8
Emma Steen zaparkowała za radiowozem na chodniku przed ceglanym domem. Ogromny trawnik był perfekcyjnie przystrzyżony, podobnie jak gęsty żywopłot z tysiącami drobnych zielonych listków. Rzuciła szybkie spojrzenie w lusterko wsteczne. Przez chwilę zastanawiała się nad rozpuszczeniem włosów, ale zostawiła kucyk i cienką opaskę na głowie.
Brak ciekawskich sąsiadów można było wytłumaczyć jedynie tym, że nie było zbyt wiele do oglądania. Wszystko, co interesujące, znajdowało się wewnątrz domu. Emma była w połowie domowej sesji treningowej w garażu, kiedy otrzymała wezwanie do udania się pod wskazany adres, aby skontaktować się z zespołem kryminalistycznym. Osuszyła się ręcznikiem, przebrała w dżinsy i bluzę z kapturem na tyle dużą, by ukryć kaburę z bronią na pasku. Jako śledcza w wydziale ds. poważnej przestępczości policji miejskiej raz w miesiącu miała nocne dyżury z trzema kolegami. W przypadku poważnego wykroczenia byli wzywani do rozpoczęcia śledztwa i wsparcia personelu zewnętrznego, a następnego dnia przekazania wszystkich materiałów zespołowi przydzielonemu do sprawy.
Nie rozumiała, dlaczego teraz do niej zadzwonili i musiała jechać pod ten adres. Wolałaby dokończyć ćwiczenia, niż oglądać samobójcę.
Skinęła głową umundurowanemu policjantowi, który sprawdził jej legitymację.
– Technicy są w środku – powiedział, podnosząc taśmę odgradzającą, którą otoczono całą posiadłość.
Emma weszła na zabezpieczony teren i udała się do domu, w którym właśnie otworzyły się drzwi. Na zadaszonym ganku zobaczyła niskiego mężczyznę w białym kombinezonie. Ściągnął maseczkę oraz fioletowe rękawiczki jednorazowe, które rzucił na drewnianą podłogę.
– Kogo my tu mamy? – Uśmiechnął się do Emmy. – Nie mogli zamiast ciebie wysłać jakiegoś kompetentnego śledczego?
Emma zachichotała.
Anton Stridh był po pięćdziesiątce i pracował jako technik sądowy od ponad dwudziestu lat. Był nieco niższy od Emmy, a jego okrągły brzuch mocno wystawał do przodu, przez co w kombinezonie wyglądał, jakby był w ciąży. Jego gęste wąsy były jak zwykle zadbane.
– Więc masz rozrywkę w to niedzielne popołudnie? – Uśmiechnął się.
– Tak – odpowiedziała Emma, przewracając oczami. – Chciałam dokończyć trening, ale nie było wyjścia, trzeba było jechać. Miałam dyżur pod telefonem, więc musiałam się spieszyć. – Otarła czoło. Pot pojawił się bez ostrzeżenia.
– Wiesz, że zdążyłabyś wziąć prysznic? Ten facet nigdzie się nie wybiera.
– Powinieneś kiedyś spróbować – odparła Emma, spoglądając w dół na brzuch Antona.
– Wziąć prysznic?
– Poćwiczyć.
Anton się uśmiechnął.
– Tak, tak – powiedział. – Gdzie pozostali?
– Pojechali na posterunek, aby zacząć koordynować ten bałagan. Ja chcę zobaczyć, jak wygląda sytuacja. Co dla mnie masz?
– Jesteśmy prawie gotowi, więc możesz wejść za kilka minut.
Wskazał na papierową torbę na podłodze.
– Masz tam kombinezony i maseczkę.
– Widziałeś jakichś dziennikarzy lub fotografów? – zapytała Emma, rozglądając się dookoła. Kobieta z psem na smyczy zatrzymała się przy taśmie obok stojącego tam funkcjonariusza.
– Nie – powiedział Anton. – Ani jednego.
Emma zdjęła bluzę z kapturem, pod spodem miała tylko biały sportowy stanik. Materiał między jej piersiami był wilgotny od potu.
Anton zmarszczył nos.
– Ani słowa – powiedziała Emma, wyciągając plastikowy worek z papierowej torby. Rozerwała go i założyła jednorazowy kombinezon, który był w środku.
– Wychodzisz gdzieś czasem? – zapytał Anton, obserwując ją.
– Co masz na myśli? Cały czas jestem poza domem.
– Mam na myśli wychodzenie, by spotykać się z ludźmi.
Emma zatrzymała się w momencie, gdy miała zamiar zapiąć zamek. Napotkała spojrzenie Antona.
– Masz na myśli umawianie się z mężczyznami?
– Tak.
– Nie mam na to czasu.
Anton westchnął.
– Ktoś cię musi przelecieć. Gdybym nie był gejem…
– Wiem – przerwała Emma. – To byś…
– Załóż to.
Emma wzięła od niego maseczkę.
– Daj spokój – powiedziała, nie patrząc na niego. – Czy możesz być trochę bardziej profesjonalny? To rozmowa na wieczór przy butelce wina. Zdecydowanie nie zamierzam poruszać teraz tych tematów.
– Dobrze, kochanie. – Anton się uśmiechnął. Otworzył drzwi i zawołał: – Czy śledcza może już wejść?
Kobieta wewnątrz potwierdziła, że są gotowi.
– Chodź – powiedział Anton, wchodząc do środka. – Idź za mną.
W przedpokoju stała tylko drewniana półka na buty, a na środku podłogi leżał szorstki dywan. Wzdłuż ściany biegły schody prowadzące na piętro. Weszli do kuchni ze stołem i dwoma drewnianymi krzesłami. Obok części jadalnianej znajdowała się właściwa kuchnia ze zlewem ze stali nierdzewnej i sosnowymi szafkami. Wnętrze przypominało domek w górach. Kobieta w takim samym kombinezonie jak Emma i Anton odkręciła kamerę systemową ze statywu i włożyła ją do torby.
Emma przywitała ją skinieniem głowy. Kobieta odwzajemniła gest.
Zmarły mężczyzna leżał na podłodze przed zmywarką. Wyglądał, jakby przewrócił się na bok. Większość jego twarzy i głowy była w kawałkach, ale dolny rząd zębów wydawał się nienaruszony. Dużo krwi rozbryzgnęło się na górnej części drzwiczek zmywarki i na zamontowanych na ścianie szafkach. Obok ciała leżała strzelba.
– Prawdopodobnie usiadł, włożył lufę do ust i pociągnął za spust – powiedział Anton. – Rozbryzgi krwi i tkanki mózgowej wznoszą się. – Stanął u stóp mężczyzny i przesunął dłonią od zmywarki w górę, w kierunku szafek i wreszcie sufitu.
– Jasna cholera – powiedziała Emma, podążając wzrokiem za dłonią Antona. Rozejrzała się po pokoju. Krzesła były przysunięte do stołu, gdzie na rozłożonym obrusie stały dwie zgaszone świece. W oknie stała lampa z kloszem i liściasta roślina. Na blatach znajdowały się wszystkie rzeczy, których można by się spodziewać w kuchni – ekspres do kawy, toster i stojak na noże. Nie brakowało żadnego.
– Nic nie wskazuje na przepychankę – stwierdziła Emma.
– Zgadza się – odpowiedział Anton, klęcząc obok ciała. – Nie widzisz nic więcej?
Emma wzruszyła ramionami.
– Nie.
– Jesteś pewna?
– No dalej, powiedz mi, o co chodzi?
Anton wstał. Wskazał na sufit w rogu jadalni.
– Tam jest kamera – powiedział.
Emma przysunęła się bliżej.
– Nie widzę.
– Jest mała, nie większa niż moneta – wyjaśnił Anton.
Zmrużyła oczy i w końcu zobaczyła obiektyw.
– Niech mnie diabli! Myślę, że jedyną rzeczą, jaką pokaże film, jest to, jak odstrzeliwuje sobie głowę, ale nigdy nie wiadomo.
– Być może – powiedział Anton, odwracając się do koleżanki, która składała statyw kamery. – Masz list?
– Tak, jest w torbie z zabezpieczonymi śladami. Zacznę się pakować do samochodu. Skończyliśmy tutaj.
– W porządku – odparł Anton. – Tylko pokażę list Emmie.
Kobieta wyszła z kuchni z torbą na aparat w jednej i statywem w drugiej ręce.
Anton wyciągnął z brązowej papierowej torby worek zabezpieczony zamkiem błyskawicznym z niedbale napisanym słowem „ślady”. Torebka obok miała napis „śmieci” i była pełna jednorazowych rękawiczek, pustych plastikowych toreb i innych opakowań.
– Dlatego chciałem, żebyś przyjechała. Nie sądzę, żeby to było samobójstwo. – Anton podał Emmie worek z zamkiem błyskawicznym.
Zawierał odręczną notatkę. Usta Emmy poruszały się, gdy po cichu czytała.
Wiedzą o mnie wszystko i pójdą na policję, jeśli nie zrobię tego, co każą. Potwór został zdemaskowany i nie mogę żyć ze świadomością, że ktoś zna mój sekret. Wie o tym, co zrobiłem. Wybaczcie mi moje grzechy. Próbowałem oprzeć się moim pragnieniom, ale byłem zbyt słaby. Proszę, wybaczcie mi .
Emma potrząsnęła głową i spojrzała na drugą stronę kartki, ale była niezapisana.
– Czy był w jakiś sposób szantażowany? – zapytała.
Anton wzruszył ramionami.
– Nie mam pojęcia – powiedział. – Ale wydaje mi się, że nie będzie to przyjemna sprawa.