Ostatni z rodu Kash Barogh - Mateusz Wójcik

Kup ebooka

60.58 zł
50.28 zł (50,34 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp Opowieści: Ostatni z rodu Kash, Barogh

Gdzieś za wioską Manteria, w ciemnej, zimnej puszczy, gdzie panowała grobowa cisza, stała stara, opuszczona drewniana chatka. Mieszkał w niej pewien staruszek, który żywił się zgniłym ludzkim mięsem. Pewnego wczesnego ranka dróżką prowadzącą do chatki szedł mały chłopiec z dziewczynką. Staruszek od razu zauważył nieoczekiwanych małych gości na swojej posesji. Gdy usłyszał pukanie do drzwi, chwycił za klamkę i otworzył drewniane drzwi. Natychmiast zaprosił dzieci do środka i poczęstował je ciepłą herbatą. Kiedy staruszek nastawiał wodę, chłopiec zapytał, czy mogą przenocować u niego przez kilka dni. Staruszek odpowiedział: - Ale my się nawet nie znamy, chłopcze. Jak masz na imię? - Mam na imię Alan, a moja siostra ma na imię Hania - odpowiedział chłopiec. - A pan jak się nazywa? - dopytał Alan. - Mam na imię Vornard Kash, Barogh - odparł staruszek. - A co do tego, czy możecie zostać u mnie na kilka dni - oczywiście, możecie przenocować tyle, ile zapragniecie - dodał. - Dziękuję, proszę pana. A czy moja siostra Hania też może? - zapytał Alan. - Tak, pewnie. Będzie mi bardzo miło gościć waszą wizytę. Jeszcze jedno pytanie: ile macie lat? - zwrócił się do dzieci. - Ja mam 12 lat, a moja siostra dopiero 6 - odpowiedział chłopiec. - A co wy tutaj właściwie robicie? - dopytał staruszek. - Zgubiliśmy drogę do domu - wyjaśnił Alan. - Mama kazała nam przynieść trochę malin na ciasto i grzybów na śniadanie, więc poszliśmy do pobliskiego lasu, ale niestety się zgubiliśmy. - Rozumiem - powiedział staruszek. - Dobrze, zastanowię się, co z wami zrobić. Na razie odprowadzę was do pokoju, gdzie możecie przespać tę noc, a jutro zobaczymy. Staruszek odprowadził dzieci do izby i powiedział: - No dobrze, to ta izba jest cała wasza, możecie tu przenocować. Pamiętajcie jednak, żeby nie myszkować po mojej chatce. - Dobrze, nie będziemy opuszczać tego pokoju - zapewnił chłopiec. - W porządku, ja idę jeszcze do szopy, bo muszę coś zrobić - dodał staruszek i wyszedł z pokoju. Zmęczone długą podróżą dzieci położyły się do łóżka i zasnęły. Nastał nowy dzień. Dziesięć minut po przebudzeniu do pokoju przyszedł staruszek i powiedział: - Witajcie, dzieci. Jak się spało? - Dobrze - odpowiedziała Hania dziecięcym głosem. - Czy mogę dostać coś do jedzenia? Trochę zgłodniałam. - Oczywiście. A ty, Alan, też chcesz coś zjeść? - zapytał staruszek. - Na razie nie, nie jestem głodny - odparł chłopiec. - Dobrze, to ja z Hanią zejdę do kuchni, coś przekąsimy i niedługo wrócimy z gorącą zupą grzybową - powiedział staruszek.

Rozwinięcie Opowieści: