Prolog
Mikel Alonso jest bezpośredni: "Twojego mózgu nie obchodzi, czy jesteś
szczęśliwy. Jest po to, abyś przetrwał i się rozmnażał". Właśnie dlatego
mówi nam, jak działa nasz mózg i jak zmienić jego wewnętrzny kształt,
aby być szczęśliwszym.
Mikel mówi o nawykach i przekonaniach, abyś mógł dojrzale pracować nad
czymś istotnym: samoświadomością. Zgadzam się z autorem, że nie ma
wymówek, aby się zmieniać, ewoluować i rozwijać: plastyczność jest
główną cechą naszego mózgu. Jesteśmy nawet w stanie zmienić własne geny!
Mowa o epigenetyce.
Ogranicza nas jednak nasz system przekonań. Mnie zawsze służyło
skupienie się na pozytywnym aspekcie wszystkiego. To ponowne
"przeprogramowanie" odnawia nasz mózg. Koniecznie trzeba na nowo go
wyedukować, aby przestał dramatyzować, grać lub sabotować coś, o czym
wie zbyt dużo.
Ta książka pomoże ci zdecydować, co jest, a co nie jest ważne w twoim
życiu, i przewartościować ograniczające cię przekonania. Kluczem do
zmiany, jakiej potrzebujesz, jest zaplanowanie celów i kroków, które
muszą przemienić się w nawyki pozwalające zerwać z tymi ograniczającymi
przekonaniami.
Psychologia wykazała, że zdolność adaptacji jednostki ludzkiej jest
nieograniczona i może nastąpić w każdym wieku i w każdych
okolicznościach. Dobre jest to, że wraz z wiekiem czujemy się bardziej
wolni, wzmocnieni i zadowoleni z życia. Taki sam efekt ma czytanie
książek takich jak ta, którą trzymasz w ręku.
Towarzyskość, cele, życie w teraźniejszości, wielkoduszność i miłość we
wszystkich jej przejawach to niektóre z propozycji autora. Jako o prognostykach szczęścia wspomina także o uśmiechaniu się, ćwiczeniach
fizycznych, naturze, odpoczynku, muzyce, tańcu, uprawianiu seksu.
Mikel zachęca nas do upraszczania, do brania wszystkiego z humorem i utrzymywania dobrej jakości naszych myśli (co, jak powiedziałby Marek
Aureliusz, będzie powiązane z jakością naszego życia).
Nasz mózg w poszukiwaniu szczęścia ma ponadto do dyspozycji wielkich
sojuszników: neuroprzekaźniki. Jestem również wierną obrończynią tego,
byśmy robili rzeczy powodujące wyrzut tych substancji chemicznych
związanych z przyjemnością, które pomagają nam zwalczać negatywne myśli
i emocje. Są powiązane z optymizmem, a im częściej je wydzielamy
(uprawiając sport, będąc w kontakcie z naturą, z ludźmi, których
kochamy, rozkoszując się sztuką...), tym większe dawki i z większą
łatwością uzyskamy.
Za pomocą krótkich bajek, ćwiczeń i serii pytań, które każdy z nas w pewnym momencie musi sobie zadać, Mikel przekształca to badanie naszego
mózgu w praktyczną książkę, która pozwala dowiedzieć się, gdzie
jesteśmy, gdzie chcemy być, a przede wszystkim, co ważne, czy mamy
zamiar rozważyć dokonanie tej zmiany, która jest równie istotna jak
konieczna, ale być może nas przeraża.
Ważne jest, aby wiedzieć, że życie jest zmianą, i ośmielić się, chociaż
to napawa nas strachem, przyprawia o zawroty głowy lub wpędza w lenistwo; gdyż to umysł rządzi, a ty trzymasz jego wodze.
Irene Villa González
dziennikarka, pisarka, psycholożka,
prelegentka i narciarka alpejska
Wstęp
W dzieciństwie i na etapie wczesnego okresu dorosłości miałem wiele
projektów. Przede wszystkim chciałem być zawodowym futbolistą, a potem
tenisistą. Mentalnie jednak stawiałem sobie przeszkody, aby ponieść
porażkę. W obliczu jakiejkolwiek trudności szybko się poddawałem. Na
moich pierwszych studiach uniwersyteckich, informatyce, miałem wspaniałe
pomysły, które później inni zrealizowali. Ja nie ośmieliłem się żadnego
wprowadzić w życie.
Po wielu dziesięcioleciach intensywnych badań mózgu zauważyłem, że w swoim życiu nie stosuję odkryć neuronauki. Był to doskonały przykład
powiedzenia "szewc bez butów chodzi": miałem marzenia i pragnienia,
które chciałem realizować, podobnie jak na poprzednich etapach mojego
życia, ale ciągle hamowałem siebie i bojkotowałem wszelkie możliwości ze
strachu przed wyjściem ze swojej strefy komfortu.
Ale trzy lata temu postanowiłem radykalnie zmienić swoje życie. Podjąłem
decyzję, że zostawiam za sobą winę, którą przypisywałem rodzicom,
środowisku rodzinnemu, miejscu, w którym dorastałem, wpojonym mi
wartościom i wielu innym zewnętrznym wymówkom. To nie był dobry czas,
wręcz przeciwnie, biorąc pod uwagę, że właśnie urodziła się moja trzecia
córka, a ja wcale nie cieszyłem się komfortową sytuacją finansową - do
tej pory poświęcałem życie badaniom i uniwersytetowi (moi koledzy
adiunkci wiedzą, co mam na myśli). Mimo to wybrałem, jakie wartości i jaka osobowość będą mnie od tego momentu definiować. Te cechy obecnie
kierują moim sposobem bycia. Ci ludzie, którzy tylko wcześniej mieli ze
mną do czynienia, znają moją starą wersję, a nie to, kim jestem teraz.
W oczach niemal każdego obserwatora ta decyzja zostałaby zakwalifikowana
jako kompletna nierozwaga. Z trójką dzieci i praktycznie bez
oszczędności rzucić się do stosowania neuronauki do ludzkich zachowań w społeczeństwie, gdy dziedzina wiedzy wymaga wielkiej pracy
pedagogicznej, wydawało się szaleństwem. Nie zważałem na to. Byłem
przekonany, że stanę się osobą, która wybrała bycie. Chciałem pomóc
innym wykorzystywać mózg do tego, by byli szczęśliwi. W sporcie, w firmie lub w realnym życiu codziennym, w codziennych wyzwaniach.
Twój mózg nie dba o to, czy jesteś szczęśliwy, ma pomóc ci przetrwać i się rozmnażać. Nie wiem, w którym momencie zaczęliśmy bardziej martwić
się o bycie szczęśliwymi niż o przetrwanie. Wolę pozostawić ten aspekt
naukowcom zajmującym się tym kierunkiem badań, takim jak Yuval Noah
Harari. Ale ty i ja wciąż mamy ewolucyjne mechanizmy przetrwania naszych
przodków. Ten podręcznik pomoże ci właściwie korzystać z tych
mechanizmów.
Książka zaczyna się od krótkiego wprowadzenia, które wyjaśnia, czym jest
szczęście dla nauki, i przedstawia pewne rozważania na jego temat, a następnie dzieli się na trzy części.
Pierwsza część skupia się na poznaniu mózgu, abyś zrozumiał jego budowę.
Z góry przepraszam, że jestem tak odważny i próbuję wyjaśnić, jak działa
mózg, i chciałbym podkreślić, że wielokrotnie upraszczałem jego
funkcjonowanie, łącząc anatomię i funkcję. Współczesna neuronauka
wykazała, że badanie stałych struktur i ich umiejscowienia nie
odzwierciedla precyzyjnie funkcji pełnionych przez mózg. Zadania nie
mieszczą się wyłącznie w pewnych obszarach. Potrzebujemy jednak
funkcjonalnego modelu, który byłby spójny z nauką i nie negowałby
biologicznej rzeczywistości. Celem tego uproszczenia jest, abyś
zrozumiał, jak pracuje mózg, i lepiej przyswoił informacje, a także we
właściwy sposób zastosował zaproponowane techniki. Każdego dnia ukazuje
się na świecie od 500 do 1000 artykułów naukowych na temat mózgu i my,
badacze, jesteśmy świadomi, że będziemy musieli zrozumieć fizykę
kwantową, aby dogłębnie wyjaśnić jego funkcjonowanie, co jeszcze
bardziej komplikuje misję. Wiele rzeczy już jednak wiemy, a one posłużą
ci w twoim projekcie osiągnięcia szczęścia.
W drugiej części książki pokażę ci, jak zmienić się wewnętrznie, abyś
był szczęśliwszy. Będziemy mówić o twoich nawykach i przekonaniach, a ty
będziesz dogłębnie pracował nad samowiedzą. Ważne jest pojęcie
"wewnętrznie", ponieważ szczęście musi mieć kontrolę osobistą, rodzić
się w tobie. Aby być szczęśliwym, nie możesz być zależny od
spotykających cię zdarzeń zewnętrznych. Życie z pewnością da ci w kość,
lecz także przyniesie radość. Twoje szczęście w życiu będzie zależeć od
tego, na którym z powyższych skupisz uwagę.
Na koniec w trzeciej części przedstawię ci wszystkie narzędzia, które
sprawią, że twoja droga będzie prostsza. Staną się twoimi
sprzymierzeńcami i ostatecznie włączysz je w swoją codzienność.
I zawsze, zawsze możesz zdecydować się na zmianę, bycie inną osobą,
zmodyfikowanie swoich przekonań i myśli, aby wdrożyć nawyki, które
prowadzą do bardziej komfortowego i szczęśliwego życia. Twój mózg jest
już na to przygotowany. Czy się odważysz?
1
W poszukiwaniu szczęścia... nie wiedząc, czym ono jest
Życie jest tym, co ci się przytrafia, kiedy jesteś zajęty tworzeniem
innych planów.
John Lennon
Dawno temu na dalekich ziemiach Północy żył car słynący z pomyślności
swego władztwa, który jednak ciężko zachorował na smutek i melancholię.
Zebrał wokół swego łoża najlepszych medyków z całego imperium, którzy
zastosowali wobec niego te środki, jakie znali, i inne, nowe, które
wymyślili. Jednak stan cara, zamiast się poprawiać, ciągle się pogarszał.
Kazano mu brać gorące i zimne kąpiele, połykał syropy z eukaliptusa, mięty
i egzotycznych roślin sprowadzonych z dalekich krajów. Aplikowano mu maści
i balsamy złożone z najdziwniejszych składników, zdrowie cara jednak się
nie poprawiało.
Jego desperacja była tak wielka, że obiecał podarować połowę wszystkiego,
co posiadał, temu, kto zdoła go uleczyć.
Wieść szybko się rozniosła, bogactwa monarchy były bowiem ogromne. Na
wezwanie przybyli medycy, magowie i znachorzy ze wszystkich stron świata,
by spróbować przywróci carowi zdrowie. Wszyscy ponieśli porażkę.
Ale stary poeta, przebywający czasowo na dworze, stwierdził:
- Myślę, że znam lekarstwo, jedyny lek na dolegliwość waszej wysokości.
Trzeba poszukać szczęśliwego człowieka i włożyć jego koszulę, to jest
lek na waszą chorobę.
Zapanowało wielkie poruszenie i wielu zaprotestowało z powodu tej diagnozy.
Nikt jednak nie miał lepszego pomysłu na skuteczny lek. A zatem w obliczu
pogorszenia się stanu zdrowia władcy do wszystkich zakątków ziemi wysłano
emisariuszy.
Okazało się jednak, że znalezienie szczęśliwego człowieka nie było
łatwym zadaniem. Ten, który cieszył się sławą, skarżył się na brak
zdrowia, temu, kto miał zdrowie, brakowało pieniędzy, kto je posiadał,
nie miał miłości, a kto ją miał, skarżył się na dzieci, złą pogodę
lub cokolwiek innego.
Wszyscy przesłuchani zgodnie przyznali, że brakuje im czegoś do pełni
szczęścia, choć nigdy nie zgodzili się co do tego, czego. Chociaż
powinni czuć się zadowoleni, ponieważ nie brakowało im tego, czego
zazdrościli im inni, czuli się przybici i nieszczęśliwi.
W końcu pewnej nocy jeden z wysłanników przybył do pałacu. Znalazł
intensywnie poszukiwanego człowieka. Był to skromny wieśniak, który
mieszkał w najzimniejszym rejonie imperium.
Żołnierze cara przypadkowo przejeżdżali obok małej chałupy. Zaglądając
przez nędzne drewniane okna bez szyb, dojrzeli mężczyznę, który po
dniu ciężkiej pracy, otoczony liczną rodziną, odpoczywał, siedząc
w cieple kominka, i wykrzykiwał z zadowoleniem:
- Jak piękne jest życie, dzieci! O nic więcej nie mogę prosić. Jakiż
jestem szczęśliwy!
Kiedy w pałacu dowiedziano się, że w końcu udało się znaleźć szczęśliwego
człowieka, zapanowała radość. W wielkim zgiełku rozpoczęto przygotowania
do świętowania bliskiego odzyskania zdrowia przez cara. Premier
natychmiast wydał polecenie:
- Szybko przynieście koszulę tego człowieka. W zamian zaoferujcie mu
wszystko, o co poprosi!
Ludzie z wielką niecierpliwością czekali, żeby ujrzeć powrót emisariuszy
z leczniczą koszulą dla władcy, kiedy jednak w końcu przybyli, wrócili
z pustymi rękoma.
- Gdzie jest koszula szczęśliwego człowieka? Car musi się w nią ubrać!
- wrzasnął minister.
- Panie - odparli zbolali wysłannicy - szczęśliwy człowiek jest tak
biedny... że nie ma koszuli.
Lew Tołstoj
Mózg człowieka jest fascynującym organem, o złożoności porównywalnej do
największych tajemnic, jakie zostały ludzkości do wyjaśnienia, na
przykład tajemnice wszechświata lub fizyka kwantowa. Jego działanie
pozwoliło nam dokonać niewiarygodnych wyczynów, na przykład dotrzeć na
Księżyc lub wznieść budowle o wysokości niemal kilometra. Ma za zadanie
kontrolować niezliczoną liczbę zadań umożlwiających nasze istnienie:
oddychanie, regulowanie temperatury ciała czy pamiętanie, że musimy jeść
i odpoczywać. Wszystkie te działania funkcjonują niczym zegar, z precyzją godną głównego celu, jaki nimi kieruje: naszego przetrwania.
Gdybyśmy musieli określić dwa najważniejsze zadania naszego mózgu,
byłyby to bez wątpienia - przetrwanie jednostki i przekazanie jej kodu
genetycznego. Ta ostatnia misja jest realizowana przez relacje seksualne
i z pewnością właśnie z tego powodu wszystko, co ma coś wspólnego z seksem, tak łatwo przykuwa naszą uwagę. Chociaż ten temat może wydać się
interesujący i zabawny, z żalem muszę powiadomić, że nie będzie
najważniejszy w tej książce. A zatem wróćmy do innej funkcji mózgu, bez
wątpienia znacznie nudniejszej - PRZETRWANIA.
Przez dziesiątki tysięcy lat ludzka rasa żyła w bardzo nieprzyjaznym
otoczeniu, w którym dla przetrwania największe znaczenie miała siła
fizyczna i współżycie w grupie1. Dzięki
ewolucji ludzki mózg wykształcił mechanizmy umożliwiające osiągnięcie
efektywności w realizacji swojego zadania, polegającego na utrzymaniu
nas przy życiu. Te małe przypadkowe zmiany, które przystosowały nas do
trudnych warunków, sprawiły, że ich nosiciele żyli dłużej i się
rozmnażali, a ostatecznie stały się cechą ludzkiej rasy. Bez wątpienia
jesteśmy potomkami naszych najbardziej ostrożnych przodków, tych, którzy
starali się nie walczyć z najsilniejszymi zwierzętami ani nie skakali z niebezpiecznej wysokości. Ale przez większą część historii ludzkości
średnia przewidywalna długość życia wynosiła około trzydziestu lat.
Z początkiem XX wieku, dzięki reformom oraz upowszechnieniu w społeczeństwie opieki zdrowotnej i higieny, średnia długość życia
zaczęła rosnąć. Bez wątpienia jest to dobrą wiadomością, co zaskoczyło
nasze mózgi, przygotowane na to, żeby nie dać się zjeść nocą przez
lamparta, lecz nie na walkę z dręczycielami w szkole, na kryzys wieku
średniego, dorastanie dzieci lub depresję po przejściu na emeryturę. Ci
z nas, którzy mają szczęście, mają mózgi skupione na przedłużaniu życia;
mamy nowy cel do osiągnięcia: starać się być tak szczęśliwym, jak to
tylko możliwe.
Lecz... co z tym szczęściem?
W 1972 roku król Butanu Jigme Singye Wangchuck zaproponował termin
różniący się od produktu krajowego brutto (PKB): szczęście narodowe
brutto (Gross National Happiness, GNH), w którego skład wchodziły
potrzeby duchowe, materialne, fizyczne i społeczne ludności. Jestem
pewny, że przywódcy plemienia naszych przodków, które musiało żyć pośród
wielkich drapieżników na afrykańskiej sawannie, nie przyszło do głowy
coś takiego.
Nauka intensywnie badała koncepcję szczęścia z różnych punktów widzenia:
neuronaukowego, genetycznego, psychologicznego... Chociaż przyjęcie
genetycznego punktu widzenia jest bardzo atrakcyjne, biorąc pod uwagę,
że możemy wtedy winić naszych rodziców i dziadków za nasz brak
szczęścia, rzeczywistość jest taka, że obecnie ma ono bardzo małe
znaczenie w całkowitej kalkulacji naszego zadowolenia z życia. Jeśli
jest coś, co charakteryzuje nasz mózg, jest nim plastyczność, to znaczy
zdolności do zmieniania się. Jesteśmy w stanie, jak zobaczymy później,
nawet zmienić nasze geny (epigenetyka).
Badający szczęście dowodzą, że niektórymi z jego głównych składników
są2:
Utrzymywanie związków i przyjaźnie. Kontakt z innymi osobami,
głównie z tymi, które uważamy za przyjazne, w zdecydowany sposób
wpływa na psychiczny dobrostan. Krajami o największym współczynniku
szczęścia tradycyjnie są te, których mieszkańcy mają więcej relacji ze
swoim ludzkim otoczeniem. Dania jest od wielu lat jednym z krajów o najwyższym wskaźniku szczęścia narodowego brutto, a także tym, w którym 92 procent osób uprawia wspólne aktywności, co przekłada się na
spadek liczby osób samotnych i wzrost liczby przyjaźni.
Porzucenie rutyny. Nabywanie nowych życiowych doświadczeń,
obserwowanie osób odmiennie myślących, udawanie się w inne miejsca lub
opuszczanie strefy komfortu. Wszystkie te działania stanowią bodziec
dla mózgu i przyczyniają się do zwiększenia poczucia szczęścia.
Posiadanie życiowych celów. Praca z entuzjazmem dla osiągnięcia
wyznaczonego celu zwiększa pozytywne emocje i oddala negatywne.
Doświadczanie przyjemności przez wykonywanie zadań sprawia, że tracimy
poczucie czasu. Ta sytuacja pojawia się wtedy, kiedy poświęcamy życie
robieniu pasjonujących nas rzeczy.
Zwracanie uwagi na teraźniejszość. Możemy nazwać to medytowaniem,
treningiem uważności lub inaczej. Jak jednak przeczytamy dalej w tej
książce, zaprzestanie roztrząsania przeszłości i przyszłości, a skupienie świadomej uwagi na teraźniejszości okazuje się naturalnym
mechanizmem mózgu do wywoływania szczęścia.
Wielkoduszność w stosunku do innych. Okazywanie współczucia i szczodrości innym zwiększa dobrostan we wszystkich sferach życia.
Altruizm aktywuje rejony mózgu wywołujące przyjemność i redukuje
niepokój i depresję. W wyniku badań na Harvard Business School3 stwierdzono, że danie pieniędzy drugiej osobie
zwiększa poczucie szczęścia bardziej niż wydawanie ich na siebie.
Szukanie miłości. Miłość do drugiego człowieka powoduje takie
zwiększenie pozytywnych emocji, jak nic innego. Wniosek, jaki został
sformułowany po przeprowadzeniu Grant Study, jednego z wielkich
socjologicznych eksperymentów w ubiegłym stuleciu, który trwał przez
siedem dekad, brzmiał dosłownie: "Szczęście to miłość, nie więcej i nie mniej. Miłość we wszystkich jej przejawach".
Inne aspekty stwierdzone w różnych badaniach to: częste uśmiechanie się,
aktywność na świeżym powietrzu i na łonie natury, wykonywanie ćwiczeń
fizycznych, zabawa, taniec, kochanie się, spanie, słuchanie muzyki i bycie wdzięcznym.
Pieniądze i szczęście
Relacje między oboma tymi aspektami poddano licznym badaniom. Główny
wniosek, jaki został sformułowany4, jest taki, że większy
dochód polepsza ocenę życia i szczęścia. Jednak wpływ na percepcję
dobrostanu ma granicę, a jest nią możliwość uwolnienia się od
podstawowych trosk. To znaczy jeśli masz dość pieniędzy, żeby żyć bez
ustawicznego zamartwiania się o przeżycie, zdobycie więcej pieniędzy nie
da ci szczęścia.
Inny ważny wniosek, jaki uzyskano w tych badaniach, jest taki, że my,
ludzie, mamy podstawowy, określony, nawykowy poziom szczęścia. Kiedy on
się zmienia z powodu jakiegoś zewnętrznego zdarzenia, po upływie pewnego
czasu wraca do poprzedniego poziomu. Jeśli wygrywasz na loterii albo
spotyka cię coś bardzo nieprzyjemnego, po pewnym czasie (na ogół po
kilku miesiącach) wrócisz do zwyczajowych poziomów szczęścia. Chociaż
zawsze pozostaje ci opcja wewnętrznej zmiany, bez konieczności jakiegoś
bodźca czy zewnętrznego działania. Możesz przedłużyć tę modyfikację w czasie, a jej efektem będzie bezpośrednie podniesienie tego poziomu
bazowego, co uczyni cię szczęśliwszym w sposób naturalny, bez żadnych
zdarzeń, z lepszym nastawieniem do życia i lepszą samooceną. Tego
właśnie nauczę cię w tej książce.
Według Martina Seligmana5 szczęście nie polega na
byciu zadowolonym w każdej chwili, lecz na akceptowaniu tego, co dobre,
i tego, co złe, ucząc się reinterpretować to ostatnie. Szczęście
obejmuje elastyczność, żeby doświadczać emocji. Nie można wyznaczyć
warunków do jego osiągniecia (kiedy będę miał pieniądze, kiedy będę
mieszkał sam...), ponieważ jego źródło nie znajduje się na zewnątrz, jest
percepcją rodzącą się w każdym z nas.
Co ciebie uczyni szczęśliwym?
Co za pytanie?! Czytając tę książkę, znajdziesz wskazówki, które wskażą
ci, gdzie powinieneś się udać, aby to osiągnąć.
Konieczne będzie zatrzymanie się, aby poznać siebie i zastosować
techniki i narzędzia, których cię nauczę, aby twój mózg nie spędzał dnia
na czekaniu, aż stado hien pojawi się i cię pożre, co jest mało
prawdopodobne (chyba że będziesz rozważał któryś ze swoich obecnych
związków jako należący do tej zwierzęcej kategorii). Kluczem jest
wykorzystanie twoich struktur mózgowych, co jest wspaniałe, jeśli chodzi
o przetrwanie wśród drapieżników, przystosowanie ich do nowego
środowiska. Ewolucja nie jest tak szybka, tak więc ty będziesz musiał to
zrobić. Czy nie wydaje ci się to cudownym zadaniem, któremu można
poświęcić czas?
Wracam teraz do opowiadania Tołstoja. Car miał problem z tym, że nie był
szczęśliwy, a stary poeta dał mu rozwiązanie. Wspaniałą radą było
zrozumienie sensu noszenia koszuli, co jest niczym innym jak
modelowaniem zachowania naprawdę szczęśliwej osoby.
Ponieważ jednak ówczesne społeczeństwo, podobnie jak dzisiejsze,
skupiało się na dobrach materialnych, zewnętrznych bodźcach i szybkich
rozwiązaniach, wszyscy rozumieli ją dosłownie: gdy car włoży ową
koszulę, będzie szczęśliwy. Rozwiązaniem nie byłoby również, aby car
wiódł życie owego człowieka.
Kluczem jest zrozumienie, że istnieje wiele zachowań, które ogólnie dają
nam szczęście, ale konkretna kombinacja, czyli koszula, która sprawia,
że każda osoba jest szczęśliwa, gdy ją nosi, jest wyjątkowa, osobista i niezbywalna. Zadanie polega na tym, aby zrozumieć, które z tych
wszystkich elementów oraz kilka innych, które mogą być specyficzne dla
ciebie, składają się na twój przepis na szczęście. Zdecydowana większość
ludzi nie ma celu, który mogliby osiągnąć. Przeważająca większość nie ma
punktu docelowego, do którego mogłaby dążyć, chodzą po świecie bez
pasjonującego ich celu, chybocąc się niczym liść na powierzchni morza.
Pójdą tam, dokąd pociągnie ich prąd. A ich mózg nie zacznie im pomagać w automatyczny sposób, nie został bowiem do tego zaprogramowany.
Kiedy włączasz swój komputer, zaczynają się pojawiać polecenia, które
musisz wykonać, by mógł funkcjonować. Mózg pracuje w ten sam sposób, ma
wartości i przekonania, które składają się na nawyki oraz twój sposób
sądzenia i pojmowania rzeczywistości. Odczuwane przez ciebie szczęście
jest bardzo związane z tymi automatycznymi nieświadomymi procesami,
które pojawiają się w twoim mózgu, chociaż nie zdajesz sobie z tego
spawy.
Proponuję ci zmianę tego oprogramowania, zmodyfikowanie kodeksu
kontrolującego twój sposób myślenia, wykonywania zadań i działań, co
sprawi, że staniesz się inną osobą, abyś w ten sposób osiągnął swój
osobisty przepis na szczęście. Ponieważ...
Co by było, gdybyś nosił cudzą koszulę?
2
Czy ktoś rozumie, jak działa nasz mózg?
Gdyby mózg był tak prosty, że moglibyśmy go zrozumieć, bylibyśmy tak
prości, że nie moglibyśmy go zrozumieć.
Emerson W. Pugh
Wyobraź sobie, że kupiłeś nowy samochód, naprawdę wyjątkowy, w którym
wszystkim steruje centralny komputer, kontrolujący, aby wszystko dobrze
działało, a jeśli nie działa, samochód się zatrzymuje. To znaczy, że
jeśli coś w samochodzie przestałoby funkcjonować, cały zespół systemów
przestałby działać, aż wada zostanie naprawiona. Taki samochód byłby
całkowitym absurdem, drobna usterka reflektorów, okien, zapięć pasów
bezpieczeństwa, lusterek wstecznych lub radia sprawiłaby, że pojazd nie
nadawałby się do użytku, nie mógłby bowiem się poruszać. Przepalenie się
wewnętrznego oświetlenia wpływałoby na działanie kół. Sądzisz, że mózg
działa w ten sposób? Oczywiście, że nie!
Odkrywając nasz mózg
Mózg działa dzięki systemom wyspecjalizowanym w różnych zadaniach, nie
dysponuje centralnym procesorem1. Nie istnieje
na przykład przycisk "Kup teraz"2, decydujący o tym, co
chcemy nabyć w supermarkecie. To znacznie bardziej złożony proces.
Ewolucja następowała przez reorganizację istniejących wcześniej
struktur3, które
przyjmowały nowe, coraz bardziej złożone funkcje, odnawiając
wcześniejsze obwody i włączając większą złożoność w celu poszerzenia ich
możliwości. Jedną z głównych cech naszego mózgu jest jego łatwość
zmieniania się, plastyczność.
Nie ma pojedynku w różnych obszarach naszego ciała pomiędzy rozumem a emocjami, chociaż stało się to początkiem bardzo dobrych filmów i romantycznych powieści4. W rzeczywistości serce o niczym nie decyduje ani nie odczuwa emocji, ten proces zachodzi w mózgu,
podobnie jak funkcja podejmowania decyzji. Może istnieją mózgowe systemy
odpowiedzialne za przetwarzanie informacji różnej natury, lecz emocja i rozum wykorzystują te same mózgowe mechanizmy. Proces podejmowania
decyzji jest złożony i wymaga znacznie bardziej szczegółowej analizy,
której stawimy czoło w następnym rozdziale tej książki i której nie
sposób uprościć przez przeciwstawienie tego, co myślisz, temu, co
czujesz.
Jednym z najbardziej typowych i błędnych mitów odnośnie do naszego mózgu
jest to, że: "Nasz charakter kształtuje się na pierwszych etapach życia
i już nie możemy się zmienić", bądź też w jego łaskawszej wersji: "Osoby
dorosłe się nie zmieniają". Jeśli miałbyś zapamiętać jakąś ideę z tej
książki, chciałbym, by była następująca: JEŚLI JEST COŚ, CO DEFINIUJE
NASZ MÓZG, JEST NIĄ JEGO WIELKA ŁATWOŚĆ ZMIENIANIA SIĘ. MOŻESZ WYBRAĆ,
KIM CHCESZ BYĆ. Nie jest ważny twój wiek, dysponujesz strukturami, żeby
to osiągnąć. Nasi przodkowie musieli stawiać czoło skomplikowanym
wyzwaniom w swym nieprzyjaznym środowisku i w tym celu rozwinęli wielką
umiejętność adaptacji, a my na szczęście mamy tę funkcję w naszym
zestawie mózgowych narzędzi. Jest to zatem możliwe: możesz się zmienić i być szczęśliwą osobą.
Funkcjonowanie mózgu i neuronów
Dalej przedstawię pewne charakterystyczne cechy sposobu, w jaki działa
twój mózg. W żadnym wypadku nie chodzi o jakąś holistyczną lub globalną
wizję. Moim zamiarem jest jedynie pokazać w teoretyczny sposób kilka
aspektów, którymi zajmiemy się w następnych rozdziałach, w PRAKTYCZNYM
celu, abyś się zmienił i poprawił samoocenę, swoją postawę i szczęście.
To tylko kilka krótkich notatek. Mam nadzieję, że pobudzą twoją
wyobraźnię i wywołają zainteresowanie naszym autentycznym centrum
dowodzenia, które jest źródłem wszystkiego, co myślimy i czujemy.
Twój mózg jest zbudowany z około 86 miliardów komórek nerwowych, zwanych
także neuronami, które zajmują się otrzymywaniem i przekazywaniem
informacji. Abyś miał pojęcie, jaka to liczba, powiem ci, że szacuje
się, iż w średniej wielkości galaktyce znajduje się około 100 miliardów
gwiazd. To znaczy, że ludzie mają niemal tyle neuronów w swoim mózgu,
ile gwiazd ma galaktyka. Jeśli ta liczba wydaje ci się absurdalnie
wielka, poczekaj, aż przeczytasz dalszy ciąg. Neurony są ze sobą
związane synapsami, a każdy z nich łączy się z dalszymi, w przybliżeniu,
miliardami. Oznacza to, że w centymetrze sześciennym ludzkiego mózgu
istnieją miliardy neuronowych połączeń. Z pewnością pogubiłeś się przy
takiej liczbie zer, lecz nie martw się, ja także. Ważne jest, że
wszystko, co robimy, czujemy, myślimy... tutaj się zaczyna, w tych
połączeniach.
Wykorzystujesz 100 procent twojego mózgu, lecz nie równocześnie. W jednym czasie możesz użyć 2 procent neuronów, to jakieś 17 miliardów. To
ograniczenie jest spowodowane zużyciem energii (składników odżywczych i tlenu). Mózg stanowi w przybliżeniu 2 procent wagi ciała, lecz zużywa 20
procent tlenu i 25 procent składników odżywczych. To narząd, który
bardzo dużo konsumuje. Dlatego zawsze, kiedy może, stara się oszczędzać.
W rzeczy samej uważa się go za niezłego lenia, gdyż stale stara się
oszczędzać energię. Pamiętaj, że jego głównym celem jest to, byś
przetrwał, a gdyby wydatkował bardzo wiele zasobów, naraziłby na
niebezpieczeństwo twoje życie. Z tego powodu silny bodziec (myśl lub
emocja) aktywizuje obszary systemów awaryjnego procesowania
emocjonalnego w mózgu, a jako że nie wszystko może równocześnie działać,
dezaktywuje inne, odpowiedzialne za podejmowanie dobrych decyzji.
Myślisz mniej i odczuwasz alarmujące emocje, toteż gorzej decydujesz.
Kiedy się rodzimy, nasz mózg nie jest pustym pudłem bez żadnej
wyodrębnionej przestrzeni w środku, lecz przychodzimy na świat
wyposażeni do tworzenia pola pojęciowego ze wszystkiego, co nas otacza.
Rodzimy się z uporządkowanymi i przygotowanymi miejscami. Jesteśmy
zaprogramowani, aby konceptualizować, uczyć się, używać języka... krótko
mówiąc, naśladować.
Dysponujemy specyficznymi neuronami, zwanymi neuronami lustrzanymi,
które sprawiają, że naśladujemy to, co robią inni, zwłaszcza jeśli są to
osoby, które lubimy i podoba się nam to, co mówią. Jeśli na przykład
rozmawiamy z kimś, kto się nam podoba, mamy skłonność w sposób
nieświadomy przybierać jego ułożenie ciała. Dostosowujemy nawet
oddychanie i naśladujemy inne postawy lub czynności, jak ziewanie lub
picie, jeśli nasz rozmówca również to robi. Twoja mózgowa szuflada
napełnia się poglądami na temat życia, pracy, relacji z partnerem,
dzieci, kolegów z pracy...
Ale... co by było, gdyby inni, ludzie, którzy wywarli wpływ na twoje
życie, prowadzili życie szare, smutne, pełne wyrzeczeń i znoszące to, co
nie do zniesienia, pesymistycznie się wypowiadali? Dzięki lustrzanym
neuronom wypełnimy pudło tym wszystkim. Na szczęście nasz mózg uwielbia
się uczyć, możemy więc zmienić zawartość pudła.
Mózg cały czas przewiduje, zbierając dowody, żeby móc wybrać w każdej
chwili, która opcja jest właściwa, nawet zanim potwierdzą to lub
zaprzeczą temu zmysły. Jego podstawową funkcją jest podejmowanie
decyzji. W sposób automatyczny dokonuje interpretacji rzeczywistości,
subiektywnej, jako że opiera się na twoich uprzednich doświadczeniach i przekonaniach. Wyobraźnia mózgowa stale ocenia rzeczywistość przez
wewnętrzne i zewnętrzne bodźce5.
Nasz sposób postrzegania naszego zachowania jest taki, że kontrolujemy
wszystko, co robimy, co mówimy i co czujemy. Odnosimy wrażenie, że
dysponujemy scentralizowanym systemem, jak w tym absurdalnym
samochodzie, o którym mówiliśmy na początku. Gdyby tak było,
potrzebowalibyśmy świadomości do podejmowania wszystkich decyzji.
Prawda jest jednak inna. Nasz mózg jest systemem modułowym. Tworzą go
tysiące różnych systemów, bardzo podobnie jak w samochodzie, lecz
prawdziwym, a każdy z nich zajmuje się jednym określonym zadaniem.
Większość neuronów, jakie mamy, łączy się jedynie z tymi, które wykonują
taką samą funkcję jak one, zwykle sąsiadującymi. To sprawia, że
połączenia są szybsze i skuteczniejsze oraz pochłaniają mniej zasobów.
Te neurony tworzą grupę nazywaną "społecznością"6.
Każda społeczność
specjalizuje się w realizowaniu określonego zadania. W ten sposób
powstaje moduł. Większość neuronów komunikuje się wyłącznie z neuronami
ze swojej społeczności lub z modułem, aczkolwiek pewna ich liczba
nawiązuje połączenia z przyległymi modułami, tworząc w ten sposób sieć
neuronową. W tej neuronowej sieci moduł otrzymuje informację, przetwarza
ją i przekazuje innemu, który również dokonuje modyfikacji zgodnie z pełnioną funkcją, po czym również ją przekazuje. W tej książce często
będę ci mówił o sieciach neuronowych i o tym, jak będziesz tworzył nowe,
a porzucał te, których nie chcesz już używać.
Moduły są zorganizowane hierarchicznie. Istnieją moduły główne,
utworzone z podmodułów, a te z innych, i tak dalej, jak w programie
informatycznym.
Sposób funkcjonowania naszego mózgu jest podobny do systemów zwanych
"architekturą małego świata", w którym istnieje wielka modułowość. To
znaczy, że wiele podsystemów poświęca się wyspecjalizowanym zadaniom, a jednak utrzymują długie powiązania służące jako skróty między odmiennymi
strefami. W ten sposób potrzeba niewielu kroków, żeby przypadkowo
powiązać dwa moduły lub różne systemy. Tak uzyskuje się zredukowanie
przekazywania elektrycznego, które zużywa wiele energii. W znacznym
stopniu łączą się one między sobą w ramach własnej społeczności i w niewielkim stopniu na zewnątrz. Dzięki tej strukturze uzyskuje się
bardzo ważną dla przetrwania skuteczność, ponieważ jedna czwarta twoich
zasobów jest pochłaniana przez mózg.
Przykład "architektury małego świata" możesz znaleźć w sieciach
społecznościowych. Jak bardzo jesteśmy w nich od siebie oddaleni? Jesteś
znacznie bliżej, niż sądzisz. Szacuje się, że liczba kroków między dwoma
jakimikolwiek osobami na Ziemi wynosi 22 kontakty. Możesz wykonać próbę:
ile kroków dzieli cię od prezydenta Stanów Zjednoczonych? Jeśli masz
kontakt z którymś z profesorów z twojego uniwersytetu (1), on z kolei
jest w kontakcie z rektorem (2), ten zna premiera rządu Hiszpanii (3), a on prezydenta Stanów Zjednoczonych (4). Jesteś o cztery kroki od
najbardziej wpływowej osoby na Ziemi! Zacznij już poruszać nićmi. Nie
zapomnij wspomnieć o mnie.
A jak się organizują moduły? Każdy pracuje oddzielnie. Mózg działa z użyciem "warstw abstrakcji", co znaczy, że jedne moduły nie wiedzą, jak
funkcjonują inne. Do jednego systemu docierają znaki od jednego
podsystemu, żeby zrealizował swoje zadania. Wyobraź sobie, że twój
partner wraca do domu bardzo zły i niesprawiedliwie cię krytykuje.
Uaktywnią się moduły, które ocenią sytuację. Jeśli zareagujesz, jakbyś
napotkał w domu dwumetrowego węża zamiast rozgniewanego partnera,
uaktywni się moduł odpowiedzialny za strach, który wyśle sygnał na
wyższy poziom. Moduł górny reaguje, uruchamiając odpowiednie mechanizmy
dla tej przerażającej sytuacji, postępując zgodnie z komunikatem... Chyba
że stworzymy neuronową drogę, która wyraźnie będzie pełnić tę funkcję! W drugiej części zobaczymy, jak się realizuje takie zadanie, fundamentalne
dla zmiany. Nie martw się, twój mózg jest do tego doskonale
przygotowany.
Twoje ciało się denerwuje, ponieważ system wydziela kortyzol, hormon
stresu, podczas gdy inny zaczyna generować obrazy twojego rozwodu, a jeszcze inny pokaże ci ciężką rzeczywistość, w której zostaniesz
beznadziejnie porzucony... To wszystko wywołuje jeszcze większy strach,
podnosząc poziom zagrożenia, i tak dalej.
Nasze mózgowe moduły prowadzą do dobrego ogólnego funkcjonowania, lecz
niektóre systemy mogą wykonywać swoje zadanie w błędny lub niewłaściwy
sposób i popsuć globalny wynik. W drugiej części tej książki zobaczymy,
że niektóre z tych modułów nie są przygotowane do życia, jakie
prowadzimy, ewolucja gatunku nie miała bowiem czasu na ich
wyeliminowanie lub zmodyfikowanie aktywności. I co najważniejsze,
zobaczymy, jak możemy zmienić ich funkcjonowanie, aby pomagały nam w naszej codzienności, w naszym życiu. Po to, żeby nasza postawa i samoocena polepszały się, zamiast pogarszać z powodu takich sytuacji jak
przedstawiona.
Wróćmy teraz do przykładu tego szczególnego samochodu, o którym
mówiliśmy na początku rozdziału. Funkcjonowanie naszego mózgu jest
bardzo podobne do działania wielu modułowych systemów wymyślonych przez
ludzkość, jak systemy samolotu lub samochodu. Co więcej, nasze
zachowanie jest bardzo podobne do współczesnych samochodów
autonomicznych, które nawet nie wymagają od nas prowadzenia, bo robią to
same. W naszym mózgu koegzystuje wiele modułów, bardzo się od siebie
różniących, podobnie jak w samochodzie, który nie potrzebuje kierowcy.
Nawet nie uświadamiamy sobie większości zadań, jakie wykonują wszystkie
jego systemy; ustawicznie mierzą odległość od innych pojazdów i od pasa
awaryjnego, sprawdzają, czy pada deszcz, by włączyć wycieraczki, bądź
też szacują temperaturę wewnątrz, aby ją zmodyfikować, jeśli nie jest
taka, jaką wybraliśmy w klimatyzacji. Samochód ostrzega nas tylko wtedy,
kiedy uznaje, że dzieje się coś ważnego, jak na przykład odcinek o natężonym ruchu, bo może będziemy chcieli zmienić trasę, lub jeśli w jednym z kół jest niższe ciśnienie niż odpowiednie, abyśmy zmodyfikowali
sytuację, której nie można naprawić automatycznie.
W ten sam sposób nasz mózg działa bez naszej wiedzy, nieświadomie,
dopóki nie będzie wymagał od nas świadomego przejęcia kontroli. Niemal
zawsze działa w sposób automatyczny, dokonując pomiarów, przewidując, co
się wydarzy, analizując temperaturę naszego ciała lub nasze rezerwy
energii, abyśmy, jeśli to konieczne, dokonali zaopatrzenia. Z pewnością
w tej sytuacji jakiś moduł odpowiedzialny za kulinarną przyjemność
wysyła wiadomości, abyś poszedł do swojej ulubionej pizzerii, podczas
gdy inny, zajmujący się twoim zdrowiem fizycznym, będzie wysyłał sygnały
zachęcające do zjedzenia zapiekanki warzywnej. Który sygnał wygra? Nie
mogło być inaczej... Zobaczymy to w następnym rozdziale!
3
Podejmowanie decyzji, to, co umiemy robić najlepiej
To nasze wybory, Harry, znacznie bardziej niż nasze zdolności pokazują,
kim naprawdę jesteśmy.
Albus Dumbledore w: Harry Potter i Komnata Tajemnic
Przypominam sobie, że ta historia wydarzyła się pewnego weekendowego
deszczowego popołudnia, przypuszczam, że w zimie, z uwagi na niewielką
ilość światła, jaką kojarzę z tą sytuacją. Musiałem podjąć decyzję,
która w owym czasie wydawała mi się okropnie skomplikowana i dotyczyła
bliskich osób z mojego otoczenia, które mogły poczuć się w jakiś sposób
skrzywdzone lub poirytowane, bez względu na to, jaką wybiorę opcję. Co
ciekawe, dzisiaj lepiej pamiętam anegdotę, którą ci opowiadam, niż ową
wówczas ogromnie ważną decyzję, jaką miałem podjąć. Jak jednak zobaczymy
w rozdziale 9, zwykle dzieje się tak: dramat + czas = komedia, pod
warunkiem, że nie wywołamy traumy z powodu absurdalnych sytuacji
obiektywnie pozbawionych znaczenia w naszym życiu. W tym przypadku,
oczywiście, nam się uda. Na ogół jednak nasz mózg ma cudowne narzędzie
pozwalające nam przetrwać po sytuacjach, które w danej chwili są
skomplikowane. Odnoszę się do zapomnienia. Wracając do mojej historii,
miałem podjąć ryzykowną decyzję. Zatelefonowałem więc do Ignacia, mojego
wielkiego przyjaciela i doradcy, aby poradził mi, co robić. Na zawsze
wryło mi się w pamięć to, co mi wtedy, przed trzydziestu laty,
powiedział.
"Weź jakąś monetę. Zaznacz jedną z opcji twojej decyzji jako awers, a drugą jako rewers. Rzuć ją do góry i zobacz, co wypadnie. Jeśli
zaakceptujesz wynik bez wahania i pójdziesz dalej, była to dobra opcja.
Jeśli będziesz uważał, że to zbyt proste i właściwiej byłoby podrzucić
monetę trzy razy, po czym wybrać najlepszą z trzech prób, wtedy jest to
druga opcja".
Spodziewałem się raczej rady opartej na przemyśleniu różnych wyborów, na
przykład o zapisaniu opcji w notatniku i ocenieniu pozytywnych i negatywnych punktów każdej z nich, lecz zapamiętałem to rozwiązanie,
gdyż... sam robiłem to wiele razy, gdy miałem o czymś zdecydować!
Nie pamiętam, jak się to skończyło, czy wpadłem w okropne kłopoty, czy
też uporządkowałem ten bałagan, lecz po dwudziestu latach badania mózgu
nie potrafię znaleźć lepszego sposobu podejmowania skomplikowanych
decyzji. Im są trudniejsze, tym skuteczniejsze jest to rozwiązanie,
ponieważ dla naszego mózgu dotkliwsze jest racjonalne analizowanie
opcji. Emocje (porozmawiamy o tym, czym są, w następnym rozdziale)
wpływają na nasze decyzje, lecz nauka przez dziesięciolecia wykazywała
już, że decyzje, jakie podejmujemy, opierając się na nich, są najlepsze
na wszystkich poziomach7. Nazywamy je decyzjami od
serca albo intuicyjnymi, chociaż nauka podkreśla wielką skuteczność,
jaką się osiąga, opierając się na emocjach.
Uwaga, ważne jest, żeby dobrze zapamiętać informację z poprzedniego
rozdziału, w którym wyjaśniałem, że jeśli odczuwasz bardzo silny
emocjonalny bodziec, gorzej decydujesz. Zobaczysz, że emocje wpływają na
poprawne podejmowanie decyzji przez swój odpowiadający system. Ten
system jest jednak odmienny od tego, który reaguje na silny emocjonalny
bodziec, gdyż ten ostatni może aktywować "podejmowanie awaryjnych
decyzji", inny system, wyspecjalizowany w tym, żebyś przetrwał, dzięki
trzem wielkim strategiom, jakie ma do dyspozycji: blokadzie, walce i ucieczce. I może nie jest to chwila, żeby aktywować ten awaryjny system,
lecz uruchomić ten, którego zwykle używasz do podejmowania decyzji, a w którym emocje odgrywają kluczową rolę.
Średnio podejmujemy 35 000 decyzji dziennie. Nie, nie dolepiło się kilka
zer do tej liczby, trzydzieści pięć tysięcy. Nasz mózg jest w zasadzie
narządem podejmowania decyzji. A w celu wykonania tego zadania
potrzebuje informacji, im więcej, tym lepiej. Jesteśmy w stanie bez
ustanku otrzymywać mnóstwo danych za pośrednictwem naszych zmysłów. W języku informatycznym byłoby to 11 milionów bitów na sekundę. Jak jednak
widzieliśmy, przetworzenie tych informacji przez nasz marnotrawny mózg
pociągałoby za sobą zużycie ogromnej ilości zasobów energetycznych,
potrzebowalibyśmy znacznie więcej tlenu i musielibyśmy spędzać dzień,
jedząc i trawiąc pożywienie. Nasz organizm nie jest do tego
przystosowany: brakowałoby nam ogromnych płuc i układu trawiennego oraz
wydalniczego. Zamiast tego mamy cudowne narzędzie, a jest nim praca w nieświadomy sposób. Z tych 11 milionów jednostek informacji, jakie
przyjmuje mózg, może on świadomie przetworzyć jedynie 50 jednostek.
Wszystkie pozostałe nie giną, lecz są wykorzystywane (i gromadzone,
jeśli mózg uzna to za potrzebne) w sposób, którego nie zauważamy, co
pochłania znacznie mniej energii. Obecnie szacuje się, że 95 procent
naszych zachowań zachodzi nieświadomie8. Nie uświadamiamy sobie
niemal niczego z tego, co robimy (niektórzy badacze już szacują to na 99
procent).
Decydujący mózg
Z punktu widzenia neuronauki mechanizm podejmowania decyzji jest podobny
do wyścigu. Nasz mózg wypracowuje scenariusz różnych opcji i rozpoczyna
rywalizację między nimi, aż wyłoni się zwycięzca9. Podczas rywalizacji
przekształca informację uzyskaną za pośrednictwem zmysłów i nagromadzonego wcześniej doświadczenia w całokształt głosów za lub
przeciw różnym opcjom. Im bardziej niekompletna jest informacja, tym
wolniejszy jest proces uzyskiwania danych. Mózg automatycznie
przeprowadza obliczenia, ile informacji wystarcza do podjęcia decyzji,
opierając się na następujących aspektach: wartość decyzji, ilość
zainwestowanego czasu, jakość istniejącej informacji i pilność podjęcia
decyzji10.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki