Ostatni Sabat - Roksana Papaj

-
Proszę czekać

Dla najukochańszej R.

W takich chwilach miałam ochotę schować twarz w dłoniach i krzyczeć. Siedziałam w ciszy na dachu naszego domu. Mój podbródek drżał z rozpaczy. Oczy niemal przegrywały w batalii ze łzami. Próbowałam znaleźć Twoją twarz w gwiazdach, ale tamtej nocy ukazywały kogoś innego. Wyobrażałam sobie, że siedziałaś kilka kroków ode mnie. Pod ciepłym kocem w kratę z termosem w ręku i książką pod pachą. Ze spojrzeniem utkwionym w firmament i wzrokiem łapczywie wyczekującym na magiczny moment. Co rok przygotowywałyśmy się na noc poprzedzającą Sabat. Od najmłodszych lat z radością obserwowałyśmy boski spektakl. A ten - mimo że tak nam znany - czarował nasze serca i fascynował umysły. Sprawiał, że chciało nam się żyć.

Tamtego wieczoru wszystko straciło na wartości. Nie było magii. Nie było zachwytu i nie było Ciebie. Z pogryzionymi ze zdenerwowania wargami wpatrywałam się w ludzkie niebo. Zwyczajne, pozbawione tajemniczości. Nudne, a jednocześnie wzbudzające we mnie uczucie przestrachu i pustki. Dziwne i obce.

Podczas gdy Twoja dusza uciekała od ciała, nie było przy nas nikogo. Nawet zabójca - młody, niedoświadczony chłopak - uciekł od nas w popłochu. Leżałaś zakrwawiona w moich ramionach. Wyglądałaś błogo. Skórę miałaś bladą. Oczy szeroko otwarte, a spojrzenie pełne spokoju i nadziei. Twoje delikatnie rozchylone usta, układały się w subtelnym uśmiechu. Drżącą dłonią odgarniałam niesforne, brązowe kosmyki z Twojej twarzy. Umierałaś w zupełnym opanowaniu. Bez błagania, bez łez. W sposób godny i niewinny. Zdawało się, że sama Śmierć była zachwycona twoim dołączeniem do Jej szeregów.

Gdy przymknęłaś powieki, w przestrachu wyszeptałam zaklęcie. Naszą ostatnią deskę ratunku. Moje siły miały być Twoimi. Powinnaś żyć szczęśliwie. Wspominać mnie w ciepłe wieczory. Tak jak ja miałam w zwyczaju przywoływać w pamięci Twój obraz.

Ale zawiodłam Cię i świat, który powinien się Tobie kłaniać. Okazało się, że nie byłam tak wielką czarownicą, za jaką się uważałam. Magia uniosła nas do góry i zniknęła. Mnie zostawiła człowiecze, obrzydliwe życie, Tobie zabrała wszystko.

Tak, moja droga, rozeszły się nasze drogi.

Kiedyś znów będziemy w tym samym świecie.

Żywe inaczej.

Szczęśliwe ponad wieki.

Razem.

Twoja kochająca siostra, Norene.