i
Dedykacja
Dedykuję tę książkę Tobie, moja ukochana córeczko. Nigdy nie stałbym się w pełni szczęśliwym i spełnionym człowiekiem, gdyby Ciebie nie było.
Wyrwałaś ze mnie głęboko zakorzenioną pogardę dla świata i zastąpiłaś ją marzeniem o byciu człowiekiem, który rozwija wszystkie talenty, jakie dobry Bóg mi dał. A wszystko to jest potrzebne światu, by stał się lepszym miejscem - dla Ciebie i dla wszystkich, którzy choć trochę widzą siebie w drugim człowieku.
Bądź zdrowa, Nastusiu, i nie bój się spełniać marzeń. Pamiętaj, że najważniejsze jest cieszenie się każdym dniem oraz tym, co przynosi nam droga do celu, a nie samo osiągnięcie go. To właśnie codzienne chwile i wzbogacanie serca sprawiają, że życie nabiera głębi i sensu.
Podziękowania
Dziękuję moim rodzicom, dzięki którym nauczyłem się, jak być dobrym człowiekiem, oraz całej mojej rodzinie - jestem wdzięczny za to, że byli, są i będą.
Jednak byłbym zupełnie innym, mniejszym człowiekiem, gdyby nie Ty, moja kochana Karolinko. Tobie dziękuję z całego serca - gdyby nie Ty, nic nie miałoby sensu.
Dla Was drogie dzieci
A Wam, drogie dzieci, które będziecie czytać i słuchać tej książki, życzę, byście odkryły w sobie siłę i determinację do spełniania marzeń. W każdym z Was jest magia, dzięki której sprawiacie, że ten świat staje się lepszy.
Odnaleźć w życiu sens to coś lepszego niż zdobyć w nim to, czego pragniesz, ponieważ są spore szanse, że sam nie wiesz, czego chcesz ani czego naprawdę potrzebujesz.
- Jordan B. Peterson
Rozdział 1: Zegar Świetlistych Dróg
Zima przysłoniła wioskę grubą kołdrą białego puchu. Śnieg skrzypiał pod butami, a z kominów unosiły się smużki dymu, mieszając się z mleczną mgłą poranka. Na skraju lasu, tam, gdzie kończyły się znane ścieżki, stał warsztat Taty Miśka.
Budynek z bali wyglądał solidnie, ale miał w sobie coś szczególnego. Czasem wydawało się, że ściany lekko skrzypią, jakby opowiadały swoje historie, których nikt nie mógł dosłyszeć.
Niektórzy mieszkańcy mówili, że warsztat był tu od zawsze. Inni twierdzili, że to Tata Misiek przybył jako ostatni i zbudował go na granicy lasu i wioski, gdzie świat stawał się bardziej tajemniczy. Kiedy ktoś pytał go o to wprost, tylko wzruszał ramionami.
"Nie wszystko musi mieć odpowiedzi" - mawiał z uśmiechem, który krył więcej, niż zdradzał.
Tata Misiek - postać niemal legendarna - był człowiekiem o krzepkiej budowie, długiej brodzie i spojrzeniu, które zdawało się sięgać poza codzienne sprawy. Na głowie nosił skórzany hełm z lekko wygiętymi rogami, wyglądający, jakby przeżył niejedną przygodę. W rękach często trzymał laskę z ciemnego drewna, wykrzywioną jak korzeń starego dębu.
Mieszkańcy szeptali, że kryje się w niej jakaś pradawna siła, choć sam Misiek nigdy tego nie potwierdzał.
Warsztat pachniał drewnem i żywicą, a na półkach stały narzędzia, których nazwy byłyby zagadką dla większości ludzi. Tu i ówdzie leżały niedokończone rzeźby - figurki leśnych duchów, pudełka o misternych zdobieniach.
W centrum uwagi jednak zawsze były zegary. Miały pofalowane kształty i czarne linie na tarczy, które wyglądały jak drogi prowadzące do nieznanych miejsc.
W świetle ognia ich powierzchnie delikatnie błyszczały, jakby same chciały coś opowiedzieć.
Pewnego zimowego dnia, gdy mróz szczypał w policzki, do warsztatu przyszła Alicja. Miała na sobie wełniany płaszcz, a jej policzki były czerwone od chłodu. Weszła ostrożnie, jakby obawiała się, że może przeszkodzić.
Drzwi skrzypnęły, wpuszczając do środka powiew zimnego powietrza.
- Cześć, Alicjo! Co cię tu sprowadza? - zapytał Tata Misiek, odkładając dłuto i wycierając dłonie o fartuch.
Jego głos był niski i spokojny, jak głęboki pomruk burzy toczącej się gdzieś w oddali za horyzontem - nie budzący lęku, dający poczucie bezpieczeństwa.
Dziewczynka przez chwilę milczała, bawiąc się guzikiem płaszcza.
- Moja przyjaciółka wyjechała - powiedziała w końcu cicho. - I teraz... jest jakoś pusto.
Tata Misiek spojrzał na nią uważnie, jakby próbował zrozumieć więcej, niż mówiły jej słowa.
- Samotność jest czasem jak zimowe niebo - zaczął spokojnie. - Wydaje się chłodne i puste, ale gdy dobrze się przyjrzysz, zauważysz w nim mnóstwo gwiazd.
Może niektóre z nich znasz, a inne czekają, żebyś je odkryła.
Ala spojrzała na niego niepewnie, jakby chciała zrozumieć, co miał na myśli.
- Wiesz co? Mam coś dla ciebie - dodał po chwili. Podszedł do półki, wybrał niewielki zegar i wręczył dziewczynce.
Jego tarcza miała dwie linie, które biegły obok siebie.
- To zegar serca. On nie tylko pokazuje czas, ale pomaga go poczuć - powiedział, a jego słowa brzmiały niemal jak zagadka.
Alicja wzięła zegar ostrożnie, jakby trzymała coś kruchego i cennego. Zajrzała w jego tarczę, ale widziała tylko te tajemnicze linie.
- A co mam z nim zrobić? - zapytała zaciekawiona.
- Posłuchaj go, Alicjo. Zegar sam ci powie.
Tego wieczoru dziewczynka postawiła zegar na swoim biurku.
Jego obecność była dziwnie kojąca. Kiedy nie mogła zasnąć, wyciągnęła rękę i dotknęła jednej z linii. W tym momencie poczuła delikatne ciepło, które przeszło przez jej dłoń, a w jej głowie pojawiły się obrazy...
Jakby zegar odczytywał jej najskrytsze wspomnienia.
Zobaczyła siebie i swoją przyjaciółkę, jak budują domek z koców i śmieją się, aż bolą je brzuchy. Później zobaczyła je na sankach, krzyczące z radości, gdy pędziły w dół wzgórza.
Każdej nocy zegar przypominał jej coś nowego. A pewnego dnia - w jeden z tych zimowych wieczorów - przypomniała sobie coś, co sprawiło, że wybuchnęła śmiechem.
To był obraz bałwana, którego razem z przyjaciółką ulepiły na podwórku. Miał na sobie spodnie Taty Miśka.
- Nie wiedziałem, że moje stare spodnie zostały zrobione na miarę bałwana! - zażartował tata Misiek, kręcąc głową.
Alicja pamiętała, jak tamtego dnia poczuła coś, co trudno było opisać - ciepło, radość i pewność, że te chwile zostaną z nią na zawsze.
Teraz, patrząc na zegar, uśmiechnęła się do siebie.
- Może Tata Misiek ma rację - pomyślała. - Może samotność to tylko niebo, w którym trzeba znaleźć swoje gwiazdy.
Następnego dnia wróciła do warsztatu.
Postawiła zegar na stole i spojrzała na Tatę Miśka.
- On naprawdę działa - powiedziała z wdzięcznością.
Tata Misiek uśmiechnął się pod nosem i odpowiedział:
- Zawsze działa, Alicjo. -
Wspomnienia mają swoją magię - wystarczy, że im pozwolisz, a same pokażą ci drogę.