Ostateczne rozwiązanie. Losy żydów w latach 1933-1949 - David Cesarani

-
Proszę czekać

 

SKĄD WZIĄŁ SIĘ HITLER I NAZIŚCI?

Adolf Hitler został zaprzysiężony na kanclerza Niemiec 30 stycznia 1933 roku o 11.30. Krótka uroczystość odbyła się w gabinecie niemieckiego prezydenta, feldmarszałka Paula von Hindenburga, na drugim piętrze Kancelarii Rzeszy. W przeciwieństwie do politycznej odysei, która doprowadziła go do tego punktu, Hitler nie musiał daleko jechać, żeby się tu dostać. Od lutego ubiegłego roku korzystał z luksusów pobliskiego hotelu. Był już dobrze znany berlińczykom i pomimo złej pogody od kilku dni atmosfera oczekiwania przyciągała ludzi w to miejsce. Trzy dni wcześniej kanclerz Kurt von Schleicher podał się do dymisji po zaledwie kilku tygodniach od objęcia urzędu. Zapanowało zamieszanie, nie wiadomo było, kto go zastąpi. Może Franz von Papen, poprzednik, którego pozbawił stanowiska? A może Adolf Hitler, przywódca największej partii w Reichstagu? Hitler był stosunkowo nowy w polityce państwowej i nigdy nie pełnił żadnej ważnej funkcji; faktycznie, jak dotąd nie mógł poszczycić się większymi osiągnięciami. Z pewnością kierował największą frakcją w Reichstagu, ale czy ten przybysz z zewnątrz, jeszcze niedawno marginalna i wyszydzana postać, mógłby objąć stery państwa?30.

Rozwój wydarzeń obserwował francuski ambasador André François-Poncet. Hitler "zatrzymał się w hotelu "Kaiserhof", jak zwykle, gdy przebywał w stolicy, kilka kroków od Kancelarii i Pałacu Prezydenckiego. Na placu panował spory tłok, gapie obserwowali krzątaninę za każdym razem, gdy pojawiał się Hitler". Obserwatorzy nie mogli jednak śledzić osobliwej sekwencji wydarzeń rozgrywających się w apartamencie prezydenckim31.

Jeszcze przed Hitlerem Hindenburg zaprzysiągł nowego ministra obrony, Wernera von Blomberga. Pośpiech był wskazany, ponieważ Schleicher łączył kontrolę nad armią ze stanowiskiem kanclerza i nie zrzekł się tej pierwszej funkcji. Krążyły pogłoski, że planował zamach stanu. Hindenburg i jego polityczni doradcy musieli pozbawić go ostatniego zaplecza władzy i sprawić, by nowy rząd miał kontrolę nad siłami zbrojnymi. Hitler przyszedł ostatni, korzystając z tylnego wejścia. Towarzyszyło mu zaledwie dwóch członków jego partii, którzy mieli z nim pracować w rządzie. Inni przyszli ministrowie z różnych partii zjawiali się pojedynczo, gromadzili się w gabinecie na parterze Kancelarii Rzeszy, po czym o 11.15 poszli na górę na spotkanie z prezydentem Hindenburgiem i formalne zaprzysiężenie. Wszystko odbywało się w atmosferze pośpiesznej improwizacji32.

W południe specjalne wydania berlińskich gazet podały informację o mianowaniu Hitlera i nowej koalicji rządowej. Wieczorem zwycięzcy przeszli z pochodniami przez centrum Berlina i spotkali się przy Bramie Brandenburskiej, w sercu dzielnicy rządowej. Na początku pojawiły się tysiące funkcjonariuszy milicji NSDAP w brunatnych mundurach - Sturmabteilung (SA, Oddziały Szturmowe). Po nich przyszli członkowie Stahlhelmu (Stalowe Hełmy), popierającej nazistów organizacji paramilitarnej weteranów wojennych. Przemaszerowali obok pałacu prezydenckiego, gdzie z jednego okna patrzył na nich Hindenburg, a z drugiego Hitler. Patrzył też François-Poncet. "Potężne kolumny otoczone przez orkiestry grające wojskowe melodie w rytm stłumionych uderzeń wielkich bębnów wyłoniły się z głębin Tiergarten i przeszły pod łukiem triumfalnym Bramy Brandenburskiej. Pochodnie, którymi wymachiwali, utworzyły rzekę ognia, rzekę pośpiesznych, niedających się ugasić fal, rzekę przelewającą się władczym rozmachem przez samo serce miasta. Z tych mężczyzn w brązowych koszulach, w wysokich butach, maszerujących w doskonałym porządku, w idealnym rytmie, z melodyjnymi głosami wyśpiewującymi pieśni wojskowe, emanował entuzjazm i dynamizm, i było to niezwykłe". Tego dnia wydarzenia potoczyły się tak szybko, że nikt nie pomyślał, aby sfilmować paradę. Podobnie jak w przypadku legendarnego marszu na Rzym Mussoliniego, który zainspirował Hitlera do nieudanej próby puczu dziesięć lat wcześniej, następnego dnia trzeba było wszystko ponownie zorganizować z myślą o kamerach kroniki filmowej33.

Jednak co oznaczała zmiana rządu? Hitler, przyjmując stanowisko kanclerza, postawił jeden warunek: żeby Hindenburg rozwiązał Reichstag i ogłosił nowe wybory. Miało to wzmocnić NSDAP, która już była największą partią w parlamencie, i dać jej silniejszy mandat. Uznał jednak żądania doradców Hindenburga, aby zachować konserwatywny charakter przyszłego gabinetu i ograniczyć liczbę ministrów z partii nazistowskiej do dwóch. Byli to "starzy bojownicy", którzy trwali u boku Hitlera od powstania ruchu. Wilhelm Frick objął stanowisko ministra spraw wewnętrznych Rzeszy, a Hermann Göring został ministrem bez teki, dostał też nominację na ministra spraw wewnętrznych Prus, co oznaczało, że miał kierować siłami policyjnymi największego kraju związkowego. Jednak znajdowali się w stosunku ośmiu do trzech; większość mieli nienazistowscy członkowie rządu. W nagrodę za zorganizowanie upadku Schleichera i doprowadzenie Hitlera do władzy Papen, katolicki konserwatysta, który w 1932 roku zajmował stanowisko kanclerza, został wicekanclerzem. W rządzie znalazły się też inne znajome twarze: minister spraw zagranicznych baron Konstantin von Neurath, minister łączności i transportu Paul von Eltz-Rübenach oraz minister obrony Blomberg. Byli to staroświeccy konserwatyści. Stanowisko ministra handlu i rolnictwa przypadło Alfredowi Hugenbergowi, baronowi prasowemu, przywódcy Niemieckiej Narodowej Partii Ludowej, z którą naziści nawiązali luźny sojusz. Franz Seldte, przywódca Stahlhelmu, przejął odpowiedzialność za Ministerstwo Pracy. Minister sprawiedliwości Franz Günther oraz Lutz Schwerin von Krosigk, minister finansów, również byli tradycyjnymi konserwatystami. Z zewnątrz zatem niewiele się zmieniło, poza tym, że Niemcy miały wreszcie rząd bezpiecznie oparty na dominującej sile w Reichstagu34.

Nawet dyplomaci i doświadczeni obserwatorzy polityczni mieli trudności, żeby ocenić, co może wydarzyć się dalej. Lepszą od innych możliwością dokładnej analizy dysponował Leopold Schwarzschild. Od 1922 roku wydawał "Das Tage-Buch", jedno z najbardziej szanowanych niemieckich czasopism, które mogło się poszczycić całą plejadą politycznych komentatorów oraz gwiazd kultury. Czułe anteny Schwarzschilda uwrażliwiało jeszcze jego własne pochodzenie. Pochodził z rodziny żydowskiej, która mieszkała w landach niemieckich od setek lat i całkowicie się zasymilowała. Schwarzschild studiował nauki polityczne, ekonomię i historię, następnie podczas Wielkiej Wojny służył w armii niemieckiej. Z zadowoleniem przyjął obalenie cesarza po niemieckiej klęsce i utworzenie Rzeszy Niemieckiej (nazwanej Republiką Weimarską od nazwy miasta, gdzie uchwalono nową konstytucję). W każdym wydaniu swojego magazynu opowiadał się za wartościami uświęconymi w nowej republice: demokracją, równością, wolnością jednostki. A jednak mianowanie zaprzysiężonego wroga demokracji parlamentarnej na kanclerza przyjął raczej z ostrożnością niż obawami. W artykule opublikowanym 4 lutego 1933 roku Schwarzschild zauważył, że przed wstąpieniem na urząd polityczna siła Hitlera przechodziła kryzys. W ostatnich wyborach parlamentarnych, w listopadzie 1932 roku, partia nazistowska straciła dwa miliony głosów. Naziści mogli sobie urządzać triumfalne parady, ale ich zwycięstwo było mitem. Nie zdobyli władzy, została im ona dana. "Hitler był już pokonany, kiedy zostało mu ofiarowane zwycięstwo. To nie marsz na Berlin doprowadził do władzy niemieckiego Mussoliniego, lecz małe matactwo koterii pruskich junkrów i westfalskich przemysłowców"35.

Schwarzschild zauważył, że klika doradzająca prezydentowi Hindenburgowi uratowała partię nazistów, "której groziło bankructwo, którą rozdzierały od wewnątrz podziały i bunty i która automatycznie musiałaby się z powrotem stać nieszkodliwą, drobnoburżuazyjną antysemicką partią, gdy tylko wzrost gospodarczy odciągnąłby poparcie tych, których do Hitlera kierowała desperacja". Uważał, że partia i tak była skazana na porażkę, i przewidywał, że jej lewicujący odłam zbuntuje się przeciwko sojuszowi z konserwatystami. Tymczasem losy demokratów, socjalistów i klas pracujących mogły się odwrócić. W każdym przypadku uważał te elementy za "dostatecznie silne, aby zapobiec skrajnym wybrykom ze strony nowego reżimu". Gdyby Hitler nie zapewnił jedzenia i pracy masom, szybko zostałby odsunięty od władzy36.

Podobne prognozy przekazał do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Londynie brytyjski ambasador sir Horace Rumbold. Do Berlina przyjechał w październiku 1928 roku, w szczytowym momencie wzorcowej kariery dyplomatycznej. Od przełomowych dla partii nazistowskiej wyborów we wrześniu 1930 roku Rumbold przekazywał wnikliwe komunikaty szeroko komentujące program i posunięcia Hitlera. Chociaż darzył pewną sympatią aspiracje narodowych socjalistów i z pewnością podzielał ich niechęć do Żydów, jasno widział ograniczenia ich atrakcyjności. Kiedy w wyborach parlamentarnych w lipcu 1932 roku NSDAP uzyskała 37 procent głosów i zdobyła 230 miejsc w Reichstagu, nie podzielał powszechnego przekonania, że ostateczny sukces jest rychły i nieuchronny. Do Ministerstwa Spraw Zagranicznych zaraportował, że wydaje się, iż "Hitler wyczerpał już swoje rezerwy". 27 stycznia 1933 roku Rumbold jadł obiad z Ottonem Meissnerem, szefem sztabu Hindenburga i członkiem "kamaryli", która doprowadziła do upadku Schleichera. Rumbold przekazał do Londynu pogląd Meissnera, że Hitler "wykazuje oznaki spóźnionego umiarkowania i uświadomił sobie, że jego polityka negacji prowadzi donikąd". Zamiast zabiegać o pełnię władzy, teraz chciał ją dzielić. Uspokajający wniosek brzmiał, że "rząd Hitlera, który obejmuje grupę ministrów niebędących nazistami, nie będzie w stanie przeprowadzać niebezpiecznych eksperymentów"37.

Georges Simenon, belgijski dziennikarz i autor powieści kryminalnych, trafniej podsumował sytuację. Mieszkał w hotelu Kaiserhof, kiedy relacjonował niemiecki dramat polityczny dla czasopisma "Voila". Przynajmniej raz spotkał Hitlera w windzie i często mimowolnie słyszał rozmowy jego świty, jak również polityków przechodzących przez hotelowy hol. Hitler, mówili, to "człowiek Papena... Człowiek Hugenberga... To marionetka"38.

Niemieccy Żydzi oceniali "eksperyment Hitlera" po swojemu. "CV-Zeitung", gazeta Centralverein, głównego stowarzyszenia niemieckich Żydów (ciała reprezentacyjnego, które zajmowało się także bezpieczeństwem Żydów), od dawna miał oko na Hitlera i partię nazistowską. W ostatnim numerze przed mianowaniem Hitlera również zwróciła uwagę na kryzys w jego szeregach. Po objęciu przez Hitlera stanowiska kanclerza gazeta podzieliła powszechną niepewność wobec perspektyw Hitlera. Odniesie "triumf czy zostanie poskromiony"? Czy jego rząd przetrwa dłużej niż jego poprzedników? Fakt, że chodziło o prawowitą władzę, zmuszał Żydów do miarkowania swego sprzeciwu; redaktorzy byli jednak przekonani, że "nikt nie ośmieli się tknąć naszych konstytucyjnych praw"39.

"Der Israelit", gazeta ortodoksyjnych Żydów, wyrażał ostrożny optymizm. Teraz, gdy Hitler znalazł się w rządzie, koalicjanci i prezydent Hindenburg będą go trzymać w szachu. Przewodzenie dużemu państwu samo w sobie zobliguje go do odpowiedzialnego postępowania. Faktycznie dla Żydów gorzej byłoby, gdyby nowy rząd upadł i zaczęłoby się szukanie kozła ofiarnego. Jeśliby się jednak utrzymał, a nie miałby na koncie żadnych osiągnięć, mógłby rozpocząć "pogrom z marszu" dla rozładowania powszechnego niezadowolenia. Wiele zależało zatem od tego, w jaki sposób zachowają się służba cywilna i policja; czy pozostaną wierne dawnym standardom teraz, gdy kierują nimi naziści? Istniało też niebezpieczeństwo, że nowe wybory wzmocnią prawicę, co zagrozi porządkowi konstytucyjnemu i mechanizmom gwarantującym równowagę polityczną. "Dopiero czas pokaże, czy te wątpliwości są uzasadnione"40.

Niemieckich syjonistów nie zaniepokoił zwrot wydarzeń. Ich przywódcy, jak na przykład Robert Weltsch, redaktor syjonistycznego tygodnika "Jüdische Rundschau", stale zwracali uwagę na zagrożenia niesione przez antysemityzm, ponieważ potwierdzał on ich ideologiczne stanowisko, że życie Żydów w diasporze jest nie do obrony. Jednak pomimo zawodowego pesymizmu nawet Weltsch nie potrafił ukryć zdumienia z powodu tego, w jakim kierunku potoczyły się sprawy w Niemczech. "W jedną noc wydarzenia, w których prawdopodobieństwo nikt nie chciał uwierzyć, stały się faktem; Hitler został kanclerzem Rzeszy Niemieckiej"41.

Austriacki pisarz i dziennikarz Joseph Roth, chociaż nie był żydowskim nacjonalistą (i często porównywał syjonistów do nazistów), przeczuwał najgorsze. Z hotelowego pokoju w Paryżu napisał do przyjaciela, Stefana Zweiga, znanego pisarza: "Zmierzamy do nowej wojny. Nie dałbym złamanego grosza za nasze perspektywy na przyszłość. Do władzy dorwali się barbarzyńcy. Nie oszukujmy się. Zapanowało piekło"42.

Opinii tej nie podzielali Żydzi w Niemczech. Kilka lat później Ernst Marcus, żydowski prawnik, który potem zamieszkał we Wrocławiu, wspominał, że 30 stycznia 1933 roku był "względnie spokojny. Szerokie kręgi klasy średniej, w tym my i nasi żydowscy przyjaciele, wierzyły, że "nie będzie tak źle"". Jego żona była tak spokojna, że pojechała na wakacje do Bawarii. W Hamburgu na początku wydawało się, że w sytuacji Żydów nic się nie zmieniło. 6 lutego żydowscy weterani urządzili doroczną uroczystość z udziałem przedstawicieli miejskich i federacyjnych. Bez wątpienia uspokajająco zabrzmiało potępienie przy tej okazji antyżydowskich uprzedzeń przez senatora Curta Platena43.

Dla Żydów, jak również dla reszty społeczeństwa, pierwsze miesiące po nastaniu Hitlera stanowiły okres przejściowy. Rząd się zmienił, ale prawie wszystko pozostało takie samo. Z pewnością dochodziło do różnych incydentów i przemocy wobec Żydów, zwykle ze strony band bojówkarzy z SA, błąkających się po ulicach miast i miasteczek i napawających się nowo nabytym legalnym statusem. Jednak tego rodzaju ataki były na porządku dziennym przed 1933 rokiem i teraz, mimo zmiany na stanowisku kanclerza, wciąż pozostawały bezprawne. Podczas gdy kraj skupiał się na kolejnych wyborach, punktowanych przemocą i politycznymi dramatami, Żydzi wkroczyli w "epokę zmierzchu", w której starali się zrozumieć konsekwencje rozgrywających się wydarzeń i opracować stosowne odpowiedzi. Musieli szybko przemyśleć historię swojej społeczności, tożsamości i ewentualne rozwiązania, jak również ocenić karierę Hitlera i prawdopodobną trajektorię partii nazistowskiej. To, co wydawało się oczywiste kilka miesięcy lub lat później i co zyskało aurę nieuchronności w najbardziej osobistych i historycznych relacjach po 1945 roku, wówczas nie wydawało się takie oczywiste44.

30 Relacja oparta na doskonałej analizie i narracji Henry'ego Ashby Turnera jun., Hitler's Thirty Days to Power: January 1933, London 1996.

31 André François-Poncet, The Fateful Years. Memoirs of the French Ambassador in Berlin 1931-38, London 1949, s. 47-48.

32 H.A. Turner jun., Hitler's Thirty Days to Power, s. 155-156.

33 A. François-Poncet, Fateful Years, s. 48.

34 R.J. Evans, Coming of the Third Reich, s. 305-308.

35 Leopold Schwarzschild, Chronicle of a Downfall. Germany 1929-1939, London 2010, s. VI-VII, 97-99.

36 Chancellor Hitler, 4 lutego 1933, w: L. Schwarzschild, Chronicle of a Downfall, s. 97-99.

37 Sir Horace Rumbold do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, 18 sierpnia 1931, 21 sierpnia 1932, 27 stycznia 1933, 3 października 1938 (o Żydach), cyt. za: Martin Gilbert, Sir Horace Rumbold. Portrait of a Diplomat 1869-1941, London 1973, s. 319, 360-361, 366, 368.

38 Georges Simenon, Hitler in the Elevator, w: Travels in the Reich 1933-1945. Foreign Authors Report from Germany, red. Oliver Lubrich, Chicago 2010, s. 34-35.

39 Jürgen Matthäus, Mark Roseman, Jewish Responses to Persecution, t. 1, 1933-1938, Lanham 2011, s. 1-2.

40 Jewish Responses, t. 1, s. 8-9.

41 Tamże, s. 10-11.

42 Joseph Roth do Stefana Zweiga, luty 1933, w: Joseph Roth. A Life in Letters, red. Michael Hofmann, London 2012, s. 237.

43 Abraham Asher, A Community under Siege. The Jews of Breslau under Nazism, Stanford 2007, s. 65-66; J.A.S. Grenville, The Jews and Germans of Hamburg, London 2012, s. 52-53, 58-59.

44 S. Friedländer, Nazi Germany and the Jews, t. 1, s. 14-15; Jürgen Matthäus, Mark Roseman, Introduction, w: Jewish Responses, t. 1, s. XIV-XVI, XXX-XXXVI.

 

NIEMIECCY ŻYDZI

Samoidentyfikująca się żydowska społeczność w Republice Weimarskiej liczyła około 525 tysięcy osób, z czego 100 tysięcy stanowili niedawno przybyli imigranci z Europy Wschodniej, powszechnie (i szyderczo) nazywani Ostjuden. Większość urodzonych w Niemczech Żydów mogła prześledzić swoje pochodzenie kilka stuleci wstecz i nieodłącznie należała już do społeczeństwa niemieckiego. Poza kilkoma wyspami współczesnej ortodoksji praktykowanie judaizmu mocno osłabło. Co rok w grudniu typowa żydowska niemiecka rodzina zapalała świece dla uczczenia święta Chanuka, ale też ustawiała w domu chrześcijańską choinkę. Małżeństwa mieszane zawierało 25 procent mężczyzn i 16 procent kobiet. Dzieci z mieszanych małżeństw prawie zawsze wychowywano na chrześcijan. Na poziomie indywidualnym, czy to członków gmin żydowskich, czy osób tylko luźno z nimi powiązanych, niemieckich Żydów trudno było odróżnić od innych Niemców45.

Istniały jednak pewne demograficzne, geograficzne, społeczne i ekonomiczne rozbieżności, które pozwalały żydofobom ich wskazywać. Podczas gdy połowa ludności w Niemczech mieszkała w małych miasteczkach i wsiach, ponad dwie trzecie niemieckich Żydów osiedliły się w miastach. Jedna trzecia społeczności żydowskiej (144 tysiące) skupiała się w Berlinie, gdzie stanowili 4 procent mieszkańców stolicy. W Berlinie, podobnie jak w innych miastach, niektóre dzielnice gęsto zamieszkiwali Żydzi. Często były to najzamożniejsze rejony miasta. Średni dochód gospodarstwa żydowskiego trzykrotnie przewyższał dochody rodziny gojów. Chociaż znacząca część Żydów żyła w biedzie, co poważnie obciążało żydowskie organizacje opiekuńcze i pomniejszało majątek zamożniejszych, większość Żydów należała do dobrze sytuowanej klasy średniej46.

Oprócz skupienia geograficznego Żydzi preferowali też wąską grupę zawodów. Trzy czwarte zarabiało na życie w handlu i finansach, w porównaniu do jednej czwartej w przypadku ludności nieżydowskiej. Podczas gdy prawie jedna trzecia Niemców pracowała na ziemi, rolnictwem zajmowało się zaledwie 2 procent Żydów. Jednak to oni przeprowadzali 25 procent sprzedaży hurtowej w sektorze rolniczym. Żydowscy kupcy handlujący zbożem i bydłem stanowili powszechne zjawisko w okręgach wiejskich, na przykład Hesji. Jeszcze liczniej Żydzi pracowali w sektorach włókienniczym i odzieżowym. Należało do nich 40 procent wszystkich przedsiębiorstw włókienniczych i dwie trzecie rynku hurtowej i detalicznej sprzedaży odzieży. Berlińska dzielnica mody była w zasadzie dzielnicą żydowską. Chociaż domy towarowe stanowiły stosunkowo skromną część sektora sprzedaży detalicznej, prawie 80 procent obrotów pochodziło z dużych centrów handlowych, takich jak Hertie, KaDeWe i Wertheim, pałaców handlu detalicznego przy głównych arteriach. Żydzi zdominowali przemysł wydawniczy: dwa domy, Ullstein i Mosse, dyktowały tempo rozwoju produkcji książek, czasopism i gazet. Nie-Żydzi mogli również spotkać Żydów w kluczowych profesjach specjalistycznych. Żydzi stanowili 11 procent niemieckich lekarzy, 13 procent prokuratorów i 16 procent adwokatów. Jednak te proporcje nie rozkładały się równomiernie w całym kraju. Największe skupiska znajdowały się w dużych miastach, gdzie mieszkała większość Żydów, głównie w Berlinie, Frankfurcie nad Menem, Hamburgu i Wrocławiu47.

Najbardziej jednolitą i widoczną częścią żydowskiej populacji byli Ostjuden. Stanowili jedną czwartą Żydów mieszkających w Berlinie i przewyższali liczbowo niemieckich Żydów w Lipsku i Dreźnie. Ostjuden nie mieli obywatelstwa niemieckiego, mówili w jidysz i byli ortodoksyjnie religijni, chociaż ich dzieci szybko asymilowały się w niemieckim społeczeństwie. W przeciwieństwie do niemieckich Żydów można było ich spotkać w podupadłych dzielnicach śródmieścia, jak w Scheunenviertel w Berlinie. Większość pracowała na własny rachunek w rzemiośle lub fizycznie. Ironią losu sukces domów towarowych zadziałał na niekorzyść żydowskich drobnych kupców, szewców i krawców. Mocno uderzył w nich Wielki Kryzys i często musieli korzystać z pomocy żydowskich organizacji dobroczynnych. To jeszcze bardziej poróżniło ich z niemieckimi Żydami, którzy obwiniali ich o wzrost nastrojów antyżydowskich. W następstwie Wielkiej Wojny niemieckie władze federalne i związkowe próbowały powstrzymać napływ do kraju Żydów zza wschodniej granicy. Od 1918 do 1921 roku władze pruskie zatrzymały i deportowały około czterech tysięcy nielegalnych żydowskich imigrantów. Podjęte środki stanowiły kontynuację praktyk o długiej tradycji, aby ograniczyć niechcianą imigrację ze Wschodu, ale po rewolucji w Rosji ataki na Ostjuden stały się jeszcze ostrzejsze. Konserwatywni Niemcy o poglądach nacjonalistycznych od dawna fałszywie oskarżali Żydów ze Wschodu o import zbrodni, nierządu i chorób; teraz do tej listy dorzucono zarażanie poglądami rewolucyjnymi48.

Żydzi postawieni w obliczu nazistowskiego antysemityzmu, szczególnie ci aktywni w polityce lub organizacjach walczących z uprzedzeniami, nie mieli większych złudzeń wobec wyzwania, przed jakim stanęli. Najstarsi członkowie społeczności pamiętali jeszcze czasy, kiedy Żydów nie traktowano jak równych obywateli. Max Liebermann, przewodniczący Pruskiej Akademii Sztuk i uznany malarz, urodził się w 1847 roku, rok przed rewolucjami, które zapewniły Żydom prawa obywatelskie w kilku państwach niemieckich. Pełną równość praw zdobyli dopiero po zjednoczeniu Niemiec w 1870 roku. Emancypacja, osiągnięcie obywatelskiej równości, nastąpiła dopiero w sytuacji zagrożenia. Dotkliwy spadek cen w handlu i rolnictwie na początku i w połowie lat siedemdziesiątych XIX wieku wywołał niezadowolenie drobnych niemieckich przedsiębiorców, rzemieślników i rolników. Ich sytuację pogorszyło jeszcze powstanie zorganizowanej klasy robotniczej oraz bazującej na masach Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (Sozialdemokratische Partei Deutschlands, SPD). SPD opowiadała się za twardą doktryną marksistowską, pogłębiała antagonizm między pracownikami a pracodawcami oraz głosiła likwidację własności prywatnej. Dokąd więc mógł się zwrócić "mały człowiek"? W latach osiemdziesiątych XIX wieku grupa politycznych agitatorów z klasy średniej uznała, że mogą zdobyć posłuch u rolników, sklepikarzy i drobnych wytwórców, jeśli oskarżą żydowskich bankierów o zastój i zaatakują żydowskich pośredników na wsiach. Inni agitatorzy, którzy chcieli odwieść robotników od marksizmu, zachęcali do różnych odmian chrześcijańskiego socjalizmu, co zwykle sprowadzało się do wykorzystywania Żydów jako kozłów ofiarnych odpowiadających za wszystkie dolegliwości ekonomiczne i społeczne49.

W latach dziewięćdziesiątych XIX wieku niektóre jawnie antysemickie stronnictwa odniosły krótkotrwały sukces w wyborach w poszczególnych państwach związkowych, udało im się też wprowadzić przedstawicieli do Reichstagu. Prawicowa Niemiecka Partia Konserwatywna poczuła się tak zaalarmowana, że rzuciła ochłap antysemitom, włączając do programu z 1892 roku uwagę o ograniczeniu "destrukcyjnych wpływów żydowskich na nasze życie narodowe". To jedynie podniosło poważanie dla antysemitów. W 1893 roku zdobyli w wyborach do Reichstagu 340 tysięcy głosów i uzyskali 16 mandatów. Jednak, chociaż konserwatyści bawili się hasłami antyżydowskimi, potępiali "okrucieństwa". Państwo niemieckie nigdy nie dało się opanować antyżydowskiemu szaleństwu, które ogarnęło francuskie instytucje podczas sprawy Dreyfusa. Wybory państwowe w 1893 roku były punktem szczytowym ruchu antysemickiego; od tego momentu partie tego nurtu zaczęły się rozpadać i tworzyć na nowo. W 1912 roku przekonały do siebie tylko 130 tysięcy wyborców i zdobyły zaledwie sześć mandatów50.

Porażka politycznego antysemityzmu nie oznaczała osłabienia antyżydowskich prześladowań. Jeśli już, to kontrowersje podsycane przez antysemitów uczyniły ludzi bardziej "świadomymi Żydów". Dla konserwatywnych Niemców, zaniepokojonych gwałtowną urbanizacją i kulturą masową, lekarstwem na wszystko stał się pogląd, że Żydzi, którzy na pierwszy rzut oka w nieproporcjonalnie dużym stopniu na tym korzystali, mają zbyt wielki wpływ na kulturę, społeczeństwo i gospodarkę. Liberałowie dyskredytowali prześladowania religijne i rasizm, ale dokładnie z tych samych powodów okazywali zakłopotanie faktem, że Żydzi nie zawierają małżeństw mieszanych i są przywiązani do swoich "klanowych" zwyczajów. Nacjonaliści uważali Żydów za zatwardziałych cudzoziemców, niezdolnych do szczerej lojalności wobec Rzeszy. Antysemici znani jako völkisch, z powodu wiary w istnienie rasowej odrębności narodu niemieckiego, dowodzili, że Żydzi się nie asymilują i stanowią zagrożenie dla ludności niemieckiej. Jednocześnie przez cały ten czas tradycyjne formy religijnych prześladowań stosowali uczęszczający do kościoła katolicy i protestanci. Uważali Niemcy za państwo chrześcijańskie. A skoro tak, jak Żydzi mogą do niego przynależeć? Socjaldemokraci pogardzali podobnymi przekonaniami i byli najbardziej konsekwentnymi przeciwnikami antysemityzmu, ale i wśród nich niektórzy nie mieli nic przeciwko identyfikowaniu Żydów z kapitalizmem i wyzyskiem klasy pracującej. Nawet kiedy Reichstag okazał się jałowym gruntem dla antysemitów szukających sposobu na cofnięcie emancypacji Żydów oraz na ich prawne odseparowanie, antysemityzm rozprzestrzeniał się jako "norma kulturowa" - wyznacznik postaw rozdzielający Żydów od nie-Żydów51.

Skoro jednak w 1933 roku Żydzi pamiętali już ponurą historię prześladowań, dysponowali też inspirującym przykładem obrony. Czterdzieści lat wcześniej niemieccy Żydzi zorganizowali Centralverein deutscher Staatsbürger jüdischen Glaubens (CV, Główne Stowarzyszenie Niemieckich Obywateli Wiary Żydowskiej), które zajmowało się zwalczaniem kłamstw propagowanych przez antysemitów oraz protestowaniem przeciwko nim podczas kampanii wyborczych. Przez następne dwa dziesięciolecia CV działało dość skutecznie: oskarżało podżegaczy o zniesławienie, wspierało finansowo kandydatów, którzy zobowiązywali się do sprzeciwu wobec antysemityzmu, tworzyło całe tomy materiałów edukacyjnych o judaizmie i życiu Żydów oraz koordynowało działalność przychylnie nastawionych nie-Żydów, którzy wstydzili się uprzedzeń obecnych w społeczeństwie. CV zaszczepiało także poczucie dumy w Żydach oraz niemiecki patriotyzm, dbając o syntezę żydowskiej i niemieckiej tożsamości52.

Wybuch wojny w 1914 roku dał niemieckim, patriotycznie nastawionym Żydom okazję do zademonstrowania miłości do ojczyzny. Cesarz ogłosił rozejm w konfliktach wewnętrznych i oświadczył, że Niemcy nie uznają podziałów wyznaniowych. Żydzi zareagowali entuzjastycznie. Liczba Żydów walczących w siłach zbrojnych odpowiadała w przybliżeniu ich odsetkowi w całej populacji. Inni, jak przemysłowiec Walther Rathenau i uczony Fritz Haber, intensywnie wspierali niemiecki wysiłek wojenny. Niestety, kiedy skończyły się sukcesy Niemców na polach bitew, armia zaczęła szukać winnych. W 1916 roku pruskie Ministerstwo Wojny, prawdopodobnie podbechtane przez generałów o poglądach völkisch w najwyższym dowództwie, zażądało prześledzenia liczebności i rang Żydów w wojsku. Wyników spisu, nazwanego Judenzählung (spis Żydów), nigdy nie upubliczniono, jednak zasiał on podejrzenia, że Żydzi uchylali się od obowiązku. Chociaż w walkach zginęło 12 tysięcy Żydów, a tysiące zostało trwale okaleczonych (również proporcjonalnie wobec ich liczby w całej populacji), wojna bardziej podzieliła, niż zjednoczyła, Żydów i nie-Żydów53.

45 Marion Kaplan, Between Dignity and Despair. Jewish Life in Nazi Germany, New York 1998, s. 10-11.

46 M. Kaplan, Between Dignity, s. 10-11; Donald Niewyk, The Jews in Weimar Germany, New Brunswick 2001, s. 16-20.

47 D. Niewyk, The Jews in Weimar, s. 13-16.

48 D. Niewyk, The Jews in Weimar, s. 18-21; Steven Aschheim, Brothers and Strangers. The East European Jew in German and German Jewish Consciousness, 1800-1923, Madison 1999, s. 215-245; Annemarie Sammartino, The Impossible Border. Germany and the East, 1914-1922, New York 2010; Michael Brenner, The Renaissance of Jewish Culture in Weimar Germany, New Haven 1996, s. 33, 51-65.

49 Peter Pulzer, The Rise of Political Anti-semitism in Germany and Austria, London 1988.

50 Richard S. Levy, The Downfall of the Anti-Semitic Political Parties in Imperial Germany, New Haven 1975.

51 Shulamit Volkov, Germans, Jews, and Antisemites. Trials in Emancipation, Cambridge 2006, s. 100-128; Uriel Tal, Christians and Germans in Germany. Religion, Politics and Ideology in the Second Reich, 1870-1914, London 1975; Donald Niewyck, Solving the "Jewish Problem". Continuity and change in German antisemitism, 1871-1945, w: Holocaust. Critical Concepts in Historical Studies, red. David Cesarani, t. 1, London 2004, s. 50-90.

52 Ismar Schorsch, Jewish Reactions to German Anti-Semitism, 1870-1914, New York 1972; Judah Reinharz, Fatherland or Promised Land. The Dilemma of the German Jew, 1893-1914, Ann Arbor 1975; Marjorie Lamberti, Jewish Activism in Imperial Germany. The Struggle for Civic Equality, New Haven 1978.

53 Peter Pulzer, The First World War, w: German-Jewish History in Modern Times, t. 3: Integration in Dispute 1871-1918, red. Michael Meyer, New York 1997, s. 360-384.

 

KATASTROFALNE SKUTKI WIELKIEJ WOJNY

Sposób, w jaki skończyła się wojna, oraz jej następstwa okazały się tragicznym punktem zwrotnym w relacjach między Żydami a gojami. Pomimo znacznych zdobyczy terytorialnych na Wschodzie, niemieckie najwyższe dowództwo nie potrafiło odnieść zdecydowanego zwycięstwa na froncie zachodnim. Wręcz przeciwnie, brytyjska blokada morska doprowadziła do jeszcze większych niedoborów żywności i niepokojów wśród cywilów w Niemczech, a przystąpienie Stanów Zjednoczonych do wojny po stronie aliantów zaburzyło równowagę militarną. Do sierpnia 1918 roku armia niemiecka została nieodwracalnie odparta. Morale cywilów zaczęło podupadać, dochodziło do buntów na tle głodowym oraz demonstracji pokojowych. Zamieszkom przewodzili niezależni socjaliści, którzy zerwali z SPD z powodu jej poparcia dla wojny. Kilkoro ich przywódców, w tym Róża Luksemburg, było Żydami. Wśród marynarzy i żołnierzy wybuchały bunty inspirowane rewolucją bolszewicką. Uwadze konserwatystów nie umknął fakt, że wielu czołowych bolszewików miało korzenie żydowskie, a jeden z najważniejszych wśród nich, Lew Trocki, nawoływał do rewolucji w Niemczech. We wrześniu armia poinformowała cesarza, że wojna jest przegrana, ale starania przywódców cywilnych, aby zakończyć konflikt i zachować podwaliny starego porządku, zostały zniweczone przez niepokoje rewolucyjne. Niemcy musiały prosić o pokój i 9 listopada 1918 roku wiceprzewodniczący partii socjalistycznej w Reichstagu, Philipp Scheidemann, ogłosił Niemcy republiką. Wybrano zgromadzenie narodowe, które zebrało się w Weimarze, by uchwalić konstytucję. Jej twórcą był Hugo Preuss, polityk pochodzenia żydowskiego. Monarchiści i wszyscy inni, którzy opłakiwali koniec Cesarstwa Niemieckiego, uznali, że winę za to ponoszą żydowscy wywrotowcy. Pogląd ten chętnie podchwycono w siłach zbrojnych. Niemcy skapitulowały, zanim alianci wkroczyli na ich terytorium, a linia frontu nigdzie nie została przerwana. Według tych, którzy nie akceptowali faktu, że armia przegrała w próbie sił, jedynym wytłumaczeniem klęski była zdrada54.

Przez następne tygodnie socjaliści pod kierunkiem nowego kanclerza, Friedricha Eberta, próbowali nie dopuścić do wstrząsów prowadzących do ostateczności. Ebert obiecał armii, że socjaliści powstrzymają rewolucję bolszewicką, jeśli wojsko odda się do dyspozycji nowych republikańskich władz niemieckich. Jego powściągliwość doprowadziła do definitywnego rozbicia lewicy i powstania w grudniu Niemieckiej Partii Komunistycznej. Wiele czołowych postaci nowej partii, w tym Róża Luksemburg, miało żydowskie pochodzenie. Podczas gdy Berlin pogrążył się w chaosie, w Bawarii władzę przejął lewicowy rząd z żydowskim dziennikarzem Kurtem Eisnerem na czele. Skłaniał się coraz bardziej i bardziej na lewo, aż do ogłoszenia powstania republiki rad. Kilku "komisarzy" z Czerwonej Bawarii, w tym Ernst Toller, Gustav Landauer i Eugen Leviné, było Żydami. Aby wzmocnić rząd federalny, Ebert ze współpracownikami odwołał się nie tylko do armii, ale też do ochotniczych jednostek oficerów i podoficerów, którzy nie mieli możliwości kontynuowania kariery wojskowej w zmniejszonej na czas pokoju armii, a nie potrafili się przystosować do życia w cywilu. Ci rozgoryczeni i zaprawieni w boju ludzie, którzy zapełnili te jednostki, nazywane Freikorpsem, fanatycznie sprzeciwiali się bolszewizmowi i byli zwykle antysemitami. Odpowiadali za falę morderstw, egzekucji i okrutnych kampanii podczas tłumienia niepokojów robotniczych. Walczyli również na wschodniej niemieckiej granicy nad Bałtykiem i przeciwko Polakom. Według żołnierzy z Freikorpsu i wściekłych nacjonalistów, "listopadowi kryminaliści", którzy zdradzili Niemcy - bolszewicy, Żydzi i Polacy - są ulepieni z tej samej gliny55.

Traktat wersalski, przyjęty pod przymusem przez niemieckie Zgromadzenie Narodowe w czerwcu 1919 roku, pozbawił Niemcy części terytorium, w tym Alzacji i Lotaryngii oraz części Górnego Śląska. Niemcy musiały wziąć na siebie winę za rozpętanie Wielkiej Wojny i zobowiązać się do wypłacenia ogromnych reparacji. Upokarzające warunki traktatu wzbudziły wściekłość społeczeństwa i w kolejnych latach każdy niemiecki polityk, czy to z lewicy, czy z prawicy, błagał o jego rewizję. Dla republikanów traktat był przekleństwem. Narodziny demokracji parlamentarnej na zawsze miały się kojarzyć z klęską i hańbą. Wspomnienie chaosu i poczucie wstydu narodowego wywarło piętno na konstytucji uchwalonej w Weimarze, rzuciło cień na ducha demokracji i rozwoju. Republika Weimarska dała żydowskim obywatelom równe prawa i ochronę sądową, ale stały się one tylko celem potępienia skrajnej prawicy i antysemitów56.

Lata 1919-1923 były dla Niemców straszne, a niemieccy Żydzi musieli się tak samo jak wszyscy inni borykać z polityczną niestabilnością i gospodarczą zawieruchą. W 1920 roku doszło w Berlinie do próby obalenia rządu przez prawicę i lewicę oraz do powstań robotników w przemysłowym Zagłębiu Ruhry. Przez 1921 rok ciągnęły się inspirowane przez komunistów niepokoje, a ich kulminacją była "akcja marcowa" w Saksonii. Tymczasem rząd prosił się o katastrofę, odmawiając mocarstwom sprzymierzonym wypłat reparacji. Niemiecka gospodarka po prostu nie była w stanie wygenerować żądanych, szczególnie przez Francuzów, sum i w listopadzie 1922 roku rząd ogłosił, że nie uiści należności. W odpowiedzi Francuzi rozpoczęli okupację Zagłębia Ruhry i konfiskatę mienia, które według nich im się należało. Rząd w Berlinie zareagował odezwą do ludności wzywającą do stawienia biernego oporu i zaczął drukować pieniądze, aby opłacić strajkujących robotników. W rezultacie doszło do niekontrolowanej inflacji, która zmieniła oszczędności życia milionów Niemców w bezwartościowy papier. Chociaż niektórzy drobni przedsiębiorcy skorzystali na hiperinflacji, dla zwykłych Niemców to była katastrofa. Wiedzieli, że politycy pozwolili im stać się niewinnymi ofiarami kryzysu finansowego; nigdy nie odzyskali już wiary w tradycyjne wartości, zalety demokracji parlamentarnej, prawo i ład. Ogromne grupy rozgniewanych obywateli zrzeszały się w stowarzyszeniach, które odrzucały republikę. Umacniali w sobie poczucie, że są skrzywdzonym i prześladowanym społeczeństwem, "volkiem", który ma na pieńku z własnym państwem, a czasem pielęgnowali w sobie mordercze fantazje o zemście57.

Był jednak też odosobniony wymiar doświadczeń Żydów: w tych trudnych latach doszło do rozprzestrzenienia antysemityzmu. Grupy antysemickie przesunęły się z marginesu niemieckiego społeczeństwa do głównego nurtu. Jednym z pierwszych symptomów tego przesunięcia było powstanie w lutym 1919 roku Deutschvölkischer Schutz- und Trutzbund (Niemiecka Nacjonalistyczna Liga Obrony i Ochrony). Zorganizowana jako organizacja skupiająca grupy antysemickie, Liga poświęciła się działaniom na rzecz obalenia Republiki Weimarskiej i zwalczania rzekomych wpływów Żydów, których oskarżała o niemiecką klęskę. W 1923 roku liczba członków organizacji osiągnęła 180 tysięcy, a wówczas Liga została zdelegalizowana przez rząd z powodu nieustannego podburzania do przemocy. Miliony osób wstąpiły do organizacji reprezentujących Niemców, którzy opuścili obszary przekazane mocą traktatu wersalskiego Polsce, lub pomagających im wrócić do ojczyzny. Po milionie członków miały Verein für Deutsche im Ausland i Deutscher Ostbund. W następstwie kampanii organizowanych w imieniu etnicznych Niemców, którzy utknęli w Polsce, organizacje te rozsiewały nienawiść do Żydów ze Wschodu osiadłych w Niemczech. Układ sił w Reichstagu w pierwszych latach republiki odzwierciedlał te tendencje. Deutschnationale Volkspartei (DNVP, Niemiecka Narodowa Partia Ludowa), założona w 1918 roku, połączyła dawne konserwatywne i narodowe partie w opozycji wobec Republiki Weimarskiej. DNVP była bezmyślnie, niesystematycznie antysemicka. W wyborach do Reichstagu w 1924 roku, u szczytu popularności, partia zdobyła 21 procent głosów. Dla tych volkistowskich grup i partii antysemityzm równał się zarówno pogardzie dla Republiki Weimarskiej, jej konstytucji i prawa, jak i niechęci do Żydów. Słowne lub fizyczne ataki na Żydów stały się próbą siły dla tych, którzy stali na straży "listopadowej konstytucji"58.

Ku przerażeniu niemieckich Żydów, nienawistne myśli i gwałtowne przemówienia przeszły w fizyczne ataki i morderstwa. Żydowscy politycy stali się ulubionymi celami prawicowych zamachowców. Róża Luksemburg, główna postać Niemieckiej Partii Komunistycznej, Kurt Eisner, premier Bawarii, i, najbardziej wpływowy, Walther Rathenau, minister spraw zagranicznych, padli ofiarami zabójców, którzy w kręgach volkistowskich zostali okrzyknięci bohaterami. Kiedy Freikorps obalił władzę rad w Bawarii, torturował i zabijał żydowskich działaczy, który wpadli w ręce jego członków. W listopadzie 1923 roku, u szczytu hiperinflacji, kiedy bochenek chleba kosztował 200 milionów marek, bunt na tle głodowym przekształcił się w pogrom. Tysiące głodnych, rozdrażnionych berlińczyków napadło na Scheunenviertel, gdzie przez kilka godzin demolowano i grabiono żydowskie sklepy. W innych miastach również doszło do ataków na Ostjuden. Przedstawiciele tej najbardziej widocznej i narażonej na ataki części społeczności żydowskiej stali się "pierwszymi prawdziwymi ofiarami zbrutalizowanego niemieckiego antysemityzmu"59.

Następnie, niemal tak niespodziewanie, jak się pojawiła, hiperinflacja znikła. Nowy kanclerz, Gustav Stresemann, skończył z praktyką drukowania pieniędzy dla pokrycia deficytu i wstrzymał dotowanie oporu w Zagłębiu Ruhry. Wprowadził nową walutę, rentenmarkę, o wartości ustalonej w stosunku do dolara, i zamiast próbować udowadniać, że reparacje są nierealne do spłacenia, wznowił negocjacje z aliantami. Rok później Stresemann, wówczas w randze ministra spraw zagranicznych, uzgodnił praktyczny plan spłat reperacji. W sierpniu 1924 roku koszmar się skończył60.

Niemieccy Żydzi nie przyglądali się biernie tym wydarzeniom. Centralverein podjął energiczne działania przeciwko szkalowaniu Żydów, jednego dnia potrafił rozprowadzić 50 tysięcy ulotek i 10 tysięcy broszur. Członkom organizacji serca rosły, kiedy sami żydowscy obywatele angażowali się w obronę dobrego imienia swojej społeczności. Szczególnie aktywnie działali weterani pochodzenia żydowskiego. Reichsbund jüdischer Frontsoldaten (RjF, organizacja żydowskich weteranów) zrzeszała Żydów kombatantów z całego kraju i pracowała nad tym, aby ich poświęcenie w okopach nie zostało zapomniane. Członkowie RjF zaciekle walczyli z podważaniem lojalności Żydów wobec ojczyzny i odnawiali braterskie więzi zadzierzgnięte w wojsku, aby włączyć nie-Żydów do walki z antysemityzmem. Jüdischer Abwehr Dienst (żydowskie służby obronne) zapewniały fizyczne wsparcie w okresach napięć. Podczas zamieszek w Scheunenviertel członkowie Reichsbund jüdischer Frontsoldaten chwycili za broń i patrolowali ulice. Nieco mniej bohatersko przywódcy społeczności zalecali żydowskim obywatelom, aby unikali "prowokowania" ostentacyjnym zachowaniem lub angażowaniem się w polityczny ekstremizm. W przypadku niektórych żydowskich nacjonalistów, jak Max Naumann, ta samodyscyplina przyjęła formę niepowstrzymanej krytyki Ostjuden. "Każdy, kto przybył z "pół-Azji", jest niebezpiecznym gościem", zaopiniował. Naumann sugerował, że niemieccy Żydzi powinni okazać swoje oddanie niemieckości, żądając wydalenia żydowskich imigrantów61.

Zatem w styczniu 1933 roku niemieccy Żydzi nie zachowywali się naiwnie ani nie byli biernymi obserwatorami biegu wydarzeń. Ich oceny "eksperymentu" z Hitlerem nie wynikały wyłącznie z obserwacji tempa ostatnich wydarzeń, krótkowzroczności czy chwilowych złudzeń. Przekonanie, że Hitler został mianowany w momencie słabości i w każdej chwili może upaść, opierało się na wiedzy o trajektorii jego "awansu" i dziwacznej kariery. Umieszczano go w kontekście wcześniejszego rozchwiania politycznego i fal antysemityzmu, ich przypływów i odpływów. Świadomość ta dotyczyła również całej nazistowskiej polityki, nie tylko jej stosunku do Żydów i planów wobec nich. Cóż zatem Niemcy, Żydzi i nie-Żydzi, oraz reszta świata wiedzieli o Adolfie Hitlerze i nazistach?

54 Eberhard Kolb, The Weimar Republic, London 1988, s. 3-21.

55 E. Kolb, The Weimar Republic, s. 35-38; A. Sammartino, The Impossible Border, s. 46-65.

56 E. Kolb, The Weimar Republic, s. 23-33.

57 Peter Fritzsche, Germans into Nazis, Cambridge 1998, s. 93-136; R.J. Evans, Coming of the Third Reich, s. 103-112.

58 Michael Wildt, Hitler's Volksgemeinschaft and the Dynamics of Racial Exclusion. Violence against the Jews in provincial Germany, 1919-1939, New York 2012, s. 20-70. D. Niewyk, The Jews in Weimar, s. 49-53.

59 Richard M. Watt, The Kings Depart. The German Revolution and the Treaty of Versailles 1918-1919, London 1972, s. 235-236; R.J. Evans, Coming of the Third Reich, s. 156-161; M. Wildt, Hitler's Volksgemeinschaft, s. 53-54; S. Aschheim, Brothers and Strangers, s. 243-245.

60 E. Kolb, The Weimar Republic, s. 57-61, 70-72.

61 D. Niewyk, The Jews in Weimar, s. 84-95; S. Aschheim, Brothers and Strangers, s. 220-223.

 

KIM BYŁ ADOLF HITLER I CZEGO CHCIAŁ?

Adolf Hitler wszedł do polityki pod koniec lat dwudziestych, a znaczącą siłę polityczną zaczął reprezentować we wrześniu 1930 roku. Wcześniej uwagę poświęcali mu tylko studenci nauk politycznych. Żydzi, jak na przykład Alfred Wiener i Hans Reichmann, którzy byli zaangażowani w Centralverein w działalność przeciwko zniesławianiu Żydów, w naturalny sposób monitorowali nazistów i informowali o ich posunięciach. Od chwili powstania NSDAP jej członkowie cieszyli się niesławą z powodu skrajnej nienawiści do Żydów i gotowości do przejścia od przemocy słownej do fizycznej. Jednak większość Żydów, podobnie jak inni Niemcy na obszarach, gdzie partia nazistowska funkcjonowała słabo lub wcale, wiedziała niewiele o jej przywódcy. Większość rzuciła się po informacje dopiero po tym, jak partia zanotowała pierwsze sukcesy parlamentarne w 1930 roku. Skutkiem tego Hitler znalazł się w centrum uwagi publicznej zaledwie dwa lata przed tym, jak został kanclerzem, i w czasie, kiedy postępował z idealnym umiarkowaniem. Używał stonowanej retoryki, wybierał do przemówień pozytywne tematy, a publiczne ataki na Żydów ograniczył do minimum62.

Co więcej, Hitler i jego machina propagandowa starannie kontrolowali jego obraz. Kluczowym tekstem Hitlera i wyrazem jego przekonań politycznych było Mein Kampf. W pierwszej części, zasadniczo biograficznej, Hitler przedstawia siebie jako człowieka o skromnym pochodzeniu, który w młodości doświadczył trudów i ubóstwa. Opisuje swoje przebudzenie polityczne, kiedy uświadomił sobie zgubny wpływ socjalizmu i Żydów, oraz podsumowuje wszystko, czego nauczył się w tych latach jako samouk. Hitler stale podkreśla swoją wiarę w znaczenie krwi i rasy w historii ludzkości oraz swe oddanie dla zasad przewodnich darwinizmu społecznego oraz eugeniki. W barwnych opisach lat spędzonych w armii występuje jako zwykły żołnierz frontowy, który doświadczał wszystkich niedogodności i poświęcał się tak samo jak miliony innych. Powtarza powszechne przekonanie, że Niemcy w 1918 roku otrzymały cios w plecy, i obwinia o klęskę Żydów, ale, co bardziej niezwykłe, sugeruje, że gdyby parę tysięcy zginęło od trujących gazów, Niemcy być może nie przegrałyby wojny. Biograficzna część Mein Kampf kończy się wkroczeniem Hitlera do polityki po wojnie i założeniem partii nazistowskiej. Druga część dotyczy historii partii i czołowej roli Hitlera, przeplatanych wyjaśnieniami jego filozofii, aspiracji i praktycznymi uwagami o organizacji, propagandzie i taktyce63.

Mein Kampf ukazało się jednak drukiem w latach 1925-1926 (początkowo pierwszą i drugą część wydano osobno). Od tego momentu do stycznia 1933 roku wiele się zmieniło. Wówczas Hitler pozował na bardziej umiarkowanego, niż sugerował jego traktat; na odpowiedzialnego polityka. Miał wątpliwości wobec wydania kolejnego tomu w 1928 roku właśnie dlatego, że uświadomił sobie, że te słowa mogą stać mu się kamieniem u szyi. Tym sposobem lektura Mein Kampf dała w 1933 roku czytelnikowi pojęcie o tym, kim jest Hitler, oraz o sile jego wrogości wobec Żydów, ale jak wiarygodna książka była jako przewodnik po jego ówczesnym toku myślenia i przyszłych działaniach? W październiku 1930 roku sir Horace Rumbold podsumował nazistowski program jako "dążenie do większych, lepszych, czystszych i mniej skorumpowanych Niemiec". Jego następca, sir Eric Phipps, wątpił, czy Hitler wytrwa przy poglądach "wyrażonych z tak niewiarygodną brutalnością w tekście spisanym w bawarskim więzieniu dziesięć lat temu". Obaj uważali, że Hitler zachowuje się konsekwentnie wobec Żydów, chociaż byli też przekonani, że ogólnie stonował poglądy. Dlatego wczesne etapy życia Hitlera i kariery niekoniecznie stanowiły zapowiedź tego, jak postąpi w chwili, gdy znajdzie się u władzy. W każdym przypadku, jak wykazali historycy, Hitler opisany w Mein Kampf i hagiografiach opublikowanych przez partię i jego przyjaciół niezbyt pasował do faktów z jego życia64.

Hitler urodził się w 1889 roku w Braunau am Inn, małym miasteczku przy granicy Cesarstwa Austro-Węgierskiego i Cesarstwa Niemieckiego, ale wychował się w Linzu. Jego ojciec, urzędnik celny, zmarł, kiedy Adolf miał 14 lat. Matka wspierała ambicje syna, który chciał zostać artystą; w 1907 roku Adolf próbował bezskutecznie dostać się do Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu; w tym roku zmarła też jego matka. Hitler wrócił do Wiednia i pięć lat mieszkał tam jako ubogi, aspirujący artysta. Sprzedawał obrazy żydowskim pośrednikom i według dostępnych źródeł nie miał żadnych zahamowań przed prowadzeniem z nimi interesów. Nie ma również żadnego śladu, żeby wówczas głosił jakieś poglądy antyżydowskie. Nie zachowały się także żadne ślady jego nienawiści do marksizmu65.

W 1913 roku przeprowadził się do Monachium, kosmopolitycznego miasta z kwitnącym środowiskiem artystycznym. Przez nieco ponad rok sprzedawał obrazy i obracał się w eleganckim świecie. Wybuch wojny zmienił jego życie. W Wiedniu Hitler stał się zagorzałym niemieckim nacjonalistą. Czytał też wiele popularnej literatury z zakresu darwinizmu społecznego, która wychwalała walkę jako sposób na życie. Według tych traktatów walka między narodami i "rasami" znajdowała swój najwyższy wyraz w wojnie. Walka sprawdzała też, czy jednostka warta jest, by żyć. Natchniony tą ideą Hitler zaciągnął się do 16 Rezerwowego Bawarskiego Pułku Piechoty. Była to kiepska jednostka, złożona z podstarzałych rezerwistów, z których niewielu podzielało entuzjazm Hitlera. Hitler służył jako łącznik, czyli pełnił funkcję wiążącą się ze znacznym ryzykiem. Wykazywał się szczególnym męstwem i został odznaczony Krzyżem Żelaznym drugiej klasy i pierwszej klasy (tym drugim z rekomendacji oficera żydowskiego pochodzenia). Pomimo propagowanego później przez siebie obrazu, Hitler tak naprawdę nie był "chłopakiem" z okopów. Mieszkał w kwaterach sztabowych na tyłach, z dala od linii frontu, i był dość samotny. W październiku 1918 roku na jakiś czas stracił wzrok wskutek brytyjskiego ataku gazem koło Ypres i został ewakuowany do szpitala wojskowego. O kapitulacji Niemiec dowiedział się podczas rekonwalescencji: wiadomość wywołała u niego prawdziwy wstrząs. Ponieważ przebywał w izolacji od zwykłych żołnierzy i ich podupadającego morale, nazbyt chętnie uwierzył w mit, że armia otrzymała "cios w plecy", że Niemcy upadły przez działalność wywrotową wewnętrznych wrogów66.

Hitler został w armii jeszcze przez dwa lata, stacjonował w Monachium. Nie wykazywał chęci odejścia, nawet kiedy jego jednostka trafiła pod władzę krótkotrwałego reżimu rewolucyjnego w Bawarii. W tym okresie pełnił funkcję agenta terenowego wywiadu wojskowego i zbierał dane na temat grup radykalnych i rebelianckich. Aby usprawnić pracę, przeszedł szkolenie na oficera oświatowego, odbył kursy polityczne na Uniwersytecie Monachijskim i zapoznał się z rozmaitymi wywrotowymi ideologiami. Jego mentorami byli prawicowi oficerowie - skrajni nacjonaliści, którzy byli antymarksistami i antysemitami. Pod ich opieką Hitler w pismach i przemówieniach zaczął atakować Żydów jako "niebezpieczną" rasę, wrogą narodowi niemieckiemu. Armia wysłała go na penetrację prawicowej antysemickiej Niemieckiej Partii Robotników (Deutsche Arbeiterpartei, DAP), a on ostatecznie do niej wstąpił. W lutym 1920 roku uczestniczył w tworzeniu dwudziestopięciopunktowego programu partii i zmianie nazwy na Narodowosocjalistyczną Niemiecką Partię Robotników (Nationalsozialistische Deutsche Arbeiterpartei, NSDAP), która miała ją odróżniać od ugrupowań marksistowskich. Dzięki służbie w armii Hitler odkrył w sobie talent oratorski i propagandowy. Umiejętność przyciągania uwagi licznej publiczności w miejskich piwiarniach sprawiła, że zaczął dominować nad towarzyszami partyjnymi. Odszedł z armii, zaczął życie zawodowego agitatora politycznego i obracał się w prawicowym, rasistowskim i nacjonalistycznym środowisku monachijskim, które rozkwitało na goryczy klęski i zamęcie gospodarczym67.

Naziści, jak wkrótce wszyscy zaczęli nazywać narodowych socjalistów, stanowili jedną z kilku grup volkistowskich w Bawarii. Jednak Hitlera wyróżniały ekstremizm, energia i umiejętności krasomówcze oraz przekonanie o własnym mesjańskim posłannictwie. W lipcu 1921 roku sformułował Führerprinzip: zasadę, że on sam będzie przewodził partii i decydował o jej polityce. W politycznej podróży prowadziły go doświadczenie zdobyte w okopach i wspomnienie Niemiec zjednoczonych etosem patriotyzmu i poświęcenia. Pod jego kierownictwem partia przybrała charakter paramilitarny. Zyskała własną milicję w październiku 1921 roku, kiedy Ernst Röhm założył Sturmabteilung (SA), aby chronić spotkania nazistów. Te Oddziały Szturmowe wzięły nazwę od niemieckich jednostek szturmowych, które prowadziły ataki na froncie zachodnim. Język przemocy i gotowość do użycia siły odróżniały nazistów od innych grup volkistowskich i przyciągały nowych członków. Rok później Julius Streicher wprowadził do NSDAP swoją grupę volkistowską. Streicher, nauczyciel z Norymbergi, o bogatej wojennej karcie, był patologicznym antysemitą. Założył gazetę "Der Stürmer", w której promował narodowy socjalizm i rozpowszechniał szczególnie bezwzględną i przesiąkniętą seksualną obsesją nienawiść do Żydów. Na początku 1923 roku liczba członków NSDAP wzrosła z 20 tysięcy do 55 tysięcy. Hitler zgromadził wówczas wokół siebie grupę lojalnych i skutecznych akolitów. Wśród nich znaleźli się Hermann Göring, były as lotnictwa myśliwskiego; Rudolf Hess, weteran z okopów i Freikorpsu; Alfred Rosenberg, etniczny Niemiec z Estonii, który kształcił się na inżyniera, ale miał talent pisarski, oraz Max Amann, poprzednio podoficer dowodzący oddziałem Hitlera w 16 pułku piechoty. Ludzie ci całkowicie wierzyli w jego polityczną wizję i zaoferowali mu praktycznie bezwarunkowe posłuszeństwo; mieli pozostać jego najbliższymi, najbardziej zaufanymi pomocnikami68.

Wyglądało to tak, jakby porwała ich fala wydarzeń. Francuska okupacja Zagłębia Ruhry, hiperinflacja i komunistyczna działalność w kilku niemieckich landach - wszystko to podsycało skrajną prawicę. Monachium stało się siedliskiem antyrepublikańskich spiskowców. Zaalarmowani tym, co uważali za dryf na lewo, bawarscy urzędnicy państwowi zaplanowali obalenie rządu w Berlinie i przywrócenie porządku. Hitler współpracował wówczas z kilkoma grupami volkistowskimi i w październiku 1923 roku wszystko wskazywało na to, że koalicja rządu Bawarii, NSDAP i kilku innych partii pomaszeruje na Berlin, aby znieść demokrację parlamentarną, tak jak rok wcześniej Mussolini pomaszerował na Rzym. Jednak w ostatniej chwili władze bawarskie się wycofały. Hitler, zdecydowany nie tracić rozpędu, liczył, że uda mu się wciągnąć je do akcji, organizując własny przewrót w Monachium. Wykonał ruch nocą 8 listopada 1923 roku, ale w tym czasie najwyższe dowództwo w Berlinie zmobilizowało się już przy rządzie centralnym i istniały niewielkie szanse na to, że bawarscy ministrowie zaryzykują ostateczną rozgrywkę. Pomimo tego, że do Hitlera dołączył generał Ludendorff, bohater z czasów Wielkiej Wojny, naziści pozostawali mniej lub bardziej osamotnieni. Niezrażony Hitler następnego dnia rano poprowadził zwolenników pod bawarskie Ministerstwo Obrony, ale kiedy puczyści dotarli na Odeonsplatz w centrum Monachium, policja otworzyła ogień. Kilku nazistów zginęło, Göring został ciężko ranny, a Hitler zwichnął rękę podczas upadku. Pucz upadł, a w ciągu kilku godzin główni inspiratorzy zostali zatrzymani. W lutym 1924 roku Hitler stanął przed sądem razem z Ludendorffem, który aż nazbyt chętnie zgodził się, żeby były kapral wziął na siebie winę za nieudany pucz. Hitler wykorzystał proces, aby wyrazić swoje przekonania umiejętnie i z pasją, czym zdobył sobie sympatię prawicowych sędziów. Został skazany na pięć lat więzienia w twierdzy Landsberg, ale zanim opuścił sąd, jeden z sędziów zasugerował, że wyjdzie wcześniej. Proces uczynił z Hitlera męczennika i bohatera69.

Relacje prasowe z procesu zapewniły Hitlerowi uznanie w kręgach prawicowych. Jego centralną pozycję w partii podkreśliły podziały, które rozdarły NSDAP pod jego nieobecność, chociaż skrajna prawica jako całość podupadła w wyniku stabilizacji, która wreszcie zapanowała w Niemczech. Hitler spędził czas w więzieniu na pisaniu i dyktowaniu Mein Kampf Rudolfowi Hessowi, osobistemu asystentowi. W 1925 roku wyszedł na wolność z całkowicie ukształtowaną ideologią i jeszcze silniejszym poczuciem misji, ale władza zdawała się odległym celem. Miał zakaz publicznych wystąpień do 1927 roku, a w niektórych landach niemieckich do 1928 roku. Jednak nie były to stracone lata. Pod koniec lat dwudziestych partia nazistowska udoskonaliła techniki działania i wzmocniła swą atrakcyjność, a to przyciągało w jej szeregi coraz więcej Niemców70.

W lutym 1925 roku Hitler wznowił działalność NSDAP. Wycofał się z koncepcji przewrotu i postanowił działać w ramach systemu parlamentarnego. Nie oznaczało to wyrzeczenia się przemocy i odrzucenia chęci obalenia republiki. Antysemityzm stał się trzonem ideologii partii, kluczowym zarówno dla jej wewnętrznej spójności, jak i działań na zewnątrz. Jednak NSDAP nie była zwykłą negatywną siłą. Zapuściła korzenie w lokalnych społecznościach, oferując pomoc ciężko doświadczonym obywatelom. W przeciwieństwie do parlamentarnych partii prawicy, które coraz bardziej oddalały się od zwykłych ludzi, naziści poświęcali uwagę interesom grup i kwestiom regionalnym. Przede wszystkim proponowali pozytywną wizję społeczną. Hitler obiecywał przywrócenie poczucia jedności i celu, które pobudzało cały naród w latach 1914-1918; odmalowywał przyszłą harmonię społeczną, równość i wzajemny szacunek. Chociaż zawsze mgliście wyrażał się o szczegółach swej polityki, potrafił pobudzić idealizm, szczególnie wśród młodych ludzi oraz grup, które czuły się wykluczone z polityki. Kobiety i nowych głosujących przyciągała do nazistów troska o zwykłych ludzi, chęć zajęcia się losem bezdomnych i bezrobotnych, obciążonych rolników, walczących o utrzymanie się na powierzchni drobnych przedsiębiorców oraz źle opłacanych urzędników. Ponieważ partie lewicy, SPD i KPD, przemawiały językiem klasowym i zagrażały osobom posiadającym majątek, NSDAP zagospodarowała niezadowolenie klasy średniej - oraz sporej liczby niezadowolonych robotników. Naśladowała partie marksistowskie pod względem niezmordowanego poszukiwania nowych członków, nieustannej budowy masowej bazy oraz dyscyplinowania tych, którzy zdecydowali się wejść w jej szeregi71.

Partia opierała się na aktywizacji i przemocy. Parady i wiece, z towarzyszeniem sztandarów i orkiestry, pozwalały nazistom na symboliczne zajęcie ulic. W małych miastach i wsiach, szczególnie w ważne dni w kalendarzu nazistowskim i narodowym, bojówkarze z SA i członkowie partii licznie stawiali się i zagarniali przestrzeń publiczną. Jednocześnie, podczas gdy mówcy potępiali "listopadowych zbrodniarzy", Republikę Weimarską, traktat wersalski, reparacje oraz "Żydów", którzy odpowiadali za całe to zło - "brunatne koszule" fizycznie podważały konstytucję i prawo. Kiedy skrzywdzili Żyda lub zniszczyli żydowską własność, rzucali wyzwanie republice. Jeśli interweniowała policja, stawiało to siły prawa i porządku po stronie znienawidzonej republiki i niepopularnej mniejszości. Przemoc ilustrowały także bezwzględne kryteria określające, kto jest częścią narodu, a kto nie. Wymuszając identyfikację interesów republiki i ofiar zastraszania, naziści sugerowali, że jedno i drugie stoi w opozycji do prawdziwych Niemców, społeczności rasowo-narodowej, Volksgemeinschaft, dotychczas odsuwanych od władzy72.

Mimo to partia wciąż pozostawała "irytującym marginesem". W wyborach parlamentarnych w 1928 roku naziści dostali tylko 2,6 procent głosów i zdobyli zaledwie 12 mandatów. Liczba członków partii oscylowała w granicach 130 tysięcy. Hitler zyskał nieco cennego rozgłosu i poważania, kiedy połączył siły z Alfredem Hugenbergiem oraz DNVP w sprzeciwie wobec planu Younga, układu w sprawie reparacji, jednak NSDAP była tutaj partnerem niższej rangi. Paramilitarny Stahlhelm stanowił liczniejszą siłę niż SA i chociaż pośrednio wzmacniał przesłanie nazistów, nie miało to widocznych skutków, dopóki popierał DNVP i dochowywał lojalności Hindenburgowi (do którego wyboru na prezydenta republiki przyczynił się w wyborach powszechnych w 1925 roku). W dziesiątą rocznicę uchwalenia konstytucji weimarskiej Leopold Schwarzschild uderzył w uroczysty ton. Nie dało się zaprzeczyć, że 35 procent głosujących nadal wybierało partie dążące do obalenia republiki: "Pojawiły się jednak pożądane oznaki, że pozycja jednostki się wzmacnia, i to bardziej niż gdziekolwiek indziej. Mamy mniej regulacji, mniej zakazów, ale zarazem większą gwarancję osobistej wolności niż w jakimkolwiek innym kraju na tym wyniszczonym kontynencie"73.

62 Ben Barkow, Alfred Wiener and the Making of the Holocaust Library, London 1997; Jacob Borut, Antisemitism in Tourist Facilities in Weimar Germany, "Yad Vashem Studies" 2000, t. 28, s. 7-50; I. Kershaw, Hitler 1889-1936, s. 330-332.

63 Adolf Hitler, Mein Kampf, London 1973; Neil Gregor, How to Read Hitler, London 2005.

64 R.J. Evans, Coming of the Third Reich, s. 196-198; M. Gilbet, Sir Horace Rumbold, s. 339; Eric Phipps, Our Man In Berlin. The Phipps Diary 1933-1937, red. Gaynor Johnson, London 2008, s. 31. O różnych interpretacjach zob. Ron Rosenbaum, Explaining Hitler. The Search for the Origins of His Evil, New York 1998; John Lukacs, The Hitler of History. Hitler's Biographers on Trial, London 2000.

65 I. Kershaw, Hitler 1889-1936, s. 10-26, 29-60; Brigitte Hamann, Hitler and Vienna, w: The Third Reich Between Vision and Reality. New perspectives on German history, 1918-1945, red. Hans Mommsen, 2001, s. 23-37, pełniejsza wersja w: Brigitte Hamann, Hitler's Vienna. A Dictator's Apprenticeship, Oxford 1999.

66 I. Kershaw, Hitler 1889-1936, s. 81-105; T. Weber, Hitler's First War, cz. 1.

67 I. Kershaw, Hitler 1889-1936, s. 116-125, 137-165.

68 Tamże, s. 170-179.

69 Tamże, s. 192-193, 200-219.

70 Tamże, s. 224-234.

71 Tamże, s. 262-279; P. Fritzsche, Germans into Nazis, s. 173-181, 186-204; R.J. Evans, Coming of the Third Reich, s. 207-226.

72 M. Wildt, Hitler's Volksgemeinschaft, s. 59-64.

73 I. Kershaw, Hitler 1889-1936, s. 302-304, 309-311; P. Fritzsche, Germans into Nazis, s. 161-172; The Weimar Constitution Ten Years On, 10 sierpnia 1929, w: L. Schwarzschild, Chronicle of a Downfall, s. 2-5.

 

WYBOISTA DROGA HITLERA DO WŁADZY

W ciągu zaledwie kilku tygodni optymizm przywiądł z powodu krachu na Wall Street. W 1929 roku niemiecka gospodarka i tak przeżywała problemy, była rozchwiana i nie zapewniała dość miejsc pracy, aby sprostać potrzebom rozrastającego się społeczeństwa. Kiedy amerykańskie banki zaczęły się domagać zwrotu pożyczek udzielonych niemieckim instytucjom finansowym i przedsiębiorstwom, wpędziły Niemcy w katastrofalną spiralę deflacyjną. Banki przestały udzielać kredytów i zażądały spłaty zaciągniętych pożyczek; przedsiębiorstwa zareagowały zwolnieniami pracowników i obcięciem pensji. Kiedy nie udało im się w ten sposób uwolnić dostatecznego kapitału, bankrutowały. Kiedy zdolność nabywcza spadła, ucierpiały również przemysł i rolnictwo, zależne od krajowej konsumpcji. Zmniejszyły się przychody z podatków, a wydatki na cele socjalne gwałtownie wzrosły. Państwo oraz rząd federalny i rządy związkowe również musiały przeprowadzić głębokie cięcia, powodując wzrost bezrobocia i redukcję wynagrodzeń w dużym sektorze publicznym74.

System polityczny nie potrafił się z tym uporać. W marcu 1930 roku "wielka koalicja" rządowa socjaldemokratów, Niemieckiej Partii Demokratycznej, Niemieckiej Partii Ludowej oraz Niemieckiej Partii Centrum upadła z powodu wzrostu wydatków socjalnych. Teraz ujawniła się słabość konstytucji weimarskiej. Ustawa zasadnicza powierzała znaczną władzę prezydentowi, ale wiekowym Hindenburgiem coraz bardziej manipulowali ludzie z jego otoczenia i blisko z nimi powiązane osoby z dowództwa armii. Za ich sugestią Hindenburg wybrał na kanclerza polityka Katolickiej Partii Centrum, Heinricha Brüninga. Brüning nie miał dużego poparcia w parlamencie. Wiedząc, że nie uda mu się wprowadzić ustaw, które zbilansują budżet, odwołał się do artykułu 48 konstytucji, pozwalającego prezydentowi rządzić dekretami za zgodą Reichstagu. Artykuł 48, w założeniu przepis na nadzwyczajne sytuacje, stał się rutynowym sposobem zarządzania. W lipcu 1930 roku Brüning próbował złamać opozycję partii lewicowych, zwołując wybory. W rezultacie ogłoszone na 14 września wybory okazały się "politycznym trzęsieniem ziemi". Upadły partie klas średnich, a ogromnie zyskały skrajna lewica i prawica. NSDAP zdobyło 18,3 procent głosów i 107 mandatów. Naziści stanowili teraz drugą pod względem wielkości siłę w parlamencie po socjalistach. Brüning, który sam sobie ściągnął na głowę ten wynik katastrofalnie błędną kalkulacją, został zachowany u władzy przez prezydenta, SPD i Partię Centrum, którzy woleli go od innych kandydatów75.

Miesiąc po ogłoszeniu wyników żydowska bywalczyni i felietonistka kolumny plotkarskiej Bella Fromm dostrzegła "powiew paniki w pewnych dzielnicach. Czy powinniśmy wyjechać z Niemiec, poczekać poza krajem i zobaczyć, co się wydarzy?". Fromm dorastała w zamożnej zasymilowanej rodzinie w Bawarii, ale trudna sytuacja finansowa zmusiła ją do zajęcia się dziennikarstwem. Jako autorka tekstów dla liberalnej prasy koncernu Ullstein uważała nazistów za "hałaśliwych zbirów". Niepokoiła się, że konserwatywne gazety potraktowały wyborczy przełom Hitlera z powagą, tym bardziej że przedstawiciele z establishmentu, tacy jak Hjalmar Schacht, prezes Reichsbanku, sugerowali, żeby dać nazistom szansę w rządzie. Fromm prawdopodobnie spisała swój "dziennik" po tym, jak w 1938 roku wyemigrowała z Niemiec do Stanów Zjednoczonych, jednak mimo wszystko udało jej się uchwycić zamęt wywołany nieznaną konfiguracją polityczną76.

Naziści odnieśli sukces dzięki inteligentnej i dobrze zorganizowanej kampanii, którą zbudowali na wcześniejszym solidnym, choć niespektakularnym, sukcesie oddolnym i w wyborach lokalnych. Ich przesłanie było proste i atrakcyjne. Demokracja parlamentarna przyniosła tylko konflikty i nieszczęścia; jedynie Hitler może zjednoczyć kraj; tylko NSDAP może powstrzymać komunistów. W najważniejszych przemówieniach Hitler ledwo wspominał o Żydach, chociaż wielu Niemców jego ataki na marksizm, a także jego krytykę nowoczesnego społeczeństwa rozumiało jako zaszyfrowane wzmianki o żydowskich wpływach. Niemcy zaakceptowali antysemityzm bardziej z powodu idealizmu i szczerości, które proponowali naziści, niż jakichkolwiek innych przyczyn77.

Faktycznie Hitler ciągle podkreślał, że zdobywa władzę środkami pokojowymi i legalnymi. Starał się zapewnić międzynarodową prasę, że naziści "nie mają nic przeciwko przyzwoitym Żydom". Z drugiej strony jego protegowani nie zważali na te taktyczne deklaracje. W dniu pierwszego posiedzenia nowego parlamentu, 13 października, bandy nazistów zdemolowały domy towarowe Wertheim i Teitz w Berlinie i zaatakowały żydowskie sklepy przy Kurfürstendamm, głównej ulicy handlowej w centrum miasta. Rozentuzjazmowani naziści rozpanoszyli się w miastach i we wsiach w całych Niemczech, podkreślając swoją obecność sztandarami, flagami i paradami. Gdziekolwiek zdobyli przyczółek, tam podburzali miejscową ludność, żeby przestała kupować w żydowskich sklepach i prowadzić interesy z Żydami. W wigilię żydowskiego Nowego Roku, 12 września 1931 roku, tysiąc bojówkarzy SA ponownie grasowało na Kurfürstendamm i atakowało każdego, kto wyglądał na Żyda. Do podobnych aktów przemocy doszło w Norymberdze i Würzburgu. Policja nie mogła poradzić sobie ze zorganizowaną przemocą na taką skalę78.

W 1931 roku Brüning prowadził niebezpieczną grę. Próbował wykorzystać kryzys gospodarczy, by wymusić na Brytyjczykach, Francuzach i Amerykanach anulowanie lub przynajmniej zmniejszenie reparacji. Groźba zawieszenia spłaty długu zagranicznego jeszcze bardziej nasiliła odpływ kapitału z Niemiec. Chociaż Brüningowi w końcu udało się doprowadzić do zawieszenia wypłat reparacji, nie poprawiło to katastrofalnej sytuacji: bezrobocie nadal rosło. Pod koniec roku jedna piąta osób w wieku produkcyjnym nie miała zatrudnienia. W samym Berlinie było 600 tysięcy osób bez pracy79.

Partia nazistowska stała się teraz "partią niezadowolonych" i zapewniała sobie coraz większe poparcie w wyborach państwowych. Politycy głównego nurtu i postacie z kręgów przedsiębiorców i przemysłowców, ludzie w rodzaju Hjalmara Schachta oraz magnata stalowego Fritza Thyssena, dopraszali się o spotkania z Hitlerem, żeby wysondować, jak poważny jest w "socjalistycznych" elementach programu partyjnego. Na początku 1932 roku Fromm zauważyła, że "społeczeństwo zaczyna się powoli przyzwyczajać do niegdyś plebejskiego ruchu narodowosocjalistycznego. Ludzie z wyższej warstwy zwracają się ku Hitlerowi". Jednak marsz nazistów do władzy nie przebiegał gładko. Rozrastające się szeregi SA z niecierpliwością oczekiwały przejęcia władzy. Hitler musiał wymienić dowództwo oddziałów i wezwał Ernsta Röhma (który wyjechał do Ameryki Południowej, gdzie był instruktorem armii boliwijskiej), żeby zaprowadził w nich porządek. Musiał również uporać się ze skandalem: jego kochanka Geli Raubal, jednocześnie córka jego przyrodniej siostry, popełniła samobójstwo w jego monachijskim mieszkaniu80.

Chcąc utrzymać polityczny rozpęd, Hitler i jego doradcy zastanawiali się, czy powinien on wystąpić jako kontrkandydat Hindenburga, którego kadencja zmierzała ku końcowi. Istniało niebezpieczeństwo, że wówczas Hitler zostanie uznany za antypatriotę, pomijając drobny szczegół, że nie miał wówczas nawet niemieckiego obywatelstwa. Aby mu je zapewnić, urzędnicy NSDAP w Braunschweigu mianowali go radcą rządowym, z czym wiązało się otrzymanie obywatelstwa. W marcu 1932 roku Hitler wystartował w kolejnych wyborach, jako młoda alternatywa dla szanowanego feldmarszałka81.

Kampanię błyskotliwie przeprowadził Joseph Goebbels, dziennikarz, którego Hitler w 1926 roku wyznaczył na przewodniczącego partii w Berlinie. Goebbels pochodził ze skromnej katolickiej rodziny z Nadrenii i skończył uniwersytet dzięki pomocy katolickich organizacji dobroczynnych. Z powodu deformacji prawej stopy nie walczył na wojnie, ale był wojowniczym intelektualistą o agresywnym światopoglądzie. W młodości przyciągnęły go konserwatywne idee volkistowskie, które przyprawił nienawiścią do kapitalizmu i bogatego mieszczaństwa. Hitlera odkrył, kiedy relacjonował dla gazety przebieg procesu po puczu - i zaczął go uważać za mesjasza. Goebbels zaczął pisać do prasy volkistowskiej i w 1925 roku opublikował Das kleine ABC des Nationalsozialisten (Mały poradnik narodowego socjalisty). Wkrótce stał się jednym z najskuteczniejszych mówców i propagandystów partii. Przez jakiś czas rozwój kariery utrudniały mu związki z lewicującym skrzydłem narodowych socjalistów, ale kiedy Goebbels się od nich odciął, Hitler skierował go do Berlina z misją pozyskania klasy pracującej stolicy. Goebbels doskonale nadawał się do tego zadania i przez następne lata doskonalił swoje techniki propagandowe. Grał na poświęceniu i spłacaniu długów, sięgał po ceremoniały i wymyślone przez siebie rytuały, wykorzystywał możliwości oferowane przez nowoczesne środki masowego przekazu. Szczególnie upodobał sobie film i radio. Jego geniusz robienia rozgłosu idealnie zgrał się z przystąpieniem Hitlera w 1932 roku do walki o władzę82.

W pierwszej turze Hitler zdobył 30,1 procent głosów wobec 49,6 procent dla Hindenburga i tym samym uzyskał drugi wynik. Aby podkreślić młodość i dynamizm Hitlera, Goebbels, wówczas szef propagandy partii, zorganizował dla Hitlera objazd miast połączony z masowymi wiecami. Od 22 marca do 9 kwietnia przywódca przemówił dwadzieścia trzy razy przed licznie zgromadzoną publicznością w dwudziestu jeden miejscach i dotarł ze swoim przesłaniem do miliona osób. Jeszcze więcej ludzi obejrzało kroniki filmowe o "Hitlerze w Niemczech". W rezultacie Hindenburg zdobył w drugiej turze 52 procent głosów, a Hitler podwyższył wynik do 36,8 procent. Wiekowy prezydent stał się ostatnią opoką dla obrońców Republiki Weimarskiej, a Hitler dążył do przeciągnięcia na swoją stronę całego elektoratu volkistowsko-nacjonalistycznego83.

Mimo wszystko Żydzi i zwolennicy republiki nie dostrzegali żadnych powodów do niepokoju. Schwarzschild wręcz dowodził, że trzeba "pozwolić mu działać", uzasadniając to tym, że im dłużej Hitler będzie trzymany z daleka od władzy, tym bardziej jego zwolennicy będą się mobilizować, aż wreszcie naziści dostaną dość głosów, aby utworzyć samodzielny rząd. Ponieważ stan gospodarki ciągle się pogarszał, oddanie władzy nazistom miało sens, gdy poparcie dla nich wahało się poniżej 40 procent. Najważniejsze jest to, dodał Schwarzschild, że "dopóki funkcjonuje mechanizm demokratyczny, nawet maksymalne rozprzestrzenienie hitleryzmu zawsze pozostanie ograniczone, to znaczy, że najmniejszy prąd przeciwny zepchnie go z powrotem do mniejszości". W kwietniu 1932 roku taka argumentacja wydawała się całkowicie wiarygodna: "Pozwólmy mu rządzić, ale pod warunkiem, że żadne zmiany nie dotkną ram konstytucyjnych"84.

Gdy tylko skończył się wyścig o fotel prezydencki, ruszyła kampania okołowyborcza do związkowych zgromadzeń ustawodawczych. Aby powstrzymać przemoc, która teraz już rutynowo towarzyszyła wyborom, oraz zablokować narodowych socjalistów, Carl Severing, pruski minister spraw wewnętrznych, zorganizował naloty na siedziby partii, a Wilhelm Groener, minister spraw wewnętrznych, zdelegalizował SA i SS. Próba zwalczenia zagrożenia nastąpiła za późno. Naziści zdobyli 36 procent głosów w Prusach, 32 procent w Bawarii i spektakularne 40 procent w Anhalt. Uzyskali prawo do sformowania administracji w Oldenburgu, Meklemburgii-Schwerinie oraz Turyngii. W takich okolicznościach niezwykle trudno było traktować ich jak pariasów. Jednak opór wobec nazizmu był również podkopywany od wewnątrz85.

W tym samym czasie, kiedy Brüning zaostrzył kurs wobec nazistów, Kurt von Schleicher, były oficer sztabu generalnego, który kierował biurem łącznikowym między armią a kancelarią Hindenburga, zaczął rozważać sposoby wciągnięcia nazistów do rządu. Opowiedział się za Franzem von Papenem, starym przyjacielem, byłym dyplomatą i politykiem katolickim, który otworzyłby administrację przed narodowymi socjalistami. Następnie przekonał ludzi z kręgu prezydenta, że plan jest wykonalny. 30 maja 1932 roku Brüning, niezdolny do zapewnienia sobie rządzącej większości w Reichstagu oraz opuszczony przez Hindenburga, podał się do dymisji86.

Schleicher omówił zmiany na kilku tajnych spotkaniach z Hitlerem i jego doradcami. W zamian za podporządkowanie się Hitler i Goebbels zażądali cofnięcia delegalizacji SA i SS oraz ogłoszenia nowych wyborów parlamentarnych. Byli przekonani, że jeśli uda im się poprawić wynik w wyborach, będą mogli zażądać prawa do sformowania własnego rządu. Plan Schleichera nie wypalił. Papen został kanclerzem i zaczął kompletować gabinet, ale rozwiązanie parlamentu oraz ogłoszenie wyborów wyzwoliło nową falę przemocy. SA i SS mogły wrócić na ulice i wznowić walkę z milicją SPD oraz komunistami. Tylko jednego dnia w Altonie, mieście portowym na północy, zginęło osiemnaście osób. Mimo chaosu Papen i Schleicher nie przerwali prób utworzenia prawicowego rządu. 20 lipca 1932 roku zdymisjonowali rząd SPD w Prusach i wyznaczyli w jego miejsce komisarzy. Dziesięć dni później wybory dały NSDAP 37,4 procent głosów i 230 miejsc w Reichstagu87.

W ramach swojego wielkiego manewru Schleicher, wówczas minister armii, spotkał się z Hitlerem, aby nakłonić go, by dołączył do rządu Papena. Jednak mając 230 posłów w Reichstagu, Hitler ośmielił się zażądać kanclerstwa. Schleicher był gotów to przełknąć, ale Hindenburg odmówił nawet rozważenia myśli o "czeskim kapralu" na stanowisku kanclerza. 13 sierpnia Hindenburg spotkał się prywatnie z Hitlerem i poprosił go, by dołączył do rządu jako młodszy wspólnik. Hitler odmówił i zażądał "pełni władzy"; Hindenburg okazał się równie nieustępliwy, więc rozmowy zakończono. Pałac prezydencki wydał następnie oświadczenie sugerujące, że Hitler jest głodny władzy i stawia partię ponad państwem. Odmowa postawiła nazistów w złym świetle i rzeczywiście znaleźli się w trudnym położeniu. W wyniku kosztownych kampanii wyborczych partii brakowało pieniędzy, aktywiści byli zmęczeni, a SA straciło cierpliwość do demokratycznej drogi do władzy. W przywództwie NSDAP rozbrzmiewały pomruki niezadowolenia. Po raz pierwszy naziści dostali mniej głosów w wyborach lokalnych. Tymczasem Schleicher i Papen planowali rozwiązać Reichstag, przełożyć wybory do czasu, aż będą mogli zapewnić sobie korzystny wynik, i rządzić dekretami jako "gabinet prezydencki". Jednak podczas chaotycznego posiedzenia Reichstagu Papen został zmuszony do rozwiązania parlamentu, nie uzyskawszy zwłoki. Wybory miały niewielką szansę na przełamanie pata, a potencjalnie mogły przynieść katastrofę pozbawionej gotówki, umęczonej NSDAP. W głosowaniu z 6 listopada 1932 roku naziści stracili 2 miliony głosów, 34 mandaty w Reichstagu i odnotowali spadek poparcia do 33,1 procent. Wiele osób uznało, że republika została uratowana88.

Zamiast tego - wskutek machinacji Papena, Schleichera i koterii skupionej wokół prezydenta - państwo popadło w kolejny kryzys. Po wyborach Papen złożył dymisję, ale Hindenburg poprosił go o powołanie nowego rządu. Prezydent ponownie poprosił Hitlera, żeby współpracował z Papenem, ale ten znowu odmówił - tym razem ku zaniepokojeniu jego świty i rozpaczy zwolenników. Jednak żadna z pozostałych partii także nie była skłonna poprzeć Papena. Schleicher stracił cierpliwość do przyjaciela i przekonał sam siebie, że więcej zdziała z poparciem armii. Przekonał Hindenburga, żeby wycofał poparcie dla kanclerza i zmusił Papena, żeby znowu podał się do dymisji. Następnego dnia, 3 grudnia 1932 roku, Schleicher objął urząd kanclerza. Chociaż brakowało mu bazy parlamentarnej czy partyjnej, miał wizję reżimu autorytarnego, który mógłby zyskać poparcie społeczne poprzez działania na korzyść klasy pracującej. Rozpoczął rozmowy ze związkowcami i po tym, jak Hitler odrzucił jego awanse, zwrócił się do lewego skrzydła NSDAP, kierowanego przez Gregora Strassera. Kiedy Strasser odpowiedział pozytywnie, wydawało się, że partia nazistowska rozpadnie się od środka. Działacze partyjni i zwolennicy mieli dość wojowniczych kampanii, które prowadziły donikąd; nie mogli zrozumieć, dlaczego ich przywódca odrzucił wysokie stanowisko państwowe. Hitler musiał postępować zręcznie, żeby ułagodzić te niepokoje i zmiażdżyć "strasserowców". Mimo to jego widoki przedstawiały się marnie89.

Pod koniec roku Leopold Schwarzschild dostrzegł "przebłysk światła w chmurach". Uwierzył, że uda się zapobiec przejęciu władzy przez nazistów. Pojawiły się oznaki gospodarczego ożywienia, a "polityczna fala zmieniła kierunek i straciła na sile". Obóz nacjonalistów był rozdarty, naziści pokonani, a Schleicher zaczął naprawiać sytuację zwykłych ludzi90.

Schwarzschild nie wiedział, że rozgoryczony Papen spiskuje, żeby obalić Schleichera i umieścić na jego miejscu Hitlera. 4 stycznia 1933 roku dwaj mężczyźni spotkali się potajemnie w Kolonii i ustalili, że spróbują dokonać zmiany rządu bez nowych wyborów. Wieści o tajnym zebraniu wyciekły i natychmiast poprawiły pozycję Hitlera. Partia nazistowska dostała nowy bodziec, kiedy zdobyła prawie 40 procent głosów w wyborach w Lippe. Nawet jeśli był to skromny elektorat, a naziści wpakowali w wybory mnóstwo pieniędzy, zwycięstwo sprawiło wrażenie, że ich marsz rozpoczął się na nowo. Sukces dostatecznie wzmocnił Hitlera, by poradził sobie ze sprzeciwem starszyzny partyjnej, która ostrzegała go, że nie może już dłużej grać na przeczekanie. Według wewnętrznego raportu partia mogła stracić dużo poparcia, o ile nie osiągnie zdecydowanego zwycięstwa91.

W tym momencie Joachim von Ribbentrop, ustosunkowany handlarz winem z Nadrenii, z rodziny o tradycjach wojskowych i dyplomatycznych, którego również przyciągnęła sprawa Hitlera, zaproponował, że będzie pośredniczył w rozmowach między Hitlerem a Papenem. Podczas gdy Schleicher na próżno starał się wzmocnić swoją pozycję, Hitler negocjował z Papenem kształt nowego gabinetu. Początkowo rozmowy nie szły dobrze, ponieważ Hitler upierał się przy stanowisku kanclerza. Na szczęście dla niego Oskar von Hindenburg, syn prezydenta, nie lubił Schleichera bardziej jeszcze niż wizji rządu z Adolfem Hitlerem na czele. Oskar von Hindenburg i szef sztabu Hindenburga, Otto Meissner, dołączyli do dyskusji i pomogli nakłonić wszystkich, by utworzyć rząd z Hitlerem jako kanclerzem i Papenem jako jego zastępcą - przy założeniu, że prezydent i wicekanclerz będą hamować Hitlera. Kilka dni później Papen przedstawił to rozwiązanie Hindenburgowi. Starzec nadal wzdragał się przed tym rozwiązaniem, ale równie niechętnie był nastawiony do rozpisywania nowych wyborów przez Schleichera, zanim Reichstag zbierze się ponownie i niewątpliwie odrzuci w głosowaniu jego rząd. W akcie rozpaczy Schleicher dał do zrozumienia, że nad sytuacją może zapanować armia, co wywołało widmo wojny domowej. Dzień wcześniej 15 tysięcy bojówkarzy z SA wdarło się do siedziby partii komunistycznej, a stamtąd udało się na wiec i wysłuchało przemówienia Hitlera. Podczas marszu krzyczeli: "Sramy na żydowską republikę... Sramy na wolność". Sytuacja zaczęła się wymykać spod kontroli i nie było już nawet pewności, czy armia zdoła rozdzielić walczące strony. W końcu Schleicher wyczerpał wszystkie możliwości. 28 stycznia powiadomił gabinet, że poprosi o zgodę na rozwiązanie Reichstagu, odwoła wybory na czas nieokreślony i będzie w tym okresie przejściowym rządził jako "gabinet prezydencki". Jeśli Hindenburg odmówi, on poda się do dymisji. Chociaż wcześniej Hindenburg godził się na naginanie konstytucji, tym razem postanowił trzymać się zasad i nie przystał na to, by Schleicher ominął legislaturę i rządził dekretami: miał już dość kanclerza, a jego doradcy obawiali się kilku prorobotniczych rozwiązań wprowadzonych przez Schleichera. Jak na ironię, jeden z tych ostatnich projektów masowych robót publicznych, wart 500 milionów reichsmarek, dał w końcu pracę dwóm milionom Niemców, ale już za Hitlera92.

Po rezygnacji Schleichera Papenowi zostało tylko przekonać Hindenburga, aby przełknął Hitlera jako kanclerza, i zbudować nowy rząd w taki sposób, aby zapewnić feldmarszałka, że partia nazistowska nie będzie szaleć. Wizja "frontu nacjonalistycznego" skłoniła Franza Seldtego, przywódcę Stahlhelmu, do poparcia nowego rządu, podczas gdy Papenowi udało się zapewnić lojalność Hugenberga propozycją dwóch ważnych tek ministerialnych dla DNVP. Wybór dwóch konserwatywnych tradycjonalistów, Wernera von Blomberga i Konstantina von Neuratha, odpowiednio na ministra armii i ministra spraw zagranicznych, jeszcze bardziej udobruchał Hindenburga. Hitler poprosił dla siebie tylko o dwie teki. Wilhelm Frick, prawnik i były pracownik służby cywilnej, został ministrem spraw wewnętrznych. Hermann Göring, przewodniczący Reichstagu od lipca 1932 roku, co odzwierciedlało dominację nazistów, dołączył do rządu jako minister bez teki i pruski minister spraw wewnętrznych. Sam Papen objął funkcje komisarza Prus oraz wicekanclerza, co, na papierze, dawało mu silną pozycję. Kiedy konserwatywny pruski arystokrata, który znał Papena, wyraził niepokój wobec wizji Hitlera u władzy, Papen powiedział mu uspokajająco: "Myli się pan. My po prostu go zatrudniliśmy"93.

74 R.J. Evans, Coming of the Third Reich, s. 232-242.

75 I. Kershaw, Hitler 1889-1936, s. 333-335.

76 14 października, 25 grudnia 1930, Bella Fromm, Blood and Banquets. A Berlin Social Diary, London 1942, s. 31, 32-33. O zastrzeżeniach wobec momentu spisania wydarzeń przez Fromm zob. Henry Ashby Turner jun., Two Dubious Third Reich Diaries, "Central European History" 2000, t. 33, nr 3, s. 415-422.

77 P. Fritzsche, Germans into Nazis, s. 208-209.

78 Thomas Friedrich, Hitler's Berlin. Abused City, London 2012, s. 186-189, 200-201, 236-241; M. Wildt, Hitler's Volksgemeinschaft, s. 64-66.

79 T. Friedrich, Hitler's Berlin, s. 242.

80 29 stycznia 1932, B. Fromm, Blood and Banquets, s. 43; I. Kershaw, Hitler 1889-1936, s. 340-356.

81 I. Kershaw, Hitler 1889-1936, s. 360-365.

82 Toby Thacker, Joseph Goebbels. Life and Death, London 2009, s. 13-28, 36-54, 56-74, 78-98; Peter Longerich, Goebbels. A Biography, London 2015, s. 36-94, 168-174.

83 Anna von der Golz, Hindenburg. Power, Myth and the Rise of the Nazis, Oxford 2009, s. 153-157; T. Friedrich, Hitler's Berlin, s. 267-272.

84 An Imaginary Speech by Brüning, 20 września 1930, Let him have a go, 30 kwietnia 1932, w: L. Schwarzschild, Chronicle of a Downfall, s. 44-51, 69-73.

85 T. Friedrich, Hitler's Berlin, s. 274-275; R.J. Evans, Coming of the Third Reich, s. 272-282.

86 I. Kershaw, Hitler 1889-1936, s. 366-368.

87 Tamże, s. 367-370.

88 Tamże, s. 370-375, 380-391; H.A. Turner jun., Hitler's Thirty Days to Power, s. 11-13.

89 H.A. Turner jun., Hitler's Thirty Days to Power, s. 17-29.

90 Twilight, 30 grudnia 1932, w: L. Schwarzschild, Chronicle of a Downfall, s. 89-91.

91 H.A. Turner jun., Hitler's Thirty Days to Power, s. 41-52, 58-68, 74-77.

92 Tamże, s. 70-71, 109-133.

93 Tamże, s. 133-148.

 

OPINIE I BŁĘDNE SZACUNKI W STYCZNIU 1933 ROKU

Ówczesne oceny nazizmu bardzo różniły się między sobą, a rozbieżności te są wiele mówiące. W styczniu 1933 roku nikt nie potrafił dokładnie określić charakteru nowego reżimu, już nie mówiąc o przewidywaniu sytuacji w przyszłości czy o tym, co może przynieść. Oczywiście wielu Żydów miało wówczas pełną świadomość zaciekłego nastawienia nazistów wobec narodu żydowskiego i miało złe przeczucia. Trzy tygodnie przed wejściem nazistów do rządu "Jüdische Rundschau" napisał, że sprawy dla Żydów przybrały zły obrót, podczas gdy Żydzi uspokoili się, kiedy prawicowy rząd z dowódcą armii na czele zdołał utrzymać Hitlera z dala od kanclerstwa. Ale i ta ulga wyparowała pod koniec miesiąca94.

Jednak pozostali Żydzi nie widzieli nic złowieszczego w awansie Hitlera. We wrześniu 1930 roku Siegmund Warburg, ustosunkowany i dobrze poinformowany przedstawiciel hamburskiej dynastii bankierów, zapewnił swojego teścia, Szweda, że "teraz, gdy znaleźli się w rządzie, natychmiast staną się, po pierwsze, rozsądniejsi, a po drugie ponownie mniej popularni". Poza tym istniały precedensy dla ich przemiany: "Nasi socjaldemokraci też byli nieodpowiedzialnymi demagogami, a dziś prawie wszyscy stali się burżujami skłonnymi do kompromisu". Opinie Warburga nie były odosobnione wśród żydowskiej elity weimarskich Niemiec. Przez cały 1932 rok Rudolf Hilferding, czołowy polityk SPD, Hans Schäffer, dyrektor naczelny koncernu wydawniczego Ullstein, bankier Oscar Wassermann oraz współpracownik Warburga Carl Melchior opowiadali się za tym, aby dać nazistom szansę w rządzie. Podobnie jak Schwarzschild byli przekonani, że u władzy naziści raczej spotulnieją, niż się rozochocą, i bardziej prawdopodobny jest upadek Hitlera niż jego sukces95.

Żydzi ci nie byli naiwni ani też nie padli ofiarą myślenia życzeniowego, wynikającego z żałosnego pragnienia zaakceptowania ich jako Niemców. Walther Karsch, nieustraszony przeciwnik faszyzmu, który pisał dla radykalnego tygodnika "Die Weltbühne", we wrześniu 1930 roku wyraził pogląd, że "każdy, kto uważa, że ci ludzie podejmą teraz poważną próbę wcielenia w życie antysemickich idei, może się uspokoić. Nie ma najmniejszego powodu, żeby występować o paszporty i pakować walizki. Aby odegrać się na Żydach, musieliby zmienić konstytucję. Czy mają potrzebne do tego dwie trzecie większości?". Według Karscha "antysemityzm jest teraz wyłącznie hasłem reklamowym"96.

Obserwowanie wydarzeń z bliska niekoniecznie wpływało na zmianę opinii. Młody Joachim Fest, wychowany w katolickim domu w Berlinie, zdominowanym przez ojca antynazistę, wspominał później, że "kontynuacja znanego zacierała wszelkie wrażenie przełomu". Curt Riess, dziennikarz pochodzenia żydowskiego, który pracował dla lewicowo-liberalnej gazety, wspominał korektę artykułu ogłaszającego, że Hitler został kanclerzem, "bez najmniejszego poczucia, bez śladu niepokoju, że może mnie to w jakikolwiek sposób dotknąć". Jednak kilka tygodni później był już na wygnaniu w Paryżu, a w 1941 roku wyjechał do Nowego Jorku, gdzie publikował liczne antynazistowskie teksty97.

Doświadczeni dyplomaci mieli diametralnie sprzeczne opinie na temat Hitlera, oparte na osobistych obserwacjach i sygnałach od znających się na rzeczy Niemców. Sir Horace Rumbold przekazał bez zastrzeżeń do Ministerstwa Spraw Zagranicznych opinię Papena, że "rząd Hitlera złożony w części z ministrów, którzy nie są nazistami, nie będzie w stanie zapoczątkować niebezpiecznych eksperymentów". Tydzień później powtórzył zdanie niemieckiego ministra spraw zagranicznych, Neuratha, że "eksperyment z Hitlerem należało kiedyś przeprowadzić". Kiedy Rumbold poznał Hitlera, uznał go za "prostego i bezpretensjonalnego", chociaż jego słowa i czyny były "bardziej obliczone na przekonanie tłumu niż zmysłu krytycznego"98.

Jednak Amerykanin James G. McDonald patrzył na nazistów inaczej. McDonald był wysokim jasnowłosym Amerykaninem ze Środkowego Zachodu, z tytułem doktora nauk politycznych z Harvardu, i zyskał uwagę w Niemczech swoją krytyką propagandowych tekstów alianckich o okrucieństwach podczas Wielkiej Wojny. Od 1919 do 1933 roku był przewodniczącym amerykańskiej organizacji wspierającej Ligę Narodów, która przekształciła się w Foreign Policy Association (FPA, Stowarzyszenie Polityki Zagranicznej). Jesienią 1932 roku przyjechał do Niemiec jako przedstawiciel FPA i poznał Ernsta "Putziego" Hanfstaengla, wykształconego w Ameryce rzecznika prasowego Hitlera. 1 września 1932 roku Hanfstaengl zabrał McDonalda na ważny wiec w berlińskim Sportpalast, na którym Hitler uspokoił swoich zwolenników. Następnego dnia McDonald zjadł obiad z Hanfstaenglem i zapytał go o Hitlera i kwestię żydowską. W raporcie dla FPA napisał: "Jego oczy w tym momencie rozbłysły, zaczęły wyglądać fanatycznie, a on rozpoczął tyradę o Żydach. Uznał, że żaden Żyd nie może być dobrym patriotą w Niemczech". Według McDonalda "było jasne, że on i, jak podejrzewam, wielu nazistów naprawdę wierzyło w te wszystkie oskarżenia przeciwko Żydom"99.

Zwykli Niemcy witali nowy rząd w najprzeróżniejszy sposób, w zależności od orientacji politycznej, przynależności religijnej, miejsca zamieszkania, od tego, czy mieli pracę, czy nie, i rozmaitych innych czynników. Wielu przyjęło narodowy socjalizm z młodzieńczym idealizmem, z tęsknoty za zmianami i raczej z wielką nadzieją niż nienawiścią. Luise Solmitz, gospodyni domowa z Hamburga, wyszła za mąż za weterana wojennego, który przeszedł z judaizmu na protestantyzm. Oboje wykazywali się konserwatyzmem i byli zajadłymi nacjonalistami, którzy popierali DNVP w latach stagnacji partii. We wpisie w dzienniku z 30 stycznia 1933 roku Luise wyraziła przekonanie i optymizm, podobnie jak miliony innych, którzy nie byli nazistami: "Hitler kanclerzem! I jakiż rząd! Rząd, o jakim w lipcu nie śmielibyśmy marzyć. Hitler, Hugenberg, Seldte, Papen!! W każdym z nich pokładam nadzieje dla Niemiec. Energia narodowych socjalistów, niemiecka roztropność, niezależny od partii Stahlhelm oraz niezapomniany Papen [...]"100.

Melita Maschmann była wśród osób, które tamtego dnia obserwowały wieczorną nazistowską paradę zwycięstwa w centrum Berlina. Jako piętnastolatka śledziła wydarzenia, które miały przejść do historii, u boku rodziców, pronazistowskich antysemitów. Melita była oczarowana spektaklem i tym, co według niej zwiastował. "Kolumny maszerowały przez kilka godzin. Raz po raz dostrzegaliśmy wśród nich grupy chłopców i dziewcząt niewiele starszych od nas". W pewnym momencie jakiś widz został zaatakowany, ale to jej nie odstraszyło. "Przerażenie, jakie to we mnie wywołało, było niemal niewyczuwalnie podszyte odurzającą radością [...]. Chciałam uciec od mojego dziecinnego, nudnego życia i chciałam dołączyć do tego, co było wielkie i fundamentalne". Narodowy socjalizm obiecywał, że "ludzie wszystkich klas będą żyć razem jak bracia i siostry"101.

Droga Hitlera do władzy wybrukowana była idealizmem, pragnieniem silnego społeczeństwa i miłością do Niemiec. Niektórym Niemcom antysemityzm pomógł zdefiniować państwo i naród poprzez utożsamienie Żydów z wszelkim fałszem, korupcją, obcością i złem. Jednak Hitler nie został kanclerzem Niemiec z powodu antysemityzmu. Z całą pewnością antysemityzm stanowił centrum jego światopoglądu i był zasadniczym elementem dla czołowych działaczy partii nazistowskiej, jednak 30 stycznia 1933 roku nic nie zapowiadało tego, co czekało Żydów w Niemczech.

CIĄG DALSZY DOSTĘPNY W PEŁNEJ, PŁATNEJ WERSJI

PEŁNY SPIS TREŚCI:

PODZIĘKOWANIA

WSTĘP

PROLOG

SKĄD WZIĄŁ SIĘ HITLER I NAZIŚCI?

NIEMIECCY ŻYDZI

KATASTROFALNE SKUTKI WIELKIEJ WOJNY

KIM BYŁ ADOLF HITLER I CZEGO CHCIAŁ?

WYBOISTA DROGA HITLERA DO WŁADZY

OPINIE I BŁĘDNE SZACUNKI W STYCZNIU 1933 ROKU

Część pierwsza. PIERWSZY ROK. 1933

PROTEST I BOJKOT

"REWOLUCJA NARODOWA"

PIERWSZE USTAWY ANTYŻYDOWSKIE

REAKCJE ŻYDÓW

DALSZY CIĄG ZAGRANICZNYCH PROTESTÓW

PIERWSI UCHODŹCY

Część druga. JUDENPOLITIK. 1934-1938

"NIE MA CO WYPATRYWAĆ RYCHŁEGO KOŃCA"

HJALMAR SCHACHT I JUDENPOLITIK

RECHTSSCHUTZ - ŻYDOWSKA SAMOOBRONA

NIEKONSEKWENCJE JUDENPOLITIK

USTAWY RASOWE

ŻYCIE POD USTAWAMI RASOWYMI

REAKCJE ŻYDÓW NA ŚWIECIE NA USTAWY RASOWE

NIEMCY I ŻYDZI POD USTAWAMI RASOWYMI

W CIENIU IGRZYSK W BERLINIE

NASILENIE ATAKU NA NIEMIECKICH ŻYDÓW

Część trzecia. POGROM. 1938-1939

AUSTRIA

REAKCJE NA ZAJŚCIA W AUSTRII

"TYLKO CAŁKOWITE ZNISZCZENIE ŻYDOWSKIEGO ŻYCIA"

ANTYŻYDOWSKIE KROKI W INNYCH KRAJACH

CZECHOSŁOWACJA I KRYZYS SUDECKI

LISTOPADOWY POGROM

ŻYDZI W OBOZACH KONCENTRACYJNYCH

SPOTKANIE W MINISTERSTWIE LOTNICTWA

CAŁKOWITE WYKLUCZENIE ŻYDÓW ZE SPOŁECZEŃSTWA I GOSPODARKI

REAKCJE ZAGRANICZNE

UCIECZKA Z RZESZY

HITLER WYGŁASZA PROROCTWO

KONIEC CZECHOSŁOWACJI ORAZ OKUPACJA CZECH I MORAW

Część czwarta. WOJNA. 1939-1941

KAMPANIA WRZEŚNIOWA W POLSCE I OPERACJA "TANNENBERG"

EINSATZGRUPPEN I ARMIA NIEMIECKA W POLSCE

POLSCY ŻYDZI

NIEMIECKIE PLANY WOBEC POLSKI

EICHMANN I OPERACJA "NISKO"

POLITYKA ANTYŻYDOWSKA I REAKCJE ŻYDÓW W OKUPOWANEJ POLSCE

BUDOWA GETTA W ŁODZI I LOKALNE ODMIENNOŚCI

WOJNA I PRZEŚLADOWANIA W RZESZY

PRZYMUSOWA EUTANAZJA

REAKCJE NA PRZEŚLADOWANIA POLSKICH ŻYDÓW

WOJNA NA ZACHODZIE

"TRAKTOWANIE LUDNOŚCI OBCEJ NA WSCHODZIE" I PLAN "MADAGASKAR"

ŻYDZI JAKO "WRODZY CUDZOZIEMCY": MASOWE INTERNOWANIA W WIELKIEJ BRYTANII I WE FRANCJI

ŻYDZI POD RZĄDAMI VICHY I W CZASIE NIEMIECKIEJ OKUPACJI FRANCJI, BELGII I HOLANDII

NIEMIECKIE DYLEMATY STRATEGICZNE I JUDENPOLITIK W OKUPOWANEJ POLSCE

W GETCIE WARSZAWSKIM

Część piąta. "BARBAROSSA". 1941

PLANOWANIE "OPERACJI SPECJALNYCH" W ROSJI

ŻYDZI POD WŁADZĄ RADZIECKĄ

EINSATZGRUPPEN

RUMUNI

NIEMIECKIE POSTĘPY MILITARNE W ZWIĄZKU RADZIECKIM I ŚRODKI ANTYŻYDOWSKIE

MASOWE MORDY I GETTOIZACJA W OKUPOWANYM ZWIĄZKU RADZIECKIM

TRANSNISTRIA I RUMUŃSKIE OPERACJE EKSTERMINACYJNE

KRYZYS NA FRONCIE I KRYZYS POLITYKI ANTYŻYDOWSKIEJ

DEPORTACJE ŻYDÓW Z RZESZY

WOJNA NA WSCHODZIE I POLSKIE GETTA

ŻYDZI NA TERYTORIACH OKUPOWANYCH PRZEZ NIEMCY W ZACHODNIEJ I POŁUDNIOWEJ EUROPIE

ROZSZERZANIE SIĘ WOJNY I PROROCTWO HITLERA

Część szósta. OSTATECZNE ROZWIĄZANIE. 1942

WOJNA I SPOTKANIE W WANNSEE

WYSIEDLENIA Z ŁÓDZKIEGO GETTA DO OBOZU ZAGŁADY W CHEŁMNIE

WYSIEDLENIA Z LUBELSKIEGO GETTA DO OBOZU ZAGŁADY W BEŁŻCU

MACHINA WOJENNA I MACHINA ZAGŁADY

WYSIEDLENIA Z WARSZAWSKIEGO GETTA

TREBLINKA

GETTA W OSTLANDZIE, NA BIAŁORUSI I NA UKRAINIE

GOSPODARKA WOJENNA I ROZBUDOWA AUSCHWITZ

ŻYDZI PRZYBYWAJĄ DO AUSCHWITZ

AUSCHWITZ I "OSTATECZNE ROZWIĄZANIE"

ŻYDZI Z RZESZY I "OSTATECZNE ROZWIĄZANIE"

THERESIENSTADT

"OSTATECZNE ROZWIĄZANIE" WE FRANCJI

"OSTATECZNE ROZWIĄZANIE" W BELGII, HOLANDII I NORWEGII

W POLSCE

OŚ, ALIANCI I "OSTATECZNE ROZWIĄZANIE"

Część siódma. WOJNA TOTALNA

PRZEBIEG WOJNY A ZMIANY W POLITYCE ANTYŻYDOWSKIEJ

WOJNA TOTALNA I KONIEC NIEMIECKIEGO ŻYDOSTWA

AFRYKA PÓŁNOCNA I POŁUDNIOWA FRANCJA

SALONIKI I SOFIA

LOS ŻYDÓW POZOSTAŁYCH W WARSZAWIE

OPINIE WASZYNGTONU, LONDYNU I KONFERENCJI BERMUDZKIEJ

LIKWIDACJA GETT W GENERALNYM GUBERNATORSTWIE I KRAJU WARTY

LIKWIDACJA GETT W KOMISARIACIE RZESZY WSCHÓD

BUNTY W TREBLINCE I SOBIBORZE

POLOWANIE NA ŻYDÓW W POLSCE

AUSCHWITZ-BIRKENAU PRZESTAWIONE NA ZAGŁADĘ

JUDENPOLITIK W KONTEKŚCIE KLĘSKI MILITARNEJ

SKUTKI KLĘSKI WŁOCH

"ŚMIERĆ JEST ZESŁANA NA ZIEMIĘ": DEPORTACJE Z EUROPY ZACHODNIEJ

THERESIENSTADT, KULTURA I KATASTROFA

DANIA, UCIECZKA I RATUNEK

WIEDZA I ODPOWIEDŹ ALIANTÓW: RADA DO SPRAW UCHODŹCÓW WOJENNYCH

Część ósma. OSTATNIA FAZA. 1944-1945

NADZIEJE HITLERA I WĘGIERSKA NEMEZIS

LOS WĘGIERSKICH ŻYDÓW

RADA DO SPRAW UCHODŹCÓW WOJENNYCH I NEGOCJOWANIE RATUNKU

ŚMIERĆ W BIRKENAU I PRACA PRZYMUSOWA W OBOZACH KONCENTRACYJNYCH

OSTATNIE POLOWANIA NA ŻYDÓW I KRES DEPORTACJI

LIKWIDACJA OSTATNICH GETT

ZŁUDNE NADZIEJE: WOJNA I ZAGŁADA TRWAJĄ NADAL

BUNT SONDERKOMMANDA W BIRKENAU

EWAKUACJE OBOZÓW, MARSZE ŚMIERCI I MASAKRY

BERGEN-BELSEN

SCHYŁEK JUDENPOLITIK

EPILOG

PODSUMOWANIE

SŁOWNICZEK

BIBLIOGRAFIA

ILUSTRACJE

94 "Jüdische Rundschau", cyt. za: Jewish Telegraphic Agency, 9 stycznia 1933, w: Monty Noam Penkower, The Swastika's Darkening Shadow. Voices Before the Holocaust, New York 2013, s. 119-120.

95 Siegmund Warburg do Mauritza Philipsona, 15 i 17 września 1930, cyt. za: Niall Ferguson, High Financier. The Lives and Times of Siegmund Warburg, London 2010, s. 77-78; H.A. Turner jun., Hitler's Thirty Days to Power, s. 22, 196.

96 Cyt. za: T. Friedrich, Hitler's Berlin, s. 183.

97 Joachim Fest, Not Me. Memoirs of a German Childhood, London 2012, s. 39; cyt. za: H.A. Turner jun., Hitler's Thirty Days to Power, s. 158.

98 Sir Horace Rumbold do sir Johna Simona, 27 stycznia, 4 i 10 lutego 1933; w: M. Gilbert, Sir Horace Rumbold, s. 366, 368.

99 1 września 1932, w: Advocate for the Doomed. The Diaries and Papers of James G. McDonald 1932-1935, red. Richard Breitman i in., Bloomington 2007, s. 13-15. Na temat Hanfstaengla zob. Peter Conradi, Hitler's Piano Player. The Rise and Fall of Ernst Hanfstaengl, Confidant of Hitler, Ally of FDR, London 2005.

100 J.A.S. Grenville, The Jews and Germans of Hamburg, s. 57.

101 Melita Maschmann, Account Rendered, London 1964, s. 11.

 

 

PODZIĘKOWANIA

Przede wszystkim chciałbym podziękować mojemu agentowi Peterowi Robinsonowi. Bez jego niezmordowanego wsparcia i przyjaźni ta książka nigdy by nie powstała. Georgina Morely była cierpliwą i wyrozumiałą redaktorką, a jej sugestie sprawiły, że ostateczny tekst jest krótszy i lepszy. Podziękowania należą się również Nicole Foster za korektę, Nicholasowi Blake'owi za nadzór nad drukiem i Martinowi Lubikowskiemu za mapy.

Materiały do książki pochodzą z zasobów trzech wielkich bibliotek i archiwów, które zajmują się tą tematyką. Chciałbym podziękować Paulowi Shapiro, dyrektorowi Centre for Advanced Holocaust Studies w United States Holocaust Memorial Museum w Waszyngtonie, oraz jego współpracownikom: Suzanne Brown-Fleming, Jürgenowi Matthäusowi i Martinowi Deanowi. Podczas moich wizyt, często niezapowiedzianych i nieformalnych, Jürgen i Martin poświęcali mi czas na dyskusje o mojej pracy, odpowiadali na pytania i wysuwali sugestie. Szczególnie jestem wdzięczny Jürgenowi, który podzielił się ze mną wielkim archiwalnym odkryciem USHMM - dziennikiem Alfreda Rosenberga - przed jego publikacją. Podczas urlopu naukowego w USHMM miałem okazję poznać Jeffreya Herfa, który kończył wówczas książkę o miejscu Żydów i antysemityzmu w nazistowskiej propagandzie wojennej. Jeffrey był jednocześnie sojusznikiem i stymulującym współpracownikiem. W Yad Vashem, Instytucie Pamięci Męczenników i Bohaterów Holokaustu, miałem szczęście spędzić trochę czasu z Davidem Bankierem, dyrektorem Wiener Wiesenthal Institut für Holocaust-Studien, przed jego przedwczesną śmiercią. Dan Michman, obecny dyrektor Instytutu, stanowił niewyczerpane źródło informacji i był wymagającym krytykiem moich pomysłów. Rob Rozett, dyrektor biblioteki, czytał pierwszą wersję maszynopisu i poczynił szereg mądrych komentarzy, często też podsuwał mi nowe publikacje. David Silberklang, redaktor "Yad Vashem Studies", zlecił mi napisanie kilku recenzji i innych tekstów, które pomogły mi uporządkować poglądy na historiografię; jego komentarze redaktorskie zawsze były cenne. Rob i David są również wspaniałymi przyjaciółmi i wielokrotnie gościli mnie i moją rodzinę w swoich domach. Rekompensatą za pracę nad tak trudnym materiałem przez długi czas było to, że nasze rodziny mogły się lepiej poznać i zaprzyjaźnić. Dzięki wizytom w Yad Vashem i mojemu zaangażowaniu w International Holocaust Remembrance Alliance (wcześniej Task Force for International Cooperation on Holocaust Remembrance, Education and Research) miałem też możliwość omówić różne aspekty mojej pracy z Yehudą Bauerem, który wykazuje się ogromną wiedzą i przenikliwością. Wiener Library w Londynie stanowiła niezastąpione źródło informacji i chciałbym podziękować jej dyrektorowi, Benowi Barkowowi, oraz głównej bibliotekarce, Kat Hübschmann, za ich gościnność i nieustającą pomoc. Nie trzeba dodawać, że wszystkie te trzy instytucje nie funkcjonowałyby bez personelu, zbyt licznego, by wymienić wszystkich: chciałbym im po prostu powiedzieć, że ogromnie dziękuję.

Rozmaite aspekty moich badań zostały przedstawione podczas wykładów i chciałbym podziękować ich organizatorom oraz złożyć wyrazy wdzięczności za informacje zwrotne, jakie zebrali. W 2011 roku, kiedy na zaproszenie fundacji rodziny Wilkenfeldów prowadziłem wykłady o Holokauscie w Sidney Jewish Museum, skorzystałem z rad i spostrzeżeń mojego gospodarza, Konrada Kwieta. Rok później Milton Shain, dyrektor Kaplan Centre for Jewish Studies przy University of Cape Town, zaprosił mnie na niezwykłe spotkanie we wspaniałym miejskim Muzeum Żydowskim, w którym uczestniczyli "historycy Holocaustu", aby wymienić się rozważaniami o autobiograficznym wymiarze ich pracy. Przez kilka dni cieszyłem się rozmowami ze Stevenem Aschheimem, Doris Bergen, Christopherem Browningiem, Richardem J. Evansem, Robertem Eriksonem, Stevenem T. Katzem, Michaelem Marrusem, Antonym Polonskym i Karlem Schleunesem. Pomimo tego, że z każdym z nich dyskutowałem przy różnych okazjach i w innych okolicznościach, to spotkanie było szczególnie owocne i refleksyjne. W 2014 roku zostałem zaproszony, by wygłosić wykład upamiętniający Raula Hilberga na University of Burlington w stanie Vermont. Francis Nicosia i Jonathan Heuner okazali się wspaniałymi gospodarzami, ale również poczynili cenne uwagi do mojego referatu, w którym próbowałem zestawić historię wojny i dzieje Żydów. Jerold D. Jacobson, który hojnie wspiera cykle wykładów, okazał się przenikliwym krytykiem oraz wesołym kompanem przy stole. Jacques Fredj, dyrektor Mémorial de la Shoah w Paryżu, kilkakrotnie zaprosił mnie, bym wystąpił przed publicznością, co dało mi możliwość skorzystania z zasobów biblioteki ośrodka i archiwum. Nasze rozmowy po wykładach w restauracji za rogiem zawsze stanowiły główną atrakcję tych wizyt. W 2015 roku Guri Schwarz ściągnął mnie na konferencję upamiętniającą Holokaust, zorganizowaną w nowym Memoriale Della Shoah w Mediolanie. Dało mi to szansę zbadania przygnębiającej podziemnej stacji przeładunkowej, skąd deportowano tysiące włoskich Żydów. Wśród uczestników konferencji znajdował się Tal Bruttmann, którego nowatorskie badania pozwoliły mi dokonać korekt w opisach losów Żydów na ostatnim etapie niemieckiej okupacji Francji. Kilka miesięcy później na zaproszenie Antony'ego Polonsky'ego uczestniczyłem w trzydniowej konferencji z okazji otwarcia stałej wystawy w nowym Muzeum Historii Żydów Polskich Polin w Warszawie. W konferencji brał udział cały zespół polskich historyków, którzy od 1990 roku zmieniali sposób rozumienia losu polskich Żydów. Owocem tego spotkania są poprawione przypisy do tej książki. W związku z tym chciałbym podkreślić, jak wielki wpływ miały publikacje i wystąpienia Jana T. Grossa i Jana Grabowskiego, których miałem okazję poznać podczas ich wizyt w Londynie i innych miejscach. Ich pionierska i odważna praca wywarła ogromny wpływ na moje podejście do tematu. Wreszcie chciałbym podziękować Stephenowi Feinbergowi, który niedawno odszedł na emeryturę z US Holocaust Memorial Museum, za podstępne nakłonienie mnie do udziału w wydarzeniach edukacyjnych w Waszyngtonie, Kownie i Budapeszcie. Steve przez wiele lat był wspaniałym adwersarzem w dyskusji i dobrze się stało, że zgłębianie tej mrocznej tematyki rozświetliła przyjaźń z nim oraz z jego nie mniej zadziorną partnerką, Patt Moser.

W czasie pracy nad tą książką uczestniczyłem w wielu konferencjach, podczas których miałem okazję poznać najnowsze odkrycia zarówno doktorantów, jak i weteranów tej dziedziny. Przede wszystkim chciałbym wspomnieć o seriach konferencji Beyond Camps and Forced Labour, które organizują wspólnie Suzanne Bardgett z Imperial War Museum w Londynie, Johannes-Dieter Steinert z Volverhampton University, Jessica Reinisch z Birkbeck, University of London, oraz Centre for Holocaust Research w Royal Holloway na University of London. Spotkania odbywające się co trzy lata w Imperial War Museum od 2003 roku pozwoliły mi zdobyć nowe materiały o losach Żydów i innych ofiar nazistowskich prześladowań w następstwie wojny. Większość wyników tych prac została już opublikowana i znalazła się w przypisach i bibliografii do tej książki. Miałem szczęście uczestniczyć w licznych konferencjach Lessons and Legacies, zorganizowanych przez Holocaust Educational Foundation z Chicago. Chciałbym podziękować Theodore'owi Zev Weissowi, który był inspiratorem tych jedynych w swoim rodzaju spotkań uczonych, za to, że nakłonił mnie do udziału w nich. Dzięki temu dołączyłem do nadzwyczajnej społeczności badaczy, jednocześnie udzielających wsparcia i stawiających wyzwania. Nie sposób wspomnieć o wszystkich osobach zaangażowanych w konferencje i sesje, ale chciałbym wymienić chociaż Wendy Lower, Marka Rosemana, Omera Bartova i Gershona Greenberga, z którymi odbyłem wiele pamiętnych rozmów, wyostrzających myślenie. Program stypendialny Kagana, dotyczący roszczeń materialnych wobec Niemców - nazwany na cześć Saula Kagana, nieustraszonego bojownika o prawa ocalałych, którego miałem przyjemność kilka razy spotkać - wsparł badania doktoranckie kilkudziesięciu młodych naukowców z całego świata. Jako członek programu stypendialnego miałem zaproszenia na doroczne warsztaty dla nagrodzonych stypendystów, organizowane w Waszyngtonie lub Jerozolimie, oraz dla mentorów - ale nieustająco dowiadywałem się od nich więcej, niż mogłem im przekazać od siebie. Uczestników programu jest zbyt wielu, by wszystkich wymienić, ale dzięki projektowi udało się opracować wiele tez i powstało wiele książek, z których część będzie cytowana w tej pracy.

W tym momencie chciałbym wyrazić wdzięczność za wszystko, czego się od nich dowiedziałem, doktorantom, których miałem przyjemność prowadzić w Royal Holloway na University of London: Salvatore'owi Garau, który zajmował się wczesnym faszyzmem; Danielowi Tillesowi, który badał faszyzm i antysemityzm oraz reakcje Żydów w latach trzydziestych w Wielkiej Brytanii; Katarzynie Person, która badała zasymilowanych, spolonizowanych Żydów oraz kwestię nawróceń w warszawskim getcie; Russellowi Wallisowi, który rzucił światło na reakcje brytyjskiej opinii publicznej i rządu na prześladowania niemieckich Żydów; Yoavowi Hellerowi, który badał los żydowskich bliźniaków w Birkenau oraz rolę ich protektora, Zvi Spiegla; Rachel Century, która zgłębiała temat przekonań i funkcji kobiet pracujących jako sekretarki przy armii niemieckiej, SS i władzach okupacyjnych; Dorocie Mas, opracowującej temat elitarnych szkół nazistowskich; oraz Rachel Pistol, badającej internowania "obywateli wrogich państw" w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Jestem dumny, że Salvatore Garau, Daniel Tilles, Katarzyna Person i Russell Wallis wydali własne monografie napisane na podstawie badań doktoranckich; kolejne książki w przygotowaniu. Katarzyna przeczytała pierwszą wersję rękopisu i uchroniła mnie przed licznymi błędami dotyczącymi polskiego żydostwa. Podczas wizyty w Warszawie w maju 2015 roku Katarzyna zabrała mnie do Treblinki, żebym mógł obejrzeć to miejsce. Katarzyna pełniła funkcję przewodnika, a jej mama prowadziła samochód. Towarzyszyła nam Suzanne Bardgett i była to bardzo otrzeźwiająca, pouczająca i głęboko poruszająca wycieczka.

Studenci ci trafili do Royal Holloway po części dzięki znakomitym wynikom na studiach magisterskich z dziedziny Holokaustu i swojej działalności w Centre for Holocaust Research. Centrum szczyci się wyjątkowym zespołem znawców tematyki i odkąd wstąpiłem do niego w 2004 roku, wiele dowiedziałem się od kolegów po fachu, byłych i obecnych. I tak, chciałbym podziękować Peterowi Longerichowi, Danowi Stone'owi, Bobowi Eaglestone'owi i Barry'emu Langordowi, którzy łączą naukową biegłość ze współpracą w stopniu, który obecnie rzadko spotyka się na uniwersytetach. Mam zaszczyt przewodzić sekcji badawczej w Royal Holloway i chciałbym również wyrazić wdzięczność kolejnym wspaniałym dyrektorom wydziałów - Justinowi Championowi, Sarze Ansari i Jonathanowi Phillipsowi - którzy wspierali moją pracę (zarówno akademicką, jak i dodatkową) i nieustępliwie bronili najwyższych standardów naukowych Wydziału Historii. Mój kolega po fachu, Rudolf Muhs, czytał rozdziały maszynopisu i pomagał mi uporządkować trudne kwestie tytułów i rang w nazistowskich Niemczech, radził mi też, jak przedstawić kryzys niemieckich Żydów po 1933 roku. Przez te wszystkie lata Rudolf i Daniel Beer zmieniali podróż samochodem z Royal Holloway do północno-zachodniego Londynu w eskapadę rozwijającą i przyjemną.

Od 1999 do 2001 roku byłem zaangażowany w ustanowienie dnia pamięci Holokaustu w Zjednoczonym Królestwie i przez sześć lat służyłem jako powiernik Holocaust Memorial Day Trust. Przez cały ten okres, w różnych funkcjach, uczestniczyłem w wielu dyskusjach, zarówno o przeszłości, jak i o najlepszym sposobie jej upamiętnienia. Nie mogę wymienić wszystkich, którzy poprzez te debaty wzbogacili mój sposób myślenia, ale muszę wspomnieć o Benie Helfgotcie, który przeżył getto w Piotrkowie i kilka obozów, a obecnie jest honorowym przewodniczącym HMD Trust oraz wieloletnim prezesem '45 Aid Society. Dzięki Trustowi mogłem corocznie od 2001 roku spotykać się 27 stycznia z Benem, innymi ocalałymi i byłymi uchodźcami, wysłuchać ich historii i poznać losy. Ben stanowił niewyczerpane źródło inspiracji, sprawował też kluczową funkcję "kontrolera realiów". Równie ważne jest to, że jego dzieci stały się przyjaciółmi rodziny, a wnuki chodzą do szkoły razem z moimi dziećmi. Przez wiele lat byłem również konsultantem historycznym Holocaust Educational Trust, który publikował moje pierwsze krótkie teksty historyczne dotyczące Holokaustu. HET dał mi możliwość przetestowania moich koncepcji na pokoleniach młodych ludzi zaangażowanych w program organizacji i umożliwił kluczową dla mnie wizytę w Bergen-Belsen w siedemdziesiątą rocznicę wyzwolenia obozu. Chciałbym podziękować Karen Pollock, dyrektor HET, za włączenie mnie do prac, oraz Andy'emu Pearce'owi, Alexowi Mawsowi i Martinowi Winstone'owi za to, że zmusili mnie do głębszego myślenia nad historią i pamięcią.

Wziąłem udział w wielu programach radiowych i telewizyjnych oraz filmach dokumentalnych, a kilka z nich muszę wymienić jako szczególnie bogate w informacje, wymagające intelektualnie i cenne. Dzięki Adamowi Kempowi z Aeon Productions, który w 2012 roku wyprodukował dla BBC Death Camp Treblinka: Survivors' Stories (Obóz zagłady Treblinka: opowieści ocalałych), mogłem poznać Kalmana Tiegmana i Samuela Willenberga, ostatnich żyjących byłych więźniów, uczestników buntu w Treblince, oraz budzącą respekt żonę Samuela, Adę, i przeprowadzić z nimi wywiad. Przywilejem była dla mnie współpraca nad rekonstrukcją nieukończonego w 1945 roku filmu Sidneya Bernsteina German Concentration Camps. Factual Survey (Niemieckie obozy koncentracyjne. Stan faktyczny), pod kierunkiem zespołu z Imperial War Museum, w reżyserii niezwykle skrupulatnego Toby'ego Haggitha, od którego dowiedziałem się wiele o wyzwoleniu Belsen, ale też o filmie nakręconym przez brytyjskiego operatora. Historia tego filmu jest kanwą obrazu Ciemności skryją ziemię, produkcji Spring Films/BFI, do którego w zimny i wietrzny poranek na terenie Buchenwaldu udzieliłem wywiadu André Singerowi - doświadczenie to było pouczające samo w sobie. Jako konsultantowi historycznemu Jusqu'au dernier. La destruction des Juifs d'Europe (Do ostatniego. Zagłada europejskich Żydów), w reżyserii Williama Karela i Blanche Finger dla Zadig Production, pod dobroczynnym nadzorem Paula Rozenberga, film ten pozwolił mi przetestować niektóre pomysły, które umieściłem w tej książce, chociaż seriale dokumentalne same w sobie oferują różnorodność poglądów czołowych ekspertów. W 2011 roku wziąłem udział we francuskiej produkcji dokumentalnej o Adolfie Eichmannie. Zdjęcia powstały w mieszkaniu Annette Wieviorki, z którą współpracowałem przy okazji kilku konferencji i która zawsze dzieliła się własnym punktem widzenia na los Żydów we Francji, jak również inne kwestie dotyczące historii i upamiętnienia żydowskiej tragedii. Na koniec chciałbym podziękować Richardowi Overy'emu, który pod koniec lat siedemdziesiątych był moim opiekunem na wydziale współczesnej historii Europy w Queens' College. Richard zapewnił mi solidne przygotowanie do pracy historyka i do tej pory wymieniamy poglądy i sprzeczamy się o historię i politykę. Richard po części odpowiada za to, że zostałem historykiem, ale ani on, ani nikt inny z wymienionych powyżej nie odpowiada za treść tej książki: wszystkie błędy i opinie są moje własne.

W końcowych etapach pracy nad tą książką przyłączyłem się do rabbiego Jonathana Wittenberga i jego syna Amosa, odbywających wyprawę badawczą do Lublina, Ostrowa Lubelskiego, Lubartowa, Majdanka i Bełżca. Jonathan, rabin New North London Synagogue oraz starszy rabin nurtu masorti, jest moim starym przyjacielem z czasów studenckich, który celebrował moje zaślubiny z Dawn Waterman i błogosławił moje dzieci, Daniela i Hannah. Dzielił moje pragnienie zrozumienia i spisania tragicznej historii europejskich Żydów, oferował wiedzę i przewodnictwo w każdej dziedzinie życia. W piątkowe wieczory i szabasowe kolacje jego żona, Nicola Solomons, dyrektor naczelny Society of Authors, karmiła mnie radami wydawniczymi oraz talerzami swojej pysznej domowej zupy. Oboje doskonale wiedzieli, jak pochłaniające jest pisanie książki i jak daleko praca nad nią odciągnęła mnie od tych, których kocham najbardziej, Dawn, Daniela i Hannah. Jednak, mimo wszystko, robiłem to dla nich.

Przez kilka dziesięcioleci poznałem wielu byłych uchodźców z nazistowskich Niemiec oraz ocalałe ofiary "ostatecznego rozwiązania", z niektórymi utrzymywałem kontakt przez długi czas. Nie zawsze doceniałem znaczenie tego, co mówili mi o tamtych czasach, ale oczywiście podczas pisania tej książki pracę często przerywały mi wspomnienia tego, co mi powiedzieli. Nie wiem, czy zgodziliby się ze wszystkim, co napisałem w książce, ale jej treść wzbogaciły ich przeżycia i refleksje. Dedykuję ją ich pamięci: Josepha "Joeya" Burmanisa, Ernsta Fraenkla, Hugona Grynna, Yisraela Gutmana, Trudi Levi, Yogi Maier, Romanowi Halterowi, Hansowi Jacksonowi, Stephenowi Rothowi i Kalmanowi Tiegmanowi.

David Cesarani, 2015

 

 

WSTĘP

Holokaust nigdy nie był tak wszechobecny. Nigdy wcześniej tego tematu nie studiowano tak obszernie, nie nauczano o nim tak powszechnie, nie pojawiał się tak często w powieściach i filmach. 1 listopada 2005 roku Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych ustanowiło 27 stycznia Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu, zatem obecnie jest to święto obchodzone prawie wszędzie, traktowane jako globalny punkt odniesienia dla zła, dla skrajnego łamania praw człowieka i zbrodni przeciwko ludzkości. W siedemdziesiątą rocznicę wyzwolenia Auschwitz i innych obozów koncentracyjnych odbyły się uroczystości z udziałem głów państw i przywódców religijnych, którzy stali u boku kurczącej się grupki wątłych postaci, ocalałych ofiar obozów1.

Jednak istnieje głęboka przepaść między powszechnym rozumieniem tej historii a aktualnym stanem wiedzy. Nie może to dziwić, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że większość ludzi czerpie wiadomości o nazistowskiej przeszłości i losach Żydów z powieści, filmów lub lekcji w szkole - rzetelnych, lecz opartych na niedoinformowaniu, gdyż wiedza często pochodzi z książek dla młodzieży i ich filmowych wersji. Błędne przekonania są jeszcze umacniane przez fragmentaryczne i zinstrumentalizowane wersje wydarzeń, przedstawiane przez organizatorów kampanii i plejadę instytucji zajmujących się edukacją i upamiętnianiem. Chociaż wysiłki te czynione są w dobrej wierze, podporządkowane są zewnętrznym programom, nastawionym na kultywowanie tożsamości narodowej lub chwalebnej determinacji w zwalczaniu antysemityzmu, rasizmu, homofobii i innych form nietolerancji politycznej, religijnej lub etnicznej. Niektóre z wygodnictwa sięgają po przestarzałe opracowania, a inne korzystają z najnowszych badań, lecz bagatelizują niewygodne aspekty niedawnych odkryć2.

Łatwiej jest zorganizować jednodniowe wycieczki do Auschwitz-Birkenau, gdzie zamordowano 960 tysięcy Żydów, niż do Treblinki, gdzie w krótszym czasie zginęło 860 tysięcy Żydów, nie wspominając o rozproszonych, ale wszechobecnych miejscach zagłady na Białorusi i Ukrainie: tam rozstrzelano półtora miliona Żydów. Sumienni przewodnicy, przygotowujący krótkie wizyty w Auschwitz i Birkenau, próbują wpasować obozy koncentracyjne i zagłady w szerszą historię ludobójstwa Żydów, ale emocjonalny ładunek, który wtłacza historyczne dane do umysłu, powstaje w wyniku fizycznej wizyty w jednym z tych miejsc. Bez względu na to, jak intensywne są te przygotowania, inne miejsca, gdzie Żydzi cierpieli, ginęli i byli zamęczani na śmierć, pozostają odległe. Zwyczajowa narracja wykrzywia obraz. Skupianie się na deportacjach do obozów zagłady, szczególnie z Europy Zachodniej i przede wszystkim do Auschwitz, zaciemnia tragiczny los Żydów w polskich gettach. Jednak liczba Żydów zamkniętych w gettach w Warszawie i Łodzi w latach 1940-1941 przewyższa populacje żydowskie we Francji, Belgii i Holandii razem wzięte. Więcej Żydów zginęło w Warszawie, niż zostało deportowanych z Francji do miejsc zagłady w Europie Wschodniej. Więcej Żydów zostało zastrzelonych w pobliżu własnych domów w Kijowie 29-30 września 1941 roku niż zmuszonych do pięciodniowej podróży w strasznych warunkach w wagonach towarowych z obozów przejściowych w Belgii do obozów zagłady w Polsce. Jednak jednym z najbardziej charakterystycznych symboli Holokaustu pozostaje bydlęcy wagon umieszczony na fragmencie torów3.

Relacje świadków zawsze łatwiej trafiają do opinii publicznej niż badania naukowe. Ci, którzy przeżyli, mogą własnymi doświadczeniami rozjaśnić tylko wycinek długotrwałej historycznej tragedii, ale byli tam, więc każde ich słowo ma ogromne znaczenie. Jednak wykorzystanie relacji ocalałych w procesach edukacyjnych i upamiętniających przenosi uwagę na małą grupę ludzi, których przeżycia nie są reprezentatywne.

Banalne byłoby stwierdzenie, że jako ocalali nie reprezentują tego, co musiała przejść większość Żydów pod władzą nazistowską. Dokładniej rzecz ujmując, rachunek lat wskazuje na to, że w tamtych latach byli dziećmi, nastolatkami lub młodymi dorosłymi. Obserwowali dylematy dorosłych i mogą opowiedzieć, jak sprawy postrzegali ich rodzice, dziadkowie i starsi krewni, ale nie są w stanie przekazać, jak czuje się człowiek w średnim wieku w obliczu prześladowań i nienaturalnej śmierci. Mogą przekazać jedynie odbicie odczuć związanych z utratą domu, pracy, zdobywanych z wysiłkiem osiągnięć całego życia lub kilku pokoleń. Bardzo młodzi ludzie w większości pozostawali z boku i nie brali bezpośredniego udziału w charakterystycznych dla żydowskich społeczności wewnętrznych walkach, toczących się pod bezlitosną presją, by oddzielić jednych od drugich: tych zdolnych do pracy od tych niezdolnych, tych, którzy mieli jakiś majątek, od tych, którzy nie mieli nic, tych mających kontakty z władzami od tych, za którymi nie miał się kto wstawić. Byli świadkami, ale nie czuli emocji targających dorosłymi, którzy próbowali ratować dzieci i najbliższych; nie znali rozpaczy i wściekłości, bezradności i, na koniec, poczucia straty.

Z drugiej strony ocalali stanowią wspaniały przykład na to, jak przezwyciężyć traumy z młodości. Pokazują, że można odbudować w ciągu jednego pokolenia to, co zostało bezlitośnie zniszczone w poprzednim. To inspirujące świadectwo nieuchronnie niesie za sobą zbawcze przesłanie. Bez względu na to, jak nieprzyjemna i nieupiększona jest jego treść, wiek przemawiającego, odwaga, jaką wykazuje, przywołując straszliwe czasy, nadają mu bohaterską aurę. Ocaleni są wysłannikami ze strasznej, odległej przeszłości i niosą przesłanie nadziei - że przetrwanie i uzdrowienie jest możliwe, bez względu na przeciwności losu4.

Uroczystości upamiętniające, szczególnie te, w których uczestniczą ocalali, są tak zaplanowane, aby unikać drażliwych i spornych tematów. Omijają zjawiska skorumpowanego życia w getcie i moralnej degradacji współwięźniów. Unikają niewygodnej kwestii wymuszonej współpracy z niemieckimi władzami lub aktów zaplanowanej zemsty. Zachowują dyskretne milczenie nad przykładami dobrowolnego dzieciobójstwa, seksualnego wykorzystywania wśród Żydów, gwałtów, a nawet kanibalizmu. Wszystkie te rzeczy zdarzały się czasem w gettach, obozach, kryjówkach w miastach i leśnych schronieniach. Programy edukacyjne wykazują się większą swobodą i ambicją, gdy trzeba się zmierzyć z tymi delikatnymi tematami, ale ponieważ ich celem jest walka z rasizmem, nacisk kładą na zbrodnie Niemców, ich sojuszników oraz współsprawstwo i obojętność "biernych obserwatorów". Rozprawianie o straszliwych rzeczach, jakie Żydzi uczynili Żydom, byłoby równoznaczne z "oskarżaniem ofiar", czymś w rodzaju szkodliwego myślenia, że "edukacja o Holokauście" ma zostać wymazana z pamięci. Ironią losu są to dokładnie te tematy, które badają odpowiedzialni, skrupulatni badacze5.

Nomenklatura sama w sobie daje skutek przeciwny do zamierzonego. Holokaust, pisany dużą literą, aby bardziej podkreślić strukturę kulturową niż wydarzenia historyczne, do których w założeniu się odnosi, sugeruje jednolite wydarzenie charakteryzujące się planowymi procedurami i zunifikowanymi doświadczeniami. Ale nowsze prace wskazują różnice między różnymi krajami, regionami, okręgami lub nawet sąsiednimi wsiami. Badacze są bardziej wyczuleni na zmiany następujące w miarę upływu czasu i wskazują regiony i miejsca wyróżniające się innymi cechami, które zwiększały szanse na przeżycie lub śmierć. Niektórzy historycy dowodzą, że w ramach Holokaustu nakłada się na siebie wiele różnych przejawów ludobójstwa. Na przykład w Rumunii etniczne czystki miejscowych Żydów pasowały do programu narodowego, który różnił się (czy wręcz odcinał) od niemieckich aspiracji. Punkt widzenia na katastrofę się zmienia, jednak ma to niewielki wpływ na powielanie uzgodnionej, lecz przestarzałej narracji6.

Ta książka narodziła się z obawy przed rozdźwiękiem między, z jednej strony, odwołaniami do Holokaustu w kulturze masowej, edukacji i jego upamiętnianiu a - z drugiej - odkryciami badaczy z różnych dyscyplin, działających w obrębie struktury akademickiej i poza nią. Rozziew ten pogłębił się szczególnie w latach dziewięćdziesiątych po wysypie rozpraw naukowych, jaki nastąpił po zakończeniu zimnej wojny i otwarciu archiwów w Europie Wschodniej. Dostęp do tych nowych materiałów archiwalnych ułatwił naukowcom i zespołom uczonych zbadanie kwestii pracy niewolniczej Żydów oraz losu żydowskich majątków i aktywów. Kilkanaście krajów powołało komisje historyczne, które zajęły się zbadaniem oskarżeń o czyny z czasów wojny. Za ich przykładem poszły instytucje finansowe oraz korporacje przemysłowe. W rezultacie powstało wiele cennych raportów, artykułów naukowych i monografii, nie wspominając o relacjach dziennikarzy, polityków i działaczy. Na przełomie wieków historycy, a wśród nich Michael Burleigh, Ian Kershaw, Peter Longerich, Christopher Browning, Richard Evans i Saul Friedländer, wpletli ten świeży materiał w nowe biografie Hitlera, historie Trzeciej Rzeszy i zagłady Żydów. Powstały znakomite syntezy, pełne oryginalnych spostrzeżeń. Chociaż kilka tytułów miało dobrą sprzedaż na całym świecie, inne przeszły bez echa i nie wyszły poza kręgi znawców7.

Liczne dokumentalne seriale telewizyjne wyeksponowały nowe prace, chociaż bogactwo oryginalnych badań i niekiedy szokujących wniosków pozostało ukryte w szczegółowych monografiach. Powstało również kilka krótszych publikacji, które siłą rzeczy wymagały analiz, uogólnień i wyliczenia nagich faktów, co w rezultacie sprawiło, że coś krwawego w pełnym tego słowa znaczeniu stało się metaforycznie bezkrwawe8. Ponadto w dwutomowej historii prześladowań i zagłady Żydów Saul Friedländer podniósł poprzeczkę wszystkim historykom zajmującym się tym tematem. Stworzył "zintegrowaną historię", która objęła opinie, działania i reakcje Żydów, ich dręczycieli oraz osób obserwujących rozgrywający się horror - z bliska albo z oddali. Na podstawie wielu ówczesnych źródeł podjął próbę odtworzenia przebiegu wydarzeń i chaotycznych doświadczeń schwytanych w nie Żydów, którzy nie wiedzieli, dlaczego do tych wydarzeń doszło ani jak się skończą9.

Niniejsza praca również dąży do tego, by stać się "zintegrowaną historią", ale skupia się, przede wszystkim, i bez apologizacji, na Żydach. Próbuje też podważyć tradycyjne koncepcje i periodyzację, które do tej pory stanowiły szkielet konstrukcji dziejów Holokaustu.

Nowe spojrzenie zaczyna się od samego terminu, który dawno się zdezaktualizował. Nie wynika to z upolitycznienia słowa i sporów o to, co dokładnie oznacza, chociaż są to z pewnością dobre powody, aby z niego zrezygnować. Według niektórych historyków określenie kojarzy się z nazistowskimi prześladowaniami i masowym mordowaniem Żydów i innych ofiar śmiercionośnej polityki rasowo-biologicznej prowadzonej przez narodowosocjalistyczny reżim. W powszechnym mniemaniu obejmuje też świadome masowe mordy dokonane na ponad 3 milionach czerwonoarmistów wziętych do niewoli po niemieckim ataku na ZSRR w 1941 roku. Inni historycy zwracają uwagę na opracowywane przez niektórych nazistowskich urzędników plany likwidacji lub świadomego zagłodzenia społeczeństw polskiego i rosyjskiego, co sugeruje, że po części, a potencjalnie w całości, były one ofiarami Holokaustu. Wielu historyków żydowskiego pochodzenia upiera się, że termin należy ograniczyć do żydowskich ofiar działań antysemickich. W Izraelu preferowane jest określenie Szoa, ponieważ, jako słowo hebrajskie, automatycznie sugeruje odniesienie wyłącznie do Żydów. Pod tym względem jest zgodne z terminologią jidysz, preferowaną zaraz po 1945 roku przez wielu historyków, którzy przeżyli wojnę, na przykład z określeniem churban, chociaż używali też odpowiedników w jidysz słów takich jak "katastrofa" i "zniszczenie". Jednak autorzy piszący w jidysz działali nieświadomie, podczas gdy ci, którzy używali słowa Szoa, robili to świadomie, aby podkreślić żydowskość wydarzeń. Ponieważ słowo jest judeocentryczne i utrwalone w oficjalnym izraelskim święcie Jom ha-Szoa, Dniu Pamięci o Zagładzie, uznaje się często, że jego użycie wskazuje na rzekomo "syjonistyczną" wersję wydarzeń, według której nienawiść do Żydów była niemożliwa do wykorzenienia, a ludobójstwo nieuchronne i jedyną możliwością zapewnienia Żydom bezpieczeństwa jest własne państwo10.

Ta ideologiczna dyskusja nad znaczeniem nie stanowi jednak prawdziwego problemu. To raczej wszechobecność ustandaryzowanej wersji Holokaustu w popularnej kulturze i edukacji wytworzyła ogólnie przyjętą wiedzę o tym, czym on był. Zatem oczekiwania wiążące się ze słowem często są potwierdzane i jeszcze bardziej wzmacniane przez rytuały upamiętniające.

Według ustandaryzowanej wersji, do której powstania sam się przyczyniłem, Holokaust był skutkiem rasizmu i polityki antysemickiej wprowadzonej w Niemczech przez nazistów, a następnie narzuconej w podbitych krajach lub przyjętej przez sojuszników. Rozwijał się etapami. Najpierw, od 1933 do 1938 roku, Żydzi z Niemiec poddani zostali dyskryminacji i wykluczeniu. Prześladowania w latach 1938-1939, mające skłonić ich do emigracji, nasiliły się i przerodziły w przymusową migrację z Niemiec i Austrii. Przed samą wojną władze niemieckie zaczęły wydalać Żydów z Rzeszy Wielkoniemieckiej i obszarów okupowanych. W latach 1939-1940 Żydów w Niemczech i okupowanej Polsce naziści gromadzili w gettach i zmuszali do życia w tragicznych warunkach. Fizyczna zagłada całych społeczności żydowskich rozpoczęła się z chwilą ataku na Rosję w 1941 roku, po czym w latach 1941-1944 doszło do deportacji Żydów z całej Europy do obozów zagłady zbudowanych na terenie Polski. Holokaust zakończył się marszami śmierci w ostatnich miesiącach hitlerowskiej Rzeszy. Przez cały ten czas demonizowano i odhumanizowywano Żydów w propagandzie i przywoływano piętnujący obraz "Żyda" z odwiecznych stereotypów oraz bardziej współczesnych, pełnych uprzedzeń, przedstawień.

Dogmatem stał się pogląd, że Holokaust wiązał się z planowym użyciem władzy państwowej, nowoczesnych systemów biurokratycznych, osiągnięć naukowych i metod zagłady opartych na systemach produkcji przemysłowej. Na przykład strona Holocaust Memorial Day Trust (którego członkiem byłem przez kilka lat), odpowiadającego za nadzór nad dorocznymi uroczystościami upamiętniającymi i działalnością edukacyjną w Wielkiej Brytanii podczas obchodów rocznicy wyzwolenia Auschwitz 27 stycznia, podaje, że "od 1941 do 1945 roku naziści próbowali unicestwić wszystkich europejskich Żydów. Tę systematyczną i zaplanowaną próbę wymordowania europejskiego żydostwa nazywa się Holokaustem". Założenia nieodłączne od tej nomenklatury są tak sugestywne, że właściwie nie da się rozpocząć pracy historycznej, powieści lub filmu noszących etykietkę "Holokaust" bez przewidywania, jak się one potoczą. Fenomen ten Michael André Bernstein nazwał "rzutowaniem wstecznym"11.

Moja książka podważa te przyjęte powszechnie osądy. Zaczyna od pokazania, że NSDAP nie doszła do władzy z powodu antysemityzmu. Oczywiście, po części był w tym wszystkim antysemityzm, ale partia nie miała konkretnych pomysłów, co zrobić z niemieckimi Żydami po objęciu władzy. W pierwszych latach jej rządów Judenpolitik - polityka i środki antyżydowskie - charakteryzowała się improwizacją i bałaganem. Jest w tym pewien paradoks. Adolf Hitler i główny trzon zwolenników nazizmu żywili przekonanie, że "Żydzi" są wrogiem wewnętrznym i że oni sami, naziści, są w stanie wojny z "międzynarodowym żydostwem", jednak siła tego często wskazywanego przekonania nie wyrażała się ani jasno, ani bezpośrednio w praktyce. Hitler natomiast niezachwianie dążył do swego często przytaczanego celu, przywrócenia Niemcom potęgi. Cel ten determinował politykę ekonomiczną i społeczną oraz nadawał kierunek dyplomacji i remilitaryzacji. Nawet polityka rasowa była tak spleciona z agresywną postawą Hitlera, że trudno powiedzieć, co było pierwsze: czy wojna i podboje zapewniły fundament pod zdrowy Volk, czy zdrowy Volk zyskał zdolność prowadzenia wojny i dokonywania podbojów? Klucz do zrozumienia paradoksu leży w urojeniach na punkcie "żydowskiego wroga". Hitler i jego akolici wierzyli, że aby odnieść sukces, muszą złamać "potęgę" Żydów w Niemczech i zastraszyć światowe żydostwo. Sankcje nałożone na niemieckich Żydów miały nie tylko doprowadzić ich do ruiny i wygnać z Niemiec, ale także stanowić groźbę wobec "międzynarodowego żydostwa". Gdy Trzecia Rzesza znalazła się już w stanie wojny, Żydów traktowano zarówno jako zakładników, jak i stronę walczącą. Dlatego więc dyplomacja, przygotowania wojskowe i prowadzenie wojny służyły walce z żydostwem. Polityka nieustająco kierowała się fantazją o "żydowskim wrogu", nawet jeśli konkretne kroki nie miały wyraźnie charakteru antyżydowskiego12.

W przeciwieństwie do większości wcześniejszych narracji, ta relacja podważa przekonanie, że nazistowska polityka antyżydowska była systematyczna, jednolita, a nawet umyślna. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych historycy spierali się, czy Hitler zawsze planował zniszczyć Żydów w Europie, czy też ludobójstwo rodziło się "krok po kroku" jako produkt uboczny innych procesów. Podczas gdy jedna szkoła dowodziła, że nazistowską polityką kierowała judeofobiczna obsesja powściągana zwykłym oportunizmem, inni utrzymywali, że antyżydowską politykę zaostrzyła rywalizacja między konkurującymi elitami i instytucjami w Trzeciej Rzeszy, w procesie "narastającej radykalizacji". W latach dziewięćdziesiątych wypracowano wspólne stanowisko mówiące, że antysemityzm stanowił jądro nazistowskiego projektu, a jednocześnie uznające, że w praktyce antyżydowska polityka nie mogła się rozwinąć w sposób liniowy z powodu konkurencyjnych priorytetów w innych sektorach społeczeństwa i gospodarki, rywalizacji między instytucjami i odwiecznych waśni personalnych. Jednak nawet to pośrednie rozwiązanie - którego przykładem jest praca niemieckiego historyka Petera Longericha - wpisuje w nazistowskie decyzje polityczne celowość, której im brakowało. Chociaż da się namierzyć programowe stwierdzenia u najważniejszych rozgrywających, szczególnie z SS, do końca 1938 roku nie było żadnej ogólnej, scentralizowanej, spójnej polityki ani działań. Mimo że w ruchu nazistowskim i instytucjach rządowych panował powszechny antysemityzm, a polityka twardo zmierzała w kierunku coraz ostrzejszych środków, nie oznacza to, że jedna rzecz prowadziła do drugiej logicznie, koniecznie czy choćby świadomie13.

Historia pełna jest przykładów niezamierzonych i przypadkowych skutków. Zjawisko to nazywa się "brzytwą Hanlona" lub paradoksem nosa Kleopatry. Czy to możliwe, że to, co wydarzyło się w przeszłości, było skutkiem przypadkowych okoliczności, takich jak uwodzicielska uroda królowej? Myślenie o losie Żydów w ten sposób może się wydać obraźliwe, ale alternatywą jest założenie, że wydarzenia nie mogły się potoczyć inaczej - co ma związek z tym, jak my postrzegamy zachowanie Niemców, ich sojuszników, Żydów oraz tych, którzy obserwowali tragiczną sytuację. Całkowicie odcina się też od tego, co historycy ustalili na temat najważniejszej misji Hitlera i Trzeciej Rzeszy: prowadzenia wojny.

Najnowsze prace historyków wojskowości wykazały, jak bardzo niekonsekwentne były przygotowania Rzeszy do wojny i że w latach 1938-1941 naziści mieli dużo szczęścia, a w chwili, gdy losy wojny obróciły się przeciwko nim, ich odpowiedź okazała się niedostateczna. Nowe badania kampanii dowodzą, że niemieckie zwycięstwa z lat 1940-1941 nie stanowiły nieuchronnego skutku posiadania większych zasobów, wydajności przemysłu, lepszego uzbrojenia i dowództwa. Doktryna operacyjna armii niemieckiej i jej taktyczne umiejętności były o wiele bardziej rozwinięte niż siły je realizujące, chociaż w pewnych obszarach Niemcy dysponowali przewagą technologiczną. Ogólnie jednak niemieckie siły zbrojne odnosiły zdecydowane zwycięstwa głównie dzięki błędom przeciwnika. Nikt nie był bardziej zaskoczony szybkością i rozmiarem niemieckiego triumfu we Francji w 1940 roku niż sami Niemcy14.

Co to ma wspólnego z losem Żydów? Skoro wojna stanowiła najważniejsze zadanie dla Hitlera oraz raison d'?tre państwa nazistowskiego, to jeśli musimy rozważyć nieuchronność niemieckich zwycięstw militarnych w latach 1939-1942, z pewnością trzeba ponownie zbadać z pozoru niepowstrzymany rozwój polityki antyżydowskiej.

Sposób prowadzenia przez Niemcy kampanii podczas II wojny światowej sugeruje coś więcej niż inny sposób myślenia o Trzeciej Rzeszy. Aż do całkiem niedawna historycy wojskowości raczej ignorowali los Żydów albo w najlepszym razie włączali go w podrozdział o polityce okupacyjnej nazistów. Na odwrót, historycy Holokaustu traktowali wojnę jako powód, dla którego większość Żydów dostała się pod nazistowską dominację, a przedłużające się walki dały nazistom więcej czasu na ich wymordowanie i opóźniły moment wyzwolenia niedobitków. Co typowe, niemiecki atak na Związek Radziecki w czerwcu 1941 roku stanowił jedyny punkt, w którym według historyków Holokaustu przebieg wojny krzyżował się z rozwojem nazistowskiej polityki antyżydowskiej. Już w najwcześniejszych studiach nad "ostatecznym rozwiązaniem" pojawia się teza, że Hitler napadł ZSRR, aby powiększyć "przestrzeń życiową" i zniszczyć reżim bolszewicki, który wiązał z groźbą "żydowskiej potęgi". Dlatego masowe mordy żydowskich mężczyzn na terytorium radzieckim stanowiły integralną część planu inwazji, a wkrótce przerodziły się w rzeź całych społeczności i w końcu płynnie przeszły w program zagłady obejmujący całą Europę15.

Historycy Holokaustu nie czuli się zobowiązani poświęcać uwagi postępom armii niemieckiej, ponieważ uważali nazistowski antysemityzm i politykę rasową za ważniejsze od militarnych imperatywów. Utrzymywali, że rzeź Żydów w Polsce i Rosji pozbawiła nazistów cennej siły roboczej, podczas gdy wykorzystywanie pociągów, aby przewieźć Żydów ze wszystkich czterech stron Europy do obozów zagłady w Polsce, pozbawiało machinę wojenną cennego taboru kolejowego. Faktycznie oba te twierdzenia są błędne. Chociaż przez pewien czas w niektórych miejscach Żydzi służyli swymi umiejętnościami i pracą, nigdy nie byli niezastąpieni i raczej niewiele wnosili do kluczowych aspektów nazistowskiej produkcji wojennej. W 1941 roku Niemcy i ich sojusznicy rozpaczliwie potrzebowali lokomotyw i taboru kolejowego, ale liczba specjalnych pociągów przewożących Żydów stanowiła minimalny odsetek całości ruchu kolejowego, a armia zawsze miała pierwszeństwo. Deportacje Żydów rutynowo wstrzymywano, żeby zapewnić przepływ zasobów na front, a żadna operacja wojskowa nigdy nie została zawieszona, by zapewnić nieprzerwany przewóz Żydów do komór gazowych. Dopiero kiedy w Rzeszy brak siły roboczej stał się dotkliwy, władze zaczęły doceniać wartość Żydów. W marcu 1944 roku Niemcy okupowali Węgry po części w celu pozyskiwania żydowskiej siły roboczej; konieczność militarna napędzała politykę antyżydowską, a nie odwrotnie16.

Ponowna ocena faktów wykaże, że ignorując wojnę, historycy Holokaustu przeoczyli najważniejszy czynnik, który determinował los Żydów - ważniejszy niż antysemityzm Hitlera. Nienawiść do Żydów stanowiła istotny element tożsamości Hitlera, ale on sam postrzegał siebie jednocześnie jako wojownika. Uważał, że punktem zwrotnym w jego życiu był wybuch Wielkiej Wojny w 1914 roku, a ukształtowały go przeżycia w okopach. Niemiecka klęska w 1918 roku wywarła na nim tak trwałe piętno, że w mesjanistycznym dążeniu do przywrócenia potęgi Niemiec fanatycznie unikał powtarzania wszelkich warunków, które doprowadziły państwo do upadku. Te fiksacje wpływały na jego osobiste kierowanie wojną, które od połowy 1941 roku stawało się coraz bardziej bezwzględne17. Ponieważ Hitler obwiniał Żydów o upadek Niemiec, gdy tylko ojczyzna znów znalazła się w stanie wojny, Führer wprowadził ścisłe monitorowanie żydowskiej aktywności, pozbawił Żydów funkcji w społeczeństwie i gospodarce, aby uniemożliwić im sabotowanie wysiłku wojennego i obniżanie morale, ograniczył im konsumpcję zasobów, wygnał ich z niemieckiej przestrzeni życiowej, a kiedy to do końca się nie sprawdziło, postanowił ich zlikwidować. Wydawał strategiczne, a nawet taktyczne decyzje pod wpływem przekonania, że Żydzi niszczą Niemcy. Nie można oderwać jego ogólnej strategii od tego światopoglądu. W rezultacie Hitler toczył dwie wojny naraz, chociaż w jego pokręconej percepcji była to jedna i ta sama wojna18.

Prowadzenie przez Hitlera tej podwójnej wojny nie jest jedyną przyczyną, dla której sprawy wojskowe wymagają większej uwagi. Chociaż kluczowe znaczenie miały jego osobiste skłonności, to nie on ukształtował niemieckie tradycje militarne. Bez względu na wpływy Führera, niemiecki styl prowadzenia wojny miał katastrofalne skutki dla europejskich Żydów.

Strategiczne i operacyjne doktryny rozwijane w epoce Fryderyka Wielkiego przechodziły z jednego pokolenia pruskich generałów na kolejne, aż wreszcie zakodowały się w DNA Wehrmachtu Hitlera. Niemcy były średnią potęgą gospodarczą i wojskową, miały niekorzystne geostrategiczne położenie w centrum Europy w otoczeniu potencjalnych wrogów, pozbawiające ich łatwych do obrony granic naturalnych. Skutkiem tego w przypadku konfliktów między państwami należało zorganizować potężną armię, skoncentrować jej działania przeciwko głównemu wrogowi i tak manewrować przeważającą siłą, żeby zmiażdżyć go jak najszybciej. Kampanie musiały być błyskawiczne i zdecydowane, ponieważ państwa nie stać było na utrzymywanie ogromnej armii w polu w przypadku przeciągającego się konfliktu. Aby przeprowadzić miażdżące uderzenie, pruska tradycja nakazywała okrążenie i całkowite zniszczenie najsilniejszych jednostek wroga. Sztab generalny nie musiał zatem poświęcać większej uwagi kwestiom strategicznym. Gdyby armie niemieckie odnosiły sukcesy, kwestie strategiczne rozwiązałyby się same: nie byłoby innej możliwości niż zwycięstwo. A jeśli Niemcom nie udałoby się osiągnąć zdecydowanego zwycięstwa w kampanii otwierającej, znaleźliby się otoczeni ze wszystkich stron przez wrogów, lepiej wyposażonych i gotowych do prowadzenia wojny na wyniszczenie. Tak właśnie stało się w 1914 roku, kiedy generałowie rzeczywiście nie mieli jak odpowiedzieć19.

Hitler i jego doradcy wojskowi odebrali lekcję: nie ma sensu oszczędzać środków bojowych, jeśli wskutek tego kraj byłby skazany na długą wojnę. Poza tym konieczna jest absolutna bezwzględność, by osiągnąć zwycięstwo w możliwie najkrótszym czasie. Jednak od samego początku działań wojennych w 1939 roku nic nie poszło zgodnie z planem. Zamiast odizolowania Polski i walki z nią Niemcy zostali zmuszeni do wojny na dwa fronty. Chociaż względnie łatwo pokonali polskie armie, na Zachodzie musieli stawić czoła dwóm imperialnym potęgom o dużo większych możliwościach. Hitler miał jednak szczęście z wrogami i bardziej dzięki szczęściu niż ocenie sytuacji wiosną i latem 1940 roku odniósł zaskakujące zwycięstwo. Sukces ten okazał się złudzeniem. Wielka Brytania, z ogromnym imperium na zapleczu, odmówiła kapitulacji, a Niemcom zabrakło środków, aby ją pokonać. Hitler zaproponował rozwiązanie strategicznego dylematu atakiem na Rosję, co pozbawiłoby Wielką Brytanię nadziei na wsparcie ze strony ostatniej wielkiej lądowej potęgi na kontynencie. Armia niemiecka przygotowała się zatem do natarcia wzorowanego na wygranej kampanii na Zachodzie, znanego powszechnie jako Blitzkrieg. Jednak warunki zachodnioeuropejskie, idealne do takiego stylu prowadzenia działań, po prostu nie istniały na wschodzie Europy. Ponadto niemiecki sztab generalny wykazał się zdumiewającym niedbalstwem podczas planowania. Skutkiem tego jesienią i zimą 1941 roku doszło do katastrofy militarnej, która skazała Niemcy na wojnę niemożliwą do wygrania20.

Żydzi zapłacili za niemiecką klęskę wojskową. Od 1939 do 1941 roku preferowano rozwiązanie "kwestii żydowskiej" stanowiące kombinację przymusowej emigracji i wygnania. Kiedy Niemcy podbijali jeden kraj po drugim, liczyli na wykorzystanie ich terytoriów jako miejsca zsyłki dla niechcianych Żydów: najpierw miała to być Polska, potem znajdujący się pod panowaniem francuskim Madagaskar, a wreszcie ziemie za Uralem. Po klęsce operacji "Barbarossa" rozwiązanie syberyjskie stało się mrzonką. Klęska Niemców w Rosji w 1941 roku nie tylko pozbawiła ich możliwości przerzucenia milionów Żydów z obszarów niemieckiej okupacji, wywołała również efekt domina na całym kontynencie. Podupadające morale w ojczyźnie skłoniło nazistowskich przywódców do podjęcia działań przeciwko niemieckim Żydom. Szefowie partii wzywali do deportacji Żydów i przejmowania ich mieszkań dla Niemców pozbawionych domów przez alianckie bombardowania. Aby zrobić miejsce dla "Żydów z Rzeszy" w gettach na Wschodzie, miejscowe władze nazistowskie przygotowały się do rzezi polskich Żydów znajdujących się na podległym im terenie. Cywilną ludność żydowską w okupowanej Rosji uznano za zagrożenie dla bezpieczeństwa w chwili rozpoczęcia operacji "Barbarossa", ale w miarę jak sytuacja militarna się pogarszała, a niemieckie linie zaopatrzeniowe atakowali rosyjscy maruderzy, Żydzi stali się głównym celem operacji pacyfikacyjnych. Na koniec klęska wojskowa wywołała kryzys zaopatrzenia i w armii niemieckiej, i u zwykłych ludzi. Nie było dość jedzenia ani dla żołnierzy, ani dla cywilów. Braki po części uzupełniano, pozbawiając żywności i paliw mieszkańców okupowanej Europy. Biorąc pod uwagę nazistowskie skłonności rasowe, ludność Polski i ZSRR była skazana na najbardziej drastyczne redukcje dostaw żywności; wobec Żydów zastosowano politykę, która równała się właściwie zagłodzeniu21.

Hitler raz po raz groził, że jeśli Niemcy znajdą się w stanie konfliktu na skalę światową, Żydzi zostaną ukarani. W chwili wypowiedzenia przez Niemcy wojny Stanom Zjednoczonym, 11 grudnia 1941 roku, wojna przyjęła charakter globalny. Żydzi przestali być zakładnikami, których życie miało stanowić gwarancję braku interwencji amerykańskiej; teraz stali się winnymi, którzy zasługiwali na krwawą karę boską. Ostatecznie to bardziej przebieg wojny niż decyzje podjęte w ramach polityki antyżydowskiej doprowadziły do rozpętania ludobójstwa w całej Europie22.

Niemiecki sposób prowadzenia wojny rzuca światło na los Żydów również pod innymi ważnymi względami. Historycy od dawna spierają się o równowagę między procesem decyzyjnym w centrum nazistowskiego reżimu a działaniami satrapów na jego peryferiach. Czy Führer inicjował decyzje, czy sugerował się podpowiedziami swojej świty? Czy centralne instytucje w Berlinie obmyśliły rozwiązanie "kwestii żydowskiej", czy odpowiedziały tylko na naciski z dołu? Podobna debata toczyła się na temat roli urzędników i specjalistów średniego szczebla. Stereotypowy obraz bezmyślnych darmozjadów posłusznych rozkazom zastąpiły badania stopnia posiadanej przez nich autonomii. Ian Kershaw sugerował, że Hitler zakreślał szerokie cele, wyrażając życzenia, a wcielanie ich w życie pozostawiał podwładnym. Ponieważ miarą sukcesu było realizowanie aspiracji wodza, personel na wszystkich poziomach reżimu "pracował na rzecz" Führera. Co więcej, poszczególne osoby rywalizowały w szybkości i staranności wypełniania zadań, by jak najbardziej zadowolić władze23.

