Orange - Pablo Corbeau

Kup ebooka

20.19 zł
16.76 zł (17,16 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Przez drzwi

Trzy minuty wcześniej wyszedłeś przez drzwi

Ten moment zapamiętam nieodwołalnie

Z tego wszystkiego nie zdążyłem powiedzieć Ci

Że odejściem zranisz na wieczność mnie

Krzesło jeszcze leży przez Ciebie odrzucone

Nie mam siły ani ochoty, by je podnieść

Czuję w sercu, że wszystko stało się stracone

Pamiętasz, mieliśmy nigdy siebie nie zawieść

Patrzę tępo na drzwi, może jeszcze wrócisz

Minuty upływają, nie pojawiasz się w wejściu

Czyli więcej ze snu mnie już nie obudzisz

I muszę tkwić w letargu po Twoim odejściu

Brak nam było siły, by zatrzymać się

Teraz nie masz mnie, a ja nie mam Cię

Czy tak musiało być, obwiniam siebie

Za wszystkie dni, które spędzę bez Ciebie

Spalamy się i opadamy na dno

Nie rozumiemy, dlaczego to

Tak bardzo rani nas jak miecz

Nie pozwoliłem Ci iść precz

I nie pozwoliłem wyjść przez drzwi

Ty odszedłeś przez te cholerne drzwi

Dzwoniłem do Ciebie, ale nie odebrałeś

Chciałem napisać list, wyślę go donikąd

Być może już wszystkie zdjęcia skasowałeś

Więc nie będę pojawiać się przed Tobą znikąd

Wypiłem butelkę może dwie, to bez znaczenia

Rozbiłem szkło i skaleczyłem się w rękę

Chciałem zagłuszyć ból z powodu Twojego milczenia

I ciemnym trunkiem skrócić tę mękę

Ogień spalił nas, zostały popioły i dym

Nie umiem powiedzieć za Tobą "do zobaczenia"

Nie mogę przestać rozmyślać o tym

Jak wielkie zrobiliśmy wokół siebie zniszczenia

Brak nam było siły, by zatrzymać się

Teraz nie masz mnie, a ja nie mam Cię

Czy tak musiało być, obwiniam siebie

Za wszystkie dni, które spędzę bez Ciebie

Spalamy się i opadamy na dno

Nie rozumiemy, dlaczego to

Tak bardzo rani nas jak miecz

Nie pozwoliłem Ci iść precz

I nie pozwoliłem wyjść przez drzwi

Ty odszedłeś przez te cholerne drzwi

Czy możemy jeszcze wszystko naprawić?

Czy możesz jeszcze w drzwiach się pojawić?

Czy nic nie zostało do ocalenia?

Sen zmusza mnie do zapomnienia

Spalamy się i opadamy na dno

Nie rozumiemy, dlaczego to

Tak bardzo rani nas jak miecz

Nie pozwoliłem Ci iść precz

I nie pozwoliłem wyjść przez drzwi

Ty odszedłeś przez te cholerne drzwi

22 kwietnia 2022

Pomarańcza

Lato smakowało mrożoną kawą i malinami

Kiedy odpływaliśmy daleko swymi myślami

Pachniało ciastem i kompotem z rabarbaru

Wieczorami jeździliśmy do cichego baru

Pograć w karty i cieszyć się dobrymi dniami

Chowaliśmy się dla żartu za pięknymi różami

Słońce opalało nas, a deszcz szalał razem z nami

Obdarowywaliśmy przypadkowych ludzi kwiatami

Byliśmy też nad wodą, lecz komary dokuczały

Owoce z drzew wprost do koszyków wpadały

Kiedy przychodziły burze, to uciekaliśmy

Do znajomego naszego baru i czekaliśmy

Aż znowu Słońce radośnie przez okna zalśni

I będziemy cieszyć się z najlepszych w życiu dni

Daj mi jeszcze trochę Słońca

Niech to lato nie ma końca

Daj mi jeszcze jedną pomarańczę

Niech ostatni raz na molo zatańczę

Daj mi jeszcze trochę róż

By uniknąć gwałtownych burz

Daj mi jeszcze jedną pomarańczę

Niech kolejną letnią noc przetańczę

Sierpień był cudowny i pełen wrażeń

Oglądaliśmy rozgwieżdżone niebo pełni marzeń

W radio leciała piosenka, którą wspólnie nuciliśmy

Nigdy tak dobrze w życiu się nie bawiliśmy

Wieczorem ognisko, grałaś na gitarze

Piekliśmy karmelowe pianki w ognia żarze

Nie mogłem też spać, bo trudno było zasnąć

Nawet ognisko zdążyło wtedy zgasnąć

Na rynku sprzedawali czapki, lecz kupiłaś kapelusz

W kwiaciarni dostałaś bukiet herbacianych róż

Poszliśmy na wystawę i chcieliśmy wynieść wazon

Nie myśleliśmy o tym, by trzymać dobry fason

Znów wróciliśmy do baru, pograć trochę w karty

Barman opowiadał nam swoje najlepsze żarty

Daj mi jeszcze trochę Słońca

Niech to lato nie ma końca

Daj mi jeszcze jedną pomarańczę

Niech ostatni raz na molo zatańczę

Daj mi jeszcze trochę róż

By uniknąć gwałtownych burz

Daj mi jeszcze jedną pomarańczę

Niech kolejną letnią noc przetańczę

Wakacje skończyły się, przyszły jesienne dni

Lecz tamto lato każdej nocy mi się śni

I czuję się szczęśliwy, pełny energii i siły

Nagle świat stał się przyjemnie miły

Śpiewam, nucę, żartuję, bawię się świetnie

Czekam cierpliwie aż przyjdą noce letnie

Pełne gwiazd, marzeń, ciepła, radości, pomarańczy

Księżyc znów na niebie dla nas zatańczy

W barze będą czekać zimna cola i karty

Ten cudowny czas każdego poświęcenia jest warty

Daj mi jeszcze trochę Słońca

Niech to lato nie ma końca

Daj mi jeszcze jedną pomarańczę

Niech ostatni raz na molo zatańczę

Daj mi jeszcze trochę róż

By uniknąć gwałtownych burz

Daj mi jeszcze jedną pomarańczę

Niech kolejną letnią noc przetańczę

23 kwietnia 2022

Nie przepraszam

Przepraszam, przepraszam, że płonę

Przepraszam, bo właśnie wychodzę

Przepraszam, przepraszam, że tonę

Przepraszam, bo ciągle was zawodzę

Nie mam już nic do powiedzenia

Skończyły mi się też zastrzeżenia

Nie będę wołać i nie będę prosić

Nie lubię dla kogoś masek nosić

Nie będę przy herbacie siedzieć

Chcecie zbyt wiele o mnie wiedzieć

Zabieram swoje rzeczy i znikam

Bo za długo głosu serca unikam

Przepraszam, przepraszam, że kocham

Przepraszam, bo nie lubię migdałów

Przepraszam, przepraszam, że szlocham

Przepraszam, bo macie dość mych żalów

Nie mam już nic do powiedzenia

Skończyły mi się też zastrzeżenia

Nie będę wołać i nie będę prosić

Nie lubię dla kogoś masek nosić

Nie będę przy herbacie siedzieć

Chcecie zbyt wiele o mnie wiedzieć

Zabieram swoje rzeczy i znikam

Bo za długo głosu serca unikam