Ostatnia z bajek - Cyprian Kamil Norwid

Kup ebooka

5.49 zł
4.50 zł (2,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

I

Powiew Swobodny, który był i jest wszędzie, gdzie się działo i dzieje życie, tak mówi do zatrzymanej myśli:

Nie wierzcie, lub nie dowierzajcie, gdy was nauczają, że bajka jest literacką formą, przemyślnie ku temu wystosowaną, ażeby prawdy drażliwe, osłoniwszy dowcipnem postaciowaniem, gładziej przemycać. Takowa przemysłowa robota zaczęła się stosunkowo bardzo późno, a takie literackie bajkopisarstwo dopiero aż po przejściu całej jednej epoki, bo dopiero w okresie aleksandryjskim, pojawia się. Człowiek sobie tego sam przez się nie wyrafinował, że zwierzęta i twory inne mówią, rozmawiają, że język ten myśli powzajemniał, że on istotnie jawił się i używał. Owszem, właśnie, iż tak było w rzeczywistości; więc, skoro okres tego z naturą obcowania zawarł się i oddalił, powstała wtedy bajka, tak, jako po częściowych rapsodjach, sporadycznie tam i sam zaśpiewanych, ocaliła się pełna epopeja. Do rozmówienia się potrzeba czego? Potrzeba spółpołożenia, języka i uczucia prawdy. Spółpołożenie człowieka ze zwierztami i tworami innemi, lubo na rozmaite oddalenia, jednakowoż istniało zawsze i może dziś istnieje. Języki zaś, jakkolwiek się tak bardzo rozdaliły, iż człowiek rozsądny (sic!) odmawia własności mówienia zwierzętom i tworom innym, jednakowoż ten ich język, mimo zupełnego zaniechania swojego, istnieje, i podobno, że więcej nieco, niż niektóry ostatecznie zacofany djalekt języka Papu. Co się tyczy zaś uczucia prawdy, zdaje się mnie, że to nie troszkę, lecz że bardzo zapomina się o tej właściwości Prawdy, iż wszelki żyjątek uczucie jej posiada, jakkolwiek w stopniu odmiennym. Popróbuj udawać zagniewanie, zamierzając się na psa żartem, a zobaczysz, jak on to rozeznawać i podejrzewać będzie. Gdy tymczasem potrąć go najlżej, lecz serjo, - zobaczysz, jak to on przyjmie. Psa się zaś tu cytuje nie jak wyjątek, lecz dlatego, iż przezeń najczytelniej dawa się okazać wniosek nasz. Atoli najdrobniejszy robaczek inaczej przyjmuje potrącenie kołysaną przez wiatr gałązką, inaczej podniesioną nań z woli człowieka. Nieodmienny zielony polny pajączek, gdy ma na przeciwne sobie brzegi strumienia nicią przekroczyć nadwodną, przyjmuje, jako oczekiwane, potrącenie wiatru, które go za jego myślą niesie, lecz tenże cołnąłby się przed takiemże samem, wywartem przez człowieka wolę i podmuch. Uczucie prawdy w roślinach mniej jest jasne. Czułek prawie tak samo przyima nieumyślne jak umyślne potrącenie. Skoro więc było i jest spółpołożenie istot, skoro był i jest język (patrz w odsyłaczu), skoro było i jest prawdy uczucie; istnieją zatem główne trzy warunki rozmawiania i porozumiewania się. To też zwierzęta i człowiek rozmawiały, jak rzekło się. Ogromny słoń do dziś jedynie na tym warunku służy i niema dlań wędzidła żelaznego, albowiem mogłoby za słabem okazać się: trzeba więc czegoś silniejszego to jest stosownego używania sylab śpiewnych i porozumienia się. Tak do zatrzymanej myśli mówił Powiew Swobodny, który, że był i jest wszędzie, gdzie się działo i dzieje życie, znać może rzeczy. I dodał on: Ale odkąd i jak nastąpiło to rozdalenie pomiędzy zwierzętami a człowiekiem, które dziś dwa osobne stawi obozy?... Jużci, że odtąd, odkąd człowiek samego siebie tylko w stworzeniu poszukiwał, nic poza ten widok nie ważąc sobie. Arabski koń innego nie zna wcale zbliżenia się człowieka, tylko odwiedziny; tam zawsze przyszedł ktoś do kogoś i oni rozumieją się - owszem, on podziela nawet interes wzajemnej uprzejmości, bo koń arabski, gdy jest podochoconym, chce dla przyjemności swojej, ażebyś mu koło uszów strzelił parę razy z pistoletu, co przecież nie jest zwierzęcej jakiej potrzeby wynikiem... Natomiast, skoro przed kupującego sobie konia do zwożenia kamieni lub beczek przyprowadzą zwierzę i okaźnie postawią, on zaś za pierwszym rzutem oka wyczytuje sobie siłę machiny, to szerokość piersi, to nóg moc obliczając, i dopiero po zrewidowaniu materjału widzi nareszcie zwierzę, a może nigdy stworzenie - jużci, że rozdalenie pomiędzy tym człowiekiem a zwierzęciem onem tak jest zupełne, jak zbliżenie kogo innego z koniem arabskim, wyżej nadmienionym. Tem to zachowaniem się i tą drogą nastąpiło rozdalenie człowieka i stworzeń. Zwierzę odtąd nie szło drogami swemi, jak swobodniejszy ptak, mający swoje szlaki i odloty, interesom jego właściwe; ale zwierzę odtąd uciekało, i szlaki, przezeń przebiegane, są szlakami ucieczki. I oto jeden z trzech warunków porozumiewania się, to jest spólpołożenie istot, przestało istnieć; za niem począł się oddalać język zwierząt od glossolalijnych z ludzkim zbliżeń. Dopiero zaś, kiedy takito okres zamykał się i zamykając oddalał, starano się z jednej strony przynajmniej dogmatycznie ciąg onegoż utrzymać, tam i ówdzie wydzielając gaje święte, dla uderzenia siekiery niedostępne, utrzymując zwierzęta i ptaki czczone w dworcach świątyń, podobnież i drzewa. Z drugiej zaś strony, na tradycji minionego dramatycznego stosunku poczeła się dopiero urabiać bajka.

RESZTA TEKSTU DOSTĘPNA W PEŁNEJ WERSJI.