Uwaga o "pracy na rzecz Führera" przypomina niemiecką doktrynę wojskową Auftragstaktik, która polegała na tym, że wysocy rangą oficerowie wyznaczali ogólne cele podwładnym, a realizację zostawiali ich inicjatywie i znajomości miejscowych warunków. Dlatego nie dziwi fakt, że etos Auftragstaktik przepajał NSDAP i instytucje partyjne. Swego czasu osobowość Hitlera ukształtowała się w armii. Führer otaczał się ludźmi, którzy mieli za sobą lata służby w wojsku. Młodsi naziści, którzy nie mieli szans na udział w Wielkiej Wojnie, przyjęli wojskowe podejście do życia i pracy. Odrzucili procesy demokratyczne i wspólne podejmowanie decyzji na rzecz charyzmatycznego przywództwa, indywidualnej bezwzględności, koncepcji zorientowanych na cel i zdecydowanych gestów. Ludzie, którzy sformułowali i realizowali politykę antyżydowską, ciągle postępowali według tego wzoru zachowania. System nazistowski nie działał poprzez prostą delegację lub "pracę na rzecz Führera"; dawał raczej pracownikom niższego szczebla pole do interpretowania ogólnych rozkazów, tak aby realizowali cele w zależności od warunków operacyjnych i taktycznych24.

Kiedy w 1942 roku oficerowie SS rozpoczęli planowanie i realizację ludobójczego ataku na europejskich Żydów, posłużyli się quasi-wojskowymi koncepcjami. Celem było unicestwienie Żydów w jednej kampanii przy zastosowaniu przytłaczającej siły. Jednak i tutaj plany udaremniały te same ograniczenia, które jednocześnie hamowały operacje Wehrmachtu: brak zasobów blokował ambicje. Po nieudanej próbie eksterminacji europejskich Żydów "jednym ciosem" Niemcy stanęli w obliczu uników, ukrywania się i oporu. Pomijając kilka wyjątkowych przypadków, Żydzi nigdy już nie okazali się łatwym celem. Ponowna ocena faktów pokazuje, że w 1943 i 1944 roku Niemcy toczyli swoją wojnę przeciwko Żydom w identycznych warunkach, w jakich toczyli walki z aliantami: z zasobami ludzkimi na wyczerpaniu i z niewiarygodnymi sojusznikami; zależni od fanatycznych, lecz nieobliczalnych oddziałów pomocniczych, które kierowały się raczej chęcią rabunku niż ideologicznym pokrewieństwem. Badacze muszą w większym stopniu skupić się na formowaniu żydowskiej samoobrony, w tym organizowaniu ucieczek, budowaniu kryjówek, kamuflażu (czyli "uchodzenia za Aryjczyków") i zbrojnych konfrontacjach.

Jednym z najważniejszych tematów, jaki pojawił się w badaniach od lat dziewięćdziesiątych XX wieku, jest stopień, w jakim rabunek i ekonomiczny wyzysk wzmacniały antyżydowską politykę nazistów, ich sojuszników i kolaborantów. Dla Niemców konfiskaty majątków Żydów stanowiły ważne źródło zasobów dla nienasyconej gospodarki wojennej. Wywłaszczanie Żydów z domów, mebli, wyposażenia, artykułów gospodarstwa domowego i odzieży służyło potrzebom ubogich Niemców i rodzin, które straciły dach nad głową wskutek nalotów. Prowadzone przez państwo kradzieże pomagały opłacać budowę bardziej egalitarnego społeczeństwa, chociaż ograniczającego korzyści materialne do wybrańców rasowych. Później działania te pomagały powstrzymywać niezadowolenie społeczne i kupić łaskawość narodu, mimo niepowodzeń na wojnie. Jednak poszerzając krąg osób korzystających na prześladowaniach i ludobójstwie, ostatnie badania zakwestionowały twierdzenie o "biernych widzach", świadkach, których wina ograniczała się do grzechu zaniedbania25.

Dystrybucja zagrabionych dóbr wśród kolaborantów Niemiec wzmacniała ich przywiązanie do Trzeciej Rzeszy. Zachęcając lokalne społeczności do grabienia swoich żydowskich sąsiadów, Niemcy podstępnie nakłaniali ich do współudziału w prześladowaniach i ludobójstwie. W całej okupowanej Europie Niemcy z powodzeniem zrobili z Żydów "zwierzynę łowną", cel represji. Wyznaczając cenę za głowy żydowskich uciekinierów i tworząc możliwości wykorzystywania osób ukrywających się, zmienili Żydów w towar, zasób ekonomiczny, z którego mogła czerpać ludność żyjąca w trudnych, niepewnych czasach. To chciwość, nie antysemityzm, skłaniała wiele osób, by układać się z niemieckimi okupantami. Nienawiść do Żydów stała się na równi usprawiedliwieniem grabieży, jak i motywem. Ci, którzy wzbogacili się kosztem Żydów, wspierali antyżydowskie stanowisko bez względu na swe wcześniejsze intencje i odczucia wobec ludności żydowskiej. Stałe nasilanie nastrojów antyżydowskich podczas wojny było bez wątpienia produktem niemieckiej propagandy, ale również konsekwencją zaaranżowanego przez Niemców rabunku. Obawa przed restytucją wpłynęła też na wrogi stosunek wobec Żydów, którzy przeżyli wojnę, ze strony ludzi wyzwalanych spod władzy niemieckiej, ponieważ znajdowali się w posiadaniu skradzionego Żydom majątku. Jeśli się odwróci tradycyjne narracje, które zapoczątkowały współczesny antysemityzm, ta konkretna sugeruje, że chciwość zrodziła prześladowania. Poszukiwania korzeni nienawiści do Żydów w tradycjach religijnych, kulturze i ideologii pomijają najpotężniejsze i najsilniejsze narzędzie do generowania niechęci: poczucie winy, które towarzyszy nieuczciwie zdobytym korzyściom26.

Być może najbardziej przygnębiającym aspektem najnowszych badań jest światło, jakie rzucają na problem gwałtów na Żydówkach i seksualne wykorzystywanie Żydów w gettach i obozach, ukrywających się i uciekających. Wczesne relacje ocalałych szczerze przedstawiają relacje seksualne i problem wykorzystywania. W miarę jednak upływu czasu nad tym aspektem życia Żydów pod władzą niemiecką zaczęła zapadać cisza. W końcu badacze przestali nawet szukać i o to pytać. Powstał mit, że nazistowskie doktryny higieny rasowej, zakaz kontaktów między Żydami a Aryjczykami, zapobiegły masowym gwałtom na Żydówkach. Teraz, dzięki nowemu pokoleniu historyczek, większemu zainteresowaniu relacjami spisanymi bezpośrednio po wojnie i większej świadomości problemu wojennych gwałtów, ta powściągliwość została odrzucona. Najnowsze badania wykazują, że niemieckie zahamowania rasowe w najlepszym razie działały wyrywkowo, a już na pewno nie dotyczyły niemieckich sojuszników w terenie. A czasem i Żydzi polowali na Żydów. Jednak seks nie zawsze był związany z przemocą. Może się wydawać, że rozważania nad seksualnością w kontekście ludobójstwa są w najgorszym możliwym guście, jednak kontakty seksualne za przyzwoleniem obu stron oferowały pocieszenie i ucieczkę od codzienności. Wielu pamiętnikarzy poruszało kwestię własnych romansów lub obserwowało gorączkowe szukanie partnerów przez innych, w najbardziej ponurych okolicznościach. Jak wykaże poniższa praca, dopóki życie trwa, dopóty będą istniały miłość i pożądanie27.

Aby uniknąć długich dygresji, zrezygnowałem z omawiania wcześniejszych prac innych historyków oraz oceniania, czy ich spostrzeżenia były pionierskie czy błędne. Jednak w przypisach zamieściłem namiary na źródła oraz wskazałem, gdzie znajdują się znaczące rozbieżności między tymi interpretacjami a moimi własnymi poglądami. Ograniczyłem również egzegezę nazistowskiego procesu decyzyjnego i podsumowałem jedynie powszechnie uznany pogląd na to, dlaczego Żydzi tak bardzo ucierpieli z rąk innych. Materiał źródłowy i literatura są międzynarodowe i obszerne, ale dla ułatwienia ograniczyłem przypisy głównie do tekstów anglojęzycznych.

Ta książka dotyczy losu Żydów, nie "innych ofiar" nazistowskich represji politycznych i polityki biologiczno-rasowej. Kilka innych grup doświadczyło społecznego wykluczenia, skazania na obozy koncentracyjne i masowych mordów. Jednak powody prześladowań tych grup mocno różnią się od zamiarów kryjących się za polityką antyżydowską. Mimo iż nazistowska ideologia rasowa dyskredytowała i wskazywała homoseksualistów, Niemców pochodzenia afrykańskiego, osoby poważnie upośledzone fizycznie i psychicznie jako zagrożenie dla siły i czystości narodu, tylko Żydów charakteryzowała jako nieprzejednanego, potężnego, globalnego wroga, którego trzeba zwalczyć, a ostatecznie wyeliminować. Kiedy Hitler wciąż podkreślał swą determinację, aby zapobiec upadkowi Niemiec, podobnemu do tego z 1918 roku, odnosił się do zagrożenia niesionego przez Żydów, a nie przez inne elementy społeczeństwa28.

Praca ma układ chronologiczny i poza fragmentami, w których analizuję konkretne kwestie i tematy, analiza jest wpleciona w narrację. Starałem się pokazać czytelnikowi przypadkowość i chaotyczny przebieg tego, co znamy jako historię, ale co wówczas ludzie przeżywali jako zdumiewającą teraźniejszość i niepewną przyszłość. Aby uchwycić to wrażenie, posłużyłem się listami, dziennikami, raportami i dokumentami z tamtego okresu. Z powojennych materiałów korzystałem oszczędnie, w miarę możliwości skupiłem się na relacjach spisanych niedługo po wydarzeniach.

Na koniec słowo o periodyzacji. Historia zaczyna się konwencjonalnie, od 1933 roku, z ogólnym zarysem kariery Hitlera i dziejów poprzedniczek Trzeciej Rzeszy. Kończy się krótkim podsumowaniem dotyczącym okresu od 1945 do 1949 roku. Zdecydowałem się na ten rodzaj zakończenia, zamiast proponować czytelnikom tradycyjny epilog opisujący wyzwolenie obozów i zakończenie wojny w Europie 8 maja 1945 roku, ponieważ według Żydów nie był to kres ich cierpień. Tysiące Żydów zostały uwolnione spod dominacji nazistowskiej prawie rok przed zakończeniem wojny; wśród nich znajdowali się pierwsi kronikarze katastrofy i zbieracze źródeł dotyczących losów Żydów, którzy jeszcze nie wiedzieli, jak i kiedy skończy się wojna. Tysiące Żydów uwolnionych z nazistowskiej niewoli zaraz po klęsce Niemiec jeszcze przez miesiące lub lata nie mogły się cieszyć całkowitą wolnością. Zamiast tego zostali zamknięci w obozach dla dipisów, osób podczas wojny wywiezionych z własnych krajów. Jeszcze przez wiele tygodni po wyrwaniu ich z rąk morderczych nazistowskich strażników nadal tam umierali od ran, chorób, z niedożywienia. Kolejne tysiące, które próbowały się dostać do Palestyny, natrafiły na blokadę Royal Navy, ustanowioną, by nie dopuścić Żydów na terytorium zarządzane przez Wielką Brytanię pod mandatem Ligi Narodów. Znaleźli się w obozach w Athlit koło Hajfy i na Cyprze. W 1947 roku Brytyjczycy przetrzymywali za drutami więcej Żydów niż Niemcy w 1937 roku.

Dla Żydów, w przeciwieństwie do armii sojuszniczych oraz narodów europejskich wyzwolonych spod władzy nazistowskiej, koniec wojny nie oznaczał końca śmierci i cierpienia. Dla wielu ocalałych przebywających w obozach dla uchodźców 8 maja 1945 roku wyznaczał początek przełomowego okresu, podczas którego rozpoczęli pracę nad odbudową swojego życia i społeczności, nie mając żadnej pewności, gdzie ostatecznie osiądą. Żydowscy obywatele, którzy mieli dość szczęścia, aby odzyskać wolność we własnym kraju, musieli stoczyć żmudną walkę o zwrot praw, dobytku, majątku, a nawet dzieci, które zostały umieszczone u chrześcijańskich rodzin lub przekazane pod opiekę szkół prowadzonych przez zakonnice. Walka o rekompensaty i zadośćuczynienia toczyła się równolegle ze staraniami o wymierzenie sprawiedliwości nazistowskim zbrodniarzom i ich kolaborantom. Jednak okoliczności polityczne często nie sprzyjały uzyskaniu pełnego lub adekwatnego wyrównania rachunków na drodze sądowej. Pod tym względem Holokaust nie zakończył się z chwilą zamilknięcia dział. Zgrabna konkluzja implikowana przez ten termin w tym samym stopniu wymaga nowego rozpatrzenia, co sugerowana jednolitość doświadczenia, które jego nazbyt swobodne użycie narzuca losowi Żydów29.

1 Daniel Levy i Natan Sznaider, The Holocaust and Memory in Global Age, tłum. Assenka Iksiloff, Philadelphia 2006; The Holocaust - Post-War Battlefields. Genocide as Historical Culture, red. Klas-Göran Karlsson i Ulf Zander, Malmö 2006; Rebecca Clifford, Commemorating the Holocaust. The Dilemmas of Remembrance in France and Italy, Oxford 2013; Britain and the Holocaust, Remembering and Representing War and Genocide, red. Caroline Sharples, Olfa Jensen, London 2013; Andy Pearce, Holocaust Consciousness in Contemporary Britain, London 2014; Larissa Allwork, Holocaust Remembrance Between the National and the Transnational. The Stockholm International Forum and the First Decade of the International Task Force, London 2015.

2 Na temat ważnych, choć zbyt rzadkich, opartych na źródłach ocen tego, co wiedzą nauczyciele i czego uczniowie uczą się w dwóch krajach, które pioniersko wprowadziły "wiedzę o Holocauście", zob. Holocaust Education and Development Programme, Teaching About the Holocaust in English Secondary Schools, London 2009; Anders Lange, A survey of teachers' experiences and perceptions in relation to teaching about the Holocaust, Stockholm 2008. Nowsze, jeszcze nieopublikowane badania Holocaust Education and Development Programme (obecnie Centre for Holocaust Education) wykazują, że poziom wiedzy uczniów nauczanych tego tematu pozostaje nierówny. O zagrożeniach płynących z beletrystyki młodzieżowej zob. David Cesarani, Striped Pyjamas, "Literary Review", maj 2011, www.literaryreview.co.uk/cesarani_10_08.html. Jackie Feldman, Above the death pits, beneath the flag. Youth voyages to Poland and the performance of Israeli national identity, New York 2008; Karen Hadley, Lessons from Auschwitz, "History Today", wrzesień 2010, s. 4-5, o pracach działającego w Zjednoczonym Królestwie Holocaust Educational Trust.

3 Timothy Snyder, The Holocaust: The ignored reality, "New York Review of Books", 16 lipca 2009, www.nybooks.com/articles/archives/2009/jul/16/holocaust-the-ignored-reality/, przekonująco przedstawia tę dysproporcję, chociaż jego obszerna analiza i wyjaśnienia, dlaczego tak wielu Żydów zginęło na tym obszarze, zamieszczone w Bloodlands, były bardziej dyskusyjne; zob. Timothy Snyder, Bloodlands. Europe Between Hitler and Stalin, London 2010.

4 Na temat interpretacji świadectw niewiele oferującej w kwestii odkupienia zob. Lawrence Langer, Holocaust Testimonies. The ruins of memory, New Haven 1991.

5 Zob. Gray Zones. Ambiguity and Compromise in the Holocaust and its Aftermath, red. Jonathan Petropoulos i John K. Roth, New York 2005; Sexual Violence Against Jewish Women During the Holocaust, red. Sonia M. Hedgepeth i Rochelle G. Saidel, Waltham 2010.

6 Zob. np. The Holocaust and Local History, red. Thomas Kühne i Tom Lawson, London 2011; Donald Bloxham, The Final Solution. A Genocide, Oxford 2009, s. 1-10.

7 Michael Burleigh, The Third Reich. A History, London 2000; Peter Longerich, Holocaust. The Nazi Persecution and Murder of the Jews, Oxford 2010; Ian Kershaw, Hitler 1889-1936. Hubris, London 1998, oraz Hitler 1936-1945. Nemesis, London 2000; Richard J. Evans, The Coming of the Third Reich, London 2003; The Third Reich in Power 1933-1939, London 2005; The Third Reich at War 1939-1945, London 2008; Saul Friedländer, Nazi Germany and the Jews, t. 1: The Years of Persecution 1933-1939, London 1997 oraz Nazi Germany and the Jews, t. 2: The Years of Extermination 1939-1945, London 2007; Christopher Browning i Jürgen Matthäus, The Origins of the Final Solution, London 2004.

8 Książki oparte na dwóch nagrodzonych dokumentalnych serialach BBC: Lawrence Rees, The Nazis. A Warning from History, London 1997; Lawrence Rees, Auschwitz. The Nazis and the "Final Solution", London 2005. Zob. też Wolfgang Benz, The Holocaust, tłum. Jane Sydenham-Kwiet, New York 1995; David Engel, The Holocaust. The Third Reich and the Jews, London 1999; Jeremy Black, The Holocaust, London 2008; Doris Bergen, War & Genocide. A Concise History of the Holocaust, wyd. 2, Lanham 2009; Bloxham, The Final Solution. Wyjątkowa jest jednotomowa praca Debórah Dwork i Roberta Jana van Pelta Holocaust. A History, London 2002.

9 Zob. Years of Persecution, Years of Extermination, Saul Friedländer and the Future of Holocaust Studies, red. Christian Wiese i Paul Betts, London 2010.

10 Dyskusje na ten temat zob. What was the Holocaust oraz Comparisons with other genocides, w: Jehuda Bauer, Rethinking the Holocaust, New Haven 2001, s. 1-13, 39-67; Donald Niewyk i Francis Nicosia, The Columbia Guide to the Holocaust, New York 2000, s. 45-52; Omer Bartov, Antisemitism, the Holocaust and Reinterpretations of National Socialism, w: Murder in Our Midst. The Holocaust, Industrial Killing and Representation, New York 1996, s. 53-70. Ten determinizm językowy nie jest identyczny w innych językach poza angielskim. Jednak słowa Holocaust i Szoa weszły również powszechnie do języków niemieckiego, francuskiego i włoskiego.

11 David Cesarani, The Holocaust. A Teacher's Guide, London 1998; oświadczenie HMDT jest dostępne na: http://hmd.or.uk/genoicides/holoucaust; Michael André Bernstein, Foregone Conclusions. Against Apocalyptic History, Berkeley 1994.

12 Eberhard Jäckel, Hitler's World View. A Blueprint for Power, Cambridge 1981, s. 52-61; Philippe Burrin, Hitler and the Jews, London, 1994, s. 17-39; Jeffrey Herf, The Jewish Enemy, Nazi Propaganda During World War II and the Holocaust, Cambridge 2009, s. 3-13.

13 The Final Solution: Origins and Implementation, red. David Cesarani, London 1994, s. 4-14; Ian Kershaw, The Nazi Dictatorship. Problems and Perspectives of Interpretation, London 2000, s. 69-133; Longerich, Holocaust, s. 1-8, 40-61, 70-72, 423-427. Klasycznym opisem chaotycznego rozwoju polityki antyżydowskiej, opublikowanym po raz pierwszy w 1970 roku, pozostaje: Karl A. Schleunes, The Twisted Road to Auschwitz. Nazi Policy Towards German Jews 1933-1939, Urbana 1990.

14 Karl-Heinz Frieser, The Blitzkrieg Legend. The 1940 Campaign in the West, Annapolis 2012; Robert M. Citino, Death of the Wehrmacht. The German Caimpaigns of 1942, Lawrence 2007, s. 3-34; Geoffrey P. Megargee, Inside Hitler's High Command, Lawrence 2000, s. 323-324.

15 Martin Gilbert, The Holocaust. The Jewish Tragedy, London 1986, s. 154; Michael Marrus, The Shoah and the Second World War: Some Comments on Recent Historiography, w: The Shoah and the War, red. Asher Cohen, Yehoyakim Cochavi, Yoav Gelbereds, New York 1992, s. 1-24; Gerhard Weinberg, A World at Arms. A Global History of World War II, Cambridge 1994. Jest to pierwsza praca z historii wojskowości nawiązująca do losu Żydów. Zob. też tego autora: The "Final Solution" and the war in 1943, w: Gerhard Weinberg, Germany, Hitler & World War II, Cambridge 1994, s. 217-244. Podobnie umiejętnie losy Żydów zostały powiązane ze wszystkimi aspektami wojny radziecko-niemieckiej w: Stephen G. Fritz, Ostkrieg. Hitler's War of Extermination in the East, Lexington 2011.

16 Zob. części 5-6.

17 Thomas Weber, Hitler's First War. Adolf Hitler, the Men of the List Regiment, and the First World War, Oxford 2010, s. 229-230, 338; Geoffrey P. Megargee, Inside Hitler's High Command, s. 65-66.

18 Zob. J. Herf, The Jewish Enemy.

19 Robert M. Citino, The German Way of War: From the Thirty Years War to the Third Reich, Lawrence 2008; Isabel V. Hull, Absolute Destruction. Military Culture and the Practices of War in Imperial Germany, Ithaca 2005.

20 David Stahel, Operation Barbarossa and Germany's Defeat in the East, Cambridge 2009, s. 33-138; Geoffrey P. Megargee, Inside Hitler's High Command, s. 87-141.

21 Adam Tooze, The Wages of Destruction: The Making and Breaking of the Nazi Economy, London 2006, s. 513-551; Lizzie Collingham, The Taste of War. World War Two and the Battle for Food, London 2011, s. 30-37, 157-164.

22 Ian Kershaw, Fateful Choices. Ten Decisions that Changed the World 1940-1941, London 2007, s. 382-470.

23 Ian Kershaw, Working Towards the Führer. Reflections on the Nature of the Hitler Dictatorship, "Contemporary European History" 1993, nr 2, s. 103-118.

24 Robert Citino, The German Way of War, s. 16-17; Michael Wildt, An Uncompromising Generation. The Nazi Leadership of the Reich Main Security Office, Madison 2009, s. 21-36, 72-80.

25 Götz Aly, Hitler's Beneficiaries. Plunder, Racial War and Nazi Welfare State, New York 2006.

26 Jan Tomasz Gross, Irena Grudzińska-Gross, Golden Harvest. Events at the Periphery of the Holocaust, New York 2012.

27 Sexual Violence Against Jewish Women, s. 1-5; Catherine Merridale, Ivan's War. Life and Death in the Red Army, 1939-1945, New York 2006; Lessons and Legacies, t. 7: The Holocaust in International Perspective, cz. 3: Gender and Sexual Violence, red. Dagmar Herzog, Evanston 2006, s. 159-215; Mary Louise Roberts, What Soldiers Do. Sex and the American GI in World War II France, Chicago 2013, s. 195-236; Rape in Wartime, red. Raphaelle Branche, Fabrice Virgili, London 2012.

28 O losie "innych ofiar" zob. Michael Burleigh, Death and Deliverance. 'Euthanasia' in Germany 1900-1945, Cambridge 1994; Guenter Lewy, The Nazi Persecution of the Gypsies, Oxford 2000; Social Outsiders in Nazi Germany, red. Robert Gellately, Nathan Stoltzfus, Princeton 2001; Deaf People in Hitler's Europe, red. Donna F. Ryan, John Schuman, Washington 2002; Clarence Lusane, Hitler's Black Victims. The Historical Experience of Afro-Germans, European Blacks, Africans, and African Americans in the Nazi Era, London 2003.

29 'We Are Here'. New Approaches to Jewish Displaced Persons in Postwar Germany, red. Avinoam J. Patt, Michael Berkowitz, Detroit 2010; Emunah Nachmany Gafny, Dividing Hearts. The Removal of Jewish Children from Gentile Families in Poland in the Immediate Post-Holocaust Years, Jerusalem 2009; Nahum Bogner, At the Mercy of Strangers. The Rescue of Jewish Children with Assumed Identities in Poland, Jerusalem 2009, s. 183-295; Regula Ludi, Reparations for Nazi Victims in Postwar Europe, New York 2010; Atrocities on Trial. Historical Perspectives on the Politics of Prosecuting War Crimes, red. Patricia Heberer, Jürgen Matthäus, Lincoln 2008.