Wprowadzenie
NOWE MOCARSTWO
Orda nie była typowym imperium, monarchią dynastyczną ani tym bardziej
państwem narodowym. Tworzyła olbrzymią koczowniczą konfederację zrodzoną
z ekspansji Mongołów w XIII wieku; mocarstwo konnych wojowników na tyle
potężne, że przez niemal trzy stulecia rządziło obszarem właściwie
tożsamym z dzisiejszą Rosją, łącznie z Syberią Zachodnią. Przetrwała
najdłużej spośród wszystkich organizmów państwowych wywodzących się od
mongolskich zdobywców. A jednak, mimo obfitości źródeł, wciąż słabo ją
rozumiemy. Znacznie więcej napisano o Ilchanidach, mongolskich władcach
Bliskiego Wschodu, i dynastii Yuan założonej w Chinach przez potomków
Czyngis-chana. Fascynującą historię Ordy wciąż spowija woal tajemnicy.
To właśnie Ordzie poświęcona została ta książka. Opowieść zaczyna się na
wschodnioazjatyckim stepie, gdzie na początku XIII wieku Czyngis-chan
zjednoczył koczowniczych Mongołów i inne ludy stepowe, kładąc podwaliny
pod największe lądowe imperium na świecie. Każdemu ze swoich czterech
synów wydzielił własny ułus, tj. ludność oraz terytorium, którymi
mieli rządzić. Kluczową rolę w tej historii odgrywa dziedzictwo
Dżocziego, najstarszego syna i głównego spadkobiercy Czyngis-chana.
Otrzymał on zadanie podboju stepów na zachód od Mongolii - rozległego
regionu, którego granice sięgają Węgier. Dżoczi uchybił jednak godności
ojca, który w zamian pozbawił go pierwszeństwa do tronu1. Miało
to daleko idące konsekwencje. Po śmierci Dżocziego w 1225 roku jego
synowie i wojownicy przenieśli się z rodzinami do strefy umiarkowanej,
na ziemie rozciągające się między Wołgą i Uralem a Morzem Czarnym.
Utworzyli tam nowe państwo mongolskie, w znacznym stopniu niezależne od
imperium. Zachowali mongolskie praktyki, ale do Mongolii nigdy już nie
wrócili. W niecałe trzy dziesięciolecia kilkutysięczna grupa rozrosła
się w populację liczącą setki tysięcy ludzi i stworzyła zaawansowaną
organizację społeczną zdolną do utrzymania własnego imperium.
Społeczność ta uważała się za ułus Dżocziego; to jej kraj nazywamy
Ordą2.
Rządzący nią ludzie wykazali się elastycznością i umiejętnością
adaptacji, zarówno pod wpływem zmian wewnętrznych, jak i nacisku z zewnątrz. Bogactwa i potęga Ordy pozwoliły jej zdominować sąsiadów i wywalczyć sobie niezależność od mongolskiego ośrodka władzy. Przywódcy z dynastii Dżoczydów zadbali o poprawę stosunków z innymi potomkami
Czyngis-chana, aby utrzymać stabilność kraju. Kontrolowali również
miasta i kluczowe szlaki handlowe między morzami Aralskim i Czarnym,
zapewniając im bezpieczeństwo. Orda właściwie zdominowała kontynentalny
handel eurazjatycki, aż do XVI wieku zachowując istotny wpływ na rozwój
wydarzeń w Rusi i Azji Środkowej.
Historycy nazywają ten potężny i wpływowy organizm państwowy Złotą Ordą
lub Chanatem Kipczackim, nawiązując do zamieszkującego wcześniej te
ziemie ludu Kipczaków3. Badacze w coraz większym stopniu
dostrzegali historyczne znaczenie Ordy, mimo to rzadko podejmowali
starania, aby je w pełni opisać. Celem niniejszej książki jest
przeprowadzenie własnych studiów nad Ordą, aby wyjaśnić jej powstanie,
rozwój na przestrzeni wieków oraz zmiany i przekształcenia, jakim
podlegała, nie tracąc zarazem swego koczowniczego charakteru. Przede
wszystkim jednak powinniśmy zwrócić uwagę na takie rodzime dla niej
pojęcia, jak ułus (lud; późn. patrymonium, dzielnica państwa;
państwo), saraj (stałe ośrodki miejskie zbudowane przez nomadów, w tym
jeden dominujący, nazwany po prostu Sarajem), chan (władca) i bej
(wódz koczowników), aby objaśnić wewnętrzną strukturę Ordy.
Książka ta nie tylko opisuje nieznaną społeczną i polityczną naturę
Złotej Ordy, lecz także przywołuje jej zapomniane dziedzictwo - wpływ,
jaki wywarła na historię świata. W drugiej połowie XIII stulecia
wzmożona wymiana handlowa doprowadziła do integracji niemal całej
Eurazji. Większość współczesnych historyków zgadza się z wizją
rozległego mongolskiego imperium scalającego w jeden system gospodarczy
główne podsystemy lądowe Eurazji, podzielone z grubsza na Azję
Wschodnią, świat islamu, Słowiańszczyznę oraz Europę1. Rządy
Mongołów umożliwiły bardziej niż powierzchowne kontakty oddalonym od
siebie zakątkom świata. Przynajmniej przez jedno stulecie, od połowy
XIII do połowy XIV wieku, regiony te łączyła wspólna sieć produkcji i handlu. Po raz pierwszy ludzie mogli bezpiecznie podróżować z Italii do
Chin.
Historycy zwykli nazywać ten bezprecedensowy rozkwit Pax Mongolica,
pokojem mongolskim, mając na myśli stabilizację, jaka zapanowała po
podboju, możliwą dzięki szeroko zakrojonej wymianie handlowej. Najnowsze
badania wskazują jednak, że potomkowie Czyngis-chana nie zawsze
utrzymywali przyjazne relacje. Nie było też pokoju między Mongołami a ludami, które podbili. Właściwie przez słowo "pokój" należałoby raczej
rozumieć pogodzenie się pokonanych z mongolską dominacją. Nie powinniśmy
wszakże odrzucać tej koncepcji jedynie ze względu na niepełną
adekwatność jej nazwy. Na kartach tej książki poddaję Pax Mongolica
ponownej ocenie jako wydarzenie o makrohistorycznym znaczeniu,
dorównujące tak przełomowym zjawiskom jak handel transsaharyjski czy
tzw. wymiana kolumbiańska. "Wymiana mongolska", globalny fenomen
stworzony przez następców Czyngis-chana, zajmuje poczesne miejsce w historii2.
Pod tym pojęciem kryje się monumentalna zmiana, która ułatwiła rozkwit
sztuki, rozwój zaawansowanego rzemiosła i postęp wiedzy w różnych
dziedzinach, takich jak botanika, medycyna, astronomia, metrologia i historiografia. Innym ważnym skutkiem tego ogólnoświatowego zjawiska
było zwiększenie produkcji i obrotu dziełami rąk ludzkich, często pod
auspicjami samych przywódców mongolskich. Mongołowie pragnęli, aby na
podległych im terytoriach powstawały wszelkie dobra - ceramika,
manuskrypty, tkaniny, muzyka, poezja, broń - i tam też były
rozpowszechniane. Importowali również towary i prowadzili politykę
zachęcającą do aktywności kupieckiej. Chanowie cenili kupców,
przyznawali im wysokie odznaczenia, przywileje i ulgi podatkowe. Nomadzi
inwestowali w sprzęt podróżny, broń oraz modne odzienie - ich uznaniem
cieszyły się futra, skóry, a także importowane luksusowe tkaniny
jedwabne i bawełniane. Na stepach obowiązywały czytelne wyznaczniki
statusu społecznego, z których część wymagała produkcji i handlu:
noszenie drogiej broni znamionowało wysoką pozycję, podobnie jak
posiadanie klejnotów, pasów, kapeluszy, wytwornych szat i skórzanych
butów. Wysoko urodzone kobiety obwieszczały swój status, ubierając się w charakterystyczny sposób i nosząc stożkowe nakrycia głowy zwane boktag
(z mong. bogtag lub gu-gu). "Moda mongolska" wywarła duże wrażenie
na cudzoziemskich podróżnikach, którzy zauważyli, że wielu ludzi, nawet
Europejczyków, chętnie się na niej wzorowało.
Pod pewnymi względami wytwarzane przedmioty były dla nomadów luksusem,
ale nie doszukujmy się u nich próżności. Luksus odgrywał żywotną rolę w mongolskiej ekonomii politycznej. Wymiana handlowa z odległymi krainami
i obieg produkowanych towarów nie stanowiły fundamentu egzystencji,
niemniej były niezbędne z punktu widzenia porządku społecznego.
Gospodarka mongolska opierała się na obiegu tych dóbr, w szczególności
redystrybucji od chana przez elity do pospólstwa. System ten wzmacniał
pozycję społeczną, a jednocześnie tworzył więzi zależności i nawet
stojącym najniżej w hierarchii dawał poczucie współuczestnictwa w sukcesie państwa. Stepowi nomadzi postrzegali ponadto ów obieg jako
duchową konieczność. Dzielenie się bogactwem obłaskawiało duchy
przodków, nieba i ziemi.
Ceramiczna figurka Mongoła (Chiny, XIV w.). Pasterze mongolscy obu płci nosili deele, obszerne płaszcze uszyte pierwotnie ze skóry lub wełny, a później także jedwabiu, brokatu i bawełny. (Metropolitan Museum of Art, zakup, dar Elizabeth V. Cockcroft, w drodze wymiany, 2008)
Od połowy XIII do połowy XIV wieku Mongołowie sprawowali wyraźną
kontrolę nad wymianą towarową w całej Eurazji i chociaż w tym okresie
doszło do załamania części mongolskich ułusów, Złota Orda nadal
ułatwiała handel na duże odległości. Mongołowie stworzyli gęstą sieć
powiązań gospodarczych, od Morza Śródziemnego przez Morze Kaspijskie po
Chiny. Była ona po części efektem prowadzonej przez nich polityki
integracji: życzliwie spoglądali na nowych poddanych, niezależnie od ich
pochodzenia, religii i stylu życia. Do wspólnoty przyjmowano nawet
dopiero co pokonanych wrogów. Mongołowie sprytnie połączyli władzę
państwową - nad umowami, emisją waluty, opodatkowaniem, utrzymaniem dróg
- z liberalną polityką handlową. Mimo że daniny stanowiły ważne źródło
przychodu, stosowali zwolnienia podatkowe, aby pobudzić wymianę.
Swobodnie podchodzili do współpracy partnerskiej, w swoich sojuszach
kierując się raczej wspólnym interesem niż przynależnością etniczną lub
religijną - nie znaczy to jednak, że w ogóle nie przywiązywali wagi do
tego aspektu. W latach sześćdziesiątych XIII wieku elity dżoczydzkie
dokonały nawet gremialnie konwersji na islam, aby pozyskać potężnych
przyjaciół i partnerów handlowych na ziemiach rządzonych przez
muzułmanów. Przewodzącemu im Berke chanowi nie brakowało szczerej
żarliwości religijnej, niemniej zarówno on sam, jak i jego doradcy nie
pozostali ślepi na korzyści płynące z takiej decyzji ani też nie
gardzili niemuzułmańskimi partnerami.
Konwersja Dżoczydów umocniła powiązania między imperium mongolskim a mameluckim Egiptem - jedną z wielu relacji, które uczyniły mongolski
handel prawdziwie globalnym zjawiskiem. Spadkobiercy Dżocziego nawiązali
również stosunki handlowe z Rusinami, Niemcami, Genueńczykami,
Wenecjanami, Bizantyńczykami oraz Grekami, a ich kupcom zdarzało się
docierać nawet do Flandrii. Prawdę mówiąc, wymiana kolumbiańska powinna
być postrzegana po części jako spuścizna handlu prowadzonego przez
Mongołów, ponieważ jak ustalili historycy, Krzysztof Kolumb poszukiwał
szybszej i bezpieczniejszej drogi do Indii prawdopodobnie w następstwie
zasłyszanych opowieści o podróżach Marca Polo do dalekowschodniej
stolicy imperium mongolskiego3. Z tej perspektywy wymiana
mongolska nie stanowi tak naprawdę historycznego punktu zwrotnego między
średniowieczem a czasami nowożytnymi, jakkolwiek zazwyczaj tak właśnie
postrzegany jest Pax Mongolica. Należałoby raczej powiedzieć, że
wykracza ona poza ten podział, przerzucając most między starożytnym
Jedwabnym Szlakiem a nowożytną erą wielkich odkryć geograficznych i całkowicie zmieniając nasze postrzeganie obu tych zjawisk4.
Ilustracja przedstawiająca misę z wizerunkiem pantery (Złota Orda, XIV w.). Wielkie koty były symbolem władzy; chanowie hodowali je dla prestiżu i do polowań.
Musimy dokonać wyraźnego rozróżnienia między prowadzoną przez Mongołów
wymianą handlową a ich imperium, nie są one bowiem tożsame. Niewątpliwie
warto zwrócić uwagę na wzajemne wpływy: jak jedno przyczyniło się do
powstania drugiego, jak na siebie oddziaływały i jak doszło do
ostatecznego rozwodu, gdyż dynamika i konsekwencje wymiany mongolskiej
przeżyły samo imperium o wiele lat. Fakt, że państwo nie zakłóciło
handlu, jest jednym z niezwykłych wymiarów interakcji między nimi.
Mongołowie ingerowali w porządek gospodarczy swoich poddanych i poszerzali swą władzę na skalę wówczas niespotykaną, rozumieli jednak,
że kontrola nad rzemiosłem, walutą, handlem, zbiorami i uprawami winna
być elastyczna i sprawna, z poszanowaniem praktyk i tradycji podbitych
ludów. Dlatego też na przykład na nowo zdobytych ziemiach Mongołowie
bili znaną już ich mieszkańcom monetę, która była przyjęta w istniejących kręgach wymiany. Co więcej, nie starali się za wszelką cenę
wycisnąć z nich jak największych korzyści - nie zniewalali poddanych,
aby harowali ponad siły, jak czyniły późniejsze atlantyckie potęgi
kolonialne. Celem ich było raczej zapewnienie poddanym możliwości i motywacji do prowadzenia produkcji i handlu w obrębie całego imperium, z korzyścią dla bogactwa ich panów. Dlaczego w okresie dominacji Mongołów
nie doszło do konfliktu między globalizacją a budowaniem imperium? To
zagadnienie, które domaga się wyjaśnienia - uważam, że należy go
upatrywać w szczególnej polityce imperialnej Mongołów.
W ostatnich dziesięcioleciach wiedza akademicka na temat Mongołów
zdecydowanie się rozwinęła. Szczególnie ważne miejsce zajmuje tu praca
Thomasa Allsena5. Jako pierwszy dowiódł, że imperium Mongołów
należy rozpatrywać jako zintegrowany organizm wykraczający poza jego
regionalne odłamy - terytoria Chin, Bliskiego Wschodu, Step Kipczacki i tym podobne - które powstały po Czyngis-chanie. Opierając się na pracach
Allsena, nowe pokolenie historyków dokonało ponownej interpretacji
dziejów i spuścizny imperium. Nowe badania, po mistrzowsku
przeprowadzone przez Michal Biran, Nicolę Di Cosmo, Petera Jacksona,
Kima Ho-donga, Timothy'ego Maya, Davida Morgana i innych, wykazały, że
bez holistycznego podejścia nie sposób zrozumieć funkcjonowania imperium
Mongołów6. Wszystko, co działo się w Karakorum, stolicy
imperium, odbijało się głośnym echem w Saraju, stolicy Dżoczydów w dolnym biegu Wołgi. (Czytelnicy niech nie dadzą się zwieść takim
terminom jak "stolica". Miasta te zostały wprawdzie zbudowane przez
chanów i cieszyły się ich względami, niemniej chanowie nie przebywali w nich, jeśli nie liczyć dorocznych świąt i innych szczególnych okazji.
Żyli w drodze, przemieszczając się ze swoimi ludźmi i stadami, co
szczegółowo opisuję w tej książce).
Historycy przystąpili do obalania zadawnionych stereotypów grabieżczych
najeźdźców, pokazując, że imperium Mongołów było złożonym tworem
politycznym, społecznym i gospodarczym, przypominającym federację lub
wspólnotę narodów. Naszym zadaniem jest teraz powiązanie tego ogólnego
obrazu z mikrohistorycznym spojrzeniem na mongolską Eurazję. Koncepcja
ta polega na łączeniu ze sobą zapisów lokalnych i globalnych w celu
lepszego zrozumienia jednych i drugich. Mikrohistoryczne źródła - głosy
poszczególnych ludzi i sceny z ich życia - dostarczają szczegółów do
tworzenia historii świata. Niełatwo jest dotrzeć do doświadczeń
pojedynczych osób, szczególnie sprzed wielu wieków. Nie jest to jednak
niemożliwe, zwłaszcza w przypadku Ordy - dobrze udokumentowanego, ale
powierzchownie traktowanego zagadnienia7.
Holistyczne podejście ukazuje krzyżujące się w imperium Czyngisydów
różnorodne wzajemne wpływy jego poszczególnych części. Nie świadczy to
jednak o monolitycznym charakterze państwa. W źródłach
mikrohistorycznych ujawnia się jego różnorodność. W łonie imperium
narodziło się kilka trwałych państw koczowniczych rządzonych przez
potomków czterech synów Czyngis-chana: Dżocziego, Czagataja, Ugedeja i Tołuja. Każde z nich zasługuje na oddzielny i szczegółowy opis. W tym
studium skoncentrujemy się na państwie Dżoczydów - Złotej Ordzie.
Przyjrzymy się, w jakim zakresie oparli oni swój styl sprawowania władzy
na praktykach mongolskich, a w jakim od nich odeszli. Zbadamy również
długofalowy wpływ polityki Dżoczydów na historię ludzkości.
Świat nauki przyjął już do wiadomości, że koczownicy byli w stanie
stworzyć złożone struktury polityczne. Pozostaje jednak do ustalenia, w jakim stopniu uczestniczyli oni w wymianie mongolskiej, w szczególności
zaś - jaki wpływ wywarła Orda na geopolitykę Eurazji. Wiele ważnych
pytań domaga się odpowiedzi. W jaki sposób Mongołowie, a zwłaszcza Złota
Orda, ukształtowali otaczającą ich rzeczywistość? Jak kontakty ze
światem zewnętrznym wpłynęły na Ordę oraz inne ludy mongolskie? W jaki
sposób mongolscy władcy zaadaptowali odziedziczone tradycje sprawowania
rządów bez uszczerbku dla swojej koczowniczej i historycznie
zakorzenionej tożsamości?
Orda zmieniała się wraz z otaczającym ją światem. W tym sensie ona
również była produktem wymiany mongolskiej. Każe się to zastanowić nad
jej sprawczością w globalnym układzie sił, głównie na tak zwanych
peryferyjnych obszarach północnej Eurazji i Syberii. W istocie jednym z najbardziej interesujących aspektów integracji mongolskiej jest
powstanie północnej Eurazji, a konkretnie Rusi. Rozwój polityczny i gospodarczy księstw ruskich pod dominacją Ordy umożliwił jej również
wyrośnięcie z mongolskiej macierzy. Wasalstwo ruskie wywarło zdecydowany
wzajemny wpływ na obie strony - Dżoczydów i Rusinów.
Znaczna część wpływu Dżoczydów na Ruś wynikała z polityki handlowej
Ordy, która pomogła stworzyć największy jednolity rynek w czasach
przednowożytnych. Sieć handlowa obejmowała szlaki nadbałtyckie, Wołgę,
Morze Kaspijskie i Morze Czarne, łącząc je w jeden system, powiązany
następnie z Azją Środkową, Chinami, Bliskim Wschodem oraz Europą.
Okazuje się, że wbrew utrwalonemu stereotypowi pasożytniczych nomadów
Orda była generatorem bogactwa. Jako ludzie biegli w wielu dziedzinach
przywódcy koczowników zręcznie zaprzęgli logistykę wojskową do rozwoju
handlu na ogromne odległości. Do transportu towarów i obsługi zamówień
wykorzystywali sieć pocztową (dżam4). I chociaż mieszkańcy Ordy,
podobnie jak reszta Mongołów, zajmowali się głównie pasterstwem,
nauczyli się także przekształcać własne otoczenie i czerpać z bogactw
naturalnych, takich jak sól, lecznicze zioła i drewno. Siali proso i prowadzili szeroko zakrojoną hodowlę ryb. Skrupulatnie kontrolowali
dostęp do łąk, szlaków handlowych i rynków oraz zachęcali cudzoziemców,
by handlowali w pobliżu ich siedzib. Mongołowie korzystali również z umiejętności i zdolności podbitych ludów. Ordy rozszerzyły swoje sieci
handlowe, częściowo przejmując istniejące ośrodki rzemiosła i handlu.
Nie chodziło bynajmniej o grabież - aczkolwiek to się zdarzało - lecz o zachęcenie mieszkańców, aby kontynuowali działalność, w której byli
biegli. Mongołowie poprzestawali na czerpaniu korzyści z ich pracy przez
jej opodatkowanie. Dlatego chociaż niewielu Dżoczydów osiedliło się w podbitych miastach portowych i wioskach zajmujących się wydobyciem soli
w regionie Morza Czarnego, Orda i tak korzystała na tym, nakładając
podatki na tamtejszych kupców i wytwórców trudniących się handlem.
Przyniosło to doskonałe efekty, ponieważ wypełniło lukę dzielącą rynki
wszystkich czterech stron świata i zaprowadziło kontynentalny ład
gospodarczy.
Ustrój społeczny, polityczny i gospodarczy Ordy był zatem produktem
zarówno ciągłości, jak i zmian. Wszystkie te procesy miały plastyczny
charakter, pozwalający dostosować je do okoliczności. Zasadniczo życie
codzienne wymuszało mobilność, ponieważ ordy rzadko pozostawały długo w jednym miejscu. Koczownicy przemierzali swoje terytoria w rytm
zmieniających się pór roku, aby zapewnić stadom dostęp do pastwisk, a sobie - odpowiednie miejsce na obozowisko. Od pory roku uzależniano
również działania wojenne. Polityka zagraniczna, kluczowy wymiar
mongolskiej globalizacji, podlegała nieustającym zmianom. Szczególną
dyplomatyczną zręczność wykazywali chanowie Dżoczydów, utrzymujący
wielostronne relacje oparte na handlu i stale zmieniających się
sojuszach. Egipt Mameluków, Bizancjum, Polska z Litwą, Wielkie Księstwo
Moskiewskie, Wenecja, Genua - wszystkie te kraje utrzymywały stosunki
handlowe ze Złotą Ordą i wszystkie okresowo zaliczały się do grona jej
sprzymierzeńców lub wrogów. Pozorna polityczna niekonsekwencja była w istocie starannie obliczoną strategią. Nawet tożsamość okazała się
płynna, gdy Dżoczydzi zwrócili się w stronę islamu, zachowując
jednocześnie stepowe prawo oraz duchową wrażliwość - spuściznę wielu
pokoleń.
Zastanawiające, że Ordzie udało się utrzymać odrębny porządek społeczny
i polityczny oparty na asymilacji i globalizacji. Jak to możliwe? W jaki
sposób asymilowali inne ludy i dostosowywali się do nich? Jak Orda
zdołała utrzymać przy życiu system wymiany handlowej napędzany przez
mongolskie metody zarządzania po upadku centralnego imperium
mongolskiego w drugiej połowie XIII wieku? Odpowiedzi na te pytania nie
dostarczają nawet najlepiej udokumentowane prace poświęcone Ordzie oraz
stosunkom handlowym w rejonie Morza Czarnego.
W kontekście ludu Dżocziego stare słowo "orda" znalazło zastosowanie do
nowych rządów. Sam termin ma długą historię, sięgającą czasów wczesnej
chińskiej dynastii Han (207 r. p.n.e. - 9 r. n.e.)8. Większość
historyków utożsamia mongolski termin orda (klas. mong. ordu) z dworem chana i jego główną kwaterą wojskową. Orda znajdowała się
wszędzie tam, gdzie przebywał chan lub inny przywódca koczowników - czy
to wielki chan całego imperium Mongołów, chan Ordy lub innego ułusu, czy
któryś z wodzów stojących na czele wędrownych grup w danym ułusie lub
terytorium. W rozumieniu Mongołów "orda" miała szerokie i złożone
znaczenie. Oznaczała wielkie obozowisko, armię, ośrodek władzy,
poddanych. Nie były to wykluczające się definicje; przeciwnie - wskazują
raczej na pokrywanie się państwa z jego mobilnym ludem. Ordy nie
potrzebowały konkretnego miejsca, by rządzić się same lub sprawować
rządy nad swymi osiadłymi poddanymi; migrowały, rozpraszały się i gromadziły na nowo, ani na chwilę nie tracąc kontroli. Mongołowie
wpisali mobilność w swoją strategię rządzenia, co szczegółowo omawiam w rozdziale 3.
Znaczna część literatury poświęconej Ordzie - oraz innym mongolskim
państwom - posługuje się słowem "chanat" na określenie systemów, które
wyłoniły się z imperium Mongołów. Termin ten pochodzi z perskiego
kh?n?t. Starając się zrozumieć obce im instytucje polityczne stworzone
przez Mongołów, perscy urzędnicy ukuli termin "chanat", wzorując go na
własnym "sułtanacie", i w ten sposób podkreślili pozycję chana. W rzeczywistości jednak, mimo że chan był postacią wiodącą, władzę
sprawował kolektyw. Ułus Dżocziego, ułus Tołuja oraz każdy inny ułus
były rządzone wspólnie. Miały one jednego nadrzędnego przywódcę, który
stał również na czele własnej ordy, lecz pozostałymi ordami w ułusie
rządzili osobni wodzowie. Najważniejsze decyzje podejmował chan w porozumieniu z doradcami i elitami, w tym przywódcami ord, których nie
nadzorował bezpośrednio. Majątek ułusu dzielono - choć nierówno - między
wszystkich jego mieszkańców. Biorąc pod uwagę rozproszoną naturę władzy
w społeczeństwie mongolskim, do opisu jej koczowniczych systemów lepiej
od "chanatu" nadają się takie terminy jak "orda" czy "ułus". W rzeczy
samej wielu ówczesnych kronikarzy posługiwało się nazwą "orda", aby
opisać pozbawione stałego kształtu imperium mongolskie zbudowane na
mobilności, ekspansji i asymilacji, dyplomacji i handlu. Nowe mocarstwo
potrzebowało nowej nazwy.
Po podbojach Mongołów termin "orda" wszedł do języków perskiego,
arabskiego i ruskiego, a także wszystkich języków europejskich i jest
szeroko stosowany do dziś w odniesieniu do dużego, niekontrolowanego
tłumu5. Stanowi to dalekie echo średniowiecznych źródeł
spisywanych przez podróżników, z których znaczną część stanowili
duchowni nawykli do osiadłego życia. Postrzegali oni władzę Mongołów
jako okrutną, lecz konstruktywną społecznie. Cudzoziemscy obserwatorzy
przyznawali się do trudności z przyswojeniem sobie, kim właściwie są
mongolscy przybysze i czego oczekują. Podróżnicy nierzadko z przerażeniem opisywali to, z czym się zetknęli. Z tych średniowiecznych
relacji, przesiąkniętych respektem i strachem autorów, wyłania się
współczesne rozumienie ordy/hordy jako potężnej i wzbudzającej lęk masy.
Opisując lud Dżocziego, posługiwałam się nazwą, jaką sami się określali
- Orda, przez duże O. Używam również mongolskiego określenia ułus
Dżocziego. Średniowieczne źródła przypisują "ułusowi" różne znaczenia,
przeważnie jednak termin ten odnosi się do ludów, które wywodziły się od
Dżocziego, Czagataja, Ugedeja i Tołuja - czterech synów Czyngis-chana i jego pierwszej żony Börte - lub zostały przez nich podbite. Odnosząc
kolejne zwycięstwa, Czyngis-chan znacznie powiększył grono swoich
poddanych. To spuścizna, którą pozostawił potomkom. Pośród tych ludzi
znaleźli się wojownicy wraz z rodzinami, rzemieślnicy, kupcy i rolnicy.
Jedni byli koczownikami, jak Mongołowie i inni mieszkańcy stepów, drudzy
prowadzili osiadłe życie. Wszyscy tworzyli ułus. Historycy często
tłumaczą to słowo jako "imperium" lub "państwo", lecz według ówczesnych
obserwatorów ułus stanowił nie tyle jednostkę terytorialną, ile
suwerenną wspólnotę polityczną. Ułus Dżocziego odnosi się zatem do jego
potomków wraz ze wszystkimi ich poddanymi - czy to nomadami, którzy
ulegli pełnej asymilacji, takimi jak Kipczacy lub niedżoczydzkie lineaże
Mongołów, czy to ludami osiadłymi, które zachowały odrębną tożsamość
etniczną, takimi jak Rusini.
Na tym polega różnica dzieląca ułus od ordy, która w swojej ściślejszej
definicji oznacza koczownicze rządy lub władzę. Ułus tymczasem obejmuje
ludzi - suwerena oraz wszystkich jego poddanych. Historyk i antropolog
Lhamsuren Munkh-Erdene wskazuje, że w XIII- i XIV-wiecznych źródłach
znaczenie ułusu było zbliżone do mongolskiego słowa irgen:
"Średniowieczny ułus mongolski był kategorią rządu, która uległa
przekształceniu we "wspólnotę państwową" i jako taka została przyjęta
jako "naturalna, odziedziczona wspólnota tradycji, zwyczajów, prawa i pochodzenia", "lud" lub "irgen""9.
Orda była zróżnicowana społecznie i wieloetniczna, ale jej przywództwo
wywodziło się z dominujących klanów stepowych, w większości mongolskich
plemion: Kongiratów, Kijadów, Katajów, Mangitów, Szirinów, Baarinów,
Ongutów i Kipczaków. Wodzów tych plemion nazywano bejami. U schyłku XIII
stulecia struktura Ordy stawała się w coraz większym stopniu
oligarchiczna - chan tracił władzę na rzecz bejów, którzy wspólnie z nim
sprawowali rządy w radzie6. Uznawali wprawdzie jego
pierwszeństwo jako potomka Dżocziego, najstarszego z synów
Czyngis-chana, nie wystarczało to jednak, aby obdarzyć go pełnią władzy.
Kandydat, który pragnął, aby uniesiono go na płachcie białego filcu - i w ten sposób wprowadzono na tron - musiał sprzymierzyć się z potężnymi
bejami. Potrzebował również ich przychylności, aby skutecznie rządzić.
Wspierali go, póki nie zawiódł; wówczas pozbawiali go tronu. Działo się
tak w szczególności od połowy XIV stulecia, w okresie anarchii (bułgi)
i później. O przejęcie i utrzymanie władzy walczyło wówczas kilku
pretendentów. Po ich upadku środek ciężkości władzy na dobre przesunął
się w stronę bejów. Pielęgnowali oni tradycję, dążąc do tego, aby tron
obejmowali chanowie, którzy władaliby krajem na wzór Czyngis-chana i jego potomków; jednocześnie sami pożądali władzy dla siebie10.
Nie powstało dotąd pojedyncze opracowanie, które stawiałoby Złotą Ordę
za przykład skutecznych budowniczych imperium, tymczasem interpretacja
tej wyjątkowej formy zbiorowych rządów na tle historycznym ma kluczowe
znaczenie dla zrozumienia społeczności stepowych oraz roli, jaką nomadzi
odegrali w historii Eurazji po czasach Czyngisydów. Żywię nadzieję, że
ta książka posłuży jako model do poznania wpływu koczowniczych imperiów
na historię świata - i że pomoże czytelnikom na nowo przemyśleć
obowiązujący pogląd na imperia jako mocarstwa o stałych, osiadłych
strukturach. W przeszłości takie mocarstwa istotnie często odnosiły
zwycięstwa nad koczownikami, niemniej bywało i tak, że nomadzi zdobywali
zwierzchnictwo nad ludami osiadłymi. Poprzez opisanie pojęcia ruchomego
państwa książka ta proponuje nowe spojrzenie na kolektywnie sprawowaną
władzę oraz fascynujące formy, jakie przybierała11.
Gdyby granice Złotej Ordy nanieść na współczesne mapy, rozciągałaby się
na terenach obecnie zajmowanych przez Ukrainę, Bułgarię, Mołdawię,
Azerbejdżan, Gruzję, Kazachstan, Uzbekistan, Turkmenistan i Rosję,
wliczając w to również Tatarstan i Krym. Historia Ordy jest zatem ich
wspólnym dziedzictwem. Dziedzictwem nienależącym do wyłącznej narracji
historycznej któregokolwiek z tych państw narodowych, narracji skupionej
wokół wspólnot językowych, etnicznych czy religijnych, które miały
odmienne doświadczenia z Ordą i dziś nadają tym doświadczeniom różne
znaczenie. W rezultacie historiografia Ordy w dużej mierze zależna jest
od punktu widzenia historyka. Tam, gdzie nacjonalizm umacniał się w opozycji do rządów Mongołów, historycy przedstawiają jeden obraz
historii; tam, gdzie nacjonalizm zakładał ich kontynuację - inny.
W nacjonalistycznej nauce rosyjskiej Orda prezentowana jest jako obcy
byt o destrukcyjnym wpływie na formowanie się narodu rosyjskiego. W Związku Radzieckim okres wasalstwa wobec Złotej Ordy podlegał
zniekształceniu, marginalizacji, a często po prostu wygumkowaniu z kart
podręczników. Historykom i archeologom zabroniono używania terminów
"Orda" i "Złota Orda". Zamiast tego zjawisko mongolskiej dominacji nad
średniowiecznymi księstwami ruskimi nazywano "jarzmem
tatarskim"12. Z kolei Tatarzy - grupa często utożsamiana z Mongołami - oraz inne ludy muzułmańskie żyjące obecnie w obrębie
Federacji Rosyjskiej uważają rządy Ordy za formacyjny okres własnej
historii. Islamizacja eurazjatyckich stepów, Krymu i Europy Wschodniej
jest jednym z najważniejszych elementów ich dziedzictwa. Przyjęty przez
Ordę w połowie XIII stulecia islam stał się siłą, która zjednoczyła Azję
Środkową13.
Liberalny styl sprawowania władzy przez Dżoczydów był jedną z przyczyn,
dla których zdobyli oni popularność pośród tak wielu całkowicie
odmiennych ludów. Podobnie jak większość imperiów Złota Orda stała się
domem dla różnych społeczności religijnych. Tolerancja okazywana przez
przywódców koczowników była odbiciem ich szacunku do szerokiego spektrum
przesądów i wierzeń. Przed wyruszeniem na podbój Eurazji Mongołowie
chętnie czerpali z duchowych praktyk innych ludów stepowych, zatem
koncepcja organizacji politycznej na tyle pojemnej, aby pomieścić
rozmaitość systemów wierzeń, nie była im obca. Dzięki temu ich
potomkowie mogli przyjąć islam, a jednocześnie kultywować dawne tradycje
duchowe, podbite ludy mogły bez przeszkód praktykować własne wierzenia,
a odwiedzający Złotą Ordę duchowni i kapłani korzystali z prawnej
ochrony, bez względu na to, czy byli to muzułmanie, żydzi, chrześcijanie
ormiańscy, katolicy, prawosławni czy poganie. Tolerancja miała wymiar
praktyczny. W 1320 roku franciszkanin Jan Węgier7 zauważył, że
Dżoczydzi "nie dbali o wyznanie człowieka, dopóki postępował on, jak
tego odeń wymagano, płacił daniny i podatki oraz dotrzymywał swych
zobowiązań wojskowych wedle ich prawa". Tolerancja służyła też celom
władzy. Poza zezwoleniem na swobodne praktykowanie różnych religii
Dżoczydzi objęli szczególną ochroną finansową i prawną duchownych
chrześcijańskich i muzułmańskich, przywódcy Ordy mieli bowiem
świadomość, że poparcie elit religijnych wzmocni ich legitymizację w oczach podbitych ludów.
Do najważniejszych beneficjentów tej ochrony należeli prawosławni
duchowni ruscy oraz ich instytucje, które rozkwitły pod panowaniem
Mongołów. Rosyjscy badacze - których publikacje dominują wśród opracowań
poświęconych historii Złotej Ordy - zwrócili ostatnimi czasy większą
uwagę na ten proces rozwoju, wychodząc poza nacjonalistyczne uprzedzenia
i stawiając pytania, w których nie kryje się domniemanie opresyjności
rzekomego jarzma tatarskiego. Godzą oni Rosję z muzułmańskim wymiarem
jej przeszłości: nie pytają, jak Ruś przetrwała Złotą Ordę, lecz jak
Złota Orda pomogła stworzyć współczesne państwo rosyjskie.
Wśród badaczy anglojęzycznych wkład Złotej Ordy w rozwój Rosji częściej
jest przyjmowany za pewnik. Jej spuściznę wiąże się zwłaszcza z powstaniem Moskwy, tj. Wielkiego Księstwa Moskiewskiego14.
Celem tych badaczy jest rozpoznanie wpływów, jakie Złota Orda wywarła na
instytucje władzy moskiewskiej, a tym samym na jej następczynię, carską
Rosję. Jest to dyskurs bez wątpienia ekscytujący, prowadzi jednak w ślepą uliczkę. Nauka oparta przede wszystkim na źródłach rosyjskich
ogranicza się do ich treści, w wielu przypadkach niezmiernie bogatej,
lecz skąpiącej informacji na temat ustroju administracyjnego Ordy.
Sięgnęłam zatem do wielu innych źródeł, aby pokazać, jak Orda
funkcjonowała pod względem administracyjnym i jak radziła sobie w relacjach z ruskimi wasalami. Wzięcie na tapet Złotej Ordy zamiast
państwa ruskiego pozwala w sposób bardziej wyrazisty odmalować wpływ
Mongołów na powstanie Moskwy i rozwój carstwa rosyjskiego.
W okresie zależności od Ordy księstwa ruskie zyskały niezwykłą witalność
gospodarczą. Wznoszono nowe miasta - w XIV wieku w północno-wschodniej
Rusi powstało ich aż czterdzieści. Gwałtownie wzrosła produkcja
rzemieślnicza i szybko rozwijał się handel, dzięki czemu eurazjatyckie
szlaki kupieckie sięgnęły Bałtyku, dalekiej Północy oraz niewielkich
ośrodków miejskich takich jak sama Moskwa, której rozkwit nastąpił,
dopiero gdy na władający nią ród spłynęła łaska Dżoczydów. Wszystko to
trafiło wprawdzie do świadomości naukowców, mieli oni jednak problem,
aby to należycie objaśnić15. Twierdzę, że wzrost gospodarczy
Rusi był owocem programu politycznego Złotej Ordy. Chanowie Dżoczydów
wysoko cenili płynność na rynkach i korzystali z polityki zagranicznej
do zapewnienia produktywności handlu futrami i srebrem, towarami
niezbędnymi dla rozwoju Nowogrodu Wielkiego, jednego z głównych ośrodków
gospodarczych księstw ruskich. Dżoczydzi zmusili ruskich kniaziów i bojarów, którzy sprzeciwiali się wpuszczaniu obcych kupców na swoje
ziemie, do ustąpienia - okazało się to zbawienne dla rozwoju Rusi.
Jednocześnie roztoczyli nad ruskimi elitami ochronę finansową i prawną,
by wesprzeć produkcję w zakresie będących w posiadaniu tychże elit
sadownictwa, rybołówstwa, rolnictwa i rzemiosł. Zdominowana przez
Dżoczydów eurazjatycka sieć handlowa stała się źródłem bogactwa, a tym
samym potęgi Rusi.
Historycy, którzy do tej pory nie doceniali znaczenia Złotej Ordy w rozwoju mocarstwowości rosyjskiej, błędnie rozumieli również łączące oba
podmioty relacje polityczne. Badacze postrzegali Rusinów jako
mieszkańców "stepowego pogranicza" na peryferiach władzy Dżoczydów,
podczas gdy w rzeczywistości byli oni z państwem koczowników silnie
spleceni16. Chanowie Dżoczydów uważali księstwa ruskie za część
swego terytorium. Orda prowadziła spisy zamieszkującej je ludności i nakładała podatki. Nie narzuciła Rusinom bezpośrednich rządów, ale
ściśle nadzorowała wielkiego księcia włodzimierskiego, najwyższego rangą
spośród ruskich kniaziów. Księstwa otrzymywały od chanów wsparcie
militarne, nadania ziemi i zwolnienia od danin. Stałym elementem
polityki Dżoczydów była ochrona prawosławnego kleru. W zamian za
potwierdzanie ich zwierzchności duchowieństwo mogło liczyć na lukratywne
korzyści finansowe, które przyczyniały się do rozkwitu Kościoła. Więzi
między władcami Ordy a ich wasalami wzmacniały małżeństwa zawierane
przez dżoczydzkie księżniczki wydawane za kniaziów ruskich. Dżoczydzi
spowodowali również zmianę procedury sukcesji wielkiego księcia,
ostatecznie oddając tron Moskwie. Pod wieloma względami to właśnie oni
obdarzyli ją władzą, zasadniczo zmieniając bieg dziejów.
Ta historia zaczyna się pod koniec XII wieku na wschodnioazjatyckich
stepach podzielonych między Mongołów i inne koczownicze grupy. Jedynie
najbardziej znaczące z nich znamy pod zbiorowymi nazwami, pod którymi
zostały odnotowane w dostępnych dziś historykom źródłach perskich,
chińskich, ruskich i innych - to m.in. Tatarzy, Kereici i Najmanowie.
Nie wszyscy byli ulepieni z tej samej gliny, ale mieli wiele podobnych
instytucji politycznych, społecznych, duchowych i gospodarczych. W rozdziale 1 zarysowałam szeroki obraz złożonych i dynamicznych relacji
między tymi grupami.
Prześledziłam również drogę Czyngis-chana do władzy, zakończoną objęciem
tronu w 1206 roku, oraz brutalny proces konsolidacji stepowych nomadów
pod sztandarami Mongołów. Opisałam mongolskie podboje w Azji Środkowej -
proces zakończony w 1221 roku - i przedstawiłam przyczyny tej ekspansji.
Wykazałam, że wbrew obowiązującemu dotychczas poglądowi Mongołowie nie
dążyli do unicestwienia kultur osiadłych. Głównym celem Czyngis-chana i jego synów było raczej podporządkowanie sobie innych stepowych
koczowników.
Rozdział 2 rozpoczyna się od podziału imperium mongolskiego między synów
Czyngis-chana. Wykorzystany przezeń model dziedziczenia był po części
jego własnym pomysłem, po części zaś adaptacją głęboko zakorzenionych na
stepie zasad redystrybucji ziemi. Wątek ten stale przewija się w książce: władcy Mongołów obficie czerpali z tradycyjnej organizacji
społeczno-politycznej, modyfikując ją jednak stosownie do okoliczności.
Szczególną pomysłowość pod tym względem wykazywali Dżoczydzi, co
znalazło odzwierciedlenie w ich wysiłkach zmierzających do narzucenia
mongolskiego sposobu sprawowania władzy Europie Wschodniej, której życie
polityczne w niczym nie przypominało tego ze stepów. Rozdział 2
pokazuje, jakie konsekwencje dla dalszego rozwoju Ordy miały zmiany
wprowadzone przez Czyngis-chana. Zamyka go podbój Węgier przez Dżoczydów
- te zachodnie krańce ziem Kipczaków stały się nową ojczyzną przywódców
Złotej Ordy. Czyngis-chan, a przed nim Dżoczi, zmarł, zanim Orda
utrwaliła swoją dominującą pozycję na stepie. Kluczowe zadanie
konsolidacji władzy podjęli jego następcy. Wszystko wskazuje na to, że
Dżoczi przed śmiercią głęboko rozczarował ojca, wskutek czego utracił
pierwszeństwo w kolejce do tronu i tytułu wielkiego chana. Imperium
przetrwało te zawirowania i nie zaprzestało ekspansji, jednocząc pod
swoim berłem Chiny, Iran, Ruś oraz wschodnią Europę.
Środkową część książki poświęciłam analizie Ordy jako nowego rodzaju
imperium. W rozdziale 3 omówiłam, w jaki sposób ułus Dżocziego
zorganizował się politycznie i dostosował do naturalnego i społecznego
otoczenia. Wyjaśniłam też, jak poradzono sobie z pierwszymi sporami o sukcesję po śmierci Dżocziego. Rezultatem było porozumienie
założycielskie między dwoma synami Dżocziego, Ordą i Batu, oraz
utworzenie dwóch skrzydeł ułusu Dżocziego pod ich przywództwem: Białej
Ordy (Ak Orda) pod komendą Batu-chana i Błękitnej Ordy (Kök Orda)
pod wodzą Orda chana8. Ordą jako całością władał Batu-chan,
którego ród utrzymał się na tronie przez ponad sto lat. Jest to kolejny
przykład harmonijnego współistnienia tradycji i innowacyjności. Z jednej
strony Dżoczydzi zachowali dominującą pozycję: nikt spoza rodu nie był
uważany za prawowitego kandydata na urząd chana. Z drugiej strony
nastąpiło zachwianie tradycyjnego starszeństwa, ponieważ Batu był
młodszy od Ordy, który podobnie jak Dżoczi, najstarszy z synów
Czyngis-chana, utracił swoją pozycję. Równowaga między starszymi a młodszymi od zawsze miała kluczowe znaczenie w społecznościach Mongołów;
określała ramy relacji rodzinnych oraz w obrębie dworu. W razie potrzeby
podlegała jednak korekcie. Zrzekając się swoich roszczeń, zamiast
walczyć o tron, Orda pomógł zaprowadzić wewnętrzny pokój. Schemat ten
będzie jeszcze wielokrotnie przewijał się w książce: w świecie Mongołów
podział był instrumentem zapobiegającym wojnie domowej. Rozległe stepy
oferowały dość miejsca, aby rywale mogli się rozstać polubownie i realizować własne cele przy zachowaniu względnej autonomii. Biała Orda
pod wodzą Batu-chana stała się ośrodkiem władzy Dżoczydów, a Błękitna
Orda pod przewodnictwem Orda chana w znacznym stopniu funkcjonowała
niezależnie, współpracując z Białą dla dobra większego ułusu Dżocziego.
W połowie XIII wieku oba skrzydła Ordy przeżywały okres rozkwitu. Władza
Ordy obejmowała wciąż nowe terytoria i ludy, dynamicznie rozwijał się
handel na stepach. Z opisów ówczesnych podróżników wyłania się obraz
doskonale zorganizowanego społeczeństwa koczowników obejmującego ogromną
populację i wielkie obozowiska o infrastrukturze zbliżonej do miejskiej.
Podziw postronnych budziła szybkość, z jaką członkowie Ordy zwijali i rozbijali obozowisko podczas sezonowych migracji. Odnotowano również
zręczność nomadów w pędzeniu zwierząt i pokonywaniu rzek, obładowanie
dobrami ich ciężkich wozów oraz bezpieczeństwo ich społeczności. W Ordzie dominowali koczownicy, lecz Batu-chan stwarzał sprzyjające
warunki do rozwoju osad i miast, aby wspomóc osiadłych poddanych. Jego
rządy były odbiciem imperatywów, którymi przez stulecia kierowali się
koczowniczy władcy: umożliwiać ruch stad i gromadzenie bogactwa, aby móc
je rozdzielać zgodnie z hierarchią społeczną wspólnoty. Batu-chan i inni
przywódcy dżoczydzcy realizowali te cele przy użyciu nowych środków,
zgodnie z ekologią ich zachodniego imperium oraz potrzebami i zdolnościami podbitych ludów - dając kolejny dowód elastyczności
mongolskich rządów. Najważniejszą pozycję pośród tych ludów zajmowali
Rusini, których bliskie związki z Ordą zostały zapoczątkowane za czasów
Batu-chana. Batu zapewnił sobie również dużą autonomię polityczną, choć
Orda pozostawała w silnej zależności gospodarczej z szerszym imperium
Mongołów, otrzymując podatki pobierane przez inny ułusy, a jednocześnie
przekazując część własnych wpływów. Obieg i redystrybucja dóbr miały
fundamentalne znaczenie na każdym szczeblu mongolskiej społeczności.
Rozdział 4 otwiera opis zabiegów na rzecz zapewnienia sukcesji urzędu
wielkiego chana w latach sześćdziesiątych XIII stulecia. Spór między
potomkami Czyngis-chana doprowadził do wojny. Ułus Dżocziego ostatecznie
oderwał się od imperium, płacąc za to utratą znacznych dochodów. Orda
pod wodzą Berke chana zmuszona była poszukiwać nowych środków
zapewnienia sobie bezpieczeństwa ekonomicznego i władzy politycznej
poprzez utworzenie suwerennego podmiotu, niezależnego od wielkiego chana
i zdolnego odeprzeć nacisk innych Mongołów. Szczególnie groźny dla Ordy
był ułus Hulagu, syna Tołuja. Zabiegał on o przejęcie terenów Bliskiego
Wschodu przyobiecanych przez Czyngis-chana Dżoczydom. Niewiele
brakowało, aby Hulagu udało się zdusić gospodarkę Ordy poprzez embargo
handlowe. Przetrwała dzięki zawarciu nowego, złożonego porozumienia
handlowego z Genuą, Egiptem Mameluków oraz Bizancjum. Publiczne
nawrócenie Berkego na islam pomogło przeciągnąć Mameluków na stronę
Dżoczydów, jednocześnie gwarantując Ordzie niezależność od mongolskiego
centrum. Dżoczydzi przegrali wojnę z Hulagu, któremu tuż za miedzą udało
się zbudować nowy ułus Tołuidów. Jego mieszkańców nazywano Ilchanidami,
a w szczytowym okresie ich rozległe, choć podzielone imperium rozciągało
się od obecnej Syrii do Pakistanu. W pewnym sensie Dżoczydzi odnieśli
jednak zwycięstwo. Musieli wprawdzie znosić obecność rywali u południowej granicy, niemniej starcie z Hulagu umocniło ich autonomię
względem imperium. Orda nie była już winna posłuszeństwa wielkiemu
chanowi, a do końca lat sześćdziesiątych XIII wieku państwo Dżoczydów
całkowicie podniosło się po wojnie. Za pomocą oręża, podatków i kolonizacji Orda zdominowała lukratywne szlaki handlowe w regionie
nadwołżańskim: obrót futrem, niewolnikami i solą. Sojusze zawarte przez
Dżoczydów zapoczątkowały wymianę mongolską.
Rozdział 5 opisuje powstanie i skutki mongolskiej wymiany handlowej. Za
Munke Temura9, następcy Berkego, Orda zarządzała niezwykle
dochodową siecią handlową, która zapewniła państwu stabilność i władzę
oraz wywarła transformacyjny wpływ na politykę europejską. Panowanie
Munke Temura było okresem pokoju, częściowo dzięki jego instynktowi
pozwalającemu zręcznie równoważyć wpływy. Chociaż Dżoczydzi zapewnili
sobie niezależność, Munke Temur dostrzegł korzyści płynące z możliwości
wywierania nacisku w ramach szerszego systemu mongolskiego.
Wykorzystywał swój prestiż i polityczną przenikliwość, aby mediować w sporach między innymi mongolskimi ułusami i ciągnąć zyski z dalekosiężnego handlu. Pod koniec XIII wieku Dżoczydzi przejęli również
przywództwo nad zachodnimi rubieżami, zajmując fragmenty Mołdawii i pogłębiając stosunki z chrześcijańskimi mocarstwami. Kluczową postacią
na dalekim zachodzie był Nogaj, akolita Berkego, który pod rządami Munke
Temura umocnił jeszcze swą władzę. Po śmierci Munke Temura próbował
przejąć tron chana, jednak na przeszkodzie stanęło jego pochodzenie.
Wybuchła dotkliwa wojna domowa, która całkowicie przeobraziła Ordę.
Przede wszystkim kryzys sukcesyjny po śmierci Munke Temura przyczynił
się do powstania nowego organu władzy: koczowniczych wodzów zwanych
bejami. Proces ten ciągnął się przez kilka dziesięcioleci, lecz
ostatecznie bejowie stali się w praktyce rządem Dżoczydów.
Po wojnie domowej Dżoczydzi zdołali zaprowadzić porządek w poszczególnych dynastiach rządzących i w początkach XIV stulecia wymiana
mongolska weszła w szczytową fazę. W rozdziale 6 omawiam wybrane główne
aspekty mongolskiej globalizacji. W bezpośrednim sąsiedztwie wiązała się
ona z gwałtownym rozwojem miast i osadnictwa. Ludzie napływali do Ordy,
aby trudnić się handlem, pracować w lokalnych warsztatach lub krzewić
wiarę pośród nomadów. Jej przywódcy oraz reszta koczowniczej elity
wspierali proces "stepowej urbanizacji", finansując budowę kamiennych
kościołów i meczetów, pałaców i wielkich gospodarstw rolnych. Nomadzi
skonstruowali również skomplikowaną sieć kanałów irygacyjnych i odwadniających, aby chronić miasta przed okresowym zalewem związanym z bliskością rzek i mórz śródlądowych. Nie wznosili natomiast
fortyfikacji, wież ani murów miejskich. Miasta miały pozostać otwarte,
zgodnie z porzekadłem: "Kto się boi, niech buduje wieże"17.
W sprawach imperium i dyplomacji chan Uzbek podążał za przykładem Munke
Temura, utrzymując ścisłą współpracę z Genueńczykami, Wenecjanami,
Mamelukami i Bizantyńczykami. Konkurował zaciekle - w żadnym razie nie
był to Pax Mongolica. Za jego rządów Eurazja weszła w okres
gospodarczego rozwoju, który był konsekwencją ryzykownej próby sił
między Złotą Ordą, Ilchanidami, Bizantyńczykami, Italczykami, Niemcami i Rusinami. Pod wodzą chana Uzbeka Orda przyjęła bardziej siłowe i interwencjonistyczne podejście do spraw politycznych na Rusi,
wprowadzając na tron włodzimierski kniaziów moskiewskich, mimo obecności
innych, bardziej uprawnionych kandydatów. Uzbek prowadził również
skomplikowaną grę z Ilchanidami, to sprzymierzając się z nimi, to znów
ich atakując, gdy było to dlań wygodniejsze. Pod koniec lat
trzydziestych XIV wieku państwo Ilchanidów niespodziewanie się rozpadło,
co tylko umocniło dominującą pozycję Dżoczydów w wymianie mongolskiej.
Handel na południowym, kontrolowanym przez Ilchanidów szlaku zamarł i został przekierowany przez Ordę na szlaki północne. Ostateczny upadek
Ilchanidów pod koniec lat pięćdziesiątych XIV wieku nie do końca
przysłużył się jednak Dżoczydom. Powstała w ten sposób próżnia władzy
stanowiła istotne zagrożenie dla Ordy.
W latach sześćdziesiątych XIV wieku zakończyła się główna linia chanów
dżoczydzkich wywodząca swój rodowód od Batu-chana. Rozdział 7 poświęcony
jest wygaśnięciu rządów Batuidów oraz spowodowanej tym anarchii (bułgi).
Kryzys miał wiele przyczyn, a jedną z nich była epidemia czarnej
śmierci. W następstwie załamania handlu i skurczenia się populacji miast
doszło do katastrofy gospodarczej. Porzucanie obszarów miejskich było
nie tyle podyktowane paniką, ile odwieczną mongolską tradycją
strategicznego odwrotu, praktykowaną zarówno na polach bitew, jak i na
szczeblu państwowym czy w życiu codziennym. Drugim źródłem problemów był
upadek mongolskiej dynastii Yuan w Chinach. W obliczu chińskiej rebelii
Han Yuanowie również zastosowali w praktyce strategiczny odwrót, co
miało znaczące konsekwencje dla Ordy. Bułga była jednak przede wszystkim
wynikiem walk o sukcesję, których przyczyny są nader jasne: Uzbek,
podobnie jak inni późniejsi chanowie batuidzcy, praktykował zwyczaj
pozbywania się swoich rywali i wyniszczania ich rodów. Upadek Batuidów
stworzył miejsce dla bejów. Jeden z nich, Mamaj, u schyłku XIV wieku
uzyskał godność bejlerbeja (beja bejów) i u boku marionetkowych chanów
z dynastii Dżocziego sprawował rządy przez blisko dwadzieścia lat.
Pretendenci do tronu prowadzili ze sobą nieustanną wojnę i z czasem
władza Mamaja zanikła. W latach osiemdziesiątych jego siły poniosły
poważne straty w starciach z Wielkim Księstwem Moskiewskim, co
zwiastowało osłabienie władzy Dżoczydów.
Ostatni rozdział obejmuje następstwa bułgi oraz późniejsze losy Ordy.
Rozwiązaniem problemu upadku Batuidów okazała się kolejna innowacja w ramach rządów mongolskich. Gdy Batuidzi zostali odsunięci od władzy, a Ordaidzi - będący ich naturalnymi spadkobiercami - okazali się niezdolni
do jej przejęcia, nadszedł pomyślny czas dla potomków pozostałych synów
Dżocziego. Chanem, któremu udało się odrodzić dynastię Dżoczydów, był
Tochtamysz, potomek syna Dżocziego - Tuka Timura. Tochtamysz zyskał
poparcie wielu najmożniejszych bejów, obalił Mamaja i wprowadził Ordę na
drogę odnowy fortuny gospodarczej i politycznej. Nie brakowało mu
ambicji; źródła muzułmańskie przypisują mu zjednoczenie Białej i Błękitnej Ordy. W rzeczywistości obie ordy bywały zjednoczone już
wcześniej, Tochtamysz doszedł jednak do władzy po okresie głębokich
niepokojów i fakt ten został należycie uczczony. Nowy chan dowiódł
odporności tradycji Czyngisydów, która po upadku dynastii Yuan i Ilchanidów zaczynała już blaknąć.
Uwikłał się również w niezrozumiałe relacje z Timurem Chromym, na
Zachodzie lepiej znanym pod imieniem Tamerlana. Timur był potężnym
bejem, który przejął władzę nad ułusem czagatajskim. Często
przedstawiany jest jako suweren Tochtamysza, w rzeczywistości jednak
dorównywali sobie pod względem militarnym, a okresy wzajemnej
rywalizacji przeplatały sojusze. Timur planował wykorzystać próżnię
władzy i zająć dawne terytoria Ilchanidów, przez co zagroziłby szlakom
handlowym Ordy, podobnie jak to uczynił Hulagu. Dopomógł Tochtamyszowi w objęciu tronu Dżoczydów, potem jednak obaj przywódcy zwrócili się
przeciw sobie. Walczyli zaciekle, dopóki inny potężny bej nie przyszedł
Timurowi z pomocą. Edygej dowodził wielkimi siłami na wschodzie Ordy i miał za złe Tochtamyszowi, że faworyzuje zachodnich bejów kosztem jego
samego oraz jego ludu Mangitów. Pomógł Timurowi pokonać Tochtamysza i ostatecznie to jego siły odsunęły chana od władzy, co wywołało dalsze
nieporozumienia.
Powszechnie uważa się, że upadek Tochtamysza był końcem Ordy. Twierdzę
inaczej: kres jego rządów zapoczątkował dalszą ewolucję. Przede
wszystkim Tochtamysz opuścił tron za życia. Oddając władzę, oddzielił
osobę chana od urzędu. Był to ostatni akt prowadzący do zwycięstwa
bejów. Dotąd chan rządził dożywotnio, sprawując urząd z łaski bóstwa
Tengri, co znaczy "niebiosa" lub "niebo". Teraz władza została
sprowadzona na ziemię. Należała do tego, kto zdołał sobie zaskarbić
poparcie bejów, a utraciwszy je, ustępował miejsca nowemu przywódcy. Po
Tochtamyszu Orda rozpadła się na regionalne potęgi. Mimo to nadal
darzyły one czcią swoich mongolskich przodków - Czyngis-chana,
Dżocziego, Batu-chana, Berkego, Uzbeka i innych. Wszystkie kolejne ordy
zachowały siłę jeszcze do końca XV wieku.
Państwa koczownicze takie jak Orda wykazywały niezwykłą wprost zdolność
do zmian. Ich losy przebiegały po złożonych trajektoriach, różnych od
liniowego modelu wzlotów i upadków. Często mówi się, że imperium
Mongołów upadło w latach sześćdziesiątych XIII wieku wraz z nastaniem
pierwszego poważnego kryzysu sukcesyjnego. Twierdzenie to wydaje się
dość absurdalne, zważywszy na złożone relacje między ordami utrzymujące
się jeszcze przez dwa kolejne stulecia. Gdy imperium rozpada się na
części składowe, instynktownie bierzemy to za jego definitywny upadek.
Tymczasem to właśnie rozpad państw mongolskich był dowodem ich
odporności. Narodziły się nowe potęgi, nie wskutek zniszczenia polityki
Mongołów, lecz dzięki wrośniętej w nią mobilności i elastyczności.
Historia Ordy jasno dowodzi, że Mongołowie doskonale znali zalety
starannie przygotowanego odwrotu. Uniknęli niekończącej się walki w imieniu jednego z chanów, rodów czy dowolnie pojmowanego terytorialnego
monolitu. Ich sposób życia i sprawowania władzy okazał się bardziej
ekspansywny i trwalszy od innych.
Autorzy poświęconych Ordzie opracowań historycznych zwyczajowo polegali
na źródłach pisanych wytworzonych przez podległe jej ludy osiadłe.
Pragnąc lepiej poznać i opisać wewnętrzne funkcjonowanie Ordy, oparłam
tę książkę na szerszych zasobach. Część z nich pochodzi wprost od
Mongołów. Są to między innymi oficjalne rozkazy, korespondencja
dyplomatyczna i monety. W monety Orda jako potęga handlowa zainwestowała
znaczny kapitał polityczny, a ich projekty zapewniają głęboki wgląd w motywy leżące u podstaw oficjalnych decyzji. Wiele można również
wyczytać z dokumentów i podręczników handlowych, opowieści kupców i wielojęzycznych słowniczków stworzonych na potrzeby średniowiecznych
podróżników. Wraz z monetami źródła te malują żywy obraz środowiska, w którym kupcy mieszali się z tłumaczami, duchownymi, cudzoziemskimi
podróżnikami, urzędnikami pilnującymi miar i wag oraz wykształconymi
niewolnikami.
Do innych cennych źródeł należą qar? söz, "stare słowa" - epopeje
stepowe zarejestrowane w XVI i XVII stuleciu opisujące dzieje Ordy w czasach jej największego rozkwitu18. Korzystałam również z obfitych znalezisk archeologicznych wydobytych na terytoriach, które
zajmowała Orda. Pozostałości materialne obejmują naczynia, narzędzia,
przedmioty gospodarstwa domowego, odzież oraz przedmioty używane do
celów państwowych i rytualnych, takie jak metalowe pasy i lustra.
Mongolskie budowle bywały efemeryczne - często z konieczności, aby
umożliwić ordzie sezonową wędrówkę - niemniej archeolodzy odkryli
miejsca pochówku, osady, warsztaty rzemieślnicze i budowle kultowe, co
pokazuje, że Mongołowie inwestowali także w trwałe struktury. W ciągu
ostatnich piętnastu lat badania archeologiczne znacznie posunęły się
naprzód, dostarczając historykom nowych materiałów. Obrazu dopełniają
źródła tekstowe napisane w językach arabskim, tureckim, ruskim, włoskim,
łacińskim, perskim i innych. Pomagają nam one zapoznać się z wydarzeniami rozciągającymi się na trzy wieki, kiedy Orda powstała,
dokonała ekspansji i ostatecznie rozpłynęła w podżoczydzkich państwach
Azji Zachodniej i Środkowej.
Pokutuje niesłuszny mit, jakoby kultura koczownicza w przeważającej
mierze miała opierać się na przekazach ustnych. W tej książce obalam ów
mit, opierając się na pisemnych źródłach stworzonych w imperium, które w swojej złożonej organizacji zdołało połączyć praktyki zaczerpnięte od
Ujgurów, Chińczyków i różnych ludów tureckich z terenów nadwołżańskich i Morza Kaspijskiego oraz tradycje mongolskie ze stepów wschodniej Azji.
Korzystam z jarłyków, różnie tłumaczonych - jako pisma dyplomatyczne,
rozkazy lub rozporządzenia wydawane przez władców Ordy. Były to pisemne
dokumenty dotyczące prawa, polityki lub statusu. Jarłyk mógł na przykład
potwierdzać pozycję danej osoby albo jej prawo do ziemi. Chanowie i bejowie prowadzili również obfitą korespondencję dyplomatyczną. W archiwach rosyjskich zachowała się znaczna liczba jarłyków, można je
również znaleźć w Wenecji, Genui, Rzymie, Wiedniu, Symferopolu,
Warszawie i Stambule.
Szczególnie wymowne są zapisy dotyczące stosunków między Ordą a sułtanatem Mameluków. Oba mocarstwa utrzymywały ożywione kontakty; udało
nam się dotrzeć do informacji na temat ponad osiemdziesięciu misji
dyplomatycznych przeprowadzonych w ciągu dwóch stuleci. Treść listów
wymienianych przez chanów, sułtanów oraz ich poselstwa znamy dzięki
źródłom arabskim dostarczającym konkretnych informacji na temat spraw
politycznych i wojskowych. Uważna lektura pozwala wyjrzeć poza ówczesne
konwenanse i poznać praktyczne aspekty sojuszu między Ordą a sułtanatem.
Zaskakujący jest brak kronik dynastycznych oraz oficjalnych historii
spisywanych dla chanów Ordy19. Stanowi to znaczące odstępstwo od
innych dworów Czyngisydów, których chanowie chętnie zamawiali dzieła
literackie mające sławić ich czyny. Na zamówienie wielkiego chana i Ilchanidów wspaniałe opowieści stworzyli tacy słynni, pełniący wysokie
urzędy historycy jak Dżuwajni i Raszid ad-Din. Wobec braku oficjalnych
pisemnych narracji historie o władcach i bejach Ordy przekazywano
ustnie. Ostatecznie zostały przelane na papier w XVI i XVII wieku.
Źródła te są cenne z historiograficznego punktu widzenia, ponieważ
pozwalają zapoznać się z losami chanów dżoczydzkich po osłabieniu ich
władzy. Chanowie w tych źródłach często wydają się słabsi niż w przedstawieniach współczesnych im obserwatorów; niezdolni do rządzenia
bez rady bejów i przewodnictwa szejków sufickich, którzy po przyjęciu
przez Ordę islamu wyrośli na bohaterów ludowych20.
Ze wszystkich tych źródeł, a także z wtórnych opracowań akademickich z różnych lat, wyłania się zniuansowany portret mongolskiej dominacji,
bardzo różny od tego, który przetrwał w popularnych wyobrażeniach. W kolejnych rozdziałach tej książki czytelnicy poznają piękno i złożoność
koczowniczego życia na stepie. Jej stronice zapełniają niezwykli
bohaterowie i wydarzenia. Opisuję ze szczegółami cierpienia i tryumfy
wojny, fascynujące szczegóły z życia średniowiecznych społeczeństw
eurazjatyckich, zręczność i pomysłowość, z jakimi koczownicy radzili
sobie w zmieniającym się otoczeniu, oraz zaawansowane praktyki i teorie
rządzenia, na których opierała się Orda.
W całej książce przewijają się trzy motywy przewodnie. Po pierwsze,
nomadzi byli doskonałymi zarządcami, którzy zbudowali imperium bez
potrzeby odwoływania się do swych osiadłych poddanych, ponieważ mieli
własne instytucje władzy - instytucje, które w zmodyfikowanej postaci
trwały jeszcze długo po rozpadzie imperium Mongołów i samej Ordy. Po
drugie, choć zwykło się uważać średniowieczne ludy - a zwłaszcza nomadów
- za ściśle związane monolitem tradycji, Orda stanowiła produkt
nieustającej zmiany. W istocie była przesiąknięta imperialnymi
tradycjami stepowych nomadów, ale dostosowywała się i odchodziła od nich
pod wpływem wyzwań, które wymagały nowatorskich rozwiązań. Powinniśmy
zrozumieć, że zmiana nie była tożsama z odrzuceniem koczowniczej natury;
dynamizm jest nieodłącznie związany z wędrownym trybem życia i sprawowania władzy. Prowadzi nas to do ważnego wniosku: Mongołowie
zbudowali swoje imperium nie wbrew nomadycznej naturze, lecz dzięki
niej.
Trzecim motywem łączącym poruszane w książce wątki jest to, że Orda
zmieniła świat. Państwo Mongołów przeszło wielką przemianę, ale też samo
stało się jej zaczynem. W Europie Wschodniej wasale Dżoczydów
zjednoczyli tamtejsze ludy, nadając im współczesną formę - na przykład
Bułgarów i Rumunów. Wiele narodów w Rosji i Azji Środkowej do dziś
dopatruje się swoich korzeni w Złotej Ordzie. Jej sieć handlowa przez
stulecia tworzyła podwaliny gospodarczych fortun w basenie Morza
Śródziemnego i stanowiła ważny pas transmisyjny łączący Europę i Azję.
Złota Orda trwale zaszczepiła witalność i pomysłowość nomadów wśród
ludów osiadłych.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Inna wersja mówi o chęci uniknięcia przez Czyngis-chana ewentualnych waśni w łonie rodziny, ponieważ niemal było pewne, że Dżoczi nie jest jego biologicznym synem. Wprawdzie był najstarszy, ale urodził się po odbiciu z niewoli żony Czyngisa. Narracja o konflikcie, a nawet otruciu przez ojca jest późniejszym przekazem służącym utrwaleniu władzy Ugedeja i jego potomnych (przyp. J.R.). [wróć]
W książce słowo "orda" odnosi się zarówno do państwa założonego przez potomków Dżocziego, syna Czyngis-chana, jak i do jego syna Ordy, czasami zwanego też Orda Edżen (Orda Panujący, Orda Władca, Orda Pan), a zarządzającego wschodnią częścią ułusu Dżocziego. Używane dalej określenie "Ordaidzi" dotyczy tylko potomków Ordy, a nie całej ludności Złotej Ordy (przyp. J.R.). [wróć]
Nazwa Orda (Wielka Orda etc.) to dużo późniejszy i niemongolski pomysł. Termin upowszechnił się dopiero w XVI wieku dzięki pisanym źródłom ruskim. Ord (klas. mong. ordu) oznacza obozowisko; złoty to przymiotnik symbolizujący potęgę, bogactwo i władzę królewską. Jest to prawdopodobna kalka z języka tureckiego (przyp. J.R.). [wróć]
Dżam (ewentualnie dzam, dziam, yam oraz jam) - 'droga; stacja pocztowo-kurierska, stanica; służba kurierska' to wyrazy z różnych języków turkijskich, prawdopodobnie pochodzące z martwego dziś języka tabgacz, a będące określeniem na stanicę pocztową. Złoty wiek rozwoju systemu tych stanic przypada na czasy imperium mongolskiego (Ugedej chana). Sami Mongołowie, którzy doprowadzili system do idealnie działającej siatki stacji pocztowych, nazywali je örtöö, spolszczenie urton, poczta urtonowa. Zachowali jednak oddzielne wyrazy dzam 'droga' oraz jam 'nadzwyczajny rozkaz' (przyp. J.R.). [wróć]
W innych językach wyraz "horde" istotnie ma takie podwójne znaczenie, ale nie w polskim, w którym rozróżniamy ordę i hordę (przyp. tłum.). [wróć]
Kurułtaju (przyp. tłum.). [wróć]
Prawdopodobnie Iohanca Hungarus (przyp. tłum.). [wróć]
Co do nazewnictwa ord Złotej Ordy - zobacz wyjaśnienie w komentarzu do wydania polskiego (przyp. red.). [wróć]
W Polsce przyjął się obecnie zapis Mengu Timur lub Monge Timur, nie jest on jednak prawidłowy. Transliteracja zapisu imienia tego władcy w piśmie mongolskim wygląda tak: Möngke Temür; stąd Munke Temur - zob. np. Historia Mongolii Ludwika Bazylowa (przyp. J.R.). [wróć]