrony na skraju mia­sta utwo­rzono obóz dla kobiet i dzieci chro­niony przez kwa­tery funk­cjo­na­riu­szy BSAP. Wzdłuż linii oko­pów Bry­tyj­czycy wybu­do­wali liczne reduty i for­ty­fi­ka­cje, a w samym mie­ście wznie­śli bary­kady w poprzek ulic, mające zatrzy­mać prze­ciw­nika, jeśli dotarłby tak daleko.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

1. Bur­gher. [wróć]

2. H.C. Hil­le­gas, With the boer for­ces, Lon­don 1900, s. 61. [wróć]

3. W odróż­nie­niu od pierw­szej wojny bur­skiej lub wojny o nie­pod­le­głość z lat 1880-1881, która dopro­wa­dziła do uzna­nia nie­pod­le­gło­ści Trans­walu przez Wielką Bry­ta­nię. [wróć]

4. Na początku wojny w ciągu zale­d­wie sied­miu dni (10-17 grud­nia 1899 roku) Bry­tyj­czycy ponie­śli klę­ski pod: Magers­fon­tein, Storm­ber­giem i Colenso. "Czarny tydzień" wstrzą­snął bry­tyj­ską opi­nią publiczną i poważ­nie nad­szarp­nął wize­ru­nek armii impe­rium. [wróć]

5. C. de Wet, Trzy lata wojny o nie­pod­le­głość, War­szawa 1903, s. 56. [wróć]

6. "La Liberté", 22 lutego 1900. [wróć]

7. P. Kru­ger, Pamięt­niki pre­zy­denta Krügera, War­szawa 1902, s. 33. [wróć]

8. Ibi­dem, s. 35. [wróć]

9. https://en.wiki­pe­dia.org/wiki/Sand_River_Convention [dostęp: 13.01.2023]. [wróć]

10. Wię­cej: P. Fiszka-Borzysz­kow­ski, Wojna bur­ska 1880-1881, War­szawa 2012. [wróć]

11. W dosłow­nym zna­cze­niu "bur­ski wolny łowca", odpo­wied­nik fli­bu­stiera. [wróć]

12. Vier­kleur, dosłow­nie cztery kolory. Potoczne okre­śle­nie flagi pań­stwo­wej ZAR odno­szące się do umiesz­czo­nych na niej czte­rech barw: trzech pozio­mych pasów rów­nej sze­ro­ko­ści. Od góry były to: czer­wień, biel i błę­kit, od strony drzew­co­wej znaj­do­wał się zie­lony, pio­nowy pas o sze­ro­ko­ści rów­nej 25 proc. dłuż­szego boku flagi. [wróć]

13. Obec­nie rów­no­war­tość 32 mln fun­tów. [wróć]

14. J. Mac­Ken­zie, Austral Africa losing it or ruling it, being inci­dents and expe­rien­ces in Bechu­ana­land, Cape Colony and England, vol. II, Lon­don 1887, s. 328. [wróć]

15. Ibi­dem, s. 95. [wróć]

16. Ibi­dem, s. 299. [wróć]

17. Ibi­dem, s. 218. [wróć]

18. Zob. T. Gre­niuch, Natal 1899-1900, Bel­lona, War­szawa 2017, s. 32-38. [wróć]

19. Dosłow­nie "kapral mię­sny". [wróć]

20. Szwedzcy ochot­nicy odno­to­wali jako cie­ka­wostkę, że w ciągu dnia Bur potra­fił wypić 20-25 kub­ków kawy. [wróć]

21. Sze­roki pas noszony przez ramię (uko­śnie w poprzek tuło­wia) słu­żący do prze­no­sze­nia amu­ni­cji. [wróć]

22. C. Stern­berg, My expe­rience of the Boer war, New York-Bom­bay 1901, s. 63. [wróć]

23. Duży kara­bin maszy­nowy zasi­lany taśmą, strze­la­jący poci­skami wybu­cho­wymi. Była to jedyna broń w Afryce Pół­noc­nej wypo­sa­żona w żeliwną tar­czę słu­żącą do ochrony załogi. [wróć]

24. Dane tech­niczne: kali­ber -?155 mm, masa -?6500 kg, masa poci­sku -?43 kg, dłu­gość -?7,5 m, efek­tywny zasięg -?9 tys. m, szyb­ko­strzel­ność -?20 poci­sków na godzinę, załoga -?dowódca i sze­ściu strzel­ców. [wróć]

25. Po nie­uda­nym raj­dzie Jame­sona rząd zde­cy­do­wał się zbu­do­wać cztery forty wokół Pre­to­rii: Schan­skop, Klap­per­kop, Daspo­or­trand i Won­der­bo­om­po­ort. [wróć]

26. Kor­pus powstał w 1854 roku, kiedy Wolne Pań­stwo Ora­nia uzy­skało nie­pod­le­głość. Cho­ciaż OVC brał udział w dwóch woj­nach w latach sześć­dzie­sią­tych XIX wieku, dopiero po 1880 roku, kiedy na dowódcę mia­no­wano odzna­czo­nego pru­skiego ofi­cera arty­le­rii kpt. Frie­dri­cha Albrechta, jed­nostka zaczęła nabie­rać kształtu. Pod kom­pe­tent­nym dowódz­twem Albrechta kor­pus znacz­nie się roz­rósł i do wybu­chu wojny w 1899 roku skła­dał się z: pię­ciu ofi­ce­rów, 159 strzel­ców i podofi­ce­rów oraz 400 sze­re­go­wych. W kor­pusie były ponadto: 25-oso­bowa orkie­stra woj­skowa oraz sek­cja sygna­łowa i helio­gra­ficzna. [wróć]

27. Działa łado­wane od strony lufy, powszech­nie uży­wane do połowy XIX wieku, następ­nie wyparte przez sys­temy odtyl­cowe, czyli łado­wane od wlotu lufy. [wróć]

28. Kraal -?wio­ska tubyl­ców. [wróć